Dodaj do ulubionych

ciezki przypadek nastolatki

29.07.10, 12:10
Witam. Otóz jak wtemacie mam w rodzinie kuzynke, której juz nikt nie
potrafi pomóc.Dziewczyna ma 19 lat, zawsze sie dobrze uczyla,
swiadectwa z paskiem, pochodzi z wykształconej zamoznej
rodziny.Jednak w 1 klaise liceum rzucila szkole, po prostu do niej
nie chodzila i byla nie kwalifikowana.Wiem ze nie wpadla w zle
towarzystwo bo prawie od 2 lat siedzi w domu, nie pije, nie pali,
tylko nos stop siedzi w internecie.Do szkoly nie chce chodzic.
Rodzice rozkladaja rece, nie wiedza co robic, zapisywali juz ja do
paru szkół, nawet do takiej dla trudnej mlodziezy ale to nic nie
dalo bo kuzynka poszla tam moze ze 3 razy i na tym koniec.czas
ucieka sa wakacje a ona ani mysli o pracy ani o szkole.Musze dodac z
ze nigdy nie miala dobrego kontaktu z rodzicami, ale teraz jest
tragicznie, uwaza ze musza jeje dawac pieniadze na wszystkie
zachcianki (zawsze byla strasznie rozpieszcona, jak byla mala zawsze
miala to co chciala), ze musza ja wyslac na wakacjem kupowac
ciuchy.Jej rodzice byli u paru psychologow, nawet raz udalo sie z
nia isc, ale wiecje nie chciala chodzic.nic nie dziala, nie wiadomo
co roic, a czas ucieka i dziewczyna marnuje sobie zycie./Ona chyba
uwaza ze robi na zlosc rodzicom i to jest chyba jej glowny cel. W
dodatku szkola to nie jedyny problem, kuzynka ma jakies chore
poglady na rzeczywistosc, uwaza ze zwykli pracujacy ludzie sa
zacofani bo siedza w pracy, nienawidzi dzieci, mowi ze rozrywaja
kobiete przy porodzie, jest bardzozaangazowana w sprawy aborcji,
chce aby byla legalna w Polsce.To stalo sie wrecz jej obsesja.Ciagle
o tym mowi.To tylko namiastka z tego co dzieje sie u nich w domu.Ale
ona nie widzi ze sobie sama szkodzi.co robic w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • nothing.at.all Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 12:39
      Ewidentnie przeżywa okres buntu, dorasta i szuka swojej drogi, a
      raczej kształtuje poglądy. Szkoda tylko, że w internecie gdzie tyle
      róznych dziwnych i niekoniecznie dobrych rzeczy jest.
      Co robić? No chyba namawiać na chodzenie do psychologa czy
      psychoterapeuty.
      A ona ma jakiś znajomych? Może oni ją przekonają.
      • kobieta_z_polnocy Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 13:50
        Zgadzam się, jest to bardzo drastyczna forma buntu. W zasadzie ona zachowuje się
        jak typowy nastolatek: niechętna narzuconym normom (szkoła), żarliwie
        potrzebująca idei o którą mogłaby się bić (aborcja), negatywnie nastawiona do
        świata rodziców, "wiedząca lepiej".
        Pytanie tylko skąd nieporadność jej rodziców? Strach przed tym, że jak zaczną
        żądać i stawiać warunki, to ucieknie z domu, więc lepiej mieć ją przy sobie
        zamkniętą w pokoju? Jeżeli tak, to jest to tylko półśrodek. Są pasywni i
        bezsilni. Czemu nie odetną jej od internetu?? To jest jej furtka na świat. To w
        nim i dzięki niemu funkcjonuje. Ma namiastkę "wolności", dostępu do innych
        ludzi, informacji. Ale to tylko wirtual, wszystko tam jest skrzywione i
        przejaskrawione.

        Gdzieś dawno temu jej rodzice nawalili i teraz ograniczają się do chodzenia
        cicho na paluszkach, by nie budzić lwa. Co powiedział terapeuta?
        • margarita86 Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 14:23
          > Gdzieś dawno temu jej rodzice nawalili i teraz ograniczają się do
          chodzenia
          > cicho na paluszkach, by nie budzić lwa.

          Dokładnie, cala prawda sie miescie w tym zdaniu.

          Terapeuta zalecił konsekwencje w dzialaniu, a wiec ograniczyc
          intenet, posłac do szkoły z internatem albo do pracy, stwierdził ze
          kazda dana jej złotówka to krok do jej grobu.

          Ale na co to wszystko jak jej rodzice rzeczywiscie sa jej ulegli, i
          tak postawi zawsze na swoimm jak chce zebym po nia jechac o 3 w nocy
          gdzies na miasto to i tak pojada.Ja uwazam podobnie ze jest to wina
          rodzicow,ale teraz trzeba ja przywrócic dostanu rzeczywistosci, ale
          niestety wszystkei srodki zawodza. Byla wysyłana do szkoły z
          internatem to po prostu do niej nie chodzila , weic wrocila do
          domu.Przeciez nie da sie 19-latki sila zaciagnac na lekcje, bo niby
          jak, siłą?
          • kobieta_z_polnocy Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 15:23
            No to przepadło, obawiam się. Wszyscy uczestnicy sytuacji są chorzy: zarówno
            dziewczyna, jak i jej rodzice. Tworzą sobie swój własny świat, niewiele osoba z
            zewnątrz może na to poradzić poza nieustannym ględzeniem, mówieniem bez ustanku
            zarówno do rodziców jak i ich córki.Jak kropla wody drążąca skałę. Ale ile to
            może potrwać, czy rzeczywiście zadziała i czy nie zakończy się zerwaniem
            kontaktów nie sposób przewidzieć.
    • manka_swojska Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 12:42
      Wyksztalcona, zamozna rodzina zalatwi jej papierek ze szkoly, nie
      martw sie, dziewczyna da sobie rade.
    • wifch A jak chcialabys jej pomoc? 29.07.10, 13:22
      Jest tylko jeden sposob na tego typu zachowanie.

      Kop w dupsko i z domu.
      Brutalne ale dziala dosc szybko.
    • jean.jacques typowy przypadek hikikomori 29.07.10, 15:14
      > rodziny.Jednak w 1 klaise liceum rzucila szkole, po prostu do niej
      > nie chodzila i byla nie kwalifikowana.Wiem ze nie wpadla w zle (...)
      > poglady na rzeczywistosc, uwaza ze zwykli pracujacy ludzie sa
      > zacofani bo siedza w pracy, nienawidzi dzieci, mowi ze rozrywaja

      Nie slyszalem o tym w Polsce, natomiast w Japonii jest to szeroko rozpowszechnione zjawisko wsrod dorastajacej mlodziezy, znane pod nazwa hikikomori. Wycofanie tego typu jest wynikiem splotu roznych czynnikow powstalych na bazie presji spolecznej i zycia w spoleczenstwie ogarnietym konsumpcjonizmem. Poszukaj w internecie, duzo znajdziesz na ten temat. Wcale nie jest takie oczywiste kto jest chory, dziewczyna czy rzeczywistosc, w ktorej zyje(my).
      • wifch Re: typowy przypadek hikikomori 29.07.10, 23:10
        W japonii napewno.Jest tez najwiekszy wspolkaznik samobojstw.
    • gadagad Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 19:52
      Kto sobie z tą sytuacją nie daje rady? Rodzice.Jeżeli stać ich na
      utrzymywanie córki i nie mają serca wyrzucić jej w tragiczny żywioł
      życia, niech zginie, albo się nauczy, to niech znajdą terapeutę dla
      siebie, który pomoże im tę sytuację rozwiązać i poznać przyczyny.
    • mvszka Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 22:44
      rodzice na terapie, bo muszą się w końcu nauczyć jak mówić dziecku: nie
      • wifch Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 23:09
        Ona nie jest juz dzieckiem.
        • mvszka Re: ciezki przypadek nastolatki 29.07.10, 23:16
          tylko prawnie nie jest dzieckiem, mentalnie jest i to rodzice nie dają jej
          dorosnąć, bo nie konfrontują z twardymi zasadami typu: nie zarabiasz- nie
          korzystasz z netu
    • annarchia Re: ciezki przypadek nastolatki 30.07.10, 14:12
      Ona wydaje się być baaardzo (emocjonalnie!) odrzuconą osobą, głęboko poranioną
      jako dziecko swoich rodziców... Dobre szkoły, dobre intencje rodziców, piękne
      świadectwa, nacisk na intelekt i edukację, a co ze sferą emocji, pozytywnych
      relacji z rodzicami? Czy od dziecka czuła się kochana, dostrzegana? Nie jako
      "grzeczna, dobra uczennica", ale dostrzegana w swojej uczuciowości,
      emocjonalności, osobowości?

      margarita86 napisała:

      > ze nigdy nie miala dobrego kontaktu z rodzicami, ale teraz jest
      > tragicznie

      I tu pewnie tkwi największy problem. I za to odpowiedzialni są głównie rodzice,
      bo to rodzic sprawia (od urodzenia), aby dziecko czuło się bezpiecznie, dobrze w
      relacjach z nim. Ona prawdopodobnie jest (wbrew pozorom) bardzo zaniedbana i
      zraniona emocjonalnie. Nienawidzi "dziecka w sobie", swoich emocji (pytanie do
      rodziców: dlaczego..?) i pewnie dlatego:

      > nienawidzi dzieci

      > jest bardzozaangazowana w sprawy aborcji,
      > chce aby byla legalna w Polsce.To stalo sie wrecz jej obsesja.

      To jest projekcja. Prawdopodobnie z jakiegoś powodu sama chciałaby nie żyć :( Ja
      stawiam na emocjonalne(!) zaniedbanie przez rodziców od dzieciństwa...


      I coś o tym:

      > zachcianki (zawsze byla strasznie rozpieszcona

      Czym jest rozpieszczenie? Dawanie na wszystko i pozwalanie na wszystko nie jest
      wyrazem miłości do dziecka i troski o nie. Jeśli tak było to jest to ewidentny
      błąd wychowawczy rodziców, teraz widać konsekwencje. Jeśli rozpieszczenie jest
      nadmiarem 'opiekuńczości' to także błąd rodziców - bo to może prowadzić do
      tłumienia autonomii człowieka (może stąd ten bunt). W związku z tym może być
      bardzo mocno odrzucone (emocjonalnie) dziecko.


      > co roic, a czas ucieka i dziewczyna marnuje sobie zycie./Ona chyba
      > uwaza ze robi na zlosc rodzicom i to jest chyba jej glowny cel.

      Co oznacza "chyba"? Ona tak mówiła? Możliwe, że jest to bunt, możliwe, że nawet
      nie do końca przez nią samą uświadomiony, ale każdy taki "bunt" ma swoje
      głębokie przyczyny. Ona ma jakieś problemy emocjonalne, osobowościowe. I to się
      z powietrza nie bierze.
      Cała rodzinka jest odpowiedzialna za to, co się z nią dzieje. W zdrowej rodzinie
      to nie dziecko "jest problemem". Coś w tej rodzinie ewidentnie nawala, choć na
      pozór może się wydawać cacy. Najlepiej, jakby poszli wszyscy na terapię rodzinną...
      • annarchia Re: ciezki przypadek nastolatki 30.07.10, 14:26


        > > jest bardzozaangazowana w sprawy aborcji,
        > > chce aby byla legalna w Polsce.To stalo sie wrecz jej obsesja.
        >
        > To jest projekcja. Prawdopodobnie z jakiegoś powodu sama chciałaby nie żyć :(

        Może inaczej: albo czuje, że wolałaby się nie urodzić (czuje się zraniona,
        odrzucona) albo chciałaby "zabić" w sobie "sferę dziecięcą", czyli dziecięce
        pragnienia, potrzeby, spontaniczność, uczuciowość. Być może jest z ich powodu
        bardzo sfrustrowana, co z kolei ma swoje przyczyny... jeśli rodzice tych
        dziecięcych potrzeb (emocjonalnych) nie zaspokajali w odpowiednim czasie to
        potem te niezaspokojone potrzeby ciągną się w dalszym życiu i powodują
        frustracje, lęki, przygnębienie (co nie musi się manifestować na zewnątrz). To,
        co ona mówi o osobach pracujących oraz fakt odmowy chodzenia do szkoły może
        świadczyć o jej dużym lęku przed samodzielnością (nie musi go odczuwać
        świadomie), przed odłączeniem się (emocjonalnie) od rodziców, dorastaniem.
        Innymi słowy, relacje rodziców z nią musiały być jakoś tak pokrętne, że młoda
        ciągle jest emocjonalnym dzieckiem. Jeśli ona ze sobą nie chce iść do
        psychologa, niestety, to rodzice powinni pójść sami. Ale nie w tym sensie, że
        "mamy problem z dzieckiem" (tu przebija się brak odpowiedzialności rodziców),
        ale "mamy problem ze sobą... tak wychowaliśmy dziecko, że ma problemy z
        dorastaniem, że ma problemy emocjonalne i myśli o aborcjach małych dzieci, co
        możemy poprawić w naszych rodzinnych relacjach, jak nasz stosunek wobec córki
        się do tego przyczynił".
    • againstmyths Re: ciezki przypadek nastolatki 02.08.10, 22:46
      Kiedy jej rodzice zajmą się sobą i swoje własne życia i małżeństwo potraktują
      jako priorytet numer jeden a sprawy losu córki oddadzą w jej ręce (‘masz 2
      miesiące na wyprowadzenie się, dorzucanie się do wspólnych rachunków lub powrót
      do nauki’), zaakceptują że to są jej wybory i tylko ona ponosi ich konsekwencje,
      ona za jakiś czas się zorientuje że pałeczka odpowiedzialności za jej los jest w
      jej rękach i albo zacznie z niego robić użytek....albo nie. Jeśli nie – życie
      codzienne poza domem i tak nauczy ją granic społecznych w jakich może się
      poruszać; przy odrobinie szczęścia pozna kogoś kogo pokocha za jakiś czas i
      skupi się na zyskiwaniu w życiu a nie rozwalaniu głową kolejnych murów lub
      marnowaniu dni, tygodni, lat...

      Poza sytuacją kiedy dziecko (dorastające czy dorosłe) jest faktycznie chore,
      fizycznie czy psychicznie, i nie potrafi podejmować racjonalnych decyzji,
      rodzice naprawde nie robią nic dobrego żyjąc życiem (w tym martwiąc się
      konsekwencjami wyborów) tego dziecka bardziej niż ono samo nim żyje i przejmuje
      konsekwencjami własnych wyborów.
      • annarchia Re: ciezki przypadek nastolatki 05.08.10, 08:54
        againstmyths napisała:


        > Poza sytuacją kiedy dziecko (dorastające czy dorosłe) jest faktycznie chore,
        > fizycznie czy psychicznie, i nie potrafi podejmować racjonalnych decyzji,
        > rodzice naprawde nie robią nic dobrego żyjąc życiem

        Wszystko racja, święta racja, tyle, że z opisu wynika, że dziewczyna MA poważne
        problemy psychiczne. Na zaburzenia osobowości, rozwojowe to wygląda. Ale, masz
        rację, jeśli leczyć się nie chce, to może taka terapia wstrząsowa (choć
        potwornie niesprawiedliwa - bo rodzice sami nieźle dupy dali w jej wychowaniu, a
        teraz nagle stawiają warunki) byłaby pomocna w tym sensie, że pojawiłby się u
        niej kryzys, a więc potencjalność do zmiany.
        • againstmyths Re: ciezki przypadek nastolatki 24.08.10, 00:21
          Problemy psychiczne?

          Raczej nastoletnia wersja ‘na złość mamie odmorożę sobie uszy’.

          Jakby jej rodzice np się wyprowadzili mówiąc że emigrują do Ameryki i że za
          mieszkanie, rachunki wikt i opierunek płaci od teraz ona, jak tylko zatrzasnęli
          by za sobą drzwi dziewczyna wyłączyła by komputer i zaczęła zastanawiać się z
          czego teraz będzie żyć.
          • annarchia Re: ciezki przypadek nastolatki 26.08.10, 11:37
            againstmyths napisała:

            > Problemy psychiczne?
            >
            > Raczej nastoletnia wersja ‘na złość mamie odmorożę sobie uszy’.

            Problemy osobowościowe, rozwojowe.

            U przeciętnego nastolatka odmrażanie sobie uszu na złość rodzicom nie przyjmuje
            aż tak ostrej formy buntu. Klnie na "starych", pije nielegalnie browary, słucha
            metalu, próbuje papierosów, ale do szkoły chodzi i zastanawia się nad
            przyszłością (studiami/pracą). Jej zachowanie i postawa świadczy o tym, że są
            głębsze problemy niż zwykły nastoletni bunt. Prawdopodobnie zachowanie jej
            rodziców spowodowało aż tak roszczeniową postawę i awersję do nauki i pracy
            (=samodzielności, dojrzewania), bo nic się nie bierze z powietrza. Gdy rozwój
            przebiega pomyślnie, aż takich problemów nie ma, człowiek dąży do autonomii.
            Pełen obaw i buntu, ale jednak.

            > Jakby jej rodzice np się wyprowadzili mówiąc że emigrują do Ameryki i że za
            > mieszkanie, rachunki wikt i opierunek płaci od teraz ona, jak tylko zatrzasnęli
            > by za sobą drzwi dziewczyna wyłączyła by komputer i zaczęła zastanawiać się z
            > czego teraz będzie żyć.

            Niekoniecznie. To zależy, jak silne w niej są regresywne potrzeby i oczekiwania
            (oraz umiejętności psychologiczne, wchodzenie w relacje). Jeśli powierzchowne -
            masz rację. Jeśli głębsze (a poziom "buntu" może na to wskazywać) to może
            nastąpić załamanie: dekompensacja (depresyjna, nerwicowa, nawet psychotyczna),
            myśli/próby samobójcze.
    • aduerin Re: ciezki przypadek nastolatki 02.08.10, 23:26
      w 1ej klasie rzucila szkole? poki co w Polsce jest OBOWIAZEK nauki
      do 18r zycia, jesli dziewucha nie chodzi do szkoly to powinni za to
      prawnie odpowidziec i rodzice i szkola!! A teraz jest juz dorosla,
      wiec jak nie chce sie uczyc, musi isc do roboty - szkoly nie ma,
      wiec niech bedzie babcia klozetowa. Skasowac net i doplyw kasy zaraz
      jej bunt przejdzie
      • arfeniks Re: ciezki przypadek nastolatki 04.08.10, 13:30
        Zgadzam sie z wypowiedziami,że cała rodzina powinna sie poddać terapii.
        Jeśli jest to zamożna rodzina,a rodzicom zależy na córce,to nie powinno z
        tym być problemu.Jest wiele osrodków specjalizujących się w terapii
        rodzinnej,w tym niektóre znakomite.
        Uzależnienie od internetu,jest takim samym uzależnieniem jak inne i wymaga
        konsekwencji w odcięciu od tego narkotyku.
        Dziewczyna w tym okresie może mieć okres gwałtowengo buntu,może też
        cierpieć na depresję młodzieńczą (depressio iuvenilis),która może się
        objawiać buntem ,a także autoagresją.Takie niszczenie sobie perspektyw
        kariery zawodowej, poprzez zerwanie ze szkołą, może być tylko lżejszą
        formą autoagresji niż próby samobójcze.
    • bazoooka Re: ciezki przypadek nastolatki 04.08.10, 17:50
      takie całkowite wycofanie z życia społecznego to może być objaw choroby
      psychicznej. czy ona była badana przez psychiatrę?
      (zgadzam się też, oczywiście, z tym, że cała rodzina powinna iść na psychoterapię).
      • samotny_wilk_1 Re: ciezki przypadek nastolatki 05.08.10, 07:16
        Wydaje mi się, że ta sprawa wygląda nico inaczej, a mianowicie każde dziecko
        potrzebuje w okresie rozwoju osobowości autorytetu - nie takiego narzuconego, na
        zasadzie: ,,ja ci karzę a ty musisz", ale autorytetu uznanego przez dziecko,
        kogoś, kto swoją postawą wobec świata i wobec tego dziecka powoduje, że dziecko
        wybiera go na swojego ,,przewodnika stada" i stara się go naśladować, zwraca się
        do niego ze swoimi problemami, któremu całkowicie ufa. Zwykle jest to jedno (lub
        oboje) rodziców. Opierając się na tym autorytecie dziecko buduje sobie skalę
        wartości, ustala normy i granice zachowań, uczy się znaczenia słów ,,obowiązek"
        i ,,odpowiedzialność". W tym przypadku rodzice przyjmując wobec dziecka postawę
        służebną (na wszystko pozwalając i dostarczając wszystkiego, czego dziecko
        chciało) skutecznie je tego autorytetu pozbawili i teraz mamy skutek takiego
        postępowania - 19-letnia dziewczyna żyje jakby zawieszona w próżni, bez norm i
        wytyczonych granic a zatem bez trwałych punktów podparcia w codziennej
        egzystencji i rozpaczliwie (w necie) poszukuje czegoś, na czym mogłaby się w
        dalszym swoim życiu oprzeć, wyznaczając sobie cele zastępcze (w tym przypadku
        jest to walka o aborcję). Stan bardzo niebezpieczny, bo może zaprowadzić do
        sekty lub grupy przestępczej, jeśli tam w swoim pojęciu znajdzie zrozumienie i
        autorytet. Nie pierwszy to i (niestety) nie ostatni taki przypadek. Jest na
        szczęście parę sposobów dopomożenia jej, mam jednak zbyt mało informacji, by coś
        konkretnego podpowiedzieć, dlatego też autorkę wątku proszę o kontakt na gg -
        mój numer 9794750 lub na skype - mój adres: jaworze22. Moja propozycja pomocy
        nie ma charakteru komercyjnego.
    • sabinac-0 Re: ciezki przypadek nastolatki 05.08.10, 11:52
      Dziewczyna staje okoniem, wszystko neguje, "siedzi i ma za zle" i usiluje
      szokowac radykalnymi pogladami. Nic nowego.
      Widze tu zwykly mlodzienczy bunt i byc moze lek przed doroslym zyciem, rutyna,
      ciazami, dziecmi itp.

      Rodzice zas sa zszokowani jak moze dziewczynka nie marzyc o karierze w
      korporacji, domku z ogrodkiem i rozowych bobaskach.

      Problemy z komunikacja sa bardzo czeste w tym wieku, tym bardziej jesli
      wczesniej nie bylo miedzy nimi dobrej komitywy.
      Szkoda tylko, ze rodzice, zamiast starac sie nawiazac z corka kontakt i choc
      troche ja zrozumiec, lataja miedzy szkolami specjalnymi i psychologami, jakby
      mysleli ze tak jak mechanik naprawia im samochod a hydraulik zlew, psycholog
      naprawi im dziecko i ono wtedy stanie sie mile, grzeczne, schludne, piatkowe i
      majace przepisowe marzenia.
      • ef-ka19 Re: ciezki przypadek nastolatki 09.08.10, 16:15
        Ok, rodzice zawiedli, popełnili wiele błędów. Teraz chcą coś z tym
        zrobić i pomóc dziewczynie. Co mogą, skoro ona nie chce przyjąć
        pomocy? Żądać podjęcia pracy - bezskuteczne - nie pójdzie pracować
        jako sprzątaczka, a nie ma żadnych innych kwalifikacji. Wyrzucić z
        domu? - to chyba nie o to chodzi ... Rodzice chcą jej pomóc a nie
        potrafią, bo dziewczyna wszystko odrzuca. Jasnie, że relacji nie da
        się szybko poprawić, ale w jaki sposób próbować dotrzeć do
        nastolatki, skoro ona wszystko neguje i nic nie jest dla niej ważne?
        Może jakieś konkretne rady - mam podobnny problem z córką i chętnie
        skorzystam. Moja córka ma za sobą próbę samobójczą i radykalne
        metody nie wchodzą w grę. Uwierzcie mi, to nie takie proste. Cała
        rodzina się zadręcza, a ona robi swoje (czyli nie robi nic), a za
        wszystkie sowje niepowdzenia wini rodzinę.
        • sabinac-0 Re: ciezki przypadek nastolatki 09.08.10, 18:57
          Pewne zaniedbania sa juz nie do naprawienia.
          Jesli dziewczyna nie chce sie otworzyc, nie otworzy sie rowniez
          przed psychologiem. Jedyna nadzieja, ze kiedys w zyciu spotka
          autorytet i bratnia dusze, ktorej zaufa - bo rodzice autorytetem i
          bratnia dusza juz byc przestali i musza sie z tym pogodzic. Moze
          kiedys sie odnajda. Moze kiedys...

          Jedyna rada - ustanowic pewne normy wspolzycia, np. jak sie nie
          uczysz musisz pracowac, pomagasz w pracach domowych itp. Lamanie
          tych norm powoduje nieuchronne konsekwencje - jesli nic nie robisz
          nie licz na kieszonkowe, kase na ciuchy, wakacje, lakocie itp.,
          jesli szantazujesz lykaniem tabletek wzywam pogotowie i podpisuje
          zgode na wlozenie ci rury w gardlo by wyplukac zoladek.

          Moze wydaje Ci si to brutalne - ale czy zachowanie corki i trzymanie
          Cie w szachu metoda "rob jak ja chce bo jak nie to sie zabije" nie
          jest okrutne z jej strony?

          Najwazniejsze - nie zyc jej zyciem, nie martwic sie za nia jej
          studiami, pogladami, facetami, planami na zycie. To JEJ problem jak
          zawali studia, bo albo bedzie wtedy tyrac za grosze na kasie, albo
          majac juz dom i prace sleczec po nocach by zrobic dyplom zaocznie.
          Jak zwiaze sie ze zlym facetem to ONA bedzie miala z tym zgryz.
          Ty masz prawo do swojego zycia, corka moze Ci w nim towarzyszyc ale
          nie musi.
          • ef-ka19 Do sabinac-0 10.08.10, 11:15
            Bardzo Ci dziękuję i masz rację - to skutkuje! Od jakiegoś czasu
            mniej więcej tak postępuję i efekty są. Córka przysżła do mnie
            pożyczyć pieniadze na studia i zapisała sie na nie, gdyz nie mogła
            znaleźć pracy. Wiem, że to jej życie i zrobi z nim co zechce, ale to
            strasznie trudne dla matki. Na razie staram się nie wtrącać, nie
            radzić i to przynsi lepszy skutek, aniżeli próby pomocy w
            znalezieniu pracy ... (ona chce sama, ja mam pewne możliwości, ale
            trudno - jej wybór).
            • aduerin Re: Do sabinac-0 20.08.10, 00:47
              zaraz zaraz - rzucila szkole w 1ej klasie, od 2 lat siedzi w domu, a
              teraz idzie na studia? to jak to w koncu jest? zalatwilas jej
              indywidualne i swiadectwo wyplakalas?
              • izis212 @aduerin: 20.08.10, 19:38
                Sledze watek i wydaje mi sie, ze to inna osoba z podobnym problemem.
    • pe.le Re: ciezki przypadek nastolatki 11.08.10, 17:50
      Przeczytalam tu wiele madrych slow, ktore wyklarowaly to co sama mysle o
      problemie buntu opisanej nastolatki. Pocieszajace jest to, ze jest zdrowa, w
      sensie fizycznym i nie wpadla w zle towarzystwo. Stracila dwa lata ale nie cale
      zycie.

      Dopiszę się do rady poprzednikow, rodzice powinni zaczac od psychologa dla
      siebie. To ich postawa jest chora, nie radza sobie z corka, a moze tez i ze soba
      nawzajem.

      Mozliwe, ze corka widziala lub slyszala cos, co podzialalo na nia tak
      traumatycznie, a czego nie wiedza osoby postronne. Moze to rodzice zafundowali
      jej to przezycie/przezycia stad sa tak wobec niej ulegli i uczynni. Moze maja
      poczucie winy? Jesli tak jest, a to co sie wydarzylo jest ich wielka tajemnica,
      mozliwe, ze nie bedzie mozna im pomoc.

      Jesli jednak zechca cos zmienic sami, to zaczna od terapii dla siebie, a kiedy
      poczuja sie silniejsi przeprowadza rozmowe z corka, lub cykl krotszych rozmow i
      ustala nowe warunki w domu. Internet, kasa, ciuchy, telefon - dla tych, ktorzy
      na to zapracuja. Jesli jest w ciezkim stanie psychicznym moga to byc na poczatek
      prace w domu. Nie wolno okazac strachu, i zawahania im wiekszy spokoj u rodzicow
      i odpuszczenie sobie zmartwien o przyszlosc corki tym lepszy bedzie efekt.

      Rodzice chyba powinni troche zajac sie soba, zaczac zyc swoim zyciem, wlasnym
      urlopem, swoim hobby. okazywac radosc z pracy, sukcesow. Okazywac milosc sobie
      nawzajem, to mogloby ja najszybciej naprawic.

      Jesli sama nie masz dosc przebicia u tej rodziny, porozmawiaj o tym z innymi,
      moze wiele glosow cos zdziala. I wiesz co?

      Tez przestan sie nia przejmowac, ale tez zyj radosnie swoim zyciem, moze Ci
      troche tego pozazdrosci? :o)
    • klosowski333 Re: ciezki przypadek nastolatki 20.08.10, 19:48
      Gdy slysze o takich rodzicach, to mi kutas opada i seksu sie odechciewa. Jak
      widac, nie wszystkie kobiety sa predysponowane do macierzynstwa. Co do dziewuchy
      to pare ojcowskich sierpowych zalatwiloby sprawe, a potem sprac do
      nieprzytomnosci i wyslac na oboz survivalowy. Zrzuci sto kilo i poczuje sie
      lepiej, a poza tym nawiaze kontakt z rzeczywistoscia.
      • sabinac-0 Re: ciezki przypadek nastolatki 22.08.10, 11:27
        Co ty sugerujesz?
        Ze problemy mlodosci sa wylaczna wina matek i powinny byc leczone katowaniem do
        nieprzytomnosci przez ojca?

        Koncz wasc, wstydu oszczedz. :P
      • manka_swojska Re: ciezki przypadek nastolatki 22.08.10, 11:43
        klosowski333 napisał:

        > Gdy slysze o takich rodzicach, to mi kutas opada i seksu sie
        > odechciewa. Jak
        > widac, nie wszystkie kobiety sa predysponowane do macierzynstwa.
        > Co do dziewuchy
        > to pare ojcowskich sierpowych zalatwiloby sprawe, a potem sprac do
        > nieprzytomnosci i wyslac na oboz survivalowy. Zrzuci sto kilo i
        > poczuje sie
        > lepiej, a poza tym nawiaze kontakt z rzeczywistoscia.

        Katowales zone i dzieci?
    • manka_swojska Re: ciezki przypadek nastolatki 22.08.10, 11:40
      Moze sprobowac nauki przez internet, na przyklad:

      adept-liceum.pl/
    • heyah.banana Re: ciezki przypadek nastolatki 23.08.10, 02:56
      Wątek nienowy ale napiszę, co myślę: jest prawdopodobne, że miała
      zabieg usunięcia ciąży.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka