Dodaj do ulubionych

co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depresja?

28.11.12, 19:39
Witam,

problem chyba bardziej nadawałby się na forum psychiatryczne, ale liczę, że i tu znajdę może nie tylko odpowiedź, co podpowiedź jakim tropem iść, gdzie szukać pomocy i przede wszystkim- jak zmusić kogoś, by zrozumiał, że coś się dzieje i że to coś trzeba diagnozować, leczyć itp.

Problem dotyczy osoby w mojej najbliższej rodzinie, stąd zachowania znam z codziennych obserwacji i postaram się tu wszystko opisać (post w związku z tym będzie długi, przepraszam!).

1. Jako dziecko (tak np. do 8 r.ż) był otwarty, energiczny, żywy i żywiołowy, bezpośredni, otwarty na kontakty z ludźmi. Właściwie normalne, małe dziecko z drobnymi fiksacjami tzn. jak się uparł na coś, to robił to i nie dało się odciągnąć; pewnych rzeczy nie tolerował, bo nie- np. golfy, gryzące szaliki i generalnie był skrajnym niejadkiem (ale pewnie z 99% ludzi miało którąś z tych cech).

2. W szkole podstawowej radził sobie przeciętnie, potem doszły kolejne problemy, ale zdawał z klasy do klasy. Problemy zaczęły pojawiać się wtedy, gdy zaczął zamykać się w sobie- w związku z czym na lekcjach w ogóle nie był aktywny, praca w grupach też mu nie wychodziła. Dodatkowo- zawsze (!) porównywany z bardzo zdolną siostrą, która poza wybitnymi wynikami w nauce była stawiana jako wzór aktywności na wszelkich polach.

3. Problemy w nauce trwały aż do matury, ale zdał ją, choć i tu pojawiały się problemy różnego typu np. w ostatniej chwili przyznał się, że nie ma pracy maturalnej, więc szybka pomoc siostry i ratunek w ostatniej chwili. Zresztą od podstawówki często się ten proceder powtarzał- milczenie i w ostatniej chwili przyznanie się do problemu.

4. Studia- najpierw jedne, potem drugie zawalone, ale ok- nie każdy musi być magistrem,

5. Zero kontaktów towarzyskich- ani z kolegami, ani z dziewczynami. O ile w gimnazjum/ wczesnym liceum gdzieś bywał (mecze, ogniska), o tyle potem nigdzie. Nawet raz do roku z kimś nie wyjdzie, co najwyżej wyjeżdża sam w góry. W ciągu miesiąca wg bilingu komórki wygadane ma tylko 8 minut- wszystko to z najbliższą rodziną!

6. Zaburzony (skrajnie) rytm dnia- żyje w nocy, śpi w dzień. Zamknięty 99% czasu w swoim pokoju (zawsze na klucz), opuszcza pokój tylko by coś zjeść.

7. Jedzenie- potrafi na raz zjeść dużo, są okresy że długo nie je nic. Teoretycznie lubi wszystko, ale mając pełną lodówkę często wybiera tylko np. chleb z masłem.

8. Zaburzenia zachowań

- zaniedbanie własnego wyglądu. Myje się rzadko, nie obcina włosów (wyjątek: raz na dwa lata, bo co tyle były pogrzeby dziadków). Nosi wiecznie to samo ubranie, nie pozwala go prać.

- skrajny bałagan, w dużej mierze wynikający z potrzeby czy przymusu (?) przechowywania wszystkiego- od starych gazet, książek z podstawówki po zapasy jedzenia (nigdy nikt mu w domu nie wydzielał ani nic!) czy zeschnięte kwiatki. Śpi pomiędzy kurzem, workami z rzeczami, kartonami. Jak kloszard. Nosi dziurawe skarpetki, buty z dziurą w podeszwie mimo że dostaje pieniądze na nowy zakup.

- zachowania agresywne (w tym agresja werbalna)- zdarzają się rzadko, kiedy np. ktoś wykona coś wbrew niemu (np. włączenie zmywarki,do której można by wepchnąć jeszcze jeden talerz- zabronił swojej siostrze włączyć urządzenie zanim on na to nie pozwoli, a kiedy ona to zrobiła zwyzywał ją i uderzył na moich oczach)

- nie odzywa się, nie ma potrzeby rozmowy. Jeśli już mówi, robi to tak cicho, że w ogóle go nie słychać, sto razy prosi się "powtórz". Nie też potrzeby bliższych uczuć, ale potrafi (w skrajnych sytuacjach) być pomocny i empatyczny- zrobi herbatę, przytuli, powie "nie martw się". Niby nic, ale na niego to dużo.

9. Jednocześnie jest inteligentny, interesuje się bieżącymi sprawami, dużo czyta prasy i ogląda telewizji (w tym w szczególności programy specjalistyczne z zakresu ekonomii i gospodarki). Potrafi bardzo celnie spuentować, często z ironią/ sarkazmem. Mam podejrzenia, że być może gra na giełdzie/ rynkach dalekowschodnich, ale to tylko podejrzenia. Nie mniej jednak jakąś gotówkę posiada, a nie z pracy.

Na razie tyle objawów, ale pewnie jest dużo więcej zachowań dziwnych, tylko się do nich przyzwyczailiśmy w rodzinie.

Jeśli chodzi o rodzinę:
obydwoje rodzice żyją razem, do tego jest wspomniana wcześniej starsza siostra oraz kilka osób z dalszej rodziny. Rodzice zaradni życiowo, zapewniali dobre warunki materialne i życiowe (w tym dużo czasu spędzanego wspólnie na podróżach i wspólnych pasjach, z których również on zrezygnował).
Ojciec bardzo wymagający, nigdy nie był w pełni zadowolony z niczego (ale to również wobec siostry, która nawet przynosząc same 6, zawsze słyszała, że można zrobić coś więcej/lepiej itp.). W dzieciństwie rzadko bywał w domu, pracował od rana do wieczora. Do pewnego momentu jednak dużo wspólnych chwil z ojcem (sport, prace wokół domu itp.)
Matka wyrozumiała, ciepła, raz na jakiś czas próbująca zmienić Osobnika, ale potem wybaczająca wszystko.

I teraz kilka pytań:
1. Co to może być? W jakim kierunku go diagnozować?
2. Jak przekonać opisywanego Osobnika, że jest chory, że coś z nim nie w porządku? Że odstaje od społeczeństwa, od wszelkich norm? I najważniejsze- że powinien udać się do specjalisty?
3. Jak zmusić go do wzięcia odpowiedzialności za własne życie? Przymusić do wyprowadzki? (ma własne lokum odziedziczone, więc w sumie miałby gdzie... tylko czy nie zginie z głodu, ze zdziczenia?).
Obserwuj wątek
    • 1r_e_n_i_a Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 19:40
      Poszło mi za wcześnie!

      Dziękuję tym, którzy przebrnęli do końca.
      Dziękuję z góry za pochylenie się nad problemem i jakiekolwiek rady, wskazówki.
      • ecco_mi Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 19:49
        Na pewno powinien go skonsultować psychiatra, chociaż nawet nie wiem jak go skłonić? Może pokazać mu po prostu minusy płynące z takiego życia.
        Ja jestem zupełnym laikiem, ale pomyślałam o osobowości schizoidalnej lub jakimś początku schizofrenii. Te zaburzenia charakteryzują się takim zimnym podejściem do ludzi. Ale naprawdę o tym powinien zdecydować lekarz.
        • ecco_mi Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 19:56
          może jeszcze zespół Aspergera. Poczytaj na Wikipedii na te tematy.
          • 1r_e_n_i_a Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 20:01
            Dzięki za zainteresowanie i przebrnięcie!

            Czytam o tym wszystkim, konsultowałam z koleżanką po psychologii i każdy radzi psychiatrę, tylko on naprawdę nie widzi potrzeby/konieczności pójścia. Siłą dwumetrowego faceta nie zaciągnie się niestety.
            • ecco_mi Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 20:16
              A nie zadziałałoby stwierdzenie, że albo idziesz do lekarza albo dorośnij wreszcie i zacznij żyć na własny rachunek jak osoba dorosła? Z tego co piszesz jest inteligentny, a nie jakiś oderwany od rzeczywistości, więc powinien zrozumieć.
              • ecco_mi Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 20:21
                A jeszcze pomyślałam o tym, żebyście znaleźli jakiegoś dobrego psychiatrę i poszli do niego sami, aby przedstawić problem. Wiem, że tak nikt diagnozy nie postawi, ale może zasugeruje, jak z takim przypadkiem postępować. Może postawić go przed faktem dokonanym i psychiatra przyszedłby na wizytę domową. Oczywiście jakoś należałoby pacjenta najpierw do tego przygotować.
                • szaman.ka Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 20:36
                  Jeśli to jest schizoidalne zaburzenie osobowości lub nerwica, to potrzebna jest psychoterapia.Pacjent musiałby sam chcieć wziąć w niej udział.
                  Z tego, co opisała autorka wątku raczej nic nie wskazuje na depresję.
            • szaman.ka Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 20:33
              Jeśli w dzieciństwie był normalny,to raczej można wykluczyć ZA.
              Natomiast pozostaje schizoidalne zaburzenie osobowości.
              To, co opisałaś zdaje się wyczerpywać kryteria diagnostyczne tego zaburzenia,lecz oczywiście przez internet diagnozy nie można postawić,a może to zrobić jedynie lekarz psychiatra na podstawie badań i wywiadów.
              Mogą to też być zaburzenia nerwicowe.Dorastanie w takim klimacie gdzie jest się wiecznie porównywany do zdolniejszej siostry nie jest do pozazdroszczenia + nadzwyczaj wyśrubowane wymagania ojca.
              O takich, nerwicowych zaburzeniach zdają się również świadczyć zaburzenia jedzenia jakie miał w dzieciństwie.
              A czy ma on jakieś pasje,hobby,które sprawiają mu przyjemność ?
              Na siłę nie można go zawlec do lekarza i przymusowo leczyć.Musiałby sam chcieć.



              • 1r_e_n_i_a Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 20:51
                Odpowiem zbiorczo:
                1. Byłam sama, wiem, że byli też rodzice u specjalistów- zawsze to samo: proszę przyjść z pacjentem, nie diagnozuje się na odległość.
                2. Zaburzenia odżywiania ma obecnie- w dzieciństwie po prostu był niejadkiem, teraz natomiast potrafi zjeść bardzo dużo albo nic.
                3. Klimat do dorastania był ciężki, zresztą z tego, co obserwuję obecnie też nie jest łatwo (problemy jak w wielu rodzinach, ale skumulowane).
                4. Miał hobby, ale teraz zaprzestał mimo tego, że np. zajmują się tym całą rodziną, wyjeżdżają razem je realizować itp. to w tym roku odmówił, bo cyt. 'ma inne plany'. Zresztą w ciągu kilka lat, odmawiał już parę razy.
                5. Mam wrażenie, że nie ma celu w życiu, że 'dryfuje' z dnia na dzień. Przecieka mu życie przez palce, ale nic z tym nie robi.
                6. Rodzina zmęczona i zestresowana sytuacją często mu nie pomaga w odnalezieniu rozwiązania. Coraz częściej nie wytrzymują nerwowo (bo jak np. wytrzymać zaburzenia pt. będę pił z jednego kubka przez trzy dni i nie wolno go ruszyć ani wsadzić do zmywarki. Kubek ma stać brudny, na wierzchu, by w każdej chwili mógł zrobić sobie w nim herbatę itp.), zwłaszcza, że dopadły ich teraz różne problemy i osobnik snujący się po domu, nie pomagający w niczym, sypiający do 15 drażni.
                7. W dzieciństwie rzeczywiście był raczej normalny, bawiliśmy się razem co dzień, wychowując się wspólnie, miał bliski kontakt z naszymi Dziadkami. Ale też nie miał jakiejś wielkiej ilości kolegów, z jednej strony był odważny, z drugiej np. nieśmiały i wstydliwy na przedstawieniach szkolnych i przedszkolnych. Nawijał za to jak katarynka, teraz nie mówi nic.
                8. Nie było (albo o tym nie wiem) jednego wydarzenia, które by było jakieś traumatyczne, więc można tu doszukiwać się tylko winy w charakterze ojca. Nie mniej jednak obecnie przerodziło się w to w poważne zaburzenie, rzutujące na wszystko- i zdrowie, i zachowania społeczne itp.
                9. Zachowanie wyczerpuje znamiona osobowości schizoidalnej,ale to sprowadziłoby się tylko do zamknięcia w sobie, samotnictwa, introwertyzmu itp. A co z zachowaniami typu niedbanie o siebie (chodzenie w tych samych ubraniach, trzymanie gratów, wręcz śmieci w pokoju, warstwa kurzu na 5 cm, nie myci głowy kilka dni, unikanie fryzjera) lub np. niedobieranie stroju do temperatury (myślenie pt. jest listopad, więc chodzę w kurtce zimowej i czapce- co z tego, że aktualnie jest plus 10. I w drugą stronę- w lecie było chłodno, właśnie ok 10 stopni, a on w krótkim rękawku, bo jest lato i tak się człowiek MA ubierać. Dużo by pisać o takich dziwnych zachowaniach, które gdy wystepują pojedynczo traktowane są jak dziwactwa, ale przy takiej ilości wyglądają dość niebezpiecznie.
    • lifeisaparadox Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 20:52
      Broń boże psychiatra, z resztą jeśli już, to na pewno sam skieruje go do psychologa. Jest kilka rodzajów leków - antydepresanty które mogą wzmóc jego agresję i stanie się naprawdę niebezpieczny, neuroleptyki które mogą tylko pogłębić jego autyzm, albo jakieś inne środki pośrednie z których nie ma cudów. Ja bym nie polecał takich eksperymentów, bo różnie się to kończy. Zapytajcie lekarza, ale żeby wam problemów nie narobił więcej niż jest.
      Jak on się tak nauczył już żyć całymi latami, to chemia raczej nie przywróci go do niczego "co było". To już jest sprawa rozwojowa, gdzieś się po prostu wycofał i tak już mu zostało.

      Jeśli on tak reaguje wycofaniem na wszystko, to rzucanie mu problemami w twarz wycofa go jeszcze bardziej. Polecał bym podejście zachęcające, sympatyzujące, pozytywną motywację i delikatne obchodzenie się z takim człowiekiem jak gdyby żadne problemy nie istniały.
      Jeżeli dobrze go opisuję, to możecie zauważyć zależność między wytykaniem mu problemów, a jego uciekaniem w rytm życia w nocy, a unikaniem dnia.
      Dobry psycholog - nie wiem czy bardziej sympatyzuje z kobietami w waszej rodzinie, czy solidaryzuje się z mężczyznami - ważne żeby terapeutą był ktoś zgodny z jego tendencjami w tym zakresie. Reszta to już liczyć na to, że zaufa specjaliście i ktoś w końcu, znając jego czułe punkty, rozwiąże przyczyny jego wycofania się z życia, przerobi te tendencje które sprawiają że jest taki dziki. To jest trudna praca, ale na pewno bardziej realna niż pigułka która rozwiąże wszystko.
      • szaman.ka Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 21:04
        Oczywiście,że pigułki nic tu nie pomogą,lecz potrzebna byłaby psychoterapia.
        • leda16 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 04.12.12, 08:04
          szaman.ka napisała:

          > Oczywiście,że pigułki nic tu nie pomogą,lecz potrzebna byłaby psychoterapia.


          Psychoterapia też nic tu nie pomoże, bo facetowi dobrze jest w skórze, którą przywdział wiele lat temu, a żaden terap mieleniem ozorem nowej szaty mu nie uszyje. Zresztą opisywane zaburzenia wyglądają na schizotypowe czyli mocno chorobliwe. Jedyne wyjście to zdekompensować (choćby poprzez codzienne mycie tego kubka) i wezwać PR. A jak kogoś uderzy z tego lub innego powodu, to na dołku biegły psychiatra w mig go zdiagnozuje.Prokuratura błyskawicznie podejmie decyzję - przymusowe leczenie czy przymusowe pozbawienie wolności. W końcu jak cała rodzina daje się tyranizować popaprańcowi, to co mu szkodzi nie liczyć się z ich uczuciami. A że "jest inteligentny", to nic nie znaczy. Mój pies też jest inteligentny :).
          • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 04.12.12, 12:29
            leda16 napisała:

            > Psychoterapia też nic tu nie pomoże, bo facetowi dobrze jest w skórze, którą pr
            > zywdział wiele lat temu

            nie wiem, dlaczego ci odpisuję, ale jeszcze raz spróbuję
            pomogłaby, tylko że ty w to nie wierzysz

            a żaden terap mieleniem ozorem nowej szaty mu nie uszy
            > je.

            czy terap to pozbawione szacunku wyrażenie opisujące psychoterapeutę?

            Zresztą opisywane zaburzenia wyglądają na schizotypowe czyli mocno chorobli
            > we. Jedyne wyjście to zdekompensować (choćby poprzez codzienne mycie tego kubka
            > ) i wezwać PR.

            jestem zdania, że nawet poważne zaburzenia emocjonalne można leczyć, a przynajmniej uczyć takich ludzi bardziej satysfakcjonującego i skutecznego sposobu na życie
            w tak ciężkich przypadkach najlepiej sprawdza się połączenie terapii z duchowością


            A jak kogoś uderzy z tego lub innego powodu, to na dołku biegły
            > psychiatra w mig go zdiagnozuje.Prokuratura błyskawicznie podejmie decyzję - pr
            > zymusowe leczenie czy przymusowe pozbawienie wolności.

            powiedz tak szczerze leda, ile razy w życiu kogoś uderzyłaś?
            bo, że stosujesz przemoc psychiczną to wiem od lat
            a jak u ciebie z przemocą fizyczna?

            W końcu jak cała rodzina daje się tyranizować popaprańcowi, to co mu szkodzi nie liczyć się z ich uczuciami.

            tak jak całe forum daje sie tobie tyranizować, to co ci szkodzi nie liczyc się z niczyimi uczuciami, prawda?

            A że "jest inteligentny", to nic nie znaczy. Mój pies też jest inteligentny :).

            gratuluje psa, a nie jest agresywny? podobno psy upodabniaja się do właścicieli?
            >
            >
            • leda16 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 04.12.12, 23:19
              mona.blue napisała:
              > nie wiem, dlaczego ci odpisuję,

              Żeby przedstawić swój punkt widzenia. Nie? Wszyscy tutaj lubimy to robić.


              > pomogłaby, tylko że ty w to nie wierzysz


              A ty wierzysz i nic z tego nie wynika. Jednak najważniejszą rzeczą jest tu wiara pacjenta. On wierzy w swoją normalność więc po cóż miałby się zmieniać? Żeby poprawić samopoczucie innym ludziom, najbliższym? Przecież on ich olewa.

              > czy terap to pozbawione szacunku wyrażenie opisujące psychoterapeutę?


              Zgadłaś :).



              > jestem zdania, że nawet poważne zaburzenia emocjonalne można leczyć,


              Całkowicie podzielam twój pogląd. Ale żeby chorego leczyć, trzeba go najpierw do lekarza dowlec.Jeśli zagraża sobie lub innym, to nawet wbrew jego woli. Chorzy psychicznie zwykle nie mają poczucia choroby identycznie jak alkoholicy. Więc najpierw farmakoterapia, potem psychoedukacja celem wytworzenia wglądu i zaakceptowania konieczności leczenia, psychoterapia, głównie wspierająca oraz socjoterapia na końcu jako forma rehabilitacji.

              a przynajm
              > niej uczyć takich ludzi bardziej satysfakcjonującego i skutecznego sposobu na ż
              > ycie


              A znasz ty Mona przysłowie - czego mały Jaś się nie nauczy, to duży Jan nie umie? W chorobach psychicznych procesy uczenia są mocno zaburzone. U osobowości dysfunkcyjnych również.


              > w tak ciężkich przypadkach najlepiej sprawdza się połączenie terapii z duchowoś
              > cią



              Nie wiem kto to "sprawdza". Nie nauka zapewne. A sprawdzania przez klechów w rodzaju de Mello racjonaliści poważnie nie traktują. Life is brutal. Duchowością dzieci nie nakarmisz.




              > powiedz tak szczerze leda, ile razy w życiu kogoś uderzyłaś?
              > bo, że stosujesz przemoc psychiczną to wiem od lat
              > a jak u ciebie z przemocą fizyczna?


              Nie ważne co napiszę, bo i tak uwierzysz w to co chcesz uwierzyć. A w ogóle po co te wycieczki osobiste, usiłowanie zdyskredytowania oponenta ("Ty to naprawdę jesteś zdrowo walnięta... Jizas, kobieto, a może to Ty jesteś jakaś walnięta Polecam psychoterapię albo leki...Co do tego to mam prośbę - nie wpie...j się więcej w moje sprawy,...Nie mów, że nie używasz słów na k.... i p... i tym podobnych, bo i tak nie uwierzę. Myślę, że każdy w skrajnych warunkach jest zdolny do tych słów...") itp. Źle myślisz Mona, błędniie. W mojej rodzinie generacyjnej ani obecnej nikt nigdy takich słów nie używał. Używane są one tylko w chamskich, prymitywnych kulturalnie środowiskach. A poza tym, widać nie stać cię na rzeczowe argumenty, skoro w co trzecim poście próbujesz zamienić konstruktywną dyskusję o problemie w magiel. Żeby już nie wspomnieć o tych twoich nastawieniach ksobnych i urojeniach, że...odbijam ci kochanka :).
              • kropidlo5 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 04.12.12, 23:29
                Leda, co sadisz o leczeniu poprzez wiare w Boga? Nie wiem czy wiesz, ale wieksza czesc lecznictwa uzaleznien a takze np DDA czy anoreksji polega na zmuszeniu pacjenta do wiary w Boga. Nie uwierzysz w boga? Nie bedziesz uleczony.


                Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu, że przestaliśmy kierować własnym życiem.
                Uwierzyliśmy, że siła większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
                Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.
                Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
                Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
                Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
                Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
                Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
                Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
                Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
                Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.
                Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.



                Psychiatria to chyba jedyna dziedzina medycyny, gdzie lekarstwem jest Bog. Jak ktos zlamie noge, wymiotuje krwia, ma cukrzyce albo trad to chyba raczej nie leczy sie wiara w Boga?

                A moze sie myle?
                • leda16 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 07:33
                  kropidlo5 napisał:

                  > Leda, co sadisz o leczeniu poprzez wiare w Boga? Nie wiem czy wiesz, ale wieksz
                  > a czesc lecznictwa uzaleznien a takze np DDA czy anoreksji polega na zmuszeniu
                  > pacjenta do wiary w Boga. Nie uwierzysz w boga? Nie bedziesz uleczony.


                  Wiara (niekoniecznie w Boga) jest potężnym czynnikiem wspomagającym wyzdrowienie. Przykładem może być choćby poprawa samopoczucia po podaniu placebo. Natomiast przymuszanie do wiary szantażem, tak jak w Twoim przykładzie, może dać jak najgorsze efekty. Żadne uczucia nie powstają na rozkaz - ani miłość, ani wiara ani nienawiść. Wiem, że istnieje wiele sekt działających na opisanych przez Ciebie zasadach i biedny jest chory, który wpadnie w ich szpony.
                  • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 11:05
                    leda16 napisała:

                    > Wiara (niekoniecznie w Boga) jest potężnym czynnikiem wspomagającym wyzdrowienie. Przykładem może być choćby poprawa samopoczucia po podaniu placebo.

                    A próbowałaś?
                    Może z innej beczki - znasz Ewę Woydyłło i Wiktora Osiatyńskiego? Lubisz czytać?
                    Naprawdę polecam, nie złośliwie, ich książki (ja przeczytała ich sporo). Na początek proponuję Rehab - genialna - terapia alkoholizmu W. w Stanach, na Farmie.

                    Natomiast przymuszanie do wiary szantażem, tak jak w Twoim przykładzie, może dać jak na
                    > jgorsze efekty.

                    To nie jest szantaż, to propozycja, która większość osób w AA i pochodnych wspólnotach ludzie podejmują dobrowolnie. Bóg nigdy nie szantażuje, a jestem pewna, że to On dał natchnienie założycielom AA.

                    Żadne uczucia nie powstają na rozkaz - ani miłość, ani wiara ani nienawiść.


                    Wiem, że istnieje wiele sekt działających na opisanych przez Ciebi
                    > e zasadach i biedny jest chory, który wpadnie w ich szpony.

                    To nie są sekty.
                    Znasz definicję sekty - sekta niszczy, wykorzystuje i zabija ludzi.
                    AA i pochodne pomogły setkom milionów ludzi na świecie wyjść z różnego rodzaju nałogów.
                    • leda16 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 22:15
                      mona.blue napisała:

                      > leda16 napisała:

                      > A próbowałaś?

                      Wystarczy ci, że na własne oczy widziałam wiele pozytywnych skutków takiej wiary?

                      > Może z innej beczki - znasz Ewę Woydyłło i Wiktora Osiatyńskiego? Lubisz czytać


                      Lubię, ale poza literaturą zawodową preferuję powieści psychologiczne (nie mylić z harleqinami) i horrory. Przypuszczam, że proponowane przez Ciebie lektury nie są z kręgu gatunku.


                      Rehab - genialna - terapia alkoholizmu W. w Stanach, na Farmie.


                      Miał lepsze wyniki niż Kotański? Bo w latach 70-tych to cały Zachód uczył się od Niego. Zresztą nie siedzę w branży terapii uzależnień. Bliższe prawdy będzie stwierdzenie, że oceniam psychiczne ich skutki w aspekcie stopnia niepełnosprawności.

                      >
                      > To nie jest szantaż, to propozycja, która większość osób w AA i pochodnych wsp
                      > ólnotach ludzie podejmują dobrowolnie. Bóg nigdy nie szantażuje, a jeste
                      > m pewna, że to On dał natchnienie założycielom AA.


                      Nie zrozumiałaś mnie Mona. Odpowiadałam Kropidle, który rzucił pytanie o wartość wiary w procesie leczenia. Nie miałam na myśli jakiegokolwiek Boga a tym bardziej związku religii katolickiej z Klubami AA.

                      >
                      > To nie są sekty.
                      > Znasz definicję sekty - sekta niszczy, wykorzystuje i zabija ludzi.

                      Nie wiem, czyja to definicja. Wielu ludzi KK nazywa sektą i on w swoim historycznym działaniu
                      jak najbardziej wyczerpywał tą definicję poprzez np. wymuszanie wiary w Boga ogniem i mieczem, ściąganie ogromnych danin dla kościoła i działalność He, he - "Świętej " Inkwizycji.

                      > AA i pochodne pomogły setkom milionów ludzi na świecie wyjść z różnego rodzaju
                      > nałogów.


                      Już od dawna jestem zdania, że wiara góry przenosi ale fałszywych proroków należy zaciekle tępić.
                  • kropidlo5 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 17:27
                    Nie kwestionuje tego, ze wiara moze leczyc, tak jak placebo. Chodzilo mi o to, ze po pierwsze placebo rzadko stosuje sie w medycnie, po drugie w placebo pacjent jest oszukiwany, natomiast jesli o wiare to serwuje sie recepte i wprost. Jesli ktos juz wierzy, to nie trzeba mu wiary zalecac, a jak nie wierzy, to nie rozumiem, jak mozna zalecac 'uwierzenie'
                    Mozna rozmawiac, sugerowac, ale nie mowic 'aby wyzdrowiec z narkomanii musisz wierzyc w Boga'
                    • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 19:40
                      kropidlo5 napisał:

                      > Jesli ktos juz wierzy, to nie trzeba mu wiary zalecac,

                      W AA, czy tam AŻ, do którego chodzę od roku wiary się nie "zaleca", no nie wiem jak to wytłumaczyć, ale sie postaram.

                      Pierwszy krok:
                      Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec jedzenia i przestaliśmy kierować naszym życie.
                      Drugi krok:
                      Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
                      Trzeci krok:
                      Postanowiliśmy powierzyć nasza wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.

                      Co to znaczy? Po pierwsze, uznajemy że sami nie damy sobie rady.
                      Po drugie - wierzymy, że jest Ktoś (dla niektórych jest to Bóg, dla innych Jezus, jeszcze dla innych Budda albo wręcz grupa AŻ czy kto tam co chce), kto może przywrócić nam zdrowie, czyli rozwiąże nasz problem z kompulsywnym jedzeniem/alkoholem/współuzależnieniem/narkotykami/uzależnieniem od seksu.
                      Po trzecie - postanawiamy powierzyć się tej Sile Wyższej (Bogu czy zaufać mądrości wspólnoty anonimowych np. żarłoków - to na początek).

                      Tak w skrócie wyglądają pierwsze trzy kroki. TY sam decydujesz, czy chcesz zawierzyć tej Sile Wyższej, czy masz nadzieję, że Ci pomoże :)


                      a jak nie wierzy, to nie r
                      > ozumiem, jak mozna zalecac 'uwierzenie'
                      > Mozna rozmawiac, sugerowac, ale nie mowic 'aby wyzdrowiec z narkomanii musisz w
                      > ierzyc w Boga'
                    • leda16 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 21:51
                      kropidlo5 napisał:

                      > Chodzilo mi o to,
                      > ze po pierwsze placebo rzadko stosuje sie w medycnie,

                      W psychiatrii stosuje się je dość często w przypadku uporczywych zaburzeń hipochondrycznych,nerwicach hipochondrycznych, oczywiście w warunkach stacjonarnych. Słyszałam też (ale nie znam z własnego doświadczenia) o podawaniu placebo osobom w stanach terminalnych, gdy wszelkie możliwości farmakoterapii zostały wyczerpane.


                      po drugie w placebo pacje
                      > nt jest oszukiwany,


                      Cóż to szkodzi, jeśli sami stwierdzają poprawę samopoczucia? Uważasz, że lepsze efekty dałaby brutalna prawda; "nie mamy już leku mogącego panu pomóc"? W pierwszym wypadku leczy wiara, w drugim pacjentowi odbiera się nadzieję. Uważam, że lepsze jest to pierwsze podejście.


                      > Mozna rozmawiac, sugerowac, ale nie mowic 'aby wyzdrowiec z narkomanii musisz w
                      > ierzyc w Boga'

                      Tak, bo to jest plugawe oszustwo a jeśli bierze się za to pieniądze - ordynarne draństwo, które powinno być ścigane przez prokuraturę z paragrafu o wyłudzenie. Spotkałam się kiedyś z taką "szkołą psychoterapeutyczną" skierowaną do pacjentów nowotworowych. Tam nie chodziło nawet o żadnego Boga, tylko 3 dniowy kurs "wybaczania wrogom" za 500 zł! Wyobrażasz sobie?! Ciężko chorych ludzi w ostatnim stadium raka mamiono fałszywymi obietnicami zdrowia za...500 zł. Ludzi zrozpaczonych, którzy gotowi są brzytwy się chwycić, żeby nie umrzeć. Osoby wydające na lekarstwa ok. 400 zł miesięcznie z nędznych rent aby chociaż o parę miesięcy przedłużyć życie.To jest psychoterapeutyczny bandytyzm, funkcjonujący w majestacie prawa. Wiara w pierdzieliny, że wybaczenie wrogom podczas odbytego kursu tylko by im zaszkodziła. Nie zajmuję się terapią ludzi w żałobie, ale tam wiara w to, że np. męża, czy jedyne utracone dziecko spotkają "na tamtym świecie", pozwala łatwiej pogodzić się ze stratą. Gorzej mają ateisci.
              • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 10:52
                leda16 napisała:

                > A znasz ty Mona przysłowie - czego mały Jaś się nie nauczy, to duży Jan nie umi
                > e?

                znam, ale mam taka nadzieję, właściwie pewność, że pewnych prawidłowych zachowań można nauczyć się praktycznie w każdym wieku

                > W chorobach psychicznych procesy uczenia są mocno zaburzone. U osobowości dy
                > sfunkcyjnych również.

                nie, to stereotypy

                > > w tak ciężkich przypadkach najlepiej sprawdza się połączenie terapii z du
                > chowością
                >
                > Nie wiem kto to "sprawdza".

                Bóg :P, On wszystko może.

                > Nie nauka zapewne. A sprawdzania przez klechów w rodzaju de Mello racjonaliści poważnie nie >traktują.

                De Mello jest na indeksie w KK, nie wolno czytać jego książek.
                btw. Jesteś racjonalistką? Co to znaczy?

                >Life is brutal.
                I know :)

                >Duchowością dzieci nie nakarmisz.

                Wiesz co to jest Opatrzność Boża, która nad nami czuwa?

                > > powiedz tak szczerze leda, ile razy w życiu kogoś uderzyłaś?
                > > bo, że stosujesz przemoc psychiczną to wiem od lat
                > > a jak u ciebie z przemocą fizyczna?
                >
                >
                > Nie ważne co napiszę, bo i tak uwierzysz w to co chcesz uwierzyć.

                Odpowiedz.

                A w ogóle po co te wycieczki osobiste, usiłowanie zdyskredytowania oponenta ("Ty to napraw
                > dę jesteś zdrowo walnięta... Jizas, kobieto, a może to Ty jesteś jakaś walnięta
                > Polecam psychoterapię albo leki...Co do tego to mam prośbę - nie wpie...j się
                > więcej w moje sprawy,...Nie mów, że nie używasz słów na k.... i p... i tym podo
                > bnych, bo i tak nie uwierzę. Myślę, że każdy w skrajnych warunkach jest zdolny
                > do tych słów...") itp.

                Chcesz znać prawdę? Po prostu cie nie lubię i wkurzasz mnie na maksa.

                >Źle myślisz Mona, błędniie. W mojej rodzinie generacyjnej ani obecnej nikt nigdy takich słów >nie używał.

                Wyobraź sobie, że w mojej rodzinie generacyjnej praktycznie też. I co z tego, skoro ojciec był despotą i tyranem - naprawdę wolałabym, gdyby od czasu do czasu poleciało parę kurew zamiast wzrastać w totalitarnej atmosferze.

                >Używane są one tylko w chamskich, prymitywnych kulturalnie środowiskach.

                Tak? Oglądałam Michnika u Wojewódzkiego, zdaje się, że przeklął tam też niewybredni z parę razy :P

                A poza tym, widać nie stać cię na rzeczowe argumenty, skoro w co trzecim poście próbujesz zamienić konstruktywną dyskusję o problemie w magiel.

                Ty też to robisz, stosujesz wredne, osobiste aluzje.

                > Żeby już nie wspomnieć o tych twoich nastawienia
                > ch ksobnych i urojeniach, że...odbijam ci kochanka :).

                No nie wiem, Rt4 też ma takie urojenia, jak to nazwałaś - przecież napisała wprost, o ile się nie mylę, że dążysz do tego, że masz jeszcze nadzieję na E.
                Zresztą sama kilka lat temu, tu na forum, przyznałaś się, że kochasz go od ponad 30 lat.
                Co prawda zaraz wpis zniknął - nie wiem kto go usunął, ale dało mi to do myślenia, bo nie wiedziałam o tym wcześniej, przynajmniej nie o tym, że od tak dawna.
                >
                >
                >
                >
      • 1r_e_n_i_a Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 21:16
        Staramy się nie wytykać mu zachowań niewłaściwych, wciągamy do różnych rodzinnych aktywności, w tym zawodowych, wychodząc z założenia, że w ten sposób powinno być mu łatwiej niż szukać pracy poprzez ogłoszenia itp.
        Ale w pracy, jak i na łonie rodzinnym- wycofany, niepewny, chorobliwie nieśmiały i bardzo zamknięty w sobie. Stąd znalezienie stanowiska niejako na zapleczu działalności z tymi samymi ludźmi, którzy po części mu podlegają. Ale ciężko szanować przełożonego, który się nie odzywa!
        Błędne koło.

        Dziękuję za uwagi nt. psychiatrów- zupełnie nie pomyśleliśmy, że mogą od razu uciec w leki i zupełnie pogorszyć sytuację.
        • szaman.ka Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 22:16
          Ja osobiście nie myślę,by psychiatra zaraz chciał go faszerować pigułkami,ale nigdy nic nie wiadomo.
        • lifeisaparadox Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 23:51
          Ja nie wiem do końca jakie są dobre metody postępowania z osobami autystycznymi, czy schizoidalnymi.
          Co do obrazu sytuacji, mogę tylko przypuszczać że mogą istnieć pewne uwarunkowania już od dziecka, nawet ta aktywność w dzieciństwie, mogła być pozbawiona jakiejś powłoki ochronnej, krytycyzmu, później ten swój defekt może dostrzegł w kontakcie z ludźmi i przeżył traumę.
          Znam takiego chłopaczka, zawsze jak mnie mijał, zagadywał wesoły taki fajny, zapytywał gdzie idę - a ja nieznajomy dla niego zupełnie, odpowiadałem i pytałem gdzie on idzie, ale nic nie mówił i szedł dalej. Pocieszny ale, nietypowy i mimo pozornej otwartości, zamknięty w sobie. Później widziałem go wyłączonego takiego i nawet na nikogo nie popatrzył jak przechodził. Nie wiem czy to nie jest właśnie taki podobny przykład i rodzaj obustronnej sprawy, że otwarcie się i aktywność nie jest problemem, ale to, jak w tej otwartości funkcjonuje i co tam złego się dzieje, powodując zamykanie się gdy okazuje się to złe.

          To już takie rzeczy powinien wychwytywać dobry terapeuta, zrobić testy z których wychodzi obraz o co chodzi, a później może podsunąć pomysł na jakieś np. lekarstwa - możliwe że nootropowe, ale przede wszystkim dobrą terapię bym polecał jako wstęp do czegokolwiek dalej.
          • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 29.11.12, 11:55
            Kurczę, jak tak piszesz Life, to nabieram podejrzeń, że w dzieciństwie miałam Zespół Aspergera, tylko że się tego wtedy nie diagnozowało.
            Byłam bardzo zamknięta w sobie, prawie nie nawiązywałam kontaktu z ludźmi - bałam się ich, traktowałam jak powietrze, nie byli dla mnie ważni.
            Za to uczyłam się świetnie. Byłam niedostosowana społecznie, niewrażliwa na innych, zimna, myśląca tylko o sobie i swoich zainteresowaniach. Nie nawiązywałam praktycznie kontaktu z ludźmi, chyba że czegoś ode mnie chcieli, wtedy nie miałam wyjścia.
            Byłam najlepsza uczennicą, zawsze z czerwonym paskiem i wzorowym zachowaniem, ale nie miałam przyjaciół, tylko koleżanki. Pamiętam tylko jedna osobę z dzieciństwa, z która udało mi się nawiązać dobry kontakt, którą uwielbiałam - to była "pani od świetlicy".
            W sumie byłam nawet lubiana, nie wiem nawet dlaczego, może dlatego, że dawałam ściągać i pożyczałam ciuchy, które ojciec przywoził mi z zagranicy albo dostawałam od babci, też z zagranicy.
            Ale to była podstawówka.
            Czułam się tam dobrze i nawet pełniłam pewne funkcje społeczne, byłam przewodniczącą klasy, vice przewodniczącą samorządu uczniowskiego, kierowałam spółdzielnią uczniowską - mieliśmy w szkole sklepik, w którym sprzedawałam słodycze słodycze i który prowadziłam.
            Więc nie wiem, jak to się może mieć do Zespołu Aspergera?
            • lifeisaparadox Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 29.11.12, 14:11
              Mona dobrze jak wszystko jest poukładane na papierze w definicję i zespoły. Ale na ogół co człowiek to różna sytuacja i nikt się do końca nie zamyka w jednej rzeczy, to są też poniekąd granice umowne i cechy które są najbardziej zbliżone ze sobą u jakiegoś grona osób i stąd jest zespół.
              To już znajoma opowiadała mi, że jak zaczynała studia psychologiczne i z koleżankami zaczęły oglądać wszystkie choroby i zaburzenia, to co jedna rozpoznawała u siebie że też tak ma w co drugim przykładzie. Tak że też to trzeba szerzej pojąć żeby miało większą zasadność.
        • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 29.11.12, 13:23
          1r_e_n_i_a napisał(a):

          > Staramy się nie wytykać mu zachowań niewłaściwych, wciągamy do różnych rodzinny
          > ch aktywności, w tym zawodowych, wychodząc z założenia, że w ten sposób powinno
          > być mu łatwiej niż szukać pracy poprzez ogłoszenia itp.
          > Ale w pracy, jak i na łonie rodzinnym- wycofany, niepewny, chorobliwie nieśmiał
          > y i bardzo zamknięty w sobie. Stąd znalezienie stanowiska niejako na zapleczu d
          > ziałalności z tymi samymi ludźmi, którzy po części mu podlegają. Ale ciężko sza
          > nować przełożonego, który się nie odzywa!
          > Błędne koło.
          >
          > Dziękuję za uwagi nt. psychiatrów- zupełnie nie pomyśleliśmy, że mogą od razu u
          > ciec w leki i zupełnie pogorszyć sytuację.

          Wypisz wymaluj mój brat cioteczny, też nie wiem, jak mu pomóc, a próbuje od lat.
          Dobrze, że chociaż ostatnio poszedł na studia, w wieku czterdziestu paru lat.
          Co do dziewczyny to obeszła się z nim okrutnie, myślę, że to go dobiło, nie ułożył sobie życia.
        • leda16 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 04.12.12, 08:12
          1r_e_n_i_a napisał(a):
          , chorobliwie nieśmiały



          Ale na to, żeby walnąć siostrę śmiałości mu nie zabrakło. Pewnie czuł się bezkarny ;).


          > Dziękuję za uwagi nt. psychiatrów- zupełnie nie pomyśleliśmy, że mogą od razu u
          > ciec w leki i zupełnie pogorszyć sytuację.



          Raczej poprawić sytuację. No ale skoro uważasz, że dyletanci wiedzą lepiej od fachowców, to słuchaj rad dyletantów. Przy tak tolerancyjnym podejściu rodziny facet wcześniej czy później wyląduje pod mostem gdy rodziny zabraknie. W końcu chory czy zdrowy, to on się ma dostosować do społeczeństwa a nie odwrotnie.
          • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 11:08
            leda16 napisała:

            > Ale na to, żeby walnąć siostrę śmiałości mu nie zabrakło. Pewnie czuł się bezk
            > arny ;).

            Kto walnął siostrę, bo juz sie gubię?

            > Raczej poprawić sytuację. No ale skoro uważasz, że dyletanci wiedzą lepiej od f
            > achowców, to słuchaj rad dyletantów.

            Lekarze to nie bogowie, oni też się mylą.

            Przy tak tolerancyjnym podejściu rodziny facet wcześniej czy później wyląduje pod mostem gdy rodziny zabraknie.

            Może w końcu stanie na nogi.

            W końcu chory czy zdrowy, to on się ma dostosować do społeczeństwa a nie odwrotnie.
            >
            tak! zgadzam się !
            • leda16 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 22:24
              mona.blue napisała:
              > Kto walnął siostrę, bo juz sie gubię?


              No ten opisywany przypadek.




              > Lekarze to nie bogowie, oni też się mylą.


              Ale jest większa szansa, że pomyli się raczej 40-tu laików psychiatrycznych niż jeden psychiatra.



              > tak! zgadzam się !


              Mona się ze mną zgadza! Niebywałe!
              • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 05.12.12, 22:58
                Ale za to w kwestii braku wybaczania się nie zgodzę.
    • sootball Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 22:50
      Taki cytat z House'a mi się przypomina.

      "Szczupli, społecznie uprzywilejowani biali ludzie tworzą własny, schludny krąg.
      Wszyscy wewnątrz niego są normalni.
      Każdego z zewnątrz należy urobić, złamać i zmienić tak, żeby mógł wejść do tego kręgu.
      Jeżeli się nie uda, należy zamknąć go w wariatkowie
      albo jeszcze gorzej - całkiem odizolować".
      • szaman.ka Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 28.11.12, 23:56
        Tak ,to prawda,że łatwo uznać kogoś innego za nienormalnego.Dlatego takich ludzi jak w opisanym przypadku nie można na siłę leczyć. On nie zdradza żadnych zachowań psychotycznych( przynajmniej z opisu to nie wynika),a tylko odbiega od tego, co powszechnie uważa się za normalne,co utrudnia współżycie z nim i jemu również pewnie utrudnia funkcjonowanie społeczne i zawodowe.
        • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 29.11.12, 12:01
          szaman.ka napisała:

          > Tak ,to prawda,że łatwo uznać kogoś innego za nienormalnego.Dlatego takich ludz
          > i jak w opisanym przypadku nie można na siłę leczyć. On nie zdradza żadnych z
          > achowań psychotycznych( przynajmniej z opisu to nie wynika),a tylko odbiega od
          > tego, co powszechnie uważa się za normalne,co utrudnia współżycie z nim i jemu
          > również pewnie utrudnia funkcjonowanie społeczne i zawodowe.

          Mój brat cioteczny taki właśnie jest, ja taka też byłam.

          Czy to możliwe, że w moim przypadku to był Zespół Aspergera?

          I że mój brat z tego jeszcze nie wyszedł?
      • mona.blue Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 29.11.12, 11:58
        sootball napisała:

        > Taki cytat z House'a mi się przypomina.
        >
        > "Szczupli, społecznie uprzywilejowani biali ludzie tworzą własny, schludny krąg
        > .
        > Wszyscy wewnątrz niego są normalni.
        > Każdego z zewnątrz należy urobić, złamać i zmienić tak, żeby mógł wejść do tego
        > kręgu.
        > Jeżeli się nie uda, należy zamknąć go w wariatkowie
        > albo jeszcze gorzej - całkiem odizolować".

        W czym jest izolacja gorsza od zamknięcia w wariatkowie? Bo chyba czegoś nie kumam :)
    • kropidlo5 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 29.11.12, 12:46
      Ciezko powiedziec, gdzie zaczyna sie i konczy 'normalnosc'.

      Powiem tak- mialem kiedys wspollokatora o wielu podobnych cechach. Samotnik, nigdzie nie wychodzil, jesli ja go nie wyciagnalem (ale co dziwne, wtedy sie dobrze bawil, ale nigdy z wlasnej inicjatywy), ciagle w pokoju i ogladal TV caly dzien i chodzil na samotne spacery, myl sie co prawda ale rzadko pral, zmienial ubrania raz na miesiac, pokoj zagracony i niemly zapach, czlowiek inteligentny i zainteresowany wieloma rzeczami, zarazem obsesyjny. Bardzo monotonnie jadl- codzien to samo- i wg mojego gustu strasznie niesmacznie (same ugotowane zieniaki bez soli albo makaron z lyzeczka pesto) no ale to kwestia gustu.Ciagle oszczedzal pieniadze, obsesyjnie skapy i oszczedny. Nie byl agresywny, wrec przeciwnie, mily i uprzejmy, choc ma sklonnosc do popelniania 'faux pas', nie ze niewyparzony jezyk, ale tak jakby nie znal konwencji spolecznych. Z tym ze pozniej zdaje sobie z tego sprawe, wiec to nie autyzm zaden tylko jakis chaos w mysleniu i postepowaniu.

      Z tym, ze on chyba jakos zdawal sobie ze swojej sytuacji, tyle ze w niej tkwil, bo znalazl sobie usprawiedliwienia, wiec tutaj byla swiadomosc, a w przypadku opisanym gosc sprawia wrazenie, ze nie wie, ze jest dziwny i ekscentryczny. To dosc diametralna roznica.
      Choc niektore czesci opisu wg mnie nie wskazuja na jakas nenoprmalnosc. zaburzony rytm dnia i nocy albo robienie kanapki z maslem gdy w lodowka pelna to wg mnie raczej nic niezwyklego. No ale tak skrajne samotnictwo, zaniedbanie sie i tak dalej to niepokojace.

    • rt.4 Żal faceta... 29.11.12, 15:48
      Co to może być? Trudno zdiagnozować nie znając całej otoczki dookoła.

      Dośc typowe dla rodzin, gdzie ojca jest brak, albo ojciec jest taki jak wyżej opisany, do tego dochodzi stosunek matki do dziecka- nadopiekuńczy- i wyręczjący. Do tego facet dorosły i cagle mieszka pod dachem u rodziców.

      To dobrze nie wróży...

      Najgorsze że ludziom wydaje się ze człowiek to tak juz do konca tworzy się sam. Na to kim jesteśmy ma wpływ całe otoczenie.
      Czasami człowiek jest bystry i może tymi wpływami kontrolować co chce do siebie wziąć, a co nie.

      Moim zdaniem od początku było cos nie tak z jego wychowaniem.
      Inna sprawa to wyręczanie go we wszystkim, np. w pisaniu pracy maturalnej.

      Po co kuzynka mu dowaliła pisząc za niego? To pomaganie i wyręczanie najbardziej go psuje i niszczy oslabiajac poczucie wlasnej wartosci i wiary w siebie.

      Cokolwie by to nie było, czy jest teraz chory, czy zdrowy-len, nigdy nie będzie mógł się zmienić, gdy będzie miał tyle ludzi wookół niego co się tak TROSZCZĄ.

      Zeby się troszczyc trzeba umieć to robić. Tak aby tego nigdy nie odczuł jako swoje uposledzienie i forme wyzszosci nad nim- co pogłebia jego problem.

      Ja bym ci się kuzyneczko radziła odwalić tak solidnie od tego chłiopasia.
      Ma gdzie mieszkać... to fru z domu! Niech w końcu idzie stary chłop na swoje a nie zeruje na rdozicach!

      To jest jedyna rada.
      A jezeli wtedy sobie jeszcze nie bedzie dawał rady, to mozna sie zastanowic nad pomoca. A nie wyreczac go bo moze jest psychicznie chory i depresyjke ma....-)))

      Tego chlopa trza na wielkie wody, wtedy gdy bedzie zmuszony do walki o zycie, o byt, to wyjdzie na normalnego...

      Czasmi to jest najlepsza metoda na wszelkie schorzenia i niedyspozycje psychiczne zamiast chodzenia latmi do psychologa, utraty masy pieniedzy i mietolenia jezorem o dupiemaryni....
      • mona.blue Re: Żal faceta... 29.11.12, 16:19
        rt.4 napisała:

        > Najgorsze że ludziom wydaje się ze człowiek to tak juz do konca tworzy się sam.
        > Na to kim jesteśmy ma wpływ całe otoczenie.
        > Czasami człowiek jest bystry i może tymi wpływami kontrolować co chce do siebie
        > wziąć, a co nie.
        >
        > Moim zdaniem od początku było cos nie tak z jego wychowaniem.
        > Inna sprawa to wyręczanie go we wszystkim, np. w pisaniu pracy maturalnej.
        >
        > Po co kuzynka mu dowaliła pisząc za niego? To pomaganie i wyręczanie naj
        > bardziej go psuje i niszczy oslabiajac poczucie wlasnej wartosci i wiary w sieb
        > ie.
        >
        A Tobie co do tego? Coś Cię ugryzło czy zawsze jesteś taka wredna?

        > Cokolwie by to nie było, czy jest teraz chory, czy zdrowy-len, nigdy nie będzie
        > mógł się zmienić, gdy będzie miał tyle ludzi wookół niego co się tak TROSZCZĄ.

        Bez komentarza.

        > Zeby się troszczyc trzeba umieć to robić. Tak aby tego nigdy nie odczuł jako sw
        > oje uposledzienie i forme wyzszosci nad nim- co pogłebia jego problem.

        Jizas, kobieto, a może to Ty jesteś jakaś walnięta?
        >
        > Ja bym ci się kuzyneczko radziła odwalić tak solidnie od tego chłiopasia.
        >

        A Tobie co do tego. To mój brat cioteczny i zrobię wszystko, żeby mu pomóc.

        On miał równie tragiczne życie jak ja.

        > Ma gdzie mieszkać... to fru z domu! Niech w końcu idzie stary chłop na swoje a
        > nie zeruje na rdozicach!

        Tylko powiedz jeszcze, jak jesteś taka mądra, za co w tym cholernym kraju ma sobie kupić to mieszkanie, bo go nie stać.

        Ty zwiałaś na emigrację, a teraz się mądrzysz?
        >
        > To jest jedyna rada.

        Co do tego to mam prośbę - nie wpie...j się więcej w moje sprawy, ok?

        > A jezeli wtedy sobie jeszcze nie bedzie dawał rady, to mozna sie zastanowic na
        > d pomoca. A nie wyreczac go bo moze jest psychicznie chory i depresyjke ma....-
        > )))
        >
        Ty to naprawdę jesteś zdrowo walnięta. Polecam psychoterapię albo leki.

        > Tego chlopa trza na wielkie wody, wtedy gdy bedzie zmuszony do walki o zycie, o
        > byt, to wyjdzie na normalnego...
        >
        Pozwól, że to Bóg go będzie go prowadził przez życie.

        > Czasmi to jest najlepsza metoda na wszelkie schorzenia i niedyspozycje psychicz
        > ne zamiast chodzenia latmi do psychologa, utraty masy pieniedzy i mietolenia je
        > zorem o dupiemaryni....
        >
        no comments
        • rt.4 O rany! 29.11.12, 18:51
          Nie wiedzialam ze to ty piszesz spod innej ksywki. Gdybym wiedziala nic by mnie nie zachecilo do odpowiadania...

          Poza tym dziwi mnie zes niby tak dobrze wychowana, osoba wierzaca i tak sie zwracasz do piszacych tutaj, jakos tak nie pasuje mi do twojego stylu. Twoj prymitywny jezyk- az mnie zszokowal- ale moglam sie tego spodziwac....
          • mona.blue Re: O rany! 29.11.12, 21:03
            rt.4 napisała:

            > Nie wiedzialam ze to ty piszesz spod innej ksywki. Gdybym wiedziala nic by mnie
            > nie zachecilo do odpowiadania...

            To nie ja napisałam, ale mam podobny przypadek w rodzinie.
            >
            > Poza tym dziwi mnie zes niby tak dobrze wychowana, osoba wierzaca i tak sie zwr
            > acasz do piszacych tutaj, jakos tak nie pasuje mi do twojego stylu.

            Jaki jest mój styl to wie tylko mój ukochany i dzieci, ale ostatnio moje nerwy są na postronku, więc i innym się obrywa. Święta nie jestem, na prowokacje daję się łapać.

            Twoj prymitywny jezyk- az mnie zszokowal- ale moglam sie tego spodziwac....

            Nie mów, że nie używasz słów na k.... i p... i tym podobnych, bo i tak nie uwierzę.

            Myślę, że każdy w skrajnych warunkach jest zdolny do tych słów.
            >
            >
            >
            • rt.4 Mona... 29.11.12, 21:35

              Przykro mi, ze mnie zle zrozumialas. I odebralas post personalnie.
              Ja, mam inne doswiadczenie zyciowe, gdzie widzialam juz przypadki osob, ktore mieszkajac pod wspolnym dachem z rodzicami kompletnie sobie nie dawali rady. A gdy odchodzili od rodziny i starych znajomych swiat im sie otwieral innym, lepszym, gdzie dawali sobie doskonale rade stojac na wlasnym....i na wlasnych nogach.

              Czasmi rodzina, bliscy tworza z osoby zaradnej - niezaradna. Za tym stoi cala masa rzeczy i spraw, ktorych my z boku nie widzimy, a ktore funkcjonuja jakos tak kiepsko w tych domach pomiedzy krewnymi....To rodzaj gry...gdzie ktos powoli staje sie kozlem ofiarnym.

              Dlatego metoda rzucenia na szerokie wody czesto bywa ta najskuteczniejsza.


              Coz smutno mi ze masz kiepski czas...Nie zalamuj sie, mysle ze zarwono twoi krewni jaki i inni szanuja ciebie i twoje zdanie....i napewno cie wespra w trudnych chwilach.

              Ps, przeklinam na forum. Ale nie w zyciu prywatnym...:=) To taka moja dzieciniada...:=)
    • borasca0107 Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 29.11.12, 18:49
      > 6. Zaburzony (skrajnie) rytm dnia- żyje w nocy, śpi w dzień. Zamknięty 99% czasu w swoim
      > pokoju (zawsze na klucz), opuszcza pokój tylko by coś zjeść.

      Moim zdaniem facet jest najwyraźniej uzależniony od komputera.
      Interesuje go bardziej rzeczywistość wirtualna, niż realna.
    • kobieta_z_polnocy Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 03.12.12, 16:31
      Tak naprawdę problem nie tkwi w tym, czy on ma jakieś zaburzenia osobowości i jakie, tylko w tym, że stworzono wokół niego rodzaj strefy ochronnej.

      Żebyśmy się dobrze zrozumieli: opisywany przypadek rzeczywiście odstaje od normy w kwestii współżycia społecznego i patologicznej niemal pasywności. Tym niemniej, nie sposób stwierdzić (zwłaszcza dla laików w necie), czy jest to jakieś zaburzenie, czy "jedynie" do skrajności posunięte lenistwo. Przecież równie dobrze może to być nieco narcystyczna osobowość przekonana o swojej wyjątkowej inteligencji, którą rozumie jako skrajny racjonalizm i pragmatyzm (po co się myć, skoro to trzeba robić codziennie? po co pracować, skoro o mnie dbają? po co mi ludzie, którzy jako ogół są głupi, nieuprzejmi i ograniczeni? lepiej się skupić na tym, co najważniejsze: komputer, newsy ze świata, może ta giełda).

      Nie rozumiem jedynie, czemu, skoro on sam nie chce status quo zmienić, rodzina tak lekko na to przystaje. Co to w ogóle ma znaczyć, że kubek ma stać trzy dni i na niego czekać? Jak czas na zmywanie, to wstawiamy do zmywarki i tyle. Dorosły mężczyzna nie pracuje, nie żyje samodzielnie, w żaden sposób nie dokłada się do rodzinnej wspólnoty (ani finansowo, ani emocjonalnie), a wszyscy zdają się go traktować jak chory przypadek, wokół którego należy chodzić na paluszkach. Coś w rodzinnych relacjach należy zmienić, bo inaczej sytuacja będzie trwała niezmieniona aż do czasu, gdy jednemu z rodziców coś się stanie.

      Uważam również, że ten człowiek może być znacznie zaradniejszy niż się wszystkim wydaje, jeśli chodzi o samodzielne życie. Teraz po prostu może ten aspekt życia ograniczyć do minimum i skupić się na tym, co "najistotniejsze". Tak przy okazji, to też może być dla niego dowód własnej inteligencji. Nie oznacza to jednak, że w razie potrzeby nie dałby sobie rady - na swój specyficzny sposób, ale jednak.
    • nebiru Re: co mu jest -zaburzenia osobowości, ZA, depres 11.12.12, 13:24
      Może to fałszywy trop, ale łatwy do zdiagnozowania.
      Warto zbadać tarczycę, autoimunologiczne zapalenie tarczycy czyli ch. hashimoto często daje podobne "depresyjne" objawy.
      Bada sie krew czyli TSH oraz anty TPO i anty TG a jak sie chce dokładniej to jeszcze USG tarczycy. Mówię może trop chybiony ale jesli szukasz przyczyn to warto wykluczyć.
      Może Twojemu synowi jednak nic nie jest. po prostu kazdy z nas jest inny i on ma właśnie taki charakter i już.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka