Dodaj do ulubionych

Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady!

29.03.11, 21:40
Witajcie,

Sprawa jak w temacie. Mam toksyczną matkę, która dla zachowania dobrego mniemania/ wyobrażenia o sobie samej jest gotowa ze mnie zrobić żmiję wyhodowaną na łonie matki-rodzicielki. Miałam dziś kolejną paskudną rozmowę telefoniczną z mamą i potrzebuję się wygadać.
Ale może od początku.
Od 7 miesięcy chodzę na terapię do psychoterapeuty. Poszłam tam bo: przez rok miałam pogarszające się problemy ze snem aż w końcu doszło do bezsenności; nienawidziłam siebie samej, także za to jaką jestem matką - a uważałam się za najgorszą matkę pod słońcem; wybuchy złości i gniewu nie adekwatne do sytuacji; odreagowywanie frustracji na rodzinie .... można by mnożyć w nieskończoność. Krótko mówiąc wypaliłam się emocjonalnie i psychicznie.
Za nim trafiłam na 1 spotkanie z moją psycholożką już gdzieś przeczuwałam, że to może chodzić o matkę. Psycholog powiedziała wprost " przyszła się Pani uwolnić od matki".
A ja się popłakałam... bo wiedziałam że mówi prawdę.
Rodziców się nie wybiera, a szkoda... Moja rodzina to taka patologia ... ojciec odszedł do kochanki jak miałam 7 lat (mój brat 5) , na początku jakoś się z nami kontaktował, ale z czasem coraz rzadziej aż w końcu przez 3 lata w ogóle nie wiedzieliśmy czy żyje. Matka do dzisiaj mentalnie się nie rozwiodła z ojcem (każda rozmowa o nim - bo teraz są poprawne między mną a nim stosunki- to wylewanie żółci na ojca w stylu: on nigdy się nie zmieni, zawsze umiał się ustawić, jak ktoś pluł mu w twarz to twierdził że deszcz pada itd.). Wychowywała nas sama ... a raczej wytresowała... nie ułożyła sobie życia z innym partnerem. Jako dzieci byliśmy baaardzo surowo traktowani, jeszcze do niedawna uważałam że to dlatego że byliśmy trudnymi dziecmi... ale ja sama mam 2 i w końcu do mnie dotarło że na to nie ma wytłumaczenia. Jako dzieci do 10-12 roku wychowywani byliśmy za pomocą pasa, nie było tłumaczenia tylko lanie (pasem, kablem, ręką po twarzy); szybko się nauczyliśmy że lepiej spokojnie leżec na kanapie i dostać 3-6-9 batów w tyłek niż uciekać bo wtedy waliła gdzie popadnie. Nie raz miałam sińce na udach i plecach. Nie mieliśmy czasu na dzieciństwo: obowiązki domowe (odkurzanie, przygotowanie obiadu, zakupy) + lekcje więc mieliśmy mało kolegów;mama nie uznawała błędów (awantura mogła być o nie umytą szklankę) dyskusji i sprzeciwu- zero własnego zdania i domyślanie się o co może chodzić bo ona nie mówiła tylko śmiertelnie się obrażała. Ani czasu ani miejsca na bycie dzieckiem nie miałam, za to miałam być dobrą, wspierajaca matkę córką,która nie sprawia kłopotów, dobrze się uczy, szacunek matce okazuje poprzez całkowite podporządkowanie. Kiedy zaczęłam dorastac było coraz trudniej: "dla mojego dobra" poniżała przy koleżankach, narzucała swoje zdanie bez prawa sprzeciwu z mojej strony, nauczyłam się nie płakać przy mamie aby nie dać jej satysfakcji. Jako nastolatka już umiałam się obracać w świecie jaki stanowił mój dom, ale też były momenty buntu. Ulubionym tekstem mamy w tym czasie było "dopóki trzymasz nogi pod moim stołem, będziesz robić co ci karzę" lub "jak ci się nie podoba to się wyprowadź" - w końcu mając 18 lat zwinęłam się na tydzień spać do ojca. Potem poznałam mojego obecnego męża. Były pretensje o to że weekendy spędzam z nim a ona sama w domu siedzi, że nie poświęcam jej więcej uwagi. Nawet kiedy zapadła decyzja o ślubie nie zapytała czy w czymś może pomóc, nie chciała( choć baaardzo ją o to prosiłam) pomóc mi w wyborze sukni ślubnej (robiłam to z przyszłą teściową), a w dniu ślubu zachowywała się tak jak by to był jej najważniejszy dzień a nie mój. Całe moje życie wiedziałam, że nie mogę być dla niej ciężarem,że mam dawać a nie brać coś od niej, bo ciężkie życie miała; bo jak to powiedziała mi "poświęciła się dla nas".Wielokrotnie mi powtarzała, że wie że na starość się nią zajmę i tak mnie wychowywała. Całe moje życie moja matka była egoistką, która nie dawała mi wsparcia kiedy tego potrzebowałam, dla której moje potrzeby, lęki, emocje, pragnienia były mniej ważne od jej potrzeby bycia zaopiekowaną, wspieraną, tą najważniejszą.

W końcu to do mnie dotarło, zobaczyłam moją mamę taką jaką jest naprawdę a nie taką jaką bym chciała aby była (troskliwa, wspierająca, ciepła). Jeszcze rok temu tego nie widziałam, chciałam się z nią razem budować. Kiedy doznałam tego swoistego "objawienia" (bolało jak cholera, ale wyryczałam ten ból) zrozumiałam, że już nie chcę się z nią budować i postanowiłam o tym porozmawiać z mamą, a także powiedzieć jej o tym wszystkim co pamiętam , jak to wpłynęło na moje życie, co wtedy czułam, co dziś czuję. Pierwszy raz mojej mamie powiedziałam o swoich uczuciach, emocjach, strachach, bólach i pragnieniach. Powiedziałam, że nie zgodze się więcej na takie jak do tej pory traktowanie, że ją bardzo kocham ale chcę budować z nią normalne dorosłe stosunki. Nie spodobało jej się to. Skupiła się na nie budowaniu domu, tak jak bym o niczym innym wtedy 20 marca nie mówiła. To zabolało mnie bardzo. Ale rozumiem z czego wynikało. Ze strachu, który mama czuje przed zobaczeniem siebie samej jaka jest naprawdę. Nie zmienia to jednak faktu, że ja już nie jestem tą małą dziewczynką, która skupiała się na uczuciach matki i dbała o nie w większym stopniu niż o własne czy własnych dzieci.
Rozumiem też, że to decyzja mojej mamy czy zechce budować ze mną normalne stosunki, i pracowac ciężko nad tym czy też nie ze chce. Nie zamierzam tkwić przez resztę życia w oczekiwaniu na to że zechce. Teraz zyskałam spokój, poczucie władania własnym życiem, poczucie harmonii i równowagi wewnętrznej - nie zamierzam tego trwonić na humory mojej mamy.
Moje rozterki dotyczą czego innego. Moja mama przybrała bardzo agresywną postawę. Sądziłam, i na to byłam przygotowana, że mnie wyklnie z rodziny, obrazi się na śmierć i życie po tej rozmowie, będzie próbowała napuścic na mnie mojego brata (mieszka w angli od 7 lat). Ale nie. Zrobiła się bardzo agresywna. Zadzwoniła do mnie od rozmowy 2 razy. Za pierwszym razem i za drugim celem tel. nie byla rozmowa ze mną tylko udowadnianie mi jak złą córką jestem, że powinnam się opamiętać co robię, że oczekuje ode mnie decyzji co robimy z działką, że mam zrzec się swoich praw spadkowych itd. Za pierwszym razem prawie krzyczała i chociaż próbowałm nie dało się znią normalnie rozmawiac, w końcu, uprzedziwszy ją że tak zrobię jeśli się nie uspokoi, rozłączyłam się w trakcie rozmowy. Przysyłała mi sms-y, głuche telefony itp. To była trudna rozmowa, z bardzo silnym ładunkiem nienawiści z jej strony , tak silnym że zrozumiałam, że ona jest gotowa znienawidzić mnie aby ratować swoją dotychczasową pozycję.
Dziś miałam drugą podobną do pierwszej rozmowę, z tekstami typu wbiłaś mi nóż w serce, opanuj się dziecko (jak bym miała 3 lata i tupała nożkami bo ja chcę loda!), zmień lekarza bo ten ci namieszał w głowie itp.
Dochodzę do wniosku, że być moze nie uda mi się tych normalnych kontaktów z matką budować- choć bardzo bym tego chciała. Boję się także, że ta napastliwość, nękanie jakie stosuje moja mama obecnie jest ponad moje siły. Rozważam czy nie zaprzestać na dłuższy czas całkowicie jakichkolwiek kontaktów z nią - odseparować się od niej dla ochrony siebie samej, żeby chronić ten spokój i równowagę którą zaczęłam łapać? CO o tym myślicie?


I sorki że takie długie to wyszło... ale ja po prostu musiałam się przed kimś wygadać.
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 29.03.11, 21:47
      Dziekuje za szczery i przejmujacy opis. Oczywiscie, ze ogranicz kontakty, albo zawies.
    • dydaki Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 29.03.11, 22:02
      Przypuszczam, że matka się nie zmieni. Obrosła od lat w swój schemat i to ona powinna iść na solidną terapię już dawno temu. To jej sposób na życie, takie zachowanie, agresja, nienawiść, przemoc, wymuszenia- babranie się w tym. nie chce dopuścić do świadomości że krzywdzi tym siebie i dzieci, jej sposób na życie to wahanie kat-ofiara, bez normalnego środka. Odseparuj się od niej, ona sama musi się z sobą rozliczyć i CHCIEĆ coś zmienic, jedynie Twoja nieugięta nowa postawa może ją trochę do zmian wobec ciebie skłonić.
      I wprost jej powiedz, że nie życzysz sobie nękania głuchymi telefonami, bo to chore a obecnie nawet karalne, albo zacznie się zachowywać wreszcie jak dorosła zrównoważona osoba odpowiedzialna za swoje zachowanie, albo niech żyje bez ciebie i nie zatruwa ci życia. Nie daj się wrobić w szantaż emocjonalny, ona gotowa się rozchorować żeby cię tylko zmusić znowu do podporządkowania jej się i bycia blisko.
      Trzymam kciuki żebyś sobie poradziła ze SWOIM życiem, nim się zajmij by dobre było, nie toksycznymi rodzicami którzy chcą toksycznych układów.
      • dydaki Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 29.03.11, 22:05
        ps. moja znajoma zapakowała męża , dziecko i wyjechała do Irlandii . tylko z powodu relacji z rodzicami, głownie z matką, która od lat była przyczynkiem jej ciężkiej nerwicy.
        • aglaonike77 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 29.03.11, 22:26
          Dydaki , to o piszesz to sama prawda... niestety...ale ja do Irlandii się nie wybieram ;-) mój mąż to zastałek jakich mało szybciej grę bym przeniosła niż jego namówiła na taką ewakułację.
          Zresztą ja nie chcę, mój brat tak się ewakuował, a ja chcę żyć normalnie a nie uciekac przed własną matką.
          Ta decyzja o separacji tak jakoś dojrzewa we mnie... ale czasami trzeba się wygadać i posłuchać jak to widzą postronne osoby, żeby dystans złapać do sytuacji.
          Dzięki
    • seth.destructor Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 29.03.11, 22:57
      Oderwij się od tej pijawki. Masz własne życie, a ona niech się kisi w samotności. Powodzenia.
    • witch_l Typowa matka Polka... 29.03.11, 23:03
      A ze jest toksyczna to wiadomo, napedza ci poczucia winy, strachu. Nie wspomne juz jak was traktowala...
      Zapomnij o tym,ze matka sie zmieni. Ona zaszla tak daleko,ze ona sie nie zmieni, bo na kogo mialaby sie zmienic? Po to aby sie zmienic, ktos musi miec swoje prawdziwe Ja, ona takiego nie ma. Bo gdyby miala to mialaby wyrzuty sumienia, poszlaby na terapie, szukalaby wyjscia z sytuacji...I przede wszystkim umialaby sie opanowac...
      Zwyciestwo jest w tobie. Ty wygralas. Wiesz juz i potrafisz odroznic to co zle od tego co dobre.Ona tego nadal nie potrafi.
      Niestety, nie ma innej rady jak tylko przykrocic drastycznie kontakt z nia i niech ew. kontakt bedzie na twoich warunkach. Ona pewnie peknie ze zlosci...to niech peknie wazne by twoje dzieci nie przezyly takiego koszmaru jaki ty przezylas...I niech to doswiadczenie bedzie zawsze wytyczna, ze od ludzi toksycznych nalezy trzymac sie daleko...
      • witch_l Re: Typowa matka Polka... 29.03.11, 23:04
        Mysle ze to co ci dolega to PTSS, czesto wlasnie dzieci takich matek maja z tym problem. W koncu to co opisalas na to wskazuje...
        • aglaonike77 Re: Typowa matka Polka... 30.03.11, 22:08
          PTSS - co to jest?
          • anbale Re: Typowa matka Polka... 30.03.11, 22:35
            Polskie Towarzystwo Studentów Stomatologii. Serio:)
            A tak o matce- ja również mam agresywną, stosującą przemoc psychiczną matkę i jedyną rozsądną rzeczą jaką można zrobić w tym przypadku to poukładać wzajemne relacje z dużym dystansem w roli głównej. Dystans- to jedyna rzecz jaka wzięła w karby moją matkę a nawet zauważam u niej chwile refleksji i autorefleksji- jedynie ta forma "porzucenia" przy jej rozpasanym egocentryźmie wyzwala to w niej i nasze kontakty są zdrowsze.
            Jednak brak ciepłych kontaktów z matką to wielka rana na całe życie, w końcu to pierwsza ważna relacja w życiu. Trzeba to jakoś opłakać, przeżyć żałobę, że nigdy nie miało się kogoś do kogo się ufnie biegło przytulić w swoich mniejszych i większych dramatach życiowych- a potem pogodzić z losem i z ta zadrą; i żyć najnormalniej jak tylko się da.
          • witch_l Re: Typowa matka Polka... 30.03.11, 23:14
            Bardzo silny stres, wystepujacy najczesciej u ofiar przemocy zarowno fizycznej jak i u osob poddanych silnej presji psychicznej czy tez swiadkow jakis brutalnych wydarzen. Nalezy go leczyc...To wazne.
      • leda16 Re: Typowa matka Polka... 30.03.11, 07:46
        witch_l napisała:


        > Zapomnij o tym,ze matka sie zmieni. Ona zaszla tak daleko,ze ona sie nie zmieni
        > , bo na kogo mialaby sie zmienic?


        Nie widzisz? Ona tą psychol. utożsamia z mamuśką. Tamta była zła, ta jest idealnie dobra. Od nowa ufiksowała się na swoim dzieciństwie i błędnie myśli, że skoro psycholożka wstrzeliła się w to, co chciała usłyszeć, to z matką będzie podobnie.; po jednej rozmowie się zmieni, uderzy w wyschnięte cycki i stwierdzi mea culpa, wybacz mi córuś. Poczucia winy i wstydu od razu nabędzie mimo, że nigdy go nie miała ;). Niestety, tak bywa tylko w psychoterapeutycznych bajkach. Ani Ona się nie zmieni ani mama. Posag niczym matryca był odciskany w Jej psychice przez ponad 20 lat więc teraz hojnie obdarowuje nim najbliższych - impulsywna, rozwrzeszczana, nie kontrolująca emocji. Rozmawia z matką żeby się nakręcać i utwierdzać w przekonaniu jaka to mamuśka zła, wbija szpilę rozgrzeszając się, że Ona chce dla matki jak najlepiej, a jakże. Do męża i dziecka się hamuje, bo pewnie psychol przez 7 mies. zdołała wbić w zakuty łeb, czym się to skończy. Ale gdzieś musi przecież te emocje wywalać. No to wio po mamuśce, zamiast ją ignorować.


        Po to aby sie zmienic, ktos musi miec swoje p
        > rawdziwe Ja, ona takiego nie ma. Bo gdyby miala to mialaby wyrzuty sumienia, po
        > szlaby na terapie, szukalaby wyjscia z sytuacji...


        Widziałaś starszą osobę, którą psychoterapia zmieniła? To niemożliwe. Oni mają tak utrwalone nawyki, ukształtowaną osobowość i usztywnione myślenie, że nic się nie da zrobić. Często z wieloma młodymi jest podobnie.



        > ie opanowac...
        > Zwyciestwo jest w tobie. Ty wygralas.


        Nic nie wygrała. Przekierowała tylko emocje a infantylne, życzeniowe myślenie pozostało.


        Wiesz juz i potrafisz odroznic to co zle
        > od tego co dobre.


        No wybacz, ale to potrafi już 7-mio letnie dziecko. Ta już dawno wyrosła a nadal świat widzi w czarno-białych kolorach: mamuśka ta zła, Ona ta dobra. Ale będzie się kontaktować bo "mamę kocha" a tak na prawdę - nie ma się z kim żreć. Do dziecka i męża podskakiwać nie wolno, tylko matka została do boksowania. Więc ciężko się zastanawia, czy to boksowanie skończyć. Wywalać to, co "czuje" u psychologa, to dla Niej stanowczo za mało ;).
        • mona.blue Re: Typowa matka Polka... 30.03.11, 12:35
          leda16 napisała:

          Posag niczym matryca był odciskany w Jej psychice przez ponad 20 lat więc teraz hojnie obdarowuje nim najbliższych - impulsywna
          > , rozwrzeszczana, nie kontrolująca emocji. Rozmawia z matką żeby się nakręcać i
          > utwierdzać w przekonaniu jaka to mamuśka zła, wbija szpilę rozgrzeszając się,
          > że Ona chce dla matki jak najlepiej, a jakże

          Skąd te wnioski, że jest rozwrzeszczana? Ma prawo czuć do matki żal za te wszystkie lata i pewnie sporo czasu minie, zanim będzie potrafiła jej wybaczyć. Moim zdaniem to dobrze, że o tym rozmawia, takie sprawy trzeba wyjaśnić, żeby relacja była zdrowa.

          > Nic nie wygrała. Przekierowała tylko emocje a infantylne, życzeniowe myślenie p
          > ozostało.
          >
          To, że zauważa krzywdę, którą jej wyrządziła matka nie znaczy, że jest infantylna, wręcz przeciwnie, dojrzewa i uswiadamia sobie prawdę. Tylko ja nie jestem za tym, żeby zrywać kontakty, tylko stawiać granice - ja również np. zrezygnowałam z budowania się z rodzicami, żeby się od nich uniezależnić.

          > No wybacz, ale to potrafi już 7-mio letnie dziecko. Ta już dawno wyrosła a nada
          > l świat widzi w czarno-białych kolorach: mamuśka ta zła, Ona ta dobra. Ale będz
          > ie się kontaktować bo "mamę kocha" a tak na prawdę - nie ma się z kim żreć. Do
          > dziecka i męża podskakiwać nie wolno, tylko matka została do boksowania.

          Jeszcze raz - trzeba wyjaśnić, spokojnie i asertywnie stawiać granice

          >ciężko się zastanawia, czy to boksowanie skończyć. Wywalać to, co "czuje" u psyc
          > hologa, to dla Niej stanowczo za mało ;).
          >
          >
        • witch_l Czasy matek Polek... 30.03.11, 17:05
          Owe kobiety zostaly tak wychowane przez cale spoleczenstwo. Najczesciej czasy do tylu 20 - 30 lat to w Polskim domu dzieci byly karane i tak wychowywano dzieci od wielu pokolen. Nikt sie specjalnie nad losem dziecka nie rozczulal. Spoleczenstwo ten model zaakceptowalo. Jednak te czasy juz minely i dzis inaczej do takiego wychowywania batem sie podchodzi. Uznajac to slusznie za bestialstwo.

          Sama pamietam czasy, gdy byly to koncowki lat szesdziesiatych podczas, ktorych jako dziecko pedzilam z radoscia do gamchu zoltawej szkoly, przez pierwsze tygodnie, a pozniej pamietam widok tzw. 'dyscyplinki szkolenej', czyli skorzanych rzemykow, wiszacych nad drzwiami klasy, ktorymi to nauczycielka "wychowywala" to starsze pokolenie...Zawsze sie zastanawialam nad tym co to takiego, tam wisi az pewnego dnia zrozumialam do czego to sluzy, raczej poczulam owe baty na swoich wlasnych posladkach, gdzie oberwalismy cala klasa za cos, zazwyczaj drobne przewinienie. Moj ojciec, gdy zobaczyl owe slady po biciu mnie przez nauczycielke zwrocil jej ostra uwage, ze nie zyczy sobie takiego wychowywania jego dziecka, bo on czegos takiego nie akceptuje....Mnie przestala owa nauczycielka bic, ale zmuszala do patrzenia jak leje ...innych! Plakalam razem z nimi....Taaak, to byly takie czasy. Bicie dzieci wchodzilo w metody wychowawcze, uwazano ze inaczej sie nie da.

          Dlatego nalezy wziac poprawke na to dzieciobicie. I autorce radze aby matce podrzucila kilka wspolczesnych podrecznikow na temat zarowno toksykologii interpersonalnej i o wspolczesnych metodach wychowywania dzieci....:=)
          • sabinac-0 Re: Czasy matek Polek... 30.03.11, 19:41
            witch_l napisała:

            > autorce radze aby matce pod
            > rzucila kilka wspolczesnych podrecznikow na temat zarowno toksykologii interper
            > sonalnej i o wspolczesnych metodach wychowywania dzieci....:=)

            Zamiar jak najbardziej szlachetny, ale obawiam sie, ze z rownym powodzeniem mozna zafundowac Ledzie dziela Kepinskiego. :D
            • leda16 Re: Czasy matek Polek... 31.03.11, 07:27
              sabinac-0 napisała:

              > witch_l napisała:

              > Zamiar jak najbardziej szlachetny, ale obawiam sie, ze z rownym powodzeniem moz
              > na zafundowac Ledzie dziela Kepinskiego. :D


              No, jak Ty się na beletrystyce Kepińskiego uczyłaś psychiatrii, to można tylko współczuć Twoim pacjentom :))).
              • sabinac-0 Re: Czasy matek Polek... 03.04.11, 22:19
                leda16 napisała:

                > No, jak Ty się na beletrystyce Kepińskiego uczyłaś psychiatrii, to można tylko
                > współczuć Twoim pacjentom :))).
                >
                Ksiazki Kepinskiego nie ucza psychiatrii, tylko humanizmu.

                Ale nie bede z toba kontynuowac tematu.
                • mona.blue Re: Czasy matek Polek... 03.04.11, 22:37
                  sabinac-0 napisała:

                  > Ksiazki Kepinskiego nie ucza psychiatrii, tylko humanizmu.
                  >
                  Tak, są wspaniałe i pełne zrozumienia dla ludzi chorych.
                  >
                  • sabinac-0 Re: Czasy matek Polek... 04.04.11, 10:36
                    mona.blue napisała:

                    > > Ksiazki Kepinskiego nie ucza psychiatrii, tylko humanizmu.
                    > >
                    > Tak, są wspaniałe i pełne zrozumienia dla ludzi chorych.
                    > >

                    Dlatego je bardzo cenie.
        • lorusza Re: Typowa matka Polka... 05.01.12, 23:25
          hehe zaczelam czytac posta i zdebialam ale za chwile spojrzalam, ze to leda pisze:) micha mi sie usmiechnela:D

          hehe kobitka kazdemu potrafi wprowadzic luzik:D
    • lifeisaparadox Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 29.03.11, 23:21
      Znaczy z tego co piszesz to masz bardzo niezdrowo wykształcone rozumowanie, gdzie jakimś paradoksalnym zbiegiem okoliczności zabiegasz o względy kogoś kto na nie nie zasługuje.
      Jest to przykra sytuacja bo próbujesz polepszyć układy z kimś kto po prostu kopie Cię w dupę i nie szanuje, a im bardziej to robi, tym bardziej bezsensownie reagujesz.

      Powinnaś się nauczyć chłodu względem matki i tego co ma w głowie, to jest jej świat i nie masz na niego żadnego wpływu, tak jak ona nie ma na Twój. Nigdy jej nie zrozumiesz ani ona Ciebie. Przejrzyj na oczy i idź swoją drogą.
      • milenka_100 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 23.06.11, 12:08
        "> Powinnaś się nauczyć chłodu względem matki i tego co ma w głowie, to jest jej ś
        > wiat i nie masz na niego żadnego wpływu, tak jak ona nie ma na Twój. Nigdy jej
        > nie zrozumiesz ani ona Ciebie. Przejrzyj na oczy i idź swoją drogą."

        uwielbiam takie rady... Nikt kto tego nie przeżyła NIE ZROZUMIE. Nie ma szans zrozumieć sytuacji,w której rozum ci mówi jak powinnaś postąpić, widzisz, że ktoś cię krzywdzi i powinnaś go olać, ale nie możesz. To jest właśnie toksyczny związek. Kiedy emocje nie pozwalają ci zachować się zgodnie z tym co zaleca rozum, bo czujesz jak dusi cię w dołku, nie możesz spać, masz poczucie winy i ciągle się denerwujesz - CHOCIAŻ WIESZ, ŻE NIE POWINNAŚ. Tylko g*** daje świadomość tego co się powinno czy nie powinno, bo nad emocjami, uczuciami nie da się zapanować. Te emocje były kodowane od najmłodszych lat i zrozumie je tylko ten, kto je kiedykolwiek czuł. Bo osoba wychowywana w normalnej rodzinie zawsze będzie uważała zachowanie osoby z toksycznego związku za dziwne i nieracjonalne.

        Tak na marginesie - sama przeżyłam próbę wyjaśnienia sobie różnych spraw z moją matką. I również poniosłam porażkę, bo moja matka nie przyjmuje wielu rzeczy do świadomości. Tak jak rozmowa autorki wątki - matka zapamiętała z niej tylko to, że nie chce się z nią budować. U mnie było tak samo - do mojej matki dotarła najmniej istotna rzecz. Nie oczekuję, że się zmieni, bo cudów nie ma, nie chcę też zrywać kontaktów, bo wciąż jest to moja matka. Ale chciałabym wiedzieć jak z nią rozmawiać, bo racjonalne argumenty do niej nie docierają
        • no1teresa Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 23.06.11, 14:35
          rada jest właśnie dobra, tylko ty-jako ofiara przemocy - nie potrafisz jej wcielić w życie
          ty potrzebujesz terapii, żeby z tej roli ofiary wyjść i paradoksalnie twoja matka też może na tym skorzystać, a przynajmniej będzie miała szansę na zmiany
          bez zmiany twojej postawy nic się nie zmieni
    • leda16 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 00:15
      aglaonike77 napisała:

      Mam toksyczną matkę,

      No więc postawiłaś matce diagnozę, opisałaś symptomy, ale o niej samej ani słowa - ile ma lat, jaki zawód, jak się czuje w syndromie opuszczonego gniazda, itp. Wiadomo natomiast jak bardzo Ty czujesz się źle. Źródła złego samopoczucia upatrujesz w matce. A czy w twoim życiu w ogóle był okres, w którym czułaś się lepiej?


      która dla zachowania dobrego mnieman
      > ia/ wyobrażenia o sobie samej jest gotowa ze mnie zrobić żmiję wyhodowaną na ło
      > nie matki-rodzicielki.

      Bynajmniej, matka nie "robi z Ciebie żmii". Ona uważa Cię za żmiję a to duża różnica. Czym sobie na to zasłużyłaś?


      > Od 7 miesięcy chodzę na terapię do psychoterapeuty. Poszłam tam bo: przez rok
      > miałam pogarszające się problemy ze snem aż w końcu doszło do bezsenności; nien
      > awidziłam siebie samej, także za to jaką jestem matką - a uważałam się za najgo
      > rszą matkę pod słońcem; wybuchy złości i gniewu nie adekwatne do sytuacji; odre
      > agowywanie frustracji na rodzinie .... można by mnożyć w nieskończoność. Krótko
      > mówiąc wypaliłam się emocjonalnie i psychicznie.


      Hm...przez "wypalenie się psychiczne" psychologowie rozumieją raczej bezwład, depresję, apatię a nie ordynarne wrzaski na najbardziej bezbronną istotę - własne malutkie dziecko i dawanie kopniaków osobie, która z miłości nie odpłaci tym samym. Wiec, w czymże jesteś lepsza od matki skoro zachowujesz się wobec bliskich identycznie?

      przeczuwałam, że t
      > o może chodzić o matkę. Psycholog powiedziała wprost " przyszła się Pani uwolni
      > ć od matki".
      > A ja się popłakałam... bo wiedziałam że mówi prawdę.


      To oczywiste, że błyskawicznie zaakceptowałaś frazes, który Ci pasuje i przerzuca odpowiedzialność za Twoje plugawe zachowanie na osobę trzecią. Tymczasem za Twoje niezrównoważenie emocjonalne nie jest odpowiedzialna ani matka, ani malutkie dziecko czy mąż, lecz wyłącznie TY SAMA! Przecież to Ty folgujesz swoim frustracjom w sposób najwygodniejszy dla siebie, decydujesz czy wrzeszczeć czy spokojnie przedstawić swoje racje, Ty, nikt inny. Czyli z własną impulsywnością i neurotyzmem musisz walczyć, zamiast z matką. I tu akurat zamiast lub nawet obok psychoterapii proponowałabym leki uspokajające.


      Jako dzieci do 10-12 roku wychowywani byliśmy z
      > a pomocą pasa, nie było tłumaczenia tylko lanie (pasem, kablem, ręką po twarzy)
      Nie raz miałam sińce na
      > udach i plecach.


      Ale Ty rzekomo mamę kochasz. Za co?


      Nie mieliśmy czasu na dzieciństwo: obowiązki domowe (odkurzan
      > ie, przygotowanie obiadu, zakupy) + lekcje więc mieliśmy mało kolegów;


      To akurat chyba Ci na złe nie wyszło. Prowadzenie domu nie przysparza teraz trudności.


      mama nie

      Ani czasu ani miejsca na bycie dzieckiem nie miałam


      No i trudno. Drugiej szansy na lepsze dzieciństwo mieć już nie będziesz. Nie ty pierwsza i nie ostatnia. Zamiast rozczulać się nad sobą myśl, jak nie spieprzyć dzieciństwa własnemu dziecku i odziedziczyć statusu społecznego mamuśki.


      Całe moje życie wiedziałam, że nie mogę być dla niej ciężarem,że mam dawa
      > ć a nie brać coś od niej, bo ciężkie życie miała; bo jak to powiedziała mi "poś
      > więciła się dla nas".Wielokrotnie mi powtarzała, że wie że na starość się nią z
      > ajmę i tak mnie wychowywała.


      Biciem? Więc wyobrażam sobie, że kwestia opieki nad zniedołężniałą rodzicielką nie będzie Ci spędzać snu z powiek?Oddasz do PDPS-u i po kłopocie. Powiedz jej to już i wyraźnie, żeby nie miała złudzeń co do własnej przyszłości.


      Całe moje życie moja matka była egoistką, która ni
      > e dawała mi wsparcia kiedy tego potrzebowałam, dla której moje potrzeby, lęki,
      > emocje, pragnienia były mniej ważne od jej potrzeby bycia zaopiekowaną, wspiera
      > ną, tą najważniejszą.


      Czyli ona wspierała Cię pasem i była do tego stopnia debilna, że ten pas miał Cię nauczyć opiekowania się nią na starość???

      > W końcu to do mnie dotarło, zobaczyłam moją mamę taką jaką jest naprawdę a nie
      > taką jaką bym chciała aby była (troskliwa, wspierająca, ciepła).


      Sama wspomniałaś wyżej, że charakteru rodziców nie wybieramy sobie. Ty też nie pytałaś dziecka jakie zachowanie chciałoby u Ciebie widzieć.

      Jeszcze rok t
      > emu tego nie widziałam, chciałam się z nią razem budować. Kiedy doznałam tego s
      > woistego "objawienia" (bolało jak cholera, ale wyryczałam ten ból)


      Więc po 7-miu mies. mielenia ozorem u psycholożki nadal potrafisz tylko ryczeć zamiast myśleć? Kobieto, weź się za siebie i wydoroślej!


      postanowiłam o tym porozmawiać z mamą, a
      > także powiedzieć jej o tym wszystkim co pamiętam , jak to wpłynęło na moje życ
      > ie, co wtedy czułam, co dziś czuję. Pierwszy raz mojej mamie powiedziałam o swo
      > ich uczuciach, emocjach, strachach, bólach i pragnieniach.


      A po co i cóż Ci to dało prócz kolejnych wrzasków, awantur i pretensji. Ani mama się pod wpływem przewentylowania Twoich emocji nie zmieniła ani Ty.


      Ze strachu, który
      > mama czuje przed zobaczeniem siebie samej jaka jest naprawdę. Nie zmienia to je
      > dnak faktu, że ja już nie jestem tą małą dziewczynką, która skupiała się na ucz
      > uciach matki i dbała o nie w większym stopniu niż o własne czy własnych dzieci


      I nawet byłoby dziwne, gdybyś to robiła.
      Teraz zyskałam spokój, poczucie wład
      > ania własnym życiem, poczucie harmonii i równowagi wewnętrznej - nie zamierzam
      > tego trwonić na humory mojej mamy.


      A co zyskała twoja rodzina? Piszesz tylko ja, ja, ja...A oni?



      To była trudna rozmowa, z bardzo silnym ładunkiem
      > nienawiści z jej strony , tak silnym że zrozumiałam, że ona jest gotowa zniena
      > widzić mnie aby ratować swoją dotychczasową pozycję.


      To była Twoja projekcja, nic więcej.

      Rozważam czy nie z
      > aprzestać na dłuższy czas całkowicie jakichkolwiek kontaktów z nią


      Czemu nie?



      --
      • anbale Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 11:33
        Uważasz, że autorka wątku powinna zamienić się w matkę swojej matki i ją wyniańczyć?
      • mona.blue Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 12:53
        leda16 napisała:

        > Bynajmniej, matka nie "robi z Ciebie żmii". Ona uważa Cię za żmiję a to duża r
        > óżnica. Czym sobie na to zasłużyłaś?
        >
        > Dlaczego miała sobie czymś na to zasłużyć? Że zbuntowała się w końcu przeciw matce, która stosowała przemoc?

        a nie ordynarne wrzaski na najbardziej bezbronną istotę - własn
        > e malutkie dziecko i dawanie kopniaków osobie, która z miłości nie odpłaci tym
        > samym. Wiec, w czymże jesteś lepsza od matki skoro zachowujesz się wobec bliski
        > ch identycznie?

        Nie wiesz, że wzorce z dzieciństwa przenosi się na własne dzieci i właśnie po to jest terapia, żeby przerwać ten krąg przemocy?
        >
        Tymczasem za Twoje niezrównoważenie emocjonalne nie jest odpowiedzialna ani matka, ani malut
        > kie dziecko czy mąż, lecz wyłącznie TY SAMA! [...]

        A skąd się wziął ten neurotyzm i impulsywność jak nie z dzieciństwa? Poczytaj sobie o przyczynach powstawania nerwicy.
        >
        >
        > Biciem? Więc wyobrażam sobie, że kwestia opieki nad zniedołężniałą rodzicielką
        > nie będzie Ci spędzać snu z powiek?Oddasz do PDPS-u i po kłopocie. Powiedz jej
        > to już i wyraźnie, żeby nie miała złudzeń co do własnej przyszłości.
        >
        > Nie musisz insynuować autorce najgorszych intencji.

        > Sama wspomniałaś wyżej, że charakteru rodziców nie wybieramy sobie. Ty też nie
        > pytałaś dziecka jakie zachowanie chciałoby u Ciebie widzieć.
        >
        Ale każde dziecko ma prawo do wychowywania się bez przemocy, do wsparcia rodziców, a jeżeli tego nie otrzymało to ma słuszny żal.

        > Więc po 7-miu mies. mielenia ozorem u psycholożki nadal potrafisz tylko ryczeć
        > zamiast myśleć? Kobieto, weź się za siebie i wydoroślej!
        >
        > Cierpienie właśnie powoduje wzrost człowieczeństwa, jeżeli o tym nie wiesz.

        > A po co i cóż Ci to dało prócz kolejnych wrzasków, awantur i pretensji. Ani mam
        > a się pod wpływem przewentylowania Twoich emocji nie zmieniła ani Ty.
        >
        > Sprawy trzeba wyjaśniać.

        > Teraz zyskałam spokój, poczucie wład
        > > ania własnym życiem, poczucie harmonii i równowagi wewnętrznej - nie zami
        > erzam
        > > tego trwonić na humory mojej mamy.
        >
        >
        > A co zyskała twoja rodzina? Piszesz tylko ja, ja, ja...A oni?
        >
        Jeżeli ona uzyskała spokój, to na pewno jest też spokojniejsza wobec męża i dziecka.
        Dlaczego ją tak atakujesz? To ona była ofiarą w tym układzie, a jej matka katem.

        >
        > To była trudna rozmowa, z bardzo silnym ładunkiem
        > > nienawiści z jej strony , tak silnym że zrozumiałam, że ona jest gotowa
        > zniena > widzić mnie aby ratować swoją dotychczasową pozycję.
        >
        >
        > To była Twoja projekcja, nic więcej.
        >
        Nie, tacy ludzie nie potrafią przyjąć krytyki, bo cały świat dobrego mniemania o sobie by im się zawalił.

        > Rozważam czy nie z
        > > aprzestać na dłuższy czas całkowicie jakichkolwiek kontaktów z nią
        >
        >
        > Czemu nie?
        >
        Bo to jednak matka, należy stawiać granice, ale nie odseparowywać się.>
        >
      • sabinac-0 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 19:32
        Leda, przestan sie ciskac, bo moze to twoja corka pisze...
      • aglaonike77 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 22:20
        Leda o.... zażyj tabletki które mi sugerujesz jako panaceum na wszelkie kłopoty- być może wtedy życie stanie się dla ciebie znośniejsze i przestaniesz dowartościowywać się na innych. I uśmiechnij się czasem do siebie w lustrze... to pomaga na takie frustracje.
    • renkaforever Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 06:59
      Wspolczuje ci bardzo , niestety wiele matek polskich bije dzieci. Do tego zauwaz okolicznosci zewnetrzne, bo zeby w tej Polsce zyc, to trzeba byc twardym jak skala, a przeciez czlowiek jest czlowiekiem i potrzebuje milosci jak tego chleba powszedniego. Jak tu okazywac milosc, kiedy "przepasc pod nogami", "swiat sie wali", zycie sprowadza sie do zarobienia pieniedzy na zaplacenie rachunkow..a tu dzieci chca przytulenia, serdecznosci, zainteresowania, maz chce milosci.. kobieta sie miota, szaleje jak rozjuszona lwica, bo stres ja przerasta, hormony sufit przebijaja.. Wrzask, pieklo na wlasne zyczenie. W takiej sytuacji maz odchodzi do innej, ktora go w lozku przyjmuje z otwartymi ramionami, a matka zostaje z dziecmi i horror samotnej matki sie zaczyna. Depresja maniakalna murowana, chyba, ze ja ktos po drodze wesprze..
      Takiej kobiecie trzeba pomoc. Twojej matce nikt nie pomogl. Fakt, nie poszla do lekarza, bo wedlug niej, byla zdrowa, tylko te cholerne okolicznosci ja przygniotly. Wiec musiala sie bronic, walczac o kazdy dzien, zeby jakos przezyc i wytresowac dzieci tak, zeby sobie rade daly w zyciu i moze jej kiedys pomogly. To jest brutalne, obrzydliwe zycie, w przemocy i z przemoca na codzien. Mysle, ze nie masz wyrzutow sumienia , ze nie kontaktujesz sie z matka. Tak sie zachowuja osoby zdradzone, oszukane, ktore pragna milosci i jej ciagle nie maja. Szaleja, wyzywaja sie na najblizszych, nie potrafia ulozyc zycia spokojnie. To jest pieklo na ziemi. Kto chce zyc w piekle? Nikt.
      Czlowiek ma prawo do pokoju i milosci i w zasadzie nic wiecej mu nie potrzeba.
    • witch_l Ojciec... 30.03.11, 10:31
      Nie byl inny od matki, tylko w pewneym sensie uzuplenieniem jej agresywnej postawy wobec bliskich. Odszedl i zostawil na pastwe losu swoje wlasne dzieci? To co to za mezczyzna?
      Zaden normalny facet nie zostawi swoich dzieci, zwlaszcza takiej kobiecie. Gdyby moze zostal z nia dluzej to ona poczulaby jego przewage fizyczna.

      Matka zachowuje sie tak jak ja nauczono zachowywac wszak ona pokoleniem bliska ludziom, gdzie w domu mowiono "dzieci i ryby glosu nie maja..." Ja wychowywano w podobny sposob, dlatego ona inaczej juz nie potrafi. To jest zapewne pokolenie ludzi tzw. powojennych, gdzie wojna, bieda i nedza zniszczyla w ludziach to co najbardziej ludzkie.

      Matka nie zidentyfikowla sie ze swoja matka, z jej rola w domu, dlatego sama bedac matka pewnie czula sie w tej roli bardzo obco. Ty z kolei tez z opisu widac nie identyfikujesz sie ze swoja matka i nie masz dobrze przekazanych wzorcow jak byc matka. To znaczy, jak sie czlowiek zachowuje jako matka, co nalezy zrobic, aby nie popelnic starych bledow wyniesionych od poprzednich generacji....Musisz miec kogos kto cie na te sciezke matki naprowadzi i wesprze...
      • sabinac-0 Re: Ojciec... 30.03.11, 19:45
        witch_l napisała:

        > Zaden normalny facet nie zostawi swoich dzieci, zwlaszcza takiej kobiecie. Gdyb
        > y moze zostal z nia dluzej to ona poczulaby jego przewage fizyczna.
        >
        Uwazasz, ze gdyby zamiast odejsc ja bil, bylaby lepsza matka?

        > w domu mowiono "dzieci i ryby glosu nie maja..." (...) wojna, bieda i nedza zniszczyla w ludziach to
        > co najbardziej ludzkie.
        >
        Raczej wielowiekowa tradycja - wierszyki Janowskiego ze "rozeczka bozia karac dzieci karze" powstaly dlugo przed wojna, bieda i nedza.
    • koala_tralalala Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 12:55
      Jestes na dobrej drodze i masz wielkie szczescie, ze nie zaczelas budowy domu :)
      To naturalne, ze matka sie buntuje przed zmiana w waszych relacjach, ze podejmie wszystkie mozliwe srodki, zeby na Ciebie wplynac. Mozna przypuszczac ze uzyje calego arsenalu: szantazu emocjonalnego, wbijania Cie w poczucie winy, obrazania sie, ... , ....

      Wyraznie wyznacz granice i bron ich z zelazna konsekwencja. Uplynie troche czasu, zanim Twoja mama zrozumie i pogodzi sie z tym, ze nadeszlo nowe, ze corka przestala byc mala posluszna dziewczynka.

      Jesli to konieczne, zawies na jakis czas kontakty z matka, powiedz jej jednak wyraznie dlaczego to robisz.
    • horpyna4 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 18:16
      Tylko nie bądź głupia i nie odrzucaj spadku. Zresztą można to zrobić tylko w ciągu pół roku od jego zaistnienia. Zadbaj o to, żeby zostać hipoteczną właścicielką swojej części, albo niech matka Cię spłaci. Domaganie się, żebyś się zrzekła, jest z jej strony nieuczciwością; to tak, jakby usiłowała Cię z czegoś obrabować.

      Ogranicz kontakty z matką i zajmij się swoim życiem. Nie oglądaj się za siebie, tylko patrz w przyszłość.
    • sabinac-0 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 19:30
      aglaonike77 napisała:

      > Dochodzę do wniosku, że być moze nie uda mi się tych normalnych kontaktów z mat
      > ką budować- choć bardzo bym tego chciała.

      Dobrze, ze przyjmujesz to do wiadomosci. Jak widac, terapia nie poszla w las. :)

      > Boję się także, że ta napastliwość, n
      > ękanie jakie stosuje moja mama obecnie jest ponad moje siły.

      Na mamusine szantazyki nie ma mocnych. Uderzaja one, jak by nie bylo, w bardzo glebokie uczucia, a mamuska Cie zna i wie, gdzie przywalic, by bolalo.

      > Rozważam czy nie z
      > aprzestać na dłuższy czas całkowicie jakichkolwiek kontaktów z nią - odseparowa
      > ć się od niej dla ochrony siebie samej, żeby chronić ten spokój i równowagę któ
      > rą zaczęłam łapać? CO o tym myślicie?
      >
      Mysle, ze to bardzo rozsadne.
    • aglaonike77 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 30.03.11, 22:31
      Chciałam wam podziękować za wasze opinie, konstruktywne wypowiedzi... za tą niekonstruktywną także (uświadomiła mi jak mogę skończyć kiedy pozwolę matce obarczać mnie bezgranicznie poczuciem winy, odpowiedzialności - więc w sumie dzięki -Leda).

      Dałyście sporo mi do przemyślenia. Myślę że wiem co powinnam robić : chronić siebie i moją rodzinę. Jeszcze raz Wam dziękuję.
      • witch_l Napewno chronic rodzine... 31.03.11, 10:51
        zwlaszcza swoje dzieci. I wziac poprawke na to, ze mimo wszystko matka pomimo ze zrobila i postepuje zle, nie jest jakims potworem. Zapewne oprocz swoich wad ma tez i te pozytywne strony swojego charakteru, ktory moze sie nie rozwinal w calej okazalosci wlasnie z powodu jej egoizmu, ktory hamuje widzenie wieloplaszczyznowe....Wlasciwie nalezy jej wspolczuc.
        Tak wspolczuc, bo duzo na tym kim sie stala zawazyly czasy, w jakich zycla i to srodwisko wookol niej.
        Nie wyobrazaj sobie, ze w jej mlodosci mogla sobie z matka tak swobodnie porozmawiac, jak dzis mozna, czy napisac gdzies na forum zle o swojej matce, a juz zupelnie nie wiem jaki psycholog wzialby w obrone male zranione dziecko, czy nawet dorosla kobiete na rozmowe.
        Ona napewno wiedziala, ze gdzies zle postepuje, ze popelnia bledy swoich rodzicow,ze miota sie z lekcewazeniem zacofanego spoleczenstwa, wszak maz ja zostawil i poszedl do innej, to oczywiscie jej wina- wedlug tych starych praw spolecznych...Pomysl tylko nikt doslownie nikt, nie wyciagnalby twojej matce reki aby jej pomoc, aby ja wyciagnac na powierzchnie...A dzis jest juz zapozno, aby jej pomoc, tak mysle o ile sama tego nie chce.

        Natomiast tobie bedzie lzej sie zylo jezeli zrozumiesz, ze 'wina' za cale zlo jest czesto zbiorowa, choc bledy wychowawcze polenila ona ale za nia stoi cale to zacofane doczesne spoleczenstwo i ich zasciankowa krotkowzroczna mentalnosc, ktora lubowala sie w destrukcjach.Np. plotkowanie, obgadywanie ludzi, klotliowsc, brak grzecznosci itp.

        Poza tym badz jak mowia ostrozna, bo takich toksycznych ludzi jak matka spotkasz wielu. ja spotykam caly czas, 10000x gorszych...niz moja byla....:=)))Bo tez nie ma lekkiego charakteru...
        I nauczylam sie jednego - stawiac ludziom granice i wymagac regul postepowania w kontakcie ze mna. Takich regul, na ktorych wszyscy funkcjonujemy dobrze, a w ktorych ja nie czuje sie, ze sie gubie... A jezeli ktos tych regul sie nie trzyma, to nie utrzymuje z nim zadnego kontaktu.
    • paco_lopez Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 31.03.11, 12:15
      omatko ale dołujące. współczuje ci kobieto i zyczę wszystkiego najlepszego. społecznie jesteśmy kulawi, a twój wpis mmówi gdzie diabeł tkwi w szczegółach. jak mozna normalnie funkcjonowac na zewnątrz jesli w domu ma sie soft obóz koncentracyjny z moralnym znecaniem sie nad ofiarą. co sie dziwic ojcu, że sie zwinął z domu wariatów rządzonego przez psychopatke. teorie funsteina pasowałyby tu celująco.
      • leda16 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 03.04.11, 21:49
        paco_lopez napisał:

        > omatko ale dołujące. jak
        > mozna normalnie funkcjonowac na zewnątrz jesli w domu ma sie soft obóz koncent
        > racyjny z moralnym znecaniem sie nad ofiarą.



        Najwyraźniej nie znasz współczesnych trendów wychowawczych. Obecnie cała Ameryka' kolebka skompromitowanych teorii B.Spocka i A. Miller, pieje z zachwytu nad książka A. Chua "Battle Hymn of Tiger Mother", której naczelną teza brzmi: "dzieci trzeba trzymać bardzo krótko". Amerykański model demokratycznego wychowania w rodzinie produkuje hedonistycznych neurotyków a chiński perfekcyjnie zaprogramowanych ludzi sukcesu. Konsekwentna tresura uczy dzieciaki pracowitości i pewności siebie, w ostatecznym rozrachunku dając im radość ze wszystkiego, co robią w życiu. Tymczasem model zachodni, w którym rodzice troskliwie pochylają się nad słabościami swoich pociech i wychwalają je pod niebiosa za każde, nawet najmniejsze osiągniecie prowadzi do tego, że są słabe psychicznie, nie wierzą we własne możliwości, mają niską samoocenę, postawę roszczeniową, czują się permanentnie a po osiągnięciu pełnoletniości gonią na dopieszczanie do psychologów. Kiedy A Chua dostała od córki laurkę, którą uznała za niedopracowaną, oddała ją z instrukcją: "następnym razem się popraw. Nie zasługuję na coś tak nędznego" Rzecz nie do pomyślenia w naszej kulturze.
        Za modelem chińskim przemawiają liczby - w międzynarodowych egzaminach sprawdzających wiedzę 15-to latków w różnych krajach świata w 2010 po raz pierwszy wzięli udział chińscy uczniowie uzyskując ku powszechnemu zdumieniu najlepsze wyniki we wszystkich 3 kategoriach - humanistycznej, przyrodniczej, matematycznej.Nastolatki z USA wylądowały dopiero na 17, 23, i 31 miejscu, polskie na 15, 19, 25. Pozostałe argumenty plasują Chiny w randze pierwszej potęgi ekonomicznej świata a Ameryka jest już gospodarczym trupem, kultura euroamerykańska chyli się ku upadkowi. Europą targają pogłębiające się z roku na rok kryzysy, zadłużenie, nędza coraz większej populacji obywateli.
        • sabinac-0 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 03.04.11, 22:34
          leda16 napisała:

          > Amerykański model demokratycznego wychowani
          > a w rodzinie produkuje hedonistycznych neurotyków a chiński perfekcyjnie zaprog
          > ramowanych ludzi sukcesu.

          Amerykanie przewodza w nauce i kulturze a Chinczycy w tasmowym wyrobie marnej jakosci taniochy.
          Obdzieranie niedobitych kurakow z pierza tez ma miejsce w Chinach, bo "hedonistycznemu neurotykowi" zadrzalaby reka, czego nie mozna powiedziec o "perfekcyjnie zaprogramowanym czlowieku sukcesu".

          > Konsekwentna tresura uczy dzieciaki pracowitości i pe
          > wności siebie (...)

          I niestety rowniez bezwzglednosci.

          > Tymczasem model zachodni, w którym rodzice troskliwie pochylają si
          > ę nad słabościami swoich pociech i wychwalają je pod niebiosa za każde, nawet
          > najmniejsze osiągniecie prowadzi do tego, że są słabe psychicznie, (...)

          Maja uczucia.
          Ze perfekcyjnie zaprogramowane ofiary tresury kazdy przejaw ludzkich uczuc traktuja jak godna pogardy slabosc, to inna sprawa.

          > Za modelem chińskim przemawiają liczby (...)

          Za modelem pruskim tez swego czasu przemawialy.
          Az "perfekcyjnie zaprogramowani ludzie sukcesu" bezrefleksyjnie, na rozkaz, wybili kilka milionow ludzkich istnien.
          • leda16 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 04.04.11, 23:14
            sabinac-0 napisała:

            > Amerykanie przewodza w nauce i kulturze a Chinczycy w tasmowym wyrobie marnej j
            > akosci taniochy.


            Tak? A od kogo dostali porcelanę i pergamin? Zaś co do "kultury" pewnie Mc Donalda masz na myśli, bo większość kulturalnego dorobku jankesi zaimportowali z Europy i Azji właśnie. Pewnie też ta "kultura" kazała im wytępić doszczętnie Indian, wietnamskie dzieci palić napalmem, handlować bronią z Izraelem, napaść na Irak i Afganistan. Wiele przejawów tej "kultury" opisał Dreschner w "Molochu"


            > Obdzieranie niedobitych kurakow z pierza tez ma miejsce w Chinach, bo "hedonist
            > ycznemu neurotykowi" zadrzalaby reka, czego nie mozna powiedziec o "perfekcyjni
            > e zaprogramowanym czlowieku sukcesu".


            Za to nie zadrży mu dupa wypinająca się na własną matkę - jeśli już chcesz prowadzić dyskusje na tym poziomie.


            > I niestety rowniez bezwzglednosci.


            Tia, model amerykański produkuje ludzi pozbawionych bezwzględności :))).



            > Maja uczucia.
            > Ze perfekcyjnie zaprogramowane ofiary tresury kazdy przejaw ludzkich uczuc trak
            > tuja jak godna pogardy slabosc, to inna sprawa.


            Tak, zwłaszcza na Forum psychologia widać wyraźnie jakość tych "uczuć" zwłaszcza w odniesieniu do starych rodziców potrzebujących oparcia w dzieciach. Zresztą sama dałaś dyla od mamy na odległość paru tysięcy kilometrów i jeszcze się tym chełpisz. To jest zapewne dowód Twoich wysoce wysublimowanych "uczuć".


            > Za modelem pruskim tez swego czasu przemawialy.
            > Az "perfekcyjnie zaprogramowani ludzie sukcesu" bezrefleksyjnie, na rozkaz, wyb
            > ili kilka milionow ludzkich istnien.


            Jednak Chińczycy nigdy nie przyczynili się do I ani II wojny światowej, nie wybili setek tysięcy Indian na ich ziemi, nie spalili napalmem setek tysięcy kobiet i malutkich dzieci, nie wszczęli wojny w Zatoce Perskiej, nie wyhodowali Bin Ladena na swoim łonie, nigdy nie mieli ambicji być żandarmem świata, którą to rolę przez 3 wieki z powodzeniem pełni USA metodą najnikczemniejszych zbrodni i terroru.
            • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 05.04.11, 05:18
              Nie ma co tak chinczykow wychwalac pod niebiosa, tylko zeby udowodnic wyzszosc jednej ksiazki nad innymi. Tez maja swoje za uszami: masowa kradziez wlasnosci intelektualnej, szpiegostwo przemyslowe i naukowe, przekupstwa w ONZ.
        • mona.blue Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 03.04.11, 22:47
          Zapoznaj się bliżej z tym, co zawiera ta książka. Metody tej chińskiej matki są barbarzyństwem i tyranią - podobno wystawiała np. dzieci za karę za zimno albo zabraniała skorzystać z toalety.
          I co z tego, że osiągną sukces - ale czy są szczęśliwi?

          Ja też jestem za dyscypliną, ale rozsądną - za wymaganiami odpowiednimi do wieku, konsekwentnymi, za tłumaczeniem i nie pozwalaniem na wszystko, za uczeniem współpracy i pomocy innym, nauczeniem wartości solidnej pracy i wypełniania obowiązków.
        • witch_l Ta ksiazka jest wysmiana... 04.04.11, 00:16
          Nie uczy i nie wnosi nic nowego do kultury. Ot, jeszcze jeden rodzic- bardzo narcystyczny, tresuje dzieci gorzej niz nie jeden swoje psy. Rezultatem wychowania jest dziecko samolubne i egoistyczne pozbawione empatii. Taki kolejny robot cop, dobry na uzytek zachodnich zleceniodawcow do prac na tasmie, bo o kreatywnosci to nie ma co marzyc.

          Ksiazka zostala wysmiana w Szwecji.
          Natomiast A. Miller nigdy nie tworzyla teorii na temat wychowywania dzieci.
          • renkaforever Re: Ta ksiazka jest wysmiana... 04.04.11, 03:05
            Ja mysle, ze ksiazki sa pisane po to, zeby zarobic pieniadze. To jest szokujaca ksiazka i dla tego sie o niej mowi, a jak sie mowi, to sie moze i chce miec. Kazdy wychowuje dzieci tak jak umie i robi to, czego od niego oczekuje przedszkole i szkola :), a nie autorka ksiazki. Reszta , wychowywana w domu, to margines i ci, jak sie juz urodza, to wiadomo, jaki beda mieli zyciorys. Wszystko zaprogramowane tak, zeby fortuna sie nie zmniejszyla i zadna ksiazka jeszcze na ten temat nie zostala napisana:)
            • witch_l Re: Ta ksiazka jest wysmiana... 04.04.11, 10:21
              Ta ksiazka zostala napisana przez kobiete o pochodzeniu chinskim. Niestety tak sie wychowuje dzieci w Chinach. Bardzo twarda reka. Gdyby Chiny nadal lezaly klockiem w ekonomii, to taka ksiazka nie mialaby racji miejsca, jednak chinski smok podniosl leb i dlatego napisano cos, aby pochwalic swoja nacje. W sumie nie ma nic w niej nowego podobnie, twardo wychowywano dzieci po drugiej wojnie swiatowej, podobnie wychowuje sie w coponiektorych sektach w USA, chocby wyznawcy anababtystow, Amishe, zyja tak jak sie zylo w XVIII stuleciu i podobnie twardo chowja swoje dzieci...Ale czy to dla nich oznacza jakis sukces?A wiec nic nowego pod sloncem. Ot coz jeszcze jeden matczyny perfekcjonizm.
              W sumie pamietam,ze i w Polsce bylo i jest podobnie, dzieci siedza i ucza sie po calych nocach, aby zaliczyc egzaminy, czy pismne...
              • leda16 Re: Ta ksiazka jest wysmiana... 04.04.11, 23:26
                witch_l napisała:

                > Gdyby Chiny nadal lezaly kl
                > ockiem w ekonomii, to taka ksiazka nie mialaby racji miejsca,


                Właśnie. Ale to Ameryka i większa część Europy leży klockiem i intensywnie myśli - dlaczego? I o dziwo - zaczyna obciążać winą system wychowawczy produkujący rozleniwionych, egocentrycznych nieudaczników.


                podobnie wychowuje sie w coponiektorych sektach w USA, chocby wyznawcy
                > anababtystow, Amishe, zyja tak jak sie zylo w XVIII stuleciu i podobnie twardo
                > chowja swoje dzieci...Ale czy to dla nich oznacza jakis sukces?A wiec nic noweg
                > o pod sloncem.


                Chyba nie rozumiesz. Twarde wychowanie nie oznacza prymitywizmu i prostactwa. Dzieci Chua perfekcyjnie grają na instrumentach muzycznych, i osiągają celujące wyniki w amerykańskich szkołach, ponieważ tam się urodziły, są Amerykankami.



                > W sumie pamietam,ze i w Polsce bylo i jest podobnie, dzieci siedza i ucza sie p
                > o calych nocach, aby zaliczyc egzaminy, czy pismne...


                Jeśli są mało zdolne, to tak. To zresztą chyba lepsze niż praca przy mopie.
                • witch_l Re: Ta ksiazka jest wysmiana... 05.04.11, 00:03
                  Jeśli są mało zdolne, to tak. To zresztą chyba lepsze niż praca przy mopie.
                  ...
                  A co maja zdolnosci z praca przy mopie, jak to zgrabnie okreslasz? Kazda uczciwa praca zasluguje na szacunek, tak samo jak osoba, ktora te prace wykonuje. Nigdy nie gardze ludzmi za to jaka prace wykonuja, a zwlaszcza ludzmi, o ktorych sie mowi,ze maja nizszy status spoleczny z racji wykonywanego zawodu.
                  Tutaj zaprzeczasz sama sobie, bo skoro dzieci tej chinskiej ekonomistki sa takie zdolne to po co siedza po nocach? Po co ten pruski dryl, aby zablysnac perfekcja? Wszak ta perfekcja jest bardziej bliska amerykanskiej, niz chaotycznym i balaganiarskim Chinom, gdzie o perfekcje w produkcji np. przemyslowej, jest dosc trudno.
                  Czy znam chinczykow? Nawet sobie nie wyobrazsz jak bardzo i wielu. Jestem jedna z tych, ktorzy wykorzystuja ceny pracy wraz z produkcja jakie proponuja Chiny i cenie sobie bardzo wspolprace z chinskim przemyslem, zwlaszcza papierniczym. Tu dzialaja bezblednie...

                  Co do ksiazki uwazam, ze jeszcze jedna psychopatka, o narcystycznych zapedach przyznaje sama sobie racje, bo nikt z odrobina zdrowego rozsadku, raczej jej tego nie przyzna...
            • leda16 Re: Ta ksiazka jest wysmiana... 04.04.11, 22:11
              renkaforever napisała:

              > Ja mysle, ze ksiazki sa pisane po to, zeby zarobic pieniadze.


              Na pewno taki jest bezpośredni cel każdej książki. Beniamin Spock też po to je pisał. Nie tylko po to, żeby bezinteresownie rozsiewać swoje koncepcje wychowawcze. W gruncie rzeczy wszyscy dla tego celu pracujemy fizycznie bądź umysłowo. jednak na książce Spocka wychowało się całe pokolenie Amerykanów. I na pewno nie jest to pokolenie na wskroś empatyczne.


              To jest szokujaca
              > ksiazka i dla tego sie o niej mowi,



              Tak, szokującą w stosunku do powszechnie wyznawanych stereotypów. Jednak czy zupełnie pozbawiona walorów poznawczych? Nie wiem. Książki jeszcze nie czytałam. Podobno stylistycznie jest kiepska.
          • leda16 Re: Ta ksiazka jest wysmiana... 04.04.11, 22:36
            witch_l napisała:

            > Nie uczy i nie wnosi nic nowego do kultury.


            Wnosi inną niż wyznawane dotąd koncepcję wychowania. Tyle, i aż tyle.


            Rezultatem wychowan
            > ia jest dziecko samolubne i egoistyczne pozbawione empatii.


            A skąd wiesz, że taki a nie inny jest rezultat? Dużo znasz Chińczyków? Czyżbyś twierdziła, że euroamerykański model wychowania tworzy ludzi pozbawionych egoizmu, empatycznych i altruistów? Na dodatek zaradnych, ambitnych? To skąd ten tłok na kozetkach psychoanalityków i w gabinetach psychologicznych, skąd to niemalże masowe, patologiczne uzależnienie od psychoterapii widoczne szczególnie w kulturze amerykańskiej?


            Taki kolejny robot
            > cop, dobry na uzytek zachodnich zleceniodawcow do prac na tasmie, bo o kreatywn
            > osci to nie ma co marzyc.


            Robot? Czyżby chińskie dzieci, które plasują się na I miejscu w świecie w zakresie nauk humanistycznych, matematycznych i przyrodniczych po zakończeniu edukacji lądowały przy taśmie produkującej buty, śrubki i części do lodówek?
            >
            > Ksiazka zostala wysmiana w Szwecji.


            Och, Kopernik też był kiedyś wyśmiewany i tylko insygnia biskupie uratowały go przed stosem. Śmiech nie jest żadnym argumentem w dyskusji a w myśl przysłowia negatywnie określa czyjś status intelektualny ;).


            > Natomiast A. Miller nigdy nie tworzyla teorii na temat wychowywania dzieci.


            Nie bezpośrednio, jednak tworząc model dziecka-ofiary przyczyniła się do istniejących współcześnie dzieciocentrycznych trendów.
        • paco_lopez Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 04.04.11, 10:52
          leda moze ty i z psychologii masz piatki ale z ekonomii , to raczej nie. ameryka idzie cyklami koniunktury i widziałem dane jednego całkiem oblatanego,że akurat teraz podnosi się ich gospodarka. człowiek umiera na zawsze, a koniunktura zmartwychwstaje.o tym nie wspominają bajki chrześcijańskie. chiny są obecnie super hiper , ale jak to w historii zawsze bywało jak sie który zanadto wychylił ze swoim mocarstwem, to sie ani obejrzał jak leciał na ryj. chińskie tresowane dzieci za pare lat mogą byc tasmowymi samobójcami, a ja w swoim komentarzu do wątku wyraziłem jedynie róznicę w wychowaniu mojej osoby przez moją matkę do sytuacji wątkownicy. moich chłopców piastowac długo nie zamiaruje. starszy forse do skarbonki umie pchać , jak ja i liczy szybko, także ufam, ze na bazarze sobie poradzi jakbyco. w szkole za grzeczny też nie jest
        • to.niemozliwe Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 05.04.11, 05:24
          To, ze ameryka zachwyca sie, w iscie amerykanskim stylu - jedna ksiazka, to jeszcze nie jest "nowoczesny trend w wychwywaniu dzieci" :-) . Na tej zasadzie byla moda na Spocka. I jedna i druga metoda jest przegieta i w ogole nie uwzglednia roznic indywidualnych. Juz lepsza by byla pozycja pt. "Poznaj swoje dziecko, a potem adaptuj dobre metody" :-)
          --
          Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
          • witch_l Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 05.04.11, 10:31
            Zachwycaja sie Media, bo przy okazji zarabiaja, nikt normalny nie kupi i nie bedzie czytal nowego Mao Tse-tunga w wersji kieszonkowej...
            • renkaforever Re: dobrze powiedziane :) 05.04.11, 21:49

              masz racje kto zdrowo myslacy by dzisiaj chcial nasladowac mao? tylko tyrani moga byc tym zainteresowani, oni potrzebuja karnych robotow.
    • jedr-ek28 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 10.04.11, 21:31
      Witaj,

      Na wstępie chcę powiedzieć, że myślę, że jesteś osobą wiedzącą, co dla niej samej i dla jej rodziny jest dobre i mimo złych doświadczeń z rodzicami chcesz osiągnąć rodzinne szczęście. Postaraj się nie myśleć o tym, jak traktowała Cię Twoja matka i nie powtarzać złych schematów w swoim domu. Bądź tą "dobrą" matką, a Ty wiesz, co to znaczy dobrą. Masz rodzinę i męża, tak masz lepiej niż ja. Ja nie mam nikogo, jestem sam. I z podobnych powodów wyniosłem się z domu, teraz mieszkam z Łodzi, jestem po studiach, mam dobrze płatną pracę i mogę zacząć realizować się w tym, w czym nie chcieli pomóc mi moi rodzice, przez co popadłem w kompleksy nieśmiałości i unikania innych ludzi. Jesteś na dobrej drodze i myślę, że powinnaś ograniczyć kontakty z Twoją matką. Jakiekolwiek skutki będzie to miało na Twoje dzieci, ale nie pozwól, by ktoś przeszkadzał Ci w osiągnięciu dojrzałych relacji w Twojej rodzinie. Powodzenia i wszystkiego dobrego
    • jedr-ek28 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 10.04.11, 21:32
      Witaj,

      Na wstępie chcę powiedzieć, że myślę, że jesteś osobą wiedzącą, co dla niej samej i dla jej rodziny jest dobre i mimo złych doświadczeń z rodzicami chce osiągnąć rodzinne szczęście. Postaraj się nie myśleć o tym, jak traktowała Cię Twoja matka i nie powtarzać złych schematów w swoim domu. Bądź tą "dobrą" matką, a Ty wiesz, co to znaczy dobrą. Masz rodzinę i męża, tak masz lepiej niż ja. Ja nie mam nikogo, jestem sam. I z podobnych powodów wyniosłem się z domu, teraz mieszkam z Łodzi, jestem po studiach, mam dobrze płatną pracę i mogę zacząć realizować się w tym, w czym nie chcieli pomóc mi moi rodzice, przez co popadłem w kompleksy nieśmiałości i unikania innych ludzi. Jesteś na dobrej drodze i myślę, że powinnaś ograniczyć kontakty z Twoją matką. Jakiekolwiek skutki będzie to miało na Twoje dzieci, ale nie pozwól, by ktoś przeszkadzał Ci w osiągnięciu dojrzałych relacji w Twojej rodzinie. Jesteś na dobrej drodze. Powodzenia i wszystkiego dobrego
      • ferro2 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 13.04.11, 08:50

    • lorusza Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 15.04.11, 00:29
      Jak dla mnie to twoja matka sie po prostu panicznie boi, ze traci nad toba wladze stad agresja. Przechodzilam cos podobnego. Wyjechalam, urwalam kontakt, nic nie wyjasnilam i przestalam sie ludzic, ze sie zmieni... nie zminie sie. Jedyne co mozesz zmienic to cos w sobie.

      Nie latwo jest przerwac ten lancuszek, bo zapewne ten schemat przekazano jej gdy byla dzieckiem i jest powielany od pokolen. (chociaz tak nie musialo byc i nie ma to wiekszego znaczenia). To ciezka droga i nie ma pewnosci , ze sie uda ale mysle, ze warto podjac wysilek, bo jednak czasem sie udaje :) Ach i jeszcze jedno... zaufaj sobie .... na poczatku pewnie bedziesz szukala potwierdzenia, ze zrobiono ci krzywde, szukala rad , ktore potwierdzaja to co myslisz ale jak sie tym nie zadowolisz to masz szanse zaczac odkrywac cos nowego, zrzucac swoje maski i cieszyc sie z nowych odkryc na swoj temat :)
      • ferro2 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 16.04.11, 15:44
        niestety, jak widze po swojej mamie, ona sie nie zmieni, prawda, brak kontroli nad " dziecmi" powoduje u rodzicow agresje, moja mama taka jest, dzis tez, kilka nie milych slow pod moim adresem, pytania, rozkazy, a ja wzruszylam ramionami, wsiadalm do auta i pojechalam sobie do domu, taka to byla mila wizyta u mamy w sobote:)))) az zal d.... e sciska:)
    • annarchia Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 18.04.11, 00:12
      aglaonike77 napisała:

      > ękanie jakie stosuje moja mama obecnie jest ponad moje siły. Rozważam czy nie z
      > aprzestać na dłuższy czas całkowicie jakichkolwiek kontaktów z nią - odseparowa
      > ć się od niej dla ochrony siebie samej, żeby chronić ten spokój i równowagę któ
      > rą zaczęłam łapać? CO o tym myślicie?

      TAK. Chroń tę równowagę.

      Ps - Szacun!


    • oxf chyba sie niemalze w tobie 21.04.11, 00:09
      z.........;;;
      witam jeszcze nigdy nie przeczytalem listu tak podobnego do moich doswiadczen z moja matka mamy bardzo duzo wspolnego w tej materii :(((
      • renkaforever Re: matka 22.04.11, 07:40
        Matka zostala zraniona bardzo powaznie twoja decyzja o wycofaniu sie z tego projektu wspolnej budowy domu. Dla niej to oznacza, ze sie rodzina rozpada. Syn wyemigrowal, corka sie wycofuje, ma dosc. A mama zostaje sama. To boli. Kazda matka chcialaby na stare lata miec wokol siebie najblizszych.
        Ale, wiesz, ja mysle, ze twojej mamie i tobie to wyjdzie na dobre:) Moze wasze kontakty nabiora jakichs cywilizowanych zarysow. Twoja mama powinna zaczac terapie pozytywna. Za duzo zla ma w sobie i w sumie to chyba normalne po takich doswiadczeniach. Bila dzieci, bo byly JEGO. To tak jakby JEGO bila , twojego ojca. Nigdy mu nie darowala i w koncu wpadla we wlasne sidla.
        Tak to jest jak ludzie sa zawzieci i nie potrafia wybaczac. Sami sie skazuja na pieklo i potem samotnosc. Bo kazdy z piekla ucieka , a matka zostaje. Bo jest zawzieta i nie potrafi wybaczac. Widzi, ze to sie obraca przeciwko niej , ale dalej nie rozumie zwiazku przyczynowo skutkowego. Ktos jej musi to wytlumaczyc, bo sie kobita "zaheta" na zawal albo wylew ze stresu.
    • ahah_beauty Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 22.04.11, 08:30
      Nie dziw się, ze Ojciec odszedł od takiej kobiety(Twojej matki) do innej. Święty by nie wytrzymał:(
    • ahah_beauty Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 22.04.11, 08:36
      Nie masz z kim budować normalnych stosunków. To wszystko jest w Twojej głowie, poniewaz ona najprawdopodobnie NIGDY się nie zmieni, a tylko jej zmiana mogłaby spowodować Wasze normalne kontakty. Miałam podobne dzieciństwo ale bardziej traumatyczne. Wiem o czym piszę:) Ciepło pozdrawiam
    • oxf Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 22.04.11, 14:12
      witaj

      zalozylas ten watek dosc dawno ale mam nadzieje ze moze jeszcze tu zagladasz.

      mam bardzo podobne doswiadczenia ale jako facet i tez sie z tym szarpie cale zycie i do podobnych konkluzji doszedlem co ty:((((

      ogolnie jest tak ze moja matka uwaza (co zrozumialem kilka lat temu) ze ja jestem jej winny wdziecznosc niejako za to ze zyje, czyli ze powinienem jej okazywac zawsze i wszedzie wdzecznosc z tego powodu, powinienem zawsze popadac w zachwyt na jej widok i niezmiennie komplementowac jej osobowosc. to jest cos co niepodlega jakiej kolwiek dyskusji czy watpliwosci bo bez watpienia ona mnie urodzila a nie ja ja!!! jesli wiec nie znajduje u mnie takich zachowan czyli tgz jak ona nawyza "szacunku" to stara mi sie "wytlumaczyc" co powiniem poczac, co powinienem "naprawic" aby zaspokoic jej oczekiwania. kiedy i to nie pomaga dochodzi do jedynie slusznym "wnioskow" ze moje zachowanie jest celowe i zamierzone a skoro tak to znaczy ze jestem osoba obdarzona "szczegolnie paskudnymi cechami osobowosci" co wywoluje wielki jej sprzeciw i oborzenie. matka nigdy mi w niczym nie wierzy i zupelnie mi nie ufa bo jak mozna ufac komus o tak "paskudnych cechach osobowosci"? Musze przy tym zaznaczyc ze jej stosunki z calym otoczeniem sa w zasadzie kopia tych co ma ze mna co powinno dac jej cos do myslenia ale tak sie nie dzieje :((( Ogolnie biorac pod uwage moja "szczegolnie paskudna osobowosci" nie moge sie do mojej matki z niczym nigdy wzrocic bo przeciez osoba o tak okropnych cechach nie moze od matki niczego oczekiwac, co powoduje caly szereg dalszych konsekwensji za ktore ona mnie obwinia. Wszystko to nie pozostaje bez wplywu na moja malzenstwo i nie jest to wplyw pozytywny. Ogolnie moglym bardzo dlugo pisac.

      Jakie wnioski dla Ciebie byc moze??? W ralacjach ja moja matka to ja zawsze jestem winowajca (zyje wiec z poczuciem winy) i tym zlym ale kilka lat temu oswiadomilem sobie ze ona powiela chyba swoje doswiadczenie z jej wlasnym ojcem ktorego bardzo krytykuje ale ktorego ja juz nie znalem. Oczywiscie ona odrzuca takie wnioski z mojej strony uwazajac ze ona byla krzywdzona przez ojca ale sama mnie w taki sposob nie traktuje. Z drugiej strony bardzo sie denerwuje jak wrzucam te sprawe, tym bardziej ze jak ona uwaza nie mozna matki krytykowac bo to brak "szacunku" jednak ona juz swojego ojca krytykowac moze i powinna. Kolejny problem to zaleznosc mieszkaniowa ktora ja mam od swojej matki co powodowalo ze nie mialem do konca odwagi jej sie przeciwstawic, grac w otwarte karty ale ten problem powoli zmierza do rozwiazania. na pewno utrzymywanie zaleznosci w jakiekolwiek formie jest bardzo szkodliwe i rownowaga relacji czy chocby wymiany argumentow staje sie niemozliwa lub utrudniona bo nigdy nie wiesz do czego ta kobieta jest zdolna.
      Kolejna sprawa to kwestia jakiejs poradni psychologicznej, mnie sie nie udalo matki do niej przekonac, ona ma obawy choc czasami wydaje sie byc sklonna to niej zwrocic razem ze mna oczywiscie, tym niejmiej napisalem jej kilka listow gdzie bez krzykow przeklinania i nerwow wylozylem jak widze te relacje i o dziwo ona jakos normalnie i pozytywnie na nie zareagowala. a nawet przepraszala mnie o obiecywala ze sie zmieni. niestety ta "zmiana" nie trwala zbyt dlugo ale zawsze "cos". kolejna sprawa jest taka za jak ona sie wydziera to ja robie to samo, czego ci nie polegam generalnie ale w sumie to chyba lepsze niz podkucic ogon i czuc sie winnym tak zawsze ona tez ma szanse poczuc sie "winna". inna sprawa ze ja wole sie z nia awanturowac i konsentrowac jej uwage nizli by miala ona "wejsc" na moja zone.

      pozdrawiam
    • milenka_100 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 23.06.11, 11:38
      Toksyczna matka... Temat rzeka... Coś czego osoby, które nie miały takiej matki nigdy nie zrozumieją. Tylko wyrażają zdziwienie, że "można się tak dać sterroryzować", nie rozumieją, że te lata tresury przez nią stosowane wywarły bardzo silne piętno - nie da się po prostu zerwać kontaktów i dalej żyć szczęśliwie, bez poczucia winy (zaszczepionego od najmłodszych lat).

      Moje najwcześniejsze wspomnienia? Wiecznie obrażona matka. O wszystko i na każdego - a to na mojego ojca, a to na mnie a to na nas oboje. Obrażona na rzeczy prawdziwe i wyimaginowane (tworzenie rzeczywistości pozostało jej do dzisiaj). Nigdy nie przeprosiła, nawet jeśli nie ma racji to brnie dalej. Opcjonalnie zaczyna nagle rozmawiać, jakby nic się nie stało. Ale słowo "przepraszam, nie miałam racji" w życiu nie przejdzie jej przez gardło.

      Mojego ojca sobie wychowała, zresztą nie było trudno. Jest on osobą z natury ugodową, nie lubi konfliktów. Zatem ona zarządza nim jak chce, bo wie, że się jej nie postawi.


      Ogólnie jest osobą, która wszędzie widzi najgorsze scenariusze (słowo optymizm jest jej obce, a jeżeli coś się gorszego zdarzy, to nie umie wspierać, jak wtedy, kiedy mój ojciec stracił pracę, a ta chodziła po domu i gadała, że na pewno już go nikt nie zatrudni i będziemy teraz jedli kit z okien - nóż się w kieszeni otwierał), nie lubi ludzi (typowa polska cecha - ciągle się porównuje do sąsiadów i znajomych i jeżeli ktoś ma chociaż trochę lepiej to zaraz pojawia się zawiść i złośliwość), uważa, że wszystko wie najlepiej a ja powinnam żyć tak aby:
      a) mogła się mną chwalić dookoła (choć oficjalnie nigdy tego nie przyzna)
      b) wg jej scenariusza, bo ona wie najlepiej, a jeżeli mam odmienne zdanie niż ona, to na pewno mnie zbuntował mój okropny mąż (bo oczywiście nie ma szans abym sama miała inne zdanie niż ona)

      A właśnie, ten mój "okropny mąż"...Okropny, bo nie chce jej słuchać. Bo facet nie poddaje się jej schizom i nie chce jej we wszystkim słuchać (i, o zgrozo, doprowadził do sytuacji kiedy nasze rodzinne decyzje podejmujemy sami, bez konsultacji z nią!). I ma okropną rodzinę, z którą, wg mojej matki, nie powinniśmy utrzymywać kontaktu. Oczywiście nie mówi tego tak dosłownie, ale ciągle robi mi jazdy o to, że spotkaliśmy się z kimś z JEGO rodziny (teściowa jest ta najgorsza, cokolwiek nie wymyśli, moja matka oczywiście chce inaczej, próbuje to przeprowadzić, a jeśli jej się nie udaje to się obraża - znowu...). Obrażanie się to jej sposób na wszystko. Takie obrażanie się ze złośliwymi komentarzami, na które mimo świadomości nie umiem sie uodpornić. I ciągle stawia się w roli męczennika, nad którą sie wszyscy znęcają. Sama wie najlepiej co ktoś pomyślał, jakie miał intencje, dopasowuje fakty do swoich teorii (przykładowa rozmowa: ona: "pojedziesz z nami do babci?", ja: " nie ma sprawy. kiedy jedziecie?", ona: "w sobotę koło 14", "ja: "ojej, na środę mam gości, ale czekaj, zobaczę czy nie da się ich przesunąć", ona: "no tak, wiedziałam, że nie będziesz chciała jechać", ja: "ale mamo, przeciez mówię, że chcę, tylko już miałam plany, spróbuję je jednak przesunąć, bo rzeczywiście dawno się z babcią nie widziałam", ona: "no tak, oczywiście, ty do mojej rodziny już w ogóle nie chcesz jeździć... ale jakby to był wyjazd do rodziny twojego męża to już byś leciała..." itd itd. Człowiek się czuje jak kretyn), a jeżeli fakty nie pasują to tworzy rzeczywistość (ona: "masz tłuste włosy i jesteś ubrana w stare ciuchy - przynosisz mi wstyd", ja: "ale mamo, to jakiś absurd, mam na sobie sukienkę kupioną w zeszłym tygodniu,a włosy myłam dziś rano", ona: "nieprawda, tą sukienkę kupiłam ci 10 lat temu, a włosy masz brudne", ja: "mamo, to jakaś bzdura, to ty sobie coś wymyśliłaś", ona: "dobrze, rób jak chcesz, nie musisz utrzymywać ze mną kontaktu, nikt cię nie zmusza, idź do swojej teściowej, pod której jesteś wpływem"). Generalnie większość jazd dotyczy zawiści i zazdrości w kontekście rodziny mojego męża i tego, że nie chcę jej słuchać.

      Podobnie jest z wmuszaniem pomocy - nawet jak jej nie potrzebuję, to muszę ja przyjąć, bo inaczej wysłuchuję jaki, to jestem sobkiem i dziwadłem, który nie umie żyć z rodziną. Tak było po porodzie, kiedy ona uważała, że powinniśmy się do nich wprowadzić, bo przecież ona nam najlepiej pomoże. Kiedy zaprotestowałam była jazda, ale się zaparłam. Wiedziałam, że jeśli się zgodzę przeżyję piekło na ziemi. Efekt był taki, że jak do nas przychodziła to robiła okropne uwagi na temat bałaganu w domu (bo jak tak można nie sprzątać, widać nie umiemy się zorganizować, to ona nam teraz posprząta... - oczywiście sprzątanie połączone z durnymi uwagami), mojego męża, mnie itd. A teraz, po latach, ciągle mi wypomina jaka to ja dziwna jestem (delikatnie mówiąc), bo wszystkie córki jej koleżanek wprowadziły się do matek po porodzie i były niesamowicie szczęśliwe i wdzięczne, że mogą kzystać z wiedzy i doświadczenia swoich matek... O zasypywaniu mojego dziecka miliardem niepotrzebnych rzeczy już nie wspomnę (chodzi o to aby pokazać rodzinie mojego męża)

      Kurcze, to wszystko temat rzeka (znowu jest obrażona, tak na marginesie), ale piszę o tym dlatego, że widzę pewien element wpólny z niektórymi wypowiedziami. U mnie też jest to jazda pokoleniowa. Moja babcia, matka mojej matki, terroryzowała ją i była / jest toksyczną osobą, której moja matka sie panicznie boi i którą oczywiście przy mnie ciągle krytykuje (ale oczywiście sama nie uważa aby była taka jak ona, nie, jej obraz w swoich oczach jest wspaniały - ona jako idealna matka, rozumiejąca, pomocna itd). Dlatego ja mam cichą nadzieję, że taka nie będę i aby uniknąć tego za każdym razem jak się wkurzam na męża to się zastanawiam, czy przypadkiem nie czepiam się tak jak czepiałaby się moja matka. n


      po porodzie sama



      • andzia752 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 08.07.11, 11:40
        Jak Cię czytam, to jakbym czytała o sobie i mojej mamie. jednak ostatnio już nie "ubolewam nad swoim losem", zaczynam rozumieć że to się nie zmieni, ale szukam dla siebie miejsca w tej nowej sytuacji. To znaczy odpuszczam walkę o dobre relacje, bo mam dość wiecznie uowadniać że nie jestem wielbłądem i nic złego nierobię. Stąd moje pytanie, co dalej? Jak żyć z taką matką w miarę normalnie, bez odcinania kontaktu? Jak uodpornić się na manipulacje? Może ma ktoś jakiś pomysł:)
        • lorusza Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 08.07.11, 13:58
          A kto powiedzial, ze kazdy musi miec dobre relacje ze swoimi rodzicami??? czy masz je ze wszystkimi ludzmi? rodzice ludzie jak inni :) nie da sie jednoczesnie byc ukochana coreczka/synem toksycznych rodzicow i doroslym, dojrzalym czlowieiem, bo toksyczny rodzic chce miec male, zalezne od nich dziecko. Trzeba dokonac wyboru, albo pozostajemy dzieckiem albo rosniemy. Zadna decyzja nie jest wolna od problemow, pytanie co sie nam bardziej oplaca, i oczyiwiscie czy jestesmy gotowi na zmiany. Podpowiem, ze zmiana daje duzo wiary w siebie i w to, ze mozemy cos zrobic dzieki tylko wlasnym zasobom.Zmienia tez rozne inne rzeczy, ktore wydawaly sie nie do ruszenia :) I mimo tego, ze wydaje sie ponad nasze sily to jest mozliwa.
          • jubale Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 08.07.11, 21:14
            /.../ nie da sie jednoczesnie byc ukochana coreczka/synem toksycznych rodzicow i doroslym, dojrzalym czlowieiem, bo toksyczny rodzic chce miec male, zalezne od nich dziecko./.../

            I tu jest sedno toksykologii matek bo to najczesciej one sa przyczynami chorob czy zaburzen wystepujacych u dzieci...

            Powiadaja nie da sie zostawic toksycznego rodzica? To pozostaniesz jedna z kilku milionow osob wiecznie cierpiaca z powodu zlego rodzica, ktory nie potrafi kochac ani siebie ani swojego dziecka...

            W ten sposob zmarnujesz swoje zycie.
      • 1234tralala Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 21.01.12, 12:08
        i tak masz szczęście :(
        mam dokładnie taką samą matkę, dokładnie
        to co opisałaś to mój dom (z tą różnicą, że ojciec odszedł od kretynki sadystki co tylko krzyczała
        masz szczęście bo jesteś kobietą - to zawsze jakiś facet cie weźmie i się wyprowadzisz

        gorzej jak jest się facetem z takim domem i matką, znalezienie dziewczyny graniczy z cudem, czemu ? widzi matkę i ucieka :/ albo np. żyje przekonaniem , że "jak nie kochasz matki to nie będziesz dobrym mężem"
        nie wiem skąd takie głupie przekonania
        niestety nie mam dokąd się wyprowadzić , ale znam to co opisałaś,

        moja matka gada dokładnie tymi samymi tekstami jakie cytujesz
        od młodego słyszałem, że jestem "debil", że "przynoszę jej wstyd", że "wszystko robię źle", że ciągle ją "krzywdzę"
        a od małego (w przeciwieństwie do moich kolegów z podwórka), to ja nosiłem zakupy, to ja pracowałem , to ja się uczyłem,
        inni koledzy grali w piłkę, ja nosiłem jej zakupy, a ona oglądała serial w TV i krzyczała, że "nic jej nie pomagam"
        koledzy podrywali panienki i chodzili na siłownię , ja się uczyłem i miałem wysokie oceny, a słyszałem, że wogóle się nie uczę i jestem debilem
        dostałem się na politechnikę z bardzo wysokimi wynikami, tak wysokimi, że indeks odbierałem uroczyście przy prezydencie , wiesz co było w domu za krzyk, że takiego debila jak ja to zaraz wyrzucą stamtąd bo się nie uczę tylko gram w gry (nie miałem jeszcze komputera wtedy, w domu była bieda, matka nie ma wykształcenia, ojciec zapił się na śmierć)
        potem miałem stypendia naukowe, z domu nie wolno mi było wychodzić, był tylko krzyk
        twierdzi, że "gdybyś nie był leniem to już byś miał 2 doktoraty i pracował ciężko, zarabiał duże pieniądze i oddawał mi je"
        wiesz jak było w domu?
        chciałem posłuchać muzyki, to ona krzyczy, że ona ma prawo do ciszy "bo ona też ma jakieś prawa w tym domu"
        gdy chciała sama słuchać, a ja chciałem ciszy, to ona gderała, że ona ma prawo posłuchać "bo ona też ma jakieś prawa w tym domu",
        ona zawsze ma "prawo" a ja zawsze mam "obowiązek"
        przez krowe biorę Xanax :(
        nie kontroluje swoich wydatków, narobiła długów, które obciążają mieszkanie,
        nawet jak spadnie jej talerz to obwinia mnie "bo mogłeś wcześniej go umyć i schować do szafki, to by nie stał i nie spadł i nie stłukł się"(sama postawiła brudny i łokciem potrąciła i spadł)
        ona uważa, że jej rola to bycie księżniczką, oglądanie seriali a ja mam pracować i zarabiać na mieszkanie
        dawno bym się wyprowadził i wynajął z jakąś dziewczyną, gdybym znalazł jakąś, jednak tu jest problem
        masz farta, że jesteś kobietą
        zabrzmi to brutalnie i cynicznie, ale prawdziwie, sam fakt, że masz dupe, cycki, cipe - powoduje, że zawsze się ktoś znajdzie i cie weźmie
        w drugą jest inaczej, kobiety chcą samca alfa, silnego, bogatego, przystojnego i jak nie masz kasy, masz problemy w domu, jesteś np. niski - odrzucają
        to zaklęte koło - bo by się wyprowadzić - to trzeba z kimś wspólnie wynająć (bo koszty wynajmu w dużym mieście są duże)
        więc i tak masz szczęście, że masz męża i się wyprowadziłaś
        ja bardzo bardzo chcę się wyprowadzić, próbuję ale nie wychodzi :/
        nawet teraz gdy zrobiłem obiad, to jest krzyk, że źle, że napewno spalę jedzenie, że wyjdzie złe
        a ona siedzi i stawia sobie pasjansa na laptopie, którego wzięła na kredyt
        przez jej wydatki jest 27 tysięcy długów ,
        a co do autorki tematu - dziw mnie, bardzo dziwi
        bo skoro już ma rodzinę, męża - to po cholere wogóle utrzymuje kontakt z tą matką
        gdybym ja miał żonę, oddzielne mieszkanie - z matką nie rozmawiałbym ani sekundy, kontakt bym zerwał totalnie
        ja niestety nie mogę tego zrobić bo nie zarabiam odpowiednio dużo (ciągle szukam pracy gdzie zarobię dużo, ale nie wychodzi, bo pracodawcy płacą lipnie, na samodzielny wynajem i utrzymanie się na godnym poziomie w tym kraju nie da się)
        od czasu do czasu jakieś dziewczyny mam, ale nie są to związki na tyle silne by powiedzieć "wynajmijmy coś i wyprowadźmy się" bo dziewczyny np. nie potrafią zrozumieć "no jak to ? matki nie chcesz widzieć ? jak nie kochasz matki to jakim ty będziesz mężem" :/
        co najmniej 3 dziewczyny zerwały ze mną kontakt, gdy np. na pytanie o stosunek do matki odpowiadałem "nienawiść"
        kolejna partia dziewczyn, to te co uważają, że jak spokojny facet to odrzucić - a ja tak nienawidzę krzyku, agresji, że jestem bardzo spokojny (staram się nie denerwować, inaczej bym matkę zabił) a dla dziewczyn to "ciepłe kluchy, nuuuudziarz" bo ja chcę np. odpocząć i posiedzieć w parku gdzie cisza i spokój i nikt nie krzyczy,
        kiedyś dużo czasu spędzałem w lesie, wychodziłem na cały dzień biorąc np. konserwy i wodę, gdy wracałem witał mnie krzyk, bo naczynia leżą nieumyte, ale Moda na Sukces czeka,
        gdybym wygrał w totka, kupiłbym mieszkanie w innym mieście i wyprowadził się po godzinie
        także i tak dziewczyno masz lepiej ode mnie
        a ta imaginacja faktów o której piszesz - też to znam
        matka mi przypisuje to co sama zrobi i wmawia mi ciągle jakieś rzekome obietnice:
        matka bardzo lubi wychodzić na "dobrą i cudowną" na zewnątrz
        obiecuje ludziom obcym, że przyjdę i w czymś pomogę , a potem są o to awantury
        przykład - obiecała jakiejś starszej osobie z okolicy, że ja chętnie pomogę i przyjdę i zamontuję jej za darmo półkę,
        potem w domu jest awantura, że ja mam do kogoś iść, wziąć wiertarkę i zrobić półkę, bo ja obiecałem, że to zrobię?
        kiedyś jak byłem z jedną dziewczyną to były nonstop awantury, że wychodzę do tej dziewczyny
        próbowała nas skłócić, wmawiała mi, że ona mnie rzuci "bo która by takiego lenia i debila chciała", potem jak dziewczyna do nas raz wpadła (raz i ostatni) jej sugerowała, że rzekomo ją zdradzam (wzięła dziewczynę na stronę i wmawiała jej głupoty)
        kolejną dziewczynę mi z domu wyprosiła "bo ma włosy czerwone i ja tu syfa nie potrzebuję, żeby ktoś mi syfa jakiegoś do domu przyniósł"
        a potem do mnie "bo co myślisz, że mnie na starość zostawisz samą ? kto mi będzie pomagał ? urodziłam cię i masz się mnie słuchać"
        jest na emeryturze wcześniejszej, pare lat na bezrobociu była, w sumie w życiu wiele nie pracowała, pracodawców zmieniała często, z każdej pracy odchodziła w konfliktach ,
        ostatnio jednak dobijają mnie te jej kredyty, ona ciągle musi mieć towary z najwyższej półki (mimo niskiej emerytury ma się za ksieżną) i np. kupi na kredyt ceramiczną patelnię za 300 czy 400 złotych w sklepie drogim, ubrania ? tylko szyte u krawca , nie z "marketu" :/
        niedługo nas zablokują finansowo banki :/
        wymyśliła jeszcze coś - że "nasze niepowodzenia w życiu są przez twoją złą energię, bo słuchasz satanistycznej muzyki i zła energia działa bo sprowadzasz złą energię na dom, jakbyś się mnie słuchał to było by dobrze" (słucham metalu)
        matka uważa , że "przynoszę jej wstyd" bo nie chodzę w garniturach, ona uważa, że w domu nawet powinienem być "elegancki a nie jak ochlapus" , ciągle takie teksty, niestety nie działa nawet już xanax nie pomaga, mam bóle głowy, podejrzenie tętniaka, trzęsą mi się ręce - totalna nerwica, tylko co zrobić by się z tego wyrwać - jakimś cudem trafić robotę za kilka tysi i kupić mieszkanie lub wynająć, tylko ta robota się nie zjawia bo wg, pracodawców wyższe wykształcenie i język obcy to za mało, chcą kilka lat doświadczenia w branży (a niby skąd???) a płacić chcą śmiesznie mało,
        od krzyku i stresu już mam tak zniszczony organizm, że jak krzyczy to mi się zbiera na wymioty, zaczyna silnie boleć głowa, oczy, ciśnienie skacze do stanu prawie zawału i się pojawiają niestrawności (sraczka), gazy, kłóją spojówki oczu, trzęsę się jak z zimna , lekarka mówi, że ponad xanax więcej mi nie da :/
        szukałem raz pomocy w ośrodku rodzinnym - wszyscy psychologowie są "mądrzy" - "weź się wyprowadź", świetnie, ja to wiem, to dajcie mi pensję taką, żebym sobie wynajął mieszkanie, to się wyprowadzę albo dajcie mi dziewczynę, z którą razem wynajmę na spółkę koszty biorąc (dziewczyny dziś oczekują faceta-sponsora, bogatego, co je utrzyma, poniesie wszystkie koszty a one będą jak moja matka -seriale oglądać i chodzić po sklepach ogląda
        • kalistera Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 17.02.12, 20:09
          Takie, jak opisujecie, zachowania pozostawiają piętno na całe życie i to w różnych sferach naszej osobowości.Główną spuścizną jest poczucie winy i niewiara w siebie-poczucie małej wartości.
          Jednak można nad tym pracować i tę destrukcyjną spuściznę przezwyciężyć
          .Jest to możliwe w trakcie głębokiej psychoterapii,która umożliwia uporanie się z tymi problemami i wyzwolenie się emocjonalne i mentalne spod wpływu takiego rodzica.
          Taka terapia umożliwi wam też o wiele lepsze funkcjonowanie w związkach i życiu zawodowym.
          Poniżej zamieszczam listę pytań,które pozwolą zidentyfikować różne toksyczne zachowania rodziców ,lub jednego z nich.:
          I. Twój związek z rodzicami kiedy byłeś dzieckiem:
          1.Czy rodzice mówili ci,że jesteś niedobry lub bezwartościowy?Czy używali wobec Ciebie wyzwisk ?Czy ciągle cię krytykowali ?
          2.Czy używali siły fizycznej aby cię utrzymać w ryzach ?Czy bili cię paskiem lub innymi przedmiotami?
          3.Czy twoi rodzice pili lub narkotyzowali się?Czy czułeś się zakłopotany,nieswój,przestraszony,dotknięty z tego powodu?
          4.Czy twoi rodzice przeżywali ciężkie depresje lub zamykali się się przed tobą z powodu własnych emocjonalnych problemów lub umysłowej lub fizycznej choroby ?
          5.Czy musiałeś się opiekować rodzicami z powodu ich problemów ?
          6.Czy rodzice zrobili ci coś co miało być utrzymane w tajemnicy?Czy byłeś w jakiś sposób seksualnie napastowany ?
          7.Czy zazwyczaj bałeś się swoich rodziców?
          8.Czy bałeś się wyrazić swoją złość do rodziców?

          II.Twoje dorosłe życie :
          1.Czy znajdujesz się obecnie w destrukcyjnym lub nieodpowiednim dla ciebie związku ?

          2.Czy wierzysz ,że jesli będziesz z kimś zbyt blisko,możesz zostać zraniony lub opuszczony ?
          3.Czy spodziewasz się od ludzi najgorszego?A od życia w ogóle ?
          4.Czy sprawia ci trudność uświadomienie sobie kim jesteś,co czujesz i co chcesz ?
          5.Czy obawiasz się,że gdyby ludzie poznali twoje prawdziwe ja,nie lubiliby ciebie ?
          6.Czy kiedy odnosisz sukces,czujesz się zaniepokojony lub przerażony,że ktoś odkryje,iż jesteś oszustem ?
          7.Czy bez wyraźnej przyczyny złościsz się lub jesteś smutny ?
          8.Czy jestes perfekcjonistą?
          9.Czy trudno ci jest zrelaksować się lub zabawić ?
          10.Czy dostrzegasz,że mimo twoich najlepszych chęci,zachowujesz się tak jak twoi rodzice ?

          III.Twój związek z rodzicami jako człowieka dorosłego:
          1.Czy rodzice nadal traktują cię jak dziecko ?
          2.Czy dużo twoich życiowych decyzji zależy od akceptacji rodziców ?
          3.Czy doświadczasz intensywnych emocjonalnych lub fizycznych reakcji po spotkaniu lub przed planowanym spotkaniem z rodzicami ?
          4.Czy obawiasz się sprzeciwić rodzicom ?
          5.Czy rodzice manipulują tobą poprzez groźbę lub poczucie winy ?
          6.Czy rodzice manipuluja tobą za pomocą pieniędzy ?
          7.Czy czujesz się odpowiedzialny za odczucia rodziców ?Czy kiedy śą nieszczęśliwi ,czujesz że to twój błąd?Czy do twoich zadań należy zmiana ich odczuć na lepsze ?
          8.Czy uważąsz,że cokolwiek zrobisz i tak nigdy nie będzie to wystarczająco dobre dla rodziców ?
          9.Czy masz nadzieję ,że pewnego dnia ,w jakiś sposób,twoi rodzice zmienią się na lepsze ?


          Nie jesteś odpowiedzialny za to, co zrobiono tobie jako bezbronnemu dziecku !
          Jesteś odpowiedzialny teraz za podjęcie pewnych konstruktywnych kroków rozliczających się z przeszłością!
          W razie pytań służę pomocą.Mozna pisać na prywatny.
          • kalistera Re: Toksyczna matka - c.d. 18.02.12, 17:48
            Musisz uwolnić się od odpowiedzialności za bolesne doznania twojego dzieciństwa i obarczyć odpowiedzialnością za nie kogo należy.
            Nie jestes odpowiedzialny:
            1/za to,że rodzice lekceważyli cię i ignorowali,
            2/za to ,że sprawili,że czułeś się niekochany i niewart miłości.
            3.za ich okrucieństwo i bezmyślne dokuczanie.
            4.za wyzwiska,którymi cię obrzucali.
            5.za ich nieszczęścia.
            6.za ich problemy.
            7.za to,że nie zrobili niczego,by rozwiązać swoje problemy.
            8.za to,że pili.
            9.za to,co robili ,kiedy byli pijani.
            10.za to,że cię bili.
            11.za to,że cię napastowali.
            itd...itp...


            Dla swojego zdrowia warto doprowadzić do konfrontacji z rodzicami w czasie której powiemy im jak bardzo nas ranili i ranią. To nigdy nie moze być atak na nich . Taką konfrontację można przeprowadzić "twarzą w twarz",lub listownie.(nigdy telefonicznie)
            Polecam nawet listową formę,bo wtedy nie ma niebezpieczeństwa,że emocje nas poniosą w trakcie i możemy spokojenie zastanowić się co chcemy im napisać. Taki list powinien być ułożony wg. ,schematu :
            Mamo !
            "Zamierzam Ci powiedzieć kilka rzeczy,których nie powiedziałem nigdy przedtem":

            1/To mi zrobiłeś./aś.......... .(opisać co ci zrobili.)...np.Zabrałas mi moje dzieciństwo ,.nigdy mnie nie wspierałaś,lecz raniłaś przy każdej okazji wyzywając od .......................
            2./Tak się wtedy czułem .... ."..nigdy nie czułem twojej miłości,czułem ,że mnie nienawidzisz i tylko żądasz .........................................

            3.Tak to wpłynęło na moje życie np.."To wpłynęło na mnie tak,że teraz czuję się gorszy od innych i niewart miłości kobiety.....itd..........................

            4.Tego chcę od ciebie teraz........-...np.chcę abyś przyznała ,że mnie krzywdziłaś i raniłaś wyzywając od głupich itd.Nienawidziłem cię wtedy za to , itd..............Milczałem do tej pory,(ulegałem),ale juz dalej nie będę.Żądam od Ciebie szacunku dla siebie i byś respektowała również moje prawa.Jestem dorosły i nie ty mi będziesz wybierać partnerkę,ani decydować z kim mam się spotykac.itd.

            Taka konfrontacja jest ważna ,bo pozwala wyrzucić z siebie negatywne uczucia jak złość,żal,gniew,nienawiść i jest szanas ,że coś dotrze do rodzica.Należy się jednak liczyć z tym ,ze będą zaprzeczenia z ich strony.
            Kilka tygodni temu, był w TV film dokumentalny pod tyt".Matka jest tylko jedna".Bohaterka tego filmu zachowywała się identycznie jak opisana w w jednym z postów w tym wątku.Jej syn,stydent łodzkiej filmówki ,nakręcił kamerą jej całe jej codzienne zachowanie .Kiedy jej to puścił była po obejrzeniu wstrząśnięta.Sama siebie zobaczyła i przyznała ,że raniła do tej pory najbliższych.
            • kalistera Nie jest łatwe stawienie czoła rodzicom ! 18.02.12, 19:57
              Najważniejsza zasada nie atakować ich i nie bronić się.
              Poniżej kilka niedefensywnych odpowiedzi,które można stosować w codziennych kontaktach:.
              Masz prawo do własnego zdania,a ja do swojego.
              Dlaczego nie rozmawiamy o tym kiedy nie jesteś zdenerwowana?
              Przykro mi,że czujesz się dotknięta,(zdenerwowana,rozczarowana),że
              mam inne zdanie na ten temat.

              Matka: -"Jesteś samolubna egoistka- TY-" Nie! nie jestem.Ciągle myślę o twoich potrzebach.
              Przykro mi,że tak uważasz.Przypomnij sobie ile razy ja gotuję obiad,robię zakupy itd.żebyś Ty mogła wypoczywać."
              Gdy używa wyzwisk -" Proszę byś natychmiast przestała! Dlaczego mnie obrażasz ?Czy sprawia ci to satysfakcję,kiedy mnie tak poniżasz ?Wyzwiska i wrzaski donikąd nas nie zaprowadzą."

              Bóg obdarzył mnie spokojem dla akceptowania tego,czego nie mogę zmienić;
              odwagą żebym zmieniał co mogę;
              a także mądrością,abym poznał różnicę między nimi.
        • kalistera re:1234tralala 18.02.12, 16:50
          Witaj !
          Twoja nienawiść do matki jest całkowicie uprawniona i uzasadniona!
          Natomiast Twoja strategia postępowania nie jest dobra.Takie milczenie i kumulowanie w sobie złości nie doprowadzi do niczego dobrego,a co najwyżej do ciężkiej twojej choroby,lub aktycznie zrobisz coś głupiego jej,albo sobie.Twoje straty i urazy są tak duże,że byłoby Ci trudno samemu sobie z nimi poradzić
          .Zdecydowanie polecam psychoterapię.Zdaję sobie sprawę,że różnie taka psychoterapia jest prowadzona w różnych ośrodkach.Nie wiem gdzie mieszkasz,ale warto byłoby zgłosić się do Wojewódzkiej Poradni Zdrowia Psychicznego.
          Zwykle tam jest prowadzona psychoterapia.
          Miejmy nadzieję ,że na dobrym poziomie. Wiem,że Cię nie stać na psychoterapię prywatną,ale mógłbyś postarać się dostać do Kliniki Nerwic, podległej pod Polski Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie,na ul.Sobieskiego 9, gdzie jest Oddział Leczenia Nerwic.
          Jest tam prowadzona psychoterapia w ujęciu psychodynamicznym,jaka byłaby dla Ciebie najbardziej odpowiednia.Drugie wyjście-to możliwość odbycia takiej psychoterapii w Ośrodku Leczenia Nerwic w Ośrodku Sanatryjnym Narcyz w Ustroniu.
          W internecie znajdziesz warunki jak tam można się dostać.
          Psychoterapia prowadzona niestacjonarnie jest zwykle bardzo długotrwała,trwa około dwóch lat.
          .Natomiast ta forma intensywnej psychoterapii trwa kilkanaście tygodni i odbywasz ją w ramach zwolnienia lekarskiego.Gwarantuję Ci ,że wyjdziesz odmieniony i będziesz o niebo lepiej funkcjonował.Takie wyzwiska, jakie słyszałeś, niesłychanie podkopują poczucie własnej wartości.Coż z tego,że na poziomie świadomym wiesz,że masz wysoki iloraz inteligencji,jeśli w poświadomosci tkwią przeciwne opinie, zakodowane tam przez osobę,która powinna być dla Ciebie najblizsza i Cię kochać i wspierać.
    • gadagad Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 08.07.11, 20:10
      Musisz zerwać dziecięcy kontakt z matką. Matka chroni dziecko, tak że młode ma instynktowny stres na nieakceptację jego zachowań przez matkę, by przeżyć. Ale ty już jesteś dorosła i podejmujesz własne decyzje. A nieakceptacja matki wzbudza w tobie pierwotny stres. Matka wzbudza w tobie poczucie pierwotnej paniki, dyskomfortu psychicznego, związanego z poczuciem przetrwania. Musisz ją zacząć traktować jak człowieka, który już o tobie nie decyduje. Spojrzeć z góry. Oceniać, nawet ze złością, ale bez depresji z powodu jej uczuć.
      • beta1411 Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 10.12.18, 07:55
        A co jeśli matka próbuje odciąć mnie od pozostałych członków rodziny. Pokazać że to ja jestem ta zła we wszystkim. Doprowadza do sytuacji kiedy wszyscy są zapraszani na obiad tylko nie moja rodzina.
        • afq Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 11.12.18, 06:19
          rozumiem że to dotkliwe
          i że bardzo chciałabyś być na tych obiadach?
    • lonely.stoner Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 05.01.12, 17:43
      to dopiero poczatek batalii :) ale najwazniejsze co muszisz zrozumiec, to to ze jestes dorosla, niezalezna od twojej matki- podobnie jak ona od Ciebie - i jesli nadal bedzie cie w taki sposob traktowala to po prostu zerwij wszelkie kontakty z nia zamiast probowac na sile cos zmienic.
      Z doswiadczenia wlasnego (bo mialam taka sytuacje w rodzinie) wiem ze jak sie takiego psychola zostawi samego sobie to po kilku latach zazwyczaj taki czlowiek zazwyczaj jednak idzie po rozum do glowy i uczy sie ze ludzi trzeba szanowac jesli chce zeby byli blisko.
      Ja zawsze wychodzilam z zalozenia- ze dorosli ludzie powinni brac odpowiedzialnosc za wlasne zycie, i nie probowac na sile sie przypodobac rodzinie. Czesto (w Polsce to chyba norma jest hehe) rodzinne stosunki sa toksyczne i zupelnie pop.rdolone i wiele osob postanawia z uporem osla tkwic w czyms takim i za wszelka cene naprawiac cos co po prostu NIE DZIALA>.
      • lfi Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 05.01.12, 17:56
        Dobrze to okreslilas. Fajny tekst. Ten upor osla jest wrecz zabojczy.:-)
      • lorusza Re: Toksyczna matka - potrzebuję wsparcia i rady! 05.01.12, 23:30
        zerwij kontakty i kontynuuj terapie. jezeli bedziesz w stanie i bedziesz miala na to ochotemoze to bedziesz potrafila kiedys ten kontakt odnowic. jezeli sie nie odseparujesz to bedziesz cierpiec i sie szamotac, bo nie sadze by byla inna mozliwosc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka