leda16
26.11.11, 09:13
czyli Scott, Lilienfeld, Lynn i monografia dotycząca "50 wielkich mitów psychologii popularnej" a w niej rewelacje, jakie nie śniły się nawet przywiązanym do swoich stereotypów ignorantom: Molestowanie seksualne w dzieciństwie nie powoduje zaburzeń osobowości i nie ma wpływu na komfort życia, wspomnienia odtworzone drogą hipnozy są kłamliwe, ESP jest brednią, syndrom DDA nie istnieje, rozwód rodziców jest niewielką traumą dla dzieci, testy IQ są dobrym prognostykiem powodzenia w nauce i sukcesów zawodowych, babranie się w dzieciństwie u psychoterapeuty nie powoduje rozwiązania aktualnych problemów pacjenta. Takie i inne mity, z którymi trudno się rozstać nawet psychologom ( wiadomo - nie można podcinać gałęzi na której się siedzi ani zarzynać kury znoszącej złote jajka), rozbijają w pył autorzy na podstawie ponad 1200 doniesień z rezultatów najnowszych programów badawczych. Osoby biegle władające językiem angielskim mogą zapoznać się z tymi pracami w oryginałach. Miłej nauki życzę. Książkę powinni jednak przede wszystkim obowiązkowo przeczytać pracownicy NFZ. Może wówczas byliby mniej skłonni do szastania naszymi podatkami refundując koszty prowadzenia w większości szkodliwych a opartych na zabobonach bredni zwanych programami psychoterapeutycznymi. Nigdy nie zapomnę jak uczestniczce kursu DDA, rzekomo kobiecie po wyższych studiach, psychoterapeutka wmówiła, że ma w sobie "wewnętrzne dziecko", niemowlę i ona - ha, ha, ha, pisała listy do tego niemowlęcia prawą ręką, a niemowlę "odpisywało" jej własną lewą ręką :))). NFZ to finansował w sytuacji, gdy na zabieg usunięcia zaćmy jednego oka czeka się w Polsce już cały rok!