kvinna
31.05.04, 09:16
Czy to niepoważne, że chciałam dotknąć zimnej nogi? I porównałam z chłodem
lodówki. Czy mam nie po kolei, że dla odreagowania przychodziły różne
rozśmieszające obrazy?
I tym bardziej ciągnęło ku Słońcu. Życiu.
To niedobrze?
Czemuś zaprzeczam?
Nie powinnam oceniać swoich zachowań?
Taki a nie inny rodzaj radzenia sobie z Tajemnicą?
Dotąd śmierć miała dla mnie tylko wymiar duchowy. Jest już ciałem.
Czy wolno mi się śmiać? (potrzebuję tego)
Potrzebuję też wsparcia.
I ładnej czarnej sukienki.
Mam wyglądać brzydko? Nie...
W nocy zapalam lampkę.
Niepokój.