1r_e_n_i_a
28.11.12, 19:39
Witam,
problem chyba bardziej nadawałby się na forum psychiatryczne, ale liczę, że i tu znajdę może nie tylko odpowiedź, co podpowiedź jakim tropem iść, gdzie szukać pomocy i przede wszystkim- jak zmusić kogoś, by zrozumiał, że coś się dzieje i że to coś trzeba diagnozować, leczyć itp.
Problem dotyczy osoby w mojej najbliższej rodzinie, stąd zachowania znam z codziennych obserwacji i postaram się tu wszystko opisać (post w związku z tym będzie długi, przepraszam!).
1. Jako dziecko (tak np. do 8 r.ż) był otwarty, energiczny, żywy i żywiołowy, bezpośredni, otwarty na kontakty z ludźmi. Właściwie normalne, małe dziecko z drobnymi fiksacjami tzn. jak się uparł na coś, to robił to i nie dało się odciągnąć; pewnych rzeczy nie tolerował, bo nie- np. golfy, gryzące szaliki i generalnie był skrajnym niejadkiem (ale pewnie z 99% ludzi miało którąś z tych cech).
2. W szkole podstawowej radził sobie przeciętnie, potem doszły kolejne problemy, ale zdawał z klasy do klasy. Problemy zaczęły pojawiać się wtedy, gdy zaczął zamykać się w sobie- w związku z czym na lekcjach w ogóle nie był aktywny, praca w grupach też mu nie wychodziła. Dodatkowo- zawsze (!) porównywany z bardzo zdolną siostrą, która poza wybitnymi wynikami w nauce była stawiana jako wzór aktywności na wszelkich polach.
3. Problemy w nauce trwały aż do matury, ale zdał ją, choć i tu pojawiały się problemy różnego typu np. w ostatniej chwili przyznał się, że nie ma pracy maturalnej, więc szybka pomoc siostry i ratunek w ostatniej chwili. Zresztą od podstawówki często się ten proceder powtarzał- milczenie i w ostatniej chwili przyznanie się do problemu.
4. Studia- najpierw jedne, potem drugie zawalone, ale ok- nie każdy musi być magistrem,
5. Zero kontaktów towarzyskich- ani z kolegami, ani z dziewczynami. O ile w gimnazjum/ wczesnym liceum gdzieś bywał (mecze, ogniska), o tyle potem nigdzie. Nawet raz do roku z kimś nie wyjdzie, co najwyżej wyjeżdża sam w góry. W ciągu miesiąca wg bilingu komórki wygadane ma tylko 8 minut- wszystko to z najbliższą rodziną!
6. Zaburzony (skrajnie) rytm dnia- żyje w nocy, śpi w dzień. Zamknięty 99% czasu w swoim pokoju (zawsze na klucz), opuszcza pokój tylko by coś zjeść.
7. Jedzenie- potrafi na raz zjeść dużo, są okresy że długo nie je nic. Teoretycznie lubi wszystko, ale mając pełną lodówkę często wybiera tylko np. chleb z masłem.
8. Zaburzenia zachowań
- zaniedbanie własnego wyglądu. Myje się rzadko, nie obcina włosów (wyjątek: raz na dwa lata, bo co tyle były pogrzeby dziadków). Nosi wiecznie to samo ubranie, nie pozwala go prać.
- skrajny bałagan, w dużej mierze wynikający z potrzeby czy przymusu (?) przechowywania wszystkiego- od starych gazet, książek z podstawówki po zapasy jedzenia (nigdy nikt mu w domu nie wydzielał ani nic!) czy zeschnięte kwiatki. Śpi pomiędzy kurzem, workami z rzeczami, kartonami. Jak kloszard. Nosi dziurawe skarpetki, buty z dziurą w podeszwie mimo że dostaje pieniądze na nowy zakup.
- zachowania agresywne (w tym agresja werbalna)- zdarzają się rzadko, kiedy np. ktoś wykona coś wbrew niemu (np. włączenie zmywarki,do której można by wepchnąć jeszcze jeden talerz- zabronił swojej siostrze włączyć urządzenie zanim on na to nie pozwoli, a kiedy ona to zrobiła zwyzywał ją i uderzył na moich oczach)
- nie odzywa się, nie ma potrzeby rozmowy. Jeśli już mówi, robi to tak cicho, że w ogóle go nie słychać, sto razy prosi się "powtórz". Nie też potrzeby bliższych uczuć, ale potrafi (w skrajnych sytuacjach) być pomocny i empatyczny- zrobi herbatę, przytuli, powie "nie martw się". Niby nic, ale na niego to dużo.
9. Jednocześnie jest inteligentny, interesuje się bieżącymi sprawami, dużo czyta prasy i ogląda telewizji (w tym w szczególności programy specjalistyczne z zakresu ekonomii i gospodarki). Potrafi bardzo celnie spuentować, często z ironią/ sarkazmem. Mam podejrzenia, że być może gra na giełdzie/ rynkach dalekowschodnich, ale to tylko podejrzenia. Nie mniej jednak jakąś gotówkę posiada, a nie z pracy.
Na razie tyle objawów, ale pewnie jest dużo więcej zachowań dziwnych, tylko się do nich przyzwyczailiśmy w rodzinie.
Jeśli chodzi o rodzinę:
obydwoje rodzice żyją razem, do tego jest wspomniana wcześniej starsza siostra oraz kilka osób z dalszej rodziny. Rodzice zaradni życiowo, zapewniali dobre warunki materialne i życiowe (w tym dużo czasu spędzanego wspólnie na podróżach i wspólnych pasjach, z których również on zrezygnował).
Ojciec bardzo wymagający, nigdy nie był w pełni zadowolony z niczego (ale to również wobec siostry, która nawet przynosząc same 6, zawsze słyszała, że można zrobić coś więcej/lepiej itp.). W dzieciństwie rzadko bywał w domu, pracował od rana do wieczora. Do pewnego momentu jednak dużo wspólnych chwil z ojcem (sport, prace wokół domu itp.)
Matka wyrozumiała, ciepła, raz na jakiś czas próbująca zmienić Osobnika, ale potem wybaczająca wszystko.
I teraz kilka pytań:
1. Co to może być? W jakim kierunku go diagnozować?
2. Jak przekonać opisywanego Osobnika, że jest chory, że coś z nim nie w porządku? Że odstaje od społeczeństwa, od wszelkich norm? I najważniejsze- że powinien udać się do specjalisty?
3. Jak zmusić go do wzięcia odpowiedzialności za własne życie? Przymusić do wyprowadzki? (ma własne lokum odziedziczone, więc w sumie miałby gdzie... tylko czy nie zginie z głodu, ze zdziczenia?).