Dodaj do ulubionych

Porozmawiamy o śmierci?

31.05.04, 09:16
Czy to niepoważne, że chciałam dotknąć zimnej nogi? I porównałam z chłodem
lodówki. Czy mam nie po kolei, że dla odreagowania przychodziły różne
rozśmieszające obrazy?

I tym bardziej ciągnęło ku Słońcu. Życiu.

To niedobrze?
Czemuś zaprzeczam?

Nie powinnam oceniać swoich zachowań?
Taki a nie inny rodzaj radzenia sobie z Tajemnicą?

Dotąd śmierć miała dla mnie tylko wymiar duchowy. Jest już ciałem.

Czy wolno mi się śmiać? (potrzebuję tego)

Potrzebuję też wsparcia.
I ładnej czarnej sukienki.
Mam wyglądać brzydko? Nie...

W nocy zapalam lampkę.
Niepokój.




Obserwuj wątek
    • caorle Re:wiesz kvinna, 31.05.04, 09:21
      czasami jak kupuje sobie coś czarnego, myślę sobie:"ooo, w tym będzie mi do
      twarzy w trumnie:-)))

      Myjcie się chłopaki i dziewczyny, nie znacie dnia i godziny!:-)

      • kvinna Nie memento mori 31.05.04, 09:27
        Długo chcę żyć. Będę mieć 90 lat i 45-letnich kochanków. I długo będę bardzo
        interesująca.

        Do rzeczy. Zmarły nie chciał żyć...
        I smutno mi z tego powodu, że nie chciał.
        Ostatni raz widziałam go dokładnie 4 tygodnie przed. Opowiadałam mu jak piękna
        jest wiosna, że jeszcze wyjdziemy na powietrze, że na żółto kwitną forsycje, a
        na różowo migdałowce. Jego wizja świata była inna.

        • caorle Re: przyszła mi do głowy 31.05.04, 09:39
          taka pioseneczka:
          jaka róża taki cierń,
          jakie życie taka śmierć

          A ludzie umierają w najbardziej nawet słoneczne dni...
          I nie wszyscy żyją 100 lat. Taka jest prawda. O smierci. Może już dziś...?

          Trudno w to uwierzyć jak świeci słońce, nie...?

          I jeszcze trzeba pomalować paznokcie, zmyć talerze...
          • kvinna Nie, nie tak 31.05.04, 09:48
            A ta piosenka Geppert jest Duża, nie "pioseneczka".

            ___
            Sprzeciw budzi fakt trzymania się śmierci już od dłuższego czasu. Dlaczego?

            __
            Nie, pomalować paznokcie nie.
            Nie składam się ze stereotypów.

            Czarna princessa będzie idelanie nadawać się do teatru (świątynia sztuki;
            kocham teatr, jako katharsis; dawno nie byłam; teraz czuję się jakoś
            popchnięta; najpierw poprzez ubiór).

            Czuję się jakby nieprzytomna; coś w stylu skartepki włożę do lodówki.
            I zmęczenie, szczególnie pierwszego dnia; potrzebowaliśmy więcej snu.

            Trochę złości, że nie ociepliłam (...), gdy ostatni raz trzymałam za rękę.
            Cholera. Nie udało się ogrzać.
            • caorle Re: Dlaczego trzymasz się 31.05.04, 09:53
              śmierci od dłuższego czasu?
              Bo ona jest bardziej realna niż to że po obiedzie wypijesz herbatę.
              Teraz już to czujesz...

              No, nie daje się ocieplić - w tym nie ma niczyjej winy...
              Nie da się.

              A paznokcie - to tak ładnie wyglądało jak napisałam...:-)
              • kvinna Inaczej 31.05.04, 10:10
                To nie ja trzymałam się śmierci.
                Umrę, gdy przyjdzie pora.

                KTOŚ nie dał się ocieplić. Gdy jeszcze żył.
                Wolno pozwolić komuś odejść, gdy chce? Chyba tak. (Nie mówię o eutanazji,
                raczej o uszanowaniu czyjejś woli i nie nakłanianie do przyjmowania pokarmów...)

                :(
                • kwieto Re: Inaczej 31.05.04, 10:13
                  Od dawna krazy mi po glowie pytanie (dosc oczywiste zreszta i pewnie zadane nie
                  raz) czy utrzymywanie czlowieka np. w stanie smierci klinicznej nie wynika z
                  egoizmu jego bliskich? Ktorzy wola miec namiastke niz pozwolic tej osobie
                  odejsc?
                  • caorle Re:ooooo... 31.05.04, 10:31
                    ciekawe tematy ale muszę już wypadać z domu
                    Jak wrócę...:-)))
    • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 09:26
      Smierc - Naturalna kolej rzeczy
      Lek? - To tak jak bac sie rosnacej trawy
      • kvinna Kwieto? 31.05.04, 09:29
        Cynik?
        • kwieto Re: Kwieto? 31.05.04, 09:35
          Nie wiem czy cynik.
          Chyba sie po prostu oswoilem.
          Ktos odchodzi, ktos przychodzi.
          Potem bedzie kolej na mnie.
          Predzej, pozniej, jedna chwala.

          Smieszne - bardziej boje sie np. fizycznego bolu niz smierci
          • kvinna Obojętność 31.05.04, 09:38
            To chyba gorsze niż najsilniejszy ból.
            Przepraszam, jeśli oceniam.

            p.s. A morfina? Medycyna rozwinięta jest.
            • kwieto Re: Obojętność 31.05.04, 09:41
              Mowisz o obojetnosci na bol, czy na smierc.

              P.S.
              Morfina to tylko gadzet, taki fetysz pt "poki mam przy sobie zab szczura i
              skrzydlo nietoperza bedzie ok".
              Z lekiem i tak trzeba sie zmierzyc - rzeczywistosc zwykle nie jest tak
              wyrazista jak wyobrazenie.
              • kvinna "wszystko mi jedno" w kwestii śmierci 31.05.04, 10:56
                Kwieto, gdy Cię kopnę w kostkę - zaboli. Morfina z kolei ból uśmierzy. Mam
                nadzieję, nie zażywałam.

                Aha, nie bierz morfiny na ból głowy.

                p.s. Lęk/lek - wskazane ogonki, bo zamieszasz.
                • kwieto Re: "wszystko mi jedno" w kwestii śmierci 31.05.04, 11:18
                  Jesli idzie o smierc - po prostu wiem ze to kiedys nadejdzie, i ze tego nie
                  powstrzymam. Smutek? Zal za tym co nie wroci? Oczywiscie. Tak jak nie wroci
                  smak pierwszego cukierka, pierwszego pocalunku itd...


                  > Kwieto, gdy Cię kopnę w kostkę - zaboli. Morfina z kolei ból uśmierzy. Mam
                  > nadzieję, nie zażywałam.

                  Taaa, tyle ze mnie nie interesuje "leczenie objawowe".
                  Sklaniam sie ku filozofii niejakiego "Szalonego Piotrusia" (Piotra Korczaka),
                  wspinacza, ktory gdy mial lek przed ekspozycja (cos jak swoisty miks leku
                  wysokosci i przestrzeni) zaczal go oswajac w ten sposob, ze wybral sobie skalke
                  na ktorej szczycie bylo miejsca tyle co na postawienie stop - i sobie tam
                  stawal. Jak sie oswoil, zaczal stawac na jednej nodze :"P

                  Pare razy oberwalo mi sie porzadnie, nigdy nie bylo tak zle jak mi sie wydawalo
                  wczesniej. Traum z tego powodu nie mam. Ale dalej sie kurcze troche boje :"P

                  Wracajac do smierci, np. w buddyjskiej medytacji jest tez medytacja nad
                  smiercia - delikwent kontempluje umarle cialo, jego rozklad, gnicie, rozpadanie
                  sie...
                  • kvinna Lęk przed ekspozycją? 31.05.04, 12:33
                    W psych. to się zwie fobia społeczna, ale nie wiem, czy Ty o tym.
                    Lęk przed kontaktami społecznymi.

                    ___
                    I rozkładu chyba boję się najmocniej.
                    Nie starości, a rozpadu, cholera.
                    • kwieto Re: Lęk przed ekspozycją? 31.05.04, 12:39
                      Nieee, to haslo z wspinaczki.
                      Jak idziesz np. waska grania i masz po jednej stronie daleeeeeeko w dol, a z
                      drugiej jeszcze dalej.
                      Albo jak sie wspinasz po (niemal)pionowej scianie (albo jeszcze ciekawiej -
                      przewieszonej) i juz nabierzesz pewnej wysokosci.

                      Co ciekawe - bardziej boje sie stojac na drabinie, niz wiszac na skalce
                      parenascie metrow nad ziemia.
                      • kvinna Tak myślałam 31.05.04, 14:14
                        To kiedy indziej.
                        Najpierw spadochron.

                        (do końca życia chciałabym tak postrzegać Życie)
                        • kwieto Re: Tak myślałam 31.05.04, 14:43
                          Najlepszy jest rodzaj podejscia.
                          Wyjscie strachowi naprzeciw.
                          Oswajanie
                          Delektowanie sie nim.
                          • kvinna tak w ogóle 31.05.04, 15:20
                            To chcę wam wszystkim podziękować.
                            Łatwiej mi. "Jest czas suszenia ryb i czas łowienia sieci".

                            Odwrotnie?

                            Buzi.
                            • komandos57 [...] 31.05.04, 15:22
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: gosc Re: Porozmawiamy o śmierci? IP: 193.0.236.* 31.05.04, 09:30
      kazdy dzien zbliza nas do smierci
      w koncu ona jest czescia zycia
      wiec dlaczego ma byc smiesznym mowienie o mniej?
      kiedys kazdy z nas poczuje jej cieply dotyk lub zimny podmuch
      zyjmy tak by nie bac sie jej...

      czern to nie smierc, to kolor symbol
      a symboli mamy wiele

      jesli czern w taki dzien ja dzis
      to jak dla mnie wolanie o slonc... o cieplo..
      pozdr.
    • kvinna Przyznaję, że potrzebuję mniej teorii i poezji 31.05.04, 09:36
      Chodzi o praktykę. Cudzysłów.

      ______
      W Indiach przejście do świata ducha (jeśli się w niego wierzy), jest dla żywych
      radością. Kolorem żałoby jest biały. Lubię biały i często go noszę, ale powoli
      wprowadzam czarny i ... dobrze mi z tym.

      Nie płaczę. Jeszcze?
      Moze łzy przyjdą za jakiś czas. To raptem dwie doby.

      Bardziej mi refleksyjnie. Głębiej.
      Pełniej?

    • mskaiq Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 09:42
      Piszesz bardzo pieknie o wiosnie. Czasami zycie potrafi sie zmienic w koszmar,
      strach i beznadzieje. Niestety jest to nasz wybor. Ta sama wiosne mozna widziec
      na czarno bez jednej barwy. Dlatego tak wazne jest uciekac w milosc bo im
      wiecej jest jej w nas tym wiecej swiatla i radosci.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • j_ar Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 09:53
      "Koniec występu, sen codziennej śmierci
      Niesie mi niemoc mych sznurkowych ścięgien
      I strach mnie czyni wtedy jednym z ludzi
      O to czy lalkarz nowym ich napięciem
      Kawałki drewna jeszcze raz obudzi..."
      • kvinna czyli wszystko zależy od optyki... 31.05.04, 10:16
    • Gość: ryb Re: Porozmawiamy o śmierci? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 10:23
      Cialo. Zle to ktos wymyslil. Tak jakby chcial pokarac bliskich. Bo oni cierpia
      z wlasnych egoistycznych powodow, a cialo nie pomaga w zrozumieniu smierci.
      • kvinna Jaśniej poprosimy... 31.05.04, 10:33
        Jakkolwiek Ci się to nie podoba, Ciało jest. Trzeba je umyć,
        przetransportować, schłodzić, ubrać (inna kolejność, wiem). Dziś jest dla mnie
        ulgą poruszanie się w słowach. Mieszkanie w słowach (nie moje). Aspekt
        intelektualno-duchowy, niecielesny.

        ---
        Estes pisze, że Dzika Kobieta tworzy i niszczy. Tu Ktoś niszczy za nas. Nie
        jesteśmy czynnikiem sprawczym. Może jakaś niezgoda na bycie trybikiem. Egotyzm.

        Na pogrzebie spotkam mnóstwo ludzi, których długo już nie widziałam. Radość.
        Niestosowna?

        Życie to Śmierć, Śmierć to Życie?

        Przemiany Jednego w Drugie?
        • Gość: ryb Re: Jaśniej poprosimy... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 10:56
          Osobiscie widze cialo jako upokorzenie. Upokorzenie tego kogos, kto odszedl.
          Dlatego nie pozwolilem na otwarcie trumny gdy odeszli moi bliscy.

          A smierc? Nie nazwalbym tego tragedia dla tego ktory odszedl, bo mam swoje
          zdanie na ten temat. A rozumiem, ze moze ona byc tragedia dla bliskich, ale
          znowu musze wtracic swoja teorie, zazwyczaj jest tragedia z powodow
          egoistycznych.

          A Ty Kvinno, mysle ze otarlas sie tak blisko ze smiercia bliskiego pierwszy raz
          i jestes w stanie jakim jestes. Ciekawosc, porownania...ludzie sprawy. To
          przejdzie, czas zrobi swoje.

          Trzymaj sie.
          • kvinna Tak, pierwszy raz 31.05.04, 11:00
            Dotąd czułam się niezłomna...
            Śmierć była niejako poza mną.

            Nie, to nie jest dla mnie tragedia.
            Nie jestem "zrozpaczona", raczej smutna i w nastroju filozoficznym. I
            potrzebuję o tym rozmawiać. I potrzebuję żyć.
          • iwan_w Re: Jaśniej poprosimy... 31.05.04, 11:04
            Nie nazwałbyś śmierci "tragedią" (słowo umowne) dla tego, który odszedł.


            Rozumiem, że wierzysz, że nie odszedł w nicość?

            Że jedyne, co go czeka, nie będzie zwykłym rozpuszczeniem materii ciała w ziemi?
            • kvinna jestem trochę zła, że 31.05.04, 11:06
              chciał umrzeć i mówił "O, Boże, Boże", a jednocześnie nie dał się namówić
              choćby na sakrament namaszczenia, na spowiedź, komunię. Rozdarty. I butny.

              Szkoda.
              • iwan_w Re: jestem trochę zła, że 31.05.04, 11:13
                W jakim był wieku?


                "Boże, boże" - pewnie dlatego, że nie uwolnił się od konwencji. Słów.


                W co wierzysz?
                • kvinna podeszłym 31.05.04, 11:21
                  Jeśli nazwę go histerykiem, to pomyślicie o mnie źle?

                  W Coś większego niż ja.
                  Kogoś?
                  Boga?

                  Niemal nie praktykuję...Okazjonalnie.
                  Gdy byłam ostatnim razem w kościele, omal nie dostałam ataku śmiechu. Byłam z
                  kimś bliskim, może dlatego. Śmieszyło mnie, że się wygłupiamy przed wejściem,
                  wchodzimy, klęczymy. Wdepnęliśmy na chwileczkę...

                  p.s. Czy ktoś słchałw nocy "Trójki". O języku jako dekoderze. Trochę magiczne,
                  ale i odkrywcze.

                  M jak man, miłość, miejsce. U - upadek etc.

                  Próbowałam też zdekodować własne imię, ale nie potrafię.
                  • iwan_w Re: podeszłym 31.05.04, 11:57
                    Niemal nie praktykujesz, wierzysz w coś/kogoś - ale jesteś zła, że nie dał się
                    namówić na sakramenty...

                    Zakłądasz więc, że tak lepiej? Dla bezpieczeńśtwa? Bo to nic nie kosztuje, a
                    przynieść może wiele? Jak w "zakładzie" Pascala?


                    Skoro był w podeszłym, po co namawiać? To prawdopodobnie i tak nie poskutkuje.
                    Zmęczenie jest chyba silniejsze.
                    • kvinna Sędzia w "Czerwonym"? 31.05.04, 12:06
                      To po co wzywanie Boga?



                      Przepraszam, rozmawiam ze świętym?
                      Niegodna jam.
                      • iwan_w Nie nabijaj się 31.05.04, 12:15
                        Po co wzywanie Boga? W tym konkretnym przypadku?

                        Bóg to nie to samo co Bóg katolicki. To po pierwsze.

                        Po drugie - tak, jak powiedziałem, to mógł być zwykły odruch słowny - cierpisz,
                        boisz się, gdzieś z dawnych lat pozostał taki mechanizm - mówisz "o Boże,
                        Boże"...


                        ALe mogło też być inaczej, nie wiem. Może chciał wierzyć, a nie mógł?

                        To tylko moje teoretyczne przypuszczenia. Ciągle tylko teoria.

                        Nie wiem, jak ja się zachowam.


              • inka_sama Re: jestem trochę zła, że 31.05.04, 11:20
                kvinna napisała:
                > chciał umrzeć i mówił "O, Boże, Boże", a jednocześnie nie dał się namówić
                > choćby na sakrament namaszczenia, na spowiedź, komunię. Rozdarty. I butny.
                > Szkoda.

                Na szczęście Bóg nie jest człowiekiem.
                Myślę, że ten kto chce Go wzywać - jeśli naprawdę woła, a nie tylko
                wstawia "przerywnik" - dotrze do Niego.

                Napisałaś, że chodzi ci o "praktykę". Przed toba jeszcze wiele. Skoro to
                dopiero dwa dni, to jeszcze niby wiesz ale nie dociera tak do końca. Jeszcze
                trzeba załatwić niezbędne formalności, zaplanowac, choćby w co sie ubrać.
                Dotknąć, sprawdzić, że zimny? Może tego ci było trzeba by przyjąć, uwierzyć ,
                że naprawdę nie żyje? Chcesz o tym rozmawiać? To też naturalne. Przeczytaj
                książkę "Rozmowy o śmierci i umieraniu". Czasem problem w tym, że chcesz
                rozmawiać, a nie masz z kim bo każdy się boi. Tak jakby nieszczęście było
                zaraźliwe...
                • kvinna Dziękuję 31.05.04, 11:29
                  Kto napisał?

                  Znam "Śmiertelnych nieśmiertelnych" Wilbera; śmierć Trei, gdy wiał potworny
                  wiatr. Kolega zostawił kiedyś mi "Pożegnanie miłości" wyd. Santorski.

                  Ja też się bałam. "Mnie to nie dotyczyło".

                  Poczucie winy, że ludzie płaczą, a ja miałam ochotę z nim posiedzieć. I pogapić
                  się na niego. Bez żadnego "ojczenasza".

                  • inka_sama Re: Dziękuję 31.05.04, 11:39
                    kvinna napisała:

                    > Kto napisał?

                    Kublerr-Ross
                    To nie powieśc. To książka prekursorki badań i specjalnej opieki ad osobami w
                    stanach terminalnych i ich bliskimi.
                    Proszę:
                    www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.towar?oferta=74647&ret=wys51851850
                    > Znam "Śmiertelnych nieśmiertelnych" Wilbera; śmierć Trei, gdy wiał potworny
                    > wiatr. Kolega zostawił kiedyś mi "Pożegnanie miłości" wyd. Santorski.
                    >
                    > Ja też się bałam. "Mnie to nie dotyczyło".
                    >
                    > Poczucie winy, że ludzie płaczą, a ja miałam ochotę z nim posiedzieć. I
                    pogapić
                    >
                    > się na niego. Bez żadnego "ojczenasza".


                    Każdy ma prawo przeżywac to po swojemu a nie tak jak "wypada".
                    Śmierć bliskich jak nic innego przypomina nam o własnej śmiertelności.
                    W nocy zostawiaj światło, jak tego potrzebujesz to i niech radio cały czas
                    cicho gra. Albo napisz na forum jak się nie uda zasnąć. :o)
                    • kvinna Wiem, kim jest Kubler-Ross 31.05.04, 11:47
                      Taka brzydka pani w okularach :)

                      Poczytam.
    • kvinna Wrażenie deja vu 31.05.04, 10:41
      Ożyły lęki. Teraz są to strachy. Przed czymś konkretnym. Przed własnym
      rozpadem. Słabością fizyczną, intelektualną.

      Znów mam 3 lata i boję się spać przy zgaszonym świetle...
      • Gość: krish Re: Wrażenie deja vu IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 11:31
        To się zdarza każdemu. każdy musi przez to przejść i sobie poradzić. I nnie ma
        tu co p... rad. Natomiast to chyba Ty kiedyś pisałas o zakończonej
        psychoterapii i o pozytywnych jej skutkach. Odkryły się luki - może to praca
        domowa do odrobienia? :-)
    • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 11:10
      Wzmożony popęd seksualny w obliczu zagrożenia śmiercią (jak w Dżumie).

      Czy to prawda, że to z powodu lęku?


      Gombrowicz proszący o szklankę wina tuż przed odejściem.

      Rozpaczliwe i żałosne chwytanie się powierzchni.


      Wszystko można zdefiniować według opozycji życie - śmierć.



      Kwieto, ile Ty masz lat? Przeżyłeś kiedyś autentyczny lęk? Nie jesteś
      materialistą?
      • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 11:22
        > Kwieto, ile Ty masz lat?

        Co to ma do rzeczy?

        > Przeżyłeś kiedyś autentyczny lęk?

        Co przez to rozumiesz?
        Napad paniki? Nigdy.
        Strach ze zaraz umre? Tak.

        > Nie jesteś materialistą?

        Co przez to rozumiesz?
        • kvinna Kwieto? 31.05.04, 11:30
          Chciałabym mieć dużo lat i wciąż ciekawość dziecka.
          Takie to ... taoistyczne.
          • kwieto Re: Kwieto? 31.05.04, 11:34
            Da sie :")
        • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 11:35
          To, ile masz lat, ma to do rzeczy, że im masz mniej, tym bardziej jest
          teoretyczny Twój stosunek do śmierci. Twój, mój.

          W miarę upływu lat staje się bardziej obecna w Twoim życiu. Zmienia się
          perspektywa.

          Myślisz, że to przypadek, że na starość niewierzący stają się gorliwymi
          bywalcami kościołów?

          Albo - Twój stosunek do śmierci zmieni się poprzez chorobę (fizyczną,
          psychiczną). W czasie której przeżywasz lęk przed tym, że przestaniesz istnieć,
          i wydarzy się to nie za 30 lat, ale jutro w południe. O takim lęku myślałem.


          Materializm? Jesteś wyłącznie materią i jedyna nieśmiertelność, na jaką możesz
          liczyć, to tyle, że Twoje ciało - jak to napisałem Rybowi - rozpuści się w
          ziemi, bez szans na odrodzenie czy kontynuację. Chyba, że - brutalnie ujmując -
          to, że ktoś przemieni się w nawóz pod rośliny, uważa za swoistą nieśmiertelność.



          Przepraszam, może zabrzmiało trochę tak, jakbym atakował Cię osobiście -
          chodziło mi o uwyypuklenie pewnego mechanizmu, tego, że nasz sposob
          postrzegania śmierci jest silnie nacechowany t e o r i ą.
          • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 11:52
            Ujme to tak: od dluzszego czasu zyje ze swiadomoscia, ze moja matka (bardzo
            aktywna zawodowo) z dnia na dzien moze wyladowac na wozku inwalidzkim, a wtedy
            moje zycie zmieni sie nie do poznania.
            Nie jest to to samo co smierc, lecz uczy pokory.

            Jesli zas idzie o wiare - sadze ze Bog, jesli jest, nie jest tak lasy na
            pochlebstwa, by jako naczelne kryterium traktowac to czy w niego wierze.
            Nie martwie sie tym co bedzie potem, gdy umre.

            Co do zmiany stosunku do smierci - moze, po rzeczywiscie dlugotrwalej chorobie.
            Ale watpie.
            Wiem natomiast co sie czuje gdy sie topisz, albo lecisz rozpedzonym samochodem
            prosto na drzewo.
            Nie myslisz, walczysz o zycie. Jesli zostaje Ci jeszcze iskierka trzezwego
            myslenia, jestes skupiony wylacznie na tym jak to drzewo ominac, to co bedzie
            potem jest nieistotne.

            > Materializm? Jesteś wyłącznie materią i jedyna nieśmiertelność, na jaką
            > możesz liczyć, to tyle, że Twoje ciało - jak to napisałem Rybowi - rozpuści
            > się w ziemi, bez szans na odrodzenie czy kontynuację. Chyba, że - brutalnie
            > ujmując - to, że ktoś przemieni się w nawóz pod rośliny, uważa za swoistą
            > nieśmiertelność

            W tym sensie - Agnostykiem.

            > Przepraszam, może zabrzmiało trochę tak, jakbym atakował Cię osobiście -
            > chodziło mi o uwyypuklenie pewnego mechanizmu, tego, że nasz sposob
            > postrzegania śmierci jest silnie nacechowany t e o r i ą.

            Na pewno.

            Znowu Mettler i pewien biolog, badajacy mitochondria "przetrwam w swoich
            dzieciach, bliskich. Przetrwam troche dluzej niz granica zycia - 80-90 lat -
            dzeiki temu co robie, ale to tez zostanie w koncu zapomniane. Taki jest moj
            punkt widzenia na teraz i obawiam sie, ze ulegnie on zmianie gdy sie zestarzeje"
            • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 13:21
              kwieto napisał:

              > Jesli zas idzie o wiare - sadze ze Bog, jesli jest, nie jest tak lasy na
              > pochlebstwa, by jako naczelne kryterium traktowac to czy w niego wierze.
              > Nie martwie sie tym co bedzie potem, gdy umre.

              Nie chodzi o "pochlebstwa", bo te wiążą się raczej ze sposobem życia - jestem
              dobry, zostanę zbawiony.

              Chodzi właśnie o to, co będzie potem - znów oczywisty wniosek, że postrzeganie
              śmierci nieuchronnie wiąże się z tym, czy wierzymy w "życie po śmierci", czy
              nie.

              I - tak na marginesie, nieco prowokacyjnie - co dla chrześcijanina żyjącego
              stosownie do wskazań wiary jest tak przerażającego w śmierci? przecież to
              wyzwolenie, wejście w stan wiecznej szczęśliwości...

              > Co do zmiany stosunku do smierci - moze, po rzeczywiscie dlugotrwalej
              chorobie.
              >
              > Ale watpie.
              > Wiem natomiast co sie czuje gdy sie topisz, albo lecisz rozpedzonym
              samochodem
              > prosto na drzewo.
              > Nie myslisz, walczysz o zycie. Jesli zostaje Ci jeszcze iskierka trzezwego
              > myslenia, jestes skupiony wylacznie na tym jak to drzewo ominac, to co bedzie
              > potem jest nieistotne.

              Myślałem o sytuacjach pierwszego rodzaju, co do lęków krótkich, błysków - masz
              rację, ale nie do końca. Coś chyba pozostaje w świadomości.

              Co do cytatu - myśl mniej więcej znajoma, chociaż skądinąd...
              • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 13:27
                > Chodzi właśnie o to, co będzie potem - znów oczywisty wniosek, że
                postrzeganie
                > śmierci nieuchronnie wiąże się z tym, czy wierzymy w "życie po śmierci", czy
                > nie.

                Nie do konca. Bardziej czy nasze istnienie jest dla nas strasznie wazne (i
                dlaczego?)

                > I - tak na marginesie, nieco prowokacyjnie - co dla chrześcijanina żyjącego
                > stosownie do wskazań wiary jest tak przerażającego w śmierci? przecież to
                > wyzwolenie, wejście w stan wiecznej szczęśliwości...

                Tez sie nad tym zastanawiam.


                > Myślałem o sytuacjach pierwszego rodzaju, co do lęków krótkich, błysków -
                > masz rację, ale nie do końca. Coś chyba pozostaje w świadomości.

                Nie wiem, mysle ze jest dosc czasu by sie oswoic.
                Co do pozostawania w swiadomosci - nie, to jest instynkt. I mysl co tu zrobic
                skoro skret kol i wcisniecie hamulca do dechy nie pomaga.


                > Co do cytatu - myśl mniej więcej znajoma, chociaż skądinąd...

                Skad?
                • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 13:55
                  kwieto napisał:

                  > > Chodzi właśnie o to, co będzie potem - znów oczywisty wniosek, że
                  > postrzeganie
                  > > śmierci nieuchronnie wiąże się z tym, czy wierzymy w "życie po śmierci", c
                  > zy
                  > > nie.
                  >
                  > Nie do konca. Bardziej czy nasze istnienie jest dla nas strasznie wazne (i
                  > dlaczego?)

                  ALe jedno z drugim się wiąże. Jeżeli wierzę w szczęśliwe życie po śmierci,
                  mniej ważne jest dla mnie moje "ziemskie" istnienie.

                  ALe oczywiście to nie wyczerpuje zagadnienia przywiązania do życia.


                  Czy pisałeś o istnieniu w ogóle? Teraz i potem?


                  >
                  > Co do pozostawania w swiadomosci - nie, to jest instynkt. I mysl co tu zrobic
                  > skoro skret kol i wcisniecie hamulca do dechy nie pomaga.
                  >

                  W momencie zagrożenia instynkt, ale później?
                  Czy nie pozostaje poczucie otarcia się o śmierć, świadomość, jak jest blisko?

                  Na wyciągnięcie ręki niejako?

                  I czy z tej świadomości nie wyprowadzamy (niektórzy) głębszych wniosków?


                  > > Co do cytatu - myśl mniej więcej znajoma, chociaż skądinąd...
                  >
                  > Skad?


                  Myśl o przedłużeniu życia poprzez spłodzenie i wychowanie dzieci - dość
                  popularna, rozwinięta (literacko) na przykład w Piętaszku Michela Tournier...

                  Myśl o przedłużeniu życia za pośrednictwem swoich dzieł jeszcze popularniejsza -
                  przecież to non omnis moriar...

                  • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 14:14
                    > ALe jedno z drugim się wiąże. Jeżeli wierzę w szczęśliwe życie po śmierci,
                    > mniej ważne jest dla mnie moje "ziemskie" istnienie.
                    > ALe oczywiście to nie wyczerpuje zagadnienia przywiązania do życia.

                    Sadzac po lekach wielu ktorzy deklaruja sie jako chrzescijanie - niekoniecznie.
                    Ja z kolei uznaje sie za agnostyka (bo nie odrzucam obecnosci Boga, dopuszczam
                    mozliwosc ze jest), ale raczej nie boje sie smierci.
                    Zenisci jedni wierzyli w zycie po smierci, inni nie. Co nie zmienia tego ze ja
                    akceptowali

                    > Czy pisałeś o istnieniu w ogóle? Teraz i potem?

                    Kiedy - pisalem?
                    Jesli idzie o teraz i potem, to nie wiem co bedzie potem. zakladam ze nic.

                    > W momencie zagrożenia instynkt, ale później?
                    > Czy nie pozostaje poczucie otarcia się o śmierć, świadomość, jak jest blisko?

                    Nie. Jest drzenie rak, ale jednoczesnie sprawdzanie czy drzewo, o ktore w
                    efekcie samochod sie otarl, mocno porysowalo karoserie. Albo skonstatowanie ze
                    rozwalila sie chlodnica, wlaczenie swiatel awaryjnych, pocieszanie czlowieka
                    siedzacego obok (to innym razem).
                    Ewentualnie nic nie mowiace "bylo blisko".
                    Moze po prostu nie bylem az tak blisko?

                    > przecież to non omnis moriar...

                    No wlasnie. Mnie bardziej interesuje fragment: "pewnie zmienie zdanie gdy sie
                    zestarzeje"
                    • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 16:31
                      kwieto napisał:

                      > > ALe jedno z drugim się wiąże. Jeżeli wierzę w szczęśliwe życie po śmierci,
                      >
                      > > mniej ważne jest dla mnie moje "ziemskie" istnienie.
                      > > ALe oczywiście to nie wyczerpuje zagadnienia przywiązania do życia.
                      >
                      > Sadzac po lekach wielu ktorzy deklaruja sie jako chrzescijanie -
                      niekoniecznie.

                      Dlatego wspomniałem wcześniej o ich niekonsekwencji.

                      >
                      >
                      > > W momencie zagrożenia instynkt, ale później?
                      > > Czy nie pozostaje poczucie otarcia się o śmierć, świadomość, jak jest blis
                      > ko?
                      >
                      > Nie. Jest drzenie rak, ale jednoczesnie sprawdzanie czy drzewo, o ktore w
                      > efekcie samochod sie otarl, mocno porysowalo karoserie. Albo skonstatowanie
                      ze
                      > rozwalila sie chlodnica, wlaczenie swiatel awaryjnych, pocieszanie czlowieka
                      > siedzacego obok (to innym razem).
                      > Ewentualnie nic nie mowiace "bylo blisko".
                      > Moze po prostu nie bylem az tak blisko?


                      ALe, pisząc później, miałem na myśli - tydzień, dwa - kiedy myślisz
                      racjonalnie...


                      > > przecież to non omnis moriar...
                      >
                      > No wlasnie. Mnie bardziej interesuje fragment: "pewnie zmienie zdanie gdy sie
                      > zestarzeje"
                      >

                      Do tego to już sam doszedłem:)

                      >
                      • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 16:46
                        > Dlatego wspomniałem wcześniej o ich niekonsekwencji.

                        Dlatego mysle ze to ma znaczenie dosc male.

                        > ALe, pisząc później, miałem na myśli - tydzień, dwa - kiedy myślisz
                        > racjonalnie...

                        Tym bardziej nie.
                        Bardziej zastanawianie sie, czy mozna bylo zareagowac lepiej, szybciej.

                        > Do tego to już sam doszedłem:)

                        Brawo :")
                        • Gość: zlosliwa Re: Porozmawiamy o śmierci? IP: 151.8.104.* 31.05.04, 17:01
                          > > Dlatego wspomniałem wcześniej o ich niekonsekwencji.
                          >
                          > Dlatego mysle ze to ma znaczenie dosc male.
                          >
                          czlowiek zawsze boi "nieznanego". Chrystus umierajac tez sie bal a wiedzial co
                          go czeka po smierci
                          • iwan_w Skąd wiesz, 01.06.04, 15:38
                            że się bał?
                            • Gość: zlosliwa z Ewangelii IP: 151.8.104.* 03.06.04, 15:32
                              Mt 26, 36-46; 27, 46
                              Mk 14, 32-39; 15, 33-37
                              Łk 22, 39-46
                              chyba tak sie zapisuje
      • kvinna Piszesz tak, że mam ochotę wirtualnie się 31.05.04, 11:25
        do Ciebie przytulić, na moment.

        ___
        Tak, o 3. jeszcze pił wodę.

        Obudziłam się o 5. O 5:30 telefon.

        --
        Tak. Seks jako uśmierzacz lęku. Skuteczny i rozpaczliwy. Na tym zasadza się
        nimfomania?

        __
        O histerii.
        Nie mnie oceniać, ale odebrałam to też jako wołanie o miłość, umrę, a wtedy
        mnie pokochają. Pytał, czy przyjdę na pogrzeb? To widzę tę histerię...
        • Gość: ryb Re: Piszesz tak, że mam ochotę wirtualnie się IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.05.04, 13:04
          Duzo ludzi ma ochote na seks po smierci bliskiej osoby, tak jakby podswiadomie
          chcialy dac z siebie nowe zycie. To nie nimfomania.
      • inka_sama Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 11:33
        iwan_w napisał:

        > Wzmożony popęd seksualny w obliczu zagrożenia śmiercią (jak w Dżumie).
        >
        > Czy to prawda, że to z powodu lęku?

        Zależy w obliczu jakiego zagrożenia. Inaczej gdy to epidemia, inaczej gdy
        zasypało cie przy trzęsieniu ziemi, inaczej gdy brak jedzenia czy wody, nie
        mówiąc o tym że inaczej gdy widzisz jak na ciebie pędzi TIR. Kluczem jest tu
        czas i świadomość zagrożenia.

        > Gombrowicz proszący o szklankę wina tuż przed odejściem.
        >
        > Rozpaczliwe i żałosne chwytanie się powierzchni.

        A czemu nie wypić przed śmiercia szklaneczki wina? Przeciez potem juz się nie
        da. I czemu ma to być żałosne. Łyk wina, zapach róż, dźwięk ulubionego utworu.
        Jak błogosławieństwo na drogę.

        > Wszystko można zdefiniować według opozycji życie - śmierć.

        Oczywiście, że nie. Zdefiniuj tak kolor.

        > Kwieto, ile Ty masz lat? Przeżyłeś kiedyś autentyczny lęk? Nie jesteś
        > materialistą?

        • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 11:51
          inka_sama napisała:

          > Zależy w obliczu jakiego zagrożenia. Inaczej gdy to epidemia, inaczej gdy
          > zasypało cie przy trzęsieniu ziemi, inaczej gdy brak jedzenia czy wody, nie
          > mówiąc o tym że inaczej gdy widzisz jak na ciebie pędzi TIR. Kluczem jest tu
          > czas i świadomość zagrożenia.
          >

          W każdej opisanej przez Ciebie sytuacji najważniejsze jest zagrożenie, lęk
          przed śmiercią. Czas? Może być jutro, może być za miesiąc.

          I zakładamy, że świadomość jest. Może lepiej byłoby nie wiedzieć?



          > A czemu nie wypić przed śmiercia szklaneczki wina? Przeciez potem juz się nie
          > da. I czemu ma to być żałosne. Łyk wina, zapach róż, dźwięk ulubionego
          utworu.
          > Jak błogosławieństwo na drogę.

          Dlaczego żałosne? Bo niczego nie zmieni. Bo jest, tak naprawdę, nędzną
          namiastką życia.


          > > Wszystko można zdefiniować według opozycji życie - śmierć.
          >
          > Oczywiście, że nie. Zdefiniuj tak kolor.


          Czarny, biały, szary - śmierć; błękit, żółcień, zieleń - życie.


          ALe nie należy traktować tego, co napisałem, aż tak dosłownie.

          Opozycje:

          choroba - zdrowie
          smutek - radość
          ból - przyjemność

          itd.
          • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 11:54
            > Dlaczego żałosne? Bo niczego nie zmieni.

            A musi?
            Czy picie porannej kawy jest zalosne? Wstawanie z lozka? Tez niczego nie zmieni
            • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 12:10
              Kiedy kawę pijesz rano, nie, nawet nie pijesz - nie jesteś w stanie poruszyć
              swoim ciałem, wpuszczają Ci ją do ust - bo tego chcesz, chociaż wiesz, że
              wieczorem będziesz się zwijał w konwulsjach, albo jutro rano - dla mnie jest to
              żałosne.


              Eutanazja.

              Wybór.

              Ale to też teoria.

              Co bym wybrał - łagodną śmierć czy trwanie za wszelką cenę, kurczowe czepianie
              się życia, jego słabej namiastki, pomimo cierpienia fizycznego i psychicznego.

              Biologia.


              • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 12:26
                A co jesli wyboru nie masz?
                Eutanazja to stosunkowo mlody wymysl (moze byly kiedys nieliczne przypadki)

                Poza tym... wlasnie dlatego ze wieczorem bede sie zwijal, teraz mam ochote na
                wino.
                • kwieto P.S. 31.05.04, 12:27
                  Wiesz jak umieral Delacroix?
                  • iwan_w Re: P.S. 31.05.04, 12:39
                    Kiedyś, gdzieś chyba czytałem, ale przypomnij...
                    • kwieto Re: P.S. 31.05.04, 12:53
                      Urzadzil sobie "smierc Sardanapala", wydajac z loza smierci rozkazy jak
                      udzielny wladca
                • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 12:39
                  kwieto napisał:

                  > A co jesli wyboru nie masz?
                  > Eutanazja to stosunkowo mlody wymysl (moze byly kiedys nieliczne przypadki)
                  >
                  > Poza tym... wlasnie dlatego ze wieczorem bede sie zwijal, teraz mam ochote na
                  > wino.


                  Jak nie będę miał wyboru, to będę się zwijał.


                  Na wino też będę miał pewnie ochotę. I wtedy już nie będę uważał, że to
                  żałosne:)


                  P.s.
                  Gombrowicz w "ostatni dzień" wybrał burgunda, Mickiewicz - medoca; podobno
                  stosownie do swoich temperamentów...
                  • kvinna OT to iwanwu 31.05.04, 12:41
                    Czytujesz "Przekrój"?

                    I dlaczego?

                    Takie skrzyżowanie "Super Expressu" z "Polityką"... (czytam tylko to drugie...)
                    • iwan_w Przekrój? 31.05.04, 12:50
                      Nie czytuję!

                      No, może dwie rubryki...

                      Ale przez internet:)
                      • kvinna O winie? :) 31.05.04, 12:52
                        Nie czytaj, nie warto :)
                        • iwan_w Dlaczego 31.05.04, 12:58
                          nie warto?
                          • kvinna Bo śmieciowe jakieś 31.05.04, 13:16
                            Goniące za sensacją. Niedużo wnoszące.
                            Możesz czytać.
                            I te rys. Raczkowskiego. Mnie tam nie kręcą i nie nęcą. i błędy robi w dymkach.
                            To grzech.
                            • iwan_w Nieporozumienie:) 31.05.04, 13:23
                              Myślałem, że piszesz: O winie? Nie czytaj...

                              Felietonów Bieńczyka, znaczy.
                              • kvinna O winie? Czytaj 31.05.04, 14:20
                                I pij. Bieńczyka czytać mi się nie chce :)
                                Poczytaj mi, (mamo :)
                  • kwieto Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 12:46
                    > P.s.
                    > Gombrowicz w "ostatni dzień" wybrał burgunda, Mickiewicz - medoca; podobno
                    > stosownie do swoich temperamentów...

                    Hehe. Nie mam pomyslu co wybrac na swoja smierc.
                    Ty masz?

                    > Na wino też będę miał pewnie ochotę. I wtedy już nie będę uważał, że to
                    > żałosne:)

                    :")
                    • iwan_w Wino na ostatni dzień? 31.05.04, 12:56
                      Sherry Amontillado:)

                      Nie tyle kwestia temperamentu, co smaku i skojarzeń: wino jest naprawdę bardzo
                      słoneczne, intensywne, "ostateczne", jak pisał Bieńczyk...

                      Z Andaluzji jest.

                      Dlatego kojarzy mi się też ze Spanish Caravan The Doors:)
                      • kwieto Re: Wino na ostatni dzień? 31.05.04, 12:57
                        Ja jeszcze nie wiem
            • kvinna Mogę wpaść w słowo? 31.05.04, 12:10
              Życie od jakiegoś czasu sprawia mi szaloną radość, przyjemność też (odróżniam
              jedno od drugiego).

              Jak dziecko jest we mnie cień złości, że odczucia są teraz cokolwiek stępione...

              :I
              • kwieto Re: Mogę wpaść w słowo? 31.05.04, 12:28
                Przez smierc kogos bliskiego?
                Nie da sie byc radosnym na okraglo. Wykorzystaj czas smutku.
                • kvinna Podpowiedzi? 31.05.04, 12:29
                  Muzycznie jak?
                  • kwieto Re: Podpowiedzi? 31.05.04, 12:36
                    "Do widzenia do jutra", Mariusz "Fazi" Mielczarek, wydawnictwo Black Label.
                    Od poznania sie, przez brutalne "to juz koniec", do pogodzenia sie z tym.
                    Inspiracja byl film o tym samym tytule.

                    Moge postawic na jakim FTP, jesli chcesz.

                    Pat Metheny - "Beyond the Missouri Sky".
                    Moze jeszcze "Motion Picture", tez Metheny
                    • kvinna Beyond mnie nie przekonuje - znam 31.05.04, 12:39
                      A ostatni utwór jest wręcz triumfalny.

                      Raczej jazz, jak mówisz...
                      Sting też.

                      FTP? Zgoda, ale co to jest? Gdzie?
                      • kwieto Re: Beyond mnie nie przekonuje - znam 31.05.04, 12:43
                        FTP - serwer z ktorego mozna sciagnac pliki.
                        No bo przeciez nie umowisz sie by wziac plyte do lapki :")

                        Beyond poddalem jako opcje, "Do widzenia do jutra" jest znacznie ciekawsze.
                        Kiedys lubilem sie zatopic w smutku bez reszty, dobra plyta do tego.

                        Garbarek? Chyba jednak nie to.
                        • kvinna Garbarek ma za wysokie tony 31.05.04, 12:51
                          Denerwują mnie. Jak komar.

                          A dlaczego nie?
                          Nie lubię muzyki ściągać z komputera. I nie umiem. I nie chcę się nauczyć.
                          • kwieto Re: Garbarek ma za wysokie tony 31.05.04, 12:54
                            To proponuj.
                            Plyte wystarczy zgrac
                            • kvinna A "Windą na szafot" masz? 31.05.04, 14:31
                              Zapłacę panu za czysty nośnik, może być?
                              Czemu te płyty takie głupio drogie?
                              ?!
                              • kwieto Re: A "Windą na szafot" masz? 31.05.04, 14:42
                                Nie, "winda na szafot" nie mam :(

                                > Zapłacę panu za czysty nośnik, może być?

                                Nie ma problemu :")
                                • iwan_w Film czy muzykę? 31.05.04, 15:28
                                  Film mam jeszcze chyba na vhs-ie.
                                  • kwieto Re: Film czy muzykę? 31.05.04, 15:37
                                    Pozycz :"))
                                  • kvinna To ja do pana przyjdę 31.05.04, 15:39
                                    :)

                                    p.s. B. chciałam obejrzeć "Uniesie nas wiatr", a propos i tak w ogóle.
                                    Widziałeś?
                                    • kwieto Re: To ja do pana przyjdę 31.05.04, 15:52
                                      To ja zapraszam

                                      > p.s. B. chciałam obejrzeć "Uniesie nas wiatr", a propos i tak w ogóle.
                                      > Widziałeś?

                                      Nie, nie widzialem. Co to za film?
                                      • kvinna O 1. w nocy 31.05.04, 15:55
                                        Irański. Trwają przygotowania do pogrzebu stuletniej staruszki,
                                        która "niestety" żyje. Refleksyjne.

                                        To ja przyjdę do Ciebie i G.A.
                                        Ivan zrobił ze mnie nimfomankę. Sprzeciw.
                                        • kwieto Re: O 1. w nocy 31.05.04, 16:05
                                          > Irański. Trwają przygotowania do pogrzebu stuletniej staruszki,
                                          > która "niestety" żyje. Refleksyjne.

                                          Cos mi sie obilo o uszy chyba.

                                          > To ja przyjdę do Ciebie i G.A.

                                          Przyjdz.
                    • iwan_w jak muzycznie? 31.05.04, 12:42
                      Tom Waits, Nick Cave, może być też Preisner i fragmenty The Wall...
                      • iwan_w I jeszcze 31.05.04, 12:43
                        Tomasz Stańko. Trąbka:)
                        • kvinna Wiem :) 31.05.04, 12:45
                          Za bardzo mnie znasz. Ale skąd przecież.

                          "Pożegnanie z Marią".

                          I "Fiu fiu".
                      • kvinna OT 31.05.04, 12:44
                        Czy byłeś może ostatnio na koncercie takiej skośnookiej pani?

                        __
                        Taka ciekawość, jaką płytkę wypaliłeś...

                        __
                        Przecudny jest "Waiser" (?) Preisnera.
                        • iwan_w Re: OT 31.05.04, 13:01
                          Nie byłem, a wypaliłem, hmmm, nie wiem...

                          :)
                          • kvinna Nie, to nie... 31.05.04, 14:44
                            A dlaczemu nie zapytałeś, o jaką panią pytam?

                            Ech, Iwanie, Iwanie.
                            • iwan_w Właśnie? 31.05.04, 15:26
                              O jaką...?
                  • Gość: zlosliwa Re: Podpowiedzi? IP: 151.8.104.* 31.05.04, 14:56
                    najlepsza jest cisza
    • ten_sam ciekawy watek 31.05.04, 12:06
      Sporo czytalem, myslalem, i mysle o smierci. Nie przeraza mnie. Jest dla mnie
      zupelnie czyms naturalnym, transformacja, uwolnieniem sie duszy od ciala.
      O wiele gorszym dla mnie od samej smierci jest bycie umarlym dla kogos za zycia.
      Jesli ktos spotkal sie z tym, to wie o czym mowie i chyba przyzna mi racje?
      • kvinna ktoś Cię pogrzebał? 31.05.04, 12:08
        Czemu?

        • ten_sam Re: ktoś Cię pogrzebał? 31.05.04, 12:34
          kvinna napisała:

          > Czemu?
          >

          bo ma w tym przyjemnosc, satysfakcje...
          wrodzone predyspozycje na kata
          • kvinna Dałeś (-aś) się zakopać? 31.05.04, 12:37
            Dlaczego tak bardzo obchodzi Cię stosunek tej osoby do Ciebie?


            Bo Ci bardzo zależy na osobie?
      • Gość: krish Re: ciekawy watek IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 12:14
        Z całym szacunkiem, ale jak mierzysz ten swój brak strachu przed śmiercią? I ty
        Kwiecie też ??? Też lubię czuć się luzakiem, ale sprawdziliście ton w praniu?
        • kwieto Re: ciekawy watek 31.05.04, 12:30
          "Prawdziwym medrcem jest ten, co na widok pioruna nie mowi: 'zycie jest krotkie
          jak blyskawica' " - to moje motto.

          Pewnie w chwili smierci bede sie bal. W sytuacjach o ktorych pisalem Iwanowi,
          mialem pietra wrecz potwornego. Ale po co bac sie na zapas?
          • komandos57 Re: ciekawy watek 31.05.04, 12:32
            kwieto napisał:

            > "Prawdziwym medrcem jest ten, co na widok pioruna nie mowi: 'zycie jest
            krotkie
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            Mordula tez tobie Kwiecie,tez twojej OLTi.
        • ten_sam Re: ciekawy watek 31.05.04, 12:43
          Czy ratujac komus zycia nadstawilabys swojego? Mam to za soba, chociaz nie
          bardzo jest sie akurat czym chwalic, bo za nim co do czego doszlo to ta osoba
          juz odeszla. Chodzilo o przeszczep szpiku z jakimis komplikacjami...
          • kvinna Tak 31.05.04, 12:49
            Właśnie, nie bardzo jest się czym chwalić.
            O tym się nie mówi.


            p.s. Przepraszam za pomówienia i przeczucia, ale czy jesteś kobietą? I znasz
            mnie prywatnie? Tak czuję. I masz ajpi 193.coś tam? Daj spokój... Nie ciągajmy
            się znów po forum, jak mówiła Alfika.
            • Gość: krish Re: Tak IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 12:59
              Kvinno, to pytanie było do mnie.Odp: Nie wiem. Bliskiej osobie czy zupełnie
              nieznajomej? Nie bardzo jest się czym chwalić, bo do niczego nie doszło. A
              gdyby doszło to byłoby??? Pieprzenie, sorry ale pieprzenie. I nie pytałem czy
              jesteś odważny (na?), tylko czy miałeś kiedyś wrażenie, że zaraz umrzesz -
              pytam nie o stopień ryzyka, tylko o odczucie.
              • ten_sam Krish 31.05.04, 13:07
                Dlaczego od razu pieprzenie!!!!???? Skad w Tobie tyle agresji? Poniedzialek? :)
                Doszlo! Przeszedlem bardzo dokladne badania i podpisalem zgode na operacje z
                wszelkimi mozliwymi konsenkwencjami. I byla to zupelnie mi obca osoba, ktorej
                nawet nie widzialem. A ze na krotko przed faktem umarla...? Coz!
                • Gość: krish Re: Krish IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.05.04, 13:30
                  Nie wiem, dlaczego to zrobiłeś, ale to Twoja sprawa. Pieprzeniem jest mowienie
                  o tym na forum, zwłaszcza w charakterze argumentu. I jeśli tego nie czujesz, to
                  chyba się nie porozumiemy. Agresja? Nieee... :-)
            • ten_sam Re: Tak 31.05.04, 12:59
              rozsmieszylas mnie :)))))
              Czy nie wiedzisz roznicy miedzy tym_ i ta_ sama??????
              Nie jestem jak widzisz kobieta i nie sadze zebym Cie znal. Z nikim Cie nie
              kojarze...
              Wiec nie musisz sie niczego obawiac
              - nie bede Cie scigac! :)))) ...bo i za co?...
              • kvinna Jak kojarzyłam. 31.05.04, 13:19
                1. w smsach też pisałaś o tak "??"
                2. kiedyś podpisałaś się "ten_drugi", zatem per analogiam czy per_nogam...

                • ten_sam Re: Jak kojarzyłam. 31.05.04, 13:28
                  kvinna napisała:

                  > 1. w smsach też pisałaś o tak "??"
                  > 2. kiedyś podpisałaś się "ten_drugi", zatem per analogiam czy per_nogam...
                  >

                  Czy do Ciebie Kvinna nie dociera info ze NIE jestem baba!!!???

                  Kobieta skrzywdzila kobiete... Ciekawy przypadek..., jesli chcesz to napisz mi
                  cos o tym na skrzynke.
                  • kvinna Dociera wybiórczo. 31.05.04, 13:48
                    Najpierw ? potem !

                    Nie umiem pisać. Poczytam, jak Cię zagrzebano. Tak bez aktu zgonu?
                    Niewiarygodne.
                    • ten_sam co najpierw???? 31.05.04, 15:24
                      lubisz dostawac sms-y? :)
                      • komandos57 [...] 31.05.04, 15:26
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                    • ten_sam Re: Dociera wybiórczo. 31.05.04, 16:13
                      kvinna napisała:

                      > Najpierw ? potem !
                      >

                      A Ty to nie????????
    • komandos57 [...] 31.05.04, 12:14
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • kvinna Adminowi dzięki za usuwanie "kwiatków" 31.05.04, 12:34
        Puzona_57.

        Chciałabym bardzo, ale go nie pojmę.
    • Gość: zlosliwa Re: Porozmawiamy o śmierci? IP: 151.8.104.* 31.05.04, 14:51
      smierc nie jest czym strasznym gdy przychodzi po ciezkiej chorobie, to ulga.
      chociaz mysle, ze trudno sie uporac ze swiadomoscia ze wszystko jest tak samo
      jak przed. nic sie nie zmiena chociaz KOGOS juz nie ma... slonce wstaje tak
      samo, ksiezyc, ludzie sie ciesza, bawia, maja swoje klopoty, nowi sie rodza...
      coraz zadziej sie chodzi na cmentarz. ale pamiec zyje choc tego "nie widac"
      chce sie rozmawiac, analizowac "a dlaczego", czemu tak, czemu w tej chwili a
      nie w innej. tyle rzeczy bylo do zrobienia, powiedzenia, wysluchania,
      pokazania ... ale nie ma juz komu
      • iwan_w Re: Porozmawiamy o śmierci? 31.05.04, 16:22
        Ujęłaś to bardziej z perspektywy tych, którzy zostają...

        Ja - raczej inaczej, z perspektywy tego, który odchodzi.


        Pytanie: które ujęcie jest bardziej egoistyczne?
    • iwan_w Czy życie bez śmierci miałoby sens? 31.05.04, 15:24
      Albo inaczej - czy to nie świadomość śmierci nadaje życiu wartość?

      Czy to nie jest tak, że uczymy się cenić to, co mamy, bo wiemy, że to się
      skończy? Że wyłączą światło?


      "Nosferatu" Herzoga - obraz "człowieka", który cierpi, ponieważ jest skazany na
      długowieczność...


      Ile człowiek byłby w stanie znieść?
      • kvinna Cierpiałbyś, 31.05.04, 15:27
        gdyby dowiedział się teraz, że właśnie zmarła bliska Ci kobieta? wczoraj w nocy
        pieściłeś ją.

        I co?

        p.s. wiem, tłoczno by było
        • komandos57 [...] 31.05.04, 15:32
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • iwan_w Znasz 31.05.04, 15:32
          odpowiedź, teoretyczną w każdym razie.

          Teoretyczną, bo nie doświadczyłem.

          I?


          P.s.
          Luty miał chyba rację co do Ciebie...:(
          • komandos57 [...] 31.05.04, 15:39
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kvinna Nie jesteś unurzany w teorii za bardzo? 31.05.04, 15:41
            Cierpiałbyś. Jak pies. Wyłbyś.


            ___
            Mianowicie?
            Co powiedział Luty?

            • komandos57 [...] 31.05.04, 15:44
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • kvinna Wali mnie, 31.05.04, 15:44
            co powiedział Luty.

            Niezbyt go cenię, wybacz, Luty.

            ___
            Teoretyzować możemy sobie, gdy byliśmy średnio z kimś związani. Tyle chciałam
            powiedzieć. Pieprzony ból jest, gdy kogoś cholernie kochałeś!

            Mam w dupie, co powiedział Luty!
            • iwan_w Uważasz, że Ty nie teoretyzujesz? 31.05.04, 16:16
              Odwołując się do Lutego, miałem na myśli to, że zbanalizowałaś moje pytanie.

              Pytanie o to, czy sam fakt istnienia śmierci tak naprawdę nie daje nam poczucia
              ważności tego, czym zajmujemy się na co dzień.

              Dopiero z tej perspektywy, być może, życie nabiera wartości. Doceniamy to, co
              mamy. Trochę jak w relacji zdrowie-choroba.

              Ale sensu? Nie, użyłem niewłaściwego słowa.


              Zresztą, nie wiem, czy tak jest. Pytam tylko. Wiadomo - teoretyzuję.
              • Gość: zlosliwa teoria i praktyka IP: 151.8.104.* 31.05.04, 16:33
                E.M. Remarque "Nim nadejdzie lato"; film "Bobby Deerfield" ale nie widzialam
              • kvinna Bo banalizuję 31.05.04, 19:10
                Bo niedużo wiem.

                Nobody`s perfect all the time.

                (z jakiego to filmu?)

                I zmęczona jestem...
                S p a ć.
            • cossa i bardzo dobrze, ze Cie wali 31.05.04, 22:21
              bo jak zauwazylam cenisz jedynie tych,
              ktorzy okaza Ci
              zainteresowanie Toba
              zachwyca sie ą-ę w wydaniu Kwinki

              i dobrze
              masz Ty i inni do tego prawo

              ale ja za namowa Lutego
              "ide na calosc"
              bo nie trawie zadufania w sobie
              jaki soba reprezenutujesz

              sory reszte za prywate

              pees. i dobra rada:
              uwazaj na szpilki, igielki w okolicy
              bo nie-daj-boze sie nadziejesz
              i cale powietrze ujdzie

              i bedzie po Kwince

              pees2. poznalas moje zdanie, moze jestes starsza niz kiedys Ci powiedzialam na
              ile "wygladasz" - nie zmienia to faktu, ze zachowujesz sie jak niedojrzala
              emocjonalnie skupiona jedynie na sobie nastolatka, ktora moze i cos wie, moze i
              cos czuje - co warto przekazac innym, ale woalka egocentryzmu bywa nie do
              zniesienia.

              jednak zycze szczescia
              i moze troche choc pokory

              pozdr.cossa
              • kwieto Re: i bardzo dobrze, ze Cie wali 01.06.04, 14:28
                Hahahahahaa,

                Cossa, dalejze!
                I jeszcze ja raz!
                :"PPP
      • Gość: zlosliwa Re: Czy życie bez śmierci miałoby sens? IP: 151.8.104.* 31.05.04, 15:56
        zycie dla samego zycia gdy nie ma go z kim dzielic jest meka
        pamietam, gdy umarla matka pewnego biskupa takze posunietego w latach,
        powiedzial: to byla jedyna osoba, ktora mowila mi po imieniu...
    • ten_sam Kvinno... 31.05.04, 18:41
      wyslalem do Ciebie wiadomosc, ale nie mam jej w wyslanych
      napisz czy doszla, plis
      • kvinna Dobra, przepraszam, 31.05.04, 19:06
        miewam urojenia ;)

        Odpisałam.
    • iwan_w Jeszcze definicja 01.06.04, 16:01
      Śmierć = obumarcie pnia mózgu.

      Ustanie podstawowych funkcji życiowych (podobno włosy i paznokcie jeszcze
      rosną, z rozpędu).


      Śmierć może być piękna? Jasne.

      To strach, ból, konwulsje ciała, skurcz mięśni twarzy, fetor, wyciek wydzielin,
      upokorzenie, chłód.

      Doprawdy, piękne.
      • kvinna Iwanie, 02.06.04, 09:21
        Niektórzy (biolodzy li i jedynie?) twierdzą, że życie jest formą istnienia
        białka. Ufam, że Ty nie.

        Jmx, a propos "Biegnącej..."
        W trudnych chwilach przypominam sobie jej wskazania. Sentencje też. Że ze
        śmieci rodzi się życie, czego doświadczyłam na pogrzebie. O tym może nie teraz.

        Do iwana_w.
        A o "słodkiej śmierci" słyszałeś? W czasie seksu. Orgazm i gaśniesz.

        Banalizuję?
        Czyżby?

        Niktórzy umierają uśmiechnięci. Mówi się - gasną.
        • iwan_w Re: Iwanie, 02.06.04, 13:06
          Niektórzy umierają uśmiechnięci?

          Przykro mi, nie.

          Nauka udowadnia, że to skurcz, który wykwita na twarzy już po obumarciu pnia
          mózgu.

          Po śmierci. Biologiem nie jestem, szczegółów nie przytaczam.




          Nie, nie zetknąłem się ze śmiercią w trakcie orgazmu.
          • kvinna Uśmiecham się, ktoś się zalogował za Ciebie? 02.06.04, 13:48
            Tak, niektórzy mają pogodną śmierć.

            Czy ufasz tylko Nauce?
            I czy to nie ograniczenie?
            • kvinna Zapomniałam dodać :) 02.06.04, 13:50







              ___
              Odpowiadanie na posty kvinny grozi ciężkim ostracyzmem :)
            • iwan_w Wykluczone, hasło nie do odgadnięcia:) 02.06.04, 13:57
              Mieć pogodną śmierć nie znaczy: umierać z uśmiechem na ustach.

              Co to znaczy pogodną? Tyle, co bezbolesną?



              Nie, nie tylko, i nie nazwałbym tego zaufaniem.
              • kvinna Wiarą? 02.06.04, 14:09
                Teoretyzujemy, iwanie. Znowu :) Wiesz? Byłam zdziwiona, że msza żałobna jest w
                gruncie rzeczy optymistyczna. Tak, to nie herezja. Ksiądz mówił o
                Zmartwychwstaniu. A ja rozmyślałam (grzech?), że ten sam ksiądz niedawno
                chrzcił mojego kuzynka.


                Śmierć to życie?

      • Gość: zlosliwa Re: Jeszcze definicja IP: 151.8.104.* 03.06.04, 15:44
        nie kazda smierc tak wyglada choc tez sie zdarza i tak umierac. smierc to
        skondensowany swiety spokoj, cisza
        i powiedz, skad ci sie wzielo "upokorzenie"?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka