Dodaj do ulubionych

Seks w dzieciństwie

16.09.12, 17:30
Witam.
Niedawno rozmawiałem z pewną osobą poznaną w internecie. Nie wiem jak, ale doszło między nami do rozmowy o przeszłości i zwierzyłem się tej osobie, że uprawiałem seks w wieku 6-10 lat z różnymi koleżankami które poznałem (nawet niektóre z klasy w podstawówce).
Osoba ta kazała mi się zgłosić do psychologa, gdyż doświadczyłem traumy, pomimo, iż tego nie czuje.
Powinienem coś z tym zrobić? Nie czuje się "innym", ale osoba z którą rozmawiałem bardzo na to nalegała.
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: Seks w dzieciństwie 16.09.12, 18:09
      Może chodzi o temat braku pewnych zachowań i poprawnych odruchów, odczuć, deficyt lęku i takie różne sprawy które się tutaj w psychologii przewijają na okrągło, a na tym forum ze szczególnym natężeniem ostatnio.
    • rt.4 No dobra.... 16.09.12, 20:08
      No ale jaki miales ten seks w tym wieku? Co tak dokladnie robiles? taki sam jak teraz?

      Poza tym, jezeli dziecko robi w tym wieku takie rzeczy to albo:
      -gdzies juz to widzialo
      -albo bylo wykorzystane przez doroslego.
      Jednym slowem molestowane.

      Niektorzy psycholodzy pisza, ze jezeli dziecko bylo molestowane i niepamieta, ze bylo, to lepiej mu tego nie przypominac.

      Ja tak nie uwazam...
      • robertflash Re: No dobra.... 16.09.12, 20:25
        Cóż, o seksie dowiedziałem się od starszych kolegów w wieku 13-15 lat.
        Często namawiali mnie i jedną z koleżanek z podwórka do (jak powszechnie to nazywali) "ru...ia się" :D

        Polegało to na umieszczeniu członka w pochwie koleżanki i... ruszania się. Tyle w tej filozofii seksu.

        Z czasem robiłem to z własnej inwencji, bo wiadomo, z czasem koledzy się wyprowadzali, a dziewczyny w wieku podstawówki łatwiej przekonać do takich zabaw niż te z gimnazjum.
        • rt.4 Re: No dobra.... 16.09.12, 20:45
          A skad wiedzilaes o tym wszystkim przed 6-rokiem zycia? Zobaczyles jak robia to np, rodzice?
          • robertflash Re: No dobra.... 16.09.12, 21:16
            Nie przed 6 rokiem życia, a po.
            Tak jak już mówiłem, o tym wszystkim dowiedziałem się od kolegów z podwórka. Dowiedziałem się od nich, że z tego biorą się dzieci itp. ale mało mnie to interesowało, gdyż wolałem tylko "praktyke"

            • rt.4 Re: No dobra.... 16.09.12, 21:28
              Czyli po prostu sie bawiles? jako forma zabawy...byl ten dzieciecy seks, czy jak to nazwac...
              • georgia241 Re: No dobra.... 16.09.12, 21:34
                Nie karm trola-pedofila.
                • robertflash Re: No dobra.... 16.09.12, 21:43
                  Nie karm trolla? Pedofila? Jesteś normalny?
                  Przyszedłem tu po poradę, a tu jak zwykle jakaś antyspołeczna jednostka.
                  Starasz się robić komuś na złość trollu?
              • robertflash Re: No dobra.... 16.09.12, 21:40
                Właśnie z tym przyszedłem tutaj. Nie robie sobie z tego niczego wielkiego (choć nie wiem czy powinienem), ale jestem tu z inwencji osoby trzeciej.
                Wiele osób wypominało mi z resztą, że seks w wieku dziecka z podstawówki nie jest normalny.
                • rt.4 Re: No dobra.... 16.09.12, 21:49
                  Niektorzy dzis to szaleja na punkcie tych psychologow.
                  Mi sie wydaje ze to bylo dosc niewinne zainteresowanie i ciekawosc jaka dzieci maja...Jak to jest...
                  Wazne aby z tego nie robic wiekiego 'hallo'...Chlopcy maja to wczesniej niz dziewczynki.
                  A
                  • robertflash Re: No dobra.... 16.09.12, 21:52
                    Niewinne zainteresowanie niewinnym zainteresowaniem, ale stracone prawictwo jest ;)
                    Aczkolwiek nigdy mi na nim nie zależało.

                    Tak w ogóle to jest tu jakaś osoba z podobnym problemem?
                    • georgia241 Re: No dobra.... 16.09.12, 22:10
                      Na razie to nie masz żadnego problemu poza gawędzeniem.
                      • robertflash Re: No dobra.... 16.09.12, 22:14
                        Jakim gawędzeniem? W ogóle to po co tu piszesz nie mając nic sensownego do napisania?
                        • georgia241 Re: No dobra.... 16.09.12, 22:30
                          No to nazwę twój bardziej podstawowy problem.
                          Rodzice cię nie wychowywali tylko koledzy. W dodatku masz patologiczne zapędy, bo dziecko o normalnej osobowości by się zwinęło z tego towarzystwa a nie uskuteczniało stosunki.
                          • robertflash Re: No dobra.... 16.09.12, 22:37
                            W tym może być prawdy, że przez pewną część życia moim autorytetem byli koledzy. Cóż mogłem poradzić? Ojciec alkoholik, matka tak samo, z tym, że prawie w ogóle nie było jej w domu tylko w jakichś melinach.

                            Ale o jakie patologiczne zapędy Ci chodziło? Ile ja lat miałem gdy ich znałem? 5? 6?
                            Potem gdy zacząłem chodzić do podstawówki, moje relacje z nimi uległy ochłodzeniu, gdyż przeprowadziłem się do nowego mieszkania kilka ulic dalej, a oni sami również powyrastali i wyjechali gdzie indziej.
                            Jedynie z tego wszystkiego kontynuowałem "seks" z własnych inwencji, a nie jak wcześniej pod wpływem kolegów.
                            • georgia241 Re: No dobra.... 16.09.12, 22:42
                              No to masz odpowiedź na wszystko. Twoje życie i wczesne doświadczenia seksualne było normą w środowisku, w którym żyłeś. Masz szczęście, że nie spotkało cię dodatkowo kazirodztwo, które jest nader częste w rodzinach kobiet alkoholiczek.
                              Jak wyszedłeś z tego bez większych okaleczeń i bez zboczeń, to dziękuj Bogu.
                              • robertflash Re: No dobra.... 17.09.12, 16:08
                                No dobrze, dzięki za te informacje. Ale skoro z Twojego punktu widzenia jestem ofiarą to dlaczego wyzywasz mnie od trolli i pedofilów z patologicznymi zapędami? Tego nie potrafię zrozumieć.
                                • georgia241 Re: No dobra.... 17.09.12, 17:26
                                  To napisałam wcześniej. Najpierw tak pomyślałam, ale jak zacząłeś swego bronić, to uznałam, że jednak piszesz o sobie.
                    • rt.4 Re: No dobra.... 17.09.12, 10:45
                      Brak poczucia bezpieczenstwa w dziecinstwie. Po prostu zabraklo doroslych ludzi wookol, w twoim otoczeniu. Wszyscy byli jak dzieci. Ojciec matka- mentalnie nieobecni i po pijanemu zachowywujacy sie zapewne jak dzieci.
                      Wiec zapewne latwiej bylo z dziecmi ktore chca byc dorosle zrobic TO I OWO co robia dorosli, ktorzy sa jak dzieci. Jakaz to byla roznica.

                      Z tego wynika ze jest jakis tam problem. No ale jezeli cie nie uwiera to psycholog nie jest potrzebny.

                      Faktem jest ze weszles w doroslosc w szybkim tepie. Nawet za szybkim dlatego nie bedac dzieckiem do konca mozesz miec jakies problemy ze soba w doroslym zyciu.
                      najczestszym moze byc syndrom aleksytomii, czyli nieumiejetnosc czucia i okreslania swoich wlasnych uczuc. Co powoduje,ze ludzie tacy nie czuja sie pewnie i bezpiecznie w zyciu poniewaz do konca nie moga 'odczytywac' siebie samych.

    • kropidlo5 Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 09:49
      Dziwna sprawa. zabawy 'w doktora' miedzy dziecmi sa normalne, ale to polega na niewinnym 'pokazywaniu' albo niewinnym dotyku. Ale 6 latek i pelna penetracja? Ze wzwodem? Moze jeszcze z wytryskiem? I jeszcze dookola pelno kolezanek, ktore sie na to godzily? Dziwna sprawa. Nie slyszalem, by 6 letnie dzieci podniecaly sie erotycznie, czasem onanizuja sie ale to czysto fizyczna czynnosc, spodowane nuda czy strachem i samotnoscia.
      • robertflash Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 16:06
        Akurat wzwód jest możliwy w każdym wieku, od narodzin.
        Penetracja była w większościach przypadków pełna lub co najmniej częściowa, gdyż głupio się pytałem zawsze czy "weszło" :) (jakoś wtedy mój słownik nie był tak rozbudowany). Mogę tyle powiedzieć, iż czułem z tego przyjemność podobnie jak koleżanki (inaczej się na to by nie godziły lub przerywały stosunek).
        Pierwszy wytrysk pojawił się u mnie w wieku 11 lat, więc, niestety, na pytanie "Może jeszcze z wytryskiem" odpowiadam negatywnie.

        Jeśli chodzi o koleżanki, to nie widzę tu nic dziwnego. Rodzice raczej nie rozmawiają otwarcie o seksie z 6-9 letnim dzieckiem, tak więc w logice dziecka to co sprawia przyjemność nie jest złe.
        • kropidlo5 Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 16:53
          Uprawianie seksu nie jest dla 6-9 letnich dziewczynek 'naturalna przyjemnoscia' a raczej czyms patologicznym. Zreszta watpie by dotyczyly wiecej niz promil populacji. Jesli obie strony kontaktu maja po te kilka lat to oczywiscie nie jest pedofilia, ale nie zmienai to faktu, ze to aberracja.
          Przyjemnosc z kontaktu seksualnego jest zbiorem bodzcow seksualnych, erotycznych, emocjonalnych i fizjologicznych. Nie jestem eskertem od seksu dzieci ale z tego co czytalem to raczej watpliwe jest posiadanie potrzeb erotyczno-seksualnych.
          • robertflash Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 17:32
            Zgadzam się z tym, iż dziecko nie posiada naturalnych seksualnych potrzeb w wieku 6-9 lat (co z resztą wiem z autopsji). Jednak nie kierowałem się bodźcem seksualnym jakim jest podniecenie tylko nudą.
            Nie było takich sytuacji, że zobaczyłem jakąś dziewczynę na podwórku, podchodziłem do niej i od razu bez skrępowań pytałem się czy chce ze mną pójść w krzaki, bo chce pokazać jej coś fajnego. Czasami nawet nie dochodziło do żadnych stosunków seksualnych pomiędzy mną, a jakąś koleżanką. Dochodziło dopiero wtedy gdy nie było nic do roboty lub jakaś zabawa nas już nie ciekawiła.
            W skrócie: Jeśli akurat nie byłem zajęty jakąś zabawą z koleżanka i akurat przypominały mi się sytuacje z poprzednimi dziewczynami, to zwyczajnie to proponowałem.

            A podczas stosunków czułem nie zawsze tyle przyjemności co strachu i adrenaliny przed tym jak ktoś nas złapie na takiej "zabawie" lub, że zwyczajnie koleżanka pochwali się rodzicom (akurat takie sytuacje się zdarzały). Aczkolwiek ta adrenalina z pewnością dodawała nieco atrakcji tym stosunkom.
    • eirene-the-best Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 18:35
      Jaka trauma? Myslę,że gdyby Ci to ni esprawiało przyjemności to byś się tak nie zabawiał.
      Inna rzecz,że bardzo zepsuty byłeś i bardzo wcześnie zaczynałeś.Mam nadzieję,że jak dorosłeś,to przestałeś molestować dzieci ?
      • eirene-the-best Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 18:44
        Dla mnie najbardziej prawdopodobne jest to,że widziałeś taką scenę z rodzicami gdy byli pod wpływem alkoholu i ją wyparłeś,a zacząłeś sam próbować tego z dziewczynkami.
        • robertflash Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 19:03
          Możliwe, że taka sytuacja miała miejsce, jednak jej nie pamiętam.
          Aczkolwiek dobrze pamiętam ten dzień w którym starsi koledzy mi o tym mówili, a może po 3 dniach przeszedłem do "praktyki" z pierwszą koleżanką którą po części namówili moi koledzy. Tak więc nawet gdybym zobaczył tą scenę u rodziców - nie miałaby ona wpływu na to co robiłem.
          • lifeisaparadox Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 20:42
            No dobra Robert, ale to jest taki powierzchowny temat o seksie, na równi z tym że się w dzieciństwie wagarowało, paliło papierosy i był łatwy dostęp do alkoholu.
            Natomiast tam po drugiej stronie stoją ludzie przerażeni takimi wzorcami u młodocianych, bo system wartości w szerszym społeczeństwie definitywnie biegnie w przeciwnym kierunku.

            Jak już masz ileś tam lat, zmianę otoczenia, pozostają wzorce które już są w człowieku. Alkoholowa rodzina, no nie jest to jednak rodzina która dba o swoje dziecko tak jak się przyjęło, zakazuje tego co złe w rozumieniu wartości społecznych, ani wzmacnia poprawne wartości w społecznym zrozumieniu. Gdyby tak robiła, nie była by rodziną alkoholową.
            Tym bardziej koledzy i towarzystwo które zawsze się dobiera podobieństwami, zawsze będzie kontinuum tego wzorca.

            No i myślę że tutaj własnie zaczyna się psychologia, terapia.
            • robertflash Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 21:30
              Jednakże powstaje pytanie czy terapia jest w tym wypadku potrzebna.
              Mam kilka wad, ale nie mogę wszystkiego zwalać na moją przeszłość, z drugiej strony jak są jakieś problemy, to czemu nie miałbym ich wyeliminować.
              • rt.4 Seks w dzieciństwie 17.09.12, 21:51
                Bez histerii. Jakas osoba, o ktorej zapewne malo co wiesz poleca ci psychologa...A moze ona sama potrzebuje.

                Chlopcy wczesniej sie interesuja ze wzgledu na budowe swojego ciala. bawia sie swoimi ORGANAMI hamonda, juz od wczesnych lat. Poznaja wlasciwosci swojego ciala, co im sprawia czesto duza przyjemnosc.

                Ty miales okazje pojsc o krok dalej- bo z kolezankami, co nie jest twoja wina. Przeciez byles dzieckiem. Nikt ci nic nie wytlumaczyl. Nikt nie odciagnal od niewlasciwych kolegow. Skad miales wiedziec, ze te zabawy sa troche hard-core w twoim wieku.

                Dlatego jezeli nie masz zadnego np. poczucia winy, to daj na luz. W koncu tego chlopca, zbyt ciekawskiego juz nie ma...Teraz jest inny...tolerancyjny za to...:=)

                Miej szacun dla przeszlosci....i z malych spraw nie rob niepotrzebnie duzych.
              • lifeisaparadox Re: Seks w dzieciństwie 17.09.12, 23:36
                Nie wchodzisz z jakimś poważniejszym problemem, typu depresja, nerwica, nieprzystosowanie do życia i ciągłe huśtawki, chaotyczne zmiany zatrudnienia i problemy z pracą, długi, brak celu i poczucia sensu życia, bójki i konflikty z prawem, niemożność utrzymania stałego związku itp.
                To są często problemy związane ze złymi wzorcami i nieprzystosowaniem społecznym, a to najprędzej można przypisać rodzinie dysfunkcyjnej i spadku jaki ma potomstwo.

                Musiał byś mieć motyw przewodni, jakiś cel. Jak na razie rzuciłeś ogólnikiem i psychologiem, to tak to rozwijam.

                Właśnie nietypowe zachowania seksualne biorą się bardziej z całości popędów. Najczęściej nie jest to preferencja, ale jedynie środek do celu. Ciebie korcił lęk, ryzyko, adrenalina. To jest motyw dla którego zacząłeś to robić, a równie dobrze mogło by to być cokolwiek innego wywołującego te same dreszcze.
                Niebezpieczna jazda samochodem, ryzykanctwo, igranie z losem.
                Chroniczny niedobór pobudzenia, potrzeba stymulacji i ryzykanckie zachowania.
                "Nudzenie się i chroniczne uczucie pustki".
                Jak najbardziej jest to w repertuarze psychologii, zdaje się "osobowość z pogranicza" ale i różne takie tam.

                To już chyba będzie tak najbardziej do rzeczy jak tylko mogę rozwinąć żeby coś tutaj podsunąć z sensem do Twojego tematu. Nie chcę Ci sugerować problemów z sobą, problem musi już być, dawać potrzebę i energię do podejmowania działań.
          • leda16 Re: Seks w dzieciństwie 18.09.12, 21:54
            robertflash napisał:

            > Możliwe, że taka sytuacja miała miejsce, jednak jej nie pamiętam.
            > Aczkolwiek dobrze pamiętam ten dzień w którym starsi koledzy mi o tym mówili, a
            > może po 3 dniach przeszedłem do "praktyki" z pierwszą koleżanką którą po częśc
            > i namówili moi koledzy.


            Aż dziw, że te do cna zdemoralizowane, znacznie starsze bachory nie przeszły do praktyki na twojej dupie. I czemu tak skwapliwie powstrzymywały się przed penetracją tych rzekomo chętnych dziewczynek, natomiast namawiały do tego ciebie. Też mam wątpliwości czy nie ściemniasz koleś.


            • robertflash Re: Seks w dzieciństwie 19.09.12, 16:11
              Wiesz, po jakimś czasie też zadawałem sobie to pytanie. Do dziś pamiętam tą swoją "praktykę" za dużym drzewem na starym osiedlu oraz te ich wpatrzone gały. Możliwe, że posiadali taki fetysz, lub byli ciekawi jak to wygląda u młodszych. Aczkolwiek stosunków seksualnych mogło im nie brakować, gdyż nigdy nie wiedziałem wszystkiego o nich. Podejrzewam, że to ich informowanie mnie o czymś takim jak seks było tylko po to, aby wpędzić mnie w kłopoty których akurat miałem nie mało przez te zabawy.
    • truskawki_trzy Re: Seks w dzieciństwie 22.09.12, 09:58
      A ja powiem jako kobieta, że w podobnym wieku, a może ciut wcześniej, bo w przedszkolu miałam podobne zainteresowania i zabawy z kolegami i... koleżankami.
      To chyba normalne, że dzieci eksperymentują.
      Tak, sprawiało mi to przyjemność.
      Nie, nie byłam molestowana ani nie widziałam seksu rodziców.
      • marek.dudys Re: Seks w dzieciństwie 22.09.12, 15:56
        Jeśli jesteście dziećmi to wasze utajone pragnienia, jeśli dorosłymi to pedofilami bo pedofil to taki co ma przyjemnie z dziećmi lub wspomnieniami na ten temat też.I obcinanie jaj jako metoda (kolejny temat) niczego nie zmieni, chodzi o co innego.By tych co z aury czerpią przyjemność i łajdaka z kilometra poznają wyeliminować.Jeśli wiecie o czym mówię...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka