Dodaj do ulubionych

o co biega

07.06.10, 18:03
o co biega niektorym ludziom, ktorzy jednego dnia maja zdanie na
tak, nastepnego na nie , jednego dnia czlowieka lubia a nastepnego
nie znosza?
Ewentualna odpowiedz tej osoby to : " mam zly dzien". Ok, tak, ale
ile mozna komus powiedziec przykrego w takim zlym dniu?
Mnie osobiscie bola slowa, ktore sa niesluszne, a do tego osoby
znaczacej, czyli kogos z rodziny, przyjaciolki, bliskiego
wspolpracownika z ktorym znamy sie lata. Bola gdy sa niesprawiedliwe
albo podyktowane tzw. agresja przeniesiona.
Nie rozumiem, dlaczego ludzie rania slowami innych tylko dlatego ze
maja zly dzien , na przyklad.
Dzis mi sie takie cos zdarzylo. Zabolalo i nic nie powiedzialam, bo
i co powiedziec...
A moze trzeba cos powiedziec, poza tym ze zabolalo?
Zdarza sie Wam cos takiego w relacjach z innymi ludzmi?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: o co biega 07.06.10, 19:45
      Ja mam taką swoją hipotezę, że to jest z potrzeby emocji.
      Jak zbyt długo nic emocjonującego się nie dzieje, to wytwarza się w
      ludziach potrzeba wywołania tej emocji, najszybciej w drodze
      konfliktu, nawet pozornego. Czyli załóżmy, że zamykamy ludzi (dwóch,
      dwoje) w jednym pomieszczeniu na potrzeby eksperymentu, powiedzmy, że
      maja wykonać pewną pracę. Dla mnie jest prawie pewne, że jest kwestią
      czasu, kiedy ich poczatkowe pozytywne nastawienie do drugiej osoby
      (załóżmy, że takie było:sympatia, wzajemne zrozumienie, rozumienie
      sensu wspólnego działania)), to pozytywne nastawienie ulegnie
      zmianie. I to bez udziału czynników obiektywnych, np. codziennie mają
      wykonywac tę samą pracę, nie są głodni, mają ciepło.
      Ich mózgi zaczną dopominać się bodźców i wygenerują konflikt. Nawet,
      jeśli skutek konfliktu będzie dla obojga negatywny.
      Oczywiście trzeba brać pod uwagę postawy koniunkturalne, czyli
      wynikające z interesu tej osoby w oczernianiu Cię.

      Ciekawe jest tez odwoływanie sie do "gorszego dnia" ... po pewnym
      czasie przychodzi refleksja, że jak każdy konflikt - niesie ryzyko
      niepomyslnego rozstrzygnięcia. Ewentualnie poczucie winy, ale to bym
      stawiał na dalszym planie.

      :)
      • mankatoja Re: o co biega 07.06.10, 22:54
        Hm,mysle ze moze to byc hipoteza wlasciwa. Spotkalam sie kiedys z pogladem, ze
        szczegolnie mezczyzni powoduja , z racji zakorzenionego genetycznie
        zamilowania, do walki, konflikt, wlasnie dla uzyskania nowej emocji w zbyt
        uciazliwej w pewnym momencie harmonii.
        Kiedy sie nad tym zastanowic, to niewatpliwie ma to "rece i nogi"

        A to ze ow wywoalany konflikt moze przyniesc duzo zlego...no tu wlasnie pojawia
        sie problem.
      • nothing.at.all Re: o co biega 08.06.10, 09:59
        Całkiem możliwa teoria. Człowiek potrzebuje emocji bo bez nich życie
        nie ma kolorów. Jesli nie ma tych pozytywnych, to niech chociaż będą
        negatywne, aby coś się działo.
        Potrzebujemy też oddziaływanie i właśnie takie przykre słowa tym są.
        • to.niemozliwe Re: o co biega 08.06.10, 10:12
          Można to nazwać kolorami. Mi się wydaje, że emocje nie istnieją
          samoistnie. Nie jest to jakiś samodzielny byt, jakaś oderwana cecha,
          jak np. wystająca szczęka, czy niebieska tęczówka - że ktoś tak już
          ma genetycznie i już.
          osobiście, przypuszczam, że emocje służą określaniu tożsamości.
          To znaczy - określenie swojej tożsamości następuje na drodze
          emocjonalnej, a nie intelektualnej lub logicznej.
          Istnienie tożsamości jest bezpośrednim następstwem "stadności" i
          instynktu stada (jako cechy odzwierzęcej, pierwotnej).
          Po prostu, żeby się odróżnić od stada potrzebujemy mieć pewność, że
          mamy tożsamość, a tę budujemy emocjami. :)
          To jest drugi wymiar emocji, oprócz funkcji rozrywki, czy spoiwa
          relacji.
          • nothing.at.all Re: o co biega 09.06.10, 09:35
            Oczywiście, że emocje nie istenieją same sobie, ale emocje pełnią
            wiele funckji i łączą się z wieloma rzeczami. Ale czy służą
            określeniu tożsamości? Po częsci pewnie tak.
            • to.niemozliwe Re: o co biega 09.06.10, 09:46
              Chodzi mi o odpowiedź na pytanie "dlaczego ludzie mają emocje"?
    • karina99.1 Re: o co biega 08.06.10, 06:28
      Wiesz, mnie to samo spotyka np. w pracy (też tak z najświeższych emocji). Po
      czymś takim, po wybuchu w stosunku do mnie, jestem bardziej zła na siebie za to,
      że nie potrafiłam odpowiednio zareagować, a nie na tę druga osobę. Wkurza mnie
      wtedy to, że czuję się taka bezbronna i krucha i zamiast bronić swojej godności,
      kulę się jak pies przed biciem. Tak jest zawsze.
      A z drugiej strony sama potrafię kogoś w taki sam sposób ranić, kogoś kto jest
      mi bliski i od którego nie czuję zagrożenia, że odpowie mi tym samym.
      • mankatoja Re: o co biega 08.06.10, 12:10
        Ja staram sie nie ranic, chociaz pewnie czasem mi sie zdarza.
        Generalnie jestem bardzo spokojnym czlowiekiem, wpadam predzej w
        euforie niz w gniew, a jednak to wlasnie dlatego dostaje po glowie.
        Tych, co sa opryskliwi malo kto atakuje.
        Post powstal w dniu, kiedy ktos kogo szanuje, lubie dopiekl mi do
        zywego, poczulam sie jak smiec. Mimo ze nie powinnam.
        I tez po czasie dopiero mowie sobie ze nalezalo inaczje zaregowac,
        ze powinnam byl anie dac sobie wejsc na glowe.
    • kasia120378 Re: o co biega 08.06.10, 11:29
      A ja Ci powiem tak.
      Może być to pokazywanie czegoś tobie przez inną osobę. Może mamy coś do zmiany w
      sobie, może mamy takie nastawienie do tej osoby. Często myslimy, że ten i ten to
      na pewno będzie taki i taki. Może niekoniecznie pomyślane przed daną rozmową.
      Jesteśmy jak reżyserzy, ale tutaj reżyserujemy nasze życie.
      Poza tym nawet jak ktoś nam „słodzi” to nie znaczy, że ma też takie mysli.
      Lepiej jak ktoś coś powie zgodnie ze swoimi myslami, niż takie „ciupcianie”, a w
      myslach a to wredota.
      Możesz się z tym zgadzać lub nie.
      Znam przypadki, keidy np. jakiś współpracownik był okropny dopóki ktoś nie
      zaczął nad tym pracować (ten co otrzymywał takie „razy” od tej drugiej osoby).
      Pożniej inni mówili, ale ona się zmieniła. Tak naprawdę zmienił się ten
      „pokrzywdzony”. Zadawał pytania typu co ta osoba mi okazuje swoim zachowanie? i
      za tym pytanie jaka jest tego pierwotna przyczyna? Pytania w tym stylu i zawsze
      po pytaniu to drugie- jaka jest tego pierwotna przyczyna? Często dane pytanie
      trzeba częściej powtarzać, ale z przerwą. Nie odp samemu, tak w duchu pytać
      Możecie to stosować lub nie, mówić, że tak jest lub nie. Ja wiem, że to działa.
      Bo takie pytania zadaje się w relacjach również z mężem/żoną, dziećmi itd
      • mankatoja Re: o co biega 08.06.10, 12:17
        Zgadzam sie ze rzeba samemu nad soba pracowac, ze warto siebie sama
        o wieel pytac i zastanawiac sie dlaczego ktos tak postapil. Ja wiem,
        bo po prostu ktos wie ze sobie moze pozwolic. W pracy mam problem z
        agresywnymi ludzmi- slownie agresywnymi i nie chodzi o to ze ktos
        uzywa wulgaryzmow, po prostu nie umiem rozmwaic z
        klamcami,wazeliniarzami oraz osobami ktore uwazaja sie za pepek
        swiata. A prywatnie nie daje sobie rady, kiedy tak zachowuje sie
        najblizszy czlowiek.
        • ind-is Re: o co biega 08.06.10, 12:37
          tacy ludzie, co jednego dnia Cie kochają a drugiego nienawidzą ,nazywaja sie
          neurotykami i do ładu z nimi nie dojdziesz.
          • mankatoja Re: o co biega 08.06.10, 18:43
            fakt, ciezko dojsc do ladu, bo wole jak biale jest biale a czarne czarne a nie
            co rusz inaczej....
        • krytykantka07 Re: o co biega 08.06.10, 21:21
          Zastanawianie się nad tym dlaczego ktoś tak, a nie inaczej postąpił to strata czasu.
          Traktowanie czyjejś twarzy jak barometru tym bardziej.
          Każdy żyje w we własnym świecie i niekoniecznie wtedy chodzi o Ciebie.
          Gdy koleżanka kiedyś w pracy zwróciła mi uwagę na moje zachowanie
          odpowiedziałam, że ja się w niej nie zakochałam, bo nawet jeśli ona myśli w
          danej chwili o mnie to ja o niej myśleć nie muszę ;).
          Co do bliskich osób...
          Lepiej zapytać co to zachowanie miało znaczyć.
          I wyjaśnić czego sobie nie życzysz.
          Ale jeśli chodzi o osoby bliskie to wyjaśnienie czego sobie nie życzysz powinno
          mieć miejsce zanim dana osoba stała Ci się bliska.
          Inną sprawą jest, że mogłabyś ją wtedy odstraszyć i nie byłaby to bliska osoba.
          No cóż w manipulacji już tak jest, a gdy się już niczego nie da ukryć zaczynają
          się schody...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka