Dodaj do ulubionych

Samobójstwo - świadomość przegranego życia czy...

21.01.11, 19:55
ostatnie stadium choroby?
Czytałem gdzieś, że samobójca to bankrut, który przegrał życie a jego ostateczny krok to protest w myśl zasady - nie dają żyć jak się chce ale można chociaż pięknie umrzeć. Z drugiej strony, czytałem gdzie indziej, że chorzy np. na depresję popełniają samobójstwo by już nie cierpieć. Jak uważacie, czy można znaleźć wspólny mianownik dla tak desperackiego kroku?
Obserwuj wątek
    • hannaeva Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 20:02
      moim skromnym zanim myślę, że to drugie, taki człowiek jest juz zmęczony obcowaniem z samym sobą :(
      • knokkelmann1 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 20:17
        śmiertelnie zmęczony....
    • gadagad Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 20:26
      Samobójstwo jest tylko jednym ze sposobów rozwiązywania sytuacji.Ma taki sam procent błędnej decyzji, jak reszta decyzji.
      • yag-nik Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 20:50
        Z jedną "niewielką" różnicą. Popełniając samobójstwo nie dowie się czy inna byłaby błędna.
        • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 09:11
          Starożytni Rzymianie mawiali "Porta semper aperta est" – "Brama jest zawsze otwarta", ale to brama z przejściem w jedną stronę.
    • yag-nik Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 20:53
      Myślę że nie można. Dla jednego jest to strach przed dalszym życiem, dla drugiego zmęczenie cierpieniem a dla trzeciego impuls.
    • adriana_ada Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 20:56
      Ja tez zbankrutowalam i myslalam o samobojstwie.
      Przestalam pic alkohol, czasem napije sie piwa
      • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 09:14
        adriana_ada napisała:

        > Ja tez zbankrutowalam i myslalam o samobojstwie.
        > Przestalam pic alkohol, czasem napije sie piwa

        Samobójstwo alkoholika jest inne. Jest samoukaraniem za pijaństwo. Dlatego alkoholicy najczęściej wybierają haniebną śmierć przez powieszenie. Inna sprawa, że kara jest niewspółmiernie wysoka w stosunku do winy. W końcu alkoholizm, to choroba. Choroba emocji ale jednak.
        • adriana_ada Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 09:39
          wicek44 napisał:

          > adriana_ada napisała:
          >
          > > Ja tez zbankrutowalam i myslalam o samobojstwie.
          > > Przestalam pic alkohol, czasem napije sie piwa
          >
          > Samobójstwo alkoholika jest inne. Jest samoukaraniem za pijaństwo. Dlatego alk
          > oholicy najczęściej wybierają haniebną śmierć przez powieszenie. Inna sprawa, ż
          > e kara jest niewspółmiernie wysoka w stosunku do winy. W końcu alkoholizm, to c
          > horoba. Choroba emocji ale jednak.

          U mnie nie bylo alkoholizmu, ja bylam przyzwyczajona miec zawsze to, co chce i czasem za duzo pieniedzy szlo na drogie, mocne trunki. W koncu mi sie ukrocilo, braklo pieniedzy na to, czy tamto i zalamalam sie psychicznie.
          A przestalam pic drogi alkohol, bo po pierwsze szkoda mi na to kasy, a po drugie juz nie lubie. Dzis ciezko mnie na jednego mocnego drinka namowic.
        • adriana_ada PS 22.01.11, 09:48
          Przelogowana Ledo, Amelio, czy tez Nelio, niewazne.
          Wieszac sie nigdy nie probowalam i nie zamierzam, choc wiem, ze sprawiloby Ci to dzika satysfakcje, mojemu dziecku nic nie ucielo glowy (jak to Ci sie snilo, a inni mi relacje zdali), ma sie dobrze, a nawet bardzo dobrze, a ojciec dziecka nie poszedl do Ciebie, to musi byc dla Ciebie powazny cios, nieprawdaz droga Ledo?
          • wicek44 Re: PS 22.01.11, 10:20
            adriana_ada napisała:

            > Przelogowana Ledo, Amelio, czy tez Nelio, niewazne.
            > Wieszac sie nigdy nie probowalam i nie zamierzam, choc wiem, ze sprawiloby Ci t
            > o dzika satysfakcje, mojemu dziecku nic nie ucielo glowy (jak to Ci sie snilo,
            > a inni mi relacje zdali), ma sie dobrze, a nawet bardzo dobrze, a ojciec dzieck
            > a nie poszedl do Ciebie, to musi byc dla Ciebie powazny cios, nieprawdaz droga
            > Ledo?

            Jeśli to do mnie, to bardzo się mylisz i jest mi z tego powodu przykro. Interpretujesz mój post urojeniowo.
            • adriana_ada Re: PS 22.01.11, 10:23
              wicek44 napisał:

              > Jeśli to do mnie, to bardzo się mylisz i jest mi z tego powodu przykro. Interp
              > retujesz mój post urojeniowo.

              Zbyt wiele w zyciu widzialam, zeby interpretowac urojeniowo.
              Poza tym, gdyby nie okradla mnie jedna uposledzona obojnica, jezdzilabym dzis mercedesem f800, ale w zyciu bywa roznie.
            • leda16 Re: PS 23.01.11, 17:17
              wicek44 napisał:


              > Jeśli to do mnie, to bardzo się mylisz i jest mi z tego powodu przykro. Interp
              > retujesz mój post urojeniowo.

              No bo chlanie gorzały kończy się zespołem psychoorganicznym urojeniowym nawet, gdy się - jak widać po niewczasie - chlać przestało :).
    • gadagad Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 21:08
      Nie ma jednego typu samobójstwa. Pamiętaj, że prawo zna pojęcie naciskowego działania wobec kogoś, doprowadzające do samobójstwa.
      • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 09:18
        Oczywiście. Namawianie do samobójstwa, pomoc w samobójstwie jest przestępstwem. W Anglii jeszcze w latach 60tych XXw. samobójstwo było karane. Jeśli samobójca przyżył oczywiście.
        Teraz jest chyba karane jeśli próba była podjęta w sposób nieobyczajny np. ktos się wieszał w parku, gdzie widziały to dzieci.
        • adriana_ada Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 09:45
          wicek44 napisał:

          > Oczywiście. Namawianie do samobójstwa, pomoc w samobójstwie jest przestępstwem.
          > W Anglii jeszcze w latach 60tych XXw. samobójstwo było karane. Jeśli samobójca
          > przyżył oczywiście.

          Do dzis w wielu krajach osoby usilujace popelnic samobojstwo zamylane sa czasowo w szpitalach psychiatrycznych.

          > Teraz jest chyba karane jeśli próba była podjęta w sposób nieobyczajny np. ktos
          > się wieszał w parku, gdzie widziały to dzieci.

          Dzis takie osoby tez zamykane sa czasowo w szpitalach psychiatrycznych.
          • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 10:14
            To wynika z ustawy "psychiatrycznej". Poza tym lekarze są pod presją. Wolą zamknąć niedoszłego samobójcę w szpitalu bez jego zgody, niż tłumaczyć sie przed rodziną, prokuratorem, sędzią, prasą i nie wiadomo kim jeszcze.
            • adriana_ada Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 10:21
              wicek44 napisał:

              > To wynika z ustawy "psychiatrycznej". Poza tym lekarze są pod presją. Wolą zamk
              > nąć niedoszłego samobójcę w szpitalu bez jego zgody, niż tłumaczyć sie przed ro
              > dziną, prokuratorem, sędzią, prasą i nie wiadomo kim jeszcze.

              To nie tak, ze wola, poza tym nie maja z czego sie tlumaczyc. Jest obowiazek w wielu krajach EU zamykania niedoszlych samobojcow w psychiatrykach.
              Podam Ci przyklad, chora psychopatyczna baba miala na koncie usilowanie zabojstwa, nie trafila do wiezienia ze wzgledu na chorobe, do psychiatryka rowniez nie trafila z uwagi na brak proby samobojczej. Bylo to bodajze w Holandii, ale nie wiem na 100%.
    • larusse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 21:30
      Jak dla mnie już sama "możliwość" popełnienia samobójstwa daje niesamowity komfort psychiczny... Z tego wnioskuję, że wykorzystanie tej "możliwości" daje już nie niesamowity, a niewyobrażalny komfort.
      • knokkelmann1 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 21:46
        taaa, gdzieś o tym słyszałem, że to jednak jest jakaś ucieczka dla psychiki, ulga w strapieniu
        • larusse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 21:53
          Nie wiem... Nie interesowałam się tym nigdy tak głębiej...
          Być może rzeczywiście jest to jakiś rodzaj ulgi (chyba jednak nie ucieczki), kiedy rzeczywistość boli:)
          Jestem zdania, że życie jest fajne przede wszystkim dlatego, że zawsze (jak Ci już np. zbrzydnie czy Ci się znudzi) można popełnić samobójstwo.
          • larusse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 21.01.11, 22:04
            Dlatego też uważam, że samobójców nie należy ratować.
            Chociaż pewnie sama jakbym była świadkiem sytuacji, w której ktoś próbuje odebrać sobie życie (ciekawe w sumie jest to sformułowanie "odebrać sobie życie") też bym próbowała ratować, bo wtedy człowiek kieruje się chyba pewnym dziwnym rodzajem uczuć takim jak wtedy gdy nie chcesz by ktoś umarł, chociaż wiesz, że tak będzie lepiej...
            • donintendo Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 01:25
              > Dlatego też uważam, że samobójców nie należy ratować.
              > Chociaż pewnie sama jakbym była świadkiem sytuacji, w której ktoś próbuje odebr
              > ać sobie życie (ciekawe w sumie jest to sformułowanie "odebrać sobie życie") t
              > eż bym próbowała ratować, bo wtedy człowiek kieruje się chyba pewnym dziwnym ro
              > dzajem uczuć takim jak wtedy gdy nie chcesz by ktoś umarł, chociaż wiesz, że ta
              > k będzie lepiej...

              Tutaj nie do końca się zgodzę bo często próba samobójcza to próba zwrócenia na siebie uwagi.

              Wydaje mi się, że samobójstwo to zarazem tchórzostwo, jak i wielka odwaga. Ja bym się nigdy na to nie odważyła bo wiem, że są osoby, które by cierpiały.
              • larusse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 15:45
                Ja tam tchórzostwa nie widzę. Jak dla mnie to trzeba mieć zajebistą odwagę, by odebrać sobie życie (to "odebrać sobie życie" brzmi trochę jak "odebrać sobie dla siebie"). Ja też bym się nie odważyła (przynajmniej na tę chwilę), bo tchórz ze mnie jakich mało...
            • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 09:29
              larusse napisała:

              > Dlatego też uważam, że samobójców nie należy ratować.

              W naszej kulturze chrześcijańskiej samobójstwo jest oceniane negatywnie.Dletego nalezy samobójcę ratować. Chocby po to, zeby dzieci sambójcy nie słyszały, o, to ich ojciec sie powiesił.

              U Celtów samobójstwo było odbierane jako czyn heroiczny. Samobójca szedł do nieba. Było dobrze widziane odebrać sobie zycie z powodu choroby lub niedołęstwa.
              • larusse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 15:38
                wicek44 napisał:

                > U Celtów samobójstwo było odbierane jako czyn heroiczny. Samobójca szedł do nie
                > ba. Było dobrze widziane odebrać sobie zycie z powodu choroby lub niedołęstwa.

                Ja też chyba tak to odbieram...

                A tak na marginesie: to w sumie po co żyć?
                Rano zimno... :)
                • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 18:33
                  Odwrócę pytanie.
                  Po co się zabijać skoro i tak pomrzemy?
                  • gadagad Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 19:10
                    Bo nie mamy świadomości , że pomrzemy. Jeśi ta świadomość do kogoś dotrze emocjonalnie, staje się emocjonalnie niezrównoważony.
                    • coelka Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 09:35
                      Co piszesz swiadomość ze pomrzemy mozna miec i nie zmienia to naszego życia. Kiedys kolega powiedział do mnie nie boje się smierci , ale nie chce umrzeć i tak można :nie bać sie , ale nie chcieć, bo to dwie rózne żeczy a smierc jest częścia życia tylko ostatnią jego częscią towarzyszy nam od pierwszego oddechu do ostatniego a każda chwila przybliza nas do niej i nie mamy na to wpływu. Najgorzej maja smiertelnie chorzy zyja nad przepaścia, jakby tańczyli na linie maja swiadomośc miecza, który nad nimi wisi i wiedzą ze w każdej chwili może na nich spaść.
                  • knokkelmann1 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 19:13
                    słyszałeś o jakości życia?
                    • gadagad Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 19:20
                      Jakość życia raczej wynika z jakości umierania. Człwiek ma prawo do jakości życia w umieraniu.
                    • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 19:36
                      knokkelmann1 napisał:

                      > słyszałeś o jakości życia?

                      Chcesz powiedzieć, że przy niskim QL trzeba strzelić sobie w łeb? Bzdura. Jakość życia zawsze może się poprawić. Zresztą w czasie wojen, klęsk, biedy, głodu, jest mało samobójstw. Zaczyna działać instynkt przetrwania, instynkt życia.
                      Samobójstwa są często fanaberią. Otruję się, bo mamusia nie puściła na imprezę itp.
                      • larusse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 19:41
                        wicek44 napisał:

                        > Samobójstwa są często fanaberią. Otruję się, bo mamusia nie puściła na imprezę
                        > itp.

                        Zgadzam się. Częściowo. Otruję się, bo już mi życie zbrzydło, a nie umiem sobie wmówić, że czegoś tutaj nie rozumiem.
                      • gadagad Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 20:06
                        Zupełna nie prawda, okres biedy i klęsk, jest dobą nie zajmowania się samobójstwami, akurat zarejestrowano samobójstwa w okresie krachu amerykańskiego.
                        • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 20:21
                          gadagad napisała:

                          > Zupełna nie prawda, okres biedy i klęsk, jest dobą nie zajmowania się samobójst
                          > wami, akurat zarejestrowano samobójstwa w okresie krachu amerykańskiego.

                          Tak ale z okien drapaczy chmur wyskakiwali ludzie, dla których celem zycia były duże pieniądze. Jak stracili kasę, to skńczyło się życie. Oni naprawdę nie byli zagrożeni fizycznie. Oni nie umieli sobie wyobrazic, że można żyć skromnie albo nawet biednie.

                          Pisałem o wojnie i codziennym zagrożeniu życia np. bombardowaniami.
                  • larusse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 19:38
                    Choćby po to, żeby stworzyć sobie solidne złudzenie, że to MY decydujemy o sobie, a nie ktoś (/coś) inny.
                    • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 20:23
                      larusse napisała:

                      > Choćby po to, żeby stworzyć sobie solidne złudzenie, że to MY decydujemy o sobi
                      > e, a nie ktoś (/coś) inny.

                      Mieć to ostatnie, pieprzone zdanie?
                      • larusse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 20:49
                        Myślę, że właśnie tak :)
        • wicek44 wiersz 22.01.11, 09:24
          knokkelmann1 napisał:

          > taaa, gdzieś o tym słyszałem, że to jednak jest jakaś ucieczka dla psychiki, ul
          > ga w strapieniu

          Z ziemi, gdzie ufność i strach podły
          Z miłością życia, zbyt nam drogą
          rządzą – dziękczynne ślemy modły
          Bogom, co gdzieś tam istnieć mogą

          Za to, że życie nie trwa wieki,
          Że nikt nie wraca z mgieł dalekiej
          Krainy śmierci, a nurt rzeki
          Zawsze na morza spocznie progu.

          A. C. Swinburne
      • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 09:20
        larusse napisała:

        > Jak dla mnie już sama "możliwość" popełnienia samobójstwa daje niesamowity komf
        > ort psychiczny... Z tego wnioskuję, że wykorzystanie tej "możliwości" daje już
        > nie niesamowity, a niewyobrażalny komfort.

        To jak w filozofii Emila Ciorana, który mawiał, że gdyby nie myśl o samobójstwie, to dawno by się zabił. Żył ponad 80 lat. Siłę czerpał z pesymizmu, z negatywnych emocji.
    • by_dafne Albo w ogole swiadomosc zycia... 21.01.11, 21:35
      ostatnie stadium choroby?
      Czytałem gdzieś, że samobójca to bankrut, który przegrał życie a jego ostateczny krok to protest w myśl zasady -
      ...
      Wiekszosc samobojstw jest pod wplywem chwili. Jest to moment, w ktorym ten ktos za nic w swiecie nie powinien byc sam. Juz po kilku godzinach osoba moze myslec i czuc czasami zupelnie inaczej, pod wplywem rozmowy z kims kto umie i zna problematyke. Samobojstwa sa czescia kryzysu emocjonalnego. Do ktorego ten ktos zapedzil sie sam. Ale najczesciej wepchneli go inni ludzie.

      • gadagad Re: Albo w ogole swiadomosc zycia... 21.01.11, 23:14
        Oczywiście, samobójstwo jest wynikiem braku jakiejkolwiek pomocy.
    • koala_tralalala Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 01:02
      Jest jeszcze jeden aspekt samobojstwa: przyczyny somatyczne. Rzadko o tym myslimy, ale jesli ktos choruje np. na Chad to jego organizm funduje mu taka hustawke emocjnonalna, ze gdy znajduje sie "w dolku" to po prostu jest na dnie rozpaczy. Nie widze w tym zadnej "winy" chorego, bo nie udalo sie wyrownac poziomu neuroprzekaznikow (leki nie zadzialaly, chory nie wzial, nie byl leczony, zle postawniono diagnoze - roznie bywa).
    • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 09:08
      To są zupełnie rózne przyczyny samobójstwa. Negatywny bilans życia, zmęczenie życiem u człowieka zdrowego psychicznie a samobójstwo w "dużej" depresji, czyli tzw. depresji endogennej. Ale to by trzeba przestudiować całą suicydologię.
    • mona.blue Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 16:21
      Jak dla mnie samobójstwo to zwycięstwo rozpaczy nad nadzieją.
    • mona.blue Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 16:39
      www.youtube.com/watch?v=u2T9QGXZyk0&feature=fvw
      • ass-am Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 22.01.11, 22:54
        Samobójstwo,to stanie przed murem którego człowiek nie ma ani siły ani ochoty przebić.
        Byłam przed takim murem i prawie mi się udało.
        Rodzina wróciła do domu trochę za wcześnie. Po latach zadaję czasami pytanie poco wracali za wcześnie?
        • knokkelmann1 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 08:25
          Podobno Bóg czasem nie daje dość siły żeby umrzeć.
          • ass-am Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 11:05
            Najwyrażniej nie i tkwię na tym świecie.
            • knokkelmann1 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 11:35
              a co jest asam? problemy jakieś?
              • ass-am Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 13:53
                Problem taki sam jak milionów ludzi we wspóczesnym świecie. Samotność, całe lata samotności, za mną i przede mną.
                Tylko nie pisz, wyjdz do ludzi.
                Dlaczego ciągle lubię ludzi?
                • uleczka_k Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 14:21
                  Problem nie polega w głównej mierze na wyjściu do ludzi i polubieniu ludzi czy zaakceptowaniu ich. Problem polega na polubieniu, zaakceptowaniu siebie. Jeśli jesteś samotny i źle Ci z tym, to źle Ci z samym sobą. To nie inni Cię uwierają tylko Ty sam uwierasz siebie. Czy nie pomógłby choć trochę terapeuta, psycholog?
                • koala_tralalala Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 23:15
                  Ass-am dobrze mowi. Im wieksza izolacja, tym wieksze prawdopodobienstwo samobojstwa. CZlowiek jest zdecydowanie istota stadna, nawet jesli calkowicie samodzielna ekonomicznie potrzebuje wsparcia psychicznego, chocby po to by moc sie pochwalic (nie tylko wyzalic, czy pogadac o zyciu).

                  Wystarczy zderzyc Afryke, jej niski poziom zycia, wrecz porazajaca bieda i Japonie ktora, czy kryzysowa czy kwitnaca, przoduje w statystyce samobojstw. W Japonii nie mowi sie o swoich bolaczkach, nie gledzi znajomym o problemach, ani nawet o radosciach. Czlowiek zostaje sam ze swoim cierpieniem, co z tego ze na koncie Lamborgini, w pracy OK, skoro nie ma po co zyc... Potrzebujemy innych ludzi, zeby zycie mialo smak. Tylko nieliczni radza sobie bez i nie wariuja.
            • mona.blue Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 13:50
              ass-am napisał:

              > Najwyrażniej nie i tkwię na tym świecie.

              Może napisz o swoich problemach, jak nie chcesz tu, to na maila.

              Życie potrafi być naprawdę piękne, trzeba mieć nadzieję - wtedy jest już dużo łatwiej żyć.
              • ass-am Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 14:14
                mona.blue napisała:

                > ass-am napisał:
                >
                > > Najwyrażniej nie i tkwię na tym świecie.
                >
                > Może napisz o swoich problemach, jak nie chcesz tu, to na maila.
                >
                > Życie potrafi być naprawdę piękne, trzeba mieć nadzieję - wtedy jest już dużo ł
                > atwiej żyć.
                Dzięki, że odpowiadasz, nie zrozum nie żle, ale stwierdzenie, że życie jest piękne, jest dość wyświechtanym banałem.
                Zycie jest na przemian piękne i obrzydliwe.
                • mona.blue Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 14:28
                  ass-am napisał:

                  > > Życie potrafi być naprawdę piękne, trzeba mieć nadzieję - wtedy jest już
                  > dużo łatwiej żyć.

                  > Dzięki, że odpowiadasz, nie zrozum nie żle, ale stwierdzenie, że życie jest pię
                  > kne, jest dość wyświechtanym banałem.

                  Byłoby wyświechtanym banałem, gdyby nie płynęło z mojego doświadczenia.
                  Jestem osobą chorą przewlekle, mam niepełnosprawne dziecko, miałam męża pijaka i przemocowca, jestem dzieckiem z dysfunkcyjnej rodziny - to wystarczyło by, żeby uznać moje życie za pasmo udręki i nieszczęść. I takie było do pewnego momentu, do momentu, gdy wybrałam Boga. On dał mi nadzieję, że życie może odmienić się na lepsze i rzeczywiście tak się stało. Trwało to długo i wymagało mojego zaangażowania, ale było warto. Teraz mogę z całą pewnością twierdzić, że życie jest piękne.

                  > Zycie jest na przemian piękne i obrzydliwe.

                  Ciągle są zmagania, chwile głębokiego smutku, ale też chwile radości, okresy zadowolenia.
                • knokkelmann1 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 16:28
                  z własnego doświadczenia wiem, że brak nadzieji jest o wiele lepszy niż ułuda jaką ze sobą niesie. Przynajmniej wiadomo na czym się stoi, nieprzyjemna rzeczywistość ale przynajmniej realna. Nadzieja to dym, iluzja
          • mona.blue Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 13:48
            knokkelmann1 napisał:

            > Podobno Bóg czasem nie daje dość siły żeby umrzeć.

            I jeden ze świętych mówił, że pomiędzy mostem a rzeką, do której się rzuca samobójca jest jeszcze kilka sekund, żeby jednak wybrać Boga.
            • wicek44 Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 14:24
              To najlepszym mostem będzie Golden Gate. Ciekawe, że na ponad 2000 samobójców skaczących z tego mostu uratowano więcej niż 500 osób.
              • ass-am Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 23.01.11, 17:44
                Ten most jest trochę za daleko, ja sobie wybrałam inny sposób, nie napisze jaki, bo mogę być posądzona o to, że namawiam kogoś do tego czynu lub podpowiadam jak to zrobić.
                Dla jasnosci nie piszę ,że chcę to zrobić teraz. Piszę o tym co nie udało mi się zrobić w przeszłości.
                • mona.blue Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 15:42
                  Odwiedź koniecznie psychologa lub psychiatrę, może masz też w otoczeniu osobę godną zaufania, która mogłaby Ci pomóc.
    • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 18:02
      Według mnie to nie jest wcale desperacki krok. Po prostu niektórzy czują, że nie powinni się urodzić (np. ja) i dlatego podejmują taką próbę.
      • white-mouse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 19:09
        A skąd ty wiesz,że nie powinieneś się urodzić?
        • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 19:20
          Bo inni ludzie lubią życie i jakoś radzą sobie w nim. Ja nie lubię życia i w ogóle sobie w nim nie radzę.
          • white-mouse Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 19:26
            Mądry i dobry przyjaciel pomoże rozwiązać ten problem .Trzeba jednak odejść od komputera i do niego wyjsć!
            • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 19:35
              Nie mam ani kolegów, ani przyjaciół.
              • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 19:52
                To nie tak, Drogi Kolego :). Nie jestes ani głupi ani nie wiesz jak się przyjaźnić. Ty jesteś bierny i wygodny. Czyżbyś był az tak uzależniony od rodziców, ze wpadasz w depresje, kiedy trzeba zacząć normalnie funkcjonować? Iść do pracy, z kolegami na piwo, pograc w piłkę?
                Gdybyś mógł powiedzieć wszystko co myslisz bez konsekwencji, co najwazniejszego powiedziałbyś do swojego ojca? Jak brzmiałoby to zdanie?
                • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 24.01.11, 19:56
                  To zdanie brzmiałoby mniej więcej tak:

                  Żałuję, że jesteś moim ojcem, bo jesteś nim tylko z nazwy. Nigdy nie zachowywałeś się jak ojciec.
                  • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 04:27
                    Uzyles slowa "zaluje". To Twoje slowo - klucz, ktore Cie blokuje.
                    Powiedz jeszcze raz to samo, ale ostrzej - prawdziwiej.
                    Tu jest net. Wal smialo!!!
                    • renkaforever Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 06:13
                      Zycie wygrane , czy przegrane to bujda. Zycie jest takie jakie sobie sami tworzymy. To twoj wybor, ze siedzisz w domu , zamiast byc aktywnym np pojsc na spacer albo posprzatac mieszkanie. To twoja chora percepcja widzi, ze nie ma wyjscia, a ono zawsze jest. Niewlasciwy odbior otoczenia i spraw to zaburzenia w chemii. Przyczyny to stres, niewlasciwa dieta , nalogi.
                      Moze to jest choroba , ktora trzeba wyleczyc? Zbalansowac te chemie i swiat znow bedzie piekny.
                    • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 09:13
                      Napisałem to najprawdziwiej jak tylko potrafię.
                      • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 10:08
                        Wierzę Ci, tylko, ze to nie jest cała prawda. Tłumisz gniew. Tak naprawdę, to myślisz o nim
                        "Jesteś ch..jem, ale ja taki nie będę!" Ludzie ulegli tłumią gniew. Nie rób tego, bo karzesz w ten sposób siebie za to jaki on jest. Jak jest "ch..jem", to nie wiem jak byłbyś grzeczny, miły i ułożony to i tak będzie. Przemyśl to, tłumienie gniewu ogranicza działanie. Możesz być naprawdę inteligentnym facetem, wrażliwym i rozsądnym, ale myślisz, że jak będziesz sobą autentycznie, to kogoś urazisz i ktoś się na Ciebie pogniewa. To nieprawda. Ktoś, kto Tobą manipuluje będzie wywierał presję, ale to twoje niezbywalne prawo, że zawsze możesz powiedzieć "Nie chcę". Albo jak masz problem z mówieniem "Nie", to mów, ze "Się zastanowisz". A później w spokoju podejmij decyzję, która jest wyrazem Twoich interesów.
                        A tak w ogóle, to zaczynasz budzić moją sympatię, za to co napisałeś powyżej szczerze. Naprawdę :).
                        • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 10:28
                          Okazywanie gniewu to okazywanie emocji. Gdy komuś pokażę (lub wykrzyczę) co mnie denerwuje, będzie on wiedział co mnie boli i może w przyszłości właśnie w ten sposób się nade mną znęcać. Nieokazywanie przeze mnie emocji jest właśnie wyrazem tego, że ktoś może wykorzystać je przeciwko mnie, a nie tego, że ktoś się na mnie pogniewa.
                          • coelka Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 10:59
                            No i co z tego ze ktos będzie wiedział. wszystko jest w twojej głowie, jak ty bedziesz tak podchodził to bedziesz miał problem jak prosto z mostu mówiąc olejesz sprawe to krzywda ci sie nie stanie, jak sie bedzie nad toba znecał , że ci powie ze słaby jestes a niech sobie gada. Gdybym ja sie przejmowała tym co niektórzy gadaja na mój temat , niektórzy wiedza więcej o mnie niz ja sama, i co z tego, ja przejmuje sie ludzmi na których mi zalezy a oni raczej nie sa zbyt złosliwi, zdarza sie ale i mnie sie zdarza. wrzuć na luz a zobaczysz , że zycie wtedy jest lepsze.
                            • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 11:09
                              Nie potrafię "wrzucić na luz". Zawsze byłem typem samotnika i introwertyka.
                              • coelka Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 11:17
                                jestem_zerem napisał:

                                > Nie potrafię "wrzucić na luz". Zawsze byłem typem samotnika i introwertyka.
                                Bycie samotnikiem i introwertykie tez w sumie w pewnym stopniu posiadam te cechy nie zaprzecza temu by niebrac tak do sie bie wszystkiego. Nie jest to proste , ale jak usłyszysz cos na swój temat to sobie po prostu powiedz a co ty mozesz wiedzieć, nie mieszkasz w mijej głowie. Czym tu się przejmowac bo ktos cos powiedział , każdy sie czasem przejmuje, ale z tego co piszesz ty bardziej od innych jedyny sposób to jednak troche to w sobie przerobić, przewartosciować pewne rzeczy bo zycie jest za krótkie by sie przejmować takimi pirdołami. Ludzie naprawde maja problemy, pomysl, ze zyjesz i jestes zdrowy a to juz duzo przy kimś komu został 1 m-c życia. Natura ludzka jest taka ze ludzie gadali i będa gadać a czym ktos głupszy tym bardziej cierpi na brak zainteresowań i nie mając czym sie zając zajmuje sie zyciem innych czym ktos mądrzejszy to mniej sie zajmuje zyciem innych a bardziej soba wiec głowa do góry i tak sobie mysl widocznie nic nie czytasz , nie masz zadnych zainteresowań to sobie gadasz na temat innych. Gdybyś miał cos w głowie to bś miał człeku inne problemy.
                                • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 11:24
                                  Problem w tym, że mieszkam w małym mieście (20 tys. mieszkańców), więc mimo wszystko wiele osób mnie zna ( choć ja nie chcę mieć z nimi nic do czynienia ) i często docierają do mnie plotki na mój temat, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Kiedyś próbowałem je dementować, ale od pewnego czasu stwierdziłem, że najlepiej będzie jak najrzadziej wychodzić z domu. Wtedy nie będę musiał słuchać tych wszystkich opinii na swój temat.
                                  • coelka Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 11:36
                                    jestem_zerem napisał:

                                    > Problem w tym, że mieszkam w małym mieście (20 tys. mieszkańców), więc mimo wsz
                                    > ystko wiele osób mnie zna ( choć ja nie chcę mieć z nimi nic do czynienia ) i c
                                    > zęsto docierają do mnie plotki na mój temat, które nie mają nic wspólnego z rze
                                    > czywistością. Kiedyś próbowałem je dementować, ale od pewnego czasu stwierdziłe
                                    > m, że najlepiej będzie jak najrzadziej wychodzić z domu. Wtedy nie będę musiał
                                    > słuchać tych wszystkich opinii na swój temat.
                                    Twój problem polega na tym, ze próbowałes dementować a po co? Pogadaja i przestana czy ty wiesz co ja czasem o sobie słyszałam w sumie to nie dementować, zmilczeć ludzie którzy wiedza o tobie niz ty sam zawsze beda i co i nic niech sobie są etam. Pogadaja i przestana jak zobacza, ze sie przejmujesz to słabi ludzie dopiro wyczuja twoja słabośc i rzuca ci sie do gardła. Pamietaj, że oni też sa słabi w swoim wnetrzu , mocni ludzie nie maja potrzeby gadac głupot o innych nie potrzebuja tego by znac swoja wartość a na dodatek jak pisałam jeszcze pewnie nie maja innych zainteresowan wieć obgadują innych zamiast poczytac ksiązke i ty sie przejmujesz opiniami takich osób . No daj spokój po co ci takie problemy . Powodzenia zycze jak sie postarasz to zobaczysz ze mozna zyc i nie brac do siebie opinii ludzi na których specjalnie ci nie zależy.Powodzenia zyczę, zobaczysz dasz radę:):):)
                                  • adriana_ada Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 11:38
                                    jestem_zerem napisał:

                                    > Problem w tym, że mieszkam w małym mieście (20 tys. mieszkańców), więc mimo wsz
                                    > ystko wiele osób mnie zna ( choć ja nie chcę mieć z nimi nic do czynienia ) i c
                                    > zęsto docierają do mnie plotki na mój temat, które nie mają nic wspólnego z rze
                                    > czywistością. Kiedyś próbowałem je dementować, ale od pewnego czasu stwierdziłe
                                    > m, że najlepiej będzie jak najrzadziej wychodzić z domu. Wtedy nie będę musiał
                                    > słuchać tych wszystkich opinii na swój temat.

                                    A Ty facet widac nie masz co robic, tylko wysluchiwac plotek na swoj temat. Ile Ty masz lat?
                                    • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 25.01.11, 11:57
                                      Mam ponad 30 lat.
                                      • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 08:46
                                        W ostatecznym rozrachunku, to Twoje życie i sam ze swojego działania, lub zaniechania czerpiesz korzyści, albo wręcz przeciwnie. Jeżeli biadolenie i odpowiadanie wszystkim, że "ja tak już mam" jest dla Ciebie wewnętrznie korzystniejsze niż podjęcie wysiłku na zmianę czegoś w swoim postępowaniu i zbliżenie się do uroków zycia, które, póki co omijają Cię szerokim łukiem...kochającej kobiety, dzieci, fajnej pracy, przyjaciół, poczucia ładu i harmonii...co tam jeszcze - to możesz pozostać przy swoim zdaniu. Uwierz, świat zewnętrzny aż tam mocno nie przeżywa Twoich stanów jak Ty. Może Ci się tak wydawać, ale w istocie tak nie jest. Większość opini, które usłyszałeś o sobie, gdybyś tylko zastosował w 10%, to bez wątpienia odczuł byś zmianę natychmiast - aż tak skrajnym przedstawiasz swoje położenie. :)
                                        • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 08:55
                                          Kochająca kobieta?
                                          Wszystko jest do czasu. Jaką mam pewność, że po pewnym czasie nie weźmie ze mną rozwodu i ewentualnie pozbawi mnie dorobku życia?

                                          Dzieci?
                                          Nienawidzę ich. Nienawidzę nawet wspominać swojego dzieciństwa. Nie chcę ich nigdy mieć.

                                          Przyjaciele?
                                          Też są do czasu. Wystarczy np. komuś pożyczyć pieniądze i kończy się przyjaźń nie mówiąc już o tym, że kasy już się nie zobaczy. A podżyrowanie komuś kredytu ( w imię przyjaźni ) kończy się zazwyczaj tym, że zostaje się bez pieniędzy, domu itp.
                                          • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 09:14
                                            To wychodzi na to, ze powinno Ci być dobrze...bez baby, która ograbi Cię z dorobku zycia, bachorów i fałszywych przyjaciół.
                                            Powiedz, czego Ci potrzeba? PSP? Pięciu "Żyć" w "Medal of Honour"? Flaszki piwa co wieczór, abonamentu w wypożyczalni DVD?
                                            Jestes dla swoich rodziców prawdziwym skarbem! Posłuszny, uczynny, nie robi żadnych głupich numerów, zawsze pomoże, wysłucha ich cennych rad. Jego potrzeby? A jakie moze mieć potrzeby? Przecież ma tu wszystko, co potrzebuje! Praca? A po co, ma harowac za parę groszy? Kobieta? A broń Boże, teraz dziewczyny są wyrachowane i obłudne, skrzywdzą...
                                            Przyjaciele - już nie ma przyjaciół na tym świcie, tylko na rodziców mozna liczyć.
                                            I chyba jest OK, co?
                                            • adriana_ada Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 09:37
                                              A ja bym mu radzila zmiane nicka na jestem_trollem
                                            • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 19:31
                                              > Powiedz, czego Ci potrzeba? PSP? Pięciu "Żyć" w "Medal of Honour"? Flaszki piwa
                                              > co wieczór, abonamentu w wypożyczalni DVD?

                                              Żadnej z tych rzeczy mi nie potrzeba. Potrzeba mi jedynie (albo AŻ) pracy zgodnej z moim wykształceniem, ale żebym pracował w swoim mieście.
                                              • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 20:13
                                                A niedostrzegasz, ze sie zafiksowales na "pracy w zawodzie, albo zadnej innej"? To jest brak elastycznosci poznawczej. Nawet male dziecko nie pcha kwadratu do okraglej dziurki, tylko do kwadratowej...;-) A ty pchasz do okraglej :-D
                                                • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 20:20
                                                  Można by było powiedzieć, że się "zafiksowałem" gdybym studiował np. jakąś filozofię, ale tak nie było. Studiowałem kierunek po którym "teoretycznie" nie powinienem mieć problemów ze znalezieniem pracy. Próbowałem składać CV na stanowiska nie związane z kierunkiem studiów, ale wszędzie mówiono mi tak:
                                                  "A dlaczego Pan składa u mnie CV skoro ma Pan takie wykształcenie? Ja wolę kogoś z wykształceniem średnim, ale kto ma doświadczenie w tej branży. Niech Pan poszuka pracy w zawodzie, w którym Pan się kształcił. Jest popyt, więc nie powinien mieć Pan problemów ze znalezieniem pracy".
                                                  • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 20:33
                                                    To badz wolontariuszem w swoim zawodzie. Chyba to lepsze niz siedziec w domu?
                                                  • gadagad Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 21:52
                                                    Przekonanie, że coś się nam należy, gubi całe narody, nie tylko rodziny, czy indywidualny przypadek.- 0 - zrobił co trzeba, i nic.Frustruje go dom rodzinny, który ocenie źle, ale widzi, że nic z tego nie wynika. Nie umie być pod prąd, bo ceni wartości, zaprzeczyłby sobie samemu.Przylepiony do wartości "domu", któremu ma za złe, ale nim nie gardzi, raczej chce go zdobyć.Nie chce go rzucić, ale dostać się na wierzchołek, by tym go upokorzyć, pozostając w jego kręgu.Do ludzi chce wyjść tylko w "purpurze", dlatego ludzi unika. To materiał dla sekt i ekstremistów.
                                                  • coelka Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 13:27
                                                    gadagad napisała:

                                                    > Przekonanie, że coś się nam należy, gubi całe narody, nie tylko rodziny, czy in
                                                    > dywidualny przypadek.- 0 - zrobił co trzeba, i nic.Frustruje go dom rodzinny, k
                                                    > tóry ocenie źle, ale widzi, że nic z tego nie wynika. Nie umie być pod prąd, bo
                                                    > ceni wartości, zaprzeczyłby sobie samemu.Przylepiony do wartości "domu", które
                                                    > mu ma za złe, ale nim nie gardzi, raczej chce go zdobyć.Nie chce go rzucić, ale
                                                    > dostać się na wierzchołek, by tym go upokorzyć, pozostając w jego kręgu.Do lud
                                                    > zi chce wyjść tylko w "purpurze", dlatego ludzi unika. To materiał dla sekt i e
                                                    > kstremistów.
                                                    Heh, ale mnie rozwaliłeś tym swoim wpisem w sumie wychodzi niezła mieszanka, taki w/g twojego mniemania prawie zadatek na Hitlera,to moze lepiej żeby został tam gdzie jest bo wszyscy możemy miec za pare lat niewesoło a zaczeło sie wszystko od forum internetowego, jeszcze przez przypadek wyhodujemy weza na własnym internetowym łonie. Chyba, że źle interpretuje twoje mniemania na temat kolegi, który jak dla mnie równie dobrze może byc fanem zespołu Lady Pank i co się z tym wiaze piosenki Mniej niz zero hehe.
                                                  • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 12:42
                                                    Z tego co wiem, to wolontariuszem można być w organizacjach pozarządowych np. szpitalach, domach opieki czy organizacjach charytatywnych. Moje studia nie miały właściwie nic wspólnego z pracą z ludźmi i nie widzę się w ogóle w tej roli. Najbardziej odpowiada mi praca w trybie "zadaniowym" (mam coś zrobić i to robię). Nie wyobrażam sobie, żebym musiał robić coś z innymi ludźmi, a do tego być narażonym na ich "humory". Chcę po prostu dobrze wykonywać swoją pracę, a ludzie najczęściej tylko przeszkadzają.
                                                  • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 13:09
                                                    To się zgłoś, że chcesz pracowac za minimalną stawkę, lub w ramach praktyk - żeby zdobyć doświadczenie, skoro jeszcze nie pracowałeś w zawodzie, to Ci się przyda.
                                                  • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 13:25
                                                    Zgłoszę się - tylko gdzie? W moim mieście i tak praca najczęściej jest za minimalną stawkę, więc akurat to wcale mnie nie odstrasza. Problem w tym, że jest mało firm i nikt mnie nie chce zatrudnić.
                                                  • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 13:27
                                                    Na ilu rozmowach o prace w tych firmach byłeś osobiście? Tych, gdzie mógłbyś pracować?
                                                  • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 13:37
                                                    Około 30.
                                                  • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 13:49
                                                    To dlaczego nie chcesz podjac jakiejkolwiek pracy, nie w zawodzie? Byles na rozmowach o jakakolwiek prace? np. wozkowy w markecie, ochrona, sprzatanie? Sprzątanie byłoby OK, zadaniowe i specjalnie nie ma kontaktu z ludzmi, bo zwykle sprzątasz, kiedy oni już albo jeszcze nie pracują.
                                                  • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 14:02
                                                    Bo nie po to studiowałem, żeby sprzątać czy być wózkowym w markecie.
                                                  • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 14:30
                                                    Czyli mozliwości pracy masz, tylko je odrzucasz. Cała reszta to pozory, usprawiedliwianie się i wymówki. Moim zdaniem to, co robisz to bierna agresja. Masz wytłumioną ekspresję własnych uczuć przez zbytnią uległość (wrodzoną i chyba utrwaloną w domu rodzinnym). Tak, jakbyś wstydził się wkurzyć na siebie, świat i wszystko dookoła i tę wewnętrzną wściekłość przełożyć na działanie i zmuszenie się do działania. Cała reszta o której piszesz: myśli depresyjne, nieufność wobec innych, zależność od oceny, postawa lękliwa, fobie społeczne - to jest wtórne. To są działania dostosowawcze, interpretacja i ukierunkowanie na stworzenie sytuacji i wizji, która się skupia w Twojej biernej agresji (to inni są źli, inni ode mnie czegoś chca, nie dostrzegają, że ja jestem taki, jaki jestem, wykorzystują mnie, albo wykorzystają).
                                                    Nawet, kiedy przedstawiłem Ci wizję normalnego, powiedzmy pełniejszego życia z kobietą, dziećmi, przyjaciółmi, to pierwsze, co zrobiłeś, to przypisałeś im role prześladowców, a sobie - automatycznie - ofiary. Zobacz, ze to wszystko się odbyło w Twojej wyobraźni!
                                                    Nawet jesli będziesz się nadal upierał i powtarzał, że "ja już tak mam", to myślę, że dla wielu postronnych czetelników ten wątek (i drugi z Twoim udziałem) jest świetnym przykładem skrajnej osobowości biernej. Jeśli przynajmniej oni coś z tej lektury wyniosą dla siebie, to już coś :).
                                                  • jestem_zerem Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 14:51
                                                    Co to za możliwości? To prawie tak samo jak byś napisał kobiecie, która nie może znaleźć pracy, żeby zatrudniła się w agencji towarzyskiej. Według Twojego wnioskowania też można powiedzieć, że "ma możliwości pracy".
                                                  • to.niemozliwe Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 15:29
                                                    "Prawie" czyni różnicę :)
                                              • hannaeva Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 20:15
                                                w takim razie załóż własną działalność gospodarczą zgodnie z Twoim wykształceniem i zainteresowaniem i w Twoim mieście. Nie masz pieniędzy?? EFS CI sfinansuje :) A jak CI nie wyjdzie albo sie boisz to powiem CI, że nie można mieć wszystkiego. To małe miasteczko więc albo weź się za robote którą CI oferuje albo poszukaj pracy o której marzysz w wiekkszym mieście. Ja tez bym chciała dobrze płatna pracę, blisko swoich rodziców, w swoim miasteczku, a niestety wywiało mnie od nich 600 km. I powiem CI że przeżyłam. Więcej nie napiszę co mógłbyś zrobić ze swoim zyciem skoro CI taki stan rzeczy nie odpowiada ale po prostu zmęczyłeś mnie już. Do cierpliwych nie należę na każde TO SIE NIE UDA. :)Powodzenia.
                                              • hannaeva Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 20:24
                                                I jeszcze jedno, dziwię się Tobie, że mimo iż ojca nie darzysz pozytywnym uczuciem tkwisz przy nim, tak jakbys się uzależnił od tego "złego uczucia" do niego? Wydaje mi się że ja bym spierdzielała gdzie pieprz rośnie żeby jak najrzadziej oglądać jego buźkę. NO ale każdy jest inny. Troche CI współczuję, że zrobił z Ciebie takiego słabego człowieka. Ale pamiętaj, że wszystko jest w twoich rękach.
                                                -----
                                                "Ci, którzy przemawiają w imieniu Boga, powinni pokazać listy uwierzytelniające."
                                              • whenisnow Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 26.01.11, 20:28
                                                To, że żyjesz, świadczy o tym, że w jakiś sposób jednak sobie radzisz. Dla mnie niewielkie potrzeby są czymś pożądanym, świadczą o mądrości.
                                                • blackglass Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 09:57
                                                  Samobójstwo nie jest świadomością przegranego życia ale decyzja że nie chce się już żyć z rożnych powodów.
                                                  • wirujacypunkt Re: Samobójstwo - świadomość przegranego życia cz 27.01.11, 18:31
                                                    Tak, można czuć się tak strasznie zmęczonym tym co się już przeżyło, że już nie ma się ochoty na życie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka