Dodaj do ulubionych

stoje w miejscu, pomocy

15.05.12, 11:38
Witajcie, od dawna juz mam wrazenie ze z moim zycie wszystko jest nie tak, ze stoje w miejscu lub wrecz cofam sie. Ostatnie kilka lat mialem ciezkie pod wzgledem osobistym: paskudny, nieudany zwiazek po ktorym przez prawie rok bylem na antydepresantach oraz przeszedlem psychoterapie. Jesli spojrzec na mnie z boku to radze sobie dosyc dobrze: jestem wyksztalcony, mam niezla prace, nowa dziewczyne, mieszkamy razem w ladnym mieszkanku, mam dobre relacje z rodzina. Jednak pomimo tego wszystkiego - nie mam za grosz checi ani sily do zycia. Nie planuje niczego w dluzszej perspektywie, moje liczne kiedys zainteresowania poszly w odstawke. Czasem mam jeszcze porywy i na krotko zajme sie czyms konstruktywnym ale w wiekszosci przypadkow mam tylko ochote na odmozdzajace rozrywki (caly dzien ogladam pseudosmieszne, glupie lub chamskie obrazki i filmiki w internecie), mechaniczny seks, obzeranie sie czym popadnie, alkohol i spanie. W porywach zlosci lub sentymentu kupuje jeszcze ksiazki (ktorych jednak nie czytam), probowalem uprawiac sport (zerowa motywacja, rzucilem to szybko), zainteresowac sie czyms nowym (udalo sie na kilka dni, pozniej stracilem zapal i zainteresowanie). Kiedy probuje zrobic cos rozwijajacego, szybko sie nuze, ogarnia mnie sennosc i jakas niemoc nie do przemozenia. Pomimo wyksztalcenia czuje sie glupi, pomimo posiadania pracy - czuje sie bezuzyteczny, zamiast zyc tu i teraz - wracam czesto w myslach do dziecinstwa bo znajduje w tych wspomnieniach ukojenie. Kiedys bylem religijn ale wiare stracilem. Zauwazylem ze w jakims stopniu potrafie poprawic swoje samopoczucie dobra i zbalansowana dieta ale nie na tyle zebym mogl normalnie cieszyc sie zyciem. Czy moge sobie jakos pomoc czy poprostu "ten typ tak ma"?
Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 11:43
      > przez prawie rok bylem na antydepresantach oraz przeszedlem psychoterapie.

      O, to teraz macie, kochani, przykład, jak bardzo "pomaga" psychoterapia. :D Jak ktoś ma zesraną psychę, to ma, koniec, żadne słodkie popierdywanie z psychologiem raz na tydzień nie pomoże.

      > Czy moge sobie jakos pomoc

      Niestety nie. I to nie jest niczyja wina, masz pecha po prostu. Jedni mają w porządku z głową, inni nie. Padło na Ciebie. Zawsze mogłeś się urodzić z zespołem Downa, więc nie jest najgorzej.

      > Kiedys bylem religijn ale wiare stracilem.

      To dowód na to, że Twój mózg pracuje, znów: nie jest najgorzej, naucz się doceniać to, co masz.
      • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 11:54
        co_to_za_taki_swiat napisał:

        > > przez prawie rok bylem na antydepresantach oraz przeszedlem psychoterapie
        > .
        >
        > O, to teraz macie, kochani, przykład, jak bardzo "pomaga" psychoterapia. :D Jak

        nie zgadzam sie, wykonczylbym sie bez tego. meczylem sie rok zanim sie na to zdecydowalem - po tym jak praktycznie juz nie spalem i gadalem do siebie

        > > Czy moge sobie jakos pomoc
        >
        > Niestety nie. I to nie jest niczyja wina, masz pecha po prostu. Jedni mają w po
        > rządku z głową, inni nie. Padło na Ciebie. Zawsze mogłeś się urodzić z zespołem
        > Downa, więc nie jest najgorzej.

        tu obawiam sie niestetyz, ze masz racje

        > > Kiedys bylem religijn ale wiare stracilem.
        >
        > To dowód na to, że Twój mózg pracuje, znów: nie jest najgorzej, naucz się docen
        > iać to, co masz.

        jakos mnie to nie cieszy, wiara dawala mi kiedys oparcie ktorego teraz mi brakuje. co dzien zagryzam zeby i wstaje z lozka zeby przezyc nastepny dzien ale do cholery - ile tak mozna...
        • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 12:08
          > nie zgadzam sie, wykonczylbym sie bez tego. meczylem sie rok zanim sie na to
          > zdecydowalem - po tym jak praktycznie juz nie spalem i gadalem do siebie

          Tak, pomoc psychologiczna jest skuteczna w sytuacjach kryzysowych, ja miałem na myśli to, że nie zrobi z nikogo normalnego człowieka, konstrukcji psychicznej nie da się zmienić. To, że wyjdziesz z depresji, nie uczyni Cię normalnym.

          > jakos mnie to nie cieszy, wiara dawala mi kiedys oparcie ktorego teraz mi brakuje.
          > co dzien zagryzam zeby i wstaje z lozka zeby przezyc nastepny dzien ale do
          > cholery - ile tak mozna...

          Ja zmagam się, między innymi, z bardzo podobnymi problemami co Twoje. Żebyś Ty widział moją domową bibliotekę nietkniętych książek... ;) Żyję mechanicznie, jem, pracuję i to wszystko, od lat już. Mam ambitne plany, które tylko mnie paraliżują. Wiem, że nigdy niczego nie osiągnę, a to mnie frustruje. W efekcie nie robię nic. Komputer, internet, filmiki na YT, pisanie na forum...

          A co do wiary, to nie wiem, bo nigdy nie byłem wierzący, dla mnie religia to od zawsze był stek bzdur, w dodatku podawany zbyt napuszonym językiem jak dla mnie. Ale akurat nie uważam, żeby wiara jakoś wpływała na szczęście. Jakbyś miał normalną, prawidłową konstrukcję psychiczną, to byłoby ok, żadnego oparcia byś nie potrzebował.
          • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 12:29
            > Ja zmagam się, między innymi, z bardzo podobnymi problemami co Twoje. Żebyś Ty
            > widział moją domową bibliotekę nietkniętych książek... ;) Żyję mechanicznie, je
            > m, pracuję i to wszystko, od lat już. Mam ambitne plany, które tylko mnie paral
            > iżują. Wiem, że nigdy niczego nie osiągnę, a to mnie frustruje. W efekcie nie r
            > obię nic. Komputer, internet, filmiki na YT, pisanie na forum...

            ja nie czuje sie jeszcze sfrustrowany, bardziej rozczarowany - ludzmi i soba samym. kiedys mialem glod wiedzy, pomysly, plany, marzenia, teraz tylko uciekam - w nalogi, spanie lub marzenia o tym zeby rzucic te wsztkie laptopy, smartfony, rachunki online i zaszyc sie na jakims odludziu

            > A co do wiary, to nie wiem, bo nigdy nie byłem wierzący, dla mnie religia to od
            > zawsze był stek bzdur, w dodatku podawany zbyt napuszonym językiem jak dla mni
            > e. Ale akurat nie uważam, żeby wiara jakoś wpływała na szczęście. Jakbyś miał n
            > ormalną, prawidłową konstrukcję psychiczną, to byłoby ok, żadnego oparcia byś n
            > ie potrzebował.

            zawsze mialem sklonnosc do drazenia i negowania, w tym przypadku nie bylo inaczej. z czasem nauczylem sie czerpac z wiary na swoj sposob, skupialem sie na fundamentach, nigdy za bardzo nie przejmowalem sie ta czesto niespojna otoczka i symbolika do krotych ppodobnie sie odnosisz. czulem sie przez to bogatszy wewnetrznie, tego mi brakuje.

            dzieki ze napisales, powodzenia
            • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 13:12
              > w nalogi, spanie lub marzenia o tym zeby rzucic te wsztkie laptopy, smartfony,
              > rachunki online i zaszyc sie na jakims odludziu

              Znak czasu: nadmiar informacji, ogromne tempo życia, zmian, świat pędzi; nic stałego, przypadkowość, fragmentaryczność, niekonsekwencja. Niby mnóstwo możliwości, ale wszystko daje coraz mniejszą satysfakcję. Na ciągłe bombardowanie superbodźcami człowiek w końcu zaczyna reagować apatią, bo jak ma reagować?

              > z czasem nauczylem sie czerpac z wiary na swoj sposob, skupialem sie na fundamentach
              > czulem sie przez to bogatszy wewnetrznie, tego mi brakuje.

              Każdy sobie coś tam znajduje, co go - jak mawiają Twoi (byli) duchowi zwierzchnicy - "ubogaca". Dla mnie swego czasu był to sceptycyzm naukowy, bardzo byłem zapalony do tej idei, sporo o tym czytałem, dawało mi to swego rodzaju oparcie i wewnętrzną siłę - też się skończyło. W tej chwili nic już nie ma dla mnie znaczenia, ani zdobywanie wiedzy, ani mój fach, ani światopogląd, który miałem swego czasu dość spójny.

              > dzieki ze napisales, powodzenia

              Życz sobie, mnie już żadne powodzenie nie pomoże, jestem stracony.
          • anty-cialo Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 12:41
            > A co do wiary, to nie wiem, bo nigdy nie byłem wierzący, dla mnie religia to od
            > zawsze był stek bzdur, w dodatku podawany zbyt napuszonym językiem jak dla mni
            > e. Ale akurat nie uważam, żeby wiara jakoś wpływała na szczęście. Jakbyś miał n
            > ormalną, prawidłową konstrukcję psychiczną, to byłoby ok, żadnego oparcia byś n
            > ie potrzebował.

            Nieumotywowana i wielka wiara w normalną, prawidłową konstrukcję psychiczną. Nie wiesz że nie ma ludzi zdrowych, są tylko niezdiagnozowani :)
        • baryhomo Re: stoje w miejscu, pomocy 29.05.12, 09:13
          > Niestety nie. I to nie jest niczyja wina, masz pecha po prostu. Jedni mają w po
          > rządku z głową, inni nie. Padło na Ciebie. Zawsze mogłeś się urodzić z zespołem
          > Downa, więc nie jest najgorzej.

          Po takim tekscie widac, ze potrafisz sie cieszyc , ze inni maja gorzej od ciebie. Troche to obrzydliwe, a troche jakies prymitywne i nie ma co z toba gadac. Poza tym ludzie z zespolem Downa sa w sumie radosni i wewnetrznie szczesliwi. Moze zainteresuj sie nimi zamiast soba egoisto.
    • anonim_ka Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 13:56
      Gdybym miała prawo jazdy na auto , pomyślałabym ze jako niedoszlifowany kierowca kokieteryjnie mylisz pedal... Gazu i Hamulca.
      I za każdym razem kiedy przypakujesz w np : jakiegos ludzia , ściane itd bądż wykopyrtniesz sie na dachowanie .. wyrywasz resztki pozostalego owłosienia< skadkolwiek chcesz i możesz>
      rozpaczasz nad swoja zla dolą.. plując przy tym na okolicznych..
      Spotkalam na terapeutycznych szlakach takie osóbki które oczekiwały ze to swiat , psycholog bądz grupa .. poda na tacy , poukłada i bezboleśnie oszlifuje < jej> mu zyciorys i <czasem wredny oraz leniwy> charakterek.
      A rusz skarbie 4-literki. Rozejrzyj sie :))
      Ponoc najgłośniejszy w orkiestrze jest bęben - bo pusty.
      Może włożysz tam troche wiedzy ?! decyzja nalezy do Ciebie.
      "Pomóż sobie , daj światu odpocząć."
      • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 16:50
        anonim_ka napisała:

        > Gdybym miała prawo jazdy na auto , pomyślałabym ze jako niedoszlifowany kierow
        > ca kokieteryjnie mylisz pedal... Gazu i Hamulca.
        > I za każdym razem kiedy przypakujesz w np : jakiegos ludzia , ściane itd bądż
        > wykopyrtniesz sie na dachowanie .. wyrywasz resztki pozostalego owłosienia<
        > ; skadkolwiek chcesz i możesz>

        zgrabne metafory ale zdecydowanie nie nadazam za Twoim tokiem rozumowania

        > rozpaczasz nad swoja zla dolą.. plując przy tym na okolicznych..
        > Spotkalam na terapeutycznych szlakach takie osóbki które oczekiwały ze to swiat

        nie zale sie ani tym bardziej nie unikam odpowiedzialnosci zwalajac wine na innych. probuke sie dowiedziec gdzie lezy problem i jak go naprawic jesli jest korygowalny

        > , psycholog bądz grupa .. poda na tacy , poukłada i bezboleśnie oszlifuje
        > < jej> mu zyciorys i <czasem wredny oraz leniwy> charakterek

        to pierwsza rzecz ktora przerabia z klientem kazdy chyba terapeuta, nie trzeba mi tego przypominac

        > A rusz skarbie 4-literki. Rozejrzyj sie :))
        > Ponoc najgłośniejszy w orkiestrze jest bęben - bo pusty.
        > Może włożysz tam troche wiedzy ?! decyzja nalezy do Ciebie.
        > "Pomóż sobie , daj światu odpocząć."

        Znowu za Toba nie nadazam. Wydaje mi sie ze sugerujesz ze jestem albo zblazowany albo leniwy. Bralem i taka mozliwosc pod uwage kiedy probowalem poradzic sobie z problemem i nie sadze zeby to bylo to. Od pierwszego roku studiow az do teraz nigdy nie bylem bez pracy zarobkowej dluzej niz 3mce, w domu tez sie nie obijam, nie boje sie mlotka ani miernika elektrycznego, dodatkowo hobbystycznie bawie sie w ogrodnika. Dodatkowo jestem z rodziny alkoholowej i od najmlodszych lat mialem troche wiecej wyzwan niz moi rowiesnicy. Moj problem polega na tym ze czuje sie malo warty, glupi i nie czerpie radosci z zycia choc wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazuja na to ze powinienem. JEsli masz dla mnie jakas rade to wyjasnij prosze o czym piszesz, wprost i bez zagmatwanych metafor.
    • eirene-the-best Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 21:01
      Miał rację Edmund Spenser,który już w XVI wieku stwierdził :To umysł czyni człowieka zdrowym lub chorym,zdesperowanym lub szczęśliwym,bogatym lub biednym.
      Cały czas to samo próbuję powiedzieć CTZtŚ i jak dotąd bez skutku.Zaparł się i twierdzi,że jest stracony.Jeśli będziesz nadal tak myślał,to rzeczywiście będziesz stracony,bo tak postanowiłeś!
      Nie rozumiem dlaczego twierdzisz,że Tobie nie da się pomóc,skoro ludzie bardziej od Ciebie dotknięci i doświadczeni przez los potrafią wyjść z choroby.
      Kobiety,które zostały brutalnie zgwałcone,dzieci alkoholików bite i poniżane potrafią się uporać z traumatycznymi przeżyciami i wyjść na prostą.Psychoterapią leczy się schizofreników,osoby z zaburzeniami osobowości typu borderline,zaburzeniami odżywiania,uzależnieniami i nie wiem dlaczego akurat Tobie nie można pomóc? Myślę,że tylko dlatego,że nie chcesz tej pomocy.
      Pisałam Ci o terapii schematu,która mogłaby być pomocna w Twoim wypadku,by zmienić oprogramowanie,które sobie załadowałeś.
      Również hipnoterapia przy użyciu hipnozy mogłaby być mogłaby być pomocna w tej materii.
      Z tego, co oboje piszecie wynika,że oboje macie podobny problem;braku chęci do życia i motywacji do jakiegokolwiek działania.Sądzę,że tym co Was hamuje jest przeszłość. Oboje macie za sobą bardzo trudne przeżycia emocjonalne ,z którymi nie potraficie się do tej pory uporać i to jest przyczyna Waszego obecnego stanu.Nie żyjecie teraźniejszością,bo jesteście w przeszłości.
      • eirene-the-best Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 21:22
        Zainteresujcie się :http:hipnoterapia.info.pl
        • eirene-the-best Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 21:25
          hipnoterapia.info.pl
          • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 21:45
            > hipnoterapia.info.pl

            To żart? Mam rozumieć, że Twoim zdaniem moje problemy rozwiąże cwaniaczek z rzadką bródką, hipnotyzując mnie via Skype? I co? Nic naprawdę na tej stronie nie zapaliło Ci lampki ostrzegawczej? Zwróć uwagę na tę listę po boku. Facet przez internet leczy wszystko: od nadwagi przez fobie po nieśmiałość. Krótko mówiąc, kolejny szarlatan z rzekomym panaceum.

            Ja wiem, że masz dobre intencje, że chcesz pomóc, że rozumiesz moje cierpienie - naprawdę to doceniam, ale tych recept po prostu nie sposób przyjąć.
            • eirene-the-best Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 01:18
              Nie każę Ci się hipnotyzować akurat u niego.Rozumiem,że przez Skypa pracuje już z klientami wdrożonymi,a wcześniej uczy autohipnozy,lub zakłada kotwice hipnotyczne.Nie wiem zresztą,może się mylę ?
              Pracuje z klientami u siebie,bo czytałam opis,jak wyglądają sesje.
              Z tego co widzę,to on nie jest psychoterapeutą tylko hipnotyzerem .Z tego co czytałam, pracuje jakąś metodą ,której nie znam.Myślałam tylko,że ewentualnie z pogadasz z nim.To nic nie kosztuje.
              Hipnoza naprawdę bardzo skraca drogę do głębokich pokładów naszej psychiki.
    • lifeisaparadox Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 22:13
      Ja myślę że to jest kryzys zbyt dużej ilości sprzeczności których chcąc nie chcąc z czasem doświadczamy coraz więcej w swoim życiu, braku kultywowania swojej niezależności.
      Może powrót do wiary?
      • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 22:18
        > Może powrót do wiary?

        I po co go namawiasz? Przestał wierzyć w te niedorzeczności, to tylko się cieszyć.
        • lifeisaparadox Re: stoje w miejscu, pomocy 15.05.12, 23:12
          co_to_za_taki_swiat napisał:

          > > Może powrót do wiary?
          >
          > I po co go namawiasz? Przestał wierzyć w te niedorzeczności, to tylko się ciesz
          > yć.

          Biorąc Ciebie za przykład to najlepiej robić dokładnie na odwrót.
          • renkaforever Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 07:15
            Klucz do przyszlosci lezy w przeszlosci. Gdzies jest ten klucz, ktorym otworzysz sobie drzwi do przyjemnosci w zyciu. Kazdy moment bedzie wartosciowy i bedziesz chcial, zeby trwal i trwal..
          • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 09:14
            > Biorąc Ciebie za przykład to najlepiej robić dokładnie na odwrót.

            Ale moje problemy się nie biorą z braku wiary i wiesz o tym doskonale, więc nie wiem, po co te złośliwości.
            • hatroha Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 09:17
              Dalajlama, zapytany o to, co go najbardziej zadziwia w ludzkości, odpowiedział:

              "Człowiek. Bo poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera,tak na prawdę nie żyjąc."
            • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 10:55
              co_to_za_taki_swiat napisał:

              > > Biorąc Ciebie za przykład to najlepiej robić dokładnie na odwrót.
              >
              > Ale moje problemy się nie biorą z braku wiary i wiesz o tym doskonale, więc nie
              > wiem, po co te złośliwości.

              To co ja widze w Tobie to przede wszystkim brak jakiejkolwiek nadziei. Wybacz to co napisze ale boje sie wlasnie w takim stanie skonczyc, miewam takie uczucie czasami ale na szeczescie jeszcze nie caly czas.
              W moim przypadku ta "wiara" o ktorej pisze to bylo wewnetrzne przeswiadczenie o tym ze warto jest byc DOBRYM czlowiekiem, ze na swiecie mimo wszystko nie wszystko jest takie ZLE.
              Tyle ze w naszej rzeczywistosci promowane sa zupelnie inne wartosci a ludzie dobrze w najlepszym wypadku koncza wykorzystani i obsmiani. Niestety nie potrafie sie zaadaptowac i zostac egoistycznym cwaniakiem ktory mysli tylko o sobie - nie mysl ze nie probowalem - ale sprawia mi to wiecej bolu niz teraz.
              • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:04
                > To co ja widze w Tobie to przede wszystkim brak jakiejkolwiek nadziei. (...) boje sie wlasnie
                > w takim stanie skonczyc

                Nie dziwię Ci się, życie bez nadziei to koszmar, człowiek nie może żyć bez nadziei. Ale u mnie też nie zawsze tak było, do mniej więcej 20 roku nie miałem najmniejszych skłonności depresyjnych, później też bywały momenty, że jakąś tam nadzieję miałem.

                > W moim przypadku ta "wiara" o ktorej pisze to bylo wewnetrzne przeswiadczenie o
                > tym ze warto jest byc DOBRYM czlowiekiem

                Też mam takie przeświadczenie.
              • eirene-the-best Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:42
                Powtarzam się,lecz naprawdę uważam,że Wam obu potrzebna jest porządna terapia.Nie wiem gdzie mieszkacie,lecz w Warszawie mogę polecić Panią prof.dr hab.n.med. Irenę Namysłowską z Instytutu Psychiatrii i Neurologii.Warto byłoby dostać się tam do Kliniki Leczenia Nerwic.Jest tam też Poradnia Przykliniczna,gdzie przyjmuje dr Andrzej Krężel również cieszący się dobrą opinią,Taki trochę dr House.Jest to w ramach NFZ.Mogą się tam dostać pacjenci nie tylko z Warszawy.
                Z prywatnych ośrodków, mogę polecić Ośrodek "Rasztów",który ma chyba najdłuższe doświadczenie w psychoterapii nerwic i depresji.
                Podtrzymuję też sugestię skorzystania z pomocy hipnoterapii.
                Uważam,że sami nie wyjdziecie z tego,a wszelkie rady tutaj, to takie przelewanie z pustego w próżne.
                Uwierzcie mi,że naprawdę możecie z tego wyjść i prowadzić życie bardziej satysfakcjonujące.
                • hatroha Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:43
                  eirene, wyślij mi swoje foto na e-maila.
                  • eirene-the-best Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:50
                    A po co Ci moje foto ?
                    • hatroha Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:51
                      Do intelektualnej, duchowej podniety.
                      • eirene-the-best Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 13:12
                        Nie żartuj ! Napisz poważnie; dlaczego chciałeś moje zdjęcie?
                        • hatroha Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 17:23
                          Zacząłem traktować Ciebie poważnie, w znaczeniu, że będę uważniej zwracał uwagę na to co masz do powiedzenia. Prośba o zdjęcie- czytając Ciebie chciałbym widziec oczami wyobraźni Ciebie. Chciałbym być bliżej Twojej rzeczywistości a przy tym chciałem sprawdzić czy jesteś osoba odważną, nie bojącą sie o własną anonimowość.
                          Lubię osoby odważne, mające wewnętrzną siłę, która nie pozwoli im się bać, że wysłanie komus włąsnego zdjęcia może uczynić tej osobie coś złego.

                          Mam wspaniałą kobietę, nie zbieram fotek i nie brandzole się patrząc na nie.
                          • eirene-the-best Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 23:47
                            To ,o czym na końcu piszesz, nawet mi na myśl nie przyszło.Zaciekawiła mnie tylko bardzo Twoja prośba.
                            Pochlebia mi to co napisałeś,lecz zdjęcia Ci nie prześlę.
                            Uważam ,że jestem odważna i nie muszę tego udowadniać.Nie obawiam się utraty anonimowości ,bo żadnych osobistych informacji tutaj nie podawałam,a swoich poglądów nie mam powodu się wstydzić.Nie podejrzewam też każdego o chęć wyrządzenia mi krzywdy.Objechałam duży kawałek świata i nic złego nigdzie mnie nie spotkało. Nigdy przed wyjazdem też takich obaw nie miałam.
                            Masz rację,że zdjęcie umożliwia wejście w czyjąś rzeczywistość,a byłby to w tym wypadku kontakt jednostronny.


                • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:49
                  Niestety nie mieszkam w Polsce. Jest i u mnie kilkoro mlodych Polskich psychologow ale nie jestem w stanie obiektywnie ocenic ich kompetencji czy kwalifikacji (subiektywnie - uwazam ze dotychczasowa terapia mi pomogla). Na zadne sesje przez internet raczej sie nie zdecyduje, chyba ze ktos naprawde dobry i polecany w ten sposob pracuje - watpie w to bo to nie ten kontakt na zywo.
            • lifeisaparadox Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:50
              co_to_za_taki_swiat napisał:

              > > Biorąc Ciebie za przykład to najlepiej robić dokładnie na odwrót.
              >
              > Ale moje problemy się nie biorą z braku wiary i wiesz o tym doskonale, więc nie
              > wiem, po co te złośliwości.

              Ta, Twoje problemy biorą się z patologicznej, irracjonalnej wiary w to że wszystko jest w Tobie z*ebane i z przodu i z tyłu tylko samozagłada.

              Czasem łatwiej jest uwierzyć w istnienie złośliwych duchów i opętania u podatnych osób, niż psychologicznie czy psychiatrycznie zracjonalizować sens i znaczenie takiego steku pierdół i niedorzeczności jakie serwujesz na swój własny temat i przy okazji świata wkoło.
          • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 10:40
            > co_to_za_taki_swiat napisał:

            > > I po co go namawiasz? Przestał wierzyć w te niedorzeczności, to tylko się cieszyć.

            Nie rozumiesz CTZTS. Tu nie chodzi o wiare w faceta na chmurze i ciskajacego w Ciebie gromami. Tu chodzi o NADZIEJE i SENS. Kiedy rozejrzysz sie dokola okiem sceptyka, nietrudno dojsc do przekonania ze to wszytko sensu nie ma i nadzieje stracic. Pozniej tylko zostaje mechaniczne machanie lyzka, praca, spanie i zgorzkniale komentarze w internecie. Jesli mam wybierac miedzy twardym racjonalizmem i takim zyciem a wiara w faceta na chmurze ktora daje mi sile do zycia i bycia dobrym czlowiekiem to dla mnie wybor jest oczywisty. Niestety, jak pisalem, nie potrafie do wiary wrocic - glownie przez ludzi ktorzy owa wiare strasznie wypaczaja.
            • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 10:54
              > Kiedy rozejrzysz sie dokola okiem sceptyka, nietrudno dojsc do przekonania ze to wszytko
              > sensu nie ma i nadzieje stracic. Pozniej tylko zostaje mechaniczne machanie lyzka, praca,
              > spanie i zgorzkniale komentarze w internecie. Jesli mam wybierac miedzy twardym
              > racjonalizmem i takim zyciem a wiara w faceta na chmurze ktora daje mi sile do zycia i
              > bycia dobrym czlowiekiem to dla mnie wybor jest oczywisty.

              Ja gdybym tylko miał takie możliwości, chętnie czerpałbym z życia, nie zastanawiając się nad jego "sensem". Wtedy byłbym szczęśliwy. Niestety, nie mam takich możliwości. W każdym razie wiara czy jej brak nie ma z tym nic wspólnego, nie w moim przypadku.
              • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:06
                > Ja gdybym tylko miał takie możliwości, chętnie czerpałbym z życia, nie zastanaw
                > iając się nad jego "sensem". Wtedy byłbym szczęśliwy. Niestety, nie mam takich
                > możliwości. W każdym razie wiara czy jej brak nie ma z tym nic wspólnego, nie w
                > moim przypadku.

                U mnie posiadanie tego sensu warunkuje to czy ciesze sie zyciem czy nie. Technicznie mam mozliwosci. Mam odlozone troche srodkow, mam jak i mam z kim. Ale jak, jesli budzisz sie w piekny sloneczny dzien i myslisz sobie "ku*rwa, znowu". Ile sie tak mozna do wszystkiego zmuszac. Dawniej, kiedy mialem nadzieje i sens (nawet jesli nie potrafilem go w jakis oczywisty sposob zdefiniowac) to mialem i chec do dzialania i radosc z dzialania - dlatego tak uparcie wiaze ze soba te sprawy.
                • co_to_za_taki_swiat Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:11
                  > U mnie posiadanie tego sensu warunkuje to czy ciesze sie zyciem czy nie.
                  > Technicznie mam mozliwosci. Mam odlozone troche srodkow, mam jak i mam z kim.

                  Ja nie mam z kim, bo nie jestem niestety dostatecznie atrakcyjny dla ludzi, żeby byli mną zainteresowani. Ale może w takim razie, skoro w Twoim przypadku nie istnieją przyczyny obiektywne, to łatwo by Cię można wyleczyć jakimiś tabletkami? Albo może masz jakąś czysto somatyczną przyczynę? Dla mnie nie ma ratunku, bo jestem zjebem i za bardzo dostałem po dupie, nie ma na to niestety lekarstw. Ale Ty, moim zdaniem, powinieneś się przebadać. Idź do lekarza.
                  • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:22
                    Bylem i u psychiatry i u psychologa. Psychiatra dal tabletki po ktorych spalem i to byl jedyny efekt - nie bylo mi weselej, nie przestalem mimowolnie myslec ani analizowac. psycholog odpowiedzial na pytanie ktore mnie najbardziej meczylo - czy to ja jestem nienormalny czy swiat. nie chce sie nawpieprzac tabletek i lazic usmiechniety od ucha do ucha, zreszta to tak nie dziala.
                    Mysle, ze pomogloby mi gdybym:
                    a) spotkal wiecej normalnych, nienawiedzonych autentycznie dobrych ludzi - niestety nie spotykam.
                    b) znalazl sposob jak wylaczyc niepotrzebne i mimowolne myslenie i zadreczanie sie w myslach. Tabletki na to nie pomogly, troche pomogla ksiazka E.Tolle'a ale nie na dlugo.
                    • hatroha Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:24
                      Depcan - wpadnij na występ kabaretu LIMO.
                      • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 11:43
                        > Depcan - wpadnij na występ kabaretu LIMO.

                        Niestety nie mieszkam w Polsce ale czasem i do mnie zawitaja polskie kabarety. Zastosuje sie do porady :)
    • jan_stereo Re: stoje w miejscu, pomocy 16.05.12, 23:57
      A pomagasz fizycznie innym, jesli tak to jak ?
      • renkaforever Re: zauwazylam tu wiare 17.05.12, 05:48
        Zauwazylam, ze jest tu wiara, w jednym przypadku silna wiara w zlo i brak sil do wyplatania sie z tej wiary, a w drugim przypadku znuzenie rutyna powielanych codziennie czynnosci. Kazdy by sie zadusil, gdyby musial robic cos, czego nie lubi. Ciekawy jest ten hold dla zla.. bo inaczej tego nie mozna ujac , bo wszelkie dobre intencje sa kontrowane. Od takiej wiary niedaleko do ekstremizmu.
        • depcan Re: zauwazylam tu wiare 17.05.12, 11:25
          > Zauwazylam, ze jest tu wiara, w jednym przypadku silna wiara w zlo i brak sil
          > do wyplatania sie z tej wiary, a w drugim przypadku znuzenie rutyna powielanych
          > codziennie czynnosci. Kazdy by sie zadusil, gdyby musial robic cos, czego nie
          > lubi. Ciekawy jest ten hold dla zla.. bo inaczej tego nie mozna ujac , bo wszel
          > kie dobre intencje sa kontrowane. Od takiej wiary niedaleko do ekstremizmu.

          Odpowiadasz na moj post renkaforever? Jesli tak to w moim przypadku daleko do holdowania zlu choc w istnienie Zlego owszem - wierze. Nie chce tu publicznie wchodzic w sprawy wiary bo to dla mnie zbyt intymne tematy ale napisze tylko ze uswiadomilem sobie wlasnie jedna rzecz - ja nie tyle stracilem wiare co stracilem wiare w Jego milosierdzie - to znacznie gorzej. Faktem jest tez ze nie pracuje aby ta wiare odzyskac. Po pierwsze - nie widze sensu, po drugie - nie wiem jak.
      • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 17.05.12, 11:17
        W tej chwili juz nie. Dawniej pomagalem fizycznie (w rehabilitacji niepelnosprawnego) oraz udzielalem sie na jednej z grup wsparcia. Mam jeszcze kontakt z kilkoma osobami z grupy wsparcia ale nie angazuje sie w to juz glebiej - jestem na to zbyt slaby i chyba zbyt pyszny - bardzo mnie to drenowalo z sil, martwilem sie czyimis problemami a osobom ktore probowalem wspierac nie poprawialo sie - czesto tkwily w jakims bolu lub problemie, masochistycznie sie nim delektujac ale bez faktycznych prob uzdrowienia sytuacji.
        • lifeisaparadox Re: stoje w miejscu, pomocy 17.05.12, 12:45
          Religia i pomaganie innym to dwa zalecane przez specjalistów czynniki wpływające na poprawę samopoczucia i zdrowia psychicznego
          • renkaforever Re: wiara 17.05.12, 22:53
            Pewnie, wiara w MOC , ktora jest wszechpotezna, a jest, chyba nie ma watpliwosci w tym wzgledzie.. rozejrzyj sie wokol, zobacz ilu "dupkow" o tobie decyduje.. jak myslisz dlaczego? bo maja wiare ! Wiara unosi , dodaje skrzydel, pomaga przetrwac, pomaga osiagac to, co wydaje sie nam dzisiaj nieosiagalne. Ja wiary szukam w sobie, podczas medytacji. Obserwuje nature i ludzi. Jestesmy tu troche na tym swiecie i nie zawsze robimy to, co chcemy, przewaznie to, co trzeba, albo co musimy..ale te chwile wolnosci , kiedy mozemy zrealizowac to, co chodzilo nam po glowie tyle lat, miesiecy, dni, te chwile, to efekt naszej wiary w MOC,
            to efekt wiary w siebie , w to, co robimy teraz. Bo to, co robisz teraz sklada sie na twoj rezultat za jakis czas. Tak jak budowanie z klockow. Kazdy klocek ma jakies imie: usmiech, entuzjazm, talent, rozpacz, cierpienie, nuda..itd jest tych klockow miliony i budujesz z nich swoje zycie jak kiedys budowales domki i zamki warowne...Od ciebie zalezy ktory klocek wybierzesz.
    • witamy_w_iowa Re: stoje w miejscu, pomocy 28.05.12, 23:40
      Witaj :)

      Chyba mamy coś wspólnego, jakiś taki permanentny brak motywacji, wieczne "nie chce mi się". Mechaniczne rozrywki, o tak!!!! Czasem mam wrażenie, że umrę pusta i znudzona.
      Próbuję choć trochę realizować to, co lubię - i daje mi to satysfakcję, czasem bardzo dużą. A jednak czegoś brak, czasem brak dojmująco.

      Na pewno nie ma - tej prostej - miłości. Mam wrażenie, że ona wiele by zmieniła. Póki jednak jej nie ma, co będzie - nie wiem. Są bliscy ludzie, ale samotność czasem boli mocno.

      Mam jednak coś, czego Ty mówisz, że nie masz. "Mam wiarę" to może zbyt dużo, "jestem wierząca" bardziej chyba to oddaje. Taką decyzję - drogę podjęłam i daje mi to pewną nadzieję. Że Ktoś chce mi pomóc odnaleźć ten sens, prawdziwe życie, prawdziwą siebie. Że Kogoś to obchodzi moja szamotanina. Wiara to nie jest jednak gotowe rozwiązanie, tylko jakaś przygoda, która - jak mam nadzieję - będzie mieć megahappy end, ale przecież nie wiem jak to będzie... i wątpliwości są, trudności, bunt itd.

      Jeśli czujesz, że być może to wiara przywróci Ci poczucie sensu, może warto tam czegoś poszukać? Moim zdaniem nic nie tracisz.
      Pozdrawiam.
      • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 29.05.12, 11:14
        witamy_w_iowa napisała:

        > Chyba mamy coś wspólnego, jakiś taki permanentny brak motywacji, wieczne "nie c
        > hce mi się". Mechaniczne rozrywki, o tak!!!! Czasem mam wrażenie, że umrę pusta
        > i znudzona.

        u mnie to nie tyle brak checi co jakas niemoc, smutek ktorych nie umiem przemoc

        > Jeśli czujesz, że być może to wiara przywróci Ci poczucie sensu, może warto tam
        > czegoś poszukać? Moim zdaniem nic nie tracisz.

        probowalem i sie nie udawalo, nie wiem co jeszcze moglbym zrobic, byc moze bylem zbyt malo wytrwaly, nie czuje juz niestety Jego bliskosci ani wsparcia
        • witamy_w_iowa Re: stoje w miejscu, pomocy 29.05.12, 12:32
          > > Jeśli czujesz, że być może to wiara przywróci Ci poczucie sensu, może war
          > to tam
          > > czegoś poszukać? Moim zdaniem nic nie tracisz.
          >
          > probowalem i sie nie udawalo, nie wiem co jeszcze moglbym zrobic, byc moze byle
          > m zbyt malo wytrwaly, nie czuje juz niestety Jego bliskosci ani wsparcia

          Co mam Ci powiedzieć? Ja też czasem nie czuję. I chyba nigdy nie będę mieć PEWNOŚCI, że On słyszy. Dostaję czasem jednak odpowiedzi na moje pytania. Czasem uda mi się uwierzyć, że to On. I bardzo często Mu mówię, że nie mogę uwierzyć i żeby się jeszcze zautoryzował.
          Wiara nie jest jednak łatwa i oczywista (ok, dla niektórych jest) i nie zawsze dostaniesz odpowiedzi, których oczekujesz, w sposób jakiego oczekujesz. Na pewno wytrwałość jest tu nie od rzeczy.
          Ja - rozważywszy wszelkie za i przeciw - chciałabym wytrwać.

          Jeśli chcesz przyjąć ode mnie jakieś rady - to może regularna z Nim rozmowa oraz otwarte oczy, uszy, umysł i serducho. Zmiany możesz zobaczyć dopiero z perspektywy czasu. A może całkiem szybko.

          Pozdrowienia :)
          • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 29.05.12, 12:46
            witamy_w_iowa napisała:

            Ja nie tyle mam problem w uwierzenie w Boga ale w uwierzenie w Jego milosierdzie i w to ze Mu zalezy. To, jak mi sie zdaje, nazywa sie ladnie "grzech przeciwko Duchow Swietemu".
            • witamy_w_iowa Re: stoje w miejscu, pomocy 29.05.12, 13:24
              depcan napisał(a):

              >
              > Ja nie tyle mam problem w uwierzenie w Boga ale w uwierzenie w Jego milosierdzi
              > e i w to ze Mu zalezy. To, jak mi sie zdaje, nazywa sie ladnie "grzech przeciwk
              > o Duchow Swietemu".

              Wiesz, ja niespecjalnie mam władzę orzekać, czy coś jest grzechem czy nie :D

              Natomiast sam napisałeś "mam problem" i od razu diagnozujesz to jako wielki grzech - bo takimi są te przeciwko Duchowi Świętemu.

              Jeśli chcesz powrócić do przygody, rozmowy, a może przyjaźni z Bogiem, to warto chyba zacząć od próby nawiązania z Nim jakiegokolwiek kontaktu, więzi, niż od wkładania problemów z wiarą do szufladki "grzech".

              Ja bym raczej próbowała dać Mu szansę, by pokazał, że Mu zależy.

              • renkaforever Re: stoje w miejscu, pomocy 29.05.12, 20:49
                A ja bym proponowala ci zmowic Koronke do Milosierdzia Bozego. Mozesz znalezc na internecie tekst, tylko zgoogluj ten tylul. Ciekawe co sie wydarzy jak to zrobisz. Po jednym albo dwoch dniach. Powodzenia.
                • depcan Re: stoje w miejscu, pomocy 30.05.12, 10:39
                  renkaforever napisała:

                  > A ja bym proponowala ci zmowic Koronke do Milosierdzia Bozego. Mozesz znalezc n
                  > a internecie tekst, tylko zgoogluj ten tylul. Ciekawe co sie wydarzy jak to zro
                  > bisz. Po jednym albo dwoch dniach. Powodzenia.

                  Hej, czy Ty aby nie radzilas niedawno komus palenia ksiazek? ;) A jednak prezentujesz mocny poziom uduchowienia ;) Znam koronke jeszcze z pielgrzymek, niedawno nawet ktos mnie prosil o odmowienie w jego intencji. Nigdy nie przyszlo mi do glowy zrobic to w swojej. Zreszta, dawno o nic Go nie prosilem dla siebie. Dziekuje za pomysl.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka