dag-ger
28.12.11, 03:50
Wlasnie "zerwal" ze mna chlopak. Nie mozemy byc ze soba, bo w miejscu gdzie ja mam w miare dobra prace on nie moze znalezc nic. Przez ostatnie kilka miesiecy to ja nas utrzymywalam. On powiedzial ze juz nie moze tego zniesc, ze za duzo mi jest dluzny, aby ten stan utrzymywac. Ze jest mezczyzna, a ja nie mam w nim oparcia, bo co bedzie jak zachoruje lub to ja strace prace?
Sek w tym, ze.... kochalismy sie/kochamy sie. Mielismy razem dom, czulam w nim cieplo i milosc i wiem ze on tez. Mielismy razem kota, wspolnych znajomych, zainteresowania, pasje, uprawialismy sporty. Znam go 4 lata, razem bylismy od okolo roku (z wczesniejszymi epizodami), mieszkamy razem okolo pol, ale on w tym czasie stracil prace. Jestem teraz na dluzszych wakacjach i rozmawialismy tylko przez internet, jeszcze 5 tygodni az wroce do domu, do pustego domu bez niego. I jeszcze 5 tygodni az go zobacze, ale chyba uschne wczesniej.
Siedze i wyje w glos, czy to kiedys przejdzie?
Na dokladke jakis tydzien temu zerwal ze mna znajomosc moj przyjaciel, ktorego znam od 6 lat. Bylismy para z przerwami wczesniej okolo 4 lat, byl mi bardzo bliski, jednak nowa dziewczyna z ktora jest kilka miesiecy nie akceptowala naszego kontaktu, mimo ze byl sporadyczny (ja juz bylam w innym zwiazku). Kazla mu zerwac, on sie stawial, ale widac nie za mocno. Duzo razem przezylismy, przejechalismy kawal swiata.
Mam wrazenie, ze trace kontrole nad moim zyciem, bo rzeczy dzieja sie bez wzgledu na to co zrobie. Jeden zerwal dlugoletnia znajomosc przez dziewczyne, drugi zerwal ze mna zwiazek przez brak pracy.
No siedze i wyje w glos, oby to kiedys przeszlo. Jak odzyskac kontrole nad zyciem, czy to kiedys wraca? Poczucie ogromnej straty powoduje ze prawie nie moge oddychac. Mam nadzieje ze chociaz kot nie ucieknie.