afrooodyta
07.02.10, 13:01
Witam Was sedecznie...z mezem bylam 5 lat przed ślubem, w tym 3 lata
mieszkalismy razem... pół roku po ślubie (slub byl w lipcu 2009 r.) mój mąż
odszedł ode mnie tak z dnia na dzień... życie mi sie zawalilo... zaczelam
czytac psychologiczne artykułu i rozpoznałam u swego męża syndrom Piotrusia
Pana... teraz myślę, że odszedł bo naciskałam na dziecko (wieczór przed jego
odejściem pokłóciliśy sie o dziecko, on chce je miec dopiero za 5 lat, a ja
mam już 30 lat).
On teraz mieszka u ojca i nie chce sie ze mna kontaktowac co do zasady, ja i
teść zmusiliśmy go do wspolnej terapii malezenskiej... czy to się da
wyleczyć,czy warto zyć z nadzieją że maz w koncu wydorośleje i wróci... mówi i
robi mi teraz takie rzeczy, że nie tylko nie mam już uczuć ale i stracilam
szacunek do siebie... mimo wszystko chce być wierna przysiędze jaką złożyłam
memu mężowi wobec Boga..