IP: *.b.dial.de.ignite.net 02.06.04, 12:56
zrównoważonego rozwoju, 5% inwestuje w to, żeby go nie było...
Percy Schmeiser, farmer z kanadyjskiej prerii, walczył przez sześć lat niczym
David z Goliatem z potężnym koncernem Monsanto, przegrał w ostatniej
instancji, ale jak powiedział: to Monsanto przegrał,
czyt.: www.percyschmeiser.com/
ale dlaczego o tym ja mmax20 na forum psychologia?
otóż chciałbym dodać otuchy wszystkim, zrezygnowanym, strapionym, zmęczonym,
bezsilnym, uciekającym, chowającym się, rozgoryczonym, zagubionym: SŁUCHAJCIE
GŁOSU SERCA!!!
Pozdrawiam
mmax20
Obserwuj wątek
    • kwieto Re: 95% chce 02.06.04, 13:03
      Monsanto...
      • Gość: kosmos_kosmos "...kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie" IP: *.lublin.pl / *.lublin.pl 03.06.04, 08:50
        Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
        A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

        Dwunastu braci, wierząc w sny, zbadało mur od marzeń strony,
        A poza murem płakał głos, dziewczęcy głos zaprzepaszczony.

        I pokochali głosu dźwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
        I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

        Mówili o niej: "Łka, więc jest!" I nic innego nie mówili,
        I przeżegnali cały świat i świat zadumał się w tej chwili...

        Porwali młoty w twardą dłoń i jęli mury tłuc z łoskotem!
        I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!"
        Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

        Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
        Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

        Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
        I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

        Lecz cienie zmarłych Boże mój! nie wypuściły młotów z dłoni!
        I tylko inny płynie czas i tylko młot inaczej dzwoni...

        I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
        I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!"
        Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.

        Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
        I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...

        I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...
        I znikła treść i zginął ślad i powieść o nich już skończona!

        Lecz dzielne młoty Boże mój! mdłej nie poddały się żałobie!
        I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!

        Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
        I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!"
        Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.

        I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
        Lecz poza murem nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!

        Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
        Bo to był głos i tylko głos, i nic nie było oprócz głosu!

        Nic tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
        Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

        Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
        Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.

        I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
        A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

        I pokochali głosu dZwięk i chętny domysł o Dziewczynie,
        I zgadywali kształty ust po tym, jak śpiew od żalu ginie...

        Mówili o niej: "Łka, więc jest!" I nic innego nie mówili,
        I przeżegnali cały świat i świat zadumał się w tej chwili...

        Porwali młoty w twardą dłoń i jęli mury tłuc z łoskotem!
        I nie wiedziała ślepa noc, kto jest człowiekiem, a kto młotem?

        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!"
        Tak, waląc w mur, dwunasty brat do jedenastu innych rzecze.

        Ale daremny był ich trud, daremny ramion sprzęg i usił!
        Oddali ciała swe na strwon owemu snowi, co ich kusił!

        Łamią się piersi, trzeszczy kość, próchnieją dłonie, twarze bledną...
        I wszyscy w jednym zmarli dniu i noc wieczystą mieli jedną!

        Lecz cienie zmarłych Boże mój! nie wypuściły młotów z dłoni!
        I tylko inny płynie czas i tylko młot inaczej dzwoni...

        I dzwoni w przód! I dzwoni wspak! I wzwyż za każdym grzmi nawrotem!
        I nie wiedziała ślepa noc, kto tu jest cieniem, a kto młotem?

        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!"
        Tak, waląc w mur, dwunasty cień do jedenastu innych rzecze.

        Lecz cieniom zbrakło nagle sił, a cień się mrokom nie opiera!
        I powymarły jeszcze raz, bo nigdy dość się nie umiera...

        I nigdy dość, i nigdy tak, jak pragnie tego ów, co kona!...
        I znikła treść i zginął ślad i powieść o nich już skończona!

        Lecz dzielne młoty Boże mój! mdłej nie poddały się żałobie!
        I same przez się biły w mur, huczały śpiżem same w sobie!

        Huczały w mrok, huczały w blask i ociekały ludzkim potem!
        I nie wiedziała ślepa noc, czym bywa młot, gdy nie jest młotem?

        "O, prędzej skruszmy zimny głaz, nim śmierć Dziewczynę rdzą powlecze!"
        Tak, waląc w mur, dwunasty młot do jedenastu innych rzecze.

        I runął mur, tysiącem ech wstrząsając wzgórza i doliny!
        Lecz poza murem nic i nic! Ni żywej duszy, ni Dziewczyny!

        Niczyich oczu ani ust! I niczyjego w kwiatach losu!
        Bo to był głos i tylko głos, i nic nie było oprócz głosu!

        Nic tylko płacz i żal i mrok i niewiadomość i zatrata!
        Takiż to świat! Niedobry świat! Czemuż innego nie ma świata?

        Wobez kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów,
        Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.

        I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!
        A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

        Bolesław Leśmian
        • Gość: mmax20 Re: "...kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie" IP: *.b.dial.de.ignite.net 03.06.04, 10:28
          Dziękuję serdecznie za wsparcie, faktycznie, że zacząłem się zastanawiać, czy
          coś ze mną nie tak - jestem niecały tydzień na tym forum i dzisiaj już po raz
          czwarty nazwany zostałem idiotą.
          pozdrawiam, mmax20

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka