Dodaj do ulubionych

Dyscyplinowanie córek

17.01.11, 15:40
Czy macie jakieś sprawdzone sposoby, żeby dyscyplinować 19 letnie córki do pomocy w domu?
Obserwuj wątek
    • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 17.01.11, 16:13
      A co robilas, gdy mialy 3 lata i chcialy pomagac?
      Bo jesli mowilas "idz sie bawic", no to ida sie bawic.
      • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 17.01.11, 16:18
        Na początku faktycznie popełniałam błędy.
        Potem tatuś im przez całe dzieciństwo powtarzał, wy się nie męczcie, mamusia posprząta.
        A poza tym była pani do sprzątania.
        • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 17.01.11, 17:12
          mona.blue napisała:

          > Na początku faktycznie
          > Potem tatuś
          > była pani do sprzątania.

          Mozliwe, ze predzej sie usamodzielnia niz Ci pomoga.
    • to.niemozliwe Re: Dyscyplinowanie córek 17.01.11, 16:50
      A one nie są po prostu podobne do Ciebie? Ta kwestia Twojego pytania o dyscyplinowanie siebie...:-)
    • marzeka1 Re: Dyscyplinowanie córek 17.01.11, 21:46
      Cóż, czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
      Co robić? Zacząć od zaprzestania obsługi dorosłych dziewczyn.
      Mam 2 synów, młodszych niż twoje córki i musiałabym na głowę upaść, aby ich obsługiwać i nie oczekiwać wypełniania w domu obowiązków.
      • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 13:10
        marzeka1 napisała:

        > Cóż, czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał.
        > Co robić? Zacząć od zaprzestania obsługi dorosłych dziewczyn.
        > Mam 2 synów, młodszych niż twoje córki i musiałabym na głowę upaść, aby ich obs
        > ługiwać i nie oczekiwać wypełniania w domu obowiązków.

        To nie jest tak, że ja je całkowicie obsługuję. Swoje pokoje sprzątają (no czasem jak niedokładnie to mnie kusi, żeby poprawić), praktycznie codziennie ze mną robią zakupy, często gotuja czy podgrzewają sobie obiad, sprzątają kuchnię, łazienkę.

        Chodziło mi raczej o taka systematyczność, bo jak do tej pory, to jest trochę przepychanka.
        Ale już mi koleżanka psycholog poradziła, żeby usiąść z nimi razem, zrobić takie zebranie rodzinne, na którym ustalimy wspólne zasady.
    • kanciasta Re: Dyscyplinowanie córek 17.01.11, 22:49
      mona.blue napisała:

      > Czy macie jakieś sprawdzone sposoby, żeby dyscyplinować 19 letnie
      > córki do pomocy w domu?

      A dlaczego chciałabyś je dyscyplinować?
      • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 17.01.11, 23:41
        Za mało pomagają.
        Sama mam dylematy, gdzie leżą granice ich i mojej wolności.
        Jestem w stanie np. tolerować nieporządek w ich pokojach (do pewnego stopnia), ale głupio mi, gdy przychodzi ktoś w gości.
        • to.niemozliwe Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 05:20
          Mona, podobno z nastolatkiem sie mozna przyjaznic, ale na dyscyplinowanie moze byc za pozno.
          My robimy tak z 13-latka
          - stale, ekskluzywny jej obowiazek to czyste naczynia w domu i obsluga zmywarki (obowiazek swiadczenia wobec grupy)
          - stale dba sama o swoj pokoj kiedy chce i jak chce (jej terytorium)
          - stale dba o niezostawianie i nierozrzucanie swoich rzeczy na terytorium wspolnym
          - stale dba o to by rzeczy wspolne lezaly na swoim miejscu (na wspolnym terytorium).
          - czasem uczestniczy we wspolnych akcjach typu "dzien litosci nad lazienka" albo "dzien triumfu czystej kuchni" :-D
          • yag-nik Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 08:55
            Dzień litości nad łazienką? Litości :-)
            • to.niemozliwe Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 09:44
              Komunikacja Yagnik, komunikacja...nie stajesz przed plutonem facetów ziejących testosteronem i nie mówisz "Może byście koledzy zechcieli przeczołgać się o...od tego płotu do rzeczki, przez rzeczkę na pole i z powrotem? Bo mi strasznie zależy...Co, lubicie waszego sierżancika ? " 'D
              • yag-nik Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 20:50
                > Komunikacja Yagnik, komunikacja

                Wiem. Po prostu rozbawiło mnie określenie "Dzień litości dla łazienki".
                Mi w wieku 13 lat wystarczało "Dzisiaj Twoja kolej odkurzania" ale biorę poprawkę na to że dzieci są różne.
                Mam akurat bratanka w wieku Twojej córki.

                nie stajesz przed plutonem facetów ziejących
                > testosteronem i nie mówisz "Może byście koledzy zechcieli przeczołgać się o...o
                > d tego płotu do rzeczki, przez rzeczkę na pole i z powrotem? Bo mi strasznie za
                > leży...Co, lubicie waszego sierżancika ? " 'D

                W ogóle nie staję przed plutonem, jeszcze tego by brakowało, musiałabym się drzeć pół dnia żeby zechcieli 2 przysiady myknąć.
                • to.niemozliwe Re: Dyscyplinowanie córek 19.01.11, 13:36
                  Jest coś magicznego w przekazie zakamuflowanym w poczuciu humoru. Otwierają się serca i umysły i skutek jest o niebo lepszy. :)
          • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 13:15
            to.niemozliwe napisał:

            > Mona, podobno z nastolatkiem sie mozna przyjaznic, ale na dyscyplinowanie moze
            > byc za pozno.
            > My robimy tak z 13-latka
            > - stale, ekskluzywny jej obowiazek to czyste naczynia w domu i obsluga zmywarki
            > (obowiazek swiadczenia wobec grupy)
            > - stale dba sama o swoj pokoj kiedy chce i jak chce (jej terytorium)
            > - stale dba o niezostawianie i nierozrzucanie swoich rzeczy na terytorium wspol
            > nym
            > - stale dba o to by rzeczy wspolne lezaly na swoim miejscu (na wspolnym terytor
            > ium).
            > - czasem uczestniczy we wspolnych akcjach typu "dzien litosci nad lazienka" alb
            > o "dzien triumfu czystej kuchni" :-D

            Podoba mi się, u mnie jest w zasadzie tak samo :)

            No jeszcze przykładają rękę do prania i zakupów. I są dyżury przy zmywaniu, które nie do końca się sprawdzają.

            Tylko tak jak pisałam powyżej chciałam ustalić bardziej stałe ramy - np. na weekend łazienka i kuchnia, pokoje są posprzątane, na wieczór naczynia umyte, pranie robione regularnie.

            Trochę byłam wkurzona, jak pisała ten post, bo przez 3 dni byłyśmy z jedną córką chore i dom przestał funkcjonować. Trzeba opracować jakąś procedurę awaryjną :)
            • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 14:06
              mona.blue napisała:

              > > - czasem uczestniczy we wspolnych akcjach typu "dzien litosci nad lazienk
              > a" alb
              > > o "dzien triumfu czystej kuchni" :-D
              >
              > Podoba mi się, u mnie jest w zasadzie tak samo :)
              >
              Moze jeszcze robisz akcje "dzien litosci nad Mona" i naklejasz im buziaczki w kalendarzu za umycie talerzyka? :P
              Przeciez to dorosle kobiety!

              > No jeszcze przykładają rękę do prania i zakupów. I są dyżury przy zmywaniu, któ
              > re nie do końca się sprawdzają.
              >
              Rozumiem, ze finansuja czesc zakupow i ze nie pierzesz im ciuszkow. I ze przynajmniej 2-3 razy w tygodniu gotuja obiad.
          • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 15:57
            To.niemozliwe, a co robicie, jak wasz nastolatek nie wywiązuje się ze swoich obowiązków?
            • to.niemozliwe Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 16:53
              Przypominamy, marudzimy, się ględzi, wnosi się odkurzacz do jej pokoju i stawia na środku, czasem biorę porozrzucane jej rzeczy z salonu i zanosze na jej łóżko. Albo spokojnie zwracam uwagę, że "Stół w salonie to nie jest typowie miejsce dla kurtki i czapki".
              Zauwazyłem, że nie należy "napadać", oskarżać ani wyrażać agresję. Np. nie wolno też marudzić o rozrzuconych rzeczach, kiedy jest głodna, bo to nic poza awanturą nie da. Słabo znosi hipoglikemię. Tak, że generalnie ja nie zwracam jej uwagi, że coś jest nie zrobione, czy na miejscu, tylko, że zawarta umowa nie jest dotrzymywana przez nią - a to jest bardzo duża różnica, bo umowa została wcześniej przez nią zaakceptowana i jest elementem szerszego porozumienia rodzinnego, co do funkcjonowania domu. Jest elementem ładu domowego.

              W ogóle, to powolny proces. Muszę przyznać, że są efekty. Najbardziej tam, gdzie sama ma z tego największe korzyści, czyli w jej pokoju. Tu ma największą motywację. Zresztą, zbiega się
              to akurat z okresem separacji psychicznej od rodziców u wczesnej nastolatki - to JEJ terytorium, tam jest u SIEBIE, a ja bywam tam gościem. Zresztą zawsze pukam do zwykle zamkniętych drzwi. Za kilka lat przestanie je zamykac, albo i nie - jak zechce.
              Z tym, że Mona - żebyś zrozumiała - to nie są tylko jej obowiązki, ale też przywileje!
              Jak zobaczy moją rzecz nie na miejscu na wspólnym terytorium, to ma prawo zwrócić mi uwagę. Jeśli chodzi o zmywanie naczyń, to ona zarządza tym procesem - ja sam mam schować naczynia do zmywarki po sobie, ona tylko uruchamia program i wyjmuje ze zmywarki do szuflad umyte. Ma prawo dopilnowac mnie, jesli zostawiałem filiżankę po kawie na stole!
              Dla zasady - nie odkurza terytorium wspólnego i nie dokonuje jego sprzątania sama (chodzi o to, zeby nie wybierała sobie tego na co ma ochotę, tylko robiła to na co sie umówiliśmy).
              Specjalnie - ma nie dotykać, ale jak jej się nie podoba ma prawo zwrócić uwagę, ze ja nie dbam.
              Oczywiście jak jest "akcja", ze coś razem rozbimy, to dostaje jakiś kawałek do zadbania. Ale to jest coś co robimy razem, więc ani nie jest wyrózniona ani pominięta.
              Z czasem będzie jej dochodziło wiecej obowiązków w zakresie sprzątania, czy dbałości o teren wspólny. Ale:
              - nigdy ocena jej pracy nie jest nierzetelna, czy pretekstem do ataku
              - nigdy nie dostanie wiecej tak, by mieć wrażenie, ze to niesprawiedliwe (ze podział prac był niesprawiedliwy).
              Mona - tak naprawdę nie chodzi o wywiązywanie się z obowiązków sprzątania, to jest zły sposób myslenia o sprawach. Chodzi o dotrzymywanie umówionego układu. :)
              Ja jej to tak przedstawiałem, ze zycie w rodzinie oznacza uczestnictwo pełne w sprawach wspólnoty, w tym w czynnościach prozaicznych, jak sprzątanie, czy utrzymywanie czystości. Że to naturalan część pakietu. Tak, że nie w kategoriach obowiązku (prawdopodobnie to słowo nie istnieje w słownictwie nastolatków ;D), tylko w kategoriach "wspólna sprawa".
              • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 17:54
                Dzięki za wyczerpującą odpowiedź, daje do myslenia, pewne błędy popełniam.

                Dla mnie też nie jest to tylko podział obowiązków, chociaż też, ale element wychowania, usamodzielnienia ich, odpowiedzialności, tak, żeby poradziły sobie w samodzielnym życiu.
                No, odciążenie od obowiązków oczywiście też i kwestia sprawiedliwości.

                Wiem, że to już późno, ale niestety eks uważał, że one mają prawo nic nie robić w domu, wszystkie moje próby od ich dzieciństwa torpedował krzykiem, groźbą rękoczynów albo rękoczynami.
          • well_ness Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 15:19
            A mężuś ma jakieś obowiązki?

            Nie no przecież jak go poprosisz, żeby pozmywał to Cie zostawi dla takiej co sama wszystko robi...
        • kanciasta Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 07:06
          mona.blue napisała:

          > Jestem w stanie np. tolerować nieporządek w ich pokojach
          > (do pewnego stopnia),
          > ale głupio mi, gdy przychodzi ktoś w gości.

          Nie rozumiem: Twoi goście zaglądają do ich pokoi?
          Czy Ci głupio wobec ich kolegów/koleżanek?

          Z doświadczenia wiem, że najlepiej przeczekać ten głupi wiek i już :-)
          • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 13:20
            kanciasta napisała:

            > mona.blue napisała:
            >
            > > Jestem w stanie np. tolerować nieporządek w ich pokojach
            > > (do pewnego stopnia),
            > > ale głupio mi, gdy przychodzi ktoś w gości.
            >
            > Nie rozumiem: Twoi goście zaglądają do ich pokoi?
            > Czy Ci głupio wobec ich kolegów/koleżanek?
            >
            To jest nowe mieszkanie i chciałam je pokazać różnym znajomym. Na szczęście wszyscy, oprócz jednej mojej przyjaciółki, zachowali się taktownie i po moim marudzeniu, że tam jest bałagan zrezygnowali z oglądania. Przyjaciółka ma syna starszego 2 lata i stwierdziła, że jego pokój wygląda często tak samo. :)

            Wobec ich kolegów/koleżanek też mi głupio.

            > Z doświadczenia wiem, że najlepiej przeczekać ten głupi wiek i już :-)
            >
            Kilka dni temu nastapil przełom - jedna z moich córek posprzatała sama, bez proszenia o to, z własnej inicjatywy swój pokój :)>
            >
            • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 14:12
              mona.blue napisała:

              > To jest nowe mieszkanie i chciałam je pokazać różnym znajomym.

              Mona, chyba Twoj problem jest glebszy niz umycie talerzy.
              Jesli chcesz, by Twoje corki zachowywaly sie jak na ich wiek przystalo, uszanuj ich doroslosc, w tym ich prawo do intymnosci.

              Wyobraz sobie, ze pokazujesz jakiejs psiapsiolce mieszkanie, otwierasz drzwi do pokoju corki a tam corka in flagranti z jakims grzdylem. I co?

              > Wobec ich kolegów/koleżanek też mi głupio.
              >
              A to juz nie Twoja broszka.

              > Kilka dni temu nastapil przełom - jedna z moich córek posprzatała sama, bez pro
              > szenia o to, z własnej inicjatywy swój pokój :)>
              > >
              Moze grzdyl zapowiedzial wizyte? :P
              • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 15:04
                sabinac-0 napisała:

                > mona.blue napisała:
                >
                > > To jest nowe mieszkanie i chciałam je pokazać różnym znajomym.
                >
                > Mona, chyba Twoj problem jest glebszy niz umycie talerzy.
                > Jesli chcesz, by Twoje corki zachowywaly sie jak na ich wiek przystalo, uszanuj
                > ich doroslosc, w tym ich prawo do intymnosci.

                Może faktycznie mam z tym problem, ogólnie wiem, że jestem nadopiekuńcza i zbyt pobłażliwa.
                >
                > Wyobraz sobie, ze pokazujesz jakiejs psiapsiolce mieszkanie, otwierasz drzwi do
                > pokoju corki a tam corka in flagranti z jakims grzdylem. I co?
                >
                No, przynajmniej na razie ma przekonanie co do czystości przedmałżeńskiej.

                > > Wobec ich kolegów/koleżanek też mi głupio.
                > >
                > A to juz nie Twoja broszka.
                >
                > > Kilka dni temu nastapil przełom - jedna z moich córek posprzatała sama, b
                > ez pro
                > > szenia o to, z własnej inicjatywy swój pokój :)>
                > > >
                > Moze grzdyl zapowiedzial wizyte? :P

                Jeżeli w ogóle jest jakiś grzdyl to w Paryżu i jedynie skype wchodzi w grę ;)
                • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 21:45
                  mona.blue napisała:

                  > No, przynajmniej na razie ma przekonanie co do czystości przedmałżeńskiej.
                  >
                  Tyle ze mysli dzieci chadzaja wlasnymi drogami wiec moze to przekonanie stracic wrecz z dnia na dzien.

                  Swoja droga reakcja rodzica na nakrycie pociechy in flagranti duzo mowi o jego rodzicielstwie.
                  Jestem jeszcze przed owa rodzicielska defloracja, ale zbieram relacje znajomych majacych dzieci starsze iz moje.
                  Np. jedna kumpela wrociwszy z dyzuru zastala swoja corke (18 lat) spiaca jak aniolek w jej lozku (ladniejsze niz corczyny tapczan pod mapa Ameryki i plakatem Beyonce) w ramionach grzdyla. Kumpela byla wykonczona dyzurem wiec wycofala sie na palcach i polozyla sie spac na kanapie w salonie. Corka zdziebko sie zdziwila gdy weszla i ja tam zobaczyla, ale zrobila kawy i grzecznie przedstawila grzdyla. :)
                  Za to mamuska pewnego kolesia ze studiow wyciela niezly numer. Byla z tych co kontroluja, wiec bez zapowiedzi i pukania wladowala sie do jego pokoju w akademiku w pewien sobotni poranek. Gdy zobaczyla go w objeciach jakiegos potyrcza, caly akademik zerwal sie na jej piskliwy wrzask "Synu zabezpiecz sie!!!!!" :P

                  > Jeżeli w ogóle jest jakiś grzdyl to w Paryżu i jedynie skype wchodzi w grę ;)

                  Sa jeszcze tanie linie lotnicze... :)
                  • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 22:01
                    sabinac-0 napisała:

                    > mona.blue napisała:
                    >
                    > > No, przynajmniej na razie ma przekonanie co do czystości przedmałżeńskiej
                    > .
                    > >
                    > Tyle ze mysli dzieci chadzaja wlasnymi drogami wiec moze to przekonanie stracic
                    > wrecz z dnia na dzien.
                    >
                    Zdaję sobie z tego sprawę.

                    > Swoja droga reakcja rodzica na nakrycie pociechy in flagranti duzo mowi o jego
                    > rodzicielstwie.

                    > > Jeżeli w ogóle jest jakiś grzdyl to w Paryżu i jedynie skype wchodzi w gr
                    > ę ;)
                    >
                    > Sa jeszcze tanie linie lotnicze... :)

                    Była tam w listopadzie i jak na razie głupot nie narobiła ;)
                    • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 22:41
                      mona.blue napisała:

                      > Była tam w listopadzie i jak na razie głupot nie narobiła ;)

                      Prowadzisz ja po kazdej randce go ginekologa czy przetrzasasz jej pokoj w poszukiwaniu pigulek?
                      • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 23:53
                        sabinac-0 napisała:

                        > mona.blue napisała:
                        >
                        > > Była tam w listopadzie i jak na razie głupot nie narobiła ;)
                        >
                        > Prowadzisz ja po kazdej randce go ginekologa czy przetrzasasz jej pokoj w poszu
                        > kiwaniu pigulek?

                        Po prostu jej wierzę.
                        • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 19.01.11, 13:22
                          mona.blue napisała:

                          > Po prostu jej wierzę.

                          Nie mow, ze wypytujesz dorosla kobiete o takie rzeczy. :/

                          Wierzyc lub nie to mozna 10-latkowi gdy tlumaczy sie z nieodrobionego zadania lub poznego powrotu do domu.
                          Dorosla osoba nie musi tlumaczyc sie ze swoich spraw, zwlaszcza intymnych, i nikt nie musi jej wierzyc lub nie wierzyc.
                          • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 19.01.11, 16:16
                            sabinac-0 napisała:

                            > mona.blue napisała:
                            >
                            > > Po prostu jej wierzę.
                            >
                            > Nie mow, ze wypytujesz dorosla kobiete o takie rzeczy. :/
                            >
                            > Wierzyc lub nie to mozna 10-latkowi gdy tlumaczy sie z nieodrobionego zadania l
                            > ub poznego powrotu do domu.
                            > Dorosla osoba nie musi tlumaczyc sie ze swoich spraw, zwlaszcza intymnych, i ni
                            > kt nie musi jej wierzyc lub nie wierzyc.

                            Nie zgadzam się, jestem jednak nadal za nią odpowiedzialna i chcę ochronić ją przed głupotą, którą sama kiedyś zrobiłam, i która unieszczęsliwiła mnie na wiele lat.
                            • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 19.01.11, 16:24
                              mona.blue napisała:

                              > jestem jednak nadal za nią odpowiedzialna

                              Jesli jest pelnoletnia, juz nie.

                              > chcę ochronić ją p
                              > rzed głupotą, którą sama kiedyś zrobiłam, i która unieszczęsliwiła mnie na wiel
                              > e lat.

                              Uchronic jej w tym wieku nie zdolasz przed niczym a juz tym bardziej przed nia sama.
                              Nawet zamykanie ksiezniczek w wiezy ze smokiem na warcie nie chronilo przed inwazja grzdyli. :)

                              Za to usilnie probujac ja chronic i "upupiac", zrobisz sobie z niej wroga.
        • sabinac-0 Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 13:55
          mona.blue napisała:

          > Jestem w stanie np. tolerować nieporządek w ich pokojach (do pewnego stopnia),
          > ale głupio mi, gdy przychodzi ktoś w gości.

          To ICH pokoje i to IM a nie tobie jest (lub nie jest) glupio jesli ICH goscie zobacza ICH wysypisko. Twoi goscie tam nie zagladaja, tak mysle. Ty tez nie musisz.

          Jesli naswinia u Ciebie lub we wspolnych pokojach, trzeba byc stanowcza wybierajac metode perswazji w zaleznosci od oporu materii - wachlarz od subtelnej aluzji do burzy z piorunami.
    • cynta Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 16:11
      mona.blue napisała:

      > Czy macie jakieś sprawdzone sposoby, żeby dyscyplinować 19 letnie córki do pomo
      > cy w domu?

      Mona, mi sie nie udalo. Bledy popelnione we wczesnym dziecinstwie nie daly sie odrobic pozniej.... To znaczy robily potworny balagan w swoich pokojach i nadal go robia jak przyjezdzaja. Natomiast w ich obecnych miejscach zamieszkania juz sie bardziej koryguja, badz przez wspollokatorki badz przez chlopakow/grzdyli. U mlodszej udalo mi sie wyrobic potrzebe sprzatania. Dosc zabawnie to wyglada jak mnie szturcha i mowi "widzialas ta sterte ubraj w pokoju Z?" a innej kazala posprzatac bo nie mogla spac w takim balaganie....
      Z 4 obserwacji zyciowych wychodzi mi ze jest tez w tym jakis komponent genetyczny, jedni bardziej lubia porzadek niz inni ...mieszkanie mojego exa wyglada tak jak ich pokoje.. hehe!
      • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 16:21
        Z tego co słyszę od koleżanek, z tym bałaganem to jakaś zaraza związana z wiekiem :)

        Ostatnio nawet mijałam na ulicy dwie nastolatki, z których jedna mówiła do drugiej: "Nawet sobie nie wyobrażasz jaki mam bałagan w pokoju".

        Mam chyba tylko dwie koleżanki, którym udało się nauczyć córki zamiłowania do porządku, ale one obie są pod względem porządku perfekcjonistkami - ich mieszkania zawsze lsnią.
        • cynta Re: Dyscyplinowanie córek 19.01.11, 08:08
          Moze sprzatanie to to cos przeciwko czemu musza sie buntowac? Jedna moja ostatnio mi tlumaczyla ze na 4 osoby mieszkajace w jej studenckim miejscu, jedna sprzata na bierzaco po sobie, druga (czyli moja) masowo raz na jakis czas, a 2 pozostale wogole, z czego jedna sprzatnie po wyraznym poleceniu a jedna nawet w takiej sytuacji nie... Czyli ... moze byc gorzej... :)
          • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 19.01.11, 16:17
            No, faktycznie ;)
    • knokkelmann1 Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 20:03
      mona czy ty zyjesz w internecie? co drugi watek jest twojego autorstwa
      • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 18.01.11, 23:56
        knokkelmann1 napisał:

        > mona czy ty zyjesz w internecie? co drugi watek jest twojego autorstwa

        Ostatnio byłam chora i ciężko było wyjść z domu, a nawet z łóżka.
    • sabinac-0 Re: Pochwale sie 18.01.11, 22:49
      Moj synek (13 i pol roku) ostatnio zaczal sie interesowac kuchnia, podpytuje mnie o przepisy.
      Dzis, gdy wrocilam z pracy, zrobil mi makaron z tajskim sosem (domowym, zadne tam puszki czy torebki) na kolacje.

      :)))))))))))))))))))))))))))))))))))

      P.S. Moja krew...
      • cynta Re: Pochwale sie 19.01.11, 16:53
        sabinac-0 napisała:

        > Moj synek (13 i pol roku) ostatnio zaczal sie interesowac kuchnia, podpytuje mn
        > ie o przepisy.
        > Dzis, gdy wrocilam z pracy, zrobil mi makaron z tajskim sosem (domowym, zadne t
        > am puszki czy torebki) na kolacje.
        >
        :))))))))))

        Zapisuj sobie takie wydarzenia, chocby w pamieci .. potem jest co opowiadac.... ;)
        Moje dzwonia przez pol Stanow z pytaniem typu: jak sie robi tez zurek z torebki co Ty robisz?
        Albo, to juz na miejscu, nauczysz mnie obracac nalesniki? ok.................. mam zdjecie tego nalesnika na kuchence...... :))))))))))
    • yoko0202 jeszcze się w życiu nasprzątają 18.01.11, 23:22
      ja w wieku lat 17-18, na standardowe hasło 'posprzątaj pokój', wszystko co leżało gdziekolwiek i raziło w oczy wrzucałam do wielkiej szafy wnękowej; matka była szczęśliwa do czasu, aż kiedyś tą szafę otworzyła i została przysypana stertą ciuchów, zeszytów, biżuterii i śmieci...
      ale jak wstawałam rano do łazienki, to gdy wracałam miałam już łóżko przez matkę posłane, co jak dla mnie było przegięciem w drugą stronę
      ogólnie sprzątać nie cierpiałam i nie wiedziałam po co sobie marnować życie na takie czynności, ale dzisiaj wiele lat później robię to u siebie w domu wręcz z przyjemnością:)
      u mojej prawie 18-latki, pokój wygląda jak po ataku talibów, no ale w sumie to jej pokój, ona mi nie każe sprzątać w mojej sypialni... córka nie protestuje specjalnie, jeżeli chodzi o wychodzenie z psem, robienie zakupów, wręcz bardzo lubi gotować, i to fajne rzeczy, czasami zmywanie, rozwieszenie prania, więc w zasadzie to nie jest tak, że kompletnie nic nie robi - niezbyt regularnie no ale coś się dzieje.
      jeżeli coś od niej chcę, to zawsze uprzedzam dużo wcześniej, nie czekam na nią z odkurzaczem czy ścierką w drzwiach jak wraca ze szkoły; często mówię, co jest do zrobienia, i pytam, który zestaw 'czynności' bardziej jej pasuje itp.
      to chyba po prostu taki wiek, ostatnio prawie zeszłam ze śmiechu, jak usłyszałam na ulicy rozmowę dwóch, na oko, licealistów: stary, jak wczoraj wreszcie posprzątałem pokój to się okazało, że w rogu mam balkon :D
      • aggy80 Re: jeszcze się w życiu nasprzątają 22.01.11, 13:52
        w sumie to normalne, dopiero jak wyprowadza sie na swoje poczuja co to znaczy systematycznosc itp, teraz ty jestes u sterow
    • alice.munro Re: Dyscyplinowanie córek 19.01.11, 13:32

      Ja mam 18-letniego syna, od ktorego nie wymagalam jak byl na to czas. I teraz, niestety, twierdze ze jest za pozno, bo "dyscyplinowanie" doroslego czlowieka do pomocy w domu wychodzi dosc kiepsko...
      • ewax100 Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 15:27
        Pewnie jest póżno i jest to trudne u dorosłych córek ale przeciez i dorośli ludzie powinni przestrzegać pewnych norm współżycia społecznego -dotyczy to nie tylko rodziny ale w ogóle wszelkich relacji międzyludzkich np. w pracy,w szkole w poliyce itd.Jesli ktoś jest odpowiedzialny to wszędzie.
        Problem jest w tym że niektóre osoby jakoś są trudne aby je zdyscyplinować-ileż razy mówimy dziecku-posprzataj,chodż proszę pomóż w czymś,zgaś już kompter,wyjdż z psem itd. a co słyszymy? "zaraz" i tak naprawdę trudno wyegzekwować od takiego dziecka cokolwiek jesli ma w sobie taki sprzeciw. A gdy rodzic sie sprzeciwi i powie NIE to otrzymuje "bunt".Dlatego nie warto być uległym czy wyręczać dziecko bo np. sie uczy,czyta itd. Zaczyna się od małych spraw a kończy na dużych.


        • well_ness Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 17:53
          ewax100 napisała:
          > Problem jest w tym że niektóre osoby jakoś są trudne aby je zdyscyplinować-il
          > eż razy mówimy dziecku-posprzataj,chodż proszę pomóż w czymś,zgaś już kompter,
          > wyjdż z psem itd. a co słyszymy? "zaraz" i tak naprawdę trudno wyegzekwować od
          > takiego dziecka cokolwiek jesli ma w sobie taki sprzeciw. A gdy rodzic sie spr
          > zeciwi i powie NIE to otrzymuje "bunt".Dlatego nie warto być uległym czy wyręcz
          > ać dziecko bo np. sie uczy,czyta itd. Zaczyna się od małych spraw a kończy na
          > dużych.

          Dyscyplinowanie - jak to brzmi normalnie jak w zakładzie poprawczym

          Nikt nie lubi jak mu się rozkazuje. Trzeba mówić nie tylko do dzieci, ale do ludzi w taki sposób żeby im nie rozkazywać ale żeby oni sami wpadli na to, że coś trzeba zrobić. Czyli tak jak w tym Mony poradniku napisali mówić o swoich uczuciach - Smutno mi, że naczynia nie są pozmywane i w tedy jest większe prawdopodobieństwo, że dziecko lub mąż je pozmywa niż gdy się powie - Pozmywaj proszę naczynia. Mimo słowa proszę nadal brzmi to jak rozkaz.
    • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 15:09
      Zgodnie z postulatem to.niemozliwe dopisuję swoje refleksje po kilku dniach.

      Od koleżanki psychologa dostałam fajną radę, żeby robić takie krótkie rodzinne zebrania, na których sporządza się listę spraw do zrobienia, każdy zgłasza się do określonego zadania i wyznaczany jest termin wykonania - sprawdza się (no, trzeba się trochę nagadać).

      Z książki "Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały. Jak słuchać, żeby z nami rozmawiały" zastosowałam tam zaprezentowany schemat, który prawdę mówiąc zawsze wcześniej wydawał mi się nieżyciowy i nieskuteczny, a mianowicie:

      1. określ problem, np. naczynia są niepozmywane
      2. wyraź swoje uczucia - np. denerwuje mnie to, że naczynia są niepozmywane
      3. określ swoje oczekiwania - oczekuję, że je pozmywasz
      4. w razie braku rozwiazania pokaż konsekwencje - np. nie będziesz mogła korzystać z komputera

      Jak się okazało, już punkty 1-3 skutkowały, no czasami potrzebny był pkt.4

      Jak się okazuje robi to ogromną różnicę między wydaniem polecenia - pozmywaj naczynia, a zastosowaniem powyższej strategii :)
      • ewax100 Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 15:41
        Na pewno coś w tym jest i jest to dobry sposób:) i sama stram się takich zasad przestrzegać ale wszystkie te punkty może odebrać pozytywnie dana osoba o dobrej woli jesli Cię słucha ale jesli jest tak ze TY mówisz a ona nie odpowie na zadane pytanie tylko ucieka to co wtedy?i nie możesz doprowadzić do dialogu tylko jest monolog z Twojej strony?
        Poza tym zakazać czegos np. komputera jak piszesz można małemu dziecku ale już takiemu 15 letniemu nie za bardzo a dorosłemu wcale.:)
        • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 15:55
          Można napisać list :) Wydawało mi się to najgłupszym rozwiązaniem z tej książki, ale paradoksalnie zadziałało. Gdy moja córka nie chciała mnie słuchać powiedziałam jej, że napiszę na kartce, to co chcę jej powiedzieć. Chętnie się zgodziła i odpisała :) co wyszło na dobre naszemu porozumieniu, bo okazało się, że ona też ma swoje żale w w stosunku do mnie.
          • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 15:59
            Zawsze jest jeszcze kieszonkowe lub odmowa kupienia, nawet jakiejś drobnostki - działa.
            • cynta Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 16:40
              ile lat maja Twoje dzieci? 19? bo to co tu piszesz brzmi jak 10....
              • mona.blue Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 22:18
                Mają po 19 lat, ale niestety pewien etap w wychowaniu został zaprzepaszczony- mój ex uważał, że to ja jestem od sprzątania, zresztą praktycznie przez cały czas od ich urodzenia do rozwodu mieliśmy panią, która przychodziła do sprzątania.
                A zresztą te zasady stosowane są przecież w korporacjach, wobec dorosłych ludzi - mówi im się, czego się od nich oczekuje, są zebrania z przydziałem zadań, nagrody i sankcje.
      • to.niemozliwe Re: Dyscyplinowanie córek 04.02.11, 22:58
        Bardzo dobrze Monia, standard bezofensywnej komunikacji Marshalla Rosenberga. Te 4 punkty to kwintesencja uczciwego porozumiewania sie.
        Dziekuje, ze podciagasz temat i dopisujesz biezace spostrzezenia, to ma sens. :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka