Uposledzone dziecko

IP: *.dialup.mindspring.com 12.03.04, 17:06
Moim znajomym urodzilo sie uposledzone dziecko.Matka dziecka jest w rozpaczy,
zabarykadowala sie , nie chce nikogo widziec, nawet swoich rodzcow. Ojciec
dziecka jest bezradny, boi sie o zone. O jakichkolwiek kontaktach z
organizacjami nie ma na razie mowy.Czy jest sposob, aby tej rodzinie pomoc, i
co to mialoby byc?
    • Gość: kk Re: Uposledzone dziecko IP: *.jci.com 12.03.04, 17:31
      byc, i sluchac, w miare mozliwosci nie radzic
      byc przy nich i sprobowac wyobrazic sobie, jak to jest - byc z nimi w ich
      przezyciach, w ich pochmurnym i strasznym teraz swiecie, nie wyciagac ich na
      sile, bo to skazuje ich na samotnosc tam, gdzie sa
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 12.03.04, 17:41


        Gość portalu: kk napisał(a):

        > byc, i sluchac, w miare mozliwosci nie radzic
        > byc przy nich i sprobowac wyobrazic sobie, jak to jest - byc z nimi w ich
        > przezyciach, w ich pochmurnym i strasznym teraz swiecie, nie wyciagac ich na
        > sile, bo to skazuje ich na samotnosc tam, gdzie sa


        ...w ich pochmurnym i strasznym swiecie?...Przeciez tyle nieszczesc
        naokolo,ludzie tak cierpia...wszyscy zyjemy w pochmurnym i stasznym swiecie z
        roznych powodow.


        • ja20034 Re: Uposledzone dziecko 13.03.04, 09:48
          Pytasz jak im pomoc i jednoczesnie piszesz "wszyscy zyjemy w pochmurnym i stasznym swiecie z roznych powodow"....
          Dla nich teraz jest jeden wielki powod. Ich. Jedyny, najwiekszy, najwazniejszy. Na cale zycie.
          Skoro jestes wielka przyjaciolka i chcesz pomoc to dla Ciebie tez taki powinien byc.Ale nie jest.
          Pytasz jak pomoc jednoczesnie umniejszajac ich tragedii "bo wszyscy...". Ich nie interesuja wszyscy.
          Wiesz co mysle? Ich tragedie traktujesz raczej jako sensacje. Wcale nie szukasz drog pomocy.
          • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 16:38

            ja20034 napisała:

            > Pytasz jak im pomoc i jednoczesnie piszesz "wszyscy zyjemy w pochmurnym i
            stasz
            > nym swiecie z roznych powodow"....
            > Dla nich teraz jest jeden wielki powod. Ich. Jedyny, najwiekszy,
            najwazniejszy.
            > Na cale zycie.
            > Skoro jestes wielka przyjaciolka i chcesz pomoc to dla Ciebie tez taki
            powinien
            > byc.Ale nie jest.
            > Pytasz jak pomoc jednoczesnie umniejszajac ich tragedii "bo wszyscy...". Ich
            ni
            > e interesuja wszyscy.
            > Wiesz co mysle? Ich tragedie traktujesz raczej jako sensacje. Wcale nie
            szukasz
            > drog pomocy.

            Jestem tylko znajoma, a reszte co napisalas, uwazam za zwykle pomowienie.
            • ja20034 Re: Uposledzone dziecko 16.03.04, 22:42
              Nie bylo napisane ze cytat.
              Ja raczej odebralam to jako niezly cynizm, moze nieslusznie.
              • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 22:54

                Gość portalu: kk napisał(a):

                > byc, i sluchac, w miare mozliwosci nie radzic
                > byc przy nich i sprobowac wyobrazic sobie, jak to jest - byc z nimi w ich
                > przezyciach, w ich pochmurnym i strasznym teraz swiecie, nie wyciagac ich na
                > sile, bo to skazuje ich na samotnosc tam, gdzie sa



                ja20034 napisała:

                > Nie bylo napisane ze cytat.
                > Ja raczej odebralam to jako niezly cynizm, moze nieslusznie

                No nie bylo napisane,ze to cytat , bo odpisywalam kk i on(a) wiedzial(a), ze
                uzywam jej (jego) slow. Poza tym nie uwazam tych slow za cyniczne.
          • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 16:50
            Pytasz jak im pomoc i jednoczesnie piszesz "wszyscy zyjemy w pochmurnym i stasz
            > nym swiecie z roznych powodow"....

            To nie sa moje slowa, ja tylko je cytuje z innego postu.
      • Gość: aankaa1 Re: Uposledzone dziecko IP: *.icpnet.pl 13.03.04, 09:27
        Ale nie odchodź od nich. Chyba w "Porozmawiaj z nią" Almodovara była chora
        dziewczyna, która od paru lat była w śpiączce. I przychodziła do niej jej
        nauczycielka tańca, opiekował się pielęgniarz. Zachowywali się normalnie,
        mówili co jedli na obiad, gdzie pojadą na wakacje. Tak siedzieli czy coś robili
        przy dziewczynie i mówili o wszystkim w przestrzeń.
        A ludzie boją się i nie potrafią patrzeć na upośledzenie. Odwracamy wzrok,
        udajemy, ze nie widzimy, że nie mamy drobnych by wspomóc. Bo wyłazi z nas
        samych przerażenie i litość, i wielkie: jak dobrze, że to nie mi się zdarzyło.
        Ludzie są powierzchowni i każdy ma w gruncie rzeczy swoje sprawy. I sorry, ale
        ja w przyjaźń nie wierzę. Zbyt często widzę jak ludzie się zachowują. Sama
        pewnie też nie jestem ideałem. Nie przyjmujemy do wiadomości istnienia czegoś
        co mogłoby nam samym się przydarzyć.
        A dla samych rodziców jest to wielkie obciążenie, dziecko będą kochali do
        granic możliwości ale ta świadomość ile się będzie maleństwo wycierpieć przy
        leczeniu i potem kto się nim zaopiekuje gdy nas już nie będzie. Myśli rodziny
        na kogo spadnie ten obowiązek i ulga, że nie na nas.
        Kiedyś w Budapeszcie wsiadałam do miejskiego niskopodłogowego autobusu. I do
        tego autobusu wjechał też wózek niepełnosprawnego mężczyzny. Ale jaki? Taki po
        półtora metra z każdej strony włącznie z wysokością. Z daszkiem, rurkami do
        oddychania przewodami. Kosmos. I wiecie co, to było popołudnie, zatłoczone
        miasto i nikt ale to nikt włącznie z kierowcą nie okazał zniecierpliwienia, nie
        jęknął na zasadzie no to teraz akurat odjedziemy. Nikt nikogo nie popędzał. Ja
        sobie tego w Polsce nie wyobrażam. Jak oni mi zaimponowali ci Węgrzy, choć tak
        w ogóle są nieprzyjemni.
        • ja20034 Re: Uposledzone dziecko 13.03.04, 09:43
          Sama prawda.
          Dzieki.
        • j_ar Re: Uposledzone dziecko 15.03.04, 08:04
          > Kiedyś w Budapeszcie (...)
          I wiecie co, to było popołudnie, zatłoczone
          > miasto i nikt ale to nikt włącznie z kierowcą nie okazał zniecierpliwienia,
          >nie jęknął na zasadzie no to teraz akurat odjedziemy. Nikt nikogo nie
          >popędzał. Ja sobie tego w Polsce nie wyobrażam. Jak oni mi zaimponowali ci
          >Węgrzy, choć tak w ogóle są nieprzyjemni.

          oo.. dzizus..ale glupoty piszesz.. a malo widzisz w miastach ludzi okaleczonych
          fizycznie czy z uposledzeniem umyslowym, ktorzy tez blokuja na jakis czas
          odjazd autobusu? j jakos nikt ich nie pogania i nie narzeka jaki to swiat
          okrutny, ze trzeba czekac... no tez zes wymyslila....
          • Gość: aankaa1 Re: Uposledzone dziecko IP: *.icpnet.pl 15.03.04, 17:34
            > oo.. dzizus..ale glupoty piszesz.. a malo widzisz w miastach ludzi
            okaleczonych
            >
            > fizycznie czy z uposledzeniem umyslowym, ktorzy tez blokuja na jakis czas
            > odjazd autobusu? j jakos nikt ich nie pogania i nie narzeka jaki to swiat
            > okrutny, ze trzeba czekac... no tez zes wymyslila....

            Dzizus....
            No może jakbym była w tym autobusie sama to bym zwątpiła po twoim tekście. Ale
            nie w parę osób. Wszystkich zatkało.
            A co ty właściwie widziałeś, niedowidzącego z laską, wózek inwalidzki? Bo się
            kobiecina ze wsi do miasta wyrwała i pierwszy raz widziała wózek
            niepełnosprawnego w tramwaju? Takie widuję i do takich jesteśmy przyzwyczajeni,
            ale nie tamto.
            I żeby nie było wątpliwości, pochodzę i mieszkam w tzw. wielkim i przy okazji
            nerwowym mieście.
            A tak swoją drogą to widziałam i przytrzaśniętego o kulach przez drzwi i wózek
            z dzieckiem, który oberwał. Oczywiście to zależy od ludzi.
            I w ogóle wszyscy jesteśmy tacy cudownie wyrozumiali i skorzy do pomocy. Do
            głupiego wózka z dzieckiem nikt się nie wyrywa by pomóc go wnieść po schodach.

            I tak w ogóle to uważasz, że tu jest akurat miejsce by się punktować?
            Dzizus......
            • j_ar Re: Uposledzone dziecko 16.03.04, 11:48
              > Dzizus....
              > No może jakbym była w tym autobusie sama to bym zwątpiła po twoim tekście.
              >Ale nie w parę osób. Wszystkich zatkało.

              ? ale co ich zatkalo? bo jakos nie czuje, piszesz, jakbys uwazala, ze wiekszosc
              to jakies nieczule bestie, ktore dziwia sie zwyklym odruchom

              > A co ty właściwie widziałeś, niedowidzącego z laską, wózek inwalidzki? Bo się
              > kobiecina ze wsi do miasta wyrwała i pierwszy raz widziała wózek
              > niepełnosprawnego w tramwaju? Takie widuję i do takich jesteśmy
              przyzwyczajeni,
              >
              > ale nie tamto.
              > I żeby nie było wątpliwości, pochodzę i mieszkam w tzw. wielkim i przy okazji
              > nerwowym mieście.
              > A tak swoją drogą to widziałam i przytrzaśniętego o kulach przez drzwi i
              wózek
              > z dzieckiem, który oberwał. Oczywiście to zależy od ludzi.

              no i co, ze mieszkasz w duzym miescie? ja tez mieszkam i tez widuje i nie
              twierdze, ze nie zdarzaja sie przypadki, ale to sa sytuacje powstale przez
              nieuwage, a nie przez zamysl jakiegos debila, ktory chce dolozyc uposledzonemu

              > I w ogóle wszyscy jesteśmy tacy cudownie wyrozumiali i skorzy do pomocy. Do
              > głupiego wózka z dzieckiem nikt się nie wyrywa by pomóc go wnieść po schodach.

              no i tutaj mamy inne spojrzenie, ja akurat nigdy nie widzialem aby ktos odmowil
              (jezeli sam sie pierwszy nawet nie zapytal) pomocy przy wniesieniu i
              wyniesieniu wozka...nie wiem o czym ty piszesz i o jakich ludziach..moze przez
              jakis jednostkowy przypadek tak patrzysz na luidzi jak na potwory?

              > I tak w ogóle to uważasz, że tu jest akurat miejsce by się punktować?
              > Dzizus......

              alez skad..jezeli urazilem to sorki, czasami ciezko wyczuc wraziwosc
              niewidzianego rozmowcy
    • Gość: aankaa1 Re: Uposledzone dziecko IP: *.icpnet.pl 12.03.04, 18:05
      Sama tak strasznie się boję tego właśnie. Boję się, że mogłaby się wydarzyć
      tragedia, która skrzywdziłaby najbliższych. Że nie przeżyłabym tego. Na samą
      myśl dostaję czegoś takiego.... No i nie zdecydowałam się na dziecko.
      Prawodpodobnie wolałabym wtedy nie być.
      Na pewno potrzebny jest już lekarz, tabletki, na wyciszenie za wszelką cenę.
      Ojcu też. A potem trzeba przy nich może być, tak normalnie ze wspólnymi
      codziennymi sprawami. Rozmawiać w sposób, że stało się i już, że trzeba z tym
      żyć. Czasem dziecko zdrowe może ciężko zachorować, mieć wypadek.
      Na pewno w internecie znajdziesz strony organizacj związanych z
      niepełnosprawnością dziecka. Na pewno jest tam i psycholog, i kontakt z
      rodzicami juz doświadczonymi. Przynajmniej na początek to będzie już coś.
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 12.03.04, 18:22

        Gość portalu: aankaa1 napisał(a):

        .... No i nie zdecydowałam się na dziecko


        I juz sie nie zdecydujesz? czy czekasz, az pozbedziesz sie leku? Nie mam
        dojscia do matki dzecka, nie chce z nikim rozmawiac, ale wiem tez, ze
        przjaciele na ktorych oni najbardziej liczyli odwrocili sie od nich.Ona ma
        dwie "przyjaciolki" ktore jak sie dowiedzialy o sytuacji, nawet do niej nie
        zadzwonily. Wiem to od matki tej mojej znajomej, ktora twierdzi, ze zachowanie
        przyjaciol do tego stopnia spotegowal ich bol, ze nie sa w stanie niczego
        dostrzec wokol siebie. Doszla jeszcze opieka nad dzieckiem, ktore wymaga tego
        samego co kazde dziecko + jeszcze wiecej.
    • seksuolog Rozkoszni hedonisci 12.03.04, 18:57

      Niestety sprawa jest fatalna i otoczenie zewnetrzne nic nie
      pomoze. Normalnie po pewnym czasie matka powinna pogodzic sie
      z losem i stopniowo otworzy sie. Ale w ciezkim przypadku bedzie
      po prostu innym czlowiekiem, totalnie zalamanym.

      Wszystko to jest oczywwiscie spowodowane nieprawidlowym podejsciem
      do zycia, mozna je okreslic jako rozkoszny hedonizm. W tym podejsciu
      swiat jest wesoly, ludzie piekni a zycie to balanga. Spotyka sie to
      czesciej w srodowisku ludzi zamoznych nie majacych trosk i zmartwien.

      Zycie naprawde jest rzecz jasna inne. Mozna je widziec jako przeslizgiwanie
      sie miedzy tragediami dopoki sie da. Jezeli rozkoszny hedonista dostanie
      lekcje prawdziwego zycia to oczywiscie przezywa ja w opisany sposob.
      • Gość: zuzia Re: Rozkoszni hedonisci IP: *.dialup.mindspring.com 12.03.04, 19:06

        Odpowiadasz na :
        seksuolog napisała:

        >
        > Niestety sprawa jest fatalna i otoczenie zewnetrzne nic nie
        > pomoze. Normalnie po pewnym czasie matka powinna pogodzic sie
        > z losem i stopniowo otworzy sie. Ale w ciezkim przypadku bedzie
        > po prostu innym czlowiekiem, totalnie zalamanym.
        >
        > Wszystko to jest oczywwiscie spowodowane nieprawidlowym podejsciem
        > do zycia, mozna je okreslic jako rozkoszny hedonizm. W tym podejsciu
        > swiat jest wesoly, ludzie piekni a zycie to balanga. Spotyka sie to
        > czesciej w srodowisku ludzi zamoznych nie majacych trosk i zmartwien.
        >
        > Zycie naprawde jest rzecz jasna inne. Mozna je widziec jako przeslizgiwanie
        > sie miedzy tragediami dopoki sie da. Jezeli rozkoszny hedonista dostanie
        > lekcje prawdziwego zycia to oczywiscie przezywa ja w opisany sposob.


        Moze opowiesz nam jak przezywasz swoje zycie, to bardzo interesujace (nie
        kpie), z tego co piszesz, hedonista nie jestes ale asceta tez nie. Czy jestes
        jakos przygotowany na lekcje prawdziwego zycia?
        • seksuolog Zuzia napisz 13.03.04, 21:36
          Gość portalu: zuzia napisał(a):

          > Moze opowiesz nam jak przezywasz swoje zycie, to bardzo interesujace (nie
          > kpie), z tego co piszesz, hedonista nie jestes ale asceta tez nie. Czy jestes
          > jakos przygotowany na lekcje prawdziwego zycia?

          A moze ty napiszesz cos blizszego o tej kolezance?
      • moc_ca Re: Rozkoszna seksuolog 12.03.04, 21:41
        > seksuolog napisała:
        /ciach/
        Wiesz seksuolog, do dzisiaj, kiedy Cię czytałam po prostu się bawiłam choc
        bywało ze nóż otwierał mi się w kieszeni ale po przeczytaniu tej wypowiedzi
        piła motorowa mi się włączyła!!! Czasami powstrzymaj się od odpowiedzi, człowiek
        nie musi się znać na wszystkim nawet jesli przybiera nick SEKSUOLOG!
        ps.Twoja wypowiedź razi jeszcze bardziej kiedy się widzi ("seksuolog napisała")
        że jesteś kobietą.
    • roseanne Re: Uposledzone dziecko 12.03.04, 20:03
      wiadomosc o uposledzeniu dziecka jest zawsze wielkim ciosem dla rodzicow,
      tak naprawde dla calej rodziny i przyjaciol tez
      jest zrodlem bolu, niepokoju, niepewnosci , jak sie wobec tych dotknietych
      losem ludzi odezwac, jak ich upewnic o tym, ze sie jest po ich stronie....
      piszesz o przyjaciolkach - moze wlasnie tak sie stalo, moze tez wstrzasnela
      nimi ta informacja i nie wiedza co robic...

      jak pomoc konkretnym rodzicom - dawac oparcie
      byc, sluchac .
      Pomoc w szukaniu terapi, pomocy, osob gotowych poswiecic swoj czas - gdy ci
      konkretni rodzice bede juz do tego gotowi
    • Gość: Halina Re: Uposledzone dziecko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.03.04, 21:16
      Na czym polega to uposledzenie????
    • Gość: Monika Re: Uposledzone dziecko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 12.03.04, 21:22
      Jakie to uposledzenie?
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 12.03.04, 21:35
        Nie wiem tak bardzo dokladnie, pewna czesc mozgu w ogole sie nie rozwinela,
        nazywaja to agenezizis CC
    • moc_ca Re: Uposledzone dziecko 12.03.04, 22:00
      Myślę zuziu, że przyjaciele nie odwrócili się od rodziców dzieciaczka,piszesz
      bowiem ze 'matka zabarykadowała się i nie chce z nikim rozmawiać',przyjaciele
      prawdopodobnie słyszeli o tym, oni nie wiedzą jak zareagować.
      To trudne, bo nie zdarza się często,
      człowiek staje się bezradny kiedy musi rozwiązać dylemat; zadzwonic
      i współczuć? zadzwonic i udawać że nic nie wiem?, zadzwonić i zbagatelizować
      istniejącą sytuację?, nie zadzwonic...? może nie zechcą ze mną rozmawiać bo
      chcą być sami w swoim bólu..?
      Trudno cokolwiek radzić ale na pewno dałabym im odrobinę czasu na pogodzenie
      się z myślą o dzieciaczku, to nie jest wyrok śmierci, jego rodzice z czasem to
      zrozumieją, takie dzieci dają wiele radości, wierz mi, trzeba je tylko bardzo
      kochać jak każde inne dziecko a to nie będzie niewykonalne wszak to ich krew
      z krwi i kość z kości.Ono ich już potrzebuje i kocha.
      Głowa do góry!
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 13.03.04, 00:32
        Powiedz, dlaczego mam Ci wierzyc, no powiedz.
        • moc_ca Re: Uposledzone dziecko 13.03.04, 10:20
          Gość portalu: zuzia napisał(a):

          > Powiedz, dlaczego mam Ci wierzyc, no powiedz.

          Ale co, w mojej wypowiedzi, wydaje Ci się niemożliwe do uwierzenia?
          • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 16:46
            Napisalas "takie dzieci daja duzo radosci", w slowa te nie jest latwo uwierzyc,
            chyba, ze oparte sa o wlasne doswiadczenie.
            • j_ar Re: Uposledzone dziecko 16.03.04, 16:58
              zanim moc_ca odpisze, to ja ci zuziu odpowiem skoro wyobraznia nie podpowiada
              niczego:
              radosci z:
              -proszki dzialaja uspokajajaco a nie nakrecajaco (cud, ze trafili bo to loteria
              zwykle)
              -powiedzial cale zdanie
              -powiedzial nowe slowo
              -potrafil zagrac w ukladanke
              -przywital sie
              -nie zabrtal niczego ze sklepu
              -spal cala noc bez budzenia sie
              -udalo mu sie rozwiazac zagadke
              -byl grzeczny w gosciach
              -zjadl wszystko
              -potrafil skupic sie przez 10 minut na jednej zabawie
              -lubi ogladac kreskowi
              itp, itd.. to samo co u dziecka normalnego, tylko, ze skala postepu i wysilku
              dziecka jakby inna, ale jest to cos co daje radosc, mimo, ze ciezko ci uwierzyc
              • moc_ca Re: Uposledzone dziecko 16.03.04, 19:24
                j_ar napisał:
                /ciach/
                > itp, itd.. to samo co u dziecka normalnego, tylko, ze skala postepu i wysilku
                > dziecka jakby inna, ale jest to cos co daje radosc, mimo, ze ciezko ci
                uwierzyc

                Najpiękniej i najmądrzej powiedziałeś, j_arze, o tym co cieszy rodziców
                KAŻDEGO dzieciaka.Chce się żyć kiedy to czytam. :-)
              • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 20:12

                j_ar napisał:

                > zanim moc_ca odpisze, to ja ci zuziu odpowiem skoro wyobraznia nie podpowiada
                > niczego:
                > radosci z:
                > -proszki dzialaja uspokajajaco a nie nakrecajaco (cud, ze trafili bo to
                loteria
                >
                > zwykle)
                > -powiedzial cale zdanie
                > -powiedzial nowe slowo
                > -potrafil zagrac w ukladanke
                > -przywital sie
                > -nie zabrtal niczego ze sklepu
                > -spal cala noc bez budzenia sie
                > -udalo mu sie rozwiazac zagadke
                > -byl grzeczny w gosciach
                > -zjadl wszystko
                > -potrafil skupic sie przez 10 minut na jednej zabawie
                > -lubi ogladac kreskowi
                > itp, itd.. to samo co u dziecka normalnego, tylko, ze skala postepu i wysilku
                > dziecka jakby inna, ale jest to cos co daje radosc, mimo, ze ciezko ci
                uwierzyc
                >


                To wszystko prawda, tylko,ze jak sie nosi dziecko w brzuchu 9 miesiecy, to sie
                snuje wyobrazenie o swietlanej jego przyszlosci, tymczasem jak dziecko "zje
                wszystko", albo sie w gosciach nie zsika (majac np. 15 lat), to mamy powod do
                radosci
                Rozbierznosc wyobrazen z rzeczywistoscia moze powalic najsilniejszego.
                • roseanne rozbieznosc wyobrazen... 16.03.04, 20:17
                  fakt, moze powalic...
                  z czasem jednak mozna sie w jakis sposob podniesc, przewartosciowac wyobrazenia
                  i oczekiwania
                  i po prostu zyc tym, co jest nam dane...



                  slowa "wszystko bedzie dobrze, nie przejmuj sie" sa chyba najbardziej nie na
                  miejscu w takiej sytacji, nie oszukujmy sie
                  ale o tym ze bedziesz pomocna, w ramach mozliwosci, ze bedziesz - po prostu
                  blisko jest duza podpora
            • moc_ca Re: Uposledzone dziecko 16.03.04, 19:14
              Gość portalu: zuzia napisał(a):

              > Napisalas "takie dzieci daja duzo radosci", w slowa te nie jest latwo
              uwierzyc,
              > chyba, ze oparte sa o wlasne doswiadczenie.

              Czy sądzisz że położnik musi urodzić dziecko żeby móc pomóc w porodzie?
              Czy uważasz że wszyscy biorący udział w dyskusji na tym wątku mieli/mają
              doświadczenie w wychowywaniu upośledzonego potomka?
              Czy brak doświadczenia w tej materii eliminuje z tej dyskusji czy tez czyni ją
              niewiarygodną?
              Dziwne masz poglądy na rzeczywistość ale szanuję je bowiem masz do nich prawo.
              pozdrawiam.
      • seksuolog Bzdety 13.03.04, 21:33
        moc_ca napisała:

        >...
        > Głowa do góry!

        Bzdety ku pokrzepieniu serc.
    • procesor Re: Uposledzone dziecko 12.03.04, 23:14
      Czy nikt tej rodzinie ze strony lekarzy nie pomógł?
      Przeciez takiej matce powinni w pierszej chwili pomóc w szpitalu! Od razu po
      urodzeniu dziecka.

      Wrzuciłam nazwe uposledzenia w wyszukiwarkę ale nic nie znalazłam na razie.

      To że przyjaciele sie odsunęli nie wynika pewnie z tego że są nieczuli - ludzie
      boja sie nieszczęścia. Nie wiedza jak reagowac. Boją sie ze urażą, że cos nie
      tak powiedza.
      Jeśli chcesz pomóc - szukaj informacji. Rodziców dzieci z taką wadą.
      Porozmawiaj z lekarzami - jakie są w takim schorzeniu rokowania. Takie
      informacji będa im potrzebne. Kontakt z rodzicami dzieci tak samo upośledzonych
      moze dac ci odpowiedź jak pomoc kolezance.

      Myślę ze kontakt z psychiatra będzie konieczny - choćby z powodu leków ktore
      mogą pomoc osiagnąć równowagę.
      Czy ona naprawde nie chce nikogo widzieć? Jesli masz lepszy kontakt z mężem
      spróbuj z nim współpracowac przy tym zbieraniu informacji.
    • ja20034 Re: Uposledzone dziecko 12.03.04, 23:55
      NIKT nie jest w stanie NIC pomoc.
      Odpowiedzialnosc - to jest cos co powinno kierowac nami kiedy decydujemy sie na dziecko. Niezaleznie od tego jakie sie urodzi. Moze stac sie "niepelnowartosciowe" w 5-tym, 15-tym czy 020-tyn roku zycia. Trzeba je kochac. Niezaleznie jakie jest. Ze kurewsko boli? Ze nikt nie jest w stanie Ci pomoc?
      Pogodzic sie z tym, ze zycie nie bedzie wygladac tak jak wymarzylas? Jedyne wyjscie?
      Banalne?
      Mam uposledzonego brata.
      Nikt nie zrozumie.
      Ja nie potrafie od 20 lat.
      Nadal czuje sie bezsilna.
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 13.03.04, 00:01

        ja20034 napisała:

        > NIKT nie jest w stanie NIC pomoc.
        > Odpowiedzialnosc - to jest cos co powinno kierowac nami kiedy decydujemy sie
        na
        > dziecko. Niezaleznie od tego jakie sie urodzi. Moze stac sie "niepelnowartosci
        > owe" w 5-tym, 15-tym czy 020-tyn roku zycia. Trzeba je kochac. Niezaleznie
        jaki
        > e jest. Ze kurewsko boli? Ze nikt nie jest w stanie Ci pomoc?
        > Pogodzic sie z tym, ze zycie nie bedzie wygladac tak jak wymarzylas? Jedyne
        wyj
        > scie?
        > Banalne?
        > Mam uposledzonego brata.
        > Nikt nie zrozumie.
        > Ja nie potrafie od 20 lat.
        > Nadal czuje sie bezsilna.



        Ty nie potrafisz zrozumiec, ale czego?, od dwudziestu lat. A jak Twoja mama
        sobie z tym radzi?
        • ja20034 Re: Uposledzone dziecko 13.03.04, 00:11
          Sama nie wiem czego.
          Dlaczego on? dlaczego az tak?dlaczego nie wiem co mam robic? jak sobie z tym radzic? co robic? jak? miliny pytan bez odpowiedzi...
          czy moja mama sobie radzi? czasami tak - bardzo madrze i rozsadnie, czasami nie radzi bedac bezsilna w najprostszych sprawach. Nie ma reguly.
          przeraza mnie ze ja bede musiala to przejac. nie umiem.nie dam rady.nie wiem jak.
          • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 13.03.04, 00:17

            ja20034 napisała:

            > Sama nie wiem czego.
            > Dlaczego on? dlaczego az tak?dlaczego nie wiem co mam robic? jak sobie z tym
            ra
            > dzic? co robic? jak? miliny pytan bez odpowiedzi...
            > czy moja mama sobie radzi? czasami tak - bardzo madrze i rozsadnie, czasami
            nie
            > radzi bedac bezsilna w najprostszych sprawach. Nie ma reguly.
            > przeraza mnie ze ja bede musiala to przejac. nie umiem.nie dam rady.nie wiem
            ja
            > k.



            Dlaczego mialabys to przejmowac?, brat jest pelnoletni i musi przejsc na
            utrzymanie i opieke panstwa. Twoim obowiazkiem jest tylko przypilnowac, aby
            krzywda mu sie nie dziala. Przepraszam, ze sie wymadrzam.
            • ja20034 Re: Uposledzone dziecko 13.03.04, 00:22
              Wlasnie: wymadrzasz sie.
              Nie bardzo wiesz o czym mowisz skoro piszesz :"brat jest pelnoletni i musi przejsc na utrzymanie i opieke panstwa". Oddalabys swoje dziecko na "utrzymanie i opieke panstwa"? Wlasne dziecko? wlasego brata?
              Znaczy ze rodzice o ktorych piszesz maja problem tylko na najblizsze 18 lat? bo potem panstwo z nich to zdejmie? nie wiem czy wiesz ale moze zdjac wczesnie. nie na tym rzecz polega, ale skoro Ty tak myslisz to jednak szkoda dyskusji
              • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 13.03.04, 00:28
                Zle mnie zrozumialas.Myslalam o rencie , a takze o opiece spolecznej (ktos
                przychodzi do domu i zajmuje sie chorym), czy cos w tym rodzaju. Nie wiem gdze
                mieszkasz, wiec trudno mi sie zorientowac jaka pomoc mozesz otrzymac.
                • ja20034 Re: Uposledzone dziecko 13.03.04, 00:37
                  Renta i opieka spoleczna sprawy nie zalatwiaja. Niezaleznie od tego dzie sie mieszka. Jesli nie mialas z tym do czyniania szkoda dyskusji.
                  Ksiazke moge napisac o tym ze rodzina (rodzice) sa sami ze swoim problemem.
                  Nie jestes w stanie im pomoc. NIJAK.
                  Sami musza sie nauczyc z tym zyc. Pogodzic z tragedia. To nie przychodzi z dnia na dzien i recepty na to nie ma.Moze nigdy to nie przyjdzie.Inna sprawa jest zorganizowanie codziennego dnia-to akurat njaprostrze w tym wszytskim.
                  Niedawno byla glosna sprawa matki ktora zamordowala dwoje swoich dzieci chorych na porazenie mozgowe. Wszedzie glosy potepienia. Boze wybacz - jak ja ja rozumialam.
                  • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 13.03.04, 00:49
                    Prosze Cie, nie mow, ze szkoda dyskusji. Jestesmy tutaj, zeby rozmawiac. Ludzie
                    czasem wiecej rozumieja niz nam sie wydaje. Daleka jestem od potepiania kogo
                    kolwiek. Wiesz, mam wrazenie, ze jestes matka swojego brata, a nie siostra,
                    tyle goryczy jest w Twoich slowach.
                    • roseanne rodzina to nie tylko rodzice 13.03.04, 03:50
                      postawa osoby "Ja z numerkami" jestjak najbardziej zrozumiala - gorycz w
                      slowach , nie nie zauwazylam, jedynie pelne zrozumienie problemu jakie dotknelo
                      jej rodzine. Siostra, brat, mama, tata - kazdego uposledzenie czlonka rodziny w
                      jakis sposob dotyka.
                      Nie jest to tak, ze to rodzice maja problem. Rodzenstwo szybko, bardzo szybko
                      uczy sie, z marszu, jak postapowac, jak rozmawiac, jak pomagac.....
                      rowniez tego - jak unikac dodatkowych przykrosci zwiazanych z
                      niepelnosprawnoscia brata/siostry, jak bronic przed innymi dziecmi. Bodzieci
                      niestety potrafia byc bardzo okrutne....


                      wiem, ze w zdrowym dziecku do pewnego momentu narasta bunt - dlaczego jestem
                      traktowana inaczej, dlaczego mam mniej przywilejow, dlaczego bratu wolno wiecej
                      ale z czasem narasta rowniez swiadomosc, tak jak w przypadku naszej
                      rozmowczyni - ze musi ona w ktoryms momencie podjac sie opieki.



                      Tak - renta to nie wszystko............


                      pozdrawiam
                      • klowniczka Re: rodzina to nie tylko rodzice 13.03.04, 04:01
                        Znam doroslych ludzi, ktorzy sami nie zalozyli rodzin, bo wciaz opiekuja sie
                        swoimi nienormalnymi bracmi lub siostrami. To jest zobowiazanie dla kazdego z
                        rodziny.
                        • ja20034 Re: rodzina to nie tylko rodzice 13.03.04, 09:37
                          Nienormalna to jest moja szefowa. Moj brat jest chory.
                          W jednym sie zgodze: jest to zobowiazanie dla calej rodziny.
                          W kazdym momencie zycia kazdy z nas moze stac sie "nienormalny" (ja moze raczej bym powiedziala "niepelnosprawny"). Fajnie by bylo gdyby rodzina tylko zalatwila rente i opieke spoleczna? Do diabla z taka rodzina.
                          • imogena Re: rodzina to nie tylko rodzice 13.03.04, 20:22
                            Zuziu, a Twoi znajomi odpowiadaja na telefony? Bo jezeli tak, to moze zadzwon i
                            zapytaj wprost, jak mozesz pomoc, czy jest cos, co mozesz zrobic? Jezeli chca
                            teraz pomocy, to Ci powiedza. Jezeli nie chca, to tez powiedza.
                            A ci znajomi, ktorzy sie odwrocili, pewnie odwrocili sie ze strachu. Boja sie,
                            ze zrobia cos nie tak, cos nie tak powiedza i zrania rodzicow dziecka. Nie
                            umieja znalezc sie w tej sytuacji i dlatego wybrali ucieczke.
                            Jezeli Ty sie nie boisz to po prostu zadzwon, albo przyjdz i zapytaj, co mozesz
                            zrobic, a jezeli nic nie beda chcieli, zapytaj, czy mozesz przyjsc odwiedzic.
                            • Gość: zuzia Re: rodzina to nie tylko rodzice IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 16:57

                              imogena napisała:

                              > Zuziu, a Twoi znajomi odpowiadaja na telefony? Bo jezeli tak, to moze zadzwon
                              i
                              >
                              > zapytaj wprost, jak mozesz pomoc, czy jest cos, co mozesz zrobic? Jezeli chca
                              > teraz pomocy, to Ci powiedza. Jezeli nie chca, to tez powiedza.
                              > A ci znajomi, ktorzy sie odwrocili, pewnie odwrocili sie ze strachu. Boja
                              sie,
                              > ze zrobia cos nie tak, cos nie tak powiedza i zrania rodzicow dziecka. Nie
                              > umieja znalezc sie w tej sytuacji i dlatego wybrali ucieczke.
                              > Jezeli Ty sie nie boisz to po prostu zadzwon, albo przyjdz i zapytaj, co
                              mozesz
                              >
                              > zrobic, a jezeli nic nie beda chcieli, zapytaj, czy mozesz przyjsc odwiedzic.

                              Tak , to dobra rada, pojde i zapytam, dzieki.
    • Gość: eM Re: Uposledzone dziecko ??? IP: *.home.cgocable.net 14.03.04, 08:33
      Gość portalu: zuzia napisał(a):

      Nie wiem tak bardzo dokladnie, pewna czesc mozgu w ogole sie nie rozwinela,
      nazywaja to agenezizis CC
      __________________________________________________________________

      Nazywa sie to Agenesis of Corpus Callosum i oznacza brak lub czesciowy brak
      polaczen pomiedzy polkulami mozgu . Brak callosum nie zawsze jest
      uposledzeniem .

      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko ??? IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 17:05

        > Nazywa sie to Agenesis of Corpus Callosum i oznacza brak lub czesciowy brak
        > polaczen pomiedzy polkulami mozgu . Brak callosum nie zawsze jest
        > uposledzeniem .
        >

        Bardzo dziekuje, gdzie moge zdobyc wiecej informacji na ten temat, chodzi mi o
        jakies prace naukowe w jezyku polskim, moze cos takiego istnieje?
    • Gość: aankaa1 Re: Uposledzone dziecko IP: *.icpnet.pl 14.03.04, 12:05
      Mam wrażenie, że w takiej sytuacji na pytanie w czym można pomóc podziękują.
      Ale spróbować można. Przyjść na pewno.
      No nie wiem, ja bym się chyba tak zachowała. Bałabym się litości, upokorzenia,
      komentarzy po zamknięciu drzwi. Odcięłabym się. Czułabym chyba, że oni razem ze
      swoimi zdrowymi pociechami tylko mnie dobiją, że zrozumieć mogą mnie jedynie
      podobnie doświadczeni nieszczęściem.
      I się trzeba wykrzyczeć pewnie do utraty sił. A potem gdy już wszystkie łzy
      będą wypłakane po kolei trzeba będzie ułożyć życie na nowo. Małymi kroczkami.
      Ale myślę, że trzeba przyjść i dzielnie stawić czoła ewentualnemu atakowi
      płaczu, bólu. Żeby się mogli wygadać, wypłakać, wyżalić, a nie tak sami w
      czterech ścianach.
      Mówią "co nas nie zabije to nas wzmocni".
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 17:13

        Gość portalu: aankaa1 napisał(a):

        > Mam wrażenie, że w takiej sytuacji na pytanie w czym można pomóc podziękują.
        > Ale spróbować można. Przyjść na pewno.
        > No nie wiem, ja bym się chyba tak zachowała. Bałabym się litości,
        upokorzenia,
        > komentarzy po zamknięciu drzwi. Odcięłabym się. Czułabym chyba, że oni razem
        ze
        >
        > swoimi zdrowymi pociechami tylko mnie dobiją, że zrozumieć mogą mnie jedynie
        > podobnie doświadczeni nieszczęściem.
        > I się trzeba wykrzyczeć pewnie do utraty sił. A potem gdy już wszystkie łzy
        > będą wypłakane po kolei trzeba będzie ułożyć życie na nowo. Małymi kroczkami.
        > Ale myślę, że trzeba przyjść i dzielnie stawić czoła ewentualnemu atakowi
        > płaczu, bólu. Żeby się mogli wygadać, wypłakać, wyżalić, a nie tak sami w
        > czterech ścianach.
        > Mówią "co nas nie zabije to nas wzmocni".


        Jakby doswiadczenie przez Ciebie przemawialo, dzieki za posta.
    • niktwazny99 Re: Uposledzone dziecko 14.03.04, 23:12
      Gość portalu: zuzia napisał(a):

      > Moim znajomym urodzilo sie uposledzone dziecko.Matka dziecka jest w rozpaczy,
      > zabarykadowala sie , nie chce nikogo widziec, nawet swoich rodzcow. Ojciec
      > dziecka jest bezradny, boi sie o zone. O jakichkolwiek kontaktach z
      > organizacjami nie ma na razie mowy.Czy jest sposob, aby tej rodzinie pomoc, i
      > co to mialoby byc?

      Jest taka książka Doroty Terakowskiej "Poczwarka". Przeczytaj. Spróbuj
      podrzucić znajomym...

      www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.towar?oferta=193573

      • Gość: Kinga Re: Uposledzone dziecko IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 15.03.04, 05:09
        Mozg ludzki jest tak niezbadana tajemnica. Moze to dziecko wcale nie bedzie
        uposledzone? Moj synek zostal zdiagnozowany przez madra pania profesor ze ma
        autyzm , gdy mial 2 lata. Schudlam 12 kilogramow w ciagu niecalych 2 miesiecy.
        Nie mialam sily wstac z lozka, moj swiat sie zawalil. Moje zdrowe dziecko z
        cala jego swietlana przyszloscia i planami zyciowymi umarlo w jednej chwili.
        Dzis ma 5 lat i...... zadnego autyzmu. Wrecz przeciwnie jest ponad przecietnie
        inteligentny. Wlada biegle dwoma jezykami (opoznienie mowy bylo wlasnie
        problemem w wieku 2 lat). Jest ekstremalnie socjalny itp.Nie zawsze diagnozy sa
        trafne i nie zawsze jest tak zle jak mogloby to wygladac.
        • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 17:30

          Gość portalu: Kinga napisał(a):

          > Mozg ludzki jest tak niezbadana tajemnica. Moze to dziecko wcale nie bedzie
          > uposledzone? Moj synek zostal zdiagnozowany przez madra pania profesor ze ma
          > autyzm , gdy mial 2 lata. Schudlam 12 kilogramow w ciagu niecalych 2
          miesiecy.
          > Nie mialam sily wstac z lozka, moj swiat sie zawalil. Moje zdrowe dziecko z
          > cala jego swietlana przyszloscia i planami zyciowymi umarlo w jednej chwili.
          > Dzis ma 5 lat i...... zadnego autyzmu. Wrecz przeciwnie jest ponad
          przecietnie
          > inteligentny. Wlada biegle dwoma jezykami (opoznienie mowy bylo wlasnie
          > problemem w wieku 2 lat). Jest ekstremalnie socjalny itp.Nie zawsze diagnozy
          sa
          >
          > trafne i nie zawsze jest tak zle jak mogloby to wygladac.



          Zle diagnozy, to norma , ale nie w tym wypadku. Mialas Kingo niesamowite
          doswiadczenie, pozdrawiam Ciebie i synka.
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 17:35

        niktwazny99 napisał:

        > Gość portalu: zuzia napisał(a):
        >
        > > Moim znajomym urodzilo sie uposledzone dziecko.Matka dziecka jest w rozpac
        > zy,
        > > zabarykadowala sie , nie chce nikogo widziec, nawet swoich rodzcow. Ojciec
        >
        > > dziecka jest bezradny, boi sie o zone. O jakichkolwiek kontaktach z
        > > organizacjami nie ma na razie mowy.Czy jest sposob, aby tej rodzinie pomoc
        > , i
        > > co to mialoby byc?
        >
        > Jest taka książka Doroty Terakowskiej "Poczwarka". Przeczytaj. Spróbuj
        > podrzucić znajomym...
        >
        > www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.towar?oferta=193573


        Dzekuje i prosze zmienic nicka na "ktos".
    • j_ar Re: Uposledzone dziecko 15.03.04, 08:17
      przede wszystkim trzeba jednak ich namowic na kontakt z organizacjami, musza
      miec pelna swiadomosc jak moga pomoc dziecku i jak moga pomoc sobie... moze
      niewiele to da bo dosc slabo takie instytucja u nas dzialaja, ale kto wie, moze
      troche szczescia beda mieli...
      a sposob aby tej rodzinie pomoc? po prostu traktowac ich jak normalna rodzine,
      nie bac sie i nie unikac i miec swiadomosc, ze wiecej nerwow niz ty traca
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 17:23

        j_ar napisał:

        > przede wszystkim trzeba jednak ich namowic na kontakt z organizacjami, musza
        > miec pelna swiadomosc jak moga pomoc dziecku i jak moga pomoc sobie... moze
        > niewiele to da bo dosc slabo takie instytucja u nas dzialaja, ale kto wie,
        moze
        >
        > troche szczescia beda mieli...
        > a sposob aby tej rodzinie pomoc? po prostu traktowac ich jak normalna rodzine,
        >
        > nie bac sie i nie unikac i miec swiadomosc, ze wiecej nerwow niz ty traca
        >
        >


        Namawiac ich na cokolwiek nie bede miala sily, ale znalezc jakies informacje i
        dyskretnie im je przekazywac, to chyba dobry pomysl.Dzieki
    • Gość: Ania Re: Uposledzone dziecko - zadzwon do nich IP: *.zetosa.com.pl 15.03.04, 18:07
      Myślę, ze jedyne co mozna w tej chwili zrobić to ZADZWONIĆ do nich. bez
      nachalności zapewnić ze jesteś obok i gdyby czegokolwiek potrzebowali to mogą
      na Ciebie liczyc. zadzwon może do męża tej kobiety (z nim chyba masz bliższy
      kontakt i zdaje się on "lepiej" przyjął wiadomość o dziecku)

      W mojej rodzinie mamy upośledzonego chłopca; też nie wiedzialam jak się
      zachować a chciałam by rodzice czuli ze jestem z nimi. W końcu zadzwonilam pod
      pretekstem czy nie chcieliby ciuszków po mojej córce. Wymienieliśmy tylko kilka
      słów, ale to wystarczyło. Oni czekali na taki gest. Staram sie zachowywac
      normalnie, z biegiem czasu juz nie widze choroby a tylko malego chlopca ktory
      bardzo lubi bawic sie z moja corka.
      pozdrawiam,
      Ania
      • Gość: zuzia Re: Uposledzone dziecko - zadzwon do nich IP: *.dialup.mindspring.com 16.03.04, 17:19
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        ... z biegiem czasu juz nie widze choroby a tylko malego chlopca ktory
        > bardzo lubi bawic sie z moja corka.

        To zdanie jest cudne,dziekuje.
    • Gość: verde Re: Uposledzone dziecko IP: *.net.autocom.pl 17.03.04, 09:44
      Kiedy zdarza sie taka tragedia czlowiek jest bardziej sam. Mam na mysli
      samotnosc. Nie ma przy nas nikogo kto moglby jej ulzyc. A moze to kwestia
      zaufania, polegania na kims bliskim?
      Przeszlam przez to kilkanascie lat temu. Naprawde wiem co to znaczy.
      Ale zgodnie z powiedzeniem - co nas nie zabije to nas wzmocni.
      To nie zabija. To zmienia. W kogo sie zmienimy nie zalezy od tego dziecka ktore
      ma tylko nas - ale od nas samych.
      Po pierwsze - nie ma sie czego wstydzic. Glownym czynnikiem zalamania jest
      wstyd przed ludzmi - tak, tak, zajrzyjmy w siebie, postarajmy sie byc wobec
      siebie samych szczerzy, wiem ze to boli - ale przyznajmy sie ze nawet dziecko
      traktujemy jako urealnienie wlasnych ambicji. Na poczatku, potem zycie uczy nas
      pokory. Oj, uczy!
      Na to zeby byc rodzicem uposledzonego dziecka trzeba ogromu samoswiadomosci.
      Trzeba ogromu zrozumienia dla wszystkiego co nas otacza. A to znaczy prace nad
      soba.
      Zapewnij ich ze jest mnostwo takich ludzi - ludzi ktorzy sie nie poddali.
      Poddac sie najlatwiej.
      Kiedys i oni tacy beda.
      • Gość: zuzia do verde IP: *.dialup.mindspring.com 17.03.04, 15:00

        Gość portalu: verde napisał(a):

        > Kiedy zdarza sie taka tragedia czlowiek jest bardziej sam. Mam na mysli
        > samotnosc. Nie ma przy nas nikogo kto moglby jej ulzyc. A moze to kwestia
        > zaufania, polegania na kims bliskim?
        > Przeszlam przez to kilkanascie lat temu. Naprawde wiem co to znaczy.
        > Ale zgodnie z powiedzeniem - co nas nie zabije to nas wzmocni.
        > To nie zabija. To zmienia. W kogo sie zmienimy nie zalezy od tego dziecka
        ktore
        >
        > ma tylko nas - ale od nas samych.
        > Po pierwsze - nie ma sie czego wstydzic. Glownym czynnikiem zalamania jest
        > wstyd przed ludzmi - tak, tak, zajrzyjmy w siebie, postarajmy sie byc wobec
        > siebie samych szczerzy, wiem ze to boli - ale przyznajmy sie ze nawet dziecko
        > traktujemy jako urealnienie wlasnych ambicji. Na poczatku, potem zycie uczy
        nas
        >
        > pokory. Oj, uczy!
        > Na to zeby byc rodzicem uposledzonego dziecka trzeba ogromu samoswiadomosci.
        > Trzeba ogromu zrozumienia dla wszystkiego co nas otacza. A to znaczy prace
        nad
        > soba.
        > Zapewnij ich ze jest mnostwo takich ludzi - ludzi ktorzy sie nie poddali.
        > Poddac sie najlatwiej.
        > Kiedys i oni tacy beda.


        Dziekuje za posta, piekny. Prosze o kontakt prywatny, gdybys napisala pod :
        sales@polbook.com tylko slowa "dla zuzi", oni tam pracujacy, przakaza mi Twoj
        adres i napisze do Ciebie z mojego prywatnego adresu. Szanuje wszystkie
        forumowiczki, ale czasami zdarzaja sie tutaj dowcipnisie wiec chce zachowac
        nasza anonimowosc.Nie czuj sie do niczego zobowiazana, jezeli nie masz ochoty
        na kontakt, Twoj post musi mi wystarczyc.Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja