zimowy_cien
05.01.12, 12:47
Hej. Poznałam na studiach pewnego chłopaka. Doszedł do nas na drugim roku i ponad rok chodziliśmy razem do grupy. Na początku wydawał mi się bardzo fajny i często rozmawialiśmy - ma ciekawe zainteresowania i dużą wiedzę na różne tematy, więc lubiłam z nim przebywać i wydawało mi się, że wzajemnie. Spodobał mi się też fizycznie i zaczełam o nim myśleć. Nie powiedzialam mu jednak o tym, co czuję, bo byłam wtedy w depresji i nie chciałam się z nikim wiązać. Po jakimś czasie zauważyłam (do dziś nie wiem czy czegoś nie nadinterpretuję), że on coraz częściej szuka mojego towarzystwa. I wtedy zaczęłam się wycofywać. Bałam się, że on odkryje to, że jestem taka słaba i natychmiast mnie odrzuci, że się rozczaruje moją osobą itp. Poza tym nigdy nie mialam chłopaka i nigdy nie pokazałam, że ktoś jest dla mnie ważny. Oczywiście to wszystko sprawiło, że nasze kontakty znacznie się rozluźniły. On zamknął się w sobie jeszcze bardziej, ja też, przestaliśmy gadać ze sobą (chyba że już byliśmy do tego zmuszeni). I chociaż ta cała sytuacja utrzymuje się przez ponad rok, a my jesteśmy już w innych grupach, do dziś czuję z jego strony żal. Patrzy na mnie z takim wyrzutem, jakby chciał mi coś powiedzieć, a nie może itp. Do tego jeszcze ta jego izolacja, unikanie kontaktów z ludźmi z grupy. Stał się taki dziwny, aspołeczny itp. Źle się z tym czuję. Czy powinnam z nim pogadać?