28.07.10, 17:46
Rok temu poznałam kogoś. Kilka razy poszliśmy na kawe. Po prostu znajomi. W
pewnym momencie zaczeło mi na nim zależeć bardziej niż na koledze więc
zaczęłam go unikać. Nie odbierałam telefonów. Nie odpisywałam na smsy, maile.
Nie chciałam związków bo sama mam za sobą jeden nieudany z którego mam 2
dzieci. On cały czas próbował się spotkać. Dla świętego spokoju umówiłam się
na tą nieszczęsną kawę. Pogadaliśmy. W związku z moją pracą On stał się moim
klientem (doradztwo finansowe). Załatwiałam mu kredyt przez co częściej sie
spotykaliśmy. Nie wiem kiedy, ale zauważyłam że zaczynamy się do siebie
zbliżać. Niby niewinne pocałunki. łapanie za ręke.

Stwierdziłam że muszę mu powiedzieć o swoich obawach itd. siedzieliśmy kilka
godzin rozmawiają czego każde z nas chce, czego się boi. postanowiliśmy
spróbować być razem. Wydawało mi się że się udało. Wychodziliśmy razem dość
często. Jeździliśmy na wycieczki. dzieliliśmy się swoimi problemami.
rozmawialiśmy o swoich uczuciach. dzieci go zaakceptowały - czego się bardzo bał.
On też jest facetem po przejściach, ma za sobą nieudany związek.
Wszystko zapowiadało się wprost cudownie. żyliśmy razem ale w dwóch różnych
domach. Planowaliśmy wspólne zamieszkanie, ślub, może dziecko.
Wszystko było ok do wczoraj. Był jakiś nieobecny. daleki.
powiedział że odezwały się w nim lęki z przeszłości (nieudany związek), że
ktoś mu powiedział żeby dobrze przemyślał związek z kobietą z dziećmi itd. Był
kiedyś bardzo zraniony co spowodowało że nie potrafi pokochać całym sobą. ja
to zaakceptowałam. I tak wiem że mnie kochał, może nie całym sobą ale dużą
częścią siebie. wiem że mu zależało. na to wszystko składało się wiele
drobnych rzeczy, gestów, słów.
wczoraj poprosił mnie żebym mu dała tydzień na poukładanie sobie tego
wszystkiego w głowie.
tyle że ja nie rozumiem co on sobie tam ma układać? mnie? dzieci? kompletnie
nie wiem o co chodzi. najgorsze w tym wszystkim jest to, że ja, jak inni
twierdzą silna kobieta, zrozumiałam ile On dla mnie znaczy. że nie potrafie
bez niego żyć i się uśmiechać.
dałam mu tydzień bo nie chce go stracić. Liczę na to że wszystko sie ułoży i
będzie tak jak do tej pory. z drugiej zaś strony boję się że usłysze że on nie
da rady, nie chce, nie może, nie umie.
Jedyne co teraz czuję to ogromny ból przez który prawie nie śpie, nie jem. jak
tylko zostaje 5 minut w pustym pokoju to od razu po policzkach spływają mi łzy.
Myślałam że mogę mieć normalny dom, mężczyznę, rodzinę, dzieci. Uwierzyłam w
to co wydawało mi się takie odległe biorąc pod uwagę moją sytuację.
A dzisiaj? nie wiem w co wierzyć.
POzostał ból i żal że coś sie skończyło bezpowrotnie. Niby mam nadzieje że
wszystko się ułoży, że on zrozumie że chce być ze mną, a z drugiej obawiam się
że to będzie koniec czegoś pięknego.

troche się rozpisałam ale musiałam to z siebie wyrzucić a nie mam nawet z kim
o tym porozmawiać.
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: ból 28.07.10, 21:25
      Niestety, to chyba jeszcze nie "Ten" mezczyzna...:(
    • nothing.at.all Re: ból 28.07.10, 21:56
      Zajmij się czymś, nie wymyślaj złych scenariuszy. Może on przemyśli i odezwi
      się. Daj mu czas. Niektórzy tak mają, że muszą przetrawić, pewne rzeczy.

      A pamiętaj też o tym, że nikogo do miłości nie zmusisz. Jeśli będzie chciał
      walczyć z tymi lękami dla was/dla związku to fajnie, a jesli nie nic z tego nie
      będzie.
    • zorz_ponimirski Re: ból 29.07.10, 03:48
      popatrz na taki film" the fisher king", tam mercedes ruehl stawala
      na glowie zeby jeffa bridgesa obawy zniwelowac, i choc mogla byc
      najcudowniejsza kobieta pod sloncem, schizy Jeffa byly jego wlasne
      i nic nie mozna bylo na to począć.
      Postaraj sie byc szczesliwa mimo wszystko, to chyba bedzie najlepszy
      plaster na kogos, z kim bedziesz chciala byc.
    • athroposs Re: ból 29.07.10, 14:14
      Twój strach, jego strach, możliwe, że za dużo tego dla niego
      No i fakt, raz pokochał całym sobą, teraz bardzo uważa
      Daj mu ten tydzień, jednocześnie, znajdź siłę na życie w pojedynkę,
      przynajmniej przez jakis czas.

      ______
      pomyślę o tym jutro
    • zawszeczarna79 Re: ból 29.07.10, 15:01
      czekam na jego decyzje ponieważ nic innego mi nie pozostało, poza bólem który
      siedzi głęboko i nie chce zniknąć.
      dzisiaj mija drugi dzień odkąd się widzieliśmy. Ja nawet nie potrafie przejechać
      ulicą na której on pracuje żeby się nie rozpłakać. wszędzie go widzę, wszystko
      mi się z nim kojarzy. Wszystko.
      • gadagad Re: ból 29.07.10, 20:00
        Czemu się dziwisz? Kochasz zaborczo i desperacyjne, to facet po
        przejściach się przestraszył.Po co mu znowu jakaś harpia?Poczuł chęć
        zawładnięcia i się wycofał, nie chce być w niewoli.
        • zawszeczarna79 Re: ból 29.07.10, 20:15
          to ze kocham to sie zgodze. ale nie dałam mu powodu do tego zeby myslal ze chce
          go zamknac w klatce. potrzebowal wyjsc sam - wychodzil. chcial sam wyjechac na
          weekend - godzilam sie. za kazdym razem to on zapewnial i pokazywal ile dla
          niego znacze i ze chce dzielic ze mną życie. nie ja.
          • gadagad Re: ból 29.07.10, 20:29
            To nie ma znaczenia.On zobaczył to co chciał, przez pryzmat swojego
            doświadczenia.Sama opisałaś jak bardzo jesteś zaangażowana.Widocznie
            on tego nie jest w stanie unieść.W końcu jego przejścia, są jego
            interpretacją zdarzeń.Daj temu czas.A na pewno niech nie wie, że nic
            nie ma dla ciebie większej emocjonalnej ceny niż jego "miłość".A
            sama też trochę pomyśl o swoich emocjach.On jest ich tylko częścią,
            nie wszystkim.
            • zawszeczarna79 Re: ból 29.07.10, 21:05
              czyli wg Ciebie powinnam czekać. tylko na co? na to że powie żegnaj? że powie że
              jednak chce być ze mną? Tylko jaką da mi to gwarancję że za jakiś czas nie
              powtórzy się to samo. Nie wiem czy wtedy znajde siłe aby to znowu przeżywać.
              • gadagad Re: ból 29.07.10, 21:31
                A nawet jakby w to wskoczył z butami, jaką to ci daje gwarancje, że
                po pól roku by nie wyskoczył?Miałabyś jakiś program by go zatrzymać?
                Masz swoje życie, dzieci i niech to jest TWOJĄ wartością
                stałą.Przyjmij, że z facetem to się zawsze może powtórzyć i nie
                wieszaj na nim swojego życia, miej swoje własne pewności.Jest
                przykre i emocjonalnie raniące, jak nie stanie na wysokości uczuć,
                ale jego ruchy niech nie niosą z sobą twojego życia.Nie chcesz tego
                przeżywać, to zrezygnuj z szukania faceta, bo już wiesz, że miłość
                nie jest wartością stałą.Chcesz próbować,szukaj, próbuj, wyznacz
                temu miejsce w życiu, które ci nie rozwala tej stałej, którą
                żyjesz.Może coś być przykre, ale nie rozwala ci fundamentów życia.W
                dzisiejszych czasach, jak się będziesz gonić za facetem, który cię
                uwolni od odpowiedzialności za własne życie, to tylko przegrasz.Bo
                faceci już wiedzą,że feministki wygrały i oni żadnej
                odpowiedzialności za istnienie kobiety, jak kanarka w klatce, którym
                jak raz kupią, to już muszą się opiekować do końca, nie niosą.Już
                ich za to żaden klan ze społeczności nie wykluczy.
                • zawszeczarna79 Re: ból 29.07.10, 21:46
                  Przeczytałam to i stwierdzam że masz racje. Dobrze że teraz sie to zakończyło
                  niż później, jak np dzieci by sie przyzwyczaiły. Najpierw sie okazało że mają
                  ojca drania, a potem ON który mame zostawił.

                  Dziekuję za pomoc.
                  • gadagad Re: ból 29.07.10, 22:25
                    Dzieci, którym ojciec odszedł z codziennego życia, a mają dobry
                    kontakt z matką, mogą się zaprzyjaźnić z nowym facetem, ale są
                    bardzo krytyczne.Mogą się przejawiać jak bardzo zaprzyjźnione, ale w
                    momencie kiedy ocenią, że matkę krzywdzi, łatwo ten emocjonalny
                    kontakt zrywają.Aby nie było problemów, stwórz taki stan ziemi
                    niczyjej.Nie musisz faceta przed dziećmi chować, ale dopóki się nie
                    sprawdził do końca, dzieci wiedzą, że ma w waszym życiu swoją
                    grotę.Na ich i twoje terytorium razem, wchodzi na ograniczonych
                    warunkach.Wtedy pogodzą się z tym, że się pojawił, a i z tym, że jak
                    się nie sprawdził, musiał odejść.W końcu i z tego może coś się
                    jeszcze przepoczwarzyć, albo i kogoś innego też możesz spotkać.A jak
                    to będzie w konwulsjach, że od razu wszystko musi być idealnie bez
                    docierania się, to wszystko będzie się kończyć klapą.
          • arfeniks Re: ból 01.08.10, 05:18
            za kazdym razem to on zapewnial i pokazywal ile dla
            niego znacze i ze chce dzielic ze mną życie. nie ja.

            To się przestań dziwić,że facet się zaczął zastanawiać, czy jesteś dla
            niego właściwą kobietą.Jeśli sama piszesz,że to tylko on Cię zapewniał ile
            dla niego znaczysz,to sie nie dziwię,że przestał mu się taki układ podobać.
            Myślisz ,że tylko Ty masz prawo do lęków i obaw czy wam się uda ?
            Do tego, by związek sie udał potrzeba równego zaangażowania obu
            partnerów,a nie tylko jednego.
            Wynika,z Twojego opisu,Że to Ty, do tej pory myślałaś tylko O sobie i
            dzieciach,a on miał zapewnić Ci szczęście. POwiedziałaś mu chociaż jak
            jest dla Ciebie ważny,jak się czujesz gdy go przy Tobie nie ma ?
            Czy umiesz Tylko rozczulać się nad sobą i oczekiwać ,że spotkasz księcia
            z bajki,który się zajmie Tobą i Cię będzie wybawiał,a Ty się bedziesz
            bronić !
    • zawszeczarna79 Re: ból 30.07.10, 18:00
      No i w pewnym sensie sprawa się wyjaśniła. Facet spotkał kogoś z kim był bardzo
      dawno temu. Zaczął sie zastanawiać czy ja czy ona. Chciał tydzień bo ona jest
      chyba teraz tu gdzie mieszkamy. Jakiś wstrętny żart. czuję sie oszukana i
      wykorzystana. Facet który zapewnia że chce być z kobietą nie powinien się
      zastanawiać nad powrotem do byłej jak ją tylko zobaczy.
      Nie ja z nim rozmawiałam tylko znajoma która niby przypadkiem trafiła do niego
      do pracy.
      Powiedział jej że chce ze mną jutro pogadać. Znajoma mu powiedziała że ciągnie
      mnie na impreze wieczorem - więc on stwierdził że przyjedzie. tylko po co? po
      tym czego się dowiedziałam nie wiem nawet czy mam ochotę z nim rozmawiać.
      Podobno sobie wszystko przemyślał itd. tylko co mi powie - że mamy zostać
      przyjaciółmi? i popsuć mi wieczór? czy że chce do mnie wrócić? tylko po co? żeby
      za jakiś czas znowu taki numer wywinąć?
      Jak tak piszę to dochodzę do wniosku że ja już podjęłam decyzję - zakończyć
      znajomość i nie ryzykować ponownie czymś takim, czymś wstrętny co przeżywam od
      kilku dni. Nie wiem czy warto.

      pozdrawiam
      • la.bruja Re: ból 30.07.10, 21:20
        Zawszeczarna,

        Uważam,że powinnaś iść. I tak Ci zepsuje wieczór - myśleniem o
        nim.Zepsuł Ci już niejeden.
        Wydaje mi się, że w imię spokoju ducha warto zamknąć tę sytuację do
        końca. Nie przyznawaj się mu, że wiesz to co wiesz. Niech się wije i
        tłumaczy.
        Tylko jeden warunek: musisz się czuć na silach, że podołasz temu
        spotkaniu. Czujesz się?
        • zawszeczarna79 Re: ból 30.07.10, 22:36
          Nie czuję sie na siłach żeby z nim skończyć. Znam siebie. On zacznie sie
          tłumaczyć a ja zaczne wierzyć że będzie dobrze. To jest okropne.
          • krytykantka07 Re: ból 30.07.10, 23:07
            zawszeczarna79 napisała:

            > Nie czuję sie na siłach żeby z nim skończyć. Znam siebie. On zacznie sie >
            tłumaczyć a ja zaczne wierzyć że będzie dobrze. To jest okropne.

            Zatem co zamierzasz?
            Już pogodziłaś się z tym, że to nie to.
            Facet Cię oszukał i nie był z Tobą szczery.
            Dlaczego chcesz pozwolić mu na to, aby zaczął gadać?
            Nie potrafisz powiedzieć, że nie interesuje Cię co chce powiedzieć?
      • againstmyths Re: ból 30.07.10, 23:05
        Tak, facet który zapewnia że chce być z kobietą nie powinien się zastanawiać nad
        powrotem do byłej jak ją tylko zobaczy.

        I facet który zapewnia że chce być z kobietą nie powinien polecieć na nową
        sekretarkę, wdać się w romans na boku z przyjaciółką żony, flirtować po nocach
        na naszej-klasie itd.

        Nie ma 100%towej gwarancji wierności i stałości; moim zdaniem masz ogromny
        problem z nadwyrężonym już wcześniej zaufaniem mężczyznom i ten nowy naruszył
        pielęgnowane i solidne systemy obrony przed zranieniem.

        Nie facet jest problemem tylko twój przejmujący kontrolę nad życiem lęk przed
        bezradnością i poczuciem zależności od drugiego człowieka.
        Jest to dla ciebie tak ogromny problem że z tego co widzę wolisz zrezygnować ze
        związku, z tym facetem czy innym, a nie doświadczać znów stanu psychicznego w
        którym jesteś.

        Uważaj, bo to nie jest samotność z wyboru i na starość możesz stać się
        zgorzkniałą, dziwaczejącą kobietą całkowicie zależną od swoich dzieci i w
        gruncie rzeczy będącą dla nich ciężarem.

        Sprawa o której piszesz jest bardzo świeża; weź pod uwagę to, że impulsy którymi
        się teraz kierujesz nie są racjonalne, górę wzięły wszystkie możliwe negatywne
        emocje a to naprawde nie jest dobry stan do podejmowania stanowczych decyzji na
        dalszą część twojego życia.
        Moim zdaniem powinnaś zająć się tym jak bardzo boisz się zależności i zaufania
        komuś; jakoś tak jest w życiu że najbliźsi potrafią zranić nas w to miejsce
        które nas najbardziej boli; ten wielki paradoks miłości sprowadza się do
        prostego prawa że dając drugiemu człowiekowi przepis na to jak można nas
        zniszczyć psychicznie obdarzamy go odpowiedzialnością za całe nasze życie
        psychiczne.

        Początkowo dobrze przyjęte powierzone zaufanie w tak ogromnie ważnej dla nas
        sprawie z czasem staje się trudne do uniesienia dla tej drugiej strony, i,
        on/ona chcąc się pozbyć tego odczucia i zamanifestować niezależność w miarę
        przechodzenia związku na kolejne etapy, robią dokładnie to co nas najbardziej boli.

        Tak więc jeśli teraz czy w przyszłości nie chcesz wpaść w ten sam schemat,
        zdecyduj sie na terapię lub postaraj się pomóc sobie sama: musisz niestety
        wrócić do tych najgorszych chwil w życiu kiedy byłaś słaba i bezradna i niejako
        przerobić je na nowo ale tak żebyś już nie czuła sie tak potwornie bezradna i
        zależna psychicznie od faceta. Powinnaś poczuć że wychodzisz z czasem na prostą.
        Że sobie radzisz.

        Wtedy możesz juz bezpiecznie angażować się w związki.

        To tak na przyszłość; teraz przechodzisz najtrudniejsze chwile związane z
        teraźniejszością – na to lekarstwa nie ma, ten stan mija z czasem.
    • leda16 Re: ból 01.08.10, 08:31
      Między bajki należy włożyć teksty, że kawaler zakocha się w kobiecie obciążonej dwójką dzieci i nie dość że będzie cudze plemniki hołubił, to jeszcze swojemu zapewni gorszy start finansowy niż miałoby z bezdzietną panienką. Co on jaki nabab czy co, z pensją pięciocyfrową, żeby w ubożuchnej Polsce miał Twoje rojenia realizować? Chciał sobie pociupciać, więc nawijał to, co chciałaś usłyszeć i tyle. A co na to jego rodzice, akceptowali Cię jako przyszłą synową, czy tylko niezobowiązujacą rozrywkę? Nic nie wspominasz na ten temat a chyba nie przypuszczasz, że on mniej się bedzie z nimi liczył niż z Tobą. Life is brutal mała i im szybciej to zrozumiesz, tym dla Ciebie lepiej. Zamiast rozparzać emocjonalnie dzieci skłaniajac ich do akceptacji następnych swoich kochanków i narażać na traumę porzucenia pokaż, że to one są dla Ciebie najważniejsze a kolejne wujki służą tylko do noszenia bagaży na wycieczkach.
    • z_malej_litery Re: ból 02.08.10, 03:44
      współczuję Ci. w zasadzie życie powtórzyło Ci to samo doświadczenie:
      zaufałaś i rozczarowałaś się. rzeczywiście, jak tu kolejny raz
      uwierzyć? szukałaś rozdarć duszy, a tymczasem banalnie: inna.

      staram się nie generalizować i dlatego napiszę: czemu ludzie sprawiają
      sobie ból? nie umiem tego pojąć. i chyba nigdy nie zdołam :(

      obyś szybko zapomniała...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka