Dodaj do ulubionych

Krytykowanie i reagowanie na krytykę

23.07.12, 16:36
"Jeżeli nie mielibyśmy wad,nie moglibyśmy osiągać tyle przyjemności w zauważaniu ich u innych".
Francois La Rocchefoucauld
W trakcie ścierania się opinii na forum często dochodzi do krytyki.Wybychają różne, silne emocje,pojawiają się wyzwiska.
Jak uważacie; czym jest powodowana chęć krytykowania innej osoby ? Czy zawsze forma przekazywanej krytki jest właściwa ? Czy krytyka zawsze jest negatywna ?
Jaka jest właściwa reakcja na krytykę: obrona,kontratak,a może nie reagować ?
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Krytykowanie i reagowanie na krytykę 23.07.12, 19:36
      Wlasnie tez sie za tym antagonistycznem stylem dyskusji, ktory cechuje polakow. Mysle, ze to wychowanie, a wlasciwie zaniedbania troche rodzicow, bardziej szkoly w zakresie kultury dyskusji, stylu wypowiedzi, umiejetnosci sluchania i szacunku dla rozmowcy.
      • to.niemozliwe Re: Krytykowanie i reagowanie na krytykę 23.07.12, 19:38
        Wlasnie tez sie zastanawiam ....(sorry, oszaleje z ta komorka).
      • kropidlo5 Re: Krytykowanie i reagowanie na krytykę 23.07.12, 22:08
        Ja nie lubie krytykowac i rzako krytykuje sam z siebie, natomiast strasznie wchodze w spory zaatakowany. Wiec jestem 'pol-Polakiem' pewie w tym zakresie.

        Co do pytania, uwazam, ze nadmierna krytyka jest objawem albo frustracji, albo kompleksow. Jako nadmierna uwazam krytyke:
        a/ rzeczy i wydarzen nie majacych wplywu na zycie krytykujacego
        b/ nieproporcjnalne do wydarzen
        c/ hipokryzje
        d/ wynikajace z narzucania wlasnych zasad i regul innym

        Innymi slowy, rozumiem krytyke, jak ktos nadepnal na stope mnie, a nie jak nadepnal na stpe facetowi w innym miescie. I jak nadepnal, to nadepnal, a nie nasrał za przeproszeniem.
    • out23 Re: Krytykowanie i reagowanie na krytykę 23.07.12, 22:39
      Ze zacytruje:) sam siebie :)

      Marnotrawstwo.. to duzej części nieprofesjonalizm, w tym brak reakcji na krytykę.
      (ponieważ profesjonalisci sa raczej poza krytyką)
      Szacowana wielkosc start z tytułu marnostrawstwa to ok.50 mld zł, tj ok 1/6 z budżetu państwa. Zlikwidowanie 50% marnostrawstwa, to zlikwidowanie dziury budżetowej,
      to przyrost PKB a kto wie czy nie zmniejszenie bezrobocia..
      Dawniej nazywano to sabotażem i mozna było dostać no niezły wyrok..
      Krytyka jest wynikiem kontroli o ile stwiedzi nieprawidłowości .
      Co robi NIK , kontroluje .. ( aktualny przykład) ..zalecenia pokontrolne, to krytyka
      a co robią osoby w spólkach ..no nie reagują na uwagi ( w uproszczeniu) krytykę.
      W swoim czasie poinformowałem o kretactwach mojego bezposredniego przełożonego
      ( to krytyka), (o szczebel wyzej), jakbym niepoinformował , potem byłyby pytania ..
      co Pan nie widział co sie dzieje.....
      A w sądzie tłumaczyłem , co zrobiłem i dlaczego odszedlem ..
      Oczywiste ryzyko krytyki lub jej braku..,
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,131619660,137580444,Re_spoleczne_skutki_braku_asertywnosci_w_tym.html
      cyt hatroha
      > Prawo do krytyki, mniemanie racji nie uprawnia jeszcze do udzielania krytyki.
      To zbyt maly zakres, aby to sformułowanie moglo być uniwersalną sentencją,
      (...) Moj przyjaciel szef f-my daje mi podwyzkę.. , nagrodę w momencie
      kiedy śnieg lezy na dachu a ten dach było kością niezgody.. bo jego remont
      był zrobiony wbrew mojej opinii..pracownika i kolegi.
      I podejrzewam, ze dach moze się zawalić i nie będę miał pracy, a jak mu
      zwróce uwagę, ze jest nie tak, to z kasy nici !
      A jak się nie zawali bedzie kpił..
      Uwagi (krytyke) odbiera personalnie....
      Czy jestem uprawniony do krytyki, ryzykujac, kpiny lub utrate nagrody lub utratę pracy
      forum.gazeta.pl/forum/w,210,131619660,137583403,np_PSL_i_nie_tylko.html
    • szaman.ka Re: Krytykowanie i reagowanie na krytykę 23.07.12, 23:31
      Na to jak odbieramy krytykę wpływa nasza przeszłość.Uwagi słyszane w dzieciństwie od rodziców tkwią w naszej podświadomości i nadal nieświadomie często się nimi kierujemy w dorosłym życiu.
      Jedną z takich uwag,które mają ważne znaczenie w naszej reakcji na krytykę jest uwaga słyszana w dzieciństwie od rodziców: "Co ludzie o Tobie pomyślą".
      Taka uwaga może w dorosłym życiu skutkować tym,że będziemy potrzebować aprobaty naszego zachowania przez innych ludzi i odbierać jakąkolwiek krytykę naszego zachowania jako krytykę osobistą.
      Takie uwagi mogą też nas hamować przed podejmowaniem ryzyka jakiegoś działania,bo jest w nas lęk-" Co ludzie powiedzą ".
      Taki człowiek,który często słyszał taką uwagę od swoich rodziców może się nauczyć robienia wszystkego,by zadowolić innych i pozyskać ich aprobatę dla swoich poczynań.
      Możemy wpaść w tzw. "pułapkę aprobaty".Polega ona na tym,że czym bardziej staramy się zadowolić innych,tym bardziej stajemy się nieszczęśliwi,ciągle odczuwając ich niezadowolenie.
      Bardziej racjonalne jest uznaie,że nigdy nie zadowolimy wszystkich i zacząc robić to, co uznajemy my za słuszne.
      Druga taką uwagą znaną z dzieciństwa jest uwaga:" Jeżeli nie możesz powiedzieć czegoś miłego (mądrego),to lepiej nie mów nic."
      Taka zinternalizowana uwaga może rodzić szerego konsekwencji w dorosłym życiu,a mianowicie :
      -obawę przed krytykowaniem ponieważ rodzi obawę,że to co powiesz nie będzie odebrane jako miłe czy mądre.

      -przekonanie,że inni nie mają prawa do krytykowania Ciebie,lecz przekazywać Ci wyłącznie informację pozytywne- " miłe'.

      -przekonaie,że krytyka nie będąca "miłą" lub "pozytywną" jest "niedobra" i nic dobrego nie może z takich komentarzy wyniknąć.

      -przekonanie,że lepsze jest powstrzymywanie się od przekazywania negatywnych wrażen niż dzielenie się nimi - a zatem powstrzymywanie się od krytykowania innych.


      Jeśli jako dziecko byłeś często krytykowany,to możesz mieć poważny problem z przyjmowaniem krytyki.
      Jako dzieci byliśmy bardziej podatni na zranienia ponieważ nie mogliśmy odpowiedzieć na krytykę,ani obronić się.
      Do krytyki potrzebne sa dwie osoby: krytykujący i przyjmujący krytykę.To nie oznacza,że krytykę musimy "wziąć',lecz możemy w niej uczestniczyć i na nią odpowiedzieć.

      • szaman.ka Re: Krytykowanie i reagowanie na krytykę 24.07.12, 07:49
        Bardzo ważne jest zrozumienie,że od chwili kiedy jesteśmy skrytykowani możemy kontrolować powstałą sytuację lepiej niż osoba krytykująca.
        To od nas zależy decyzja,czy uwierzymy w słuszność krytyki oraz to czy ta krytyka jest warta podjęcia jakichkolwiek działań czy też możemy ją po prostu mówić kolokwialnie "olać".

        Możemy wyróżnić trzy stadia,które przeżywamy podczas krytykowania nas:
        pierwsze-uświadomienie sobie,że nas ktoś krytykuje,
        drugie-oszacowanie,
        trzecie-akcja.

        W stadium pierwszym zaczynają działać nasze naturalne instyknty:
        obrona i przechodzenie do kontrataku lub możemy się wtedy stać bezsilną ofiarą kytyki,akceptującą krytkę jaka jest nam udzielana.

        Jakie są argumenty za, a jakie przeciw za pierwszym lub drugim instykntownym reakcjom na krytykę?

        Kiedy kontratakujemy ,często używamy sarkazmu,prób poniżania czy pomniejszania znaczenia drugiej osoby.Czasami uciekamy się do złośliwych żartów przy pomocy których udaje się nam ośmieszyć taką osobę,zwłaszcza jeśli mamy słuchaczy.(lub czytaczy jak tutaj)
        Złą stroną tego jest ,że nie służy to nawiązaniu przyjaznych kontaktów i psuje atmosferę .
        Kontratakując agresywnego krytyka często nie zdajemy sobie sprawy,że urażamy jego poczucie godności. Często krytykująca nas osoba czuje się tak samo niepewnie jak osoby zachowujące się pasywnie.
        Z kolei pasywny odbiór krytyki i przyjmowanie jej jako cicha ofiara też nie są pomocne.
        Jeśli nie dokonasz tego, co wymieniłam w drugim stadium-czyli oszacowania krytyki i nie powiesz nic lub zaakceptujesz ją, jako uzasadnioną,to stracisz nie tylko respekt jaki inni mają czy powinni mieć dla Ciebie,ale sam też stracisz ten -jaki masz dla siebie oraz utracisz wiarę we własne możliwości.
        Jeśli nie przeznaczysz ani chwili na oszacowanie tej krytyki,to możesz nie zrozumieć też prawdziwych intencji krytykującego.


        .
        • szaman.ka Re: oszacowanie krytyki 24.07.12, 08:11
          By dokonać oszacowania krytki powinieneś zastanowić się nad tym w jaki sposób zostałeś skrytykowany,intencjami krytykującego oraz Twoim przekonaniem o zasadności krytyki.
          Pomocne w tym będzie zadanie sobie kilku pytań,np:
          1..Czy usłyszałem taką samą krytyczną opinię od więcej niż jednej osoby ?
          2.Czy osoba,ktora krytykuje dostatecznie dużo wie o przedmiocie krytyki ?
          3.Czy powody krytyki są znane i uzasadnione ?
          4.Czy krytyka dotyczy rzeczywiście mnie? ( A może krytyk ma zły dzień,lub jest zdenerwowany,itd>)
          5.Jak ważne jest dla mnie udzielenie odpowiedzi na krytykę?

          Jeśli nasza odpowiedź jest pozytywna na więcej niż jedno z tych pierwszych czterech pytań,to krytyka może być uzasadniona.Jeśli odpowiedź jest negatywna to prawdopodobnie krytyka jest nieuzasadniona.
          W zalezności od tego, do czego dojdziemy, możemy dopiero podjąć akcję.

          Jeśli uznamy krytykę za uzasadnioną ,to winniśmy ją przyjąć i pogodzić się z tym,że nikt nie jest doskonały i my również nie jesteśmy i jak każdy człowiek,który coś robi, mamy prawo do błędów.
          Co robić z krytyką niesprawiedliwą lub nieuzasadnioną lub niesprecyzowaną ?
          Pozostawiam odpowiedź lepiej zorientowanym od siebie.
          • 1xprzepraszam Re: dobre 24.07.12, 14:28
            Im dłuzej to czytam x3, tym sie trochę bardziej rozpraszam
            Wołałbym 1xkondensat..
            Ale 1xdziekuję:)
          • kropidlo5 Re: oszacowanie krytyki 24.07.12, 16:41
            Mój problem z krytyką jest największy w sytuacjach, gdy krytykujący ma trochę racji, a zarazem te części, w ktorych nie ma racji, są bolesne czy poniżające. Krytykujący tworzy rzekomy związek między faktami, ktore faktycznie istnieją, a rzeczami, ktore sa zmyślone albo wyolbrzymione.

            Przykład: mój ex-znajomy i jego zona kiedyś lubowali sie w krytykowaniu mojego picia alkoholu. Fakty były takie, że nadmiernie piłem, że bywałem pijany na imprezach i mogłem być marudny albo chwiać się itp. Fakty naciągane/ subiektywne były to ich określenia 'byłeś okropny' ' zachowywałeś się skandalicznie' itp- bo ja na przykład nie uwazałem, że zachowywałem się skandalicznie, zresztą poza nimi nikt mi na to nie zwracał uwagi albo zwrócił od święta, wtedy gdy sam wiedziałem, ze przegiąłem.
            Trzeci poziom to byly juz wymysły i obelgi- że nikt mnie nie szanuje (informacja nie wiadomo skąd, nie poparta nazwiskami), że 'stoczyłem się' i jestem zulem i próby 'zamknięcia mnie' w osrodku dla bezdomnych alkoholików (nie zmyślam, żona ex-znajomego pracowała w takim ośrodku i zaczęła mi, bez mojej wiedzy, 'załatwiać' tam miejsce, ale ja kierownik osrodka wyśmiał, bo to było miejsce dla panów, którzy pili denaturat i spali w altankach na działkach od 15 lat, a ja akurat pracowałem, nie miałem dugow, mieszkalem w mieszkaniu wynajetym i swoją droga wcale tak duzo nie pilem.


            W takiej sytuacji szlag mnie trafia, kiedy fakty, interpretacje i wymysły sa zmieszane i podane razem, w jednym sosie. Takich sytuacji było wiele, nawet z nimi, alkohol to mały wycinek. W takiej sytuacji oczywiscie moge sepraowac fakty od mitów i starac sie przywracać wlasciwe proporcje, ale w ogole zastanawiam sie wtedy nad sensem tego i nad intencjami takich krytykantow.



            Dodatkowo co mnie irytuje w takich momentach niesamowicie to jest to, ze nie wiadomo, czego wlasciwie ci krytykujacy chca i oczekuja. Rozumiem, ze zmiany zachowania- ale problem jest w tym, ze gdy zachowanie sie zmienia, krytyka trwa nadal i trwa wywlekanie faktow z przeszlosci i napawanie sie tym. Rozumiem, ze mogloby chodzic o zemste czy wyrownanie krzywd, gdyby takie byly.


            Ja wywnioskowalem z kontaktow z tym panstwem, ze oni tak naprawde szukali na mnie 'haka' i dążyli, wbrew wypowiadanym teoriom, do podtrzymania stanu patologii, a nie do jego eliminacji. Byłem im potrzebny jako ten 'odstawiający' ktorego mozna wysmiewac i szantazowac albo wymagac, bo jakbym, sprawy zalatwil i pozamiatal to bym przeszedł do sytuacji, gdzie jestem rozliczony, wolny i swobodny.

            Po czym wnosze? Po tym, ze, trzymajac sie przykladu picia, krytykowanie mojego picia przez tych panstwa nie tylko nie zatrzymało się, nawet nie zmniejszyło się, ale sie nasiliło długi czas po tym, jak przestałem pic i odbyłem terapie antyalkoholowa- ktorej dzis załuje- i o ktorej oni wiedzieli. Grubo ponad rok od ostatniej porcji alkoholu, wyterapeutyzowany przez warszawskich speców, trafiłem pod ich strzechę i się wtedy zaczęło. Juz nie bede wchodzil w szczegóły, ale powiem, ze przez nich niejako (choc to moja decyzja oczywiscie ostatecznie) po kilku miesiacach takiego maglowania wróciłem do picia w tamtym czasie, glupi bylem powiem tylko tyle, ze bylem wtedy na emigracji i gluio zrobilem, ze pojechalem w to miejsce, gdzie oni mieszkali, i bylem niejako skazany na ich czeste towarzystwo.

            • eirene-the-best Re:krytyka niesprawiedliwa 25.07.12, 17:15
              Ktoś tutaj pisał o eurystyce,czyli sztuce prowadzenia sporów.To nie to samo,co krytykowanie i przyjmowanie krytyki.
              .
              To, co chcę napisać ma praktyczne znaczenie i przydaje się zwłaszcza w pracy i innych relacjach.

              Osoba o dużej pewności siebie i wysokim poczuciu swojej wartości nie ma problemu z niesprawiedliwą krytyką.Osoby mniej pewne siebie musżą popracować nad tym,by podnieść swoje poczucie wartości poprzez pozytywne myślenie o sobie
              .Bez tego możemy zostać głęboko urażeni w naszym poczuciu godności.
              Kiedy zdajesz sobie sprawę,że krytyka jest niesprawiedliwa zmuś siebie do uniknięcia kontrkytykowania i kontrmanipulowania!
              Użyj natomiast techniki ZAMGLANIA
              Co to jest ZAMGLANIE ? -Spokojne założenie możliwości,że trochę prawdy może być w tej krytyce.
              Jak to działa?-Pozwala na przyjęcie krytyki bez obawy lub bez przechodzenia do obrony.
              Umożliwia osobie krytykowanej pozostanie ostatecznym sędzią tego,co należy zrobić w związku z krytyką.Stajesz się "słuchaczem",a nie "czytelnikiem" próbującym przeniknąć czyjeś myśli.
              Rezultat-Podobnie jak posąg ,jesteś niewzruszony manipulacją,niesprawiedliwą krytyką.Po pewnym czasie ,Twoi krytycy przekonują się,że ciskanie w Ciebie kalumniami nie jest zabawne.
              Odpowiedzi-"Mógłbyś mieć rację,że....."
              "Możesz miec rację,że..."
              ,
              "To co mówisz ma sens...."
              "Prawdopodobnie mógłbym...."

              Taka niesprawiedliwa krytyka jest najczęściej robiona przez kogoś w złości.Wtedy taka osoba często używa takich słów: "zawsze","nigdy","przez cały czas" oraz " za każdym razem".
              Zwracaj na to uwagę.


              Przykłady :

              "Zawsze się spóźniasz"- zamglona odpowiedź- "Być może jestem dziś odrobinę później".

              "Za każdym razem,kiedy mówi się Tobie o błędzie,zaczynasz się bronić".-zamglona odpowiedź-
              "Może masz rację mówiąc o mojej tendencji do bronienia się,lecz nie lubię kiedy popełniam błędy".
              Przytoczę taki przykład pracownika magazynu,Janusza,który z uwagi na swój duży nos był przedmiotem nieustannej krytyki i naśmiewania się kolegów.Ponieważ był to jego czuły punkt,reagował na to bardzo emocjonalnie,wpadał w furię.Dlatego zapisał się na kurs radzenia sobie z krytyką.
              Drażniąca go uwaga- "Janusz,czy nie mógłbyś usunąć się z drogi.Nie widzimy ładunku,ponieważ zasłania go twój nos".
              Odpowiedź Janusza-"Domyślam się,że mój nos ogranicza tobie pole widzenia,więc przesunę się trochę".
              Mniej więcej po tygodniu koledzy zapytali go: "Czego się uczysz na tym kursie?" " "Przestawałeś nam dawać okazję do kpin".

              Jednym z rezultatów "zamglania" jest to,że krytykujący znajdują znacznie mniej przyjemności w krytykowaniu lub kpinach.
              Korzyścią tej techniki jest też to,że musimy się bardziej skupić na słowach krytykującego,co nie pozwala na spontaniczne komentarze.No i to my decydujemy czy uznajemy ją za
              mającą jakiekolwiek uzasadnienie i czy chcemy coś z ta krytyką zrobić,czy nie.
              • eirene-the-best Re:krytyka niesprawiedliwa 27.07.12, 17:01
                Jakoś nie widzę zainteresowania ,nudy co ?
                Zanim wobec tego przedstawię następną technikę,to może spróbujecie odpowiedzieć techniką zamglania na przykladowo taką krytykę:

                1.Szef mówi do Ciebie; "Dlaczego zawsze
                spóźniasz się na zebrania zespołu" ?

                2.Kupiłaś nową,wystrzałową garsonkę,a zazdrosna koleżnaka z pracy,która sama bardzo źle się ubiera, Ci mówi : "Wiesz ta Twoja garsonka wygląda jakbyś ją kupiła w sklepie z używaną odzieżą."
                3.Zazdrosny kolega z pracy zarzuca Ci,że masz fory u szefa i potrafisz sobie wszystko załatwić.

                • eirene-the-best Re:krytyka niesprawiedliwa 27.07.12, 17:09
                  Teraz się zorientowałam,że podałam identyczne prawie zdanie jak w przykładzie ,który wcześniej podałam tłumacząc tę technikę.
                  To niech już będzie,ale w takiej formie:
                  Szef mówi: "Dlaczego się zawsze spóźniasz na zebrania.Spodziewałem się od Ciebie więcej i miałem nadzieję,że będziesz przykladem dla reszty pracowników."
                  Potraficie to z a m g l i ć ?
                  • kropidlo5 Re:krytyka niesprawiedliwa 28.07.12, 15:12
                    Może: 'no cóż, nie jestem idealny/a'?


                    Ja mam inny temat odnosnie krytyki- istnieje krytyka, ktora jest zarazem słuszna i niesluszna. Wynika ona z innych punktów widzenia na życie.

                    Cennym zbiorem przykładów mogłaby być krytyka mojej matki wobec mnie.

                    Na przyklad: powinienes nie jadać w barach, tylko gotować w domu, bo taniej.

                    Jest to istotnie prawda, w domu jest taniej. Ale może byc tez drozej- w luksusowej restauracji sushi. Moze tez byc jeszcze taniej- ze smietnika.

                    Inna krytyka: powinienes pracować nadgodziny, by wiecej oszczedzic. Faktycznie, mozna, ale wlasciwie czemu?

                    W takich sytuacjach mozna sie klocić po wieki wieków i obie strony będą miały rację.
                    • eirene-the-best Re:krytyka niesprawiedliwa 28.07.12, 18:12
                      Może: 'no cóż, nie jestem idealny/a'?
                      do tego zdania o spoźnianiu się na zebranie:
                      "Masz rację.Prawdopodobnie nie powinienem się spóźniać na zebrania,jeśli mam być przykladem dla pozostałych pracowników. "
                      >
                      >
                      > Ja mam inny temat odnosnie krytyki- istnieje krytyka, ktora jest zarazem słuszn
                      > a i niesluszna. Wynika ona z innych punktów widzenia na życie.
                      Większość krytyki wynika z różnych poglądów na życie.
                      >
                      > Cennym zbiorem przykładów mogłaby być krytyka mojej matki wobec mnie.
                      >
                      > Na przyklad: powinienes nie jadać w barach, tylko gotować w domu, bo taniej.

                      Odpowiedź techniką zamglania: -" Może masz rację mówiąc,że powinienem jadać w domu,bo jest taniej,lecz nie lubię gotować."
                      Nie wchodzisz w ten sposób w meritum sporu i nie udowadniasz kto ma racje,lecz przyznajesz ją swojemu oponentowi.Jednocześnie nie bronisz się przed tą krytyką,nie usprawiedliwiasz.To ważne.
                      Jednocześnie zostawiasz sobie prawo do zachowania się, tak, jak Ty chcesz.

                      (A tak na marginesie,to powinieneś nauczyć się gotować.Nie ze względów oszczędnościowych,lecz zdrowotnych.W tych barach podają nieraz takie świństwa,a człowiek nie wie, co zjada.Poza tym ,jest to okropnie niezdrowe .Potrawy godzinami stoją i fermentują itracą witaminy. Powinieneś nauczyć się dbać o siebie ! Tylko nie przyjmij tego znowu jako krytyki !)

                      >
                      > Jest to istotnie prawda, w domu jest taniej. Ale może byc tez drozej- w luksuso
                      > wej restauracji sushi. Moze tez byc jeszcze taniej- ze smietnika.
                      >
                      > Inna krytyka: powinieneś pracować nadgodziny, by wiecej oszczedzic. Faktycznie,
                      > mozna, ale wlasciwie czemu?-odpowiedź ;
                      "Prawdopodobnie mógłbym pracować w nadgodzinach i starać się oszczędzać,lecz mam inne plany."
                      >
                      > W takich sytuacjach mozna sie klocić po wieki wieków i obie strony będą miały r
                      > ację.

                      Czy to stało się teraz bardziej zrozumiałe o co chodzi w tej technice ?
                      • eirene-the-best Re:Kropidło 29.07.12, 09:24
                        W tym co napisałeś widać wyraźnie Twoje uzależnienie od opinii i ocen matki.

                        Masz taki dylemat: chcesz zachowywać się po swojemu,a jednocześnie przynajesz matce rację co do szłuszności jej zarzutów.
                        Tak ja przynajmniej odbieram to co napisałeś.

                        Właśnie technika zamglania dobrze się przydaje ,bo pamiętajmy,że zawsze istnieje więcej niż jedna opinia .Rzadko coś jest wyłącznie "czarne lub białe".
                        Celem zamglania jest powstrzymanie krytyki w momencie jej wypowiadania.
                        Później możesz zdecydować,czy zamierzasz podejmować (lub nie) jakieś działania w sprawie,która spowodowała krytykę.
                        • kropidlo5 Re:Kropidło 29.07.12, 13:30
                          eirene-the-best napisała:

                          > W tym co napisałeś widać wyraźnie Twoje uzależnienie od opinii i ocen matki.
                          >
                          > Masz taki dylemat: chcesz zachowywać się po swojemu,a jednocześnie przynajesz m
                          > atce rację co do szłuszności jej zarzutów.
                          > Tak ja przynajmniej odbieram to co napisałeś.
                          >


                          To sa dwie konfliktujace sie wartosci: lojalnosc wobec matki kontra lojalnosc wobec siebie. Z tym, ze ta lojalnosc wobec matki jest niewlasciwie zdefiniowana i jest w gruncie rzeczy szantazem emocjonalnym, ktoremu ulegam. Tak mi sie wydaje.

                          To z czym stykam sie w relacji z matka czy kiedys w relacji z toksycznymi ludzmi w moim otoczeniu to jest taki komunikat, jakby to przetlumaczyl z manipulacji na otwarty tekst:
                          'mam prawo cie ponizac, decydowac za ciebie i wymagac posluszenstwa, a jak nie to znaczy, ze mnie nie szanujesz'.

                          Oczywiscie ja moglbym powiedziec 'mam prawo zadac od ciebie pieniedzy i prezentow, a jak nie to mnie nie szanujesz' ale oczywiscie to jest bardziej oczywista manipulacja, a ja najabrdziej nie radze sobie z nieoczywista manipulacja.

                          W glebi czasi sie chyba taka obawa, ze wiekszosc ludzi podzieli opinie mojego adwersarza, a nie moja, czyli wyjdzie na to, ze ja nie mam racji i jestem nienormalny, to jest oczywiscie irracjonalny strach, ale obecny.


                          • eirene-the-best Re:Kropidło 29.07.12, 14:13
                            Dobrze to określiłeś-ulegasz szantażowi emocjonalnemu i wchodzisz w rolę ofiary.
                • to.niemozliwe Re:krytyka niesprawiedliwa 28.07.12, 19:00
                  Nudy? Nie, ciekawie piszesz.
                  Na miejscu Janusza, odpowiedzialbym kolegom, niech lepiej poczytaja co pisze Kamasutra o duzym nosie faceta ;-).
                  1) "Wiem, ze czasem sie spozniam i dlatego szczegolnie uwaznie czytam wnioski z zebran".
                  2) "A wiesz, jakie swietne rzeczy mozna wypatrzec w sklepie z uzywana odzieza?"
                  3) "Mysle, ze szef ceni sobie solidna i rzetelna prace, wiec nie dziwie sie, ze mnie lubi"
                  • eirene-the-best Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 09:08
                    W tej technice zamglania ważne jest powtórzenie zarzutów krytykującego w nieco zmienionej formie zaraz po oświadczaniu zamglającym.
                    Łatwym natomiast błędem do popełnienia jest po tym oświadczeniu rozpoczęcie tłumaczenia się.Np.Rzeczywiście jestem spóźniony,lecz pracowałem dłużej nad sprawozdaniem,które musiałem zrobić za chorego Jurka. To jest usprawiedliwianie się,a nie technika zamglania wtedy.

                    Przypominam,że te oświadczenia zamglające to sformułowania typu :
                    "Mógłbyś mieć rację,że....."
                    "Możesz mieć rację,że....."
                    "To co mówisz ma sens...."
                    "Prawdopodobnie mógłbym"

                    Te zdania mogłyby więc brzmieć :
                    1."Masz rację,prawdopodobnie nie powinienem się spóźniać na zebrania,jeżeli mam być przykładem dla pozostałych pracowników."
                    2".Masz rację,właśnie tam ją kupiłam.Wyobraź sobie ile na tym zaoszczędziłam".
                    3. "Prawdopodobnie szef jest życzliwie do mnie nastawiony".
                    • to.niemozliwe Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 09:22
                      Zgadza sie, z tym, ze nie jestem zwolennikiem techniki zamglania.Bo to manipulacja. A wyjasnienie, logiczne i spojne nie jest "tlumaczeniem sie", tylko "tlumaczeniem sytuacji". Stosowanie techniki zamglania jest juz gra, wyobraz sobie, ze kolejnym zdaniem tej osoby bedzie juz insynuacja lub pomowienie.
                      Moim zdaniem, fair komunikacja to podstawa. Nie mozesz ludziom komunikowac inaczej niz myslisz, bo od razu widac niespojnosc. Co nie oznacza oczywiscie, ze masz mowic wszystko, co myslisz ;-).
              • to.niemozliwe Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 09:51
                eirene-the-best napisała:
                > Przykłady :
                >
                > "Zawsze się spóźniasz"- zamglona odpowiedź- "Być może jestem dziś odrobinę późn
                > iej".

                Nie za dobra ta odpowiedz, bo jak ktos sie spoznil i kazdy widzi, ze jest 5, 10, czy 15 min po terminie to odpowiedz "Byc moze jestem odrobine pozniej" oznacza po prostu zawolaowane "mam was w dupie". Szanujmy fakty!

                > Jednym z rezultatów "zamglania" jest to,że krytykujący znajdują znacznie mniej
                > przyjemności w krytykowaniu lub kpinach.
                Nie wiem, nie stosuje zamglania. Byloby to okazanie braku szacunku rozmowcy i posrednio pokazanie mu, ze krytyka zabolala.
                Nieuzasadniona krytyke, manipulacje - trzeba wyjasniac, wykazywac gdzie naduzywa faktow, gdzie posluguje sie stereotypem, gdzie pozoruje wnioskowanie.
                • eirene-the-best Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 14:08
                  Odzywa się twoja skłonność do rywalizacji To.niemożliwe!

                  Jeszcze nie bardzo rozumiesz,a już poprawiasz ! To może być odbierane jako czepianie się.
                  No ,ale dobrze, niech Ci będzie.
                  Stwierdzenie,- "być może jestem dzisiaj odrobinę póżniej,"stanowi przeciwagę do jego generalizacji jaką zastosował." TY zawsze się spóźniasz."
                  Jest oczywiste,że jeśli spóźniliśmy się grubo ponad to, co uchodzi w danej firmie,to pewnie ,że nie powiemy,że odrobinę się spóźniliśmy,tylko bez tego odrobinę.
                  Zauważ,że ta technika zamglamia służy obronie przeciwko niesprawiedliwej krytyce i nie jest jedyną techniką odpowiedzi na krytykowanie.
                  ( nie przedstawiałam następnych,bo nie widziałam zainteresowania tematem)

                  Dziwnie rozumiesz okazywanie braku szacunku.Uważasz ,że technika zamglania oznacza brak szacunku dla rozmówcy ?
                  Ta technika ma zapobiec konfrontacji albo przyjęciu na siebie niesprawiedliwej krytyki czyli wejściu w rolę ofiary.
                  Twierdzisz,że jeśli udowodnisz szefowi,że się myli, nadużywa faktów,posługuje się stereotypami i pozoruje wnioskowanie- czyli mówiąc prosto z mostu- jest nadętym, manipulującym dupkiem,to okażesz mu szacunek ?
                  Może w Twoim przekonaniu,bo w jego, na pewno nie.
                  A Ty, w najbliższej przyszłości, odczujesz konsewencje swojej bezkopropisowej postawy,chyba,że sam zajmiesz jego miejsce.
                  Właśnie to co proponujesz ,jest sposobem na dążenie do konfrontacji z szefem.

                  Jeśli nie chcesz stosować techniki zamglania to zawsze masz do wyboru inne wyjścia:
                  1.Tolerować krytykę z uśmiechem i cierpliwie znościć,czyli"Robić dobrą minę do złej gry".
                  2.Ignorować to nic nie mówiąc (lecz zważać na zachowanie,które może zdradzić Twoje prawdziwe uczucia oraz być przygotowanym na ewentualne kłopoty zdrowotne spowodowane stresem i tłumioną irytacją)

                  3.Uprzejmie nie zgadzać się.

                  Mając do czynienia z niesprawiedliwą krytyką,zawsze powinieneś pamiętać o rozważeniu uczuć krytykującego-na przykład ,do jakiego stopnia krytyka odzwierciedla osobowość i motywy osoby krytykującej.
                  • to.niemozliwe Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 16:17
                    3. Uprzejmie, nie zgadzam sie:-D.
                    Manipulacyjna krytyka zawiera odniesienie do prawdy i zwykle uogolnienie lub pomowienie, ktore uzywa odniesienia do prawdy, jako argumentu na swoje poparcie.
                    Uwazam, ze z prawda nie nalezy polemizowac, a jesli jest niekorzystna dla nas, to ja uznac i przeprosic, jak trzeba.
                    Natomiast czesc falszywa trzeba kontrowac, wyjasniac lub przynajmniej skomentowac.
                    Np. za wzor w publicznej dyskusji politycznej uwazam prof. Tomasza Nalecza z kancelarii prezydenta. Swietny dyskutant.
                    • eirene-the-best Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 17:05
                      Masz prawo się nie zgadzać ! Cchesz udowadniać szefowi ,że nie ma racji,to Twój wybór do którego masz prawo.
                      Zapominasz tylko,że polityka to jest nieustanna konfrontacja i trudno sobie wyobrazić,by polityk stosował publicznie ten rodzaj odpowiedzi.
                      To tak jak się porównuje z sobą dwie zupełnie różne rzeczywistości.

                      Rzeczywiście Nałęcz jest zręcznym polemikiem i polemizuje w sposób nie urażający oponentów.Chociaż i jemu zdarzały się wpadki.
                      • to.niemozliwe Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 17:55
                        Postawilas teze, ze chce udowodnic szefowi, ze nie ma racji. Odpowiedzialem Ci, ze nasza komunikacja ma otwarty charakter.
                        A zatem, powtarzam Ci - moj szef nie musi sie ponizac do insynuacji wobec mnie by mi wyrazic swoja krytyke.
                        Zdradze Ci tez, ze to dziala w obie strony. Wyrazalem juz merytoryczne uwagi do okolicznosci, ktore byly nastepstwem jego decyzji. Wprost, w cztery oczy, argumentujac.
                        Zwykle mowie to, co mysle, wychodzac z zalozenia, ze placa mi za myslenie, a wszystko inne sa w stanie zastapic.
                        Powiem Ci cos jeszcze...jak bedziesz pogrywac w sciemnianie ze zwierzchnikami, to nigdy nie beda Cie szanowac. I w druga strone tez to dziala. Fair communication, win-win communication.
                        • kalistera Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 18:45
                          I bardzo dobrze,że masz takiego szefa i możesz z nim rozmawiać w ten sposób i on też tak zachowuje się jak opisałeś.
                          Pewnie,że wtedy nie ma potrzeby stosowania takich zamgleń.Przecież z założenia to jest technika reagowania na niesprawiedliwą krytykę,a jak piszesz, Twój szef nie musi się do tego uciekać.
                          Ja jednak dość dobrze znam polską rzeczywistość i wiem,że niestety,nie we wszystkich firmach taki model stosunków międzyludzkich obowiązuje i nie wszyscy menedżerowie w ten sposob się zachowują.Część z nich uważa,że jeśli sytuacja na rynku pracy jest taka,jaka jest,to można sobie pozwolić na wszystko wobec pracownika.
                          Sama, zanim zostałam trenerem, byłam menedżerem i to wysokiego szczebla w dużej ,międzynarodowej ,nowoczesnej,dobrze znanej na rynku firmie i tam też były jeszcze wtedy bardzo poprawne relacje międzyludzkie.
                          Teraz ,z tego co dociera do mnie,to się to zmieniło,ale i tak pewnie jest o niebo lepiej niż w różnych małych firemkach,gdzie psychopatyczni szefowie wyżywają się bezkarnie na pracownikach,bo związkow zawodowych tam nie ma.
                          Taka technika może się przydać osobom,które nie radzą sobie z krytyką.
                          Jeśli Ty nie masz żadnych problemów w tym zakresie ,nie jesteś adresatem i potencjonalnym odbiorcą moich propozycji i tyle.

                          Naprawdę,możesz oszczędzić mi pouczeń.Nie chcę być nieskromna,lecz sądze,że mam większe doświadczenie od Ciebie. Chcesz, możesz przyjąć moje propozycje,nie to nie.Nikt Cię przecież do tego nie zmusza.
                          • kalistera Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 19:26
                            Tak,to nie pomyłka. Postanowiłam ujawnić ,że założyłam drugi nick - eirene-the-best,z tego powodu,by oszczędzić sobie ataków na mnie, jako kalisterę.
                            Ujawniam na profilu również swoje kwalifikacje.
                          • kalistera Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 19:32
                            Postanowiłam ujawnić,że założyłam drugiego nicka-"eirene-the-best",by oszczędzić sobie ataków na siebie jako kalisterę.
                            Ujawniam też na swoim profilu swoje kwalifikacje.
                            Rozumiem,że jeśli ktoś będzie chciał mnie krytykować i zarzucać, że bzdury piszę, ujawni też swoje w tym temacie.
                            • kalistera Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 19:33
                              Przepraszam, powtórzyły mi się posty.
                              • eirene-the-best re:technika przyznawania prawdy 29.07.12, 22:30
                                Technika ta przynosi najwięcej korzyści w sytuacjach,kiedy mamy do czynienia z krytyką uzasadnioną.
                                Pierwszą rzeczą,którą musimy zrobić,jest zaakceptowanie tej krytyki jako uzasadnionej,nie przesadzając jednak w przepraszaniu lub przyznawaniu się do winy.
                                Unikając przesady,nie należy tez dawac krytykującemu nadmiernej rekompensaty za błąd.
                                PRZYZNAWANIE PRAWDY
                                Co to jest ?-Umiejętność pozwalająca akceptować własne błędy i przewinienia,bez przepraszania za nie.
                                Jak to działa? : Przyczynia się do zmniejszenia wrażliwości na krytykę zarówno własną ,jak i innych.
                                Rezultat : Jeżeli już zaakceptujesz błąd,to możesz posuwać się naprzód,zamiast grzęznąć w depresji i samokrytyce.Technika ta pomaga też w łagodzeniu krytyki.
                                Przykładowe odpowiedzi :"
                                "Masz rację.Prawdopodobnie nie przemyślalem tego wystarczająco dokładnie.Może masz jakieś sugestie,jak mógłbym się poprawić".

                                "Masz rację.Nie skończyłem tego raportu w terminie i dlatego zamierzam wykonać teraz kilka prac,które umożliwią mi terminowe wykonanie raportu w następnym miesiącu."

                                " Masz rację.Nie użyłem właściwego wzoru analizując te dane.Teraz, gdy już znam właściwy sposób postępowania,opracuję je ponownie".


                                • to.niemozliwe Re: re:technika przyznawania prawdy 29.07.12, 22:40
                                  Czy moge te technike, na wlasny uzytek, nazwac "zdrowy rozsadek"?
                                • eirene-the-best Re: re:technika żądania dodatkowych wyjaśnień 29.07.12, 22:52
                                  Jest to chyba najbardziej efektywna technika radzenia sobie z krytyką.
                                  ŻĄDANIE DODATKOWYCH WYJAŚNIEŃ

                                  Co to jest ?- Aktywne słuchanie krytykującego i zadawanie pytań w celu ujawnienia jego stosunku do krytykowanego.

                                  Jak to działa ?-Uzyskujesz możliwe do uzyskania informacje oraz wyczerpujesz argumenty krytkującego.Odkrywasz także jego rzeczywisty stosunek do Ciebie jak również wspólne zainteresowania.
                                  Rezultaty-Przerywasz negatywne oddzialywanie krytyki,pogłębiając wzajemne zrozumienie oraz zwiększając mozliwości porozumienia z krytykującym.
                                  Przykladowe odpowiedzi :"Może sprecyzujesz,co takiego zrobiłem,że.........

                                  "Jeżeli byłbyś na moim miejscu,co chciałbyś zmienić?"
                                  "Nie jestem pewien,czy właściwie zrozumiałem twoje stanowisko w tej sprawie.Czy mógłbyś podać mi jakieś przykłady?".
                                  "Czy jest coś jeszcze co możesz mi teraz powiedzieć,a co pomogłoby mi w sprawie poprawy mojej pracy?"

                                  Ta technika jest bardzo przydatna kiedy mamy do czynienia z krytyką niesprecyzowaną.
                                  Przykład:
                                  "Raport przekazany przez Ciebie był napisany wyjątkowo niedbale".-odpowiedź-"Może sprecyzujesz,co takiego było niedbale w tym raporcie?"
                                  "Nie sądzę,żebyś dobrze się czuł pracując w zespole"
                                  -odpowiedź-"Dlaczego myślisz,że nie umiem pracować w zespole?"

                                  Pamiętaj o tym,że zadając te pytania musisz utrzymywać neutralny ton głosu,a także swoich gestów i wyrazu twarzy.
                                  Nie tylko to jest ważne co mówisz,ale równie ważne,a nawet ważniejsze ,jak to mówisz!
                                • kropidlo5 Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 12:55
                                  eirene-the-best napisała:

                                  > Technika ta przynosi najwięcej korzyści w sytuacjach,kiedy mamy do czynienia z
                                  > krytyką uzasadnioną.
                                  > Pierwszą rzeczą,którą musimy zrobić,jest zaakceptowanie tej krytyki jako uzasad
                                  > nionej,nie przesadzając jednak w przepraszaniu lub przyznawaniu się do winy.
                                  > Unikając przesady,nie należy tez dawac krytykującemu nadmiernej rekompensaty za
                                  > błąd.

                                  O to wlasnie, to. To jest moj swieżo odkryty konik- mechanizm krytyki w kontekscie 'czego chce krytykujacy'. Ja mialem problem z pewnymi ludzmi z przyznaniem sie do bledow tylko dlatego, ze obawialem sie konsekwencji tego przyznania. Moglem przyznac sie do faktycznych bledow- z tym nigdy nie mialem problemu jakos- ale cholernie nie moglem poradzic sobie, gdy moje bledy byly wyolbrzymione i gdy czaiła sie za nimi- wypowiedznaia lub 'domyslana' przez mnie- chec zysku/uzyskania rekompensaty.

                                  Tak rozumiem bowiem wyolbrzymianie i stygmatyzacje winnego- jako jakaś cheć ugrania czegos, w przeciwnym razie nie widze tego sensu. Ja robilem blad taki, ze mimo ze nie zgadzalem sie z wyolbrzymiona krytyka, to za nia i tak po jakims czasie przepraszalem, dla zasady. I rekompensowałem nawet wssane z palca błedy, tak na wszelki wypadek. Kompletna paranoja.

                                  • eirene-the-best Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 13:38
                                    Tak prawdę mówiąc,to Ty byłeś inspiracją do zainicjowania tego wątku.
                                    Chciałam byś mógł się zapoznać się z metodami ,dzięki którym będziesz mógł łatwiej uporać z krytyką innych.
                                    Krytyka jest nieprzyjemna dla każdego.Różnie sobie ludzie z nią radzą.Jedni bardzo sobie biorą ją do serca i przeżywają,a po innych spływa jak woda po kaczce.
                                    • kropidlo5 Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 13:52
                                      Rozumiem, dziekuje za pomcnosc.
                                      technika akceptacji krytyki- taka niby oczywista- to jest faktyczni dosc oświecająca rzecz. tak łaściwie bowiem, z momentem przyznania się, cała krytyka kończy sie. Ale zeby nie bylo za dobrze, zaczynają sie dwie kolejne opowieści, obie mocno problemowe;
                                      1. Roszczenia/ oczekiwania krytykujących i cały rozdizal pt 'do czgo maja prawo'
                                      2. W ramach tych roszczeń oczekiwanie tego, by już nigdy podobnego błędu nie popełnic, a najlepiej żadnego 'tego tyou' łędu. To stwarza niesamowitą presję, bo w przypadku powtórki pojawia sie argument 'a nie mówiłem'.

                                      Moje spostrzeżenie z relacji z toksycznymi ludzmi jest tez takie, ze czesto krytykacni lubia metode 'starej plotkary' to znaczy, krytykują zachowania i rzeczy, ktore ich bezposrednio nie dotycza. Wtedy tez pojawia sie problem, na ile sa uprawnieni do takiej krytyki- bo zawsze uzyją argumentu że to 'dla mojego dobra'.

                                      Ostatni problem to to, kiedy krytykant mówi krytykowanemu rzczy, o których on doskonale wie. Powiedzmy- ubrałem się niewłaściwie na okazję i wiem, ze tak jest, ale ktos mi koniecznie chce powiedziec 'ubrales sie zle' i to mnie irytuje.
                                      • eirene-the-best Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 16:46
                                        1. Roszczenia/ oczekiwania krytykujących i cały rozdizal pt 'do czgo maja prawo'
                                        2. W ramach tych roszczeń oczekiwanie tego, by już nigdy podobnego błędu nie popełnic, a najlepiej żadnego 'tego tyou' łędu. To stwarza niesamowitą presję, bo w przypadku powtórki pojawia sie argument 'a nie mówiłem'.

                                        Tutaj pojawia się problem stawiania granic.Trzeba się bronić przed taką presją.Kolejność kroków jest następująca: - a) informacja zwrotna-prośba, b) informacja zwrotna-żądanie,
                                        c) zapowiedź sankcji, d) wykonanie sankcji.
                                        Np.a) Przeszkadza mi, kiedy tak mnie krytykujesz>proszę pozwól mi decydować samemu w tej sprawie.
                                        b)-Złości mnie,że mnie nie słuchasz.Nie życzę sobie byś mnie krytykował.
                                        c) Jeśli nie przestaniesz mnie krytykować zakończę naszą rozmowę.
                                        i ewentualnie- d) zakończenie rozmowy,jeśli nasz apel nie odniósł skutku.

                                        Tę technikę obrony własnych granic można stosować we wszystkich sytuacjach,kiedy ktoś narusza nasze granice-świadomie lub nie.
                                        Np.ktoś nie dopuszcza Cię do słowa i ciągle Ci przerywa.
                                        Te techniki służą do uniknięcia konfrontacji,ale w relacjach czasami trzeba dopuścić do niej .
                                        Unikanie za wszelką cenę konfliktu nie powinno być celem nadrzędnym !

                                        Możesz powiedzieć takiemu kumplowi : "Możesz zejść ze mnie? Ja ci też mogę niejedno wytknąć". On- " Ja to robię przecież dla Twojego dobra,a Ty się zaraz wściekasz i obrażasz". Ty- " Ja też będę wytykał Ci Twoje błędy dla Twojego dobra,ciekawe jak Ci będzie miło".Jeśli nadal będzie ględził- żądasz, by się odpieprzył od Ciebie.



                                        Moje spostrzeżenie z relacji z toksycznymi ludzmi jest tez takie, ze czesto krytykacni lubia metode 'starej plotkary' to znaczy, krytykują zachowania i rzeczy, ktore ich bezposrednio nie dotycza. Wtedy tez pojawia sie problem, na ile sa uprawnieni do takiej krytyki- bo zawsze uzyją argumentu że to 'dla mojego dobra'.
                                        Nie zastanawiaj się nad tym, czy są uprawnieni czy nie.Oni się nie zastanawiają,natomiast być może nie mają świadomości,że przekraczają Twoje granice i na to trzeba im zwrócić uwagę.

                                        Trudność w przyjmowaniu takiej krytyki ,która zawiera naszą ocenę polega na tym,że często traktujemy te oceny jako rodzaj obiektywnych prawd lub faktów na nasz temat i buntujemy się przeciwko nim.
                                        Zapominamy,że to tylko czyjaś opinia.Jedna z wielu możliwych.
                                        Każdy ma prawo do posiadania własnych opinii na dowolny temat.Uznanie tego prawa pozwala bezkonfliktowo współżyć bez upierania się przy swoich racjach i bez toczenia bezproduktywnych dyskusji.
                                        Np.Renka Ci mówi: " Jesteś upośledzony umysłowo" ,Ty- "Przykro mi ,że tak o mnie myślisz,ale nie zgadzam się z Tobą.Ja myślę o sobie zupełnie inaczej."
                                        Jest to zamiana tej jej oceny na opinię.

                                        Inny przykład: ktoś Ci mówi,że powinieneś schudnąć. TY"-Nie jest łatwo mi to przyjąć,ale zgadzam się z Tobą.Mam takie samo zdanie na ten temat."

                                        ( Ostatni problem to to, kiedy krytykant mówi krytykowanemu rzczy, o których on doskonale wie. Powiedzmy- ubrałem się niewłaściwie na okazję i wiem, ze tak jest, ale ktos mi koniecznie chce powiedziec 'ubrales sie zle' i to mnie irytuje.

                                        Możesz odpowiedzieć : "Masz rację."Wiem o tym,a dlaczego mi o tym mówisz ?
                                  • eirene-the-best Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 19:25
                                    O to wlasnie, to. To jest moj swieżo odkryty konik- mechanizm krytyki w kontekscie 'czego chce krytykujacy'. Ja mialem problem z pewnymi ludzmi z przyznaniem sie do bledow tylko dlatego, ze obawialem sie konsekwencji tego przyznania.

                                    Gdy nie wiadomo o co chodzi krytykującemu,to przydatna jest technika zamglania.
                                    Przykład :

                                    A.Kiepsko dzisiaj wyglądasz.
                                    B.BYć może rzeczywiście nie wyglądam najlepiej.
                                    A..I oczy masz takie podpuchnięte i zmęczone.
                                    B.BYć może rzeczywiście jestem zmęczony.
                                    A.I chyba nie ważysz tyle ile powinieneś.
                                    B.BYć może mógłbym ważyć trochę więcej.
                                    A.A tak naprawdę to zależy mi na tym,żebyś przestał pić.

                                    B.Nie jest mi łatwo tego słuchać,ale teraz już rozumiem,o co Ci chodzi.

                                    • to.niemozliwe Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 21:04
                                      Jestes pewna, ze ten przyklad to nieuzasadniona krytyka?
                                      Wyglada jak troska o naduzywanie alkoholu.
                                      • eirene-the-best Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 21:33
                                        A gdzie ja napisałam,że to nieuzasadniona krytyka ?
                                        Napisałam,że jak nie wiadomo o co chodzi krytykującemu.
                                        Taki ktoś " czepia " się,ale nie chce powiedzić o co naprawdę mu chodzi.
                                        Dzięki zamglaniu możemy go albo zniechęcić albo spowodować ,że wreszcie nam powie jaki ma interes w tym,że nas krytykuje czyli udzieli informacji zwrotnej o co mu chodzi.
                                        • to.niemozliwe Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 21:57
                                          "u]Kiedy zdajesz sobie sprawę,że krytyka jest niesprawiedliwa zmuś siebie do un
                                          > iknięcia kontrkytykowania i kontrmanipulowania!
                                          > [/u]Użyj natomiast techniki ZAMGLANIA"

                                          No, kilkanascie postow wyzej zalecasz stanowczo stosowanie zamglania do krytyki niesprawiedliwej. Natomiast podajesz przyklad krytyki pelnej troski. Dostrzegasz to? Wiesz na czym polega roznica miedzy nimi?
                                          • eirene-the-best Re: re:technika przyznawania prawdy 30.07.12, 22:22
                                            Owszem,tak napisałam.
                                            Zamglania używamy do krytyki niesprawiedliwej,co nie przeszkadza temu,że możemy jej użyć też w takim wypadku,jeśli chcemy ustalić, o co krytykującemu tak naprawdę chodzi.
                                            (nie podałam tam tego,by nie zagmatwać)

                                            Dostrzegam różnicę.
                                            Taka krytyka pełna troski też może być irytująca dla krytykowanego.

                                            Mama mówi nastolatkowi : "Znowu wyszedłeś bez czapki ,Co ja z Tobą mam.Nigdy mnie nie słuchasz">>Albo nastolatce- "Dlaczego nie chcesz założyć ciepłych majtek,chcesz się przeziębić ? Nie będę z Tobą chodzić później po lekarzach." To też wypowiedzi krytyczne ,płynące z troski i obawy matki,lecz budzące powszechny sprzeciw i bunt w latoroślach.
                                            • to.niemozliwe Re: re:technika przyznawania prawdy 31.07.12, 07:32
                                              OK, rozumiem.
                                            • eirene-the-best Re: Zamiana oceny na opinię 31.07.12, 08:10
                                              Reasumując :
                                              ZAMIANA OCENY NA OPINIĘ-ta technika jest pomocna we wszystkich sytuacjach,kiedy spotykamy się z negatywną oceną ,a nie chcemy wchodzić w konfrontacje.Pozwala uniknąć konfliktu (-co nie zawsze musi być naszym celem.)

                                              Kiedy np.były moderator forum zwraca nam uwagę,że powinniśmy być grzeczni i skromni, a nie aroganccy i zarozumiali jak jesteśmy oraz,że mamy nierozwiązany kompleks narcystyczny,to nie mówimy mu wtedy,że: to on jest czołowym narcyzem tego forum i zachowuje się tak ,jakby nabył własność tego forum w drodze zasiedzenia,tylko odpowiadamy :
                                              [/b]"Jest mi przykro,że tak myślisz o mnie,ale nie zgadzam się z Tobą.Ja myślę o sobie inaczej."
                                              Ta technika wiąże się też z umiejętnością przyjmowania ocen pozytywnych.
                                              Często mamy problem, jak zachować się słysząc komplementy.Zaprzeczamy im,krygujemy się,że ten ktoś przesadza,czujemy się zażenowani,itp. co może urażać naszego rozmówcę .
                                              Tymczasem, ważna jest umiejętność docenienia naszego rozmówcy, nawet jeśli się z nim nie zgadzamy.
                                              Często np.kobiety słyszą : "Ładnie dzisiaj pani wygląda".odpowiedź-"Dziękuję bardzo.
                                              Miło mi to słyszeć.Ale nie zgadzam się z panem,ja dzisiaj myślę o sobie inaczej.

                                              albo ktoś mówi: "Wykonałeś naprawdę dobrą robtę"-odpowiedź-"Dziękuję Ci .Jest mi bardzo przyjemnie,że Ci się podoba".


                                              Warto też pamiętać o odróżnianiu formy i treści krytyki.

                                              Ludzie mają prawo do udzielania nam krytycznych informacji zwrotnych,ale nie mają prawa do robienia tego w sposób raniący i naruszający naszą godność.Dlatego nie powinniśmy pozwalać na siebie krzyczeć i obrzucać epitetami- nawet wtedy ,kiedy popełniliśmy ewidentny błąd.
                                              Mamy też prawo do domagania się krytykowania nas wprost (zamiast aluzji) oraz przedstawiania konkretnych zarzutów w miejsce uogólnień.
                                              Każdy, kto narusza nasze terytorium psychologiczne jest agresorem.Warto o tym pamiętać.
                                              Każdy ma prawo do obrony swoich praw osobistych,które Herbert Fensterheim tak ujmuje:

                                              1.Masz prawo do robienia tego co chcesz-dopóty,dopóki nie rani to kogoś innego.

                                              2.Masz prawo do zachowania swojej godności poprzez asertywne zachowania,nawet jeśli to rani kogoś innego-dopóty,dopóki intencje Twoje nie sa agresywne lecz asertywne.

                                              3.Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb-dopóty,dopóki uznajesz,że druga osoba ma prawo odmówić.

                                              4.Istnieją takie sytuacje między ludźmi,w których prawa nie są oczywiste.
                                              Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sprawy z drugą osobą i wyjaśnienia jej.

                                              5.Masz prawo do krzystania ze swych praw.
                                              • to.niemozliwe Re: Zamiana oceny na opinię 31.07.12, 09:06
                                                "to on jest czołowym narcyzem tego forum i zachowuje się tak ,jakby nabył własność tego forum w drodze zasiedzenia,"
                                                No i własnie mamy świetny przykład manipulacji. Gdybyś przytoczyła jedynie pięc praw asertywności, uznałbym, że wyjaśniasz sytuację. Niestety - odbijając piłęczkę w formie zarzutu o narcyzm zmieniasz sens z komunikatu na manipulację. Zasadnicza część, to nazwanie mnie głównym narcyzem forum. Reszta ma już tylko nadać oskarżeniu pozoru uczoności. Wypowiedź trzeba czytać w całości, a nie jej fragment. Naprawdę, wyszedł Ci dobry przykład tego, jak osoba znająca mechanizmy komunikacji, wręcz ćwicząca się w nich nie jest w stanie opanować emocji w stresie.
                                                Nadal podkreślam, że Twoje wyliczanie jakie szkolenia i kursy odbyłaś i że nikt na forum nie ma większych kwalifikacji niż Ty może mieć ma, w mojej ocenie - symbolikę narcystyczną.
                                                Możesz, jak dziecko w piaskowicy pokazywac na mnie palcem i wołac "To ten, nie ja". I tak, nie zmieni to mojego osądu. Proponuję przyt tym pozostać, bo jak widac mamy zupełnie odmienną ocenę w tej sprawie, kto jest większym samochwałą ;).
                                                • kalistera Re: Zamiana oceny na opinię 31.07.12, 11:23
                                                  Tak,to była manipulacja z mojej strony,zastosowana w określonym celu.

                                                  Już miałam zakończyć ten wątek,ale przeczytałam w międzyczasie to, co napisałeś w wątku "tkwimy w tym szambie."

                                                  Zauważyłam bowiem,że panuje tutaj bardzo wiele nieporozumień co jest,a co nie jest agresją,co jest krytyką robioną w dobrym celu,a co nią nie jest.Czy powinniśmy reagować na krytykę osób zaburzonych czy nie itd. Dostarczyłeś mi bardzo dobrego przykladu na to, na jakiej zasadzie to działa.

                                                  Ty uważasz,że jeśli mi mówisz ,że jestem arogancka ,mam narcystyczny kompleks,pewnie psychoterapia mnie przegięła w drugą stronę,to masz prawo tak uważać i takie zarzuty do mnie kierować,bo kierujesz się moim dobrem,a to co piszesz,to informacja zwrotna,którą powinnam wykorzystać.

                                                  Natomiast, gdy ja Ci odbijam piłeczkę i odpłacam tą samą monetą, to uważasz,że to manipulacja z mojej strony
                                                  .Dlaczego zakładasz,że ja nie kieruję się Twoim dobrem i nie chesz przyjąć mojej opinii ?
                                                  Ty masz patent na wyłączność na dobre intencje i na prawdę obiektywną ?
                                                  To to przecież w istocie nic innego jak narcystyczne podejście.

                                                  Otóż takie" psychoterapeutyzowanie" jakie tutaj nagminnie uprawiacie, bez zgody i woli osoby zainteresowanej nie jest niczym innym, jak czystą agresją,skierowaną w terytorium psychiczne danej osoby.

                                                  ( Sama również temu trendowi uległam np.w stosunku do Lifeisaparadox. Jednak przyznałam wtedy,że byłam zła na niego i dlatego wytknęłam mu jego zachowania.W stosunku do Ledy też zachowałam się agresywnie w odpowiedzi na jej agresję. )

                                                  Tak samo obraźliwe i agresywne jest polecanie komuś ,kto nas o to nie prosi,by szedł na psychoterapię.
                                                  Bo to oznacza nic innego,jak to ,że mu mówimy,że z nim coś jest nie w porządku i powinien iść się naprawić.
                                                  Zupełnie inna sytuacja jest wtedy,gdy ktoś pisze na forum i zwraca się o pomoc w swoim problemie. Wtedy, jest to usprawiedliwione, nawet jeśli taka osoba uważa,że to nie ona powinna się naprawiać.

                                                  Niestety,mało kto z Was uświadamia sobię tę własną agresywność.

                                                  Piszesz,że nie powinnam reagować na obrażliwe zachowanie osób zaburzonych ? A według jakich kryteriów to oceniać i kto to ma robić ?
                                                  Nikt tutaj,nie przedstawił żaświadczenia ,że jest niepoczytalny.
                                                  Kiedy Ty zachowujesz się wobec mnie tak,że odbieram to jako agresję,to również mam Cię zaliczyć do tej grupy zaburzonych i olać,czy traktować poważnie Twoje uwagi i przejąć się nimi i mogę wtedy reagować emocjonalnie ?
                                        • kropidlo5 Re: re:technika przyznawania prawdy 31.07.12, 10:48
                                          Troska a krytyka to wedlug mnie dwie rozne sprawy. Choc niektorzy je utozsamiaja. Troska moze brzmiec jak krytyka, ale w tle jest interes 'krytykowanego', natomiast w krytyce zawarty jest interes krytykującego.

                                          Przez to, że ludzie czasem to utozsamiaja, wielu krytykantow może uzyć argumentu, że kieruje sie troską, gdy faktycznie załatwia własne interesy.
                                          'ale ty masz wielka dupe'- mowi ktos, i co, troska czy krytyka? No przeciez moze powiedziec, ze troszczy sie o nasz wygląd. Ale czy faktycznie troszczy sie?

                                          Wedlug mnie do krytyki jest uprawniony kazdy, komu weszlismy na terytorium, i tylko w tym zakresie. Reszta jest zabroniona. Nawet jesli robie rzeczy glupie, szkodze sam sobie, to wara innym od tego. Moge isc wydac w restauracji 500 zlotych gdy zarabiam 1000 zlotych i moja sprawa.

                                          Troska dotyczy osob blizszych i wtedy 'dopuszcza' sie na wlasny teren ine osoby i pozwala im merdac we wlasnych sprawach, ale to jesy uwarunkowane tym, ze jest to szczere, z dobrych pobudek, nie natretne, nie obrazliwe itp.

                                          • to.niemozliwe Re: re:technika przyznawania prawdy 31.07.12, 11:00
                                            Można odróżnić troskę od krytyki obserwując, czy przekaz obniżał poczucie godności którejkolwiek ze stron. Nigdy, przy autentycznej trosce nie będziemy się czuli upokorzeni jej przejawami, z tym, że w realu wazniejsze są komunkaty pozawerbalne, intonacja, akcent, mimika.... Zobacz, pisałem Ci tu różne rzeczy - czy odczułeś, że była w tym jakaś napastliwa krytyka?
                                            • kropidlo5 Re: re:technika przyznawania prawdy 31.07.12, 11:13
                                              to.niemozliwe napisał:

                                              > Można odróżnić troskę od krytyki obserwując, czy przekaz obniżał poczucie godno
                                              > ści którejkolwiek ze stron. Nigdy, przy autentycznej trosce nie będziemy się cz
                                              > uli upokorzeni jej przejawami, z tym, że w realu wazniejsze są komunkaty pozawe
                                              > rbalne, intonacja, akcent, mimika.... Zobacz, pisałem Ci tu różne rzeczy - czy
                                              > odczułeś, że była w tym jakaś napastliwa krytyka?

                                              Nie kojarze napastliwej krytyki, jedyna napastliwa która kojarzę to nieliczne nicki, w pozostalych przypadkach to bylo 'w normie'.

                                              Tak czy owak, kontekst jest wazny, istotnie. Kto mówi, co mówi w innych sytuacjach, jaką ma minę, jak traktuje innych (czy tylko na mnie sie 'uwziął') i tak dalej. To jest ciekawe, ale taka jest prawda, że nawet ostra krytyka może być mało raniąca lub wcale nie raniąca, choć może być nieprzyjemna- a czasem niby lekki przytyk może 'walić między oczy'.

                                              Ja teraz myślę, że podstawowym kluczem tutaj jest asertywność i pewność siebie. Pewne sprawy są bowiem obiektywnie nierozstrzygalne, a może nawet większość spraw, i dlatego można sie sierać w nieskończonosć i udowadniać, kto co miał na mysli i co naprawde chciał.

                                              Jeśli ktoś mówi mi coś przykego, i czuję że to nie fair, powinienem mieć odwagę o tym powiedzieć, zażądać szacunku i jak się nie zdarzy, to odejść. Ja natomiast często wdawałem się w niezliczone tłumaczenia i przepychanki, ktore niemal zawsze przegrywałem z jednego rostego powodu- małej pewności siebie. Konczyło sie bowiem na 'przyznaniu racji' przeze mnie drugiej toksycznej stronie.

                                              Ja miałem wiele normalnych relacji z ludźmi, w których paradoksalnie szukałem problemu, bo miałem wkodowane, że ja ktoś mnie nie poniza, a nie daj boże już traktuje z pewnego rodzaju uwielbieneim (co mi sie zdarzało parr razy) to dla mnie był 'trefny' i niewiarygodny, a za to jak matka czy toksyczne małżeństwo mnie jechało od góry do dołu, to wierzyłem, że to jest prawdziwa 'troska'.

                                              Do dziś nie mogę uwierzyć, jak oni na tro wpadli żeby mnie tak zmanipulować i jak ja w to uwierzyłem- normalnie jak w jakiejś sekcie- że 'tylko oni sa prawdziwymi przyjaciółmi, bo krytykują, a ini ludzie sa wrodzy, bo jak nie krytykuja, to znaczy ze im nie zalezy'

                                              Nigdy przez lata nie wpadlem na prosty pomysł, że jak ktoś mnie nie jedzie po całości to zwyczajnie po prostyu mnie akceptuje takiego, jaki jestem, z wadami i zaletami, a jak mnie ciagla sztorcuje to znaczy, ze nie akceptuje mnie tylko jakiegoś wyimaginowanego kropidlo, albo tez w ogole, po prostu ma perwersyjna przyjemnosc z dogryzania i ponizania.

                                              Eureka!


                                              • to.niemozliwe Re: re:technika przyznawania prawdy 31.07.12, 11:24
                                                Mam Cię kopnąć w tyłek na szczęście? :D
                                                • kalistera Re: re:technika przyznawania prawdy 31.07.12, 12:08
                                                  A co ty kick-boxing uprawiasz ?
                                              • kalistera Re: re:technika przyznawania prawdy 31.07.12, 12:16
                                                Brawo Kropidło ! Widzę,że zaskoczyłeś.Powodzenia.
                              • to.niemozliwe Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 22:38
                                Co sprawilo, ze Ty - zawodowiec, piszesz na amatorskim, otwartym forum? Zwykle profesjonalisci niechetnie sie dziela wiedza, za darmo z ogolem.
                                • eirene-the-best Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 22:54
                                  Niedomagam zdrowotnie i mało teraz się angażuję zawodowo,więc mi się nudzi.
                                  • kalistera Re:krytyka niesprawiedliwa 29.07.12, 23:23
                                    Poza tym,tak jak napisałam, nie bardzo mnie bawi prowadzenie polemik.Uważam za sensowniejsze spożytkowanie swego czasu, jeśli cokolwiek tą drogą mogę komuś pomóc.
    • sdfsfdsf Re: Krytykowanie i reagowanie na krytykę 24.07.12, 15:00
      sorry ale to bedzie troche dlugie
      kiedys to studiowalem i moze rzuci troche swiatla
      jak dla mnie interesujace
      Erystyka-sztuka prowadzenia sporow bez wzgledu na prawde materialna
      Metody erystyczne (wdl. Shopenhauera)

      Uogólnienie (instantia) – rozszerzając wypowiedź przeciwnika poza jej normalne granice (bardziej ogólnikowe twierdzenie łatwiej zaatakować).
      Zastosowanie homonimii do jakiegoś słowa użytego przez przeciwnika, by rozszerzyć jego wypowiedź i wtedy ją obalić.
      Przyjąć twierdzenie powiedziane w sensie relatywnym jako powiedziane absolutnie lub ująć je pod innym kątem i w ten sposób je obalić (relative – absolute).
      Podawanie rozproszonych przesłanek (także błędnych), tak by przeciwnik nie zorientował się, do czego zmierzamy, a kiedy przeciwnik już zaakceptuje wszystko, co potrzebne, robimy z nich wniosek przez niego niespodziewany.
      Ukryta petitio principii: Zakładać to, co chcemy dowieść, używając na początku zmienionych nazw lub posługując się na początku ogólnikami, które łatwiej zaakceptować.
      Zadawać wiele pytań naraz i obszernie, ukrywając to, na czym zależy nam w odpowiedziach przeciwnika – trudno mu wtedy zorientować się w biegu rozumowania i przeoczy nasze ewentualne błędy i braki we wnioskowaniu.
      Wyprowadzić przeciwnika dyskusji z równowagi (przez bezczelne zachowanie względem niego), gdyż zdenerwowany nie będzie w stanie wszystkiego przemyśleć i dopilnować.
      Pomieszać kolejność wnioskowania (zadając pytania w niewłaściwej kolejności), tak że przeciwnik pogubi się w wywodzie.
      Zadawać pytania do poszczególnych przypadków, na które przeciwnik prawidłowo odpowie i następnie, bez pytania go, założyć, że zgodził się z tezą, którą potwierdzałyby te przypadki (choć wcale nie musi ona koniecznie z nich wynikać).
      Wybrać słowa/porównania, które będą nam pasowały. Np. kiedy przeciwnik proponuje jakąś zmianę, nazwać ją złośliwie "nowinką" i przeciwstawić "zastanemu porządkowi". Natomiast kiedy od nas wychodzi taka propozycja, przeciwstawiamy ją "zacofaniu". Podobnie inne rzeczy – nadając nazwy pozytywne lub negatywne w zależności od potrzeby.
      Dać przeciwnikowi do wyboru między proponowaną przez nas tezą a przejaskrawioną antytezą. (Szare obok białego wydaje się czarnym, a obok czarnego wydaje się białym).
      Triumfalnie ogłosić, że dowiodło się czegoś, choć wcale z dyskusji tak nie wynika (często skutkuje przy nieśmiałym przeciwniku).
      Przedstawić przeciwnikowi jakiekolwiek słuszne, choć nie oczywiste, stwierdzenie. Jeśli odrzuci (przez podejrzliwość) – wykazujemy, że jest słuszne i triumfujemy; jeśli przyjmie – mamy plus, bo zgodził się z naszym twierdzeniem.
      Argumentum ad hominem lub ex concessis: Szukać w tym, co przeciwnik mówi, jakiejś sprzeczności z akceptowaną przez niego szkołą, grupą, do której należy lub sposobem postępowania. Np.: "I ty, Polak, mówisz takie rzeczy!?"
      Kiedy przeciwnik postawił mocny kontrargument, wykorzystać podwójne znaczenie tego, co powiedzieliśmy, mimo że początkowo nie o to znaczenie nam chodziło.
      Mutatio controversiae: Widząc, że przeciwnik podąża argumentacją, którą nas pobije, wytrącić go z biegu, zmienić temat, odwrócić uwagę.
      Kiedy przeciwnik żąda konkretnych argumentów przeciw jego twierdzeniu, a ich nie znajdujemy, uciec się do ogólników powiązanych z jego tezą i później je podważyć argumentując choćby omylnością ludzkiej wiedzy.
      Fallacia non causae ut casae: Potraktować uzgodnione wspólnie przesłanki jako dowód naszej tezy, choć brakuje wśród nich jeszcze kilku, których nie przyjęły obydwie strony.
      Kiedy przeciwnik użył argumentu tego typu, o jakich piszemy (nieuczciwych), lepiej jest nie tyle wykazać jego pozorność, ale użyć podobnego argumentu, który postawi przeciwnika w gorszej pozycji niż gdybyśmy wykazali pozorność jego argumentu.
      Podać to, do czego przekonuje nas przeciwnik, za petitio principii, kiedy przekonuje nas do czegoś wątpliwego, spornego. Wydaje się to wtedy bardzo prawdopodobnym dla słuchaczy, bo widzą w tym także problem tak jak w głównym problemie dyskusji.
      Opierać się tak długo argumentacji przeciwnika, nie uznając jej, aż rozszerzy je poza granice prawdy, tak że łatwo obalimy taki argument. Powstaje wtedy wrażenie, że obaliliśmy główny argument.
      Argumentum ad auditorem – jeżeli ktoś dobrze zna się na rzeczy, może użyć argumentu sprzecznego z prawdą, wiedząc, że nikt ze słuchaczy nie jest na tyle zorientowany w materii, aby to zauważyć.
      Dywersja: Widząc, że zaczynamy przegrywać, rozpoczynamy mówić zupełnie o czymś innym, jak gdyby to było argumentem przeciwnym (bezczelne, kiedy nie dotyczy to w ogóle tematu dyskusji).
      Argumentum ad verecundiam: Używać zamiast argumentów odwołań do autorytetów, szczególnie tych, którzy są powszechnie szanowani, w razie potrzeby przekręcając lub fałszując cytaty. Słabość: Jeśli przeciwnik jest dobrze zorientowany, może to wykazać lub podać inny autorytet mający inne zdanie w tej kwestii.
      Przyklejanie etykietki - Kiedy twierdzenie przeciwnika podobne jest do jakiejś herezji, błędnej nauki, ktoś może przyczepić mu etykietkę nazywając ją spirytualizmem, idealizmem itp.
      Powiedzieć, że w teorii to ładnie wygląda, ale praktyka pokazuje inaczej. (Jak gdyby teoria czegoś nie uwzględniała).
      Zadać pytanie związane z tematem, na które przeciwnik nie będzie w stanie odpowiedzieć i w ten sposób przekonać wszystkich, że mamy rację.
      Argumentum ab utili: Zadziałać na wolę, a nie na rozum – kiedy uda nam się przekonać, że korzystniej dla wszystkich (a przynajmniej słuchaczy, zwolenników), żebyśmy przyjęli nasze rozwiązanie (choćby było ono zupełnie błędne), będą chcieli bardziej przychylić się do naszej argumentacji.
      Sprawić przez potok bezsensownych słów (pozornie wyglądający dobrze, z poważną miną), że przeciwnik pogubi się, uznając je za najważniejszy argument tezy. Działa szczególnie wtedy, gdy przeciwnik udaje, że wszystko zrozumiał.
      Jeśli przeciwnik ma rację, ale użył błędnej argumentacji, obalić argument, uznając, że obaliliśmy całą tezę. Jest to jedna z najpowszechniej używanych metod erystycznych.
      Metoda ironicznej niekompetencji- Granie głupa: Jeśli przeciw racjom wysuniętym przez przeciwnika nic nie potrafimy znaleźć, z subtelną ironią należy ogłosić swoją niekompetencję: "To, co Pan mówi, daleko wykracza poza granice mojej ubogiej pojętności, nie wykluczam przeto, iż ma Pan rację, zrozumieć tego jednak nie potrafię". Jeśli wśród słuchaczy cieszymy się jakimś uznaniem, delikatnie dajemy im do zrozumienia, iż oponent plecie bzdury. Z chwytu tego można korzystać tylko w tych warunkach, gdy pewni jesteśmy, że słuchacze w wyższym nas mają poważaniu niż przeciwnika, np. gdy dochodzi do sporu między profesorem, a studentem. Oparcia szuka się we własnym autorytecie, nie w racjach.
      Argument ostatni – ad personam: Widząc, że przeciwnik jest mocniejszy, atakować go osobiście, obrażać lub w jakikolwiek sposób porzucać prawdziwy przedmiot sporu. Rzucać inwektywami - używanie słów obraźliwych wobec przeciwnika, np:"Ty i całe Twoje stronnictwo jesteście przykładami chorej ambicji, przy maleńkich m
      • 1xprzepraszam Re: do s-f 24.07.12, 16:35
        Dobrze, ze to przypomniales... Ciekawie byloby a ktos pilnował w ten sposób forum..
        I pisał 5 zasada erystki.. jako komentarz
        A uzywasz tej wiedzy czasem w naprowadzaniu interlokutora, lub łapiesz sie, ze sam
        to wykorzystujesz ..niecnie:)
        • sdfsfdsf Re: do s-f 24.07.12, 19:14
          nigdy, NIGDY, nie wykorzystuje swojej wiedzy przeciwko innym
          ha
          • to_ja_pisze Re: do s-f 29.07.12, 20:47
            ciekawa lektura
    • ivaaa Re: Krytykowanie i reagowanie na krytykę 27.07.12, 23:08
      i tu kłania się pytanie: czym różni się konstruktywna krytyka od "pojazdu"
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka