Dodaj do ulubionych

Jak to się fachowo nazywa?

13.04.11, 00:29
Chodzi mi o takie zachowanie. Osoba jest święcie przekonana, że wie, co druga osoba czuje (fizycznie). Nie uznaje zaprzeczeń, oskarża o kłamstwo. Na przykład twierdzi, że ta druga osoba jest głodna, jest jej zimno, coś ją boli, a gdy się jej mówi, że nie, nie chce przyjąć tego do wiadomości, reaguje nerwowo, zaprzecza. Coś jakby odbieranie uczuć, które się przypisuje lub projektuje komuś innemu.
Obserwuj wątek
    • szeptotchlani Re: Jak to się fachowo nazywa? 13.04.11, 16:41
      Fachowo to sie nazywa uciazliwosc.
    • sabinac-0 Re: Jak to się fachowo nazywa? 13.04.11, 16:54
      Wysublimowana zadza wladzy. :)
    • wichrowe_wzgorza Re: Jak to się fachowo nazywa? 13.04.11, 16:58
      despotyzm?
      albo "wie lepiej niż":))))))))))

      :)))
    • de_torquemada Re: Jak to się fachowo nazywa? 13.04.11, 17:08
      Dla mnie to jest kontrola i nieposzanowanie cudzej autonomii.
    • adriana_ada Re: Jak to się fachowo nazywa? 13.04.11, 17:11
      Syndrom mojej babci;)
      • renkaforever Re: Jak to się fachowo nazywa? 14.04.11, 05:10
        To pewnosc siebie. Wie i nie da sie przekonac. Ma podstawy bo w takich samych okolicznosciach bylo innym zimno i byli glodni. Stad uwaza, ze jest tak samo. A tak powaznie, to idzie na skroty myslowe. I po co komplikowac sobie relacje z taka osoba? Z osobami pewnymi siebie trzeba ostroznie, bo one osiagaja, to co chca. Zawsze.
        Trzeba zjesc i dac sobie szalik zawiazac :)
        • mona.blue Re: Jak to się fachowo nazywa? 14.04.11, 10:02
          renkaforever napisała:

          > To pewnosc siebie. Wie i nie da sie przekonac. Ma podstawy bo w takich samych o
          > kolicznosciach bylo innym zimno i byli glodni. Stad uwaza, ze jest tak samo. A
          > tak powaznie, to idzie na skroty myslowe. I po co komplikowac sobie relacje z
          > taka osoba? Z osobami pewnymi siebie trzeba ostroznie, bo one osiagaja, to co c
          > hca. Zawsze.
          > Trzeba zjesc i dac sobie szalik zawiazac :)

          Całkiem odwrotnie, trzeba walczyć o swoje, bo zawłaszczą Ci całe życie.
        • adriana_ada Re: Jak to się fachowo nazywa? 14.04.11, 10:17
          renkaforever napisała:

          > To pewnosc siebie. Wie i nie da sie przekonac. Ma podstawy bo w takich samych o
          > kolicznosciach bylo innym zimno i byli glodni. Stad uwaza, ze jest tak samo. A
          > tak powaznie, to idzie na skroty myslowe. I po co komplikowac sobie relacje z
          > taka osoba? Z osobami pewnymi siebie trzeba ostroznie, bo one osiagaja, to co c
          > hca. Zawsze.
          > Trzeba zjesc i dac sobie szalik zawiazac :)

          A zebys wiedziala, ze zawsze wyszlo na babci:)
          Wczesniej klocilam sie, a pozniej przytakiwalam, zeby sprawic babci przyjemnosc. Jednak z tym jedzeniem i szalikiem prawie zawsze miala racje:)
      • mona.blue Re: Jak to się fachowo nazywa? 14.04.11, 10:01
        adriana_ada napisała:

        > Syndrom mojej babci;)

        I mojego ojca ;) Plus chęć zrobienia wszystkiego za mnie albo przynajmniej drobiazgowego wytłumaczenia jak to zrobić, bo przecież ja sobie nie poradzę.
        • adriana_ada Re: Jak to się fachowo nazywa? 14.04.11, 10:15
          mona.blue napisała:

          > adriana_ada napisała:
          >
          > > Syndrom mojej babci;)
          >
          > I mojego ojca ;) Plus chęć zrobienia wszystkiego za mnie albo przynajmniej drob
          > iazgowego wytłumaczenia jak to zrobić, bo przecież ja sobie nie poradzę.

          Skad ja to znam;)
          • m.malone To się nazywa upierdliwa żona 15.04.11, 01:56

    • coelka Re: Jak to się fachowo nazywa? 15.04.11, 02:42
      nadopiekunczy rodzice
      • renkaforever Re: nadopiekunczosc 15.04.11, 05:26
        Nawet jak ktos chce przeforsowac swoja rade, ktora nie podlega zadnej dyskusji to zawsze mamy wybor. Ja bym ulegla, ale znam osobe, ktora za nic nie ulegnie.Zawsze musi postawic na swoim. Jak ktos jest lagodny, ustepliwy to jak go zmusisz do bycia dzielnym i samodzielnym.. Jest to trudne , bo swiat jest brutalny, a tu taki "misiaczek ".. Przewaznie zaraz sie zjawia kolo niego mamusia lub tatus chetny prowadzic za reke "misiaczka". I ja uwazam, ze to jest dobre. Inaczej misia zmarnowalyby te "pajace", "czolgi"i "lalki z urwanymi glowami". A tak powoli wprowadzany jest w zycie i nie martw sie, w odpowiednim czasie wejdzie w ten "cudowny" swiat doroslych.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka