Dodaj do ulubionych

Dzieci toksycznych rodziców.

07.11.11, 09:22
Witam.
Pisze ponieważ chciałabym dowiedzieć się, czy ktoś z was miał doczynienia z toksycznymi rodzicami i terapią dziecka takich rodziców?
Opowiem którtko...
Mam męża, który jest dzieckiem toksycznej matki. Ja jestem jego dryga żoną, pierwsze jego małżeństwo tez w ogromnej większości rozbiła jego mataka. Związki jeszcze przed małżeństwem tez matka się wtrącała, z tego co mówił mąż, bardzo często robiła rzeczy które miały doprowadzić do rozpadku związku, kombinowała, podbuszczała, manipulowała.
Ja, jako druga żona od początku nie byłam akceptowana, zreszta pierwsza też, jak się okazuje schemat się powtórzył. Od początku matka mojego męża mieszała w naszym związku i na początku związku i po ślubie i juz po narodzinach naszego wspólnego dziecka.
Jak chciała coś uzyskać od m, na co on się nie zgadzał bo wiedział że dla nas to nie będzie wcale dobrze to wywoływała w nim poczucie winy "że jest stara i nieszczęśliwa bo została z jego ojcem tylko dlatego, żeby on miał dom" albo szantażowała go dobrem jego córka z pierwszego małżeństw. Takich przykładów można mnożyć. Jak byłam w ciązy ( a znosiłam ja bardzo źle) to potrafiła do mnie zadzwonić i opowiadac mi jak to mój mąż ze swoją byłą żoną żył, co robili itd. Potem się okazało, że jego byłą żone tez tak traktowała i opowiadała jej jaka poprzednia dziewczyna m była piekna, zgrabna itd. Notorycznie myliła ich imiona i u nas tez tak było. Robi wszytko aby kolejne małżeństwo swojego syna się rozpadło i kolejne jego dziecko była z rozbitego domu. A wszytsko to " w dobrej wierze" bo ona zawsze chce dobrze.
Po rozmowach z męzem okazało się, że mąz gdzieś w środku zdawał sobie sprawe z tego ale ciagle chciał wierzyć że ona się zmieni bo teraz zobaczy jaki jest szczęśliwy. Mówi, że wiedział że coś jest nie tak ale uwarzał że takie osądy będa dla rodziców krzywdzące. Mąz nie potrafi się od nich uwolnić mimo, że próbował już wiele razy. Ostatnia próba odcięcia lub może zminimalizowania kontaktów skończyła się odebraniem mu sadownie mieszkania i działki, które zostały na niego przypisane.
Postanowilismy z męzem że pójdziemy na terapie rodzinną ale marne szanse sa aby tesciowa też brała w niej udział.

Czy ktoś z was wie coś na temat takiej terapii? Czy miał ktoś z was doczynienia z taka rodziną.
Jestem załamana bo już nie wiem co mam robić. Ta kobieta niszczy moje małżeńśtwo, nasza rodzine a wszytko pod pozorem "dobrych intencji" i nigdy nie ma sobie nic do zarzucenia. Jestem wykończona psychicznie. Za każdym razem kiedy m tam idzie ja sie denerwuje bo boje się, że po powrocie sie znowu pokłócimy bo matka nagadała mu głupot albo chce cos od niego wymusić szantażem.

Przepraszam że pisane jest to tak chaotcznie ale jestem już na skraju wytrzymania. Prosze o pomoc każdego, kto mógłby cos doradzić.
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 07.11.11, 11:25
      Mąż bez terapii, która pomogłaby mu zobaczyć , jak bardzo toksyczna jest jego matka, może sobie nie poradzić i za jakiś czas- będziesz kolejną eks żoną. I dlatego uważam, że problem jest też w mężu, nie jest już dzieckiem, jest dorosły, a pozwala, aby matka po raz drugi niszczyła mu rodzinę.
      Na twoim z kolei miejscu przestałabym udawać w ogóle, że chcesz mieć z nią kontakt, mąż- może dawać się oszukiwać; ale ty? Powiedziałabym zdecydowanie jak to widzę, co ona robi i zerwałabym kontakty- od toksycznych ludzi trzeba się samemu chronić.
      • marzeka1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 07.11.11, 11:41
        Aha, na bycie ulubioną synową i tak nie masz szans, więc tym bardziej olałabym kontakty z taką osobą; a jeśli mąż po odebraniu mu zapisanej sądownie działki itp. , dalej nie widzi problemu, znaczy to jedno: chora mamuśka wykastrowała własnego syna, dlatego bez pomocy skończy się jak z żoną nr 1; nawet gdy będzie żona nr3,4 i 5- będzie tak samo. W sumie zażądałabym teraz od męża zdecydowanych kroków, coś na zasadzie albo-albo, bo i tak nie masz nic do stracenia.
        • shedir1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 07.11.11, 12:42
          Wita.
          Dziekuje za odpowiedz, tak właśnie zrobiłam.
          Ja z tesciowa kontaktu nie mam juz od roku, nie chce byc ulubiona synową i nie chce z nia mieć kontaktu bo wiem, że ona się nie zmieni nigdy, a udawac długo sie nie da, a przy najbliższej nadarzającej sie okazji wykorzystała by każdą możliwa okazję. W połowie listopada idziemy na terapie, to nasza pierwsza wizyta. Już od dawna wiedzialam, że to jest wszytko nienormalne i namawialam męza na terapie prawie rok. W końcu się udało po ostatniej wielkiej awanturze, w której powiedziałam, że to nasz jedyny ratunek i szansa aby było normalnie, ajeśli nie pójdzie i nie przestanie udawać że to jest normalna rodzina to zabieram to pakuje siebie i synka i już nas nigdy nie zobaczy bo ja nie dam zniszczyc mojego dziecka, tak jak on jest zniszczony i jego córka przez ta rodzine. Do tej pory uważał, że on problemu nie ma, a ja przesadzam i to ja powinnam iśc na terapie. Ja jestem świadoma że terapia potrzebna jest nam obydwojgu po tym wszytkim.
          • marzeka1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 07.11.11, 13:37
            Bardzo dobrze,że idziecie na terapię; chociaż bardziej przyda się mężowi, skoro jak piszesz "Do tej pory uważał, że on problemu nie ma, a ja przesadzam i to ja powinnam iśc na terapie. "- stosuje klasyczne wyparcie; udawanie, że jest ok, gdy jest źle; mądrze zrobiłaś, że tak postawiłaś sprawę- absolutnie nie odpuszczaj, bo wiesz, że walczysz o waszą rodzinę,oto, aby było inaczej.
          • leda16 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 07.11.11, 23:00
            shedir1 napisała:

            zabieram to pak
            > uje siebie i synka i już nas nigdy nie zobaczy

            Szantaż seksualny i emocjonalny to wg Ciebie najwłaściwsza metoda współżycia z mężem? Uważasz, że będzie pożytek z psychoterapii na którą go zagnasz przemocą, niemalże batem? Ponoć Twoja teściowa też go szantażowała. Więc w czym jesteś od niej lepsza? O mądrości już nawet nie mówiąc...



            bo ja nie dam zniszczyc mojego d
            > ziecka, tak jak on jest zniszczony i jego córka przez ta rodzine.



            A jak wyglądają kontakty męża z dzieckiem z pierwszego małżeństwa? Jak często spotyka się z tamtą rodziną i ile płaci alimentów na córeczkę? Czy Twój synek zna swoja przyrodnią siostrzyczkę? A jaki jest stosunek babci ojczystej do obojga wnuków? Ty rozumiem nienawidzisz teściowej bo postrzegasz ją jako zagrożenie dla Twojego małżeństwa A syn jak często odwiedza babcię? Czy mąż jest jedynakiem?
            • shedir1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 08.11.11, 09:11
              leda16 napisała:

              > A jak wyglądają kontakty męża z dzieckiem z pierwszego małżeństwa? Jak często s
              > potyka się z tamtą rodziną i ile płaci alimentów na córeczkę? Czy Twój synek zn
              > a swoja przyrodnią siostrzyczkę? A jaki jest stosunek babci ojczystej do obojga
              > wnuków? Ty rozumiem nienawidzisz teściowej bo postrzegasz ją jako zagrożenie d
              > la Twojego małżeństwa A syn jak często odwiedza babcię? Czy mąż jest jedynakiem
              > ?

              Nie bardzo rozumien po co ci informacje ile mój mąż płaci alimentów?
              Dla twojej wiadomości czy jestem wredną macocha zabraniająca się spotykac ojcu z dzieckiem z poprzedniego malżeństwa...Nie jetsem.
              Córka mojego męza mieszka u nas pół każdego miesiąca i jest to jej dom i tak to traktujemy. Zajmuje sie nia i spędzam czas tak samo jak ze swoim dzieckiem. Z bratem ma świetny kontakt i on z nią równiez. Mąż opiekuje się nia i zajmuje i maja dobry kontakt.
              Mój synek z babcią kontakty ma bardzo słabe ponieważ babcia zaraz po jego narodzinach powiedziała, że dla niej liczy się tylko córka męża i żebyśmy z tym nie walczyli.
              Córka męza ma z nia kontakty dobre, choc babcia robi bardzo dużo zlego równiez jej swoim zachowaniem i tym jak ją traktuje. Mąz wiele razy prosił alby zmieniła swoje podejście do wielu spraw ale to nic nie daje. Córka męza kocha bacie i nikt jej spotykac się z nia nie broni choć mąz ma świadomość że zbyt duże kontakty działaja negatywnie na nią w bardzo krótkim czasie.
              • leda16 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 08.11.11, 21:28
                shedir1 napisała:
                > Córka mojego męza mieszka u nas pół każdego miesiąca i jest to jej dom i tak to
                > traktujemy. Zajmuje sie nia i spędzam czas tak samo jak ze swoim dzieckiem. Z
                > bratem ma świetny kontakt i on z nią równiez. Mąż opiekuje się nia i zajmuje i
                > maja dobry kontakt.


                No to na czym właściwie polegało "zniszczenie" tej córki przez teściową i niby w jaki sposób Twój syn miałby zostać"zniszczony" tak, jak córka męża? Czy to aby Ty nie projektujesz swoich katastroficznych, błędnych postaw na dzieci? Czy nie Ty usiłujesz w szale zazdrości zniszczyć więź uczuciową męża z matką i uzyskać nad nim niepodzielną władzę?


                > Mój synek z babcią kontakty ma bardzo słabe ponieważ babcia zaraz po jego narod
                > zinach powiedziała, że dla niej liczy się tylko córka męża i żebyśmy z tym nie
                > walczyli.


                Może zmieniła zdanie, zresztą niby czemu miałaby swoje uczucia tak restrykcyjnie rozgraniczać? Psychologicznie jest to mało prawdopodobne Natomiast Ciebie może postrzegać jako przyczynę rozwalenia wnuczce rodziny i koncentrując na niej nadmiar uczuć stara się jej to wynagrodzić zaś do Ciebie pała szczerze odwzajemnioną niechęcią ;)..


                > Córka męza ma z nia kontakty dobre, choc babcia robi bardzo dużo zlego równiez
                > jej swoim zachowaniem i tym jak ją traktuje.

                Co takiego złego jej robi?

                Mąz wiele razy prosił alby zmienił
                > a swoje podejście do wielu spraw ale to nic nie daje.


                Z nich dwojga, to mąż jako człowiek młody, bardziej elastyczny w myśleniu powinien się zmienić a nie staruszka-matka. W jej wieku ludzie zwykle są mało reformowalni. Ty pewnie chciałabyś zmienić męża na siłę, skoro przemocą pchasz go na psychoterapię, której najwyraźniej nie potrzebuje. Ale pal diabli jego uczucia. Powinno się liczyć tylko to, czego Ty chcesz, prawda? Sama nie umiesz go zmienić, więc liczysz na to, że psycholog z pomocą fachowego hokus-pokus dostosuje go do Twoich wyobrażeń.

                Córka męza kocha bacie i
                > nikt jej spotykac się z nia nie broni choć mąz ma świadomość że zbyt duże konta
                > kty działaja negatywnie na nią w bardzo krótkim czasie.


                To znaczy co? Dziewczynka pije, ćpa, wagaruje, niegrzecznie odnosi się do ojca? Co konkretnie masz na myśli pisząc "zbyt duże konta
                > kty działaja negatywnie na nią w bardzo krótkim czasie"? .
                • shedir1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 08.11.11, 22:12
                  Daruj sobie. Wyżywasz się na ludziach z forum, którzy najzwyczajniej proszą o pomoc, a ty za wszelkącene próbujesz ich upodlic.
                  Od samego poczatku skoncentrowałaś się przedewszystkim na alimentach i tym czy aby czasmai nie odbieram dziecku ojca. Pewnie jesteś opuszczoną przez męża żoną i teraz wyzywasz się na innych. Wystarczy, że przeczytałaś że jestem drugą żoną i w głowie już masz wizje, że byłam kochanką i zabrałam kobiecie męza, a teraz chce odebrac ojca dziecku, a oczwiście teściowa ta jedyna sprawiedliwa mnie przejrzała na wylot i teraz próbuje chroni synusia przed złą kobietą.
                  Jak zaczynasz wypowiadac się na forum gdzie podstawą jest psychologia i grasz eksperta to sama pozbądz się swoich uprzedzeń i schematów i wyraż troche obiektywizmu. Wspóóczuje twoim dzieciom bo pewnie jesteś tak samo toksyczną matką i nic do ciebie nie dociera, bo wszytko wiesz najlepiej.
                  Skoro jesteś takim ekspertem, to chyba powinnaś popatrze też z drugiego końca i wziąś pod uwage to, że może faktycznie by tak jak pisze. Na to cię już nei stac? Chyba nie, w końcu upodleniem i wyżyciem się na innych musisz troche podciągnąc swoją samoocenę i poczucie własnej wartości :)
                  • zuzi.1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 08.11.11, 22:23
                    Masz rację shedir leda16 jedzie ostro po bandzie, chyba jej by się jakaś psychoterapia przydała dla podreperowania nerwów...
          • kobza16 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 09.11.11, 03:11
            mam pytanie do ciebie: czym wg ciebie charakteryzuje sie toksyczna rodzina?

            To slowo robi furore na tym forum-każdy nim chlasta na prawo i na lewo. Co to w ogole znaczy?
            Masz pretensje ze doszukujemy się drugiego dna twoich opowiastek, a tak naprawde trzeba się przekopac przez twoje emocjonalne uogolniki aby cokolwiek zrozumieć z tej relacji.

            Bardzo mocno uderzylas w meza:

            shedir1 napisała:

            > nie dam zniszczyc mojego d
            > ziecka, tak jak on jest zniszczony i jego córka przez ta rodzine. Do tej pory u
            > ważał, że on problemu nie ma, a ja przesadzam i to ja powinnam iśc na terapie.
            > Ja jestem świadoma że terapia potrzebna jest nam obydwojgu po tym wszytkim.

            Czyli i on jest ZNISZCZONY przez tą relacje, to co ty w ogole z nim jeszcze robisz????

            a tak swoją drogą, jesli juz tak wszystko psychologizujesz, to swoj ciagnie do swego - czyli jestes nie mniejszą "toksyną" niż jego matka. Zresztą z tonu twojej wypowiedzi az bije nienawisc do calej jego familii (łacznie z babcia), latwo mozna zauwazyc ze nie do konca jestes osobą zrownowazoną emocjonalnie-napewno chcącą aby zawsze twojego bylo na wierzchu.

            A w dalszym ciagu nei wiemy o co ci chodzi z tą toksyczna matką, w jaki sposob ona krzywdzila swojego syna, no i wciaz krzywdzi?
            rozumiem ze molestowala go, bila, wyszydzala, glodzila, niezapewniala jego podstawowych potrzeb i dlatego on teraz jest tak SKRZYWDZONY I TRZEBA GO RATOWAC. A w czasie obecnym to napewno nim maniupuluje?

            Jedno jest pewne, jej syn nie ma szczęścia do kobiet/takich normlanych kobiet bez chorego ego/jadowitych. Masz prentensje do jego matki, a sama co sobą prezentujesz?
    • jubale Re: Dzieci toksycznych rodziców. 07.11.11, 20:44
      Tesciowa napewno nie jest fair, ale i ty jestes mim zdaniem nadwrazliwa.
      Mozliwe ze kobieta specjalnie sie nie stara abys miala z nia lekki zywot ale jest cos takiego jak "pilot automat" czyli nalezy ja olewac...
      • nangaparbat3 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 10.11.11, 18:33
        Nie da się olewać - bo mąż jej nie olewa, to jego matka.
        Nie masz pojęcia, co potrafi kastrująca mamuska.
    • gadagad Re: Dzieci toksycznych rodziców. 08.11.11, 00:16
      Po jakiego dzioba chcesz iść razem z mężem do terapeuty? Myślisz, że powie mężowi - słuchaj żony, bo ma rację? Mąż nie czuje potrzeby, zgodził się pod wpływem twojego szantażu i jego obecność, na twoim początku będzie utrudniać - tobie. Przecież cały twój post jest o tym - jak ty miotasz się w tej sytuacji. Mąż, nie zdając sobie sprawy, powiedział słuszną rzecz. Ty idź na terapię. Nie dlatego, że nie masz racji w swojej frustracji, ale nie umiesz sobie z sytuacją poradzić. Nie umiesz reagować tak, by teściowa odbijała się od twojej postawy, a twoja reakcja ją neutralizowała. Aby twoje zachowanie naturalnie i nieświadomie przeciągało emocje męża na twoją stronę. Mążowi terapia by się przydała, ale jeśli nie czuje potrzeby, będzie na nią głuchy. Natomiast ty możesz przenosić elementy zachowań uświadomione na terapii do wzajemnych stosunków, terapetyzując swoim zachowaniem męża.
      • shedir1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 08.11.11, 09:32
        Idziemy z mężem na terapie małżeńską/rodzinną, a tam raczej musimy być obydwoje. Terapia ma być ratunkiem dla nas obydwojga i naszego małżeństwa.
        Mąż wie, że ma problemy, które wywodzą się min z patalogicznego dzieciństwa i toksycznej matki tylko nie potrafi się przełamać, wydaje mu się, że sam sobie pomoże.
        Co do mojego zchowania i reakcji na teściową napewno masz rację. Robiłam tak przez lata i starałam się niezwracać na to uwagi ale ona czuła się wtedy jeszcze bardziej bezkarna. A mężowi jak z nim rozmawiałam i potem powiedział,wydawało się, że skoro tak robie to mi to nie przeszkadza. Wiele razy tez sam rozmawiał o tym z matką ale ona wogóle nic soobie z tego nie robi.
        • leda16 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 08.11.11, 22:02
          shedir1 napisała:

          > Idziemy z mężem na terapie małżeńską/rodzinną,


          Mylisz jak widzę terapię małżeńską z rodzinną. W tej drugiej uczestniczą również dzieci i członkowie rodzin generacyjnych.


          > . Terapia ma być ratunkiem dla nas obydwojga i naszego małżeństwa.


          Podsumujmy fakty: Mąż nie widzi jakiegokolwiek zagrożenia dla Waszego małżeństwa, Ty widzisz ogromniaste acz mało konkretne. Dramatyzujesz, operujesz ogólnikowymi sloganami (toksyna, patologia, niszczenie dzieci), grasz. W rzeczywistości prowadzisz bezpardonową walkę o władzę w małżeństwie, w której psycholog ma Cie wspomagać. Manipulujesz swoją dostępnością seksualną, izolacją emocjonalną, szantażujesz, wykorzystujesz w tej walce dzieci. Racjonalizujesz, że walczysz o "Wasze" a walczysz wyłącznie o swoje wszelkimi dostępnymi Ci środkami. Słusznie Ci "gadagad" napisała, że na psychoterapie nadajesz się tylko Ty, choćby dlatego, że na gruzach poprzedniego małżeństwa czujesz się w roli II żony b. niepewnie. Wręcz drżysz o tą rolę.


          > Mąż wie, że ma problemy, które wywodzą się min z patalogicznego dzieciństwa i t
          > oksycznej matki


          Od kogo "wie", od Ciebie? Czy może psycholog zebrawszy wywiad kliniczny od męża i po zastosowaniu różnych innych narzędzi badawczych postawił taką diagnozę? Śmiem wątpić. To Ty mu taka diagnozę postawiłaś, Ty plwocinami zaplułaś jego - być może udane dzieciństwo, chcesz mu do końca zdeptać i rozerwać związki uczuciowe z matką (ojciec Ci nie przeszkadza?) wyłącznie po to, aby pewniej się poczuć w małżeńskim siodle.


          > Co do mojego zchowania i reakcji na teściową napewno masz rację. Robiłam tak pr
          > zez lata i starałam się niezwracać na to uwagi ale ona czuła się wtedy jeszcze
          > bardziej bezkarna.


          A jakie Ty masz moralne prawo do karania jego matki i za co? Powinnaś jej raczej dziękować, iż potrafiła tak wychować syna, że się w nim zakochałaś. A może w ogóle nie ma w tym jej zasługi, sam się tak dobrze wychował? Ale jeżeli ukończyłaś chociaż podstawówkę to powinnaś wiedzieć, że na gnoju (patologii) żaden kwiat nie wyrośnie, bo gnój go spali.
          Odezwij się za pół roku, czy psychoterapia "małżeńska" sprostała Twoim oczekiwaniom ;).
          • shedir1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 08.11.11, 22:18
            Ty naprawdę masz problem i kłopty z opanowaniem agresji. Przy twoich problemach jak widze moje to nic takiego :) .
            Wybacz ale nie jestes w moim domu, nie rozmawiasz z moim męze, nie wiesz co przeszedł w dzieciństwie więc nie wypowiadaj się na ten temat.

            Obrażasz mnie i wydajesz osądy, kto ci dał takie prawo? Porażka
            • leda16 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 09.11.11, 07:30
              shedir1 napisała:

              > Ty naprawdę masz problem i kłopty z opanowaniem agresji. Przy twoich problemach
              > jak widze moje to nic takiego :) .


              No więc po licho Ci psychoterapia małżeńska skoro problemy są - jak sama stwierdzasz - nieprawdziwe? Komunikacja szwankuje, seks szwankuje, miłość szwankuje? Nic takiego. Tylko jeśli wyobrażenia rozmijają się z faktami, to tym gorzej dla faktów, czy tak?



              > Wybacz ale nie jestes w moim domu, nie rozmawiasz z moim męze, nie wiesz co prz
              > eszedł w dzieciństwie więc nie wypowiadaj się na ten temat.


              Psycholog też nie jest. Więc czyżbyś dla niego zachowała fakty, które ukryłaś przed nami? Skoro tak, to jaka nasza wiedza takie wnioski. Ja po prostu nie wyobrażam sobie, jak osoba trzecia może rozbić małżeństwo jeśli oboje małżonkowie nie chcą, żeby było rozbite. Z Tobą też się ze względu na mamuśkę nie ożenił i ze względu na nią rozwodził nie będzie tak, jak z I-szą żoną. Tam oboje zgodnie rozpierdzielili córce rodzinę, tutaj do sprintu z rodziny szykujesz się Ty jeżeli mąż nie spełni jakichś tam Twoich warunków, które usiłujesz na nim wymusić szantażem. Ale psycholog poprowadzi pewnie "psychoterapię", NFZ zapłaci. W końcu cóż mu szkodzi zarobić na głupolach?.


              > Obrażasz mnie i wydajesz osądy, kto ci dał takie prawo?



              Ty, poddając pod publiczną dyskusję swoje wydumane kłopoty małżeńskie . A że mój trzeźwy osąd Ci nie pasuje to też Twój problem.
              • to.niemozliwe Re: Dzieci toksycznych rodziców. 12.11.11, 22:06
                Shedir nie napisala, ze jej problemy sa nieprawdziwe, tylko drobne w porownaniu z Twoimi.
                To nie to samo.
                Takze prowadzona tu dyskusja nie ma charakteru typowo "publicznej", bo jest anonimowa. I dlatego wlasnie to forum sie dobrze nadaje do takich rozwazan, bo mozna na nim byc anonimowo.
        • jubale Terapia... 08.11.11, 23:26
          Mąż wie, że ma problemy, które wywodzą się min z patalogicznego dzieciństwa i toksycznej matki tylko nie potrafi się przełamać, wydaje mu się, że sam sobie pomoże.

          ____________________________
          terapia czasami moze byc jedynym ratunkiem. I mysle, ze moze wam pomoc szczegolnie jemu- mezowi.

          Ktos kto zyje z matka, ktora jest toksyczna moze nie wszystko widziec dokladnie i brak mu perspektywy, aby odczytac jej sygnaly....

          Matka przejawia silne cechy osoby narcystycznej. Bardzo zaburzonej narcystycznie. caly swiat musi sie krecic wookol niej i na jej warunkach. Ktos taki jak ona, raczej nie podda sie terapii, bo ona uwaza,ze z nia jest wszystko okej a jedynie z innymi jest zle.

          Osoby takie sa dominujace, nie liczace sie z uczciami innych, moga pograzyc bardziej wrazliwe osoby w depresji i poczucie nizszosci. Utalentowanym ludziom, zdolnym w czyms tam, odebrac...przycinkami i umniejszaniem wszelkie zdolnosci i umiejetnosci.

          Co nimi kieruje? Mowi sie ze gdzies tam u podstaw zachowan takich matek tkwi zazdrosc. I odbijanie sobie za nieudane dziecinstwo, komplexy.

          Trudno jest zyc z taka osoba. Ja bym nie dala rady. A kontakty bym zmniejszyla do minimum...
          • leda16 Re: Terapia... 09.11.11, 07:41
            jubale napisała:

            > Matka przejawia silne cechy osoby narcystycznej. Bardzo zaburzonej narcystyczni
            > e. caly swiat musi sie krecic wookol niej i na jej warunkach. Ktos taki jak ona
            > , raczej nie podda sie terapii, bo ona uwaza,ze z nia jest wszystko okej a jedy
            > nie z innymi jest zle.


            He, he, identycznie jak autorka wątku. To męża szantażem wlecze na terapię, chce mu pomagać i zmieniać go na siłę, to on musi skakać jak Ona mu zagra. A jeśli nie, to bierze pod pachę żywą laleczkę (bez względu na jej uczucia do ojca) i ...sprint z rodziny. Może chłop na kolanach przepraszał będzie :).


            > Osoby takie sa dominujace, nie liczace sie z uczciami innych,


            O, to, to!

            > Co nimi kieruje? Mowi sie ze gdzies tam u podstaw zachowan takich matek tkwi za
            > zdrosc. I odbijanie sobie za nieudane dziecinstwo, komplexy.


            Właśnie - zazdrosna o matkę męża jak cholera, zapluwa mu dzieciństwo, wmawia urojone krzywdy...Ona sama ideał oczywiście z idealnymi rodzicami i bajkowym dzieciństwem. Tylko skąd te nastawienia ksobne, kompleksy i żądza władzy?


            A kontakty bym zmniejszyla
            > do minimum...

            Już to przecież dawno zrobiła, tylko mąż upierdliwie nadal odzywa się do matki.
            • shedir1 Re: Terapia... 09.11.11, 09:00
              Dziewczyno daj już sobie na wstrzymanie. Wypowiadasz się na temat, oskarżasz że zapluwam męzowi dzieciństwo a wiesz cos o nim?
              Mój mąz sam uważa że rodzina jest patologiczna i takie miał dzieciństwo. Cięzko inaczej nazwac dzieciństwo chłopaka, który w wieku kilku lat był wciągany w zdrady ojca,kłótnie, wysłuchiwał od notorycznie pijanej matki co ojciez zrobił i jak,który w wieku 11 lat znalazł swoja matke z podciętymi żyłami i ją ratował, który przez lata oglądał bójki rodziców, widział jak ojciec roztrzaskał matce na głowie porcelanową waze. Cięzko inaczej nazwac dzieciństwo chłopca, który w wieku 13 lat brał odpowiedzialnośc za to co się dzieje. Zawsze to na nim spoczywała odpowiedzialnoś za to jak jest w domu, który sam był bity i poniżany przez ojca, nigdy nie zaznał od nich czułości ani go nie ochwalili. I on sam uważa je za patologię i świetnie wie, że ma z tym problem i odbija się na nim ciągle.
              Opluwasz to ty ciagle innych na forum bo najwidoczniej sama masz wielkie kompleksy i tylko w ten sposób próbujesz sobie podnieśc swoją samoocene. Wydaje ci się, że przeczytałaś kilka regułek psychologicznych i jestes wielkim ekspertem?
              Gdzie powiedziałam, że jestem ideałem? albo że moja rodzina jest idealna? Rządza władzy...? Gdzie...wiesz ekspertko, w psychologii to ma odpowiednią nazwe, powinnaś wiedziec jaką i dlaczego tak się robi. Oj oj...zapomniałaś chyba że rządzisz się takimi samymi prawami co każdy człowiek.
              Jesteś strasznie skrzywdzona i zakompleksioną osobą i znalazłaś sobie miejsce gdzie możesz wyładowac się na innych. Smutne to jest. Podejrzewam, że sama jestes toksyczna matką (choc mam nadzieje że dzieci nie masz bo źal ich).

              Może i źle zrobiłam stawiając sprawe na ostrzu noża ale wczoraj mąz mi za to podziękował i długo rozmawialiśmy i jest zdecydowany na terapie i widzi że jest potrzebna. I daruj sobie wymyślanie kolejnych teoriii.
              A idziemy na terapie rodzinną. Rozmawialiśmy z terapeutą i on sam nam powiedzial, że najpierw chce rozmawiac tylko z nami, a dopiero potem wprowadzac do terapi jego rodziców.
            • shedir1 Re: Terapia... 09.11.11, 09:20
              Wszędzie gdzie mowa na forum o rodzicach pałasz agresja i nienawiścią do autora. Chyba sama masz z tym największy problem. Chyba tobie potrzebna jest ostra terapia i leczenie choc uważasz terapie za pierdołę.
              Wydaje ci się, że wszytkie matki i wszyscy rodzice sa idealni? Może i chca ale jak im nie wychodzi i samo dziecko ciągle ich prosi, żeby nie włazili z butami do jego zycia i przestali w nim mieszac i sprawiac problemy to czas to przyjąc do siebie i usunąc się na bok. Może jak by uszanowali prosby i błagania swoich dzieci (dla których przeciez chca jak najlepiej) to nie było by takich problemów?
              Wiesz ja jestem druga żoną swojego męża, pierwszego małżeństwa nie rozbiłam o co już mnie posądziłaś, dziecka ojcu nie zabieram o co tez juz mnie posądziłaś ale świadczy to pewnie o twoich osobistych problemach z tym i stereotypowym myśleniu twoim. Z pierwszą żona mój mąz się rozstał zanim wogóle mnie poznał i jak sam przyznaje teraz tez widzi, że przyczyna tego że się w krótkim czasie tak znienawidzili i juz nie potrafili dalej ze soba żyć była w dużej mierze jego matka. Sam przyznaje, ze to jak potraktowała mnie na początku naszego związku jego matka było identyczne co spotkało jego pierwszą żonę. To jak sie wtrącała, mieszała, manipulowała i wywoływała awantury w jego pierwszym małżeństwie było identyczne. Sam przyznaje, że juz od dziecka jak miał jakąs dziewczyne to matka robiła wszytko żeby się z nią rozstał. I sam przyznaje, że wiedział o tym ale liczył ciagle na to, że to jego matka i się zmieni i dawał kolejne i kolejne szanse "bo to matka". Ja tez to przez lata znosiłam to, bo on prosił mnie o to, żeby dac kolejną sznse i wyciagnąć ręke na zgode i robiłam to wiele razy mimo, własnej urazy. Chciałam, żeby było w miarę normalnie i żebyśmy żyli w zgodzie.
              Nie rozumiem skąd w tobie tyle agresji w stosunku do mnie, skoro tak naprawde nie wiesz nic, a to co piszesz, w jaki sposób oceniasz ludzi i jak ich mieszasz z błotem to najwidoczniej efekt twoich własnych problemów i tego, że nie potafisz się z nimi uporac, a swoja agresje i frustracje wyładowujesz na innych.
              Mysle, że jakakolwiek wymiana zdań z toba nie ma juz sensu bo będzie to głupia przepychanka przepychanka i do niczego nie doprowadzi. Życze ci mimo wszytko wszystkiego dobrego.
              • marta_51 Re: Terapia... 11.11.11, 11:19
                Shedir, dziewczyno, postanowilam Cie wesprzec, bo jestem przekonana, ze masz racje w 100 %. Wiem jedno - z taka osoba nigdy sie nie porozumiesz, chocbys starala sie jej ustepowac we wszystkim do utraty wlasnej osobowosci. Szkoda czasu i nerwow, odsunac sie najdalej, jak tylko to jest mozliwe., to jedyne rozsadne wyjscie. Masz szczescie, ze maz jest po Twojej stronie, z obojgiem przeciwko sobie nie mialabys zadnych szans. Uwazam, ze bardzo szlachetnie postepujesz opiekujac sie corka maza z pierwszego malzenstwa.
                Tylko ten Cie zrozumie, kto mial do czynienia z toksyczna tesciowa. Ja mialam, choc zwiazek nie rozpadl sie z jej powodu - byla za daleko, mieszkalismy za granica. Od chwili poznania robila wszystko, zeby mnie zdyskredytowac, opowiadala, ze jestem duzo starsza (dokladnie pok roku), a kiedy przyjechala po raz pierwszy z wizyta, na drugi dzien powiedziala slodko (w mojej obecnosci) do naszego 2-letniego, marudzacego wlasnie synka: "Marcinku, nie odpowiada ci towarzystwo mamusi?" .
                Kiedy zareagowalam wnerwiona stwierdzila, ze "nie wie juz, jak ze mna rozmawiac, taka jestem przewrazliwiona". Chciala zastapic mnie przy karmieniu dziecka ("bo on przy mnie lepiej je") i usypianiu ("bo on przy ,mnie lepiej spi"). I tak na kazdym kroku. Po trzech tygodniach bylam bliska nienawisci, do dzis czuje do niej tylko wielka niechec. Do czasu poznania tej baby i jej syna myslalam (dziw bierze, jaka bylam durna), ze nie ma na swiecie osoby, z ktora ja - taka dobra, tolerancyjna, kazdego starajaca sie zrozumiec - nie potrafilabym sie dogadac.
                Dali mi lekcje na reszte zycia!
            • jubale Re: Terapia... 10.11.11, 11:37
              Wcale nie identycznie jak autorka postu. Wrecz poszerzylam temat.

              Natomiast twoje "trzy grosze" w temacie najbardziej mnie interesuja.
              Z doswiadczenia wiem ze najbardziej sie rzucaja ci ludzie, ktorzy maja cos na swoim sumieniu, albo zyja w silnym zaprzeczeniu. Czym bardziej toksyczny rodzic, czy tesciowa, czy szef tym bardziej obcesowo bedzie bronil swojej strony i toksycznego postepowania. Skrucha i zrozumienie do takich ludzie nie dociera. A slowo przepraszam nie przejdzie im przez gardlo.

              A wracajac do watku, to syn ozenil sie z kobieta, a nie z wlasna matka i to wobec zony i
              swojej nowej rodziny ma najwieksze obowiazki. Matka i jej sprawy spadaja na drugi plan. Takie jest zycie i to przyjmij do swojej wiadomosci...

    • kobza16 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 09.11.11, 03:54
      I owszem ledo16-na gnojowce wyrastaja kwiaty i dobrze o tym wiesz! Kwiat wyrosnie wszedzie jesli ma odpowiednią siłę przebicia!!! Nie szuflatkujmy gleby. Kwiaty tez roznią się miedzy sobą!
      • zuzi.1 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 09.11.11, 08:30
        jeśli już to nie szufla"d"kujmy dziecko drogie :)
    • tereska_krystynka taks obie poszukałam : leda16 09.11.11, 22:25

      Forum Dorosłe Dzieci Rozwodników
      Zgroza..
      dzieci z rozbitych rodzin
      mangolda 09.04.06, 14:34 Odpowiedz

      Osobiście jestem przeciwna tzw. dzieciom z rozbitych rodzin, ponieważ są
      zdemoralizowane i zepsute. Kiedy ja chodzilam do podstawowki takie dzieci byly
      pod kontrolą: wychowawczyni na początku roku zawsze zapisywala ktorzy to są i
      milala na nich oko, musieli tez obwiązkowo chodzic do szkolnego pedagoga.
      Wszystkie te dzieci mialy problemy z nauką i zachowaniem, nie umialy się
      odnalezc w grupie - byly wiecznie obrazone albo agresywne
      Forum Rozwód..i co dalej?
      Re: Zgroza..
      Autor: panda_zielona  25.08.10, 22:46

      Jarkoni!!!!toż to tekst sprzed 4 lat,gdzieś Ty to wygrzebał?
      Mangolda już dawno nie żyje popełniła seppuku po tym jak porzucił
      ją i jej dziatki mąż,a ona nie mogła znieść tego,że stała się
      patologią

      forum : DDA
      Leda16 - niedopatrzenie
      Autor: konstatacja  27.10.08, 19:53
      Dodaj do ulubionych zarchiwizowany

      Zaczynajac od tej chwili, uczestnik forum o nazwie leda16 zostaje
      zblokowany.
      Robie to nagle i bez ostrzezenia, bez skontaktowania sie z osoba
      kryjaca sie pod tym nickiem, co jest byc moze bardzo niekulturalne i
      tak dalej - ale coz, obecnosc osoby na tym forum w sposob
      niekontrolowany przez az tak dlugi czas nie powinna miec miejsca i
      powinnam byla wczesniej interweniowac -


      Re: Leda16 - niedopatrzenie
      Autor: konstatacja  30.10.08, 16:55
      Dodaj do ulubionych zarchiwizowany


      Asaofetido, Leda16 powinna byla byc skasowana z tego forum juz
      dawno. Leda16 i Mangolda to ta sama osoba - od tego nalezaloby
      zaczac. Mangolda nie jest jeszcze zblokowana z tego forum - zatem
      osoba ukrywajaca sie po nickiem Leda16 moglaby chciec wrocic tutaj
      pod nickiem Mangolda.
      • gadagad Re: taks obie poszukałam : leda16 09.11.11, 23:58
        Eeetam, oportunizm Ledy i rodzicielskie zboczenie, pozwala na odkrywanie szerszego aspektu problemu. Można na Ledzie poćwiczyc myśl. Z jej poglądami można się zetrzeć w życiu. Sama mam znajomych, gdzie matka zniszczyła małżeństwo syna. Żona była "zbyt "aktywna w funkcjonowaniu małżeństwa, zaradna, mająca incjatywę w zarządzaniu domem, nie aktywna zawodowo.Syn był biedny. Tak mu tłumaczyła, że jest biedny, że się skrzywdzony z łomotem rozwiódł, oczywiście skrzywdzony i okradziony. Ma nową żonę, jak mamusia śniła, zaradna w życiu zawodowym, w osobistym, wszystko zostawia na nim. I mamusia mu intensywnie tłumaczy, jak paskudną ma żonę. Tamto dziecko było pod dominacją matki, a to biedne powinno jeść zupkę w szatni, przy odbieraniu ze szkoły, bo w domu za późno.
      • jubale Re: taks obie poszukałam : leda16 10.11.11, 11:40
        mangolda 09.04.06, 14:34 Odpowiedz
        Osobiście jestem przeciwna tzw. dzieciom z rozbitych rodzin, ponieważ są
        zdemoralizowane i zepsute. Kiedy ja chodzilam do podstawowki takie dzieci byly
        pod kontrolą: wychowawczyni na początku roku zawsze zapisywala ktorzy to są i
        milala na nich oko, musieli tez obwiązkowo chodzic do szkolnego pedagoga.
        Wszystkie te dzieci mialy problemy z nauką i zachowaniem, nie umialy się
        odnalezc w grupie - byly wiecznie obrazone albo agresywne
        _______________________________________________

        Jaki szczyt glupoty! Zamiast wsparcia to zaszufladkowac I ZASZCZUC !
        Kim by nie byla ta osoba, ktora pisala ten tekst to swiadczy o niej WYBITNIE ZLE!
        • leda16 Re: taks obie poszukałam : leda16 12.11.11, 20:56
          jubale napisała:

          > Jaki szczyt glupoty!



          Głupoty?! Jakaś siksa jaja sobie robi, a Ty wierzysz w każde jej słowo jak w ewangelię i traktujesz ze śmiertelną powagą zamiast obśmiać :)))
      • nangaparbat3 Re: taks obie poszukałam : leda16 10.11.11, 18:38
        Iiiiiiiiii....
        Mangolda była zabawna, dowcipna - to nie może być ta sama osoba.
        • sabinac-0 Re: taks obie poszukałam : leda16 11.11.11, 17:48
          nangaparbat3 napisała:

          > Iiiiiiiiii....
          > Mangolda była zabawna, dowcipna - to nie może być ta sama osoba.

          To pietnowanie dzieci rozwodnikow to zbyt dowcipne ani zabawne nie jest...
      • leda16 Re: taks obie poszukałam : leda16 12.11.11, 21:01
        tereska_krystynka napisał:
        > Forum Dorosłe Dzieci Rozwodników
        > Zgroza..
        > dzieci z rozbitych rodzin
        > mangolda 09.04.06, 14:34 Odpowiedz

        > Osobiście jestem przeciwna tzw. dzieciom z rozbitych rodzin, ponieważ


        A ty nie masz ciekawszych zainteresowań niż grzebanie w internetowych śmieciach sprzed ponad 5-ciu lat? Współczuję...
    • sabinac-0 Re: Dzieci toksycznych rodziców. 11.11.11, 17:42
      shedir1 napisała:

      > Mam męża, który jest dzieckiem toksycznej matki.

      Dlaczego to Ty prosisz o porade a nie Twoj maz?

      > Ostatnia próba odcięcia lub może zminimalizowania kontaktów sko
      > ńczyła się odebraniem mu sadownie mieszkania i działki, które zostały na niego
      > przypisane.

      Twoj maz z powodu tej chalupy z wykrotem "wystawil cie" mamusce do bicia?

      > Postanowilismy z męzem że pójdziemy na terapie rodzinną ale marne szanse sa aby
      > tesciowa też brała w niej udział.
      >

      A na grzyba wlec tesciowa na terapie?
      Ty tez raczej bedziesz zbedna na tej kozetce.

      To Twoj maz ma problem, ze pozwala swojej mamusce poniewierac kobietami swego zycia.

      > Jestem załamana bo już nie wiem co mam robić.

      Proponuje zaczac od zastanowienia sie, czy warto ciagnac malzenstwo z gosciem, ktory nie potrafi stanac w Twojej obronie i lekka reka poswieca rodzine dla fochow mamuski i jakiejs glupiej dzialki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka