Dodaj do ulubionych

nie roze a sciana

17.05.04, 11:35
chce to z siebie wyrzucic - zaplatalo sie okropnie.
po 3 latach niemozliwosci zamieszkania razem, w koncu 3 miesiace temu udalo
sie. Poczatek byl fatalny bardzo, pokonywanie odleglosci psychicznych barier
itd.Ale dawalismy sobie z tym rade pomalu ale do przodu. Nic co prawda nie
ruszalo sie z naszym intymnym zyciem
- te trzy trudne lata samotnosci wprowadzily sie do naszej sypalni. To juz
bylo kiepskie bo mamy z regularnoscia starac sie o dziecko pod okiem kliniki
nieplodnosci.
I jakos zaczelismy wychodzic z kryzysu ale On wyjechal na tydzien krotki,
tydzien (zalatwic cos dla nas) w czasie ktorego ja nie dawalam sobie rady z
samotnoscia. Mialam mu za zle ze nie dzwonil wystarczajaco czesto, ze musial
zostac dzien dluzej zeby zjesc obiad z kolegami ktorzy mu pomagali, bylam
roztrazniona i okropna i jednoczesnie zraniona. Ale czulam sie paskudnie bo
widmo tych 3 lat gdzies sie tlilo. A teraz wrocil i jest fatalnie zimno
pomiedzy nami. Rozmawiamy spimy przy sobie On mnie obejmuje ale lod jest.
Rozmawialismy o tym. O zamknieciu oboje to czujemy. Wiem ,ze kocham go i wiem
ze On kocha mnie. Ale lod nie pozwala nam do siebie dojsc.
Nie wiem co robic.
te trzy lata byly tak ciezkie bo mieszkalam somotnie w obcym kraju .
Obserwuj wątek
    • Gość: inka_s Re: nie roze a sciana IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.05.04, 11:47
      Ciepło rozpuszcza lód stopniowo a nie od razu. :o) Więc cierpliwie
      rozgrzewajcie sie, a lód stopnieje, z wodą zaś spłynie wiele
      niepotrzebnych "paprochów". To dopiero 3 miesiące.
      • mickey.mouse Re: nie roze a sciana 17.05.04, 20:06
        Fajne, gdyby to jeszcze bylo prawdziwe. To co piszesz, wcale nie jest takie
        proste, ani oczywiste.
    • Gość: ryb Re: nie roze a sciana IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 17.05.04, 18:50
      Tak zazwyczaj jest, 3 lata to dlugo. Przez te 3 lata rozne mysli chodza po
      glowie, wyobraza sie partnera i jak przychodzi co do czego, wspolne
      zamieszkanie to nagle szok, ze ta osoba jest kims innym. A nie jest, to tylko
      urojenie spowodowane dlugim rozstaniem...
    • witch-witch Re: nie roze a sciana 17.05.04, 20:28

      Problem jest taki ze brak ci cierpliwosci i wiary w siebie, czasem ludzie
      czekaja na kogos wiecej niz 3 lata, mieszkajac obok siebie..tuz za rogiem.
      Najdluzsza droga jaka mamy do zrobienia to ta, ktora wiedzie do serca drugiego
      czlowieka.Musisz byc troche.... tak od srodka bardziej pewna siebie i bardziej
      niezalezna emocjonalnie. Drugi czlowiek nie moze byc calym naszym swiatem
      dobrze miec troche luzu i zajac sie innymi sprawami.
      • saana Re: nie roze a sciana 18.05.04, 17:42
        Dziekuje za posty mailam naprawde strasznego dola wczoraj. Dzis jest niewiele
        lepiej ale staram sie nie oklazywac tego.
        mysle ze w kazdym z waszych postow jest troche prawdy. Ale odpowiem tylko na
        jeden zarzut, przynajmniej ja tak to widze:
        nie staram sie emocjonalnie opierac na nim- ale widze ,ze blokada 3 letnia
        pomogla mi dawac sobie rade w dzien i w nocy w trudnych sytuacjach-mam
        dodatkowo stresujaca prace i szefa idiote, -i teraz zaczala puszczac. I
        naparwde mam dosyc bycia 'silna' i dosyc samotnosci. Ale moje reakcje tez mnie
        zaskoczyly. Mam jednak zal do tej drugiej osoby ze nie potrafila sie wczuc.
    • saana zagrywka emocjonalna 18.05.04, 17:53
      odkrylam to przy okazji calej sytuacji.
      Dzialalo to z gruba w ten sposob, ze ja weszlam w zwiazek z nim bo jego
      dzialania zawsze byly jasne i proste. To oN chcial sie przytulac On pierwszy
      dzwonil ,On pokazywal ze mu zalezy i to mnie rozgrzewalo i dawalo poczucie
      bezpieczenstwa. Ja oczywiscie chcialam sie przytulic ale robilam pozory, ze
      laskawie sie godze. I mysle choc nie jestem oczywiscie pewna ,ze to chyba go
      tez w sumie pociagalo..okropna cecha mysliwego. A teraz nie wiem co robic. Bo
      wciaz sie chce przytulac ale tym razem On nie przytula sie pierwszy. Jest po
      prostu fatalnie, bo cala konstrukcja sie wali ,boje sie pokazac co czuje wiec
      jestem jeszcze gorszym lodem. A lod wywoluje lod.
      • procesor Re: zagrywka emocjonalna 18.05.04, 19:46
        Saano, przeczytaj to co napisałaś, tak jakby napisał to ktoś obcy a nie ty.
        Wiem że to niełatwe. Czy nie przypomina ci to takich nastolatkowych zmagań "on
        mi się podoba, chce z nim chodzic, katem oka widzę jak mi się przygląda - a ja
        udaje że go nie widzę, że jest powietrzem".
        Myślę że wiesz co robić. Tylko sie boisz. Czy byłas odrzucona kiedyś za
        okazanie (albo mimo okazania) swoich ciepłych uczuć??

        Może on teraz nie ma sił by byc "motorem", może nadszedł moment że TY musisz go
        utwierdzic w tym że jest wazny, najwazniejszy dla ciebie? Faceci tez tego
        potrzebuja. Tyle że trudniej im to wyartykułowac.

        Jednego nie jestem w stanie pojąć - czemu masz problem by przytulac pierwsza??
        A co gdybyś witając go po pracy wtuliła isę w niego, bez słów, z całej siły?
        Dotyk, uścisk ma fascynująca moc.
        Ludzie niegłaskani marnieją. I to potwierdza medycyna. Niemowlęta bez dotyku
        nie mogą sie rozwijać. Miłośc tez.
        • saana Re: zagrywka emocjonalna 23.05.04, 19:03
          dlugo myslala, nad tym co napisalas. To prawda ,ze zachowaniem przypominam
          nastolatke. Ale gra jest wliczona w utrzymanie ciaglego zainteresowania dla obu
          stron w zwiazku. Tego nauczylam sie zyjac. I nie wierze w odslanianie.
          Ale na szczescie trudne dni mamy za soba. jakos w koncu oswoilismy sie ze
          soba. Oczywiscie wyciagnac wnioski bede musiala.



          procesor napisała:

          > Saano, przeczytaj to co napisałaś, tak jakby napisał to ktoś obcy a nie ty.
          > Wiem że to niełatwe. Czy nie przypomina ci to takich nastolatkowych
          zmagań "on
          > mi się podoba, chce z nim chodzic, katem oka widzę jak mi się przygląda - a
          ja
          > udaje że go nie widzę, że jest powietrzem".
          > Myślę że wiesz co robić. Tylko sie boisz. Czy byłas odrzucona kiedyś za
          > okazanie (albo mimo okazania) swoich ciepłych uczuć??
          >
          > Może on teraz nie ma sił by byc "motorem", może nadszedł moment że TY musisz
          go
          >
          > utwierdzic w tym że jest wazny, najwazniejszy dla ciebie? Faceci tez tego
          > potrzebuja. Tyle że trudniej im to wyartykułowac.
          >
          > Jednego nie jestem w stanie pojąć - czemu masz problem by przytulac pierwsza??
          > A co gdybyś witając go po pracy wtuliła isę w niego, bez słów, z całej siły?
          > Dotyk, uścisk ma fascynująca moc.
          > Ludzie niegłaskani marnieją. I to potwierdza medycyna. Niemowlęta bez dotyku
          > nie mogą sie rozwijać. Miłośc tez.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka