Dodaj do ulubionych

Jesień blisko...

19.08.10, 13:42
Wczoraj się to stało. Wstałem rano i poczułem w chłodnym powietrzu
zapach jesieni. Lato się we mnie przełamało.

I mam pierwszego jesiennego doła w tym roku.
Jesień dla mnie najgorsza jednak. Szkolne sezony, przemijanie. Zima
spoko.

Wy tez poczuliście pierwszy chłód jesieni??
Obserwuj wątek
    • hipnozaur Re: Jesień blisko... 19.08.10, 13:55
      www.youtube.com/watch?v=F_nCAmTu5Mg&feature=related
      Bluegirls come in every size
      Some are wise and some otherwise,
      They got pretty blue eyes.
      For an hour a man may change
      For an hour her face looks strange -
      Looks strange, looks strange.

      Marching to the promised land
      Where the honey flows and takes you by the hand.
      Pulls you down on your knees,
      While you're down a pool appears.
      The face in the water looks up,
      And she shakes her head as if to say
      That it's the last time you'll look like today.

      Sail away, away
      Ripples never come back.
      Gone to the other side.
      Sail away, away.

      The face that launched a thousand ships
      Is sinking fast, that happens, you know,
      The water gets below.
      Seems not very long ago
      Lovelier she was than any that I know.

      Angels never know its time
      To close the book and gracefully decline,
      The song has found a tale.
      My, what a jealous pool she is.
      The face in the water looks up
      She shakes her head as if to say
      That the bluegirls have all gone away.

      Sail away, away
      Ripples never come back.
      They've gone to the other side.
      Look into the pool,
      Ripples never come back,
      Dive to the bottom and go to the top
      To see where they have gone
      Oh, they've gone to the other side

      genesis.azunime.net/teksty/tekst.php?typ=2&idtxt=fale&idplt=to&plw=1
      • klosowski333 Re: Jesień blisko... 19.08.10, 14:51
        Liczy sie Genesis z Gabrielem. To byl zespol i to byla muza. Collins, ktory jest
        bez watpienia debilem, zrobil z tej kapeli popową kiche, a potem jeszcze bluzgal
        na takie zespoly jak ELP, King Crimson czy Yes.
        • manka_swojska Re: Jesień blisko... 19.08.10, 14:55
          Cos dla Ciebie;)

          pl.wikisource.org/wiki/Genezis_z_ducha
          • klosowski333 Re: Jesień blisko... 19.08.10, 15:01
            Nie, dziekuje, ja wole to:
            www.youtube.com/watch?v=eMwn_hnoS5Y&feature=related
            Polecam to tym co maja chandre jesienna, jakby przedwczesna, bo jesien dopiero
            za miesiac. Gabriel to zupelnie inna liga niz Collins. To tak jakby porownywac
            Manchester Utd z Lechia Gdansk. Collins jest uosobieniem dziadostwa jakie
            nawiedzilo Genesis po odejsciu z zespolu Gabriela.

            • klosowski333 Re: Jesień blisko... 19.08.10, 15:07
              A jakby ktos nie wierzyl, oto utwor, dla ktorego warto bylo zyc, by go uslyszec.

              www.youtube.com/watch?v=9f7LBOTwrRU
              Tak brzmial Genesis, gdy byl jeszcze zespolem premiere league. A potem nastaly
              czasy Collinsa, ktory zj.ebal i zgwalcil wszystko co sie dalo. Zaczal adresowac
              swoja muze do sfrustrowanych starych panien, milosnikow kotow, tchorzofretek i
              szydelkowania, oraz do ludzi, ktorzy w zyciu nie skalali sie przeczytaniem
              jednej ksiazki.
              Tylko prosze mi nie mowic, ze to kwestia gustu.

              Genesis prawdziwy byl zespolem ze wszech miar artystycznym, poszukujacym i
              wybitnym. Phil Collins to miernota i ta miernotowatosc udzielila sie niestety
              zespolowi.

              • hipnozaur Re: Jesień blisko... 19.08.10, 15:35
                A ja uwielbiam zarówno czasy Gabriela jak i Collinsa do albumu Duke.

                Czyli Genesis lat 70-tych. Abacab to juz upadek.
                Ripples to song z roku 1976. A Trick of The Tail jest tez dobry
                Dance on Voclano, Mad Man Moon. Wind&Wuthenring fantastyczny. And
                There Were Three, Tez niezły.
                Głos Phila lubię. Gabriel głos Gabriela kontrowersyjny-Looking For
                Someone-ale i fantastycznie brzmiący. Jeden ma jedno drugi drugie. W
                czym rzecz? Inna sprawa, że pojęcie komercyjności jest relatywne i
                album solowy Phila "Face Value" to na dziś żadna komercha tylko
                klasyka soulowego popu. lata 90-te dla Phila to rzeczywisty upadek i
                plastkowy pop.
                Nie mówiąc o klasie But Serisoly jako albumie komercyjnym. Trudno
                dzisiaj znależc taką "komerchę".

                Jesień. Czujecie juz jesień??
                • zorz_ponimirski Re: Jesień blisko... 19.08.10, 15:56
                  no nareszcie jakis dorzeczny watek. Zgadzam sie z hipnozaurem, ze
                  Collins taki calkowicie dodupny nie jest, aczkolwiek niektorych
                  swoich produkcji w koncowce Genesisu powinien sie wstydzic.
                  Carpeci i Solisbury troche spowszednialy choc to piekne kawalki
                  lubie ten dreszczowiec, fly on a windshield
                  www.youtube.com/watch?v=Lv9Kuvn5E34
                  cockoo cocoon tez jest pierwszorzedny :)
                  • klosowski333 Re: Jesień blisko... 19.08.10, 16:13
                    Poleciales albumem "owieczkowym". To album konceptualny i raczej sluchanie
                    pojedynczego utworu, wyrwanego z kontekstu, mija sie z celem. Collins (ktory byl
                    wowczas perkusista Genesis) po latach zwierzyl sie, ze nie rozumial tego co
                    kazal im robic Peter. Collins uwazal, ze granie tzw rocka progresywnego to bylo
                    nieporozumienie.

                    Collins intelektem, osobowoscia oraz brakiem talentu nie pasowal do zespolu
                    grajacego rock progresywny. Jego ciagnelo do grania muzy lekkiej, latwej i
                    prymitywnej. To byl prosty i tępy chlopek, ktoremu artyzm kojarzyl sie z
                    autyzmem. Nic - podkreslam: NIC co zrobil Collins nie bylo chocby przyzwoite.
                    • klosowski333 Re: Jesień blisko... 19.08.10, 16:30
                      Co do umiejetnosci bebniarsko-perkusyjnych, to Collins moglby sobie tylko
                      pomarzyc o talencie Billa Bruforda. Nawet wyglupy Belew (umie grac na perkusji
                      eletronicznej) wydaja sie byc wieksza wirtuozeria niz to co kiedykolwiek
                      prezentowal w tej dziedzinie Collins.
                      Na filmiku widac tez Tony'ego Levina, ktory koncertuje do dzis z Peterem Gabrielem.
                      www.youtube.com/watch?v=bc33hYdaYtg&feature=related
                    • hipnozaur Re: Jesień blisko... 19.08.10, 16:34
                      Bo też i Collins ma wdzięk czy niewdzięk naturszczyka. Na swój
                      sposób to autentyzm nie autyzm.
                      Trudno nie doceniać wkładu jego osoby do zespołu jako błazna czy
                      też dowcipnisia rozładowującego bardzo duże napięcia w zespole.
                      Ponoć sam Gabriel uważał, że gdyby nie jego (Collinsa) poczucie
                      humoru (może dla Ciebie horroru) i "negocjacyjność", odszedł by
                      (Gabriel) wczesniej i The Lamb nie ujrzałby światła dziennego.

                      To, że Baranek czy Owieczka jest przeintelektualizowana jest raczej
                      wiadome. Co za gesto to nie dobrze. Warto czasem się zresetować
                      kloss.
                      Cały ówczesny Art-Rock potrafił włazić na popmatyczne,
                      przeintelektualizowane rejony. Niektóre rzeczy z tamtego okresu były
                      żałosnie pretensjonalne. I w tym kontekście Collins uważał, że
                      muzyka punkowa była jak oczyszczenie. Potrząsnąć jabłonią po to by
                      zostały same zdrowe dojrzewające jabłka. Zresztą czas jest
                      najlepszym filtrem.
                      Muzycznie patrząc. Dlaczego niemiałbym uznawać wkładu Tonego Banksa
                      w brzienie zespołu odrzucając czasy Collinsa? Dlaczego miałbym
                      odrzucać sam wkład Collinsa i jego grę na perkusji? Dlaczego nie
                      miałbym uznawać bardziej melodyjnego wkładu samego głosu Phila?
                      Peter Gabriel nie miał zbyt wysokich rejestrów i jego głos niestety
                      często kłócił się instrumentami. Solowa kariera i jego solowe
                      piosenki są tego dowodem w jaki sposób układać piesni pod własny
                      głos. Anyway z The Lamb-świetna piosenka, która w orginalnie ma
                      świetny feeling i płynie wraz z linią melodyczną podawaną przez
                      Banksa na melotronie, w wersji Live niestety ciagnie się jak
                      galareta (przez głos Gabriela).
                      Do wielu wersji Genesis Gabrielowskich przekonałem się dopiero po
                      cyfrowej obróbce w nowej wersji, gdzie rozdzielono te ścieżki,
                      przeczyszczono i złożono na powrót. Bo na tasmach pirackich z
                      początku lat 90-tych brzmiało niezbyt przekonywująco.


                      Ale jesień, jesień idzie...

                      • klosowski333 Re: Jesień blisko... 19.08.10, 17:18
                        Kompletnie sie z Toba nie zgodze. Poza tym skad wytrzasnales nagle punk rock?
                        Collins cos o nim wspominal? Nie interesuja mnie slynne przepychanki slowne
                        pomiedzy muzykami reprezentujacymi te dwa zupelnie odmienne nurty rocka.
                        Poczucie wyzszosci muzykow rocka progresywnego bylo w pelni uzasadnione ich
                        umiejetnosciami i wyksztalceniem muzycznym. Nie znaczy to, ze punk rock nie mial
                        swojego uroku, wprost przeciwnie. Joy Division (wowczas zaliczany do punk rocka)
                        jest jednym z moich ulubionych zespolow tworzacych pod koniec lat 70-tych.

                        Gowno mnie obchodzi czy zlozone i symfoniczne kompozycje rocka progresywnego sa
                        dla Ciebie pompatyczne, patetyczne czy chimeryczne. Nie ma to dla mnie zadnego
                        znaczenia. Dla kazdego cos milego, skoro wolisz Edyte Gorniak to Twoj problem, a
                        nie moj.

                        Co to znaczy "przeintelektualizowane"? Jakbym slyszal Collinsa albo, nie
                        przymierzajac, Jeffreya Hymana. To jest muzyka, a nie traktat filozoficzny. Ma
                        dzialac na zmysly, pobudzac wyobraznie, poruszac w duszy niektorych osob
                        odpowiednie struny. I porusza. Nie cala ludzkosc dostapi laski by taka muzyke
                        podziwiac, ale czesc ludzi, owszem. To nie Twoja wina, ze sie do tej grupy nie
                        zaliczasz.

                        Nie znam niczego lepszego niz rock progresywny oraz to co sie z niego wyklulo.
                        "Na dworze Karmazynowego Krola" to plyta-kamien milowy nie tylko w historii
                        muzyki progresywnej, ale w historii calego rocka. Trudno to zakwestionowac,
                        nawet jezeli niektorzy uwazaja, ze to bylo zbyt pompatyczne i
                        przeintelektualizowane. Naprawde gowno mnie obchodzi co sobie mysla obroncy
                        krzyza czy milosnicy disco-polo.

                        Po rock progresywny siegaja wszyscy wybitni muzycy rockowi, tak jak kiedys po
                        fantastyke siegali wszyscy wybitni pisarze (np Dostojewski, Gogol, Bulhakow).
                        Led Zeppelin to jest jedno wielkie poszukiwanie rocka progresywnego poczawszy od
                        progresywnego "stairway to heaven" a skonczywszy na tym co robili razem
                        Page&Plant po rozwiazaniu zespolu. Plyta "In rock" Deep Purple w zasadzie miesci
                        sie w kanonach gatunku, a utwor "Child in time" na pewno. Czy jest dla Ciebie
                        patetyczny czy nie, mysle, ze malo kogo to wzruszy.

                        "Rock progresywny to jest wszystko to co brzmi jak rock progresywny". Ta
                        najslynniejsza definicja tego gatunku nie mowi nic o pompatycznosci, mowi tylko
                        o tym, by szukac, byc soba i dawac sie porwac szalenstwu, w ktorym nie ma
                        metody. A wiec rock progresywny moze byc zarowno oniryczny, psychodeliczny
                        (wywodzi sie z muzyki psychodelicznej), melodyjny, folkowy, symfoniczny i tak
                        dalej. Rock progresywny moze byc wszelaki.

                        Nie ma dla mnie znaku rownosci miedzy Genesis Gabriela, a ELP. Nie kojarzy mi
                        sie Pink Floyd z Camelem. Co ma ku... wspolnego Van der graaf generator z
                        Caravan? Wspolczesna progresywna rockowa muza to ostrzejsze brzmienia, ale tez
                        malo bliskoznaczne - Tool kontra Dream Theater? Jakas kpina? A moze Opeth
                        pozenic z Rush albo Queensryche? Zarty? Gdy Wilson z Porcupine Tree mowi, ze
                        rock progresywny, ktory uprawia to wszechswiat, moze i brzmi to pompatycznie,
                        ale oddaje ociupinke prawdy. W tym szerokim gatunku, ktory zreszta od konca lat
                        60-tych ewoluowal, miesci sie cholernie duzo, moze tez sie zmiescic patos, czemu
                        ku... nie?



                        • hipnozaur Re: Jesień blisko... 19.08.10, 17:41
                          Reset, reset...

                          Dla mnie Pink Floyd a Genesis czy King Crimson to też różne zespoły.
                          Zupełnie odmienne. O róznym sposobie konstruowania utworów. Jedynie
                          co je łączy to sama górna fraza bym powiedział. Symfoniczna,
                          progresywna i psychodeliczna. A jednak słowa te (Collinsa) dotyczyły
                          ruchu Punkowego, który był wymierzony przeciwko "dinozaurom rocka".
                          Bunt wymierzony w artyzm za pomocą samej napie...nki w instrumenty.

                          Tak jest w kulturze, że powstaje coś, potem się rozwija, rosnie w
                          styl, manieruje się i zdycha. Zostawiając potomnym tyle ile należne.
                          Od techniki tez nie uciekniemy. Był to czas rozwoju syntezatorów i
                          elektroniki. Jeden jedyny raz w historii nie do powtórzenie obok
                          kilku innych specyficznych podkładów kulturowych tamtego okresu.
                          Czyz nie?
                          Progressive Rock miał wielu nieudolnych epigonów, o których słuch
                          zaginął. Otoczka tez wyznacza styl epoki nie tylko danie główne.

                          Pink Floyd. Lubię ich bardzo prywatnie, intymie. Tylko dla mnie
                          znanymi kanałami przemawiają do mnie. Wszystko co na ich temat piszą
                          jest dla mnie już otoczką przesadnego kultu.

                          Osobiście tez cenię lata 70-te i wolę zespoły tego okresu od np
                          Rolling Stonesów, którzy od kilkudzisięcu lat grają prostego rock
                          and rolla.

                          Ale bez egzaltacji kloss. Reset, reset...pliz
                          • hipnozaur Re: Jesień blisko... 19.08.10, 17:46
                            Prosze bardzo. Uwielbiam Echo Pink Flydów. Nie lubię suity Heart
                            Mother Atom (może oprócz kilku fraz-kiełkującej lini melodycznej).
                            Całość przekombinowana. Łącznie ze smażeniem jajecznicy na scenie i
                            puszczaniem w plener nadmuchiwanej krowy.

                            W drugiej fazie, w II poł lat 70-tych ożywczy elan vital był w Jazz-
                            Rocku. Weather Report czy Brand X itp.
                            • klosowski333 Re: Jesień blisko... 19.08.10, 21:24
                              Tak, Echoes to rzecz z innego wymiaru. W moim prywatnym rankingu top10 w
                              historii rocka.

                              Twoja filozofia jest mi obca. Nic nigdy definitywnie nie zdycha, a jezeli juz,
                              to na wytarcie wszelkich po tym sladow potrzeba wielu wielu lat. Rock
                              progresywny to nie tylko koniec lat 60-tych i lata 70-te. Poczawszy od
                              Marillion, IQ, Pendragona nazywano te muze rockiem neoprogresywnym, a potem
                              metalem progresywnym, ale idea byla ta sama. W gruncie rzeczy to wciaz rock
                              progresywny ze swoim szerokim spectrum klimatow, z tym, ze dostosowany do
                              wspolczesnych brzmien. Klasycznym juz dla mnie rockiem progresywnym jest
                              przepiekny utwor "10 tysiecy dni" zespolu Tool z plyty pod tym samym tytulem.
                              Dream Theater czerpie pelnymi garsciami z dokonan swoich muzycznych antenatow.
                              Nie byloby Voivoda, Watchtowera, Devina Townsenda, Mars Volta, gdyby nie mieli
                              sie od kogo uczyc i od kogo czerpac inspiracji. Widze tutaj ciaglosc, zreszta
                              podtrzymywana przez dinozaurow rocka progresywnego, ktorzy nie odcinaja kuponow
                              od swoich dawnych sukcesow, ale wciaz szukaja, szukaja, szukaja. Nie wszystkie
                              sciezki, ktorymi podazaja sa do przemierzenia przez ich dawnych wielbicieli i
                              tutaj swietnym przykladem jest King Crimson, ale nie spoczeli na laurach i wciaz
                              maja artystyczna potrzebe tworzenia a nie odtwarzania. Camel tez zmienil sie
                              diametralnie i choc do niedawna mozna bylo wciaz uslyszec charakterystyczne
                              brzmienie gitary Latimera, to jednak odnosilo sie wrazenie, ze ta muzyka
                              dojrzala, spowazniala i uspokoila sie niczym sam Andy. Ona jest swoista
                              dzwiekowa emanacja tego czlowieka.

                              Nie, rock progresywny nie zdechl, nie zdechli jego zacietrzewieni obroncy
                              krzyza, powiem wiecej - rodza sie nowe pokolenia zarowno muzykow nie
                              podazajacych droga Ludwika Dorna i psa Saby, jak rowniez nowe pokolenia
                              sluchaczy majacych to co Ty wulgarnie nazwales "wrazliwoscia".

                              Zapraszam do Trojki na Noc Muzycznych Pejzazy Kosinskiego. Tam, obok klasyki,
                              uslyszysz wspolczesna muzyke progresywna.
                              • hipnozaur Re: Jesień blisko... 20.08.10, 13:23
                                Tak, tylę, że mam namysli sytuację z początku lat 70-tych kiedy był
                                niezwykły ferment młodych poszukujących ludzi. Ta psychodeliczność,
                                intelektualizm, symfoniczność, progress, artyzm to był wówczas
                                masowy ruch muzyczmy.
                                Nadal ta część muzyki funkcjonuje, ale już w niszach, nie jako
                                głowny nurt, czy jeden z głównych.
                                Więc mówiąć o "zdechnięciu" miałem na myśli zestapnienie z
                                mainstreamu na rzecz wycofania do muzycznej szufladki.

                                Osobiście straciłem trochę smak na współczesną muzę i nie gonię tak
                                mocno za muzyka jak niegdyś. Po prostu. Inna sprawa, że lubię rzeczy
                                mocno odleżone. Jestem bardziej tolernacyjny wobec innych nurtów jak
                                i doceniam samą wyjątkowość i rzemiosło dobrze zaaranżowanej
                                piosenki.

                    • zorz_ponimirski Re: Jesień blisko... 19.08.10, 16:42
                      nie caly Baranek mi sie podoba tak do konca

                      a w sprawie Collinsa, to Heathaze to nie jest taki ostatni kawalek,
                      no nie?
                      • hipnozaur Re: Jesień blisko... 19.08.10, 16:59
                        No nie... jest jeszcze póżniej Mama, Home by The sea. Fiding Lights.
                        Też "klasyki". Choćby przez sam upływ czasu i względność.
                        Kloss-bardziej mnie interesuje wrażliwość na instrumentaiurm i
                        dzwięk niż czysto techniczna popisówka.
    • paco_lopez Re: Jesień blisko... 19.08.10, 15:03
      eeetam. ja mam po tych upałach żelazko w środku i oceniam, ze mi
      starczy do końca października. mnie tam wrzesień w niczym nie
      przeszkadza.
      • hipnozaur Re: Jesień blisko... 19.08.10, 15:44
        Pewnie sie wygrzałeś na plażach jak jaszczurka.
        Ja niestety byłem w maju nad morzem jak było 5 stopni C.

        Wybieram się na wakacje a tu juz jesień. W góry na jesień. W Gorce
        albo w Góry Sowie -jeszcze tam nie byłem.
        Plus jakaś mała petla miejsko-wielkomiejska Poznań-Wrocław-Kraków-
        Warszawa-Toruń-Łódz. I jeszcze Wypad do Gołuchowa i Nieborowa i
        Arkadii. Parki pałacowe jesienią. I może sie uleży.
    • montyple Re: Jesień blisko... 19.08.10, 15:48
      Czuję :) Tylko że dla mnie jesień jest początkiem cyklu odrodzenia,
      odpoczynkiem przed kolejną szansą. Lubię jesień.
      • hipnozaur Re: Jesień blisko... 19.08.10, 16:00
        Wiosna jest odrodzeniem, jesień schodzeniem. Zima ma dobry balans.
        Lato to żniwa.
        Może się ulezy.

        Przemijanie.
        Jak starzeje sie mężczyzna:
        www.youtube.com/watch?v=G0GcqYGv1AA&feature=related
        www.youtube.com/watch?v=Ww9JS8dJ9fY
        • montyple Re: Jesień blisko... 19.08.10, 16:25
          Pięknie się starzeje :) Uwielbiam ten utwór.

          A za zimą z kolei nie przepadam. Cała ta okołoświąteczna bieganina mnie
          rozprasza i stresuje. Potem już tylko czekanie na wiosnę...

          Nie wiem czemu jesień kojarzy mi się z początkiem. Może dlatego, że w
          szkole i na studiach byłam kujonkiem ;)
        • klosowski333 Re: Jesień blisko... 19.08.10, 21:31
          W pierwszym klipie z "here comes the flood" wystapila w chorkach Kate Bush (w
          srodku) :D
          Przypomnialo mi sie przy tej okazji "don't give up" duetu Bush&Gabriel.

          www.youtube.com/watch?v=uiCRZLr9oRw&feature=related
    • axelred Re: Jesień blisko... 19.08.10, 17:45
      Och, a ja ciagle jestem w lecie i nie widze konca, chociaz pola juz
      byly skoszone w lipcu. Moje lato chyba bedzie trwalo az dni zaczna
      robic sie krotkie.

      A tu cos sentymentalnego jesli mowimy o przemijaniu, czekaniu,
      porach, sezonach...
      www.youtube.com/watch?v=KvdNyMgA16E
    • wifch Re: Jesień blisko... 19.08.10, 21:31
      Lubie kazda pore roku, nawet ta najbardziej deszczowa...
      Jednak od 20 lat tu, gdzie mnie los rzucil, pogoda sie zmienila i
      teraz miewamy lata zarowno bardzo upalne jak i wilgotne. Zbyt
      wilgotne...
      A jesien jak kazda bywa przepiekna.
      • hipnozaur Re: Jesień blisko... 20.08.10, 13:25
        Jesień bywa przepiękna, ale już po jej zaakceptowaniu. A tu chodzi o
        moment kiedy wali w uszy pierwszy powiew chłodu i zapach zbliżającej
        się zimy. Poprzednie ochłodzenie tego w powietrzu nie miało. To ma!
        Z innej beczki:

        www.youtube.com/watch?v=977i0OLnm3k
    • el_capricho no nie wierzę... 20.08.10, 14:01
      taki piękny nick, tak ładnie o jesieni pisze i na muzyce się zna i
      na gramatyce... skądżeś się Ty, zwierzu hipnotyczny, wziął na tym
      uschłomózgim forum?

      jesień ma w sobie jakiś patos pięknego umierania. lubię ją, choć
      każdy dzień jest coraz smutniejszy (ale melancholia też jest
      pożyteczna w pewnych dawkach). zima natomiast przeraża mnie,
      najchętniej przespałabym wszystko między listopadem a kwietniem.

      pozdrawiam jesiennie
      • hipnozaur Re: no nie wierzę... 22.08.10, 02:17
        el_capricho

        Dzieki za komplement. Podobno mam świetny PR. Rzeka potwierdzi.

        Urwałem się z innego forum. Płodozmian potrzebny.

        Czasem tu wpadam i patrzę na stałe grono bywalców jak stuka w
        klawiatury.

        Co do Gabriela i Genesis, to Teatr i maski były nadmiernym
        przerostem formy nad treścią i powodowały odciąganie widzów od wielu
        wartościowych elementów muzyki tego zespołu. Pchało zespół w
        stereotypy.


        Uwielbiam prywatne hołdy składane przez ludzi poprzez takie
        wykonania jak to:
        www.youtube.com/watch?v=eFXhr3Mr67I&feature=related
        Linia melodyczna bardzo bogata z kilkoma potknięciami, ale jaka
        piękna! Mam słabość do takich fortepianowych czy gitarowych solówek.
        Całe bogactwo lini melodycznej.

        Mad Man Moon
        "Było lato kiedy rzeka wyschła
        Czy też była to kolejna tama
        Kiedy przekleństwo płatków śniegu w czerwcu
        Może być wciąż źródłem ulgi
        Och jak cię kocham, krzyczałem dawno temu
        Ale to ja byłem tym, który zdecydował się odejść.
        By zobaczyć co jest nad najwyższym szczytem,
        Chociaż słyszałem, że tylko ptaki mogą przebywać tak wysoko

        Więc udałem, że mam skrzydła u mych ramion
        I wzbiłem się w niebo.
        Poleciałem do miejsc, których chmury nigdy nie widziały
        Zbyt blisko piaszczystych pustyń.
        Gdzie tysiące miraży, pasterzy kłamstw
        Zmusiły mnie do lądowania i włożenia przebrania.
        Skłonny byłem przyjąć końskiego kopa by wysłało mnie z powrotem
        Jeśli tylko mógłbym znaleźć konia innego niż z piasku.

        W dolinie bezcienistej śmierci
        Modlili się o burzowe chmury i deszcz,
        Ale dla tłumu, który stoi w deszczu
        Niebo jest tam gdzie świeci słońce.
        Trawa będzie bardziej zielona do czasu, gdy łodyga stanie się brązowa
        A myśli będą bardziej górnolotne zanim ziemia sprowadzi je na dół.
        Na zawsze złapane w pustynne kraje jednego musiały się nauczyć
        Nie wierzyć morzu."

        www.youtube.com/watch?v=Ki_z-TqMd_s
        The Lamia
        www.youtube.com/watch?v=1SZU6q2tLaI&feature=related
        Cinema Show na Dwa Fortepiany + wokal
        Od 2:55 zaczyna się niezła jazda fajnych przeplatających się dwóch
        Grande Piano.
        www.youtube.com/watch?v=gw9uhWRkECo&feature=related
        Klasyczna nuta.

        Jesień już mi przeszła.

        Dobranoc.
        • kaa.lka Re: no nie -wierzę w spoiwo 22.08.10, 13:36
          no i nie wierze.
          bo jak sie uwolnie od roku to jakbym plec zdjela.
          zostala tylko koscielec- pocztowka z wakacji. z jeziora, ktoremu wode
          wypompowali bo wungiel i sol krotkowzrocznie potrzebna.
          przeciez ziemia jestem ;licze sie na pory, a nie selllery


          ps
          "Love will keep us.."

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka