muza_lustra
09.09.10, 07:35
Witam,
zdecydowalam sie tu napisac, bo od ponad 30 lat neka mnie jeden powazny problem. Chyba jest to problem chorobliwej, wrecz obsesyjnej zazdrosci o jedna kobiete. Dobrze, ze mam chociaz odwage otwarcie do tego sie przyznac. Mamy ten sam zawod, malo tego, to samo imie. Ja jestem stomatologiem, ona tez jest stomatologiem. Jednak, ja sama musialam dojsc do wszystkiego, ona dostala wszystko podane na talerzyku, bo rodzinka od zarania zajmuje non stop swiatowe stolki medyczne. Mam nadzieje, ze to sie wkrotce skonczy, ochhh, ale boje sie, ze to jednak marzenie scietej glowy. Ja ciezko pracowalam, gabinet wiecznie otwarty z brakiem miejsc w poczekalni, ona natomiast miala gabinet vipowski i to ona bezczelnie decydowala kogo przyjac, a dla kogo nie miec czasu.
Straszne to sama przed soba sie przyznac, ale z tego wszystkiego zapragnelam jej eksmalzonka, ktory mnie zwyczajnie wykorzystal. Gdy zobaczyl, ze jestem w depresji, zaproponowal mi wizyte u swojego brata, ktory jest psychiatra. Zdecydowalam sie i poszlam. Psychiatra wytlumaczyl mi, ze jak sprobuje obserwowac ja, jej gesty, ton glosu, fryzure, smiech, styl ubioru, poczuje sie lepiej i zwieksza sie moje szanse u jej bylego meza. Z tym, ze jej byly maz przestal mnie juz interesowac. Tak tez zrobilam, zmienilam fryzure, zaplacilam wizazystow, stylistow, logopedow, choreografow, a to tak naprawde po to, zeby zwrocil uwage na mnie jej obecny kochanek, tak, tak, zalapala sie na neurochirurga, ktory ma zone, nie jest rozwiedziony, a ktorego zona zyje z jej bratem. Brat z kolei ma corusie, ktorej nienawidze jak psa, ktora jest uderzajaco podobna do mojej rywalki, ale duzo mlodsza. Pokolenie potworow wyrasta, coreczka jej brata jeszcze gorsza niz ona, to jest niedowiary. Raz poskarzyla sie na mnie tatusiowi i co ten zrobil? Wpadl do mnie do gabinetu z awantura, pacjenci uciekli, a ten mnie zwyzywal i rozwalil mi caly gabinet, no i sobie spokojnie poszedl. Zadzwonilam na policje, jednak otrzymalam odpowiedz, ze "ten czlowiek cierpi na schizofrenie". Fakt, ze dalam corusi spokoj, chociaz tak naprawde, to niewiele zlego jej zrobilam. Ale mniejsza o to... Do tego zostawil mnie maz i poszedl do innej;(
Na skutek transformacji popatrzylam w lustro i zaczelam widziec, ze wygladam podobnie do niej, nawet niektorzy zaczeli mnie z nia mylic, bylam taka szczesliwa, jednak do czasu. Jej romantyczny kochanek okazal sie najlepszym przyjacielem wspomnianego przeze mnie psychiatry i razem robili wszystko, zeby zrobic ze mnie chora psychicznie, a ja naiwnie ubieralam sie w ciuszki dla dwudziestolatek, bo po prostu uwierzylam. Uwierzylam no i juz. Czlowiek ma prawo wierzyc przeciez, tylko dlaczego te wiare tak podle wykorzystuja.
Moze i dla mnie przyjda dobre dni i bede w koncu ja ta lepsza.