Dodaj do ulubionych

Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.04, 23:14
Mamy z moja dziewczyna po 27 lat. Poznaliśmy się na pierwszym roku studiów i
od razu zapałalismy do siebie wielką miłością. Teraz chodzimy ze sobą już 7 i
pół roku. Myślimy i wspólnej przyszłości - czas najwyższy zformalizować
związek. Jednak największy problem mam z rodzicami. Nie akceptują mojej
partnerki. Wymyślają jakieś głupie i sztuczne problemy. Obawiam się, że bedą
robić wszystko aby nie dopuścić do tego małżeństwa.

Ze względu na tytuł forum prosze WAS psychologów o prośbę jakich argumentów w
rozmowach mam używać by przekonać ich do mojej dziwczyny lub zminimalizować
ich "gorycz" perspektywy związku ich syna z niepreferowaną kobietą.

Liczę na WASZĄ pomoc. Na forum moge prowadzić dyskusję i odpowiadać na
wszelkie pytania, które pomogą mi w rozmowach z rodzicami. Wierzcia mi, to
ciężki kaliber i orzech do zgryzienia.

Pozdrawiam
Zrozpaczony
Obserwuj wątek
    • caorle Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 18.05.04, 23:23
      Ty chyba nie jesteś gotowy do małżeństwa...


      • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:00
        Ja ?? Dlaczego ??
        • anula36 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 02:02
          bo n aten problem nie ma dobrej rady, samemu trzeba obmyslec strategie, w koncu
          ty znasz chyba wlasnych rodzicow najlepiej? A co na to wszystko twoja
          dziewczyna?
          • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:04
            Wie o wszyskim. Szczęsliwa to ona z tego powodu nie jest.
            • anula36 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 02:06
              a w sumie jakie beda konsekwecje jesli sie znia jednak ozenisz? Obraza sie
              wydziedzicza, odstrzala ja z kuszy?
              • jmx Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 02:12

                bombę podłożą ;-)
              • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:42
                do anula36

                hehe
                wykreślą z testamentu
                A tak serio to nie wiem. Rodzice wybudowali dom i chcą cobym sie do nich
                przeprowadził, a ja twardo zostałem w mieszkaniu w bloku i bronie sie rękami i
                nogami aby sie do nich nie przeprowadzać, a napierają ostro. Kto wie? Może każą
                mi się wyprowadzić? Nie wiem?
                Najgorzej to boje się tego że mama może nie dopuścić do naszego małżeństwa.
                Może idę za daleko i naoglądałem się za dużo filmów (amerykańskich), ale mam
                przed oczami taki obraz swej mamy w kościele jak podczas ślubu nie dopuszcza do
                niego.
            • Gość: Zrospaczony ... ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 08:35
              Wie o jako takim podejściu moich fadersów, ale mówi że chce się żenić nie z
              nimi a ze mną.
              Twarda jest. Ja też - tak mi się wydaję. Boje się że kiedyś moge penknąć.
    • bzeebze Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 18.05.04, 23:28
      już w Biblii było zostawisz ojca swego i matke swoją, a za żona swoją pójdziesz-
      no jakoś niedokładnie
      rozumiem, że jako męzczyzna wiekowy jesteś samodzielny i żony swojej nie
      będziesz przenosił przez próg do domu rodziców, bo jeśli tak to nie widze w
      ogóle problemu - nie musisz nikogo przekonywać, ważne zebyś ty był pewien, że
      to właściwa osoba
      jeśli macie mieszkac u nich, maja prawo ingerowac w twoje plany
      Jeden z moich ulubionych pisarzy we wspomnieniach o ojcu pisał w dniu ślubu
      powiedział synowej:
      "Chcesz, żebym cię lubił i szanował? to w gości mnie nie zapraszaj, i sama też
      nie przychodź"
      to taka rada :)
      • bzeebze Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 18.05.04, 23:31

        korekta :) sie zjadło :)
        Jeden z moich ulubionych pisarzy we wspomnieniach o ojcu pisał, jak ten w dniu
        ślubu
        powiedział synowej:
        • caorle Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 18.05.04, 23:34
          No, aż taaak to nie polecam...

          Ale w sumie jest forum...:-)))))))
      • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:03
        rodzice się wybudowali i mi zostawili mieszkanie
        • anula36 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 02:04
          a co to ma do rzeczy, z wdziecznosci do nich olejesz panne?
          • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:08
            NIE, no co ty !!!
            Chyba nie czytałaś dokładnie:
            "Ze względu na tytuł forum prosze WAS psychologów o prośbę jakich argumentów w
            rozmowach mam używać by przekonać ich do mojej dziewczyny lub zminimalizować
            ich "gorycz" perspektywy związku ich syna z niepreferowaną kobietą."
    • noie Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 00:09
      Witam...
      Tez bylam ta niechciana...i nadal sie tak czuje. Ale maz wybral mnie. Faktem
      jest ze nie jest na tyle silny by stanac w 100% za mna ale wybral i zyje ze
      mna.Ich zycie - Twoje zycie wybieraj. Poradzilabym Ci poprostu zyc z Nia i
      powiedziec rodzicom ze albo z wami albo przeciwko wam obu ( nie tylko niej)
      Musisz byc ale calkowicie pewny czy tego chcesz, bo moze...wybierajac rodzicow
      uciekniesz przed nia.Jesli bedziesz sie zakrywac ich problemami do twojej
      dziewczyny....nie ozenisz sie z nia nigdy. jesli juz jednak to zrobisz....byc z
      nia, za nia i przy niej... :-)Czym przekonac Twoich rodzicow? Rady nie mam,
      tylko to ze Jesli cie kochaja to po ozenku nie beda atakowac.... Innymi
      slowy...Facet ozen sie , bo rodzice juz swoje zrobili i czas im pomyslec o
      sobie a nie o Tobie :-)
      Pozdrawiam
      noie
      • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 01:14
        Ale przez te 7 lat jakos ja trawili, chyba ze ukrywaliscie ten zwiazek przez
        caly czas.
        Jesli naprawde palasz tak wielka miloscia to nie powinienes miec zadnych
        watpliwosci. Skoro je masz to moze lepiej daj sobie spokoj i popros
        rodzicow,zeby ci znalezli jakas fajna kandydatke na zone. na pewno sie ucieszai
        poglaskaj cie po glowce.
        • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:30
          do anuli 36

          Rodzice poznali ją po pół roku naszej znajomości (studiowałem poza miejscem
          zamieszkania) i od razu im sie nie spodobała i wyrazili swoja dezabrobatę.
          Przez kilka lat z rzędu zrzędzili, zrzędzili i jeszcze inne okoliczności
          doprowadziły po 3-4 latach do rozpadu naszego związku (z mojej winy - tzn. ja
          ten związek przerwałem). Wytrzymałem niecałe pół roku. Wrócilismy do siebie i
          jesteśmy nadal ze soba. To mnie właśnie przekonało że musimy być ze sobą. Ta
          wielka miłość mnie przekonała. Przez siakis czas to ukrywałem. Ale już ze 2
          lata temu doszedłem do wniosku że to nie ma sensu. Że lepiej im to powiedzieć
          wcześniej i ich do niej przyzwyczajać.
      • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:21
        Dzięki za odpowiedź.

        Kocham ją i chcę z nią być i będziemy dążyć do małżeństwa. Chiałbym jednak
        wcześniej przekonać rodziców do niej i "rozgadać" im bezpodstawne i bezsensowne
        (czyt.: wyssane z palca, głupie, abstrakcyjne, itp.) wątpliwości. Kocham swoich
        rodziców i nie chciałbym sie do nich odwracać plecami. Nie jest to w mojej
        naturze. Jestem bardzo uczuciowy i rodzinny i nie wyobrażam sobie zerwania
        kontaktów z rodzicami. Dlatego przekonuje ich jak mogę do swojej dziewczyny.
        Znając ich po ewentualnym ślubie też chyba nie przestaną nacieraci będą wytykać
        mi jej niedoskonałości coby mi ją obrzydzić (tak mi sie wydaja, bo to chyba
        jedyny cel takich podjazdów). Zresztą boję się, że będą robic wszystko by nie
        dopuścic do tego małżeństwa (mamy taki przykład w rodzinie, kiedy niedoszła
        teściowa kuzynki rozgoniła młodych oraz ślub i wesele - jedyny powód ?? -
        kuzynka jest panną z dzieckiem). Patrząc na moich rodziców wydaje mi się że
        ocjiec jest głową a mama szują która kręci tą głową. Wszelkie rozmowy-kłótnie-
        spazmyrozpoczyna mama a ojciec tylko przytakuje.
        • Gość: henry Re: ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:31
          "Patrząc na moich rodziców wydaje mi się że
          ocjiec jest głową a mama szują która kręci tą głową."

          no z szują to dużo nie zdziałasz......
          • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:46
            do henry

            No co ty? Zawsze można ukręcić!
            hehe
            Oczywiście żartuję. Chę im to rozgadać. Zawsze używam takich samych argumentów.
            I szukam więcej i ich mi brakuje. Moje argumenty:
            - kocham ją
            - ona kocha mnie
            - kochamy sie na
            - wzajem wykształcona (mgr)
            - dobra
            - uczuciowa
            - wierząca i praktykująca (rzym-kat)
            itp
            • malvvina Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 13:23
              dodac : moje zycie !


              Moje argumenty:
              > - kocham ją
              > - ona kocha mnie
              > - kochamy sie na
              > - wzajem wykształcona (mgr)
              > - dobra
              > - uczuciowa
              > - wierząca i praktykująca (rzym-kat)
              > itp
        • gonia722 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 23:24
          jezeli dorosli ludzie pozwalaja na to zeby inni - tez rodzice wchodzili w ich
          zwiazek to tak naprawde nie dorosli do malzenstwa
          skoro kuzynka jest panna z dzieckim bo niedoszla tesciowa rozgonila gosci to
          znaczy ze jej syn nie mial jaj i moze nie chcial wcale sie zenic z twoja
          kuzynka?
          wiec dla niej lepiej ze jest panna z dzieckim niz zona palanta, ktory nie ma
          wlasnego zdania


          Gość portalu: Zrozpaczony napisał(a):

          > Dzięki za odpowiedź.
          >
          > Kocham ją i chcę z nią być i będziemy dążyć do małżeństwa. Chiałbym jednak
          > wcześniej przekonać rodziców do niej i "rozgadać" im bezpodstawne i
          bezsensowne
          >
          > (czyt.: wyssane z palca, głupie, abstrakcyjne, itp.) wątpliwości. Kocham
          swoich
          >
          > rodziców i nie chciałbym sie do nich odwracać plecami. Nie jest to w mojej
          > naturze. Jestem bardzo uczuciowy i rodzinny i nie wyobrażam sobie zerwania
          > kontaktów z rodzicami. Dlatego przekonuje ich jak mogę do swojej dziewczyny.
          > Znając ich po ewentualnym ślubie też chyba nie przestaną nacieraci będą
          wytykać
          >
          > mi jej niedoskonałości coby mi ją obrzydzić (tak mi sie wydaja, bo to chyba
          > jedyny cel takich podjazdów). Zresztą boję się, że będą robic wszystko by nie
          > dopuścic do tego małżeństwa (mamy taki przykład w rodzinie, kiedy niedoszła
          > teściowa kuzynki rozgoniła młodych oraz ślub i wesele - jedyny powód ?? -
          > kuzynka jest panną z dzieckiem). Patrząc na moich rodziców wydaje mi się że
          > ocjiec jest głową a mama szują która kręci tą głową. Wszelkie rozmowy-kłótnie-
          > spazmyrozpoczyna mama a ojciec tylko przytakuje.
          • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 00:10
            do goni722

            Popieram w człej rozciągłości. Wolę by była dalej panna z dzickiem niz żona
            palanciarza i mięczaka.
    • jmx Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 01:28

      A czemu oni jej nie akceptują? Jakich argumentów używają? biedna, brzydka,
      głupia...? Bez tego trudno coś poradzić, ale generalnie - to nie oni a TY z nią
      będziesz żył więc sam musisz być pewny swego wyboru.
      • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 01:35
        Pewnie za biedna, za brzydka i za glupia dl anich, boze bron, jeszcze by
        brzydkie wnuki urodzila:)
        • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 02:12
          DO Zrozpaczonego: tak bedzie czytelniej.
          rad ci nie udziele, bo psychologiem nie jestem (choc w sumie blisko).
          Mysle,ze jakichkolwiek argumentow bys nie uzyl i tak ich nie zadowolisz jesli
          nie udalo sie to przez 7 lat zwiazku. Co im powiesz ze ona sie zminipio slubie?
          A czego oni sie z zasadzie czepiaja?
      • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 02:35
        do jmx

        Argumenty są beznadziejnie i dziecinne. W trakcie mamy monologów i spazmów,
        kiedy to ona płacze, że nie może przeżyć, że jesteśmy ze sobą, ja nie
        wytrzymuję i smieję się z tych argumentów (nie szyderczo wyśmiewając a
        spontanicznie, tak jakbyś oglądał "Śmiechu warte"). Argumenty: mała, garbata,
        bez szyi, brzydka, za ubodzy rodzice, itp. itd.
        • Gość: henry Re: ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 03:01
          Tak mi się nasunęło, jezeli matka az placze, to problem lezy moim zdaniem
          zupelnie gdzie indziej niż się wszystkim wydaje.

          Tu nie chodzi o tę konkretną dziewczynę. Chodzi o to ze chcesz sie ozenić, a to
          moze byc dla twojej matki znak ostatecznego zerwania z nia jakiejs wiezi, ktora
          dla niej jest bardzo ważna.

          W takim wypadku pozostaje pogodzić się z tym, ze Twoja matka jest lekko
          szurnięta (bez obrazy) i robić swoje. Powodzenia
          • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 08:44
            Nie. Nie wydaje mi się że chodzi o małżeństwo sensu scricte, a o małżeństwo
            właśnie z nią. Podają mi przykłady atrakcyjniejszych koleżanek co do
            których "nie maja żadnych zarzutów".
            Nie jestem jedynakiem. Mam 7 lat starszego brata. Nota bene on też miał
            problemy. Z tym że bratowa nie wykształcona i z rozbitej rodziny.
            • gonia722 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 23:28
              Gość portalu: Zrospaczony napisał(a):

              > Nie. Nie wydaje mi się że chodzi o małżeństwo sensu scricte, a o małżeństwo
              > właśnie z nią. Podają mi przykłady atrakcyjniejszych koleżanek co do
              > których "nie maja żadnych zarzutów".
              > Nie jestem jedynakiem. Mam 7 lat starszego brata. Nota bene on też miał
              > problemy. Z tym że bratowa nie wykształcona i z rozbitej rodziny.


              jak mniemam twoi rodzice maja same fakultety skonczone, podwójne MBA i do tego
              królewską krew przodków?
              • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.05.04, 00:13
                do goni722

                HEHE
                Nie rozszmieszaj mnie bo mi zajady popękają.
                Ja też bym chciał dla swojego dziecka jak najlepiej. Ale moi rodzice po porstu
                przeginają. I co do tego faktu wszyscy na forum mają rację.
                Szukam złotego środka na przejście całej tej sytuacji której finałem ma być
                nasz ślub, wesele i szczęśliwe małżeństwo.
        • jmx Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 03:26

          To cóż, nie pozostaje nic innego jak olać. Skoro argumenty rodziców matki, są
          irracjonalne to ktokolwiek będzie przy Twoim boku będzie "nie dość dobry".
          Henry moze mieć rację a jak jeszcze jesteś jedynakiem...

          A nie obawiasz się, ze taki "odgrzewany" związek to już nie to? że coś może
          szwankować bo z jakiegoś powodu się rozstaliście. I tak może ale czy to
          rozstanie nie zwiększa prawdopodobieństwa niepowodzenia w przyszłości?


          PS. Chyba się wdałeś w matkę, bądź ostrożny ;-)
          • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 08:55
            do jmx

            Nie. Nie boję sie o odgrzewany związek. Został on przerwany tak jakby z mojej
            winy. Mama narzekała narzekała, nałożyły się na to inne okolicznosci. Po ok 4-5
            miesiącach doszedłem do wniosku że nie mogę bez niej żyć i wróciliśmy do
            siebie. Ale to miało miejscze ok 4 lat temu. Mam nadzieję że wtedy była to dla
            nas próba i więcej takowa nie będzie miała miejsca.

            P.S. Z tym wdniem w matkę to rąbek prawdy chyba jest. Można to zauważyc w
            kłtniach pomiędzy nami. Ani ja nie popuszczam ani ona.
            • jmx Re: ... pomóżcie !!! 24.05.04, 02:06
              Gość portalu: Zrozpaczony napisał(a):

              > P.S. Z tym wdniem w matkę to rąbek prawdy chyba jest. Można to zauważyc w
              > kłtniach pomiędzy nami. Ani ja nie popuszczam ani ona.

              Hihihi, miałam raczej na myśli Twoje 'histerie' tutaj ;-)))

              Ale teraz serio. Co do przeprowadzki z "dołu wątku". Wcale się nie dziwię
              Twojej dziewczynie, że nie chce się przeprowadzić. Po pierwsze - nie ma dokąd
              bo nie mieszkasz sam (z tego co wyczytałam) a po drugie musiałaby zostawiać
              całe swoje środowisko i rodzinę a zamian "dostałaby" wrogo nastawionych
              przyszłych-teściów. W takiej sytuacji tez bym się nie wyprowadzała i nie
              miałoby to nic wspólnego z moimi uczuciami do faceta.

              Problem jest taki - rodzice jej nie zaakceptują w najbliższym czasie (w dalszym
              też raczej nie). Więc musisz podjąc "męską decyzję" i zdecydować gdzie będziesz
              szukał pracy - w miejscowości u siebie czy u niej. Ostatecznie jest jeszcze
              takie wyjście, że możecie przecież poszukać pracy w jakimś "trzecim" miejscu,
              neutralnym, nie jesteście nigdzie przywiązani skoro i tak szukacie pracy i nie
              macie samodzielnych mieszkań. Daję to do rozważenia, bo tak "siłować się" - u
              niej czy u mnie - to możecie do końca życia i nigdy nie wyjśc z impasu. A być
              moze będzie jej łatwiej podjąc decyzję o wyprowadzce do innego miasta niż mieć
              w perspektywie, gdy zamieszka w Twoim, stale teściów na plecach. Nawet nie
              fizycznie a w rozmowach i napiętej sytuacji.

              I powtórzę po raz kolejny: Twoja dziewczyna to anioł! :-)
              • Gość: Zrospaczony do jmx 24.05.2004 02:06 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.04, 12:17
                Witam jmx.
                Teraz troszku sprostowań.

                > Hihihi, miałam raczej na myśli Twoje 'histerie' tutaj ;-)))

                HEHE. Jakie moje histerie? HEHE. Ja poprostu chciałem poznać opinie "obcych"
                ludzi nie siedzących w temacie.

                >
                > Ale teraz serio. Co do przeprowadzki z "dołu wątku". Wcale się nie dziwię
                > Twojej dziewczynie, że nie chce się przeprowadzić. Po pierwsze - nie ma dokąd
                > bo nie mieszkasz sam (z tego co wyczytałam)

                Błąd w odczycie. Mieszkam sam. Rodzice się wyprowadzili i zostawili mi
                mieszkanko w bloku. Mam nadzieję, ze 49 m2 jak dla młodej pary to luxus.

                a po drugie musiałaby zostawiać
                > całe swoje środowisko i rodzinę

                No właśnie. Chyba z tym zostawieniem rodziców, znajomych i psa byłoby
                najgorzej. Choć 120 km to samochodem w 90 minut przejeżdzam.

                a zamian "dostałaby" wrogo nastawionych
                > przyszłych-teściów. W takiej sytuacji tez bym się nie wyprowadzała i nie
                > miałoby to nic wspólnego z moimi uczuciami do faceta.

                Czy jeśli uwzględniłabyś powyższe moje poprawki, wyprowadziłabys sie do takiego
                faceta ??

                >
                > Problem jest taki - rodzice jej nie zaakceptują w najbliższym czasie (w
                dalszym
                >
                > też raczej nie). Więc musisz podjąc "męską decyzję" i zdecydować gdzie
                będziesz
                >
                > szukał pracy - w miejscowości u siebie czy u niej. Ostatecznie jest jeszcze
                > takie wyjście, że możecie przecież poszukać pracy w jakimś "trzecim" miejscu

                to juz abstrakcja (coby nie napisac konfabulacja)


                > neutralnym, nie jesteście nigdzie przywiązani skoro i tak szukacie pracy

                Poprawka - ja mam prace. I jak na moją miejscowość (130 tys. mieszkanców) nie
                najgorzej płatną.

                i nie
                > macie samodzielnych mieszkań.

                Poprawka. Mam samodzielne mieszkanie.

                Daję to do rozważenia, bo tak "siłować się" - u
                > niej czy u mnie - to możecie do końca życia i nigdy nie wyjśc z impasu. A być
                > moze będzie jej łatwiej podjąc decyzję o wyprowadzce do innego miasta niż
                mieć
                > w perspektywie, gdy zamieszka w Twoim, stale teściów na plecach. Nawet nie
                > fizycznie a w rozmowach i napiętej sytuacji.
                >
                > I powtórzę po raz kolejny: Twoja dziewczyna to anioł! :-)

                Potwierdzam - złota kobieta.

                JMX. Proszę poczytać resztę postów. Wiem, że tego jest dużo, ale jak sam/a
                zobaczysz torszkę mijasz się z faktami.

                Zrospaczony-uspokojony.
                • jmx DO ZROZPACZONEGO 25.05.04, 01:39
                  Gość portalu: Zrospaczony napisał(a):

                  > HEHE. Jakie moje histerie? HEHE. Ja poprostu chciałem poznać opinie "obcych"
                  > ludzi nie siedzących w temacie.

                  Hehe, nie o treść a o formę mi się rozchodzi ;-)))

                  > Błąd w odczycie. Mieszkam sam. Rodzice się wyprowadzili i zostawili mi
                  > mieszkanko w bloku. Mam nadzieję, ze 49 m2 jak dla młodej pary to luxus.

                  OK, to nie dojrzałam, przeczytałam cały wątek (wczoraj) i widocznie mi umknęło.
                  No i późno było... ;-).

                  Skoro mieszkasz sam to:
                  - w jakiej odległości mieszkają rodzice od Ciebie (czy można sie spodziewać
                  prawie/codziennych nalotów)
                  - czy to mieszkanie jest Twoje, przepisane na Ciebie, czy rodziców a Ty tylko w
                  nim mieszkasz?

                  Bo to ważne by odpowiedzieć na Twoje pytanie o przeprowadzkę. Miłość miłością
                  ale mieszkanie w obcym miejscu, wsród obcych ludzi i posiadanie wrogo
                  nastawionych teściów nie należy do przyjemności. Myślę, że ona się tego
                  najbardziej obawia. Ty jesteś normalnie traktowany przez jej rodzinę, ona przez
                  Twoją nie.

                  To, że masz pracę to przeczytałam ale mignęło mi (już nie pamiętam w którym
                  poście i miejscu, wybacz ;-)), że zastanawiasz się nad przeprowadzką do jej
                  miasta. I wg mnie to wcale nie byłby taki głupi pomysł, albo trzecie
                  miejsce "gdzieś pośrodku" - czemu abstrakcja?
                  • Gość: Zrospaczony do jmx 25.05.2004 01:39 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.04, 11:31

                    > > HEHE. Jakie moje histerie? HEHE. Ja poprostu chciałem poznać opinie "obcyc
                    > h"
                    > > ludzi nie siedzących w temacie.
                    >
                    > Hehe, nie o treść a o formę mi się rozchodzi ;-)))

                    Nie rozumiem jmx. Chodzi o to że na forum ?? Że w internecie ??
                    Czy że źle sie wyraziłem w pierwszym poście ??

                    >
                    > > Błąd w odczycie. Mieszkam sam. Rodzice się wyprowadzili i zostawili mi
                    > > mieszkanko w bloku. Mam nadzieję, ze 49 m2 jak dla młodej pary to luxus.
                    >
                    > OK, to nie dojrzałam, przeczytałam cały wątek (wczoraj) i widocznie mi
                    umknęło.
                    >
                    > No i późno było... ;-).
                    >
                    > Skoro mieszkasz sam to:
                    > - w jakiej odległości mieszkają rodzice od Ciebie (czy można sie spodziewać
                    > prawie/codziennych nalotów)

                    Rodzice w tym samym mieście. W lini prostej (na mapie) to ze 3 kilometry.

                    > - czy to mieszkanie jest Twoje, przepisane na Ciebie, czy rodziców a Ty tylko
                    w
                    >
                    > nim mieszkasz?

                    Mieszkanie rodziców. Ja w nim mieszkam i jestem zameldowany. Teraz planuję tam
                    mały remoncik. Dzrzwi ściany kafelki wanna itp.

                    >
                    > Bo to ważne by odpowiedzieć na Twoje pytanie o przeprowadzkę. Miłość miłością
                    > ale mieszkanie w obcym miejscu, wsród obcych ludzi i posiadanie wrogo
                    > nastawionych teściów nie należy do przyjemności. Myślę, że ona się tego
                    > najbardziej obawia. Ty jesteś normalnie traktowany przez jej rodzinę, ona
                    przez
                    >
                    > Twoją nie.

                    Moja rodzina (brat z bratową i rodzeństwo stryjeczne cioteczne wujeczne i innej
                    maści) ja zna i akceptuje. Nie wiem jak wujkowie i ciotki. Mi osobiście żadnych
                    zastrzeżen nie składali (rodzicom podobno tak - ja tego nie słyszałem więc się
                    tym nie przejmuję).

                    >
                    > To, że masz pracę to przeczytałam ale mignęło mi (już nie pamiętam w którym
                    > poście i miejscu, wybacz ;-)), że zastanawiasz się nad przeprowadzką do jej
                    > miasta. I wg mnie to wcale nie byłby taki głupi pomysł, albo trzecie
                    > miejsce "gdzieś pośrodku" - czemu abstrakcja?

                    Prace mam, ona nie. I co iść do obcego miasta?? Na surowy korzeń?? W
                    dzisiejszych czasach (czytaj: bezrobocie, brak mieszkań-a jak sa to drogie-kogo
                    stać??) ??

                    Sorki droga JMX, ale dla mnie to totalna abstrakcja, żeby nie powiedzieć (z
                    całym szacunkiem do Ciebie) konfabulacja.

                    Pozdrawiam z wyrazami szacunku
                    Zrospaczony pełen nadzieji

                    P.S. Mam nadzieję, ze nie uraziłem. Prezentuje wyłącznie własne opinie co do
                    których słuszności nie zawsze mam przekonanie.

                    • jmx do Zrozpaczonego 26.05.04, 02:47
                      Gość portalu: Zrospaczony napisał(a):

                      > Nie rozumiem jmx. Chodzi o to że na forum ?? Że w internecie ??
                      > Czy że źle sie wyraziłem w pierwszym poście ??

                      Że dużo w nich, ekhm, emocji ;-)


                      > Rodzice w tym samym mieście. W lini prostej (na mapie) to ze 3 kilometry.

                      No to blisko. To nie jest, hm, zachęcające.


                      > Mieszkanie rodziców. Ja w nim mieszkam i jestem zameldowany. Teraz planuję
                      tam
                      > mały remoncik. Dzrzwi ściany kafelki wanna itp.

                      Więc widzisz. W niesprzyjających okolicznościach, których nie życzę, może się
                      zdarzyć, że na tym tle zdarzą się jakieś niesnaski z rodzicami, że mieszkacie
                      w "ich" mieszkaniu, że robicie jakieś zmiany, że ona chce wywracać cały dom do
                      góry nogami i go "psuć" itp. W skrajnym wypadku możesz zostać postawiony przed
                      faktem - to nasze mieszkanie więc albo będziesz w mieszkał w nim sam (to znaczy
                      nie z nią) albo wynocha. I co wtedy zrobisz? Zastanawiałeś się nad tym?

                      Gdyby to było Twoje mieszkanie to - po pierwsze nic nie mogliby zrobić, a po
                      drugie mógłbyś je sprzedać i zacząć życie z czystym kontem gdziekolwiek,
                      miałbyś pieniądze na kupno/wynajem nowego. A tak rodzice niejako "przywiązali"
                      Cię do siebie i zostawili sobie furtkę na dalsze wtrącanie w Twoje życie. Nie
                      mówię, że muszą od razu z niej skorzystać ale...


                      > Moja rodzina (brat z bratową i rodzeństwo stryjeczne cioteczne wujeczne i
                      innej
                      >
                      > maści) ja zna i akceptuje.

                      Boże kochany! A jaki wpływ na Twoje życie mają wujkowie i kuzyni a jaki właśni
                      rodzice? przecież wiadomo, że najbliższa rodzina czyli rodzice jest
                      najważniejsza. Poza tym jej rodzina traktuje Ciebie i ją normalnie, nie będzie
                      was ustawiać a w przypadku Twoich rodzicówe nie ma takiej pewności.


                      > Nie wiem jak wujkowie i ciotki. Mi osobiście żadnych
                      > zastrzeżen nie składali (rodzicom podobno tak - ja tego nie słyszałem więc
                      się
                      > tym nie przejmuję).

                      TY. Przecież tu nie chodzi o Ciebie a o Twoją dziewczynę. Co ona czuje, jak na
                      nią wpływa cała ta atmosfera. Przecież takie negatywne nastawienie się wyczuwa
                      od razu a Ty, będąc u siebie, możesz pewnych rzeczy nawet nie dostrzegać.


                      > Prace mam, ona nie.

                      Pisałeś, że jest na stażu ale jej nie płacą? albo znowu czegoś nie
                      dostrzegłam :-(


                      > I co iść do obcego miasta?? Na surowy korzeń??

                      Ależ ona myśli dokładnie to samo ;-). A wspólne życie to sztuka kompromisu a
                      nie stawianie na swoim. Poza tym - nie żenisz się jutro więc jest jeszcze czas
                      na zorientowanie się o zatrudnienie, inaczej też szuka się pracy aby ją zmienić
                      a inaczej będąc bezrobotnym. Pytanie też mi się nasuwa jak ze znalezieniem
                      pracy przez nią w Twoim mieście?
                      • Gość: Zoszpaczony Do jmx 26.05.2004 02:47 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.04, 10:39
                        > Gość portalu: Zrospaczony napisał(a):
                        >
                        > > Nie rozumiem jmx. Chodzi o to że na forum ?? Że w internecie ??
                        > > Czy że źle sie wyraziłem w pierwszym poście ??
                        >
                        > Że dużo w nich, ekhm, emocji ;-)

                        To źle ???????

                        > > Rodzice w tym samym mieście. W lini prostej (na mapie) to ze 3 kilometry.
                        >
                        > No to blisko. To nie jest, hm, zachęcające.

                        Bez przesady. Chyba lepsze to od wizji moich rodziców mieszkania w domku. oni
                        parter, ja z żona piętro.

                        > > Mieszkanie rodziców. Ja w nim mieszkam i jestem zameldowany. Teraz planuję
                        >
                        > tam
                        > > mały remoncik. Dzrzwi ściany kafelki wanna itp.
                        >
                        > Więc widzisz. W niesprzyjających okolicznościach, których nie życzę, może się
                        > zdarzyć, że na tym tle zdarzą się jakieś niesnaski z rodzicami, że mieszkacie
                        > w "ich" mieszkaniu, że robicie jakieś zmiany, że ona chce wywracać cały dom
                        do
                        > góry nogami i go "psuć" itp. W skrajnym wypadku możesz zostać postawiony
                        przed
                        > faktem - to nasze mieszkanie więc albo będziesz w mieszkał w nim sam (to
                        znaczy
                        >
                        > nie z nią) albo wynocha. I co wtedy zrobisz? Zastanawiałeś się nad tym?

                        A propos remontu. Zdeczydowałem się na niego tylko i wyłącznie dlatego, że
                        zmieniała się stawka VAT na materiały budowlane. W przeciwnym wypadku bym go
                        nie robił. Planujć remont mama postawiła mi 1 warunek, że wszystko mam omówić z
                        ma partnerką (kolory i wzory płytek, drzwi ścian itp.). Jak to mama mówiła aby
                        przyszłej gosposi wszysto pasowało. I co Ty na to??

                        > Gdyby to było Twoje mieszkanie to - po pierwsze nic nie mogliby zrobić, a po
                        > drugie mógłbyś je sprzedać i zacząć życie z czystym kontem gdziekolwiek,
                        > miałbyś pieniądze na kupno/wynajem nowego. A tak rodzice
                        niejako "przywiązali"
                        > Cię do siebie i zostawili sobie furtkę na dalsze wtrącanie w Twoje życie. Nie
                        > mówię, że muszą od razu z niej skorzystać ale...
                        >
                        >
                        > > Moja rodzina (brat z bratową i rodzeństwo stryjeczne cioteczne wujeczne i
                        > innej
                        > >
                        > > maści) ja zna i akceptuje.
                        >
                        > Boże kochany! A jaki wpływ na Twoje życie mają wujkowie i kuzyni a jaki
                        właśni
                        > rodzice? przecież wiadomo, że najbliższa rodzina czyli rodzice jest
                        > najważniejsza. Poza tym jej rodzina traktuje Ciebie i ją normalnie, nie
                        będzie
                        >
                        > was ustawiać a w przypadku Twoich rodzicówe nie ma takiej pewności.
                        >
                        >
                        > > Nie wiem jak wujkowie i ciotki. Mi osobiście żadnych
                        > > zastrzeżen nie składali (rodzicom podobno tak - ja tego nie słyszałem więc
                        >
                        > się
                        > > tym nie przejmuję).
                        >
                        > TY. Przecież tu nie chodzi o Ciebie a o Twoją dziewczynę. Co ona czuje, jak
                        na
                        > nią wpływa cała ta atmosfera. Przecież takie negatywne nastawienie się
                        wyczuwa
                        > od razu a Ty, będąc u siebie, możesz pewnych rzeczy nawet nie dostrzegać.
                        >
                        >
                        > > Prace mam, ona nie.
                        >
                        > Pisałeś, że jest na stażu ale jej nie płacą? albo znowu czegoś nie
                        > dostrzegłam :-(

                        Na stażu jest i co z tego? Kasa rzędu 300-400 zł i bez wizji na stałą umowę.
                        >
                        >
                        > > I co iść do obcego miasta?? Na surowy korzeń??
                        >
                        > Ależ ona myśli dokładnie to samo ;-). A wspólne życie to sztuka kompromisu a
                        > nie stawianie na swoim. Poza tym - nie żenisz się jutro więc jest jeszcze
                        czas
                        > na zorientowanie się o zatrudnienie, inaczej też szuka się pracy aby ją
                        zmienić
                        >
                        > a inaczej będąc bezrobotnym. Pytanie też mi się nasuwa jak ze znalezieniem
                        > pracy przez nią w Twoim mieście?
                        >

                        Staram się. Choć jak juz pisałem w jej branży jest ciężko o pracę. Pięć lat
                        temu jak zaczynała studia było super, teraz bryndza.

                        Pozdrawiam Zrozpaczony.
        • umyslowo_twardy Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 03:36
          No dobra, matka płacze a co ojciec? Czy on ma cokolwiek do powiedzenia?
          Mam jeszcze drugie pytanie: czy jesteś jedynakiem?
          • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 09:03
            do umyslowo_twardy

            Nie jestem jedynakiem (vide powyżej).

            Ojciec stara sie używac argumentów choć są one na takim samym poziomie jak mamy:
            - jak jest mała i drobna to nie znajdzie pracy
            - w życiu ci nie pomoże bo jest za mała i za słaba
            - jej rodzice nie są zbyt zamożni (porównując ich do samych siebie) i że nam
            nie pomogą w życiu finansowo
            - że jak ona jest taka mała, bez szyi i garbata to wystawię się na pośmiewisko
            i stracę w oczach rodziny (będą uważać mnie za ułomnego, tzn. że nie stać mnie
            było aby znależć sobie ładniejsza pannę)
            - itp itd
            • iwan_w Słuchaj, 19.05.04, 10:29
              a nie myślałeś o tym, żeby postawić rodziców najzwyczajniej wobec faktów
              dokonanych?

              A akceptacja bądź, przynajmniej, pogodzenie się przez nich z Twoim małżeństwem
              przyjdzie z czasem? Nie wyobrażam sobie, żeby mieli trwać w uporze po ostatnie
              dni?
        • gonia722 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 23:27
          Gość portalu: Zrozpaczony napisał(a):

          > do jmx
          >
          > Argumenty są beznadziejnie i dziecinne. W trakcie mamy monologów i spazmów,
          > kiedy to ona płacze, że nie może przeżyć, że jesteśmy ze sobą, ja nie
          > wytrzymuję i smieję się z tych argumentów (nie szyderczo wyśmiewając a
          > spontanicznie, tak jakbyś oglądał "Śmiechu warte"). Argumenty: mała, garbata,
          > bez szyi, brzydka, za ubodzy rodzice, itp. itd.

          jezeli twoja mama uzywa takich argumentow to znaczy ze jest bardzo prosta i
          ograniczona osoba
    • j_ar Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 08:57
      zrozpaczony, powiem ci szczerze, dwoch srok za ogon nie zlapiesz, albo rybka
      albo pipka inaczej bedziesz przez cale zycie pomiedzy rodzicami a zona, i tu
      niezadowolenie i tam niezadowolenie....chcesz byc z nia to nie patrz na
      rodzicow, boisz sie, ze matka rozwali slub? to na dugi raz jej nie zaprosisz...
      boisz sie, ze wywala cie z ich mieszkania w bloku? przelicz pieniadze i
      wynajmijcie mieszkanie niezaleznie....
      to dosc proste, musisz jedynie wybrac czy chcesz sie sluchac rodzicow czy
      chcesz sie sluchac samego siebie
      • Gość: Zrozpaczony Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 09:12
        do j_ar

        Chcę byz z nią i nie chce być skłucony z rodziną. Bardzo kocham rodziców i nie
        wyobrażam sobie aby się do nich nie odzywać i być z nimi skłucony. Wiele razy
        kiedy mama mówiła o perspektywie postawienia sprawy na ostrzu noża - "kiedyś
        będziesz musiał wybierac albo my, albo ona" - ja jej odpowiadałem "dobrze tylko
        że mówisz to hipotetycznie i nie radzę Ci tak stwiać pytania, bo możesz się
        zdziwić kiedy usłyszysz odpowiedź"
        • j_ar Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 09:20
          niestety ale z tego co piszesz nie jestes w stanie sprawic, aby wszyscy byli
          zdowoleni, moze i twoi rodzice kiedys, bardzo pozno, jakos przekonaja sie do
          twojej zony, to trudno mi sobie wyobrazic aby twoja zona bo takich obrazliwych
          wypowiedziach na jej temat kiedykolwiek mlgla przekonac sie do nich.ale.. kto
          wie,
          a tak na marginesie, czy nie wydaje ci sie, ze twoja dziewczyna wcale nie jest
          zainteresowana przebywaniem z twoimi rodzicami? czy jezeli tak to mozna jej sie
          dziwic? czy to cos zlego, ze moze nie czuc potrzeby przebywania z nimi ale
          tylko na tobie jej zalezy?
    • Gość: ryb Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 19.05.04, 09:22
      Powiedz im tak. Kochani moi, ja chce miec zone, partnerke i swiety spokoj, a
      nie jakas lale, ktora bedzie sie co chwile ogladala za przystojniejszym czy
      bogatszym, bo tacy tez sa...Nie mam zamiaru przezywac stresy w moim przyszlym
      zyciu. Z mala, garbata moje zycie bedzie latwiejsze i wiem, ze to ona bedzie
      siedziala w domu czekajac na mnie, a nie odwrotnie...Jak wroce to sie bedzie
      cieszyla ze w ogole wrocilem. I dlatego wybralem ja...
      • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 09:37
        do ryb
        HEHE
        Tak też argumentuję. Zdaję sobię sprawę że jest wiele wypicowanych lal jak i
        wielu przystojniejszych i o wiele wiele bardziej zamożnych gogusiów ode mnie.
        Takich argumentów jak TY też używam.
        Prosze Was o więcej !!
        • Gość: ryb Re: ... pomóżcie !!! IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 19.05.04, 10:08
          Z Twoich postow wnioskuje ze masz naprawde fajna i fair dziewczyne. Przez 7 lat
          zwiazku juz dawno mogla Cie "zlapac" na ciaze albo jakas inna babska sprawe. I
          wcale nie jest slaba, bo przez 7 lat lykac tego rodzaju komentarze (bo napewno
          wie o nich) to naprawde trzeba byc silnym. Jezeli sie nie myle w moich
          wnioskach, to nie wypuszczaj jej z reki...Takie panienki to ze swieca szukac.

          Postaw na swoim, bo jak tego nie zrobisz teraz, to masz jak w banku ze Twoi
          rodzice zawsze bede ingerowali w Twoje sprawy. I nikt sie z Twojego zwiazku nie
          bedzie smial, bo przez tak dlugi okres czasu juz sie wszyscy przyzwyczaili.
          Zreszta, zalezy Ci na tym czy beda sie smieli czy nie? Bo ja, mialbym to
          wszystko gdzies...

          Powodzenia :)


          ryb
          • caorle Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 10:27
            prosisz o więcej argumentów?:

            1. Bo ją kocham
            2.Bo postanowiliśmy wziąć ślub.
            3. Kocham cię Mamo, kocham cię Tato.
          • bzeebze Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 10:29
            ja też myślę tak jak ryb
            fajna wartościowa dziewczyna, a do tego musi cię bardzo kochać,
            skoro czeka 7 lat (?!) az przekonasz do niej mamusie i tatusia,
            bo sorry ale większość dziewczyn by nie czekała, bo z tego co piszesz nadzieja
            jest niewielka
            i to nie jest juz taka znowu dziewczyna, tylko dojrzała kobieta, która ma prawo
            oczekiwać, że skoro przez 7 lat byliście razem, to może z tobą budować
            przyszłość jeżeli teraz to mamusia miałaby stanąć wam na drodze to zachowasz
            sie jak skończone prosię
            swoją drogą chyba jesteś trochę za miękki w walce o to na czym ci zależy, bo z
            tego co zrozumiałam, to chyba zależy?
            wolałabym, żeby bohater mojego romansu był nieco bardziej odważny i
            konsekwentny nawet za cene rodzinnych obiadków w niedzielę
            a sądzę że gdybyś faktycznie postawił sprawe jasno i zabronił włazić szyi i
            głowie na TO terytorium to nie było by w ogóle problemu
            rób swoje nikogo nie przekonuj i nikomu się nie tłumacz, a z czasem dotrze do
            nich że to ich synowa, a z czasem matka wnuków, może jeśli jej nawet nie
            polubią to będą musieli zaakceptować, i będą się cieszyć jesli będą widzieli,
            że tworzycie szczęsliwą rodzinę
            pozdrawiam, odwagi
            • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 11:09
              do bzeebze

              Dzięki za twoje przemyślenia. All jest ok. Nie dlatego jeszcze nie wzielismy
              slubu że czekamy na aprobate rodziców, a mamy problemy tzw. natury
              logistycznej. Mieszkamy 120 km od siebie. Ja już od ponad roku toczę rozmowy na
              temat ustatkowania się i jej przeprowadzki do mnie (mam pracę jak na
              miejscowośc w której mieszkam średnio płatną i mieszkanie, ona nie ma pracy -
              jest na stażu - i mieszka z rodzicami i babcią). Dla niej jest to swoistego
              rodzaju problem i bariera psychiczna. Nie wiem czy związana z opuszczeniem domu
              rodzinnego. Czy przeprowadzka z dużego miasta (800 tyś. mieszkańców) do
              mniejszego (130 tyś. mieszkańców).
          • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 11:02
            Do ryb

            Dzięki za dobre słowa. Właśnie te argumenty o których piszesz przekonuja mnie,
            ze jest wartościową i fajna kobietą i to właśnie z nią chcę spędzić reszte
            życia. Ja mam to gdzieś. Tylko mama mnie szantażuje że ona naszego ślubu nie
            przeżyje. Ale tak jak mówisz mam to gdzieś że ktos sie smieje. Jak głupi niech
            sie smieje.
            Dzięki za otuchę. Od razu lepiej.
    • Gość: inka_s Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 19.05.04, 10:26
      W pierwszej chwili pomyślałam, że to znowu żart. Masz 27 lat jestes dorosłym
      człowiekiem, masz prawo do swoich decyzji, nawet jeśli rodzicom się nie
      spodobają. Czytałam wypowiedzi w tym wątku więc już wiem, że jedynakiem nie
      jesteś - i widzę, że nie tylko ja cię o to podejrzewałam. :o) Chcesz sie z nią
      ożenić - żeń się. Nigdzie nie jest powiedziane, że musi być wesele, a na ślubie
      200 gości. Macie być wy, świadkowie i kapłan.
      Argumenty? "kochani rodzice, kocham tę kobietę i chcę z nią być - i wasza
      niechęć nie ma tu nic do rzeczy". Wyznaczcie datę ślubu i podajcie ją rodzicom.
      To już nie ten wiek, żeby im ze strachem w oczy patrzeć.
      • wilk11 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 10:35
        A gdybyś musiał?... Gdybyś MUSIAŁ opowiedzieć się po jednej ze stron, gdyby
        rodzice powiedzieli albo ona albo my? Pytanie może absurdalne, ale jak
        wybrałbyś wtedy?
        • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 10:59
          niektorzy beda patrzec rodzicom w oczy ze strachem do konca zycia.
          JA tez bylam twarda i tez 7 lat:) Ale po kolejnej aferze z mama mojego
          narzeczonego zwialam i wiecej nei wrocilam.
          Znam te klimaty z autopsji i serdecznie wspolczuje wszystkim kobietom, ktore
          maja niechetnych tesciow polaczeniu z miekkim facetem. Takie zycie to pieklo
          ciaglym klotni, przepychnej upokorzen i zycia w strachu,ze tesciowie flekuja a
          ukochany nie reaguje.
          Mysle,ze twojej dziewczynie jest jeszcze trudniejniz tobie- mnie bylo. Jesli
          nie jestes pewien tego ze bedziesz z nia i po jej stronie -daj jej spokoj i
          pozwol ulozyc sobie zycie z kims bardziej zdecydowanym.
          • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 11:32
            do anula36

            Anulka, napisz mi jeśli możesz, jesteś dalej z tym miętkim facetem ??
            Mieszkaliscie osobno czy z teściami ??
            Ona mnie podtrzymuje zawsze na duchu. I wydaje mi się że nie po to przez 7 lat
            budowałem związek z taką fajna kobietą, bo jest lux - wad ma niewiele - żeby
            teraz budowac nowy zwiazek i się angażować z inna kobietą. Ja ja poprostu
            kocham i to jest dla mnie koronny argument w rozmowie z rodzicami.

            Tylko ze szkoły przypominaja mi się romantyczne zapytanie:
            "czy czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko"
        • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 11:17
          Drogi wilku11

          Z tego co tu wyczytałeś, Twoje pytanie wydaje mi się retoryczne.
          Oczywiście że wybieram moja partnerkę i w tym temacie nie ma gadania i nie
          widzę innej mozliwości. Rodzice - daj im Boze jak najwięcej zdrowia - pozyją
          jeszcze kilkanaście lat, a z NIĄ chcę być do końza życia.

          Boję się o swoją reakcę i samopoczycie psychiczne po odwróceniu się odemnie
          rodziców. Mój brat miał taki przypadek. Rodzice nie zaakceptowali mojej
          bratowej i brat nie utrzymywał kontaktu prawie 13 lat (bardziej z mamą, bo z
          ojcem się od czasu do czasu widywał). Ale przyszły wnuki i teraz sie pogodzili
          i się odwiedzamy i bratowa została zaakceptowana (jako tako). Du zadziałały
          wnuki. Ale co brat przeżył to przeżył. On jest twardszy odemnie i siakos sobie
          poradził. Ja niestety nie jestem pewien siebie, czy bym sobie poradził.
          • j_ar Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 11:22
            widzisz zrozpaczony, ty bys chcial kilkoma blyskotliwymi tekstami zmienic
            czlowieka, jego sposob myslenia i patrzenia, jego przekonania...no tak sie nie
            da, ale probuj....
            • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 11:40
              Drogi j_ar-u

              Nie chcę zmieniać mamy ani taty, bo wiemy - i Ty i ja - że tego się nie da.
              Czcę zmienic ich nastwianie do mojej dziewczyny która jest naprawdę fajna
              kobietą. Co mnie przekonuje do niej to to, że właśnie to takie moje "skłócenie"
              z fadersami bardziej cementuje nasz związek. Inna lala na jej mniejcu kopnęła
              by mnie w tyłek myśląc co sie bedę wiązała z facetam któreko rodzice cały czas
              coś do mnie pija i mnie nie akceptyją. Poszukam sobie innego. A u nas tak nie
              jest. Moja partnerka czym mam większe zatarki z rodziczmi tym bardziej jest ze
              mna i mnie podtrzymuje na duchu i zapewnia o swoim uczuciu. Własnie takie
              argumenty przekonuja mnie do niej. Tylki porblem jak to wytłumaczyc rodzicom ??
          • kwieto Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 12:04
            A co brat na Twoj problem?
            • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 13:13
              Że mam robic to co uważam za słuszne i dobre dla mnie a nie dla rodziców.
              On się postawił, zbuntował i jest ze swoja żoną i maja 2 wspaniałych dzieci.
              On - brat - uważa że to on wygrał bo jest z ukochana kobietą.
              Rodzice uważaja że oni wygrali - bo musza bratu pomogać finansowo w
              inwestowaniu budowy domku brata, bo by sam sobie nie poradził.

              To i tak zasługa m. in. brata, że rozpocząłem edukację wyższą w innym mieście
              (u nas tez jest kilka wyższych uczelni).
              • kwieto Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 13:22
                To wybacz jeszcze obcesowosc pytania typu "czy Jezus byl czy nie byl nieslubnym
                dzieciatkiem" - czy rodzice maja racje ze "mala i garbata", czy konfabuluja?
                • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 13:37
                  do kwieto

                  Mała -> prawda. Ona ma ok 165 cm, ja mam 190 cm.
                  Garbata -> czysta KONFABULACJA.

                  Pozdro
                  • kwieto Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 15:01
                    A-cha.
                    Bo wiesz, pomijajac ze milosc nie wybiera, gdyby ona faktycznie miala jakis
                    czysto fizyczny "feler", mozna by czesciowo rodzicow zrozumiec (co nie oznacza
                    zgadzania sie z ich argumentacja)

                    A tak... mam wrazenie, ze oni chca po prostu wybrac za Ciebie. Owszem, chca
                    zapewne jak najlepiej, ale to Twoje zycie nie ich
                    • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 15:27
                      do kwieto

                      Jedyny fizyczny 'feler' (jeśli to można nazwać felerem) to to że jest mała i
                      drobna (165 cm wzrostu, 45 kg żywej wagi). Jeśli jesteś znawcą kobiet i możesz
                      ocenić czy felerna jest czy nie proszę o kontakt.
                      GG 4506362
                      • j_ar Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 15:32
                        ty no.. cos ty hihihi.. ty tak na powaznie? ;)
                      • kwieto Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 15:38
                        hehe
                        Sluchaj, tu nie tyle chodzi o szukanie "felerow" (jesli kochasz np. kulawa i
                        zezowata a ona Ciebie to wasza prywatna sprawa i nikomu nic do tego), a raczej
                        o moja prywatna ciekawosc czy rodzice wyolbrzymiaja czy maja jakiestam
                        uzasadnienie swych obaw.
                        Bo to rzuca rozne swiatlo na ich argumenty
                        • bzeebze Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 15:47
                          no a co z ta zagadką, bo ciekawa jestem ...
                      • Gość: melanie Re: ... pomóżcie !!! IP: *.zar.vectranet.pl / 213.77.5.* 19.05.04, 22:42
                        "Male kobiety sa stworzone do milosci, a duze do roboty" - rosyjskie
                        przyslowie. Moze mama sie boi, ze przy budowie synowa nie pomoze?:)
                        A na powaznie, to nie znajdziesz argumentow. Zadna kobieta nie bedzie dosc
                        dobra dla ciebie, wg twojej mamy. Wiem cos na ten temat, niestety. Moj brat
                        jest wlasnie ukochanym synem mamusi. Rozbila mu juz trzy malzenstwa, jedna z
                        bratowych po rozwodzie niestety odebrala sobie zycie z rozpaczy. Teraz brat
                        miezszka z mama, i mama wreszcie uwaza, ze on jest szczesliwy. Niestety nie
                        jest. Zaczal pic. Widze to i nic nie moge na to poradzic. Argumenty, ze niszczy
                        mu zycie doprowadzily do tego, ze jestem niedobra corka. Radze przeciac
                        pepowine. Mama niestety jest toksyczna matka. A jak sie ozenisz, trzymaj ja
                        zdala od swojej rodziny.
                  • Gość: Maria Re: ... pomóżcie !!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 19.05.04, 19:52
                    Nie doczytałam wszystkich postów do końca, bo w tym miejscu wprawiłeś mnie w
                    doskonały humor. Mój mąż ma 194 cm, ja 163 cm. Wg oceny Twojej matki -
                    nadawałabym się na straty. A tak poważnie. Z wcześniejszych wypowiedzi
                    wnioskuję, że Twoja matka jest po prostu egoistką i to skrajną. Myśli wyłącznie
                    o sobie.
                    Jeżeli było Wam dobrze przez 7 lat, tzn. ze pasujecie do siebie. Nie przejmuj
                    się tym, co mówią rodzice. Mój mąż nie podobał się mojemu ojcu (i w dalszym
                    ciągu nie przepada za nim), moja teściowa nie przepadała za mną. Zdecydowanie
                    zmieniła swój stosunek do mnie, kiedy 2 lata temu uratowałam ją przed śmiercią
                    i walczyłam o jej życie. Kiedyś czytałam, że ludzie łączą się ze sobą w pary,
                    szukając partnerów, którzy są bardzo podobni do rodziców lub są ich całkowitym
                    przeciweństwem. W moim przypadku mąż jest skrajnie inny od mojego ojca u
                    którego nie akceptowałam pewnych cech, a ja jestem całkowitym przeciwieństwem
                    teściowej. Dlatego tak często rodzice nie akceptują naszych współmałżonków.
                    Dlatego radzę, nie zastanawiaj się - żeń się z dziewczyną.
                    P.S. W tym roku minie 23. rocznica naszego ślubu. Jest nam ze sobą dobrze.
                    Przed ślubem znaliśmy się tylko rok, widywaliśmy się raz w tygodniu. Dzieliło
                    nas 150 km. Na początku żyliśmy skromnie, ale zawsze trzymaliśmy się razem.
                    Kiedy mój ojciec zaczynał dyskusje na temat mojego męża - nie podejmowałam jej,
                    bo wiedziałam, że może się to skończyć tylko awanturą. Ograniczałam ilość
                    wizyt. Musisz sobie uświadomić, ze Twoje życie nie może być jednym wyrzutem
                    sumienia i ma się składać wyłącznie z hołdów składanych rodzicom za to, że
                    dali Tobie życie czy pomagają Tobie.
                    Życzę powodzenia :))
                    • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! Zrospaczony ale uspokojony IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.04, 12:25
                      Dzięki Marysiu za słowa otuchy.
                      Właśnie na to liczyłem od forumowiczów.
                      Też mi sie wydaje że jak dwie osoby sie kochają to nic im nie grozi, ani brak
                      pieniędzy, ani smiechy rodziny, ani dezaprobata teściów. Najważniejsze aby w
                      takich sytuacjach wspierać się nawzaje i stawac za drugą osoba murem.
                      Trzymam kciuki za Twoje małżeństwo (i moje też).

                      Pozdrawiam.
                      Zrospaczony ale uspokojony
                      • Gość: Maria Re: ... pomóżcie !!! Zrospaczony ale uspokojony IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.05.04, 20:57
                        Dziękuję za trzymanie kciuków. Ja też będę o Was często myślała. Jezeli
                        kiedykolwiek będziecie mieli problemy w Waszym wspólnym życiu - rozmawiajcie
                        dużo ze sobą, nie obrażajcie się na siebie. Rodzina tylko czeka, żeby
                        powiedzieć "a nie mówiliśmy, że tak będzie?". I wtedy mogą człowieka ogarnąć
                        chwile zwątpienia. A tak naprawdę, to KAŻDY problem da się rozwiązać, jeżeli
                        się o nim rozmawia. Jeszcze raz życzę Wam powodzenia.
                        Pozdrawiam :)) Maria
                        • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! Zrospaczony ale uspokojony IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 01:33
                          Do Marysi

                          Dzięki i liczę na Ciebie w trzymaniu kciuków.

                          Dzięki z kontakt

                          Zrospaczony ale uspokojony
              • gonia722 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 23:43
                Gość portalu: Zrospaczony napisał(a):

                > Że mam robic to co uważam za słuszne i dobre dla mnie a nie dla rodziców.
                > On się postawił, zbuntował i jest ze swoja żoną i maja 2 wspaniałych dzieci.
                > On - brat - uważa że to on wygrał bo jest z ukochana kobietą.
                > Rodzice uważaja że oni wygrali - bo musza bratu pomogać finansowo w
                > inwestowaniu budowy domku brata, bo by sam sobie nie poradził.
                >
                > To i tak zasługa m. in. brata, że rozpocząłem edukację wyższą w innym mieście
                > (u nas tez jest kilka wyższych uczelni).


                mam wrazenie ze glownym problemem twoich rodzicow są pieniądze, juz kolejny raz
                sie pojawia kwestia pomocy finansowej...
                a prawda jest taka ze pieniadze dzisiaj sa a jutro moze ich nie byc i
                odwrotnie....
          • gonia722 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 23:40
            Gość portalu: Zrozpaczony napisał(a):

            > Drogi wilku11
            >
            > Z tego co tu wyczytałeś, Twoje pytanie wydaje mi się retoryczne.
            > Oczywiście że wybieram moja partnerkę i w tym temacie nie ma gadania i nie
            > widzę innej mozliwości. Rodzice - daj im Boze jak najwięcej zdrowia - pozyją
            > jeszcze kilkanaście lat, a z NIĄ chcę być do końza życia.
            >
            > Boję się o swoją reakcę i samopoczycie psychiczne po odwróceniu się odemnie
            > rodziców. Mój brat miał taki przypadek. Rodzice nie zaakceptowali mojej
            > bratowej i brat nie utrzymywał kontaktu prawie 13 lat (bardziej z mamą, bo z
            > ojcem się od czasu do czasu widywał). Ale przyszły wnuki i teraz sie
            pogodzili
            > i się odwiedzamy i bratowa została zaakceptowana (jako tako). Du zadziałały
            > wnuki. Ale co brat przeżył to przeżył. On jest twardszy odemnie i siakos
            sobie
            > poradził. Ja niestety nie jestem pewien siebie, czy bym sobie poradził.

            to w takim razie u Ciebie rodzinne, jak widac twoi rodzice wolą sie odwrocic od
            swoich dzieci niz pozwolic im wybrac i uszanowac ich wybor
            to swiadczy ale niestety o twoich rodzicach
            moze znajdź duplikat mamusi? i daj swojej partnerce spokój bo szkoda dziewczyny
            • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.05.04, 12:17
              Do gonii722

              "i daj swojej partnerce spokój bo szkoda dziewczyny"
              to co ?? mam z niej zresygnować ?? tylko z powodu widzimisie mojej mamy ??
              NONSENS
              Poza tym rodziców sie nie wybiera, rodziców się ma.
              A partnerka jest wyborem, mam nadzieję uzasadnionym i przemyslanym.
              • Gość: gonia Re: ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:03
                gdyby to był nonsens to nie byłoby tego postu
                prawda jest taka ze juz przesiąkłeś gadaniem mamy i tak naprawde zastanawiasz
                sie ile ona ma racji
                mało tego - wręcz zaczynasz widzieć w niej(swojej dziewczynie) tego garba i to
                ze jest mała i taka i taka - jak mówią rodzice
                gdybys miał wlasne zdanie i był pewny jej wartosci oraz tego jaka jest dla
                ciebie sam umiałbyś rozwiazać ten problem
                • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:29
                  Goniu

                  A ty nieraz nie masz wątpliwości?
                  Czy jest dobro i zło?
                  Czy jest Bóg i szatan?
                  Czy zawsze podejmujsz decyzję bez zastanowienia i porady??

                  Tak jak poczytasz odpowiedzi decyzji dokonałem. Chcę byc z nią. Fak że mamuśka
                  sobie pogada, ale to jej gadanie jeszcze bardziej utrzymuje mnie w przekonaniu
                  że wybrałem odpowiednią i właściwą dziewczynę. Cel wszadzenia tego kija w
                  PSYCHOLOGICZNE forum - mrowisko - było inne.

                  ZROSPACZONY ALE USPOKOJONY
    • alfika Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 10:47
      zajmijże się w koncu swoim życiem
      widzę to tak: nie musisz przekonywać rodziców, bo to Twój wybór i Twoje zycie z
      taką, a nie inną żoną - z żoną, nie z rodzicami - oni mają swoje sprawy i finito

      byc moze będziesz musiał zdecydować, z kim spędzasz życie - jak teraz sie na to
      przygotujesz, tobędziesz wiedział czego chcesz i będziesz spokojniejszy, no
      trudno, nie da się przelawirować przez życie z tymi przysłowiowymi dwiema
      srokami w dłoni

      (a w ogóle, czy mama nie mogła znaleźć Ci fajniejszego taty?...
      który by więcej zarabiał, miał bujniejsze włosy, mniejsze - albo większe
      poczucie humoru - albo brzuch - itd...)

      nie czułabym potrzeby przekonywania, a w podobnej sytuacji zawsze wystarczy
      oznajmić, ze się kocha tę a nie inną i nikomu nic do tego małżenstwa, a
      wszelkie rozmowy na jej temat, uszczypliwe uwagi konsekwentnie będą się
      kończyły spokojniutkim wyjściem z domu rodziców
      (przykro mi, prosiłem, żeby takich sytuacji nie było)

      im bardziej będziesz ich przekonywać, tym bardziej będzie to bez sensu i tym
      bardziej będą widzieli, ze mogą coś osiągnąć tymi spazmami, bo Ci zależy na ich
      zdaniu i tak to się będzie kręciło - gorzej, ze być może przy niej

      nie zasłuzyła na to, a Ty jestes też od tego, by ją chronić
      • Gość: roxi Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: 5.5R3D* / 198.54.202.* 19.05.04, 11:06
        Hej Zrozpaczony tak sie sklada ze ja mialam kiedys podobny problem. Znalismy
        sie prawie 5 lat - byl wspanialy i stworzony dla mnie gdyby nie mamusia. I
        pewnego pieknego, slonecznego dnia ( po serii okropnych wypadkow i pomowien ze
        strony jego rodzicow) zostawilam go bez slowa - niech chlopak dojrzeje o ile
        mamusia mu na to kiedykolwiek pozwoli. Bolalo jakis czas - ale jak Jar napisal
        2 srok za ogon nie trzymaj.Powiem Ci rodzice niestety moga wplynac na dalsze
        losy swej slabej pociechy.
        • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 11:42
          do zrozpaczonego:
          Nie nei jestesmy razem i od tego feralnego dnia widzelismy sie moze ze 2 razy,
          jak zabieral swoje rzeczy. JA sie wyprowadzilam od rodzicow tuz po studiach (
          kupilam male mieszkanko) i moj ukochany sie do mnie wprowadzil ( jako preludium
          do zycia razem i slubu, wydawalo by sie ze bedzie OK).. no i zaczelo sie
          telefony od mamy o kazdej porze dnia i nocy do niego z blaganiem o powrot,a do
          mnie z wyzwiskami i oskarzeniami.. i moj narzeczony po prostu wrocil do domu bo
          stwierdzil,ze tego nei wytrzyma. Wtedy postawilam sprawe na ostrzu noza i
          przegralam. Al eteraz nie zaluje, jestem z kims kto mnie kocha, jego rodzice
          mnie szanuja, owszem tez maja jakies tam ale ( mieszkamy bez slubu), ale po
          wczesniejszych udrekach wydajamis ie aniolami,a poza tym wiem ,ze mam w
          partnerze pewne oparcie w kontaktach z rodzina, a on z moja, ktora zreszta jest
          malo inwazyjna.
          Zamieszkalismy razem po 3 miesiacach znajomosci i mieszkamy do dzis ( 3 lata)
          • Gość: Zrozpaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 12:16
            Dzięki anulko36 za odpowiedz.

            No to rzeczywiście był miętki. Jak mama nieraz mówi mi że bym nie jechał tam
            czy siam z moja partnerką (wesela, imprezy, wypoczynek) to ja na to że jade i
            tyle.
            Trzymam kciuki za Twój nowy związek i może warto by pomysleć o sakramencie. Ja
            często o tym myślę i podobaja mi sie słowa: "co Bóg złączył człowiek niech nie
            rozdziala".
        • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 11:48
          Do roxi
          Dzieki za komentaż
          Zostawiłaś go tak po prostu po 5 latach? To chyba go za bardzo nie kochałaś?
          Jeśli nie sprawię Ci bulu, to jakie to były pomówienia ? Mozesz przytoczyć ?
          Czy widujesz się z nim nadal ? Jesteście ze sobą, czy masz innego partnera ?
          Sorki za taki potok pytań, ale interesuje mnie dalsza historia, oraz jak TY
          sobie poradziłaś z rozstaniem. Uważam że cos jeszcze musiało byc cos nie tak w
          WASZYM związku, bo chyba TYLKO MARUDZENIE RODZICÓW nie doprowadziło by do
          porzucenia ukochanego - mam nadzieję -mężczyzny?
          • Gość: roxi Re: ... pomóżcie !!! IP: 5.5R3D* / *.saix.net 19.05.04, 12:28
            Ze jestem za biedna, ze ze zlej rodziny - tata lubil sie napic, ze i tak go
            zostawie, a przede wszystkim ze lece na jego majatek.Wiesz nawet najwieksza
            milosc tego nie przetrzyma. Walczylam o niego wystarczajaco dlugo, ale zawsze
            byla mama. A poza tym oczami wyobrazni widzialam nasze wspolne zycie, cytowac
            Anulki tu nie bedzie. I po prostu ktoregos dnia dalam sobie spokoj. Chociaz do
            dzisiaj cos tam w sercu drzy na wspomnienie jego osoby. Teraz jestem
            szczesliwie zakochana ,mezata i dzieciata i przea monent nie zaluje tego co
            zrobilam mam 28 lat. Moj eks jest ciagle z rodzicami + jedno nie slubne
            dziecko, nie utrzymuje z nim kontaktu- za daleko.
            • anula36 Re: ... pomóżcie !!! 19.05.04, 13:08
              i tak trzymac roxi:) My twarde kobiety nie damy sie wpedzic w chore uklady:)
            • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 13:27
              do roxi

              Dzięki za zwierzenia. Trzymam kciuki za TWÓJ związek.
              Jeszcze pytanko. Ten ex to ma nieślubne dziecko z Toba czy z inna panną (która
              mogła nie wytrzymać ruwalizacji z niedoszła teściową)?
              • Gość: roxi Re: ... pomóżcie !!! IP: 5.5R3D* / 198.54.202.* 19.05.04, 14:35
                Moj drogi zrozpaczony nie ze mna, a pro po szkoda mi tylko dziecka.
                i ty sie czlowieku obudz, bo ta twoja dziewczyna to chyba to rozumu nie ma bo
                gdyby mi ktos po 7 latach powiedzial moja dziewczyna............. i jeszcze
                sie zastanawial mamusia,dziewczyna, mamusia,dziewczyna
                GOOD LUCK.
                • Gość: Zrozpaczony Zrozpaczony - ale juz uspokojony. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.05.04, 15:10
                  Droga roxi

                  Jakbyś poczytała wszystkie opinie i komentarze zobaczyłabyś, że ja juz wyboru
                  dokonałem. Zresztą co tu gadać. Wybór jest jedyny i oczywisty. Moja dziewczyna,
                  kobieta, partnerka. A dlaczego mam nie pisać dziewczyna ?? Toć sie nie
                  zaręczyliśmy wiec nie moge pisac narzeczona.

                  A celem tej rozmowy na forum, było uzyskanie od WAS pomocy jak mam przejść do
                  małżeństwa z moja ukochaną tak, aby jak najmniej na tym ucierpiało moje zdrowie
                  psychiczne.
      • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 18:07
        do alfiki

        Co to jest SYGNATURKA, bo znam wiele określeń i nie wiem czego ono dotyczy
    • kwieto Opowiastka: 19.05.04, 15:11
      Kiedys slyszalem taka opowiastke/zagadke, moze da Ci do myslenia:

      Do ojca przychodzi syn i mowi:
      - ojcze, jestem dorosly, prosze pozwol mi odejsc.
      Ojciec oburzony krzyczy:
      - nie ma mowy, twoje miejsce jest w domu, przy rodzicach, gowniarz jestes, nie
      pozwalam!
      Po roku sytuacja sie powtarza, pada ta sama prosba, i taka sama odpowiedz.
      W nastepnym roku jest dokladnie tak samo, a po wyjsciu syna ojciec siada i
      placze.

      Dlaczego?
      • bzeebze Re: Opowiastka: 19.05.04, 15:29
        jest chory na głowę?
      • j_ar Re: Opowiastka: 19.05.04, 15:31
        to oczywiste.....
      • iwan_w Re: Opowiastka: 19.05.04, 15:58
        Jesteś pewien, że Twoja opowieść pasuje do historii Zrozpaczonego?
        • kwieto Re: Opowiastka: 19.05.04, 16:34
          Tak, tyle ze jego rodzice nie placza z powodu swych bledow
          • Gość: Zrospaczony Re: Opowiastka: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 01:39
            Do kwieto

            Płaczą, tylko jak mówisz nie z powodu swoich błędów.

            W takim razie pytanko:
            Z jakiego powodu płacze moja mama?

            Można traktować to jako podwątek na tym forum.
            W temacie proponuję wpisywać "Podwątek-płacz"
        • Gość: Zrospaczony Opowiastka contra iwan_w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 01:36
          No co ty iwan_w

          Daj się człowiekowi wypisać
          toć każdy ma prawo
      • kwieto Odpowiedz 19.05.04, 16:33
        Ojciec placze, bo zle wychowal syna, ktory nie jest w stanie samodzielnie
        podjac decyzji o odejsciu z domu rodzinnego.

        A co za tym idzie nie jest zdolny do samodzielnego zycia
        • Gość: Halina Re: Odpowiedz IP: *.ip-pluggen.com 19.05.04, 18:53
          Ja wzielabym cichy slub, nawet na poczatek tylko cywilny i postawila rodzicow
          przed faktem dokonanym. Potem juz jako maz zaczynasz szukac pracy W DUZYM
          MIESCIE tam gdzie ona mieszka, chyba wieksza szansa otrzymania???
          Albo znalezc prace jeszcze gdzie indziej i sciagnac ja do siebie po zakonczeniu
          okresu jej stazu.
          W kazdym razie uciekac daleko od rodzicow!
          Jesli ja kochasz to bedzie Wam dobrze w jakims wynajetym pokoju...
          Troche mnie jednak martwi to, ze przez 7 lat nie podjales jakiejs meskiej
          decyzji.
          Czesto zdarza sie ze wlasnie takie dlugie znajomosci sie rozpadaja, a potem
          jedna z nich, ta niezdecydowana bierze slub z kims nowym po KILKU MIESIACACH.

          A tak na marginesie: mam 1 63, waze 53 kg i nie uwazam siebie za niska!

          A czy wiesz, ze statystyka wykazuje ze wlasnie bardzo wysocy mezczyzni
          zakladaja rodziny z BARDZO niskimi kobietami. Wiesz dlaczego?
          Po to zeby ich dzieci nie byly jeszcze wieksze tylko zeby byly normalne
          wzrostem. I to podobno NATURA tak reguluje, tzn ze wysoki zakochuje sie
          latwiej w b. niskiej kobiecie.
          • Gość: Zrospaczony Re: Odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 01:44
            Dzięki Halinko za odpowiedź.

            W każdej chwili moge znaleść pracę za 1/3 tego co zarabiam w swoim.
            Na chwilę obecną mam plan by przywieźć ją do siebie i znaleźć jej tu pracę.
            Decysja trwała 7 lat. Dlaczego? Byliśmy obydwoje na studiach. Poznawaliśmy sie,
            bawiliśmy. Nie myśleliśmy o takich rzeczach. Teraz po 5-6 latach "chodzenia"
            zaczęlismy myśleć o wspólnym rzyciu. Dlatego tak długo to trwało.
            • Gość: gonia Re: Odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:05
              skąd wiesz?:))))
              praca to tez co sie zmienia
              a ona? ona moze znaleźć w twoim miescie prace za 1/5 tego co w swoim
              miescie...;))))
              • Gość: Zrospaczony Re: Odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:35
                Goniu

                Masz rację. Jak na chwilę obecną to w jej mieście jest taka sytuacja że jest na
                starzu z Urzędu Pracy, bez perspektyw na dalsze zatrudnienie. Włąsnie !!
                Następny banał i temat na inne forum. Biorą młodych ludzi po studiach i pracuja
                za darmo - dla pracodawcy - jak murzyni. Za starz płaci Urząd Pracy - czyli my,
                społeczeństwo. I faktycznie zero szans na zdobycie pracy. Banał. Jeśli
                bezrobotny 3 razy z rzędu nie podejmie pracy to traci status bezrobotnego. A
                jeśli pracodawca kilka razy z rzędu nie przyjmie starzysty na stałe to co ??

                ZROSPACZONY - z podowu polityki społecznej
            • Gość: ESmeralda Re: Odpowiedz IP: *.onlink.net 27.05.04, 01:00
              No to czlowieku jestes dupa w kolnierzyku jesli ty sie boisz rodzicow ( czy
              tylko mamusi). Od takiego faceta wialabym na koniec swiata. Moj pierwszy maz
              byl tez w twoim "stylu". Rodzice mowli ze jeste brzydka ( 2 tygodnie przed
              porodem dostalam zatrucie ciazowe i bardzo spuchlam) wiec maz zamiast do domu
              poszedl do rodzicow. Po 3 latach odbyl sie rozwod z hukiem a ja ucieklam od
              dziubdziusia az do Kanady. Ani przez mgnienie oka tego nie zalowalam. BOze
              uchowaj mnie przed niedorajda.
              • Gość: Zrospaczony Do ESmeraldy 27.05.2004 01:00 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 08:17
                A kto mówi, że się boję.
                proponuję poczytać wszystkie posty.

                Pozdrawiam
                podtrzymywany na duchu
                Zrozpaczony

                P.S. Dlaczego ludzie nie pofatygują się by w pierw przeczytać wszystkie posty i
                potem wyrazac opinię ??
        • Gość: Halina Re: Odpowiedz IP: *.ip-pluggen.com 19.05.04, 18:59
          Wiesz KWIETO, byc moze "zrozpaczony" zrobi lepiej dla tej dziewczyny jesli
          sie wycofa, bo rzeczywiscie on nie nadaje sie do SAMODZIELNEGO zycia.
          To jest typowy material na starego kawalera!!!
          Mam takiego brata ciotecznego, ma 69 lat, nigdy sie nie ozenil, bo zadna sie
          matce nie podobala. Kiedy mial lat 45, to matka juz chciala, on tez dalej
          mial powodzenie, ale wtedy on nie mogl sie zdecydowac.
          Teraz jest stary i chory, nie ma mu kto podac szklanki wody i moze tylko
          stwierdzic, ze przegral zycie!
          • kwieto Re: Odpowiedz 19.05.04, 20:19
            > Wiesz KWIETO, byc moze "zrozpaczony" zrobi lepiej dla tej dziewczyny jesli
            > sie wycofa, bo rzeczywiscie on nie nadaje sie do SAMODZIELNEGO zycia.

            Stad moja opowiastka, jeszcze ma szanse sam sie wychowac :"P

            > Teraz jest stary i chory, nie ma mu kto podac szklanki wody i moze tylko
            > stwierdzic, ze przegral zycie!

            Bu, znowu ta szklanka wody, nie cierrrrpie
          • Gość: Zrospaczony Re: Odpowiedz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 01:47
            Ludziska

            Nie kreujcie mnie na starego kawalera. Po raz któryś podkreślam i powtarzam:
            Wyboru dokonałem, chcę być z nią - moją kobietą - celem dyskusji jest pokazanie
            wskazówek jak przejśc drogę z rodzicami tak aby obie strony jak najmniej bolało.
            Pozdro
            • Gość: uh Re: Odpowiedz IP: *.dialup.mindspring.com 24.05.04, 03:55
              K to ty teraz za zrozpaczonego robisz? :)
              • Gość: Zrospaczony do uh 24.05.2004 03:55 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.04, 12:41
                Chyma kolega mnie z kims pomylił
        • melanie Re: Odpowiedz 19.05.04, 22:51
          Zle zrozumialam. Myslalam, ze za trzecim razem syn wyszedl z domu.
      • melanie Re: Opowiastka: 19.05.04, 22:48
        Ja wiem, kwieto, nie czytalam co prawda dalej, moze ktos juz zgadl. Ale ojciec
        plakal, bo wiedzial, ze syn juz dorosl.
        • procesor Re: Opowiastka: 19.05.04, 22:51
          melanie napisała:
          > Ja wiem, kwieto, nie czytalam co prawda dalej, moze ktos juz zgadl. Ale
          ojciec plakal, bo wiedzial, ze syn juz dorosl.

          Bład Melanie! Postawowy!
          Kwieto już to wyjaśnił - ja już wcześniej znałąm te historię.

          Ojciec pąłkał nad jego NIEdojrzałośica.
          Bo gdyby dojrzał - przyszedłby i powiedział "ojcze odchodze jestem dorosły".
          • melanie Re: Opowiastka: 19.05.04, 22:56
            Wlasnie, zdziwilam sie,ze placze. Ale myslalam, ze po raz trzeci wyszedl z domu.
    • noie Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 19:42
      Przepraszam ale cos mi tu nie pasuje.Wy mieszkacie 120 km od siebie...i ona ma
      opory ( juz przez rok ) by sie do ciebie sprowadzic?Dobrze to zrozumialam ?
      Dlaczego ? Bo nie powiesz ze przez swoich rodzicow( bajer typu zal sie
      wyprowadzac z domu rodzinnego u mnie nie przejdzie9 Czy mieszkaliscie juz
      kiedys razem ? jak czesto sie widzicie? jak czesto razem widziecie sie z twoimi
      rodzicami ? Z ciekawoscia czekam na odpowiedz...bo cos mi tu nie pasuje....
      Pozdrawiam
      noie
      • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 21:37
        o ty zrzpaczony rzucajacy kamieniem:) A czemu ty przez 7 lat nie pomyslales o
        sakramencie, co?
        dla mnie nie jest wazny sakrament tylko milosc.
        • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:05
          Anulko 36

          O tych 7 latach to poczytaj w odpowiedziach na poprzednie posty.
          Fakt. Sakrament nie zastąpi miłości. Aczkolwiek dla mnie miłość bez sakramentu
          może mieć zgubne skutki. Znam powiedzienia znajomych że ślub im nie jest
          potrzebny, bo jak sie będa kochać to i tak się będa kochać. W tym miejscu pada
          moje pytanie: To jak i tak się będziecie kochać to co wam szkodzi sakrament
          małżeństwa?? Tu zapada cisza.

          Mając sakrament nie jesteśmy "sami" a ze wspólnota kościoła. Nie wyobrażam
          sobie życia z moją ukochana bez sakramentu.

          POZDRAWIAM
          ZROSPACZONY ALE USPOKOJONY
      • Gość: baba Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.acn.waw.pl 19.05.04, 21:49

        Czytam i czytam wypowiedzi zropaczonego i jakos nie moge uwolnic sie od
        wrazenia, ze on sie boi kompletnej finansowej samodzielnosci.
        Teraz ma wygodne mieszkanie, ze ktore placi tylko czynsz, gdyby mial
        wynajmowac, to niewiele by na zycie zostalo. Dziewczyna nie wniesie mu nic
        majatkowo, a z praca w mniejszym miescie moga byc problemy. Jesli rodzice po
        slubie powiedza fora z mieszkania moze byc duzo ciezej i mniej wygodnie.
        Oczywiscie, przywiazanie do rodzicow, jacy by nie byli i perspektywa unikania
        kontaktu na dluzszy czas (ktorego zostaje im coraz mniej) jest bardzo przykra,
        ale obawy finansowe moga tu byc decydujace.

        Moja sugestia- olej to mieszkanie, poszukaj roboty tam, gdzie mieszka
        dziewczyna(ona tam tez bedzie miala wieksze szanse znalezienia pracy), poszukaj
        czegos taniego do remontu, teraz nawet w Wawie ceny sa dla ludzi.
        Skocz na te gleboka wode, przyzwyczaj sie do wiekszego dyskomfortu i stresu na
        poczatek, a poczujesz sie na prawde krolem zycia :-).
        Bedziesz w pelni samodzielny, to z innej pozycji bedziesz rozmawial z rodzicami
        i nie bedziesz musial pytac nas o rade- sam doskonale bedziesz wiedzial, jak z
        nimi rozmawiac.
        A tak na marginesie, to wydaje mi sie, ze mimo przykladow "dobrych "partnerek,
        Twoi rodzice niechetnie patrza na Twoj ozenek jako symbol odpepowienia.
        Gdybys zainteresowal sie tymi niby dobrymi kandydatkami, szybko jakies powazne
        wady w nich by sie znalazly. Twoi rodzice sa po prostu niedorosli.
        Pozdrawiam zyczac odwagi i konsekwencji.
        • pia.ed Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 23:33
          BABA, masz absolutnie racje! Chlopak jest mieczakiem ktory boi sie finansowej
          samodzielnosci, a najwygodniej zwalac na rodzicow!
          • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 19.05.04, 23:49
            I narcyz w dodatku" zeby nie zaszkodzic mOJEJ "rownowadze psychicznej. Ta
            kobieta to aniol:)
            • Gość: roxi Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: 5.5R3D* / 198.54.202.* 20.05.04, 08:51
              Anula z ust mi to wyjelas, narcyz i egoista.
              • j_ar Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 20.05.04, 11:28
                no jak mozecie, chlopak sie stara, walczy z przeciwnosciami, buduje armaty,
                podnosi swoja wartosc, pamieta gdzie mieszka jego dziewczyna (a nie
                zapominajmy, ze to 120 km- to nie tak malo), i spedzil z nia 7 lat, z czego
                wychodzi cirka rok czasu!.. no zamiast podziwiac to wy, no naprawde
                ;)
                • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 20.05.04, 15:53
                  Bo my z Roxi patrzymy z drugiej strony:)A przerobienie czego s na wlasnej
                  skorze, bardzo wyostrza spojrzenie;)
                  • j_ar Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 20.05.04, 15:58
                    a skoro juz mam okazje, to zapytam, bo skoro na wlasnej skorze, to ..na czym
                    polega ten fenomen, ze dziewczyna wiaze sie z mamisynkiem i nie widzi tego,
                    badz sadzi, ze go zmieni? no gdzie tutaj jest..sam nie wiem, rozsadek?
                    (rozumiem, ze oprocz milosci, jest jakies inne wytlumaczenie, takie..bardziej
                    logiczne)?
                    • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 20.05.04, 16:49
                      Moge mowic za siebie.
                      Po pierwsze zwiazalam sie z moim facetem majac lat 20, byl to pierwszy naprawde
                      powazny zwiazek( tzn pierwszy zakladajacy cale wspolne zycie), na poczatku mi
                      to az tak nie przeszkadzalo, zreszta ja tez nie bylam taki full luzak, dopoki
                      mieszkalam z rodzicami ( jestem jedynaczka), tez sie musialam liczyc z ich
                      zdaniem, niektorze rzeczy odpuscic, albo zrobic po ich mysli itp. Zreszta wtedy
                      jakos mi mie przeszkadzalo,ze moj ukochany majac lat 24 np zeby wyjechac z emna
                      na wakacje mowil mamie,ze jedzie na rekolekcje:)Ot takie dziwactwo. Nie
                      pobralismy sie przed skonczeniem studiow, z racjonalnych powodow, bez pracy,
                      mieszkania itp.
                      Tak sie jakos poskladalo,ze pod koniec studiow dosC cmocno skonfliktowalam sie
                      z rodzicami i postanowilam ze zrobie wszystko,zeby byc niezalezna- bo te
                      konflikty wynikaly glownie z ostrego forsowania wlasnego zdania.
                      Dzieki szczesliwemu zbiegowi okolicznosci i wlasnej determinacji zamieszkalam
                      we wlasnym mieszkaniu.. no i zaczelam forsowac sprawe slubu, zamieszkania
                      razem, wspolnego zycia, dzieci jeszcze wtedy odpuscilam.I tu sie zaczely schody
                      niechec do wspolnego zamieszkania byla tlumaczona w ten sposob, ze mama sie nie
                      zgodzi, nie przezyje tego itd, niechec do slubu, zawirowaniami w pracy -
                      faktycznie zmienial prace kilka razy z powodow w sumie neizaleznych od niego.
                      Po dwoch latach tych wojen wywojowalam wspolne mieszkanie, co skonczylo sie
                      takim a nie innym zachowaniem jego mamy i jego powrotem do domu. I na tym
                      ostatecznie polegl nasz zwiazek.
                      CZemu tak dlugo bylismy razem? Mysle,ze go kochalam i to bardzo, nie liczylam
                      moze tak na zmiane jego samego, co raczej sytuacji ( niezaleznosc finansowa od
                      matki usamodzielni go tez w decyzjach),przeliczylam sie. Poza tym bylo naprawde
                      fajnie, mielismy mnostwo znajomych, duzo podrozowalismy po Polsce i Europie,
                      seks byl boski.Naprawde chicialam z tym czlowiekiem spedzic zycie, miec
                      dzieci,zestarzec sie, bylam naiwna myslac ze mozna pokonac takie przeciwnosci.
                      Tym bardziej,ze np. moj ojciec z takiej batalii z wlasna matka ( byl poznym
                      dzieckiem, babcia szybko owdowiala po jego urodzeniu) wyszedl zwyciesko.Ozenil
                      sie z mama, wyprowadzil z domu i potrafil zachowac uklady moze nie rodzinno -
                      milosne, ale poprawne, miedzy matka a zona, w duzej mierze, dzieki jego madrej
                      postawie i dobrej mediacji miedzy dowma kobietami:) Tez tak chialam, ale nie
                      wyszlo.
                      • j_ar Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 21.05.04, 12:23
                        interesujace to bylo, dzieki....
                        to ciekawe, ze tak bardzo potrafimy z kims chciec byc, ze nie liczymy nawet na
                        to, ze to ten ktos sie zmieni dla nas, ale, ze raczej okolicznosci tak sie
                        uloza, ze przyblokuja bdz tez wyeliminuja nieporzadane cechy u tego kogos z kim
                        chcemy byc... szkoda, ze tak tolerancyjni nie jestesmy dla ludzi nam obojetnych
                        • Gość: roxi Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: 5.5R3D* / *.saix.net 21.05.04, 13:42
                          A gdzie ten nasz zrozpaczony czyzby do mamy poszedl poskarzyc.
                          • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 11:36
                            Gość portalu: roxi napisał(a):

                            > A gdzie ten nasz zrozpaczony czyzby do mamy poszedl poskarzyc.

                            Sorki roxi ale nawał spraw w pracy nie pozwolił mi na odpisywanie na Wasze
                            posty, ale pilnie je śledziłem. Teraz był weekend to poodpisywałem. Obiecuję że
                            sie poprawię i jeśli macię ochote ciądnąć dalej ten wątek możemy dyskutować.
                            Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.

                            Zrospaczony ale uspokojony
                            i niestety zapracowany.
                        • anula36 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 21.05.04, 18:03
                          wiesz zalezy jakie to sa niepozadane cechy:) Sa rzeczy ktorych nie mam zamiaru
                          zmieniac, bo musialabym tez wiele zmienic u siebie, tez mam liczne wady:)cyt
                          chlopa ( siedzi obok): balaganiara, nerwowa, za latwo sie unosze,wypominam,
                          zacietrzewienie,slaba silna wola,brak stalosci, szybkie zniechecenie, lekki
                          cynizm,nieufnosc. I pomysl ze mialabym sie ich wszystkich pozbyc dla niego, a
                          poza tym schudnac i zrobic soebie wielkie cyce z silikonu;)
                          Na pewno nie znioslabym papierochow w domu, alkoholu ( nalogow) atakow furii,
                          przemocy, tabunu kochanek, migania sie od pracy itp wiekszego kalibru,
                          spokojnie znosze drobne niedociagniecia:)
                          Dla ludzi mi obojetnych jestem tolerancyjna do bolu - w koncu nie kisimy sie
                          pod jednym dachem, wiec rybka mi co robia.
                          Ale ja ma duzy dystans do rzeczywistosci i barak mi zaaangazowania w zycie
                          spoleczne.TA typka tak ma:)
                          Pozdrawiam:)
                        • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 11:34
                          _ar napisał:

                          > interesujace to bylo, dzieki....
                          > to ciekawe, ze tak bardzo potrafimy z kims chciec byc, ze nie liczymy nawet
                          na
                          > to, ze to ten ktos sie zmieni dla nas, ale, ze raczej okolicznosci tak sie
                          > uloza, ze przyblokuja bdz tez wyeliminuja nieporzadane cechy u tego kogos z
                          kim
                          >
                          > chcemy byc... szkoda, ze tak tolerancyjni nie jestesmy dla ludzi nam
                          obojetnych
                          >

                          Sorki j_ar-ku
                          Ale labo sie nie wyspałem, albo czegoś tu nie rozumiem.
                          Fakt. Szkoda że nie jesteśmy torelancyjni dla ludzi nam obojętnych.
                          Tylko się zastanawiam czy drwisz ze mnie, wpółczujesz czy popierasz.
                          Chętnie podyskutuję na priv.

                          Zrospaczony ale uspokojony.
                          • j_ar Re: ... pomóżcie !!! 24.05.04, 08:40
                            nie drwie z ciebie zrospaczony, to byla jedynie taka luzna refleksja po wpisie
                            anuli
                        • Gość: Zrospaczony !!! UWAGA !!! UWAGA !!! UWAGA !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 11:48
                          Witaj j_ar-ku
                          Teraz zakumałem, że twój tekst "> interesujace to bylo, dzieki....
                          > to ciekawe, ze tak bardzo potrafimy z kims chciec byc, ze nie liczymy nawet
                          na
                          > to, ze to ten ktos sie zmieni dla nas, ale, ze raczej okolicznosci tak sie
                          > uloza, ze przyblokuja bdz tez wyeliminuja nieporzadane cechy u tego kogos z
                          kim
                          >
                          > chcemy byc... szkoda, ze tak tolerancyjni nie jestesmy dla ludzi nam
                          obojetnych"
                          jest odpowiedzia do tekstu anuli36 21.05.2004 18:03.

                          W związku z tym prośba do forumowiczów, by pisząc odpowiedz do siakiegoś
                          poprzedniego posty to abo go cytowali albo podawali datę i godzine ukazania.
                          Pozwoli to uniknąć pomyłki.

                          Pozdrawiam
                      • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 11:24
                        Droga anulko36

                        Z całego serca dziękuję ci za udział w tym forum. To właśnie wymiana myśli i
                        doświadczeń innych ludzi umacnia mnie w moim postanowieniu i wierzę że albo
                        dzielnie stawie czoła rodzicom, albo oni odpuszczą.
                        Piszesz:
                        >Zreszta wtedy
                        > jakos mi mie przeszkadzalo,ze moj ukochany majac lat 24
                        > np zeby wyjechac z emna
                        > na wakacje mowil mamie,ze jedzie na rekolekcje:)Ot takie dziwactwo
                        W tym miejscu sie troszku uśmiałem (sorki) i przypomniały mi się moje lata
                        liceum. Teraz kiedykolwiek wyjeżdzałem gdzieś z mą ukochana zawsze mamę
                        informowałem gdzie i z kim jadę. Dlaczego mówiłem? Dlaczego nie ukrywałem?
                        Dlatego, aby mama nie mogła mi zarzucić że ja oszukuję !!

                        Jeśli miałabys ochotę serdecznie porozmawiam z Toba na priv.

                        Zrospaczony ale uspokojony.
                    • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:46
                      do j_ar (20.05.2004 15:58)

                      Wybacz, ale to już pytania chyba do mojej partnerki. Jeśli chcesz to przy
                      okazji poproszę ją by odwiedziła forum i odpowiedziała na nie.
                  • Gość: Zrospaczony Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:40
                  • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:42
                    Do anuli36 (20.05.2004 15:53)

                    To znaczy że stoicie kontrą do mnie ??

                    ZROSPACZONY
                • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:39
                  Dla j_ara i innych

                  Sprostowanko.

                  Nie 1 rok. Bo przez pierwsze 5-6 lat widywaliśmy się do bulu. Dopiero od 1-2
                  lat widujemy się tak nie często.

                  Dzięki j_arze i liczę na Twoje kciuki

                  ZROSPACZONY ALE USPOKOJONY
              • Gość: zROSPACZONY Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:22
              • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:24
                Do roxi

                Dzięki za słowa otuchy

                ZROSPACZONY ALE USPOKOJONY
            • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:21
              Anulo

              Ta "równowaga psychiczna" to przenośnia, metafora.
              Chyba nie powiesz mi, że jeśli po moim ślubie z mą ukochaną rodzice zrobią
              swoje, nie wywrze to na mnie żadnych emocji??

              "Ta kobieta to aniol :)"
              Man nadzieję że piszesz o mojej kobiecie ??

              POZDRAWIAM
              ZROSPACZONY ALE USPOKOJONY
        • Gość: rospaczony Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:12
        • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:15
          Witaj babo
          Dobrze gadasz. Masz rację. W spoich kalkulacjach za i przeciw pojawia się
          perspektywa wyprowadzki z rodzinnego miasta i 100% usamodzielnienia się.
          Tylko z tą pracą w tym dużym mieście jest kłopot. Jest to miasto w którym przez
          kilkaset lat panowała monokultura przemysłowa i teraz kiedy to wszystko padło
          to jest brymdza. Ale jak trzeba będzie to trza będzie spróbować szczęścia.
          Liczę na Twoje kciuki.


          POZDRAWIAM
          ZROSPACZONY ALE USPOKOJONY
          • Gość: baba Re: ... pomóżcie !!! IP: *.acn.waw.pl 23.05.04, 13:29

            I nie zawiedziesz sie :-)) Pomodle sie.
      • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 01:59
        Do nioe:

        > Przepraszam ale cos mi tu nie pasuje.Wy mieszkacie 120 km od siebie...i ona
        ma opory ( juz przez rok ) by sie do ciebie sprowadzic?
        Opory są. Wyjście z rodzinego domu do "obcego" faceta. Chyba nie uwazasz że to
        dla kobiety pestka?
        Dobrze to zrozumialam ?
        > Dlaczego ? Bo nie powiesz ze przez swoich rodzicow( bajer typu zal sie
        > wyprowadzac z domu rodzinnego u mnie nie przejdzie)
        Czy mieszkaliscie juz
        > kiedys razem ?
        Nie formalnie nie mieszkaliśmy. Na studiach mieszkaliśmy od siebie 5 min.
        spacerkiem
        Jak czesto sie widzicie?
        1-2 razy w miesiącu - od skończenia studiów. (Bywało że i 4 razy).
        jak czesto razem widziecie sie z twoimi rodzicami ?
        Tu gożej. Wspolnie ona ja i moi rodzice - to patrząc na minione lata - to tak
        średnio raz na 2 lata. Ja natomiast z jej rodzicemi widuję się za każdym razem
        kiedy do niej prazyjeżdzam.
        >
        > Z ciekawoscia czekam na odpowiedz...bo cos mi tu nie pasuje....
        Co Ci nie pasuje? Chętnie odpowiem! Dzięki za zainteresowanie
        > Pozdrawiam
        > noie i Zrospaczony ale uspokojony
        • noie Re: ... pomóżcie !!! 23.05.04, 20:56
          Witam...
          Teraz wiem juz co...nie pasuje mi troszke ta twoja dziewczyna. Bo niby tyle lat
          jestescie juz razem....Ty walczysz zaciecie z Twoimi rodzicami a ona sie nawet
          troszek poswiecic nie moze i wyjsc z domu rodzinnego ? Nie....Na moje
          przekonanie jej sie wcale do slubu i przeprowadzki nie spieszy. Czy jestes
          pewny ze ona tego slubu chce? A twoich rodzicow po troszcze rozumiem. Nie sa
          pewni czy sie uda....bo.... Nie mieszkaliscie jeszcze razem...lub poprostu za
          zadko sie widzicie. Co ona robi przez ta reszte czasu ? Nie...nie mysle ze
          zaraz cie zdradza albo oszukuje...Tylko...wydaje mi sie to dziwne, ze mowiac o
          slubie widzicie sie tak zadko i dla niej mieszkanie u rodzicow tez jest
          wazniejsze jak Ty....ja zdecydowanie poradzilabym przeprowadzke do jednego
          miasta i co najwazniejsze byscie sie czesciej widzieli...spotykali...i jesli
          naprawde myslicie o slubie to na boga...ona powinna juz z milosci dla Ciebie
          czesciej isc do Twoich rodzicow. Przez sporadyczne odwiedziny twoi rodzice sie
          do niej absolutnie nie przekonaja...wierz mi.
          Pozdrawiam
          noie :-)
          • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 23:08
            Do noie

            No i tu ten maleńki szkopulik. Nie wiem czy chce się jej przeprowadzić, czy
            bardziej widzi sens przeprowadzenia się do mnie. Też chcę by poczyniła ten krok
            gdyż w tedy łatwiej mi będzie snosic przeciwności losu.

            Pozdro i dziękuję
            • noie Re: ... pomóżcie !!! 23.05.04, 23:19
              Wiesz moze dobrze by bylo z nia szczerze porozmawiac. Bo moze ona czuje
              sie....zmuszana ? moze nie chce jeszcze teraz ? moze...moze kogos poznala?
              przeciez o to wcale nie trudno gdy sie mieszka tak daleko i widzicie sie tak
              zadko. popros ja o szczera rozmowe. Spytaj czy chce wyjsc za ciebie...czy moze
              chcialaby najpierw razem z toba zamieszkac ? Moze ona nie jest pewna swoich
              uczuc do ciebie? Jesli bez wymowek, bez jakichkolwiek podtekstow z nia szczerze
              porozmawiasz...moze sie dowiesz dlaczego jest tak a nie inaczej. I jesli cie
              kocha, to zyskasz jeszcze bardziej w jej oczach, jesli natomiast nie....dowiesz
              sie prawdy. Zycze ci aby doszlo do tej decydujacej rozmowy pomslnie dla ciebie.
              mozecie dojsc do kompromisu i ty zrezygnujesz z opini rodzicow a ona sie od
              swoich wyprowadzi. Bo patrzac na to z jej strony....Czy jest pewna swojego
              faceta na 100 % jesli on dalej sie liczy z opinia swoich rodzicow do tego
              stopnia , ze moze zrezygnuje ze zwiazku z ukochana osoba ? Pozdrawiam

              noie :-)
              • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 23:35
                Droga noie :-)
                Za każdym prawie razem staram sie na ten temat rozmawiać. Nieraz mam wrażenie
                że za bardzo nalegam. Ona nie chce pezeprowadzic się do mnie i być mą
                utrzymanką. Więc zacząłem szukać jej pracy w moim mieście. Tyle że branża w
                której się wykształciła w chwili podjęcia studiów była super a teraz jest
                bryndza.
                Staram sie bo określiła mniej więcej datę, miesiąc, porę roku kiedy mogła by
                się do mnie przenieść.
                Trzymaj kciuki za nasze wsólne zamieszkanie
                Pozdro
                Zrospaczony ale uspokojony
                • noie Re: ... pomóżcie !!! 23.05.04, 23:47
                  Kciuki trzymam...tylko jak dlugo ? bo odpisywac tez chce ;-) Ale zycze wam
                  pomyslnego rozwiazania sprawy...i jakby juz bylo tak daleko...odezwij sie i daj
                  znac jak poczlo :-)
                  Pozdrawiam
                  noie
                  • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 23:53
                    Nioe

                    Widzieliśmy się tydzień temu i następny raz widzimy się za tydzień.
                    Zobaczymy efekt rozmów. Będziemy w kontakcie.

                    Cześć
    • Gość: Mątek Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: 82.160.43.* 22.05.04, 17:29
      Ja powiem Ci tyle... - jeżeli mocno kochasz, walcz!
      • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 11:50
        Gość portalu: Mątek napisał(a):

        > Ja powiem Ci tyle... - jeżeli mocno kochasz, walcz!

        Dzięki, walcze all time. Nie po to ją kocham i chcę z nią spędzić resztę życia
        aby siakieś konfabulacje i widzimisię mojej mamy miało to zniszczyć.

        Pozdrawiam i liczę na Twoje kciuki.
        Zrospaczony ale uspokojony
    • Gość: Ania Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.ds14.agh.edu.pl 22.05.04, 19:16
      Ja powiem wszystkim ze mnie ta sytuacja po prostu PRZERAZIŁA...Facet z
      dziewczyną po 27 lat, i lamenty, BO RODZICE NIE POZWOLĄ... Ja miałam podobny
      problem, tzn. chciałam zamieszkać z moim facetem (bez ślubu, rzecz jasna), i
      rodzice podnieśli wielki lament, tylko ze ja miałam wtedy 19 lat, (a nie 27) a
      mój facet 20 - oboje zaczynalismy studia. I co?? Postawiłam na swoim,
      przestałam brać pieniądze od rodziców, poszłam do pracy. Po jakimś roku
      kontakty z rodzicami same się naprawiły, a nawet zyskałam w ich oczach, bo
      postawiłam na swoim, i potrafiłam wziąć odpowiedzialność za to, co robię.
      Nigdy nie załowałam swojej decyzji, a tak w ogóle to mija już szósty rok, jak
      mieszkamy razem. Sytuacja Zrozpaczonego jest po prostu ŚMIESZNA. Nawet jesli
      zdecyduje się to małżeństwo, to współczuję dziewczynie - będzie pewnie dzwonił
      do Mamy, żeby zadecydowała o kolorze zasłonek w kuchni..Pozdrawiam
      • Gość: baba Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.acn.waw.pl 22.05.04, 20:11

        Ja mysle, ze to inny rodzaj uzaleznienia. On sie boi niedostatku, problemow
        finansowych, a zdaje sie, ze zostal wychowany w przekonaniu, iz czlowiek
        biedniejszy = gorszy.
        Uzaleznienie psychiczne, gdzie trzeba z rodzicami wszystko konsultowac, choc
        sie dawno swoj chlebek je to troche co innego.
        Niemniej mnie tez tak wychowano jak Ciebie tj. masz prawo do doroslego zycia,
        jesli na siebie zarobisz i jestem mile zdumiona, ze takie mlode osoby sa
        jeszcze tak wychowywane, bo czytajac to forum mam wrazenie ze coraz wiecej
        rodzicow funduja dzieciom pseudodoroslosc.
        Pozdrawiam
        • Gość: Halina Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.ip-pluggen.com 23.05.04, 00:58
          Wyraznie widac, ze dla chlopaka pieniadze sa wazne.
          Rodzice WYBUDOWALI dom.
          Brat sie BUDUJE, co prawda z pomoca rodzicow.
          Ten 27 -letni synalek tez w glebi duszy planuje taki obrot sprawy.
          • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 02:10
            HEHE

            Halinko podoba mi się twój tok myślenia. Niestety moje zarobki (ani perspektywa
            zarobków mojej lubej) nie dają widoków na zakupu działki i budowę domu.
            Abstrakcja. Wystarczy jeśli będę miał pieniędze na skromne ale ustatkowane
            życie.

            POZDRAWIAM
            ZROSPACZONY ALE USPOKOJONY
          • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 12:28
            Gość portalu: Halina napisał(a):

            > Wyraznie widac, ze dla chlopaka pieniadze sa wazne.
            > Rodzice WYBUDOWALI dom.
            > Brat sie BUDUJE, co prawda z pomoca rodzicow.
            > Ten 27 -letni synalek tez w glebi duszy planuje taki obrot sprawy.

            Witaj Halinko. Dobrze kombinujesz. Podoba mi się Twój tok myślenia.
            Aczkolwiek chyba mi sie to nie uda. Brat sie buduke bo z żona bardzo dobrze
            zarabiają no i moi rodzice cos tamn jeszcze momagają (tata pracuje w bardzo
            dużej firmie, akcje, dywidendy, itp). Niestety tato nie jest pierwszej młodości
            i emerytura już sie o niego dopytuje. Wydaje mi sie że mnie nie będzie stać na
            budowanie domu a i juz moich rodziców na takowe finansowanie też nie.

            > Ten 27 -letni synalek tez w glebi duszy planuje taki obrot sprawy.
            Chcąc poznać "obrót sparwy" odsyłam do poprzednich WSZYSTKICH wypowiedzi

            Zrospaczony (bez wizji na swój domek).
        • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 12:23
          Gość portalu: baba napisał(a):

          >
          > Ja mysle, ze to inny rodzaj uzaleznienia. On sie boi niedostatku, problemow
          > finansowych, a zdaje sie, ze zostal wychowany w przekonaniu, iz czlowiek
          > biedniejszy = gorszy.
          > Uzaleznienie psychiczne, gdzie trzeba z rodzicami wszystko konsultowac, choc
          > sie dawno swoj chlebek je to troche co innego.
          > Niemniej mnie tez tak wychowano jak Ciebie tj. masz prawo do doroslego zycia,
          > jesli na siebie zarobisz i jestem mile zdumiona, ze takie mlode osoby sa
          > jeszcze tak wychowywane, bo czytajac to forum mam wrazenie ze coraz wiecej
          > rodzicow funduja dzieciom pseudodoroslosc.
          > Pozdrawiam

          Witaj babo.
          dzięki za post.
          Dzięki Bogu rodzice nie wychowali mnie w pogardzie dla biedniejdzych bo i nam
          kiedyś (PRL) nie przelewało. A do wizji 100% usamodzielnienie się już
          przyzwyczaiłem odkąd zrozumiałem że kocham swoją partnerkę i chce z nia być.

          Podobno tylko krowa nie zmienia zdania. Takiego argumentu uzywam w rozmowach z
          rodzicami mówiąc o ich stanowisku. Oni mi odbijaja piłeczke i mówią to samo do
          mnie, ża ja jestem uparty i ja nie zmieniam zdania. Ja im na to, że oni sa
          uparci z nienawiści, a ja z miłości. Wydaje mi się że wychodze z tego zwycięsko.
          Babo, trzym kciuki za mnie.

          Zrospaczony pełen nadziei na lepszy świat.
          • Gość: baba Re: ... pomóżcie !!! IP: *.acn.waw.pl 23.05.04, 13:46

            Przepraszam, ze podejrzewalam Twoich rodzicow o takie wychowanie.
            Po prostu zle zinterpretowalam (co niestety nieuniknione w przy takiej formie
            kontaktu) argument o tym, ze Twoja narzeczona jest biedna.
            Jesli padlby argument ze leniwa, chorowita, to juz predzej bym zrozumiala, ale
            tu zdaje sie normalna dziewczyna jest (2 najbardziej energiczne kobiety, jakie
            w zyciu spotkalam byly filigranowe-156 i 158cm). Bogatsza =lepsza ?
            Napisales jeszcze, ze rodzice ciesza sie, bo wyszlo na ich jako ze brat
            wreszcie jakos sie od nich uzaleznil finansowo.Stad moj wniosek.
            Nie podejrzewalam Cie natomiast o to, ze Ty w ten sposob oceniasz ludzi, tylko
            podswiadomie boisz sie, ze klopoty materialne odbiora Ci pewnosc siebie, jakas
            czesc poczucia wlasnej wartosci.
            Jeszcze raz zapewniam, ze pomodle sie za Was i z calego serca zycze sukcesu :-)
            • Gość: Zrospaczony ... pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 23:17
              Droga babo:

              >
              > Przepraszam, ze podejrzewalam Twoich rodzicow o takie wychowanie.
              > Po prostu zle zinterpretowalam (co niestety nieuniknione w przy takiej formie
              > kontaktu) argument o tym, ze Twoja narzeczona jest biedna.

              Tak do kończ nie jest. Jaka biedna? Ja tego nie pisałem. Byn powiedział nie
              zamożna. (Abstrachuję od koncepcji rodziców: piękna, bogata, miss, z
              samochodem, domem, itd. itp.).

              > Jesli padlby argument ze leniwa, chorowita, to juz predzej bym zrozumiala, ale
              >
              > tu zdaje sie normalna dziewczyna jest

              Masz rację. Jak najbardziej normalna.

              (2 najbardziej energiczne kobiety, jakie
              > w zyciu spotkalam byly filigranowe-156 i 158cm). Bogatsza =lepsza ?
              > Napisales jeszcze, ze rodzice ciesza sie, bo wyszlo na ich jako ze brat
              > wreszcie jakos sie od nich uzaleznil finansowo.Stad moj wniosek.
              > Nie podejrzewalam Cie natomiast o to, ze Ty w ten sposob oceniasz ludzi, tylko
              >
              > podswiadomie boisz sie, ze klopoty materialne odbiora Ci pewnosc siebie,
              jakas
              > czesc poczucia wlasnej wartosci.

              Babo. Nie boje się kłopotów materialnych, bo dzięki pomocy rodziców skończyłem
              dwa fakultety i mam nadzieję, że siakąś pracę sobie znajdę.
              Ale nie taki był cel mojego wystąpienia na forum (poczytaj wszystkie posty).
              Wydaje mi się że swój cel osiągnąłem ale z podsumowaniem poczekam do czasu
              wygaśnięcia tematu.
              Pozdrawiam i licze na Twoje modlitwy.

              > Jeszcze raz zapewniam, ze pomodle sie za Was i z calego serca zycze sukcesu :-
              )

              Zrospaczony ale uspokojony
      • Gość: Zrospaczony ...pomóżcie !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 11:56
        Gość portalu: Ania napisał(a):

        > Ja powiem wszystkim ze mnie ta sytuacja po prostu PRZERAZIŁA...Facet z
        > dziewczyną po 27 lat, i lamenty, BO RODZICE NIE POZWOLĄ... Ja miałam podobny
        > problem, tzn. chciałam zamieszkać z moim facetem (bez ślubu, rzecz jasna), i
        > rodzice podnieśli wielki lament, tylko ze ja miałam wtedy 19 lat, (a nie 27)
        a
        > mój facet 20 - oboje zaczynalismy studia. I co?? Postawiłam na swoim,
        > przestałam brać pieniądze od rodziców, poszłam do pracy. Po jakimś roku
        > kontakty z rodzicami same się naprawiły, a nawet zyskałam w ich oczach, bo
        > postawiłam na swoim, i potrafiłam wziąć odpowiedzialność za to, co robię.
        > Nigdy nie załowałam swojej decyzji, a tak w ogóle to mija już szósty rok, jak
        > mieszkamy razem. Sytuacja Zrozpaczonego jest po prostu ŚMIESZNA. Nawet jesli
        > zdecyduje się to małżeństwo, to współczuję dziewczynie - będzie pewnie
        dzwonił
        > do Mamy, żeby zadecydowała o kolorze zasłonek w kuchni..Pozdrawiam

        Witaj Aniu i dziękuję za "życzliwe słowa".
        Jesteś dzielna. Tu przypomina się historyjka-opowiastka kwieto z 19.05.2004
        15:11. Takie kobiety jak ti idą przebojem całezycie. Oby Ci starczyło czasu na
        jak najwięcej. Ale wiesz że nie wszyscą są jednakową miarą szyci i że są inne
        osoby od Ciebie.
        Zo do zasłon to mamy z mama odmienne zdania: mamusia preferuje
        firaneczki+zasłoneczki a synusiowi wystarczą same żaluzje.

        Pozdrawiam.
        Zrospaczony ale uspokojony.
        • Gość: Zrospaczony !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 12:31
          Czekam na więcej postów i przemyśłenia różnej masći i zawartości

          Zrospaczony ale uspokojony
          • anula36 Re: !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! 23.05.04, 14:58
            Do zrozpaczonego ale uspokojonego:)
            No fakt pouzywalismy sobie, ale to nie oznacza ze jestesmy pzreciw tobie, tylko
            ze czasem troche brutalnosci w podejciu do tematu moze otworzyc oczy. Ja tego
            chialam nie wiem jak inni.ZSreszta z powodu pewnych ograniczen miejsca i warto
            walic prosto z mostu.
            Co do sakramentu- ludzie maja rozne podejscie do spraw wiary. Ja akurat nei
            czuje potrzeby sakramentu ani uczestniczenia we wspolnocie
            kosciola.Oczywiscie,ze sam sakrament jao taki nie szkodzi, ale mysle,ze warto
            go brac swiadomie, a nie dla swietego spokoju:)
            • caorle Re: !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! 23.05.04, 15:04
              Weż ty coś zrób chłopaku w końcu.
              Tak,siak,zrób.
              • caorle Re: !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! 23.05.04, 15:08
                ja też się za Ciebie pomodlę:-)
                • anula36 Re: !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! 23.05.04, 15:12
                  Caorle, widze ze jestes kobieta (?) czynu:) Zawsze i wszedzie,za to cie lubie
                  • caorle Re: !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! 23.05.04, 15:18
                    No bo juz tak pierdzi i pierdzi...jak baba:-)))
                    pozdr.
                    • anula36 Re: !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! 23.05.04, 22:47
                      ale ja serio.Podziwiam cie, ja jestem typem mula co sie wolno zbiera, najpierw
                      musi przezuc..ale na szczescie potem ciagnie na maxa:)
                      • noie Re: !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! 23.05.04, 23:00
                        Ty uwazaj bo z tym ciagnieniem to jak znam zycie inaczej zrozumia( faceci) jak
                        ty myslalas ;-) hihihih
                        Pozdrawiam
                        noie
                        • anula36 Re: !!! CZEKAM CZEKAM CZEKAM !!! 23.05.04, 23:12
                          niech sprobuja, jak capne zebami:)..
                          • Gość: Zrospaczony [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 00:00
                            Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
              • Gość: Zrospaczony !!! Do caorle !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 23:45
                Masz coś konkretnego na myśli ??

                Pozdrawiam
                • caorle Re: !!! Do caorle !!! 23.05.04, 23:48
                  O nie!
                  Ty musisz sam!
                  :-)
            • Gość: Zrospaczony !!! Do anuli36 !!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.05.04, 23:43
              Masz rację. Oczywiścuie, że lepiej śiwdomie niz na siłę. Nikogo do sakramentu
              nie zmuszam ani nie przekonuję. A nóż widelec któs nie wierzący. Mnie jednak
              przekonuje fakt, że sakrament małżeństwa jest jedynym którego udzielają sobie
              ludzie na wzajem. Kapłan jest tu jedynie świadkiem.

              A co do tej "brutalności" to widac że zadziora jesteś.
              HEHE
              Pozdrawiam
              • anula36 Re: !!! Do anuli36 !!! 24.05.04, 00:20
                no jestem, jestem:) Niestety ne pomaga to w zyciu:(
                Pozdrawiam rowniez
    • Gość: Zrozpaczony [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 12:26
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
      • Gość: Zrospaczuny Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.05.04, 12:30
        Gość portalu: Zrozpaczony napisał(a):

        > Zauważyłem że moja dziewczyna preferuje cichy seks ze swoim ojcem.Kiedyś ich
        > spotkałem bzykajacych się.Ja dwa razy wybzyczalem jej matkę.Tak namiętna!
        > Pozdrawiam
        > Zrozpaczony

        Witam wszystkich.
        Niestety nie ja to pisałem i gardzę takimi osobami które robia takie żeczy.
        Każdy mógł przecież wejść i wpisac ZROSPACZONY. Ale jeśli ktos takie coś robi
        jest chamem i niech go gryzie sumienie.
        Zrospaczony - bez perwersji.

        P.S. Życzę dowcipnisiowi połamania pazurków.

        Jeśli sytuacja sie będzie powtarzać, zacznę urzywać mego konta GW i dam do
        wiadomości na forum taką informację.

        Pozdrawiam

      • Gość: HALINA Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.ip-pluggen.com 24.05.04, 22:10
        Juz od pewnego czasu podejrzewalam, ze cos sie tu nie zgadza, bo bylo wiele
        informacji innych niz te z pierwszych listow!!!
        Np. Zrozpaczony napisal, ze ma prace w swoim miescie, a potem ze zrobil
        dwa fakultety i MA NADZIEJE ze znajdzie prace...

        Zaczal tez robic bledy ortograficzne, nawet w SWOIM nicku.
        Potem te perwesyjne wypowiedzi, zupelnie inny ton niz na poczatku!

        Dlaczego (zastanawiajace!!!) jezdzi co tydzien do swej dziewczyny zyjacej w
        ciasnocie z rodzicami i rodzenstwem, kiedy ma wlasne, niekrepujace
        mieszkanie !

        Zgaduje, ze kiedy zalozyciel topiku zniknal, to jakis smarkacz podszyl sie
        pod jego nick.
        • Gość: Zrospaczony do HALINA 24.05.2004 22:10 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.04, 11:45
          Gość portalu: HALINA napisał(a):

          > Juz od pewnego czasu podejrzewalam, ze cos sie tu nie zgadza, bo bylo wiele
          > informacji innych niz te z pierwszych listow!!!
          > Np. Zrozpaczony napisal, ze ma prace w swoim miescie, a potem ze zrobil
          > dwa fakultety i MA NADZIEJE ze znajdzie prace...
          >
          HALINKO. Wszystko w porządku. Przeglądam wszystkie posty i sa one mojega
          autorstwa. Po raz pierwszy zobaczyłem coś tak obrzydliwego i od razu
          zareagowałem. Tu też należy się podziękowanie webmasterowi że czywa nad forum
          (choć wydaje mi się, że można to ustawić w systemie z automatu).
          Co do pracy i 2 fakultetów to też się zgadza. Nie widze żadnego problemu.
          Studiowałem 1 kierunek, potem 2 i po studiach podjąłem prace. All jest ok.


          > Zaczal tez robic bledy ortograficzne, nawet w SWOIM nicku.
          > Potem te perwesyjne wypowiedzi, zupelnie inny ton niz na poczatku!

          Błędy niestety są moją domeną. Tzn. nie wychwytuję ich pisząc. Częto popełniam
          ortografy. Wiem zdaję sobie sprawę. Word wychwyci błędy, a forum nie. HEHE.
          Co do błędów w nicku zdarzają się. Często siedze na necie późno w nocy. W
          pokoju ciemno. Tylko mrok pada z monitorka.
          >
          > Dlaczego (zastanawiajace!!!) jezdzi co tydzien do swej dziewczyny zyjacej w
          > ciasnocie z rodzicami i rodzenstwem, kiedy ma wlasne, niekrepujace
          > mieszkanie !
          >
          No właśnie ??
          Popieram Halino.

          > Zgaduje, ze kiedy zalozyciel topiku zniknal, to jakis smarkacz podszyl sie
          > pod jego nick.

          Jak się podszył to od razu zamonitowałem. Jeżeli wychwyce że ktoś się podszywa
          to dam znać.

          Zrospaczony - czuwający nad forum.
    • Gość: ONA Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.05.04, 22:33
      Skąd ja to znam? Rodzice mojego chłopaka,a w zasadzie już narzeczonego nie
      akceptują mnie, bezpośrednio nie powiedzieli mi nic złego,ale i tez nic
      dobrego.Swojemu synowi powiedzieli,ze jeśli juz zostane jego żoną to mnie
      zaakceptują. A mój facet to taki grzeczny maminsynek, który boi się
      przeciwstawić mamusi... Cała historia jest długa i nie zawsze miła..Ale chyba
      najważniejsze jest to,ze chcemy być razem, jego rodzice wiedzą o dacie
      ślubu,jak narazie nie spzreciwiają się... Ale Zrozpaczony,wiem co czuje Twoja
      dziewczyna.Uwierz mi,nie jest jej łatwo i dla Waszego przyszłego dobra
      przeprowadź się do niej.Bo to jest tylko Wasze zycie,drugiego mieć nie
      będziecie.Powodzenia
    • Gość: mandarynka29 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: 156.17.253.* 25.05.04, 11:43
      Jestes facetem czy nie? Kochasz ta dziewczyne czy nie? Zycie wyobrazasz sobie
      przy boku rodzicow, czy dziewczyny, pozniej ewentualnej zony? Chcesz z ta
      kobieta byc na dobre i na zle? Chcesz miec z nia dzieci i tworzyc w przyszlosci
      rodzine o jakiej marzysz? Chcesz z nia borykac sie z problemami i dzielic
      radosciami i troskami? Jesli na wiekszosc odpowiedziales TAK, to ozen sie z
      nia. To twoje zycie, twoj EWENTUALNY blad i twoje EWENTUALNE konsekwencje.
      Rodzicow nalezy szanowac, ale nie zawsze ich sluchac. To moje zdanie. Pozdrawiam
      • Gość: Zrospaczony Do mandarynki 29 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.05.04, 12:11
        Popieram w całej rozciągłości i również pozdrawiam.

        Wydaje mi się, że nie wszyscy uważnie czytają wszystkie posty (wiem, że jest
        ich sporo - ponad 170).

        Pytanie nie brzmiało czy mam się żenić czy nie.
        Bo od razu pisałem że chcę.

        Celem forum było podpowiedzenie mi argumentów jakich mam użyć w rozmowach z
        rodzicami aby ich do mej partnerki przekonać.

        Pozdro Zrospaczony.
        Nawiąując do listu HALINKI
        Wszystkie posty napisane do 23.04 kiwetnia włącznie są tylko mojego autorstwa
        (podpisane Zrospacony).
        • Gość: Halina Re: Do mandarynki 29 IP: *.ip-pluggen.com 26.05.04, 04:21
          Kiedy zmienisz swoj nick na "zrozpaczony"?
          Ja dalej mam wrazenie ze "ktos" nas podpuszacza!
          • Gość: Zrozpaczony Do Halinki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.04, 10:27
            HALINKO
            W szystko w porządalku. ilnuje forum i czuwam. Co do pisowni to sparawdziłem.
            Macie rację. Pisze się Zrozpaczony z "z" a nie z "s".
            Przepraszam wszytich dbających o cystość języka.

            Nie podpuszczający Zrozpaczony.
    • Gość: traviata Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.acn.waw.pl 26.05.04, 12:57
      Jezeli kochacie sie to nie wazne co mowia rodzice.Ja nie mialam takiego
      problemu z moimi rodzicami,ani z tesciami,ale jakby byly to i tak bym wziela
      slub z moim mezem.A jak by robili problemy to bym powiedziala ze nawet sam Bog
      nie przeszkodzi mi w tym malzenstwie.Juz jestesmy w zwiasku malzenskim 7 lat i
      opokazalismy wszystkim ze nic i nikt nas nie rozlaczy.A przeslismy trudne
      chwile.To prawda ze rodzicow tez masz jednych,ale oni tez musza zrozumiec ze
      milosc tez moze byc tylko jedna.Chyba ze chca abys do ich smierci byl
      samotnikiem i opiekowal sie nimi.Naj lepiej spytaj sie ich w prost.Chyba yez
      nie chca aby zaszla w ciazy i wtedy przymusowo musicie wziasc slub.Tak jak
      powiedzialam wczesniej porozmawiaj z nimi szczerze bez twojej dziewczyny tylko
      ty i oni.
    • Gość: gfsdgjklksdgj Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! IP: *.acn.waw.pl 27.05.04, 01:03
      Ja pierdole, czlowieku czy ty w ogole masz jaja?
      • Gość: Zrozpaczony Do gfsdgjklksdg 27.05.2004 01:03 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.05.04, 08:19
        A czy ktoś napisał że nie mam?
    • justusia2 Re: Rodzice - kontra dziewczyna ... pomóżcie !!! 01.06.04, 13:27
      Powiem jedno nie pozazdroszczę sytuacji. Wiem co piszę bo sama jestem w
      podobnej, no może nie dosłownie, to rodzice mojego już męża mnie nie akceptują
      a w szczególności jego mama. Dodatkowo jeszcze z nimi mieszkamy, i tutaj
      niezgadzam się z tym co ktoś ci napisał, że skoro mieszkasz u nich to mają
      prawo ingerować w twoje życie, nie mają jesteś dorosłym, samodzielnym facetem
      i masz prawo sam kierować swym życiem, my (ja z mężem) choć są kłótnie nie
      pozwalamy się wtrącać teściom w swe sprawy, mamy osobną kuchnię (zrobioną z
      pokoju), swój pokój prowadzimy osobne gospodarstwo, sami na siebie pracujemy
      dlatego niepozwalmy im wtrącać się w nasze sprawy .Powiem ci jedno jeśli się
      mocno kogoś kocha to trudności się pokona, ale trzeba naprawdę kochać, zastanów
      się czy tak jest w waszym przypadku.
      • Gość: Zrozpaczony Do justusia2 - 01.06.2004 13:27 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.04, 16:04
        Dzięki. Własnie na takie wypowiedzi liczyłem, podtrzymujące mnie na duchu a nie
        dołujące a niektóre wręcz obrażające mnie.

        Trzymam za Was kciuki, i za wasze małe-własne (w perspektywie) mieszkanko.

        Pozdrawiam
        Zrozpaczony
    • Gość: Oleńka wyznam szczerze, ze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.04, 15:37
      nie mam czasu (i cierpliwości) wszystkiego czytać :)

      jeśli to już było - sorry

      Uważam, że powinieneś przestać dyskutować z mamą o swojej dziewczynie, bo to do
      niczego nie doprowadzi. Nie istnieją czarodziejskie słowa, ktore sprawią, że
      mama się zamyśli i powie "a rzeczywiście, masz syneczku trochę racji, może ona
      nie jest taka zla".

      Możesz być też pewien, że kazda z lal, które podobają się Twojej mamie,
      utraciłaby jej sympatię, gdyby tylko stała się Twoja dziewczyną. Wyższe są? To
      byłyby napewno za chude. I tak dalej, w myśl zasady: winny już jest, teraz
      szukamy na niego paragrafu. Twoja mama nie jest złym człowiekiem, tylko
      pozostaje pod silnym wpływem małomiasteczkowej społeczności i tego "co ludzie
      powiedzą". Raczej tego nie zmienisz, to zawsze będzie dla niej ważne.
      Prawdopodobnie niewiele sama osiągnęła i ewentualne trofea jej dzieci stają się
      jej trofeami. Super-hiper żona syna, czyli sukce jej syna, staje się jej
      sukcesem - powodem do chwalenia się przed sąsiadkami etc. Prawdopodobnie nie
      zdaje sobie z tego wszystkiego sprawy i w jej mniemaniu jest najlepszą matką.

      Jedyne, co możesz zrobić, to ustawić ją w swojej roli. To znaczy przestać
      rozmawiać z nią o swojej pannie, tylko zacząć rozmawiać z nią o tym, jak Twoja
      babcia (jej teściowa) traktowała ją. Czy pytałeś już swoją matkę (w obecności
      ojca najlepiej) co by zrobiła, gdyby przez 7 lat jej teściowa tak traktowała ją
      jak ona dziś Twoją dziewczynę i Twoją bratową? Czy wyszłaby za ojca czy rzuciła
      go w diabły? Obejrzyj stare zdjęcia mamy (napewnoi miała jakieś felery ;)) i
      zapytaj, czy nikt nie robił jej przykrości z powodu tuszy/krótkich
      nóg/wyłupiastych oczu/krzywych zębów (niepotrzebne skreślić). Porozmawiaj z nią
      też o tym, czy kochała ojca dość, że zaryzykowałaby zerwanie kontaktów z
      rodzicami dla niego w analogicznej sytuacji. Przy nim o tym porozmawiaj :)
      • Gość: Zrozpaczony Do Oleńki 01.06.2004 15:37 IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.06.04, 10:37
        Dzięki ći za super-czadowego posta. Takie wypowiedzi jak Twoje pozwalaja mi
        wierzyć w to że moje życie z mą wybrana będzie długie i szczęśliwe, a rodzice
        siakoś do tego przywykną.
        Teraz kilka słów komentarza.

        nie mam czasu (i cierpliwości) wszystkiego czytać :)
        Wierzę Ci

        > jeśli to już było - sorry

        Nieszkodzi, dobre posty to mogę i po kilka razy czytać.

        >
        > Uważam, że powinieneś przestać dyskutować z mamą o swojej dziewczynie, bo to
        do
        >
        > niczego nie doprowadzi. Nie istnieją czarodziejskie słowa, ktore sprawią, że
        > mama się zamyśli i powie "a rzeczywiście, masz syneczku trochę racji, może
        ona
        > nie jest taka zla".
        >
        > Możesz być też pewien, że kazda z lal, które podobają się Twojej mamie,
        > utraciłaby jej sympatię, gdyby tylko stała się Twoja dziewczyną. Wyższe są?
        To
        > byłyby napewno za chude. I tak dalej, w myśl zasady: winny już jest, teraz
        > szukamy na niego paragrafu.

        Dokładnie jak piszesz (tak samo twierdzi mój przyjaciel z którym mieszkam w tej
        samej klatce schodowej i znamy sie od piaskownicy).


        Twoja mama nie jest złym człowiekiem, tylko
        > pozostaje pod silnym wpływem małomiasteczkowej społeczności i tego "co ludzie
        > powiedzą".

        Z tą "małomiasteczkowym" to troszku przesada. Przypominam, że miasto rodzinne
        ma 130 tysięcy mieszkańców.

        Raczej tego nie zmienisz, to zawsze będzie dla niej ważne.
        > Prawdopodobnie niewiele sama osiągnęła i ewentualne trofea jej dzieci stają
        się
        >
        > jej trofeami. Super-hiper żona syna, czyli sukce jej syna, staje się jej
        > sukcesem - powodem do chwalenia się przed sąsiadkami etc. Prawdopodobnie nie
        > zdaje sobie z tego wszystkiego sprawy i w jej mniemaniu jest najlepszą matką.

        Dokładnie jak piszesz.

        >
        > Jedyne, co możesz zrobić, to ustawić ją w swojej roli. To znaczy przestać
        > rozmawiać z nią o swojej pannie, tylko zacząć rozmawiać z nią o tym, jak
        Twoja
        > babcia (jej teściowa) traktowała ją. Czy pytałeś już swoją matkę (w obecności
        > ojca najlepiej) co by zrobiła, gdyby przez 7 lat jej teściowa tak traktowała

        >
        > jak ona dziś Twoją dziewczynę i Twoją bratową? Czy wyszłaby za ojca czy
        rzuciła
        >
        > go w diabły? Obejrzyj stare zdjęcia mamy (napewnoi miała jakieś felery ;)) i
        > zapytaj, czy nikt nie robił jej przykrości z powodu tuszy/krótkich
        > nóg/wyłupiastych oczu/krzywych zębów (niepotrzebne skreślić). Porozmawiaj z
        nią
        >
        > też o tym, czy kochała ojca dość, że zaryzykowałaby zerwanie kontaktów z
        > rodzicami dla niego w analogicznej sytuacji. Przy nim o tym porozmawiaj :)

        Dokładnie jak piszesz. Hehe. Przypominaja mi się rozmowy na takie tematy. Moja
        mama swojej teściowej sie nie podobała (i to zostało do dziś-choc ja toleruje i
        szanuje). Moja mabcia o ślubie taty i mamy dowiedziała sie w kościele z
        zapowiedzi. To jest dobry przykład. Trza będzie tak spróbować. Dzięki za posta.

        P.S. Wracając do wydlądu mojej mamy to laska była za młodu. Nie oceniam jej
        figury-bo moze była za chuda albo inne takie nie znam się. Jedyne co mi nie
        pasuję na zdjęciach z lat młodzieńczych to jej leciuchno odstające uszy. Hehe.
        Ale zawsze tuszowała je długimi włosami. Mama była i jest ładna i elegancką
        kobietą.

        Pozdrawiam.
        • Gość: ANIABANIA Re: Do Oleńki 01.06.2004 15:37 IP: *.buf.adelphia.net 19.08.04, 18:22
          ty piepszonymami synku moj maz tez ma taka mamuske tylko tyle ze on potrafil ja
          KOPNAC W DUPE!!!!!!!!!!!!!!!!
          • majteczkii Re: Do Oleńki 01.06.2004 15:37 19.08.04, 18:35
            Gość portalu: ANIABANIA napisał(a):

            > ty piepszonymami synku moj maz tez ma taka mamuske tylko tyle ze on potrafil
            ja
            >
            > KOPNAC W DUPE!!!!!!!!!!!!!!!!

            heheheheh oj... zaraz się uspokoję :-) przepraszam rozbawiło mnie to:-) heheh
            • Gość: aniabania Re: Do Oleńki 01.06.2004 15:37 IP: *.buf.adelphia.net 19.08.04, 18:45
              tak to cie dziwi chyba dobrze ze wybral mnie a nie mamuske.....oj te piepszone
              kochane dzieciatka mac i tatunciow!!!!!!!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka