horlaa
03.04.04, 13:55
dziewczyny, kolejny wątek :)
powiedzcie, jak wyglądają wasze relacje z bliskimi? np rodzicami, rodzeństwem, znajomymi, przyjaciółmi, facetami... pytam, bo jak się dowiaduję dzięki terapii, relacje z bliskimi mają bardzo duże znaczenie dla naszego odżywiania i wychodzenia z tego.
jeśli chodzi o mnie to: mam dużo takich "kumpelskich" kontaktów z wieloma osobami, duże towarzystwo, częste wyjścia itp. ogólnie jestem lubiana, inicjuję wypady, spotkania, czasem jak dusza towarzystwa wręcz :) przyjaciół mam może 3-4 osoby (co do jednej się waham) - dwie przyjaciółki (obie z anoreksją), jeden były chłopak i drugi po prostu przyjaciel :)
ale z każdym z nich nie bardzo mogę pogadać o problemach - znamy się wszyscy ze znajomymi z takiej imprezowej strony, razem na ogół pijemy piwo, a nie jemy, więc nikt nawet nie wpadłby na to że coś jest nie tak, bo po prostu nie znamy swoich nawyków jedzeniowych... nie mamy też zwyczaju np. chodzenia na pizzę czy obiad - to też niedobrze, bo takim osobom jak my potrzeba takich zdrowych skojarzeń jedzenia: z radością, spotkaniem w gronie bliskich itp... a mnie jedzenie przy innych krępuje...
co do rodziny to najbliższe kontakty mam z mamą, ale nie mówię jej o wszystkim, o jedzeniu też nie.
z bratem trzymam się nieźle, razem imprezujemy, ale też nie rozmawiamy o powaznych rzeczach - raczej rzadko.
ojciec niby ok, ale od pewnego czasu jest dla mnie kimś zupełnie neutralnym.
widzę po tym wszystkim, i po tej terapii która tak wiele mnie uczy, że kontakty z innymi ludźmi są BARDZO ważne. np. świadomość, że mozna się komuś wygadać, wyżalić. ja nie bardzo mam komu. czasem chcę czymś się z innymi podzielić, ale hamuję się bo "a co sobie pomyśli" albo "wstyd mi" albo "nie zrozumie". przez to bardzo dużo piszę - w internecie i dla siebie. no i jem.
nawet przyjaciółki anorektyczki nie rozumieją mnie, choć znają mój problem - one patrzą na jedzenie zupełnie inaczej :) wszystkie trzy potrzebujemy pomocy :) - one przynajmniej mają siebie nawzajem - łączy je jedno zaburzenie. a ja...
ciągle boję się okazywać uczucia innym, a moje znajomości z większoscią ludzi są bardzo płytkie. boję się komuś zaufać, wiele razy już się sparzyłam.
przez to gryzę się z moim problemem, zamiast po prostu komuś się zwierzyc. niestety przez lata wyrobiłam sobie etykietkę imprezowej, szalonej, wesołej, pogodnej i lekko pokręconej kumpelki, więc teraz jakbym nagle wyskoczyła z poważnym tematem rozmowy to... aż się boję :)
nie wiem dlaczego się boję.
powiedzcie, jak jest u was?
i PISZCIE, BO BOJĘ SIĘ ŻE TO FORUM UMIERA!
ALBO ŻE WSZYSTKIE JUŻ WYZDROWIAŁYŚCIE I TYLKO JA ZOSTAŁAM :)))