ziemiomorze
21.07.04, 11:33
Jest takie opowiadanie Capote'ego - najstraszniejsze, jakie napisal chyba - o
dziewczynie, ktora z miejskiej nudy i samotnosci sprzedala sen facetowi,
ktory je skupowal - panu Bidzie.
Potem zrozumiala, co zrobila, i probowala sen odkupic, ale bylo juz za pozno -
pan Bida go zuzyl...
Mam przyjaciela psychoanalityka, ktory uwaza, jak Capote, ze snow nie powinno
sie zuzywac. Ze analizujac, wyciagajac watki, dzielac na archetypy, sen sie
ploszy i splaszcza. Ze czasem po prostu warto go pamietac i trzymac, bo ma
przygotowywac na to, co nadchodzi.
Ale mnie to korci. Sny sa ekscytujaca intelektualno-emocjonalna lamiglowka,
bezcennym zrodlem wiedzy o sobie, ich szyfry daja sie lamac na milionie
poziomow. I co - sprzedawac czy nie?
z.