Dodaj do ulubionych

kłamstwo żonie

27.05.10, 12:22
Witam,
Okłamałem żonę. Byłem dawcą krwi i jakieś 3-4 lata temu wyszedł mi
zły wynik, myślałem że może dzień czy 2 dni wcześniej może trochę
więcej wypiłem i dlatego. Następnym razem również wyszedł wynik
powiększony i wtedy odpuściłem sobie temat. Jakieś pół roku temu
pomyślałem że może wrócić to tego oddawania krwi, ale najpierw
chciałem wcześniej zbadać sobie to, czy już sie te wyniki krwi
poprawiły. No i byłem w przychodni, dostalem skierowanie, wynik
wyszedł też wyższy i dostałem skierowanie na usg wątroby. Zrobilem
to i badanie wyszło OK, chyba potrzeba bardziej zdrowego trybu
życia. Ale problem polega na tym, że zrobilem to pokryjomu nie chcąc
martwić żony, która była wtedy w zagrożonej ciąży, i bardzo się tym
martwiła. Ogólnie jest osobą, która baardzo mocno się wszystkim
przejmuje, jest nerwowa i wrażliwa ale baardzo mocno Ją Kocham i nie
chciałem wtedy Jej nie potrzebnie denerwować. Teraz wyszło że i Ona
ma problemy ze zdrowiem, i z tydzień temu powiedziałem Jej (w sumie
mi się wymsknęło) że u mnie jest Ok, bo miałem badania i wtedy
strasznie na mnie się zdenerwowała że nic nie powiedziałem, że coś
ukrywam, że nie jestem w takim razie dobrym przyjacielem itd. Wtedy
w ogóle się przestraszyłem i skłamałem potwornie czego bardzo żałuję
mówiąc, że to już dawno zrobilem jak byliśmy jeszcze przed ślubem.
Płakała bardzo przejęta, że nie traktuje Jej poważnie i że ukrywam
fakty ważne związane ze zdrowiem, a ja wymyśliłem że jak powiem że
dawno to było to szybciej załagodzę sprawę. Tyle że teraz się
okazało że jak była w przychodni to widziała moją kartę i wszystko
wyszło. Fatalnie się czuję bo wiem że ma rację. Teraz mówi że już
nigdy mi nie zaufa, wybaczyła ale i tak jestem kłamcą i egoistą. Ale
ja z innymi sprawami nigdy Jej nie kłamałem..tylko raz chciałem
sprawdzić to swoje zdrowie żeby mieć spokój i wyszedłem na tym jak
Zabłocki...A Wy? Zawsze mówicie wszystko i tylko prawdę ? Powinienem
się czuć jak gówno ?
Załamany
Obserwuj wątek
    • kasia120378 Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 12:41
      Dobrze, że powiedziałeś. To jest na pewno ważny temat, ponieważ
      dotyczy zarówno twojego zdrowia i Twojej Rodziny. Domyślam się, że
      mogłeś zarazić?
      Pamiętaj, że prawda i tak kiedyś wyjdzie, bo sumienie nie śpi.
      Jeśli coś jeszcze ukrywasz w tej sprawie lub żona dowiedziała się
      czegoś, ale nie od Ciebie to już powiedz do końca. Musisz się starać
      odbudować wasze zaufanie.
      Czy miałeś świadomośc wtedy, że to może komuś zaszkodzić czy bałeś
      się złości żony. Powiedz jej o twoich obawach, porozmawiaj z nią.
      Żaden związek nie jest idealny i podstawą jest żeby jak się coś
      zrobi źle, starać się naprawić
      Daj żonie trochę czasu, ale dokończ tą sprawę zgodnie z prawdą
      Poza tym nie wiem czy jest jakaś recepta czy zawsze trzeba mówić
      (np. zdrada, mieszkanie w niebezpiecznym miejscu- to może dotyczyć
      np. relacji matka-dziecko). Czasem może trzeba milczeć żeby ktoś
      niepotrzebnie się nie martwił, a jest to sprawa, która naprawdę
      nikogo nie krzywdzi. Nikt nikogo do tego nie zmusi. Każdy ma
      sumienie i wie co robić. Trzeba chyba samemu dojrzeć do decyzji co
      robić. Są problemy, rzeczy, które się zrobi, no trudno popełniło się
      błąd, ale starać się nie powielać i nie ranić dalej.
      • michaeljordan333 Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 13:12
        Nie powiedziałem nic wcześniej dlatego, że nie chciałem żony niczym
        zamartwiać. I tak się denerwowała zagrożoną ciążą i wieloma innymi
        sprawami. Chciałem się po cichu sprawdzić czy jestem zdrowy.
        Oczywiście gdyby pewnie wyszło coś poważnego i tak bym powiedział,
        ale skoro wyszło OK chciałem zamknąć temat bez echa. Potem zaś
        zrobiłem najgorsze, bo jak wspomniałem że jestem zdrowy bo się
        badałem to żona zareagowała tak bardzo nerwowo i płacząco że Ją
        zraniłem że nic nie powiedziałem, że poszedłem dalej złym tropem i
        okłamałem Ją że zrobiłem to już dawno, a nie ostatnio. Myślałem że
        to załagodzi sprawę i będzie po problemie, ale to się wydało i
        wyszedłem na kłamcę. Wiem że teraz to wygląda na to, że się
        tłumaczę, że szukam zrozumienia itd. ale nie wiem jak sobie poradzę
        z życiem, gdy żona mówi że już mi nigdy nie zaufa i też mi nie
        będzie wszystkiego mówić. Jak mówię że to tylko raz tak się zdarzyło
        że spieprzyłem sprawę i że się to nie powtórzy to mówi że i tak mi
        nie wierzy...
        • kasia120378 Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 13:29
          pewnie nigdy nie zawiodłeś jej zaufania, a tu jednak.
          Musisz się uzbroić w cierpliwośc, a zona no cóż musi się z tym oswoić. pewnie
          stworzyła sobie obraz idealnego męża, a może bała się, że coś może być nie tak,
          bo za ładnie. Daj jej czas i sobie. Na siłę nic nie zdziałasz. Czuje się
          zraniona, a Ty pewnie też bałeś się bardzo. Na pewno atmosfera "oczyści się"
        • anbale Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 14:09
          Ale czy jesteś poważnie chory? umierający? unieruchomiony i
          niezdolny do pracy? zarażający jakimś wirusem? Jeśli nie, to chyba
          oboje strasznie histeryzujecie. Przede wszystkim każdy człowiek ma
          prawo do zachowania tajemnicy nt. stanu swojego zdrowia, więc nie
          rozumiem dlaczego żona grzebała sobie spokojnie w Twojej karcie?
          Po drugie: jeżeli stan Twojego zdrowia nie ma jakiegoś znaczącego
          wpływu na funkcjonowanie rodziny, to wcale nie musisz się nikomu
          tłumaczyć, nawet żonie- nie jesteś jej synkiem ani własnością.
          • esteraj Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 14:28
            anbale napisała:
            > Po drugie: jeżeli stan Twojego zdrowia nie ma jakiegoś znaczącego
            > wpływu na funkcjonowanie rodziny, to wcale nie musisz się nikomu
            > tłumaczyć, nawet żonie- nie jesteś jej synkiem ani własnością.

            Owszem własnością nie, ale bycie w związku, w małżeństwie do czegoś zobowiązuje.
            To otwartość i uczciwość. Przyjaźń.
            Nie można lekceważyć drugiej osoby, bo "jej to nie dotyczy i to są moje sprawy".
            Przecież nikt nikogo nie zmuszał do zamążpójścia.

            Autor kierował się pozytywnymi pobudkami, ale również w ten sposób okazał brak
            zaufania i szacunku do żony. Czy te wyniki były aż tak złe, że nie można było
            powiedzieć o tym żonie? Czy to mogło mieć wpływ na jej zdrowie?

            Robienie tajemnic naprawdę niczemu nie służy.
            • anbale Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 14:45
              Małżeństwo to nie jest rodzaj zniewolenia, gdzie człowiek juz nie ma
              prawa do własnych spraw, własnych sekretów. To nie ma nic wspólnego
              z zaufaniem i przyjaźnią, po prostu każdy na prawo do własnej strefy
              ściśle prywatnej...
              Owszem, każdy powinien poinformować o kwestiach mających wpływ na
              życie codzienne, np. że przez chorobę będzie materialnie gorzej lub
              coś tam, i jest nie fair, jesli tego nie zrobi- ale jeśli np. wyszło
              koledze w badaniach, że ma np. obniżony potas i musi jeść więcej
              bananów- to chyba lekka przesada z tym przymusem spowiadania się ze
              wszytkiego żonie...
              • esteraj Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 15:33
                Jak już powiedziałam, nikt nikogo nie zmusza do składania przysięgi małżeńskiej.
                Są określone reguły, zasady. To nie jest zniewolenie, ale chęć bycia razem na
                dobre i na złe. Ślubuje się miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Temat tego
                postu dotyczy właśnie tego trzeciego aspektu, czyli uczciwości małżeńskiej.

                Jeśli chce się prowadzić swobodne życie z sekretami, proszę bardzo, ale takie
                rzeczy uzgadnia się z partnerem na jakich zasadach będzie funkcjonował ów związek.
                • anbale Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 15:42
                  Z tego co pamiętam, nie pamiętam żeby w przysiedze było "i ze
                  wszystkiego będę się spowiadał żonie"...:)
                  A tak swoją drogą ciekawe, czy gdybyś miała jakąś np.
                  ginekologiczną, bardzo intymną, wstydliwą, lecz niezbyt
                  poważną dolegliwość- to też wszystko wyśpiewałabyś mężowi ze
                  szczegółami? Hm?
                  • esteraj Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 15:48
                    A tak swoją drogą ciekawe, czy gdybyś miała jakąś np.
                    > ginekologiczną, bardzo intymną, wstydliwą, lecz niezbyt
                    > poważną dolegliwość- to też wszystko wyśpiewałabyś mężowi ze
                    > szczegółami? Hm?

                    A dlaczego nie?
                    Nie oznacza to, że muszę to pokazywać, ze względów etycznych, ale powiedziałabym
                    mu tyle, ile on chciałby wiedzieć.
    • esteraj Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 12:55
      Wiem, że mówienie prawdy nie jest proste z obawy przed zranieniem drugiej osoby
      lub jej utratą.
      Każdego dnia stajemy przed takimi dylematami. Ogranicza nas strach.
      Najgorzej jest, gdy prawda wyjdzie na jaw, o czym sam się przekonałeś.

      Jest wiele sytuacji, kiedy prawda może mieć zgubne skutki, ktoś może odebrać
      sobie życie, dostać zawału, bo prawda jest ciężka do przyjęcia. Wtedy trzeba
      poczekać na odpowiedni moment.

      Ogólnie mówienie prawdy jest okazaniem szacunku drugiej osobie. Z prawdą można
      coś zrobić, z kłamstwem już nie.

      Przekonałam się, że mówienie prawdy zawsze popłaca, choćby były to pierdoły,
      którymi nie warto zawracać sobie głowy.

      Jest to jednak dość trudny temat.
      • kasia120378 Re: kłamstwo żonie 27.05.10, 13:09
        Masz rację Esteraj, że na pewno popłaca.
        Może nie każda sprawa to kłamstwo, lecz właśnie ochrona bliskich przed np
        wymyslaniem najgorszych scenariuszy (przez np bliskich) typu: coś się może stać,
        ktoś skrzywdzi. Uważam, że mozna wtedy naprawdę jak to mówią "wykrakać".
        Jesli jak wspominałam są to sprawy, które krzywdzą, to już każdy i tak sam
        podejmie decyzję. Zresztą sami siebie też krzywdzimy, bo się tym zadręczamy
        Sumienie nie spi.
        Prawda i tak wyjdzie
    • wifch Re: kłamstwo żonie 30.05.10, 18:57

      Płakała bardzo przejęta, że nie traktuje Jej poważnie i że ukrywam
      fakty ważne związane ze zdrowiem, a ja wymyśliłem że jak powiem że
      dawno to było to szybciej załagodzę sprawę.

      ////
      Bracie zyjesz w DDW czyli Domu Dla Wariatow.
      Zadbaj o zdrowie psychiczne, bo to tez wazne i pognaj zone do
      psychologa, bo widac nienormalna.



      ______________________
      Świat będzie istniał, też i po Tobie...
    • hatroha Re: kłamstwo żonie 30.05.10, 19:15
      Z kłamstwem jest jak z kawą, na początku nie smakuje, potem życ bez niej nie mozesz
    • mgla_jedwabna Re: kłamstwo żonie 03.06.10, 02:38
      A dla mnie wygląda to tak, jakby problem leżał gdzie indziej. Normalnie żona raczej zmartwiłaby się i zrozumiałaby, że nie chciałeś jej martwić, albo byłaby po prostu wściekła. Ale płacz, jak gdyby swiat się skończył i podnoszenie sprawy do rangi "nie traktujesz mnie poważnie" świadczy o tym, że problem jest gdzie indziej, ale nie może się uzewnętrznić "normalnie". Np. może być nieuświadomiony albo któreś z was nie potrafi/boi się itd. głośno nazwać rzecz po imieniu.

      Może to nieuregulowane hormony po ciąży? Może to problemy zdrowotne żony tak jej szarpią nerwy? Może to baby blues? Może w ogóle żonie brak poczucia bezpieczeństwa, stąd ten strach, że to kłamstwo to coś tak strasznego.

      Wiem, że to porada powtarzana na forach do znudzenia, ale może warto pójść do psychologa. Oni są po to m.in., żeby wpadać na to, na co sami nie wpadliście. Spróbujcie. Druga porada to zbadanie hormonów i wizyta u specjalisty, który coś powie na ten temat (najlepiej ginekolog-endokrynolog, ale ciężko się do nich dostać).

      Sama sprawa nieinformowania o problemach zdrowotnych powinna przyschnąć, jesli rzeczywiście to to, a nie coś innego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka