Gość: joaska
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
27.07.04, 10:49
..że czlowiek z ktorym spotykam sie od ponad pół roku...jest żonaty.
Poznalismy sie w styczniu, ja mieszkam w warszawie, on w krakowie, tam
pracuje , ma swoja firme, spotykalismy sie w zwiazku z tym nie codziennie
tylko 1 na tydzien czasem rzadziej. I bylo cudownie...
Od ponad tygodnia nagle kontakt sie urwal (nieodbierany telefon) a okazalo
sie ze mam znajomego ktory kiedys robil z nim jakis interes - znal tel do
jego firmy , zadzwonil i dowiedzial sie ze pan X jest z zona na wczasach w
chorwacji , wraca za 2 tygodnie...
Jestem kopletnie rozbita, rownie dobrze moglby mi przywalic z calej siły...i
zupelnie nie wiem co robic
Ja rozumiem , ze dorosly facet moze byc zonaty (to normalne) rozumiem tez ze
ma ochote zdradzic zone, miec na boku jakas"niuńke", rozumiem ze moze tego
nie traktowac powaznie tylko jako przelotny romans, ale kompletnie, zupelnie
nie rozumiem, nie mam pojecia jak mozna komus o tym NIE POWIEDZIEC!!!!!,
nie powiedziec ze ma sie zone, rodzine...Nawet sie cholera nigdy nie
zajaknal...nawet nie mrugnal jak czasem tematy naszych rozmow krazyly wokol
zwiazkow malzenstwa jakis tam znajomych
Nie wiem moze to ja jestem skonczona kretynka i idiotka, moze powinnam
zauwazyc ale nie zauwazylam, moze powinnam sie kazdego faceta pytac na samym
poczatku: czesc mam na imie joaska , jestes zonaty czy wolny ? kawaler czy
zajety? ...ale nie zapytalam...to moja wina????
Pomijam juz to ze oczywiscie wszystko skonczone i ze nie zmienie tego , ze
bede tesknila za nim, za jego dotykiem, zapachem za wszystkim, ale nie jestem
w stanie zrozumiec jak czlowiek z ktorym przezylam naprawde cudowne chwile,
czlowiek ktory byl w stosunku do mnie opiekunczy,dobry, swietnie sie
rozumielismy i sprawial wrazenie zakochanego i ze mu zalezy, ze ten czlowiek
zrobil mi dwa najwieksze skurwysynstwa w życiu. Wyjechal na 3 tyg nie
informujac mnie o tym, w zwiazku z czym mialam wizje wypadków, kostnicy ,
nie przespanych nocy, bolow brzucha z nerwow ze cos mu sie stało itd,
i "zapomnial" powiedziec ze ma żone...
Tak sobie mysle ze moze dobrze ze nie powiedzial ze gdzies wyjezdza - wtedy
bym grzecznie czekala az sie pojawi i nie dowiedziala sie...jeszcze przez
jakis czas...
jestem tak zupelnie rozbita ze nawet nie potrafie plakac, moze jakbym
poryczala sobie to by mi ulzyla ale nie moge...
nie wiem tez co zrobic (wraca za 2 tyg) - nie odbierac telefonu? odebrac i mu
powiedziec ze jest skonczonym skurwysynem, czy moze sie z nim spotkac i
zobaczyc wyraz jego twarzy jak mu powiem ze wiem i sie go spytam dlaczego?
zastanawiam sie tez czy jak by mi powiedzial na poczatku - ..mozliwe ze i tak
bym z nim byla ale wiedzialabym o zonie to by byla moja swiadoma decyzja,
zadnych zludzen, wszystko czytelne i jasne, a moze zostalibysmy dobrymi
znajomymi? czy by to cos zmienilo gdzyby powiedzial - nie wiem, wiem za to ze
to ze NIE powiedzial zmienilo wszystko..
zabawne jestem w stanie wstac rano, ubrac sie , wypic kawe, pojsc do pracy,
pisac na forum...jak taki zdalnie sterowany automacik...