Dodaj do ulubionych

Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc

23.07.12, 10:53
Jako, ze widze ten problem u siebie, zostalo to tez wypunktowane, i mysle tez ze to dosc powszechny problem, szczegolnie wsrod osob 'z przeszloscia'- taki temat: gdzie lezą granice miedzy byciem wycieraczką a samoobroną a zarazem miedzy samobrona a przewrazliwieniem/nadreaktywnoscia.

Idealnie człowiek powinien bronic się, gdy jest zaatakowany i dostosowa siłę/ strategię obrony do rodzaju ataku. Mniej idealnie jest, gdy człowiek nie broni się i pozwala inym deptac swoje prawa i godnosc. Jednak w ramach zmany tego nawyku i praktyowania sztuki obrny moze pojawic sie wlasnie przesadne wyczulenie.
Szczególnie, gdy sa okolicznosci sprzyjajace (odpowiednie wychowaie czy historia bycia obiektem agresji/znęcania/nękania).


Problem byłby rozwiązywalny pstryknięciem palca gdyby ta granica była sztywna i wyraźna, gdyby dało sie powiedziec 'zachowanie A i B to agresja, zachowaie C i D to żart, zachowanie E i F to sluszna krytyka'. Niestety tak ie jest, z wielu powodow.

Po pierwze, rozni ludzie i rozne kregi spolczne/kulturowe inaczej definiuje te granice. Po drugie, w duzej mierze zalezy to od sytuacji osobistej i kontekstu, a takze od relacji miedzyludzkiej. No i trzy- a przede wszystkim trzy- i mój główy obiekt uwagi tutaj- to jest fakt, ze rzadko kiedy agresja, krytykanctwo czy nękanie odbywa sie w jawny sposób i z otwartą przyłbica.

Prawie zawsze osoby nekające innych czy agesywne, znęcajace sie czy wykorzystujące innych mają dla swych działan jakies uzasadnienie, ktore mozna nazwac czy to racjonalizacja czy manipulacja- w zaleznosci od tego, na ile to nękanie inych jest perfidne, a na ile wynika np z przyzwyczajenia.

I tutaj lezy głowny probem mój i pewnie wielu ludzi- bo tutaj w gre wchodzi juz intuicja, własny wybór, kwestia zaufania, a także pewności siebie (to ostatnie przede wszystkim). Jak mówię, rzadko ktos nęka otwarcie, z reguły ma jakies 'ale' i jakies usprawiedliwienia, a czsto jst nawet w tm biegły (praktyka czyni mistrza).


Opinie?
Obserwuj wątek
    • szaman.ka Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 23.07.12, 14:06
      Tak to jest powszechny problem neurotyków,że mają tendencję wszystko brać do siebie.Wynika to zarówno z niskiej samooceny własnej,jak i zwiększoną potrzebę akceptacji.
      Neurotyka nie zadawala ,że lubią go osoby mu bliskie,które on też lubi,lecz podświadomie chce,by go wszyscy lubili,nawet Ci,których on nie lubi.
      Na marginesie zaznaczam,żeby nie traktować Kropidły,jako jedynego, naczelnego neurotyka forumowego,bo takich zneurotyzowanych osób jest tutaj o wiele więcej.Tylko Kropidło mówi o swoich problemach otwarcie,a inne różnymi zachowaniami kompulsywnymi maskują swoje problemy.
      Taki ,mocno zneurotyzowany człowiek może się poczuć obrażony z bardzo błahego powodu,czasami zupełnie nie związanym z nim.Np.Ktoś go nie zauważył i go nie pozdrowił,ktoś mógł nie dosłyszeć co mówił,źle go zrozumieć.Czekanie na kogoś,przełożenie spotkania przez kogoś,mogą być interpretowane przeciwko sobie przez taką osobę.
      Posiadanie odmiennej opinii przez jakąś osobę również może stanowić źródło urazy.I to takiej,niezwiązanej absolutnie z relacją między nimi. Znany mi jest np. przypadek dwóch spokrewnionych z sobą osób,ktore tak się pokłóciły na temat kandydatów na prezydenta,że zerwały z sobą kontakty na całe lata.
      (Tutaj Makaiq miał rację,tylko,że on to wszystko, co może,(a nie musi) być objawem neurotycznym przypisywał Kropidle,tak jakby wkładał go w gotowy uniform, przewidziany dla neurotyków.)
      Neurotyk też chce, by jego życzenia były przez bliskie osoby odgadywane i spełniane w lot.Nie jutro czy pojutrze,lecz zaraz ,natychmiast.Często taka osoba nie mówi swojemu partnerowi na czym jej zależy i się obraża,że ta nie odgadła jego życzeń.
      Wtedy czuje się nieważny i że jego życzenia się nie liczą.Czuje się odrzucony w każdej sytuacji,która nie jest zgodna z jego pragnieniami.Takie osoby niesłychanie mocno reagują na odrzucenie i odejście partnera.Często posuwają się wtedy do stalkingu.
      Stopnie wrażliwości osób neurotycznych na odrzucenie są oczywiście bardzo zróżnicowane.
      Ja osobiście jeśli chodzi o Ciebie Kropidło nie zauważyłam bardzo nasilonych reakcji neurotycznych. Owszem, dotykały Cię niektóre stwierdzenia i opinie niektórych osób,ale one były obraźliwe w odbiorze również innych osób,a nie tylko Twoim subiektywnym,czyli były adekwatne.
      Jedyne, na co zwracałam uwagę,że zaraz, gdy Ci ktoś coś zarzucał, zaczynałeś się tłumaczyć i usprawiedliwiać. To niestety stanowi zachętę do dalszych ataków.
      Musisz bardziej zaufać swoim uczuciom.To one wyznaczają Twoje granice.Jeśli coś staje się dyskomfortem dla Ciebie oznacza,że ktoś przekroczył Twoje granice.
      Nie ma jakichś powszechnie obowiązujących standardów w tym zakresie.Chociaż istnieją upowszechnione w danej kulturze jakieś normy zwyczajowe co wypada,a co nie,to każda relacja jest inna.Możesz na przykład pozwolić przyjacielowi podśmiewać się z siebie,a inna osoba nie będzie mogla sobie na to pozwolić. Pamiętaj ! To Ty jesteś tutaj szefem !

      Widzę,że nadal robisz ten błąd,co dawniej. Znowu skupiasz się na motywacjach innych ludzi zamiast na tym, czy to co słyszysz od nich,czy tutaj czytasz na forum obraża lub dotyka, Cię,sprawia Ci przykrość ,złości Cię,doprowadza do ściekłości,furii? Jest Ci smutno ?
      Ty musisz nauczyć się rozpoznawać swoje własne uczucia i je wyrażać,a nie zastanawiać i analizować czyjeś motywacje.
      Musisz też nauczyć się reagować na krytykę.
      • kropidlo5 Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 23.07.12, 14:28
        Dzieki, trafna (jak zwykle) diagnoza. Faktycznie, rozne sa stopnie tych reakcji, ja mimo pewnego problemu neurtycznych reakcji do takiego stopnia nie przejawiam, moze w duzym stopniu dzieki temu, ze jestem swiadom problemu. Znam rowniez ludzi, ktorzy potrafia 'robic fochy' albo robic problemy na tej zasadzie. Czesto sie uwaza, ze to domena kobiet, ale niekoniecznie.

        Szczerze to oboje mi rodzice na swoj sposob przejawiaja takie zachowania. Matka domaga sie specjalnych wzgledow, jak dostanie prezent taki sam jak ojciec to uwaza, ze ja to poniza. Ojciec natomiast jest specjalista w tworzeniu sytuacji 'zgadnij, na co sie obrazilem'.

        Ja sam uwazam, ze mialem z tym wiele wiekszy problem kiedys, w okresie djrzewania itp. Sam sie dziwie, ze bylem oglnie lubiana osoba, mimo tego, ale ja raczej krlem w sobie swoje urazy wynikajace z przewrazliwienia, moze dlatego. Poza tym jak mowie, robilem za 'ajnego goscia' wiec paradoksalie chyba uchodzilem za kogos, z kim wiele mozna sbie pozwolic, niektore osoby oczywisce wykorzystaly ten fakt w niecy sposob, drwiac i nękając, ale to byla miejszosc. Ogolnie nie mialem problemow z wiekszoscia ludzi i przekułem jakos tajemniczo te wady w zalety (jak mowie, 'fajny gosc', kompromosiwy, centrysta, mędrzec itp- tak nie postrzegano, a to byl powod do nerwicy bo wiedzialem sam, ze ie jestem kims taim tak naprawde i balem sie 'dekonspiacji')



        ostati akapit slyszny, zajmuje sie otywacjami, zamiast faktami- czyli nadal gram w takim momemncie rle tego, ktory odpowiada za czyjes zachowania i dalej brnie w relacje, gdzie ja jestem zawsze winny a inni maja zawsze racje, mimo pozornej obrony, ale gra toczy sie na 'mojej polowie', musze na tym sie bardziej skupic.
        • szaman.ka Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 23.07.12, 14:44
          Masz zająć się uczuciami-przede wszystkim swoimi !
      • szaman.ka Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 23.07.12, 14:39
        Zacznij np.od tego i napisz,jak odebrałeś stwierdzenie uczynione przez To.niemożliwe z tego wątku o starym psie- o Kropidłach,które ja mu zarzuciłam ,że jest co najmniej lekceważące czy nawet pogardliwe.
        Zakładając,że również odebrałeś je jako lekceważące, powinieneś wtedy powiedzieć : Wiesz : "ja odbieram to co napisałeś, jako lekceważenie mnie i moich problemow",lub
        coś w podobnym stylu,np."czuję,że lekceważysz takie osoby jak ja".
        Wtedy,Twój rozmówca musi się ustosunkować do tego, co powiedziałeś i albo się zreflektuje i Cię przeprosi lub złagodzi swoją wypowiedź poprzez wyjaśnienie Ci co miał na myśli,albo Ci zarzuci,że jesteś przewrażliwiony.
        Wtedy, masz jak na dłoni jego motywacje w stosunku do Ciebie.
        To znaczy dowiesz się czy ten ktoś zamierza szanować Twoje uczucia,czy nie zamierza się z nimi liczyć. OK ?

        • kropidlo5 Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 23.07.12, 22:03
          Tak, wiem o co chodzi. Szczerze mowiac akurat tego tekstu ze 'tutaj bylo juz wielu kropidlow' nie odebralem jakos specjalnie mocno,rozumiem, ze dla auora nie jestem zbyt ciekawym czy unikalnym przypadkiem i odbieram to jako prztyk raczej do 'kropidlow' niz 'kropidlo5'.

          Co mnie natomiast wywrocilo z rownowagi sweg czasu to byly klamstwa Renki typu 'kroidlo jest uposledzony' czy 'kropidlo ma uraz mozgu i matka miala z nim pieklo'. Z tym, ze ja poczatkowo zaczalem sie tlumaczyc, myslalem, ze to jakies nieporozumienie, ale potem uznalem, ze to po prostu jakas dziwna akcja.

          Problem jest w tym, ze ktos agesywny czy wredny prawie zawsze ma jakies 'usprawiedliwienie' dla swoich atakow czy slow, i tutaj pojawia sie moja mala pewnosc siebie by taka osobe 'zdyskwalifikowac' i zamiast tego nadal sie kloce i udowadniam.

          Czasem moze byc tak, ze ktos faktycznie sie pomylil, powiedzial cos w nerwach itp, i taki ktos bedzie sie tlumaczyl, i ten agresywny bedzie tez sie tlumaczyl w podobny sposob, taki wilk w owczej skorze.

          Ale wnisokuje, ze Tobie chodzi glownie o upraszczanie spraw i odwage wskazywania na wlasne uczucia, mysle ze to zadziala w przypadku wiekszosci osob, natmiast w przypadku osob typu Renka takie wyznanie prowokuje do dalszego dzgania, czy nie?
          • szaman.ka Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 24.07.12, 07:05
            Szerzej o krytyce chcę się wypowiedzieć w watku o krytykowaniu,ale tutaj jeszcze podpowiem,że można zamiast wprost przyznawać się do do swoich uczuć w stosunku do takiego krytykującego zapytać go wprost o jego intencje:"rozumiem,że chcesz mnie obrazić?"
            Jeśli ma dobre intencje,powinien się zreflektować.
            Jeśli krytyka jest wyjątkowo chamska(głupia) możemy to pytanie zmodyfikować:" A Ty zawsze( od dawna ) takim chamem(dupkiem) jesteś,czy tylko teraz chcesz mnie obrazić?". Działa !
          • jan_stereo Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 25.07.12, 10:16
            kropidlo5 napisał:

            > Problem jest w tym, ze ktos agesywny czy wredny prawie zawsze ma jakies 'uspraw
            > iedliwienie' dla swoich atakow czy slow, i tutaj pojawia sie moja mala pewnosc
            > siebie by taka osobe 'zdyskwalifikowac' i zamiast tego nadal sie kloce i udowad
            > niam.

            Ty juz nic nie udowadniasz, zwyczajnie stales sie agresywny i wulgarny po lini najmniejszego oporu, co wiecej, znalazles dla tego wygodne usprawiedliwienie. Zastanawia mnie czy w podobny sposob darles koty z rodzina i znajomymi, dziwiac sie potem, ze skoro Ty im przypie...les w slusznym mniemaniu (bo oni pierwsi tak uczynili), to oni juz nie powinni oddawac, bo nieslusznie ? I tak sie lejecie od lat, widac to bardzo wyraznie na forum, po tym jak podchodzisz do tego typu sytuacji i jak one eskaluja w jeszcze gorsze bagno, i skoro do tego syfu mozna bylo dojsc w pare tygodni wymieniania postow, to co moznaby osiagnac przez lat kilkanascie w zyciu realnym ?
            • kropidlo5 Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 25.07.12, 12:57
              Nie, ja taki troche odwazniejszy jstem od nidawna, wiekszosc zycia bylem jak zastraszony zając na miedzy.

              A po drugie, to juz teraz pzeginasz, zaczynasz spekulowac i przypinac mi łatki, nie, dziekuje za taki dialog.
              • jan_stereo Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 25.07.12, 13:21
                Bardzo podoba mi sie Twoja odpowiedz, serio, zdecydowanie cenie sobie czyjes stanowcze 'nie dziekuje' za dalsza rozmowe, zamiast powiedzmy, steku ch...ow i kurew pod moim adresem.
                • kropidlo5 Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 25.07.12, 17:45
                  Prosze bardzo. Ja nie mam w zwyczaju rzucac ku...mi i ch...ami, zdarza mi sie to wyjatkowo, raczej objawiam pasywno-agfresywny styl drwiny i sarkazmu, ale staram sie to przejaskrawiac tak, by nie urazac ludzi, naqet wrogow.
                • nazzilla Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 26.07.12, 16:19
                  jan_stereo napisał:

                  > Bardzo podoba mi sie Twoja odpowiedz, serio, zdecydowanie cenie sobie czyjes st
                  > anowcze 'nie dziekuje' za dalsza rozmowe, zamiast powiedzmy, steku ch...ow i ku
                  > rew pod moim adresem.

                  Och och, sam zalozyles egocentryczny watek na Chivasku, ja napisalam, ze mialam okazje poznac Jana o takiej, a nie innej ksywie. Tylko, ze to nie o Ciebie chodzilo, ten Jan ma poczucie humoru, a Ty jestes na punkcie czubka swojego nosa przewrazliwiony niczym stara baba. Taka prawda wysoki sadzie.
                  • jan_stereo Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 27.07.12, 18:17
                    Sprawia mi to olbrzymia przyjemnosc, owo przewrazliwienie i nie zamierzam tego zmieniac.
    • szaman.ka Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 23.07.12, 22:35
      Kropidło :
      Prawie zawsze osoby nekające innych czy agesywne, znęcajace sie czy wykorzystujące innych mają dla swych działan jakies uzasadnienie, ktore mozna nazwac czy to racjonalizacja czy manipulacja- w zaleznosci od tego, na ile to nękanie inych jest perfidne, a na ile wynika np z przyzwyczajenia.

      Tak się dzieje w przypadku osób projektujących na Ciebie swoją wrogość.Osoba projektująca zawsze musi mieć uzasadnienie -również potrzebne jej,by nie przyznać się do własnej wrogości,a umiescić ją w osobie krytykowanej.

    • mskaiq Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 24.07.12, 07:20
      Najlepsze rozwiazanie to nie miec zadnych znajomych. Wtedy nikt nie zaatakuje,
      wtedy nikt podstepnie nie zmanipuluje i wtedy zawsze się ma racje.
      Wtedy pada sie ofiarą własnego strachu. Nie da sie żyć bez kontaktów z ludźmi.
      Niestety ludzie nie są idealni, zresztą Ty również. Aby byc z ludzmi trzeba nauczyć
      kontaktowania z nimi, a przede wszystkim trzeba pozbyć się lęku który zniszczy każdą
      relacje.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • kropidlo5 Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 24.07.12, 16:48
        mskaiq napisał:

        > Najlepsze rozwiazanie to nie miec zadnych znajomych. Wtedy nikt nie zaatakuje,
        > wtedy nikt podstepnie nie zmanipuluje i wtedy zawsze się ma racje.
        > Wtedy pada sie ofiarą własnego strachu. Nie da sie żyć bez kontaktów z ludźmi.
        > Niestety ludzie nie są idealni, zresztą Ty również. Aby byc z ludzmi trzeba nau
        > czyć
        > kontaktowania z nimi, a przede wszystkim trzeba pozbyć się lęku który zniszczy
        > każdą
        > relacje.
        > Serdeczne pozdrowienia.




        Klasyczny 'strawman' czyli Sofizmat rozszerzenia,

        za Wikipedia:

        sofizmat – błąd logiczno-językowy, w wersji podstawowej polegający na atakowaniu przesadzonej wersji argumentu czy twierdzenia drugiej strony dyskusji („atakowanie chochoła”), czyli odpowiedź na stwierdzenie, które w rzeczywistości nie zostało przez drugą stronę wypowiedziane..


        Ani Szamanka ani nikt nie postulowal społecznej izolacji. Ale to nie znaczy, że trzeba wszystkie zachowania akceptować i przyjmować neutrealnie. W takiej sytuacji dochodzimy do kompletnego nihilizmu, nic nie jest dobre ani złe, nic nie jest słuszne ani nie, nic nie jest uzasadnione ani nie. Może to dobre na rozprawy filozoficzne, ale w życiu codziennym trzeba miec jakies wytyczne.
        • renkaforever Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 25.07.12, 08:26
          a mnie sie ta wypowiedz mskaiq podoba. rzeczywiscie nie da sie zyc bez ludzi, ale jak ktos ma ciagle z nimi konflikty i jest ciagle niezadowolony, to napewno sie od nich izoluje. wystarczy jednak tylko jeden czlowiek, jedna osoba, zeby taki loner poczul sie szczesliwy. i tu mamy pare kropidlo i szamanka :) , ktorzy wyraznie zmierzali do wspolnej izolacji w potakiwaniu sobie.
          Oh, yes :)
          • noniewierze Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 25.07.12, 09:55
            renkaforever napisała:

            > a mnie sie ta wypowiedz mskaiq podoba. rzeczywiscie nie da sie zyc bez ludzi, a
            > le jak ktos ma ciagle z nimi konflikty i jest ciagle niezadowolony, to napewno
            > sie od nich izoluje. wystarczy jednak tylko jeden czlowiek, jedna osoba, zeby
            > taki loner poczul sie szczesliwy. i tu mamy pare kropidlo i szamanka :) , ktor
            > zy wyraznie zmierzali do wspolnej izolacji w potakiwaniu sobie.


            Renka, czy chcesz widziec Kropidlo jako czlowieka wyizolowanego?

            > Oh, yes :)

            moje powyzsze pytanie bylo retoryczne, widać podniecila Cie ta wizja, ze sie tak odniose do Twoich wizji seksu jako sposobu na chorą głowę.
        • ale-cialo Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 25.07.12, 14:52
          Ciekawe, dla mnie post mskaiq to humorystyczne przejaskrawienie aby ostrzec przed przedobrzeniem w izolacji od toksycznych ludzi.

          > mskaiq napisał:
          >
          > > Najlepsze rozwiazanie to nie miec zadnych znajomych. Wtedy nikt nie zaata
          > kuje,
          > > wtedy nikt podstepnie nie zmanipuluje i wtedy zawsze się ma racje.
          > > Wtedy pada sie ofiarą własnego strachu. Nie da sie żyć bez kontaktów z lu
          > dźmi.
          • szaman.ka Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 25.07.12, 15:21
            Ja to też tak odebrałam.
      • witch_back A co to znaczy ci 'idealni' ludzie? 25.07.12, 14:06
        Co chcialabys mskaiq wychodowac rase ludzi bezkonfliktowych, bez strachu, taka o 'poprawnej' komunikacji, razem i wszyscy wspolnie, jak w komunizmie....? To bys wychodowal rase wspolczesnych dinozaurow....
        Idealnych ludzi nie ma i o tym wie nawet kilkumiesieczne niemowle. Wyczuje obcego, od swojej matki i placze....Czyli samej naturze, ktora nas tworzy przez caly czas, nie chodzi o idealnosc...

        czytam te twoje watki czasami i wszystko, to o czym piszesz, jest dla mnie wyjatkowo zagmatwane, bez logiki i bez wiedzy o pojeciach, ktore chcesz innym przekazac.

        Cos na wzor obrazu, gdzie duzy, rosly, mezczyzna sila wciska siebie i innych w male pudelko, albo do walizeczki...Te twoje poglady sa ciasne i ograniczone...

        Czlowiek ma pozbyc sie leku, bo ten lek zniszczy kazda relacje....?
        To czlowiek ma pozbyc sie jednego z podstawowych, naturalnych fundamentow w swojej psychicznej strukturze...Ktora pelni funkcje jego obrony przed tym co zle

        .Poza tym lek pelni funkcje informacyjna i lek nalezy przeanalizowac, zrozumiec i zaakceptowac, ale w formie tego o czym ten lek mowi.

        lek jest tworczy, ludzie inteligentni i kreatywni odczuwaja silniejszy lek, niz ludzie mniej kreatywni. Co ciekawe, to wlasnie u tych, co odczuwaja mniejsze natezenie leku, zauwazono czestsze problemy psychotyczne....

        Ludzie powinni szukac zanjomych pomiedzy takimi ludzmi, przy ktorych czuja sie wolni, swobodni, bezpieczni, a nie byc wciskani na sile w kontakty i relacje z osobami, ktorych jedynym celem jest np. dominowanie/kontrola/manipulacja...

        Trzeba szanowac swoj lek...a nie go wypierac...
    • clarissa3 Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 26.07.12, 12:32
      Zaciekawil mnie ten watek i mam kilka pytan - moze mnie naprowadzicie na wlasciwy trop? Przyznaje ze nie przeczytalam kazdego zdania bo nie chce zeby mi mysl uciekla a moze gdzies to juz bylo..

      Juz wyjasniam - wlasnymi slowami;) Sa takie stany kiedy umysl 'plata figle', np. doswiadczana w dziecinstwie przemoc, w wiekszosci werbalna, doprowadzila do tego ze zeby takie ataki przetrwac umysl sie odcina (mechanizm obronny). Na zewnatrz wyglada to jakby wszystko splywalo, wewnatrz po prostu sie nie pamieta szczegolow, odrzuca, ale jest reakcja i chyba to moznaby nazwac autodestrukcja bo jest zniecheceniem, gwaltowna rezygnacja, kompletnym znieczuleniem, uniewrazliwieniem na otoczenie ale i tez jakby zanikiem inteligencji w pewnej czesci bo myslenie - jesli jest - staje sie plytkie i powierzchowne. To znieczulenie pozwala dalej obcowac z agresorem (w przeszlosci byla to matka, bracia). Po nitce do klebka daje sie to odkrecic i 'uwrazliwic' i odzyskac dostep do inteligencji (chodzi mi o prawidlowe, nie pod wplywem emocji, glebokie myslenie) ale gdy napotka sie na kobiete zachowujaca podobnie do matki umysl chce wiac i schemat powtorzyc. Nie taki to problem w towarzyskim zyciu kiedy to mozna sie plecami odwrocic i odejsc, gorzej jedak jesli to jakas przlozona i wymagana jest praca umyslowa. Dojscie do siebie po takim zdarzeniu zajmuje kilka dni, wymaga wycofania i odosobnienia i towarzyszy mu ogromne uczucie wyczerpania. Wysilek by umysl nie 'uciekl', zachowal glebie, jest kolosalny podczas gdy emocje wiruja. Zmuszenie sie do ponownego spotkania tez spozywa energie. Wreszcie zaczyna sie unikac. I znowu, relacja zwykle sie konczy i niby ok ale, w obecnych czasach indywidualizmu, kiedy to ludzie sa mocno natarczywi i niewrazliwi, kontakty staly sie bardzo nieprzyjemnym doswiadczeniem - i najlatwiej byloby sie z nich wycofac, ale jak to tu ktos dobrze powiedzial, kompletna izolacja wcale nie taka fajna i lekow w niej sporo. Funkcjonowac jakos trzeba, tez w grupach, bez robienia idioty z siebie, tylko jak to wywazyc zeby nie hustac sie wiecznie pomiedzy checia mordu a kompletna ulegloscia do deptania po sobie i moc myslec w tym wszystkim? Bo powiedzenie takiej osobie zeby ciszej mowila i uwazala na slowa jedynie odwrotnosc wywoluje. Przyznanie sie innym do takiego uszkodzenia prowokuje do 'przetestowania', zauwazylam, i daje bron do reki...

      Jakies mysli? ktos cos czytal? wie.. ?
      • renkaforever Re: Bezbronność-obrona-nadreaktywnosc 27.07.12, 18:10
        Niestety ludzie musza sobie wypracowac swoje wlasne sposoby komunikowania sie , takie , ktore uwzgledniaja osobowosc i predyspozycje. Po prostu trzeba siebie lepiej poznac i nigdy na to nie jest za pozno. Czytanie wielu starych kotletow to przezytek w dobie internetu i szybko zmieniajacej sie rzeczywistosci. Trzeba sie skoncentrowac na sobie i swoich uczuciach, reakcjach i zachowaniu, starac sie zrozumiec, dlaczego tak reaguje, a moze lepiej byloby inaczej i dlaczego lepiej..itd, a nie na pie...ch, co kto tam o tobie, czy o innych nadaje. To mozna wziasc pod uwage z przymruzeniem oka.
      • kalistera Re: clarissa3 02.08.12, 01:31
        Umysł plata figle nie dlatego,że wyłączyłas wtedy myślenie,ale przede wszystkim wyłączyłaś swoje uczucia.Takie wyparcie uczuć powoduje znieczulenie , dzięki któremu możesz przetrwać zbyt bolesne dla Ciebie sytuacje.Te uczucia nadal w Tobie jednak są,ukryte głęboko jakby w zamrażarce.
        Teraz,kiedy spotykasz osobę,która przypomina Ci te dawne przeżycia,te uczucia odżywają i próbują się wydostać na powierzchnię. Konieczność zapanowania nad nimi pochłania ogromne ilości energii i dlatego czujesz się wyczerpana.Wpływa to też oczywiście na jakość procesów inetelektualnych.
        Jakie jest wyjście ? Jeśli to są poważne problemy to wymagają terapii,a tak wydaje się być w Twoim wypadku.
        I to takiej terapii,w której nastąpi uwolnienie tych zalegających emocji i uczuć,dzięki któremu przeżyjesz katharsis.
        Następnie, warto opanować techniki radzenia sobie z ludźmi przekraczającymi Twoje granice-czyli opanowanie np,technik radzenia sobie z krytyką i nauczenia się zachowań asertywnych.
        Z myślą o kłopotach takich ludzi jak Twoje,których wcale nie jest mało założyłam ten wątek o krytykowaniu.
        Pozdrawiam serdecznie !

        • clarissa3 Re: clarissa3 02.08.12, 12:39
          Ha! Tak, to wlasnie tak wyglada - wyraznie mi sie ten machanizm pokazal gdy mialam dyplomowa prace do napisania, w budzacym emocje trudnym temacie, pod opieka nauczycielki ktora, powiedzmy, nie byla osoba delikatna, miala styl atakujacy i oskarzajacy i podczas rozmowy narzucala mi swoje zdanie - i patrzac wstecz, byc moze ze sama wypierala pewne kwestie ktorych czesc tej pracy dotyczyla. Cos ja wyrazne draznilo. Byla moim zwierzchnikiem, od niej zalezala ocena mojej pracy, wiec nie odwazylam sie zaryzykowac i ja usadzic. Skrocilam spotkanie ale po nim stracilam dobre dwa dni na cucenie siebie. Wtedy wyraznie zobaczylam jak ten mechanizm dziala. Zaskoczyl mnie babus gdy poszlam tam kompletnie otwarta - byla to gleboka intelektualna praca, potrzebujaca uwrazliwienia, no i spokoju. Czy to cos 'nienormalnego'? Najlepiej, wychodzi mi z doswiadczenia, jest wiac od takich ludzi bo nie wierze ze to sie da wyczyscic. A ludzie - jak to ludzie - jak wyczuja ze moga dopiec to to zrobia. Taki to nasz, smutny, swiat. Ale ze bede miala znow taka prace niebawem to ukladam sobie w glowie jak sie pozabezpieczac;)) Dzieki!
    • kalistera Re: Kropidło 02.08.12, 01:57
      Ja na Twoim miejscu nie przejmowałabym się swoim przeczuleniem,czy swoją nadwrażliwością.
      Taką łatkę może Ci każdy agresor przykleić i powiedzieć,że jesteś nadwrażliwy i nie umiesz przyjąć jego krytyki.
      Jest to typowe przerzucenie odpowiedzialności na swoją ofiarę.

      Raczej postaraj się zaakceptować fakt ,że jesteś nadwrażliwy.I możesz takiemu odpowiedzieć tak samo, jak napisał Jan Stereo- że nie zamierzasz tego zmieniać.
      Nadwrażliwość nie jest niczym złym.Zwykle osoby nadwrażliwe ,są wrażliwe nie tylko na swoje uczucia,ale również na uczucia innych.
      • kropidlo5 Re: Kropidło 02.08.12, 10:02
        Tak, tez doszedlem do taiego wiosku jakis czas temu, ze wlasciwie to czemu mialbym sie tej 'nadwrazliwosci' wypierac? Czy to jakies przespetpstwo czy co>?

        A poza tym tu sie kryje paradoks, bo jak ktos mi 'dosrywa' a potem na moj protest reaguje mówiąc, ze jestem nadwrazliwy, to moge powiedziec 'no widzisz, wiesz ze jestem nadwrazliwy a mimo to sie ciagle czepiasz'.
        • szaman.ka Re: Kropidło 02.08.12, 10:39
          Zamiast się tego wypierać możesz być z tego dumny. Przeczytaj sobie książkę prof.Kazimierza Dąbrowskiego po tytułem; "W poszukiwaniu zdrowia psychicznego",lub "Zdrowie Psychiczne"
          • kropidlo5 Re: Kropidło 02.08.12, 11:20
            szaman.ka napisała:

            > Zamiast się tego wypierać możesz być z tego dumny. Przeczytaj sobie książkę pro
            > f.Kazimierza Dąbrowskiego po tytułem; "W poszukiwaniu zdrowia psychicznego",lub
            > "Zdrowie Psychiczne"


            Tak, wlasnie soie uwiadamiam takie rzeczy, choc niby 'od zawsze' je wiedzialem. Szczeglnie w swiecie sztuki czy muzyki ludzie potrafia, nie wiem na ile swiadomie nawet, przekuc wade w zalete. Tyle, ze to musi dzila komplementarnie wedlug mnie. Moim problemem w zycu nie byla sama nadwrazliwosc, ale niepogodzenie sie z nia/wyparcie/wstyd.
            Ogolnie wstyd to jest najwieksza zmora, z ktorej ludzie czesto nie zdaja sobie sprawy. Wstyd wlasnego siebie. Ja nawet nie myslalem, e mam w sobie tyle zakorzenionego wstydu. zawsze nazywalem to poczuciem winy, ale to byla tylko maska.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka