Dodaj do ulubionych

Bóg to My, a My to On

24.09.10, 11:42
Bóg jest nigdzie i wszędzie szukając go niedostrzegamy że potykamy się o Niego. o nędzarza, schizofrenika, a nawet cynika, o kamień i drzewo o każdy atom. Cały byt energia i masa może być równie dobrze Nim. Najmniej go często jest tam gdzie go szukamy, w przekazach kulturowych, obyczajach przyzwyczajeniach, a On tymczasem jest i był wszędzie, to może być świadomość, czas materia, energia, która zostałą przydzielona naszemu ciału i na którą nie mielismy żadnego wpływu. Bezustanne definiowanie wszystkiego na siłę prowadzi do.... nikąd. To co najprostsze jest doskonalsze, a nawet mądrzejsze bo nie błąka się tylko odczuwa wprost. najmądrzejszy jest... noworodek, później człowiek zostaje "skażony" ludzką (nie0wiedzą "Nie staraj się zrozumieć wszystkiego bo wszystko stanie się dla ciebie niezrozumiałe" - Demokryt, ktoś inny: "Bóg dał ci ręce, dał Ci oczy, żebyś widział mądrość drzew i kamieni oraz poezję rwącego potoku, a także byś we wszystkim widział Boga. Twoja chęć namalowania zachodu słońca to nieopisane piękno, które pragnie się wyrazić poprzez Ciebie jako artystę" możesz nazwać Go jak chcesz Naturą, absolutem, wszystkim... bez potrzeby udowadniania i zaprzeczania tak jak bezcelowe jest zaprzeczanie że ISTNIEJE Twoja świadomość i wszystko dookoła to co Cię otacza jakby na przekór sceptycyzmowi będącego wynikiem naszych najvbardziej słusznych niechęci do wszystkiego i jednocześnie zaprzeczeniem samego siebie. Nie przyklejaj mu gęby swoich słabości obyczajów, obrzędów kulturowo-religijnych bo wtedy stworzysz demona, którego sam będziesz się bał.
odczuwanie a nie rozumienie wszystkiego może prowadzić do tego co najważniejsze. Przecież to wszystko mogło NIE ISTNIEĆ a JEDNAK I_S_T_N_I_E_J_E - co najważniejsze i z tego nieszukając sensu na siłę się cieszmy! :)
Obserwuj wątek
    • mona.blue Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 13:46
      Pewnie jesteś buddystą :)

      Nie, Bóg to nie my, a my to nie On.

      My zostaliśmy stworzeni na Jego podobieństwo, a Jego Syn wydał się na śmierć za nasze grzechy, żebyśmy mieli otwartą drogę do zbawienia. Jeżeli wierzymy w Niego, nawracamy się i otrzymujemy łaskę Ducha Świętego, to z biegiem życia upodabniamy się do Chrystusa.
      • aries-sf Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 13:50
        Bóg nie jest ani buddystą ani katolikiem, na pewno bardziej jest Tobą iczy mną skoro pochodzimy od niego :)
      • dzanky Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 14:00
        Mona, a jak ktos jest np Buddysta to wg Ciebie juz przekichane i moze zapomniec o lasce?;)
        • mona.blue Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 16:47
          dzanky napisała:

          > Mona, a jak ktos jest np Buddysta to wg Ciebie juz przekichane i moze zapomniec
          > o lasce?;)

          Nie wiem, nie jestem Bogiem ;)

          Tak bardziej serio, to pewnie nie, Bóg każdego z nas kocha i dla każdego chce zbawienia.
          Z tym, że jeżeli ktoś urodził się w kręgu cywilizacyjnym, gdzie obowiązującą religią jest buddyzm (nie wiem jak to dokładnie wyjaśnić, bo nie mam na ten temat dużej wiedzy, tylko coś obiło mi się o uszy), czy hinduizm, czy inna religia jest jakby "usprawiedliwiony", te formy są uważane za "niższe" wobec chrześcijaństwa, choć wiem, że jest tam dużo mądrości (w młodości interesowałam się hinduizmem i buddyzmem).

          Natomiast jeżeli ktoś urodził się w kręgu cywilizacji chrześcijańskiej to przejście na inną religię (w tym buddyzm - chociaż wiem, że niektórzy uważają, że buddyzm nie jest religią traktowane jest jako apostazja, czyli wyparcie się wiary.

          • krytykantka07 Re: Bóg to My, a My to On 28.09.10, 16:52
            mona.blue napisała:

            > Nie wiem, nie jestem Bogiem ;)

            To postaw się na Jego miejscu ;).
            Dla ułatwienia: Bóg to doskonały ojciec lepszy od najlepszego ziemskiego ojca.
            Co z tego wynika?

            > Tak bardziej serio, to pewnie nie, Bóg każdego z nas kocha i dla każdego chce
            z> bawienia.

            Tak serio to Bóg i tak nas po śmierci zabierze do nieba, bo karę za nasze grzechy sam przyjął.

            > Z tym, że jeżeli ktoś urodził się w kręgu cywilizacyjnym, gdzie obowiązującą re> ligią jest buddyzm (nie wiem jak to dokładnie wyjaśnić, bo nie mam na ten temat
            > dużej wiedzy, tylko coś obiło mi się o uszy), czy hinduizm, czy inna religia j> est jakby "usprawiedliwiony", te formy są uważane za "niższe" wobec chrześcijań> stwa, choć wiem, że jest tam dużo mądrości (w młodości interesowałam się hindui> zmem i buddyzmem).

            Co znaczy: " obowiązująca religia " jeśli chodzi o relację ojciec - dziecko?
            Nie ma tłumaczy woli Boga.
            A już usprawiedliwienie wyższej religii w stosunku do chrześcijaństwa to głupota.
            Tak, tak, buddyzm to wyższa forma religii, która każe ludziom dążyć do doskonałości, jako, że chrześcijaństwo to neojudaizm, który absolutnie samodoskonalenia się nie wymaga...

            > Natomiast jeżeli ktoś urodził się w kręgu cywilizacji chrześcijańskiej to przej> ście na inną religię (w tym buddyzm - chociaż wiem, że niektórzy uważają, że bu> ddyzm nie jest religią traktowane jest jako apostazja, czyli wyparcie się wiary.

            Wyparcie się czego konkretnie?
            Wiary w to, że ci, co opowiadają że widzieli Boga tak naprawdę Go nie widzieli?
            Sam Jezus o tym mówił.
            Nikt, kto twierdzi, że widział Boga lub z Nim rozmawiał nie mówi prawdy.
            Jezus jako człowiek nie czynił cudów, zatem i głosu Boga nie było i boskiej gołębicy czyli ducha świętego...
            To wszystko chwyty marketingowe tamtych czasów...
            A tak na marginesie...
            Ostatnio zastanawiałam się, co znaczy powiedzenie: " cierpienie uszlachetnia ".
            Uważam, że cierpienie zgodnie z tym, co mówił Jezus uszlachetnia kata, a nie ofiarę.
            Czyli wszystko, co o Bogu wiemy od uczonych w piśmie jest nic niewarte...
      • manka_swojska Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 14:02
        mona.blue napisała:

        > Pewnie jesteś buddystą :)
        >
        > Nie, Bóg to nie my, a my to nie On.
        >
        > My zostaliśmy stworzeni na Jego podobieństwo, a Jego Syn wydał się na śmierć za
        > nasze grzechy, żebyśmy mieli otwartą drogę do zbawienia. Jeżeli wierzymy w Nie
        > go, nawracamy się i otrzymujemy łaskę Ducha Świętego, to z biegiem życia upodab
        > niamy się do Chrystusa.

        Monika, dobrze radze Ci, stan sie bardziej pragmatyczna a lepiej na tym wyjdziesz.
        Wazne jest, zeby zyc w zgodzie ze sama soba i nie krzywdzic innych, laska ducha czy Chrystusa nie jest nam do niczego potrzebna. Poza tym Chrystus jest symbolem cierpienia, wiec lepiej odrzucic taka filozofie.
        • dzanky Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 14:18
          moze ona lubi cierpiec? a Ty nie kus jej na zla droge;)
          ona juz wybrala droge zbawienia i podaza wprost ku lasce
          • mona.blue Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 17:04
            dzanky napisała:

            > moze ona lubi cierpiec? a Ty nie kus jej na zla droge;)
            > ona juz wybrala droge zbawienia i podaza wprost ku lasce

            Każdy cierpi, czy tego chce, czy nie

            Tylko łatwiej jest nam żyć, kiedy akceptujemy cierpienie, co nie ma nic wspólnego z biernym poddaniem się cierpieniu, wręcz przeciwnie, walczmy o uwolnienie się od niego
        • krytykantka07 Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 14:36
          manka_swojska napisała:

          > Poza tym Chrystus jest symbol> em cierpienia, wiec lepiej odrzucic taka filozofie.

          Chrystus nie jest symbolem cierpienia.
          Jest symbolem nowego, niestandardowego myślenia...
        • mona.blue Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 16:54
          manka_swojska napisała:

          > > My zostaliśmy stworzeni na Jego podobieństwo, a Jego Syn wydał się na śmi
          > erć za nasze grzechy, żebyśmy mieli otwartą drogę do zbawienia. Jeżeli wierzymy
          > w Niego, nawracamy się i otrzymujemy łaskę Ducha Świętego, to z biegiem życia
          > upodabniamy się do Chrystusa.
          >
          > Monika, dobrze radze Ci, stan sie bardziej pragmatyczna a lepiej na tym wyjdzie
          > sz.

          Wiem, staram się jak mogę, szczególnie ostatnio ;)

          > Wazne jest, zeby zyc w zgodzie ze sama soba i nie krzywdzic
          innych

          masz rację

          laska ducha czy Chrystusa nie jest nam do niczego potrzebna.

          a tu się mylisz, łaska jest nam konieczna do życia jak powietrze, którym oddychamy

          Poza tym Chrystus jest symbolem cierpienia, wiec lepiej odrzucic taka filozofie.

          Chrystus Zmartwychwstały jest symbolem zwycięstwa życia nad śmiercią, zbawienia

          Cierpiętnictwo oczywiście nie - kiedyś byłam taka, ale na szczęście zrozumiałam, że nie tędy droga
      • krytykantka07 Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 14:11
        mona.blue napisała:

        > Jeżeli wierzymy w Nie> go, nawracamy się i otrzymujemy łaskę Ducha Świętego, to z biegiem życia upodab> niamy się do Chrystusa.

        A co to znaczy wierzymy w Niego?
        I dlaczego z biegiem życia upodabniamy się do Chrystusa?
        Nie od razu gdy w Niego uwierzymy?
        A co do jakiegoś tam ducha świętego.
        To jakieś brednie...
        • mona.blue Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 17:01
          krytykantka07 napisała:

          > mona.blue napisała:
          >
          > > Jeżeli wierzymy w Nie> go, nawracamy się i otrzymujemy łaskę Ducha Ś
          > więtego, to z biegiem życia upodab> niamy się do Chrystusa.
          >
          > A co to znaczy wierzymy w Niego?

          Wierzymy, że istnieje, ufamy Mu i kierujemy się Jego wolą względem naszego życia

          > I dlaczego z biegiem życia upodabniamy się do Chrystusa?
          > Nie od razu gdy w Niego uwierzymy?

          Każdy z nas obarczony jest grzechem pierworodnym, czyli nasza natura jest zraniona, nosimy w sobie skłonność zarówno do złego jak i dobrego

          Nie jesteśmy doskonali od początku, mamy wiele grzechów, zaniedbań na sumieniu, sama wiara w Boga nie sprawi, że staniemy się nagle bezgrzeszni, musimy współpracować z Bogiem

          I jeżeli z Nim współpracujemy otrzymujemy łaskę Ducha Świętego, który prowadzi nasze życie do świętości, jeśli staramy się naśladować Chrystusa, to stajemy z biegiem życia do Niego podobni

          Jest taka wspaniała książka Tomasz a ' Kempis "O naśladowaniu Chrystusa" - szczerze polecam :)

          > A co do jakiegoś tam ducha świętego.
          > To jakieś brednie...
          >
          • krytykantka07 Re: Bóg to My, a My to On 28.09.10, 16:20
            mona.blue napisała:

            > Wierzymy, że istnieje, ufamy Mu i kierujemy się Jego wolą względem naszego życi> a

            A co konkretnie masz na myśli?
            W jaki sposób okazujemy, że wierzymy w Jego istnienie?
            Kiedy kierujemy się Jego wolą względem naszego życia?
            Wtedy, gdy ktoś nam musi tłumaczyć, co Bóg do nas mówi?
            Czy wtedy gdy sami Go słuchamy i z Nim rozmawiamy?

            > Każdy z nas obarczony jest grzechem pierworodnym, czyli nasza natura jest zrani> ona, nosimy w sobie skłonność zarówno do złego jak i dobrego

            Zaraz zaraz...
            Chcesz powiedzieć, że wtedy gdy decydujemy się pójść za Jezusem jeszcze nadal grzeszymy?
            No to dlaczego decydujemy się pójść, a później grzechy tłumaczymy sobie ludzką niedoskonałością?
            To nie jest tak.
            Gdy postanawiasz pójść za Jezusem wiesz co z tym się wiąże i nie szukasz dla siebie usprawiedliwienia.

            > Nie jesteśmy doskonali od początku, mamy wiele grzechów, zaniedbań na sumieniu,
            > sama wiara w Boga nie sprawi, że staniemy się nagle bezgrzeszni, musimy współpracować z Bogiem

            Nie zgadzam się.
            Gdy decydujemy się rozumieć naukę Jezusa stajemy się doskonali i bezgrzeszni.
            Inaczej nie ma to sensu.
            Sama wiara w Jezusa sprawia, że stajemy się bezgrzeszni, bo w każdym człowieku widzimy Jezusa i nie możemy popełniać grzechów jako, że grzechy ranią drugiego człowieka..

            > I jeżeli z Nim współpracujemy otrzymujemy łaskę Ducha Świętego, który prowadzi
            > nasze życie do świętości, jeśli staramy się naśladować Chrystusa, to stajemy z
            > biegiem życia do Niego podobni

            Nieprawda.
            W momencie, gdy decydujemy się żyć tak jak nakazał Jezus stajemy się święci i żadna łaska, żadnego wymyślonego ducha świętego nie jest nam potrzebna.
            To jest nasz wybór, więc jeśli tego pragniemy to sobie sami nie utrudniamy, prawda?

            > Jest taka wspaniała książka Tomasz a ' Kempis "O naśladowaniu Chrystusa" - szcz> erze polecam :)

            Nie czytam tego typu pseudofilozoficznych książek.
            Jezusa naśladuje się całym swoim życiem, ale tylko wtedy jest to możliwe gdy otoczeni jesteśmy takimi samymi ludźmi.
            Inaczej stajemy się męczennikami, a i tak nikt z tych, co " naśladują Jezusa " tego nie pojmie.
      • paco_lopez Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 14:18
        pokrętna makabreska :)
    • paco_lopez Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 14:13
      a ja mam tak, że to bóg jest moim pracodawcą i mam tyle roboty ile on mi zleci.
      • yagnik Re: Bóg to My, a My to On 24.09.10, 14:42
        ksiundź
    • yja Re: Bóg to My, a My to On 27.09.10, 17:51
      aries-sf napisał:
      > . najmądrzejszy jest... noworodek, później człowiek zostaje "skażony" ludzką (n
      > ie0wiedzą "

      Swobodne myslenie malego dziecka dorosli szybko likwiduja ukladajac je wg.utartych juz schematow.Stad pewnie nazwa" czowiek dobrze ulozony","poukladany".On jest wlasnie poukladany ,poddany obrobce,wyszlifowany.Nie jest juz tym kim sie urodzil,kim moglby byc.Nie ma wlasnego wyrazu bo zostal zamkniety w ramach.
      Chleb pieczony na blasze jest bardziej inteligentny od tego pieczonego w formie bo rozrasta sie i ksztaltuje jak chce.Pewnie nawet niewiele czytajacych zrozumie o czym ja tu napisalam,bo jest juz dla nich za pozno.
      • dzanky Re: Bóg to My, a My to On 27.09.10, 19:32
        yja napisała:

        > Swobodne myslenie malego dziecka dorosli szybko likwiduja ukladajac je wg.utart
        > ych juz schematow.Stad pewnie nazwa" czowiek dobrze ulozony","poukladany". On je
        > st wlasnie poukladany ,poddany obrobce,wyszlifowany

        Najgorsze, ze to szlifowanie w obecnych czasach prowadzi coraz bardziej do oddalenia sie od samego siebie, od naszej pierwotnej wewnetrznej madrosci, z ktora kazdy z nas sie rodzi. Im bardziej na zachod tym wiecej sztucznosci i udawanej grzecznosci, urwany kontakt z natura i ciagla gra i zakladanie masek. Przynajmniej ja mam takie wrazenie.
    • klosowski333 Re: Bóg to My, a My to On 27.09.10, 20:10
      Po pierwsze to nie jest forum religia. Po drugie nie wiem czym jest Bog, nigdy Go nie widzialem. Nawet nie wiem czy istnieje. Wszystko co sie mowi o Bogu lub Bogach w hinduizmie, animizmie, manicheizmie, islamie, zoroastryzmie, sikhizmie, judaizmie czy chrzescijanstwie to przekazy ludzkie a wszystko co ludzie obarczone jest bledem, czesto tez falszem.

      W przypadku popularnego w Polsce katolicyzmu mamy do czynienia z przekazami autoryzowanymi przez hierarchow kosciola katolickiego "na przestrzeni dziejow". Nawet z dziesiejszych czasow wiemy, ze biskupi katoliccy nie sa wolni od nikczemnosci, obludy, klamstwa, sklonnosci do manipulacji i wielu innych patologii czysto ludzkich. Nie rozumiem wiec na jakiej podstawie mam dawac wiare w to co oni mowia czy glosza wiedzac ze zrodel historycznych czy z badan antropologicznych, ze chrzescijanstwo w pierwszym czy drugim wieku, czyli u swojego zarania opieralo sie na nieco innych dogmatach, niz te ktore zostaly mu narzucone we wczesnym sredniowieczu.

      To nie sa tamte czasy, gdy wiekszosc ludzi byla niepismienna i z roznych innych powodow nie byla w stanie weryfikowac informacji, ktorymi ja karmiono. Religia stala sie narzedziem politycznym a indoktrynacja z nia zwiazana przekraczala wszystko co kiedykolwiek byly w stanie osiagnac systemy totalitarne.

      W moim przekonaniu dzis bezgranicznie i bezkrytycznie w te ludzkie podania moga wierzyc osoby zagubione, naiwne, leniwe intelektualnie, do tego dochodza oczywiste uwarunkowania wychowawczo-kulturowe. Przecietny Polak ma marne pojecie o tresciach zawartych w Biblii, sporo Polakow mieniacych sie katolikami oswiadcza na przyklad, ze nie wierzy w szatana. Absurd goni absurd, a sprzecznosci, myslenia zyczeniowego i prob pokrzepienia serc jest mnostwo.

      Religia sluzyla "od zarania dziejow" wszystkim ludzkim wspolnotom. Wiekszosc Bogow, w ktorych wierzono popadla w zapomnienie. Istnieli czy nie istnieli, czy istnieja nadal mimo, ze nikt o nich nie pamieta? Wymyslano przeroznych Bogow, az w koncu przyszedl czas religii monoteistycznych. Dobre i to. Wraz z postepem cywilizacyjnym, z poglebianiem wiedzy racjonalizowano religie, ale czy tym samym materializowano Bogow?

      Nie jestem ateista, jestem tylko czlowiekiem. Wiem jak latwo ludzmi manipulowac, jak latwo kazdego z nas poddac praniu mozgu. Nie zyjemy w oderwaniu od naszych emocji, przewidzen, urojen, snow, marzen, obsesji i wiary. Niektorzy boja sie ciemnosci, boja sie wejsc w ciemny las nie ze strachu przed dzikimi zwierzetami, ale z powodu atawistycznych lękow, ktore w pewnym sensie zostaly nam zaszczepione. Nasza wiara po czesci z tych lękow wyplywa. Niejeden z nas, choc moze sie glosno do tego nie przyzna, wierzy w rzeczy, ktore religia katolicka nazywala przejawami herezji i poganstwa. Nie przeszkadza nam to jednoczesnie deklarowac sie katolikami.

      Nie ma w tym wszystkim spojnosci, nie czuc w tym ani grama Boga. To sa rozne ludzkie spekulacje, sposrod ktorych czesc z nich ma duza wartosc filozoficzna. Ostatecznie pozostajemy ludzmi, ktorzy blądza po omacku niczym psychologowie zanurzeni w odmetach psychiki czlowieka, ktorego staraja sie badac. W zwiazku z tymi naszymi oczywistymi ograniczeniami i w zwiazku z brakiem empirycznych przejawow istnienia Boga pozostaje nam nabrac do tego rodzaju kwestii pokory i dystansu. Najgorsze co mozna robic to wzorem inkwizycji narzucac wlasne wyobrazenia innym.



      • dzanky Re: Bóg to My, a My to On 27.09.10, 20:55
        Klosowski, podziwiam Twoj sposob wyslawiania sie. Szczerze. Przynajmniej tu, w tym watku:) Bardzo logicznie, piekna polszczyzna i z sensem. Az ciekawie sie czyta:)
      • mona.blue Re: Klosowski 27.09.10, 22:18
        Nie można nikomu nic narzucać siłą, zgadzam się, ale moim zdaniem można mówić o Bogu i głosić Ewangelię, co jest zadaniem nie tylko księży, ale i każdej osoby wierzącej. Najlepiej jeszcze, żeby to głoszenie było poparte własnym świadectwem, bo tylko wtedy tak naprawdę może być przekonujące.
        • klosowski333 Re: Klosowski 27.09.10, 22:29
          Dzanky - nie przesadzaj z ta polszczyzna. Ja popelniam w tekstach sporo bledow gramatycznych.
          Dzis mnie chwalisz, jutro bedziesz przeklinac, juz to na tym forum przerabialem.

          Mona Blue - o jakim swiadectwie mowisz? O objawieniach? Tym sie raczej zajmuja psychiatrzy.
          Poza tym co z ludzmi wyznajacymi inna wiare niz ta tozsama z Ewangelia? Czemu im sie nie dasz przekonac? Kto Ci powiedzial, ze Ewangelia glosi prawde a inne religie klamia?

          Wierzyc w Boga mozna na rozne sposoby, wiekszosc ludzi wierzy zupelnie inaczej niz Ty i zupelnie inaczej wyobrazaja sobie owego Boga. Z prostego powodu - byli wychowani pod inna szerokoscia geograficzna, na innym kontynencie, w innej kulturze i religijnej tradycji. I to jest uwarunkowanie kluczowe. Czy przez to sa gorsi od Ciebie, albo maja mniejsze pojecie o Prawdzie?

          Gdyby COŚ bylo na rzeczy to ekspansja religijna zwana prozelityzmem nie pokrywalaby sie z ekspansja polityczna, etniczna i kulturowa. Tak trudno te zaleznosc wychwycic?
          • dzanky Re: Klosowski 27.09.10, 23:09
            No juz nie badz taki skromny i samokrytyczny:)
        • krytykantka07 co do głoszenia Ewangelii 28.09.10, 16:54
          mona.blue napisała:

          > Nie można nikomu nic narzucać siłą, zgadzam się, ale moim zdaniem można mówić o
          > Bogu i głosić Ewangelię, co jest zadaniem nie tylko księży, ale i każdej osoby
          > wierzącej. Najlepiej jeszcze, żeby to głoszenie było poparte własnym świadectw> em, bo tylko wtedy tak naprawdę może być przekonujące.

          Wcale księża nie mają prawa głosić dobrej nowiny, tym bardziej, że wcale jej nie głoszą.
          Dobra nowina to ta, że Jezus - Bóg jest ojcem wszystkich ludzi i po śmierci wszystkich zabierze do nieba.
          Ktoś to głosi w ten sposób? ;).
          Ani jeden ksiądz!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka