kohinor
20.02.02, 22:20
Mam kochajaca zone, ktora kocham. Mam nastoletnia corke i kilkuletniego syna,
za ktorymi przepadam. Weekendy z nimi to dla mnie najwieksza radosc, sens zycia.
Ale wciaz potrzebuje przygod. Dlaczego?
Smuga cienia? Nie wiem - z tego co sie orientuje, wynika ona z potrzeby
udowodnienia sobie, ze wciaz jestem atrakcyjny i ze wciaz jestem w stanie
poderwac dziewczyne. Ale ja wiem (przepraszam za chwalenie, ale chce cos w ten
sposob cos tu zaznaczyc), ze jestem atrakcyjny (mam na to codzienne przyklady),
a czesciej to MNIE babeczki podrywaja. Wiec o co chodzi?
A moze seks? Nie sadze - ten „domowy” od nastu lat jest nadzwyczaj udany i
sadzac po tym, co i jak czesto wyrabiamy, trudno mowic o znudzeniu:-)))) Poza
tym (to bardzo wazne!!!!) nie szukam jedno-kilkurazowych przygod. Nie bierze
mnie to - moj penis juz mna nie rzadzi (nie te lata:-)))). Wybieram jedna
dziewczyne i - jesli tu mozna uzyc tego sformuowania :-)))) - jestem jej bardzo
dlugo wierny (wiem, ze to perwersja, hi, hi). Daje jej duzo, a ona z
wdziecznosci oddaje mi jeszcze wiecej, ale mimo niemal akrobatycznych wyczynow,
zadna nie jest w stanie dorownac kobietom po trzydziestce (przepraszam za
wulgarnosc, ale dopiero wtedy kobieta jest demonem w lozku). Wiec co, ze moze
ma galdsza skore? Bo uroda to: a) rzecz wzgledna, b) przemija, c) za moja zona
tez jest laska i tez sie faceci ogladaja za nia na ulicy.
Znudzenie? Czy ja wiem, chyba nie. Uwielbiam rozmawiac ze swoja zona, wciaz
mamy sobie wiele do powiedzenia. Razem tez sie nie nudzimy. Bardziej chyba moze
mi przeszkadzac (nie wiem jakiego innego slowa uzyc - sorry) przewidywalnosc
zony.
Brak dowartosciowania? Hm.... Komplementy, ktore teraz prawia mlode dziewczyny,
na poczatku mnie szokowaly. Czulem sie, jak.... piekna i bogaa kobieta na
wydaniu, albo i co. Sa cudowne, ale... na dluzsza mete deprawujace (ale to nie
ten temat) i dewaluuja sie. Bardziej czuje sie doceniony, gdy np. po
zalatwieniu trudnej sprawy zona - z ktora w koncu znamy sie jak lyse konie (i
dlatego wciaz staram sie czyms ja zaskakiwac i dawac jej inne dowody mojej
milosci) - zaledwie cmoknie mnie w policzek i mruknie dzieki, staruszku. Albo
gdy po wyjatkowo udanym seksie uczyni jedynie gest: podniesie w wyrazie milego
zaskoczenie jedna z brwi. Slowo daje - bardziej mnie to rajcuje, niz dlugie,
czule paplanie i pieszczoty u mlodych dziewczyn. Zamiast oficjalnych zachwytow
np. nad moim tanczeniem czy przypadkiem uslyszanych rozmow z
przyjaciolkami ”ale ona sie rusza”, wole usmiech aprobaty przy zapraszaniu zony
czy jej spojrzenie w czasie wirowania. Itd, itp.
Szukanie czegos nowego? Znow powtorze - nie szukam okazji do ciupciania, raczej
do do dluzszego zwiazku. Wiec tez raczej odpada. A w dluzszym zwiazku babeczki
ktore wybralem, okazuja sie podobne do siebie:)))))
Imponowanie innym? Trudne pytanie, bo: a) w koncu to kochanki i trudno sie nimi
chwalic i afiszowac, ale: b) nie zaprzeczam, ze przesiadywanie w knajpach czy
pokazywanie sie w innych miejscach publicznych z atrakcyjnymi, mlodymi
dziewczynami (a zawsze sa ladne i fantastycznie ubrane, nie jak ich kolezanki w
jakies gowniane ciuchy z firmowych sklepow, gdzie sprzedaja jednakowo
wygladajacy szajs), ktore przyciagaja wzrok wszystkich facetow jest mile.
Jednakze: c) pokazywanie sie z moja zona (np. na oficjalnych imprezach), ktora
tez przyciaga wzrok facetow jeszcze bardziej mi pochlebia bo: mlodym chlopakom
ona sie podoba (wiecie, to typowe w tym wieku - najbardziej podobaja sie
zadbane babeczki po 30-ce), a dla wiekszosci towarzystwa na tego typu
oficjalkach jest mlodka, bo wyglada na 30-33, a reszta ma powyzej 40 albo i 50,
wiec „robi” za mlodke. Wiec o co kurna chodzi...
Imponowanie takiej dziewczynie? Nie, bo czym. Forsa? Odpada - naleze jedynie
do ”wyzszych stanow srednich” (niestety :-(), a traf chcial, ze wszystkie te
mlode dziewczyny sa bogate jak diabli (znaczy ich tatusiowie).
Madroscia? Tez dziala jakos podswiadomosc, bo odruchowo zawsze wyszukuje
piekielnie madre i inteligentne dziewczeta, ktore zdarza sie, ze mnie „gasza”
intelektem czy szybkoscia kojarzenia faktow. Wygladem tez nie, chyba na
zasadzie kontrasu - bo mimo uplywu lat, wciaz wygladam jak ich rowiesnik,
tyle, ze ze zmarszczkami. Autem tez nie - maja wlasne samochody (albo nie czuja
blusa, a mieszkaja blisko:-))))
Wiec dlaczego mnie tak do nich ciagnie? No, dlaczego?
PS:
Wszelkie dziumdzie i inni sluchacze Radia Maryja niech spadaja - problemy
moralne (zaklamanie, biedna, zdradzana zona, biedne dzieci itp) nie są w tym
watku. Tu o co innego chodzi. Jak chcecie mnie oceniac, uzalac sie nademna czy
rzucac pioruny i klatwy, zalozcie sobie inny watek. Ten jest moj.