horlaa
31.05.04, 15:08
nie mogę się powstrzymać od lodów, ani od lenistwa. wolę leżeć pół niedzieli na trawie przed domem rodziców i gadać z przyszłą bratową :), mamą i bratem, niż iść na rower. z drugiej strony wmawiam sobie, że to dobrze. w piątek i sobotę rodzina rozpieszczała mnie, mówiąc jaka jestem super, bo jestem przed obroną a po absolutorium. że są dumni.
rosły mi skrzydła.
oczywiście kto chciał, i tak miał za co krytykować.
nie mogę się powstrzymać od lodów. nie mogę, i już. wariuję na tym punkcie, mam obsesję lodową. tym bardziej przy tej pogodzie.
więc można powiedzieć: moje postanowienia do kitu. nic nie udało się.
choć hmmm parę razy KUSIŁO JAK DIABLI, a ja nic :)
CHCĘ CZEKOLADY, DO DIABŁA.
teraz chcę.
jestem smutna, mam taki teraz rozwalony okres w życiu, nie mogę się w nim odnaleźć i jestem coraz grubsza...
chce mi się płakać...
ale dam radę, dam radę, nawet jak zaraz nie wytrzymam i pójdę do sklepu...
muszę dać
nie wiem jak,
ale poradzę sobie...
jestem załamana strasznie, strasznie.
ale to przejdzie, musi...
trzymajcie się kochane dziewczyny,
mam nadzieje że u Was lepiej...