Dodaj do ulubionych

Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:(

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 10:49
..że czlowiek z ktorym spotykam sie od ponad pół roku...jest żonaty.
Poznalismy sie w styczniu, ja mieszkam w warszawie, on w krakowie, tam
pracuje , ma swoja firme, spotykalismy sie w zwiazku z tym nie codziennie
tylko 1 na tydzien czasem rzadziej. I bylo cudownie...
Od ponad tygodnia nagle kontakt sie urwal (nieodbierany telefon) a okazalo
sie ze mam znajomego ktory kiedys robil z nim jakis interes - znal tel do
jego firmy , zadzwonil i dowiedzial sie ze pan X jest z zona na wczasach w
chorwacji , wraca za 2 tygodnie...
Jestem kopletnie rozbita, rownie dobrze moglby mi przywalic z calej siły...i
zupelnie nie wiem co robic
Ja rozumiem , ze dorosly facet moze byc zonaty (to normalne) rozumiem tez ze
ma ochote zdradzic zone, miec na boku jakas"niuńke", rozumiem ze moze tego
nie traktowac powaznie tylko jako przelotny romans, ale kompletnie, zupelnie
nie rozumiem, nie mam pojecia jak mozna komus o tym NIE POWIEDZIEC!!!!!,
nie powiedziec ze ma sie zone, rodzine...Nawet sie cholera nigdy nie
zajaknal...nawet nie mrugnal jak czasem tematy naszych rozmow krazyly wokol
zwiazkow malzenstwa jakis tam znajomych
Nie wiem moze to ja jestem skonczona kretynka i idiotka, moze powinnam
zauwazyc ale nie zauwazylam, moze powinnam sie kazdego faceta pytac na samym
poczatku: czesc mam na imie joaska , jestes zonaty czy wolny ? kawaler czy
zajety? ...ale nie zapytalam...to moja wina????
Pomijam juz to ze oczywiscie wszystko skonczone i ze nie zmienie tego , ze
bede tesknila za nim, za jego dotykiem, zapachem za wszystkim, ale nie jestem
w stanie zrozumiec jak czlowiek z ktorym przezylam naprawde cudowne chwile,
czlowiek ktory byl w stosunku do mnie opiekunczy,dobry, swietnie sie
rozumielismy i sprawial wrazenie zakochanego i ze mu zalezy, ze ten czlowiek
zrobil mi dwa najwieksze skurwysynstwa w życiu. Wyjechal na 3 tyg nie
informujac mnie o tym, w zwiazku z czym mialam wizje wypadków, kostnicy ,
nie przespanych nocy, bolow brzucha z nerwow ze cos mu sie stało itd,
i "zapomnial" powiedziec ze ma żone...
Tak sobie mysle ze moze dobrze ze nie powiedzial ze gdzies wyjezdza - wtedy
bym grzecznie czekala az sie pojawi i nie dowiedziala sie...jeszcze przez
jakis czas...
jestem tak zupelnie rozbita ze nawet nie potrafie plakac, moze jakbym
poryczala sobie to by mi ulzyla ale nie moge...
nie wiem tez co zrobic (wraca za 2 tyg) - nie odbierac telefonu? odebrac i mu
powiedziec ze jest skonczonym skurwysynem, czy moze sie z nim spotkac i
zobaczyc wyraz jego twarzy jak mu powiem ze wiem i sie go spytam dlaczego?
zastanawiam sie tez czy jak by mi powiedzial na poczatku - ..mozliwe ze i tak
bym z nim byla ale wiedzialabym o zonie to by byla moja swiadoma decyzja,
zadnych zludzen, wszystko czytelne i jasne, a moze zostalibysmy dobrymi
znajomymi? czy by to cos zmienilo gdzyby powiedzial - nie wiem, wiem za to ze
to ze NIE powiedzial zmienilo wszystko..
zabawne jestem w stanie wstac rano, ubrac sie , wypic kawe, pojsc do pracy,
pisac na forum...jak taki zdalnie sterowany automacik...
Obserwuj wątek
    • Gość: roxi Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: 5.5R4D* / *.saix.net 27.07.04, 10:57
      Widzisz Joasiu jak moglo byc nie cudownie skoro tak malo go znalas.
      A jezeli by ci sie przyznal podczas jednych z tych upojnych spotkan czy to by
      cos zmienilo- pewnie by nagadal o planowanym rozwodzie i takie tam trele
      morele... Wszystko dobrze sie stalo- pocierpisz troche i zainwestuj swe uczucia
      w kogos nie zonatego.
    • fredzia10 Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 10:58
      No widzisz , tak to czasem bywa z facetami. a może wolałabyś ,żeby Ci
      powiedział, że ma żonę, ale nic go już z nią nie łączy i tak dalej.
      Wtedy by kłamał, a tak " tylko zataił fak posiadania żony "
      Zal mi Cię , no ale kto tu jest winny, zastanów się.....
      • Gość: p.galli Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 11:12
        A czy fakt zatajenia nie jest wiekszym dranstwem niz powiedzienie ze ma sie
        zone? Gdyby powiedzial bylo by, (moze glupie okreslenie) ale - uczciwie ,
        przynajmniej w stosunku do Joasi..., gdyby gledzil o rozwodzie ze z zona go nic
        nie laczy itd juz mniej ale to juz oklepany schemat i mozna sie zorietowac ze
        tylko tak gada, ale nie powiedziec i ze pozniej przypadkiem sie dziewczyna
        dowiaduje to jak strzal w plecy... A winy Joasi nie widze, nie wiemy jak sie
        maskowal, co mowil, moze byl przekonywujacy ze nie przyszlo jej do glowy ze
        moze byc zonaty . Mi tez powiem szczerze nie przyszlo by do glowy pytanie sie
        kazdego faceta jakiego sie pozna czy ma zone. Ma to mowi to jasny uklad...
        Joasiu wez sie w garsc wiem ze to trudne...i pomysl spokojnie masz 2 tyg zanim
        wroci przeanalizuj czy chcesz sie z nim spotkac czy lepiej nie rozdrapywac tego
        na nowo, za 2 tyg moze sie uspokoisz i bedzie ci latwiej podjac decyzje trzymaj
        sie cieplutko
        • kotka.zielonooka Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 11:20
          A mi sie wlos jezy na karku jak takie rzezcy czytam Jak mozna NIE powiedziec!!!
          To jest skurwysyn jakich malo, bo zwykle nawet te zonate gnojki zdradzajace na
          prawo i lewo swoje zony sie przyznaja (to ze potem gledzą o rozwodzie ze zona
          go nie rozumie ze nie sypiaja razem, to juz inna sprawa) kazda nieglupia
          dziewczyna zorientuje sie z kim ma do czynienia...
          Joasiu - to smutne bo trafilas na megagnoja, i sie ciesz dziewczyno ze sie
          dowiedzialas!!! NIe wiem co bym w takiej sytuacji zrobila nie wyobrazam sobie
          tego moge tylko powiedziec zebys sie trzymala i ze napewno za jakis czas bedzie
          lepeij. Co do spotkania - jesli bedziesz twarda mysle ze warto , zobaczyc czy
          choc troche go to rąbnie czy wogole nie zrobi na nim wrazenia. Tylko zastanow
          sie co bedzie jesli np. zacznie cie przepraszac , tlumaczyc wymysli jakas
          historyjke- czy dasz rade odejsc? nie rozbeczec sie nie chlipac mu na ramieniu
          i sluchac jego ze wszystko bedzie dobrze i ze on cos wymysli?
          pozdrawiam cie...
    • Gość: dobrodziej Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 11:17
      lepiej późno niż za późno.
      A co z tym zrobisz to juz Twoja decyzja.
      Przewiduję następujace warianty wydarzeń:
      1. powiesz mu, ze wiesz ,a on że z zoną nic go juz nie łączy - i to
      wytłumaczenie kupisz, bo przecież "te cudowne chwile" .
      2. zerwiesz, nie będziesz wierzyć w żadne tłumaczenia
      3. świadomie zwiążesz się z żonatyn dla " tych cudownych chwil" i będziesz tak
      w tym tkwić, aż:
      -uświadomisz sobie, ze twoj zegar biologiczny bije , a ty jesteś w związku bez
      przyszłości,
      -żona dowie się o romansie i on szybko zakończy tę znajomość
      - on się znudzi i znajdzie sobie następną naiwną.
    • kvinna Spokojnie... 27.07.04, 11:21
      Możesz iść np. do empiku i poczytać kurde nie pamiętam tytułu opowiadania
      Janusza Wiśniewskiego. Kojarzy mi się z cyklami. Jedno jest hmm ciekawe jak to
      pan szedł z dwoma bukietami i najpierw zahaczał o kochankę, bukiet dla żony
      kładł na parapecie i ...

      Ciekawiutki motyw obrączki i wygrawerowanego napisu. I o co zahaczała ta
      nieszczęsna obrączka.

      :)

      Mam znajomą, która chyba specjalnie trafia na żonatych facetów i
      wzdycha: "żona, żona, po co ona..."

      Czy...pociesza Cię fakt, że nie masz z nim dziecka? Może to lepiej?

      Trzymaj się mocno.
      Jesteśmy z Tobą (ja tam jestem).

      Nie jesteś niczemu winna.
      • wredny_typ ech życie... 27.07.04, 11:26
        ...jedyne co mozna zrobić to westchnąc i ...współczuć (chyba) :)
      • Gość: joaska Re: Spokojnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 11:26
        dziekuje...
        nie czuje sie winna, prawde mowiac to sie wogole "nie czuje"...moze tylko jak
        osoba ciezko pobita, skopana i opluta...
        chyba bylo by najlepeij nie odbierac telefonow - niech on sie martwi, niech
        nigdy nie dowie sie czemu kontakt sie urwal, ale nie wiem czy potaerafie tak
        to zalatwic ...
        Dobrodziej i Kotka trafili w sedno ja WIEM ze to bez sensu ale boje sie ze
        pęknę, ze nie wytrzymam ze mu uwierze, że...
        • kvinna wiesz, czemu mówię o poczytaniu? 27.07.04, 11:34
          Bo książki czasem podrzucają świetne scenariusze. Tamta dziewczyna nie
          odbierała telefonów. A więcej nie powiem :)

          z MM: "Kreska hardo stała przed Maćkiem" i coś-tam dalej...

          Może i pękniesz, może i spotkasz się z nim jeszcze raz i drugi, ale w końcu
          DASZ SOBIE RADĘ.

          (ja pękłam :)

          Ale facet jest debilem, to fakt...
    • bellima Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 11:30
      hmmm...moj szef z Krakowa właśnie wyjechał z zoną na 2 tygodnie do
      Chorwacji....? moze to ten sam?;)

      olej go, odetnij sie zupelnie, jakby sie kontaktowal z toba wygarnij mu ze jest
      swinia i oszust i ze niechcesz znac takiego drania.- to najlepsze rozwiazanie
      chyba, pilnuj sie zeby cie nie zmiekczyl milymi słowkami i czczymi obietnicami
      bo bedziesz miala tylko mase dylematow problemow i łez.

      wyplacz sie teraz , raz a dobrze i wykresl go z zycia, nie wracaj do tego.
      a przyszlych facetow troche wnikliwiej lustruj zanim zaufasz. tak ci to mowie ,
      tez z doswiadczenia niestety ;).

      trzymaj sie, i nie obwiniaj siebie.
    • moc_ca Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 11:36
      Joasiu,
      nie bierz sobie do serca tego co bredzą roxi i fredzia! Nie czytaj takich bzdur
      i broń Boże, nie uwierz w nie! :-( NIE MA TU TWOJEJ WINY A JEGO POSTĘPEK JEST
      NAJPODLEJSZY Z PODŁYCH!!!!!

      To dobrze że jestes wściekła( bo jesteś 'co wyłazi Ci z pomiędzy liter" postu).
      Gorzej byłoby gdybyś jęczała jak większość oszukanych, żebrząc o litość,
      szukając pocieszenia na forum lub marząc o jego powrocie bez względu na jego
      czyny.
      Masz rację, to kawał skurwiela, męskiej świni nie wartej Twego splunięcia.
      Dobrze pisze p.galli(?nie wiem czy prawidłowo zapamiętałam nick),
      masz dwa tygodnie na ochłonięcie i obmyślenie strategii na zakomunikowanie mu
      tego co chcesz mu zakomunikować.Wyciągnij korzyści (nauczka na przyszłość)
      z sytuacji w której się znalazłaś: już nigdy żaden męzczyzna nie nabierze Cię
      na swoje 'piękne, fałszywe oczy'!
      Bądź twarda i nie dawaj się tęsknocie za jego dotykiem, obecnością ..., myśl
      z obrzydzeniem o tych czułych momentach kiedy umilał sobie chwilowe rozstania
      z żoną, bawiąc się Tobą, Twoimi uczuciami. Męska szmata, ot co!
      pozdrawiam
      • kvinna ...el... 27.07.04, 11:50
        ot co
        • kvinna miało być 27.07.04, 11:50
          skurwiel

          coś automatycznie zjadło
      • Gość: roxi Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 27.07.04, 12:14
        Oj przestan mo_ca sie tu nad Joaska uzalac, mnie zal tej zony, ktora o niczym
        nie wie, a Joasia kto wie czy jest piersza i aby ostatnia kochanka.
        Juz samo iz w ten sposob ja potraktowal swiadczy kim jest dla niego.
        Po za tym dojrzala kobieta anagazuje sie w zwiazek emocjonalnie i nie tylko a
        zupelnie nic nie wie o swoim partnerze.
        • moc_ca Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 12:19
          Gość portalu: roxi napisał(a):

          > Oj przestan mo_ca sie tu nad Joaska uzalac, mnie zal tej zony, ktora o niczym
          > nie wie, a Joasia kto wie czy jest piersza i aby ostatnia kochanka.
          > Juz samo iz w ten sposob ja potraktowal swiadczy kim jest dla niego.

          Kim jest, oświeć mnie bo nie wiem?

          > Po za tym dojrzala kobieta anagazuje sie w zwiazek emocjonalnie i nie tylko a
          > zupelnie nic nie wie o swoim partnerze.

          Nie użalam się na Joaśką! jeśli miałabym się użalać nad kimkolwiek, to nad
          Tobą, roxi.
        • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:28
          Wiem ze sposob w jaki mnie potraktowal swiadczy o tym co dla niego
          znacze...dlatego tak boli bo wydawalo mi sie ze jest zupełnie inaczej.
          Zdawalam sobie sprawe ze nie znam go dobrze (to tylko pol roku, i nie non stop
          a wogole to czasem znasz kogos pare lat i tez nie wiesz o nim nic) ale o wielu
          rzeczach mi opowiadal, poznalam njego kumpli na wyjeżdzie, najlepszego
          przyjaciela , jego żone (ciekawe czy mieli dobry ubaw ze mnie), dzwonil przy
          mnie do swojej matki, nawet rzucal w zartach ze ma pozdrowienia ode mnie,
          bylismy razem na wyjezdzie w krynicy morskiej w domu gdzie za sciana miala
          mieszkanie jego kuzynka... nie przyszlo mi do glowy ze mozna sie tak zachowywac
          majac żone...
          najgorsze jest to ze zadna świnia jaka spotkalam w swoim zyciu, zadna,
          najbardziej wredna osoba jaka poznalam nie wywinela mi takiego numeru jak
          czlowiek o ktorym myslalam ze mi zalezy.
          • moc_ca Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 12:31
            Poznałaś jego żonę????? Czy coś źle zrozumiałam?
            • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:34
              nie, poznalam dwojke najlepszych jego przyjacół - wspolnika z firmy i zone
              wlasnie tego wspolnika. Pani X nie znam...
          • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 12:32
            a czy zona nie wie... nie wiem tego... moze wie i toleruje, moze wie i sie
            dobrze teraz bawia, moze opowiadal jej o nas...moze to byla forma zniwelowania
            nudy w malzenstwie... a moze faktycznie jest biedna oszukiwana kobieta ktora o
            niczym nie ma pojecia albo ma pojecie ale nie moze nic zrobic...i mozliwe ze to
            ona ma gorzej niz ja...ale jakos mnie to nie pociesza...
            • moc_ca Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 12:41
              Gość portalu: joaska napisał(a):
              a moze faktycznie jest biedna oszukiwana kobieta ktora o
              > niczym nie ma pojecia albo ma pojecie ale nie moze nic zrobic...i mozliwe ze
              to
              > ona ma gorzej niz ja...ale jakos mnie to nie pociesza...

              Prawdopodobnie tak jest, jest biedną oszukiwaną kobietą i słusznie że to Cię
              nie pociesza. Oszukał i skrzywdził Was obie ale Ty masz "swoją krzywdę"
              i cudza, nawet związana z Tobą jednym mężczyzną, nie może być pocieszeniem.
          • bellima Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 12:36
            Gość portalu: joaska napisał(a):

            > najgorsze jest to ze zadna świnia jaka spotkalam w swoim zyciu, zadna,
            > najbardziej wredna osoba jaka poznalam nie wywinela mi takiego numeru jak
            > czlowiek o ktorym myslalam ze mi zalezy.


            niestety, oni to robia w imie jakos-tam pojetej "milosci" (b.smieszne:P....) ,
            a ich ofiary zostaja z otwartymi ze zdumienia buzkami :)

            nie przejmuj sie, nie ty pierwsza sie dalas nabralac i nie ostatnia.
            nie wracaj do tego, wyciagnij wnioski na przyszlosc i badz ostrozniejsza,
            konkretne nadzieje lokuj tylko w sprawdzonych osobnikach,
            pozostalych mozna wykorzystac w innym celu :) i nic wiecej.amen.
            • p.galli Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 12:43
              Bellima...da sie nie przejmowac? Ja pamietam jak szalalam jak mnie facet rzucil
              (dla innej oczywiscie i normalka , mial prawo...) i jak ryczalam , ale nie wiem
              co by bylo w sytuacji takiej Joasi... moze lepiej sie poprzejmowac? wyryczec
              wykrzyczec? ....
              • bellima Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 12:53
                p.galli napisała:

                > Bellima...da sie nie przejmowac? Ja pamietam jak szalalam jak mnie facet
                rzucil> (dla innej oczywiscie i normalka , mial prawo...) i jak ryczalam , ale
                nie wiem
                > co by bylo w sytuacji takiej Joasi... moze lepiej sie poprzejmowac? wyryczec
                > wykrzyczec? ....

                oczywiscie, napisalam wyzej ze nie obejdzie sie bez bolu,lez itd., jak przy
                wiekszosci rozstan.
                ale w Joasi przypadku nalezy to zrobic raz - mocno- i ostatecznie.

                nie powinna sie dac pograzyc w dylematach: co jego zona przezywa,a jak to jest
                miedzy nimi itd,a moze ich juz nic nie laczy.. co jegho znajomi mysleli..itd.
                nie sluchac jego tlumaczen które tylko sprowadzic ja moga na manowce...jesli
                sie zaangazowala to bedzie ja mimo wszystko do niego ciagnelo..

                trzeba uciac kontakt zdecydowanie. uznac proste fakty.
                "jestes sq....., spadaj" - i byc konsekwentna.
                to naprawde najlepsze wyjscie by sie z tego szybko i z jak najmniejsza strata
                wyplatac...
                tak mysle.
              • Gość: elka Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.07.04, 13:03
                Żona powinna sie dowiedzieć ..on jest w cudownie komfortowej sytuacji..jedno
                wiem ,nie możesz byc ofiarą..bo sie zadręczysz..musisz zrobic cos .Nie udawaj
                wyrozumiałej.
                • katja Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 27.07.04, 13:21
                  Rozumiem twoj bol. Bylam w podobnej sytuacji z tym , ze zamiast zony mial druga
                  dziewczyne (ja bylam nr1) tez nic o sobie nie wiedzialysmy, tez nami
                  manipulowal i ustawial tak, ze w zyciu bym sie nie domyslila.
                  Tez przypadek sprawil , ze wszystko sie wydalo. Jak to w zyciu. Prawda zawsze
                  na wierzch wyplynie. Tylko, ze to ja sie dowiedzialam ona byla w blogim stanie
                  zakochania. Ja tez myslalam ,ze zmysly strace , minelo rok , jest lepiej , ale
                  tego ponizenia i tego oszustwa nie moge zapomniec.
                  Wiem co czujesz, ale musisz zrozumiec , ze ten czlowiek to wielkie G...i
                  wczesniej czy pozniej znalazlby nowa kochanke. To juz taki typ. Trudno jest
                  odczytywac znaki ostrzegawcze jak sie jest zakochana ale nastepnym razem
                  postaraj sie. Ja tez dostalam kopa i nauczke na cale zycie. Trzymaj sie!
    • lune nie peknij :) 27.07.04, 13:58
      Joasia :) trzymaj sie ;
      facet beznadziejny, tchorz i tyle ;
      spadly ci rozowe okulary - wykorzystaj czas by sie oswoic z rzeczywistoscia ;
      dwa tygodnie to sporo czasu (jak to dobrze ze masz ten czas by sie zastanowic !)
      i nie wierz w jakies swoje winy ; bo nie jest dziwne ze zaufalas slowom i
      czynom ; to przeciez naturalne ze nie robi sie "sledztwa", ze ufa sie ludziom ;
      ty mu zaufalas a to co on zrobil swiadczy o nim jak najgorzej, Joasiu ;


      pozdrawiam serdecznie, Lune
      • Gość: joaska Re: nie peknij :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:06
        Przypomniala mi sie taka chwilka... lezelismy razem rano bardzo wczesnie pora,
        w łózku po cudownej nocy, pytalam sie o jakies rzeczy z jego dzieciństwa,
        bardzo osobiste....nie pamietał czegoś tam, wyjął telefon, zadzwonil do swojej
        matki, z pytaniem:" Mama...jak to tam było z tym, bo Joasia sie pyta a ja nie
        pamietam..."
        to jest chore...:(
        • Gość: roxi Re: nie peknij :) IP: 5.5R4D* / *.saix.net 27.07.04, 14:12
          Nie zdziwiwlabym sie gdyby to wcale nie byla jego mama-
          • paaula Re: nie peknij :) 27.07.04, 14:44
            Joasiu, mój adorator przedstawiał mnie wszystkim żartobliwie jako swoją żoną.
            Angażował się, snuł plany, wizje naszej przyszłości, zapraszał na łono swojej
            rodziny mieszkającej w innym mieście z czego nie skorzystałam uważając, że
            jeszcze za wcześnie na na oficjalne zapoznania z przyszłymi teściami ...

            A o tym, że żonę już posiada od wielu lat i z nią mieszka dowiedziałam się po
            ok.roku naszego spotykania się. O dziecku też zapomniał powiedzieć. Haha

            Dla mnie był to szok, i dużo czasu mi potem zajęło by odcierpieć to bagno w
            które mnie wpakował. I długo jeszcze go idealizowałam, tłumaczyłam przed samą
            sobą, starałam się zrozumieć, wierzyłam zapewnieniom. Z perspektywy patrząc
            straciłam czas, swoją wrażliwość, ufność, wiare w sens małżeństw, dobre zdanie
            o sobie i mężczyznach
            kicha



            • Gość: joaska Re: nie peknij :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 15:01
              paaula, luna ...dziekuje wam dziewczyny ja naprawde nie mam z kim pogadac o
              tym, moja tzw najlepsza kolezanka powiedziala mi ze jestem kretynka, ze za
              slodko to wygladala i ona juz dawno sie spodziewala ze to wszystko nie wypali,
              bo idealow nie ma, druga , nie wiem niby mnie pocieszala ale wydaje mi sie ze
              chyba tez odczuwala pewna satysfakcje , jest na etapie ze kazdy facet to swinia
              i chyba zazdroscila mi. (moze wpadam w paranoje )
        • lune Re: nie peknij :) 27.07.04, 14:34
          Gość portalu: joaska napisał(a):

          > Przypomniala mi sie taka chwilka... lezelismy razem rano bardzo wczesnie
          pora,
          >
          > w łózku po cudownej nocy, pytalam sie o jakies rzeczy z jego dzieciństwa,
          > bardzo osobiste....nie pamietał czegoś tam, wyjął telefon, zadzwonil do
          swojej
          > matki, z pytaniem:" Mama...jak to tam było z tym, bo Joasia sie pyta a ja nie
          > pamietam..."
          > to jest chore...:(


          Wlasnie tak to czulam. Byliscie blisko. Okazywal ci ze jestes wazna osoba w
          jego zyciu ; wiedziala o tobie jego mama (lub tworzyl takie wrazenie ze ona
          wie), poznalas jego najblizszych przyjaciol ; to juz nie bylo twoje-jego zycie
          ale wspolne zycie. Dlatego to byl taki szok dla ciebie.
          Podobnie jak osoby ktore juz pisaly w twoim watku - domyslam sie co mozesz
          uslyszec po jego powrocie :

          np.z zona nic mnie nie laczy ; planuje rozwod ; nie mowilem ci bo balem sie ze
          cie strace ; chcialem ci powiedziec juz po rozmowie z zona (wlasnie ten wspolny
          wyjazd mial byc okazja)

          lub np. uswiadomilem sobie ze jestes dla mnie bardzo wazna (choc na poczatku -
          przyznaje, chcialem by to byl tylko przelotny romans), znalazlem sie w sytuacji
          trudnej - oklamalem ciebie (wybacz mi), oklamalem zone, ona pewnie nie bedzie
          chciala dac mi rozwodu, prosze cie - daj mi troche czasu, chce byc z toba ale
          musze to wszystko uporzadkowac ;

          te lub inne "pozytywne" wersje sa najbardziej popularnym grepsem ; wydaja sie
          naiwne i banalne - a jednak bywaja skuteczne ; nie daj sie Joasiu :)

          lune
          • Gość: baba zona Re: nie peknij :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:40
            Odzywam sie jako ta zdradzona zona: Dziewczyno, nie daj sie... To wszystko sa
            gierki obliczone na zlapanie... (nie pisze kogo, bo nie zasluzylas na
            inwektywy).
            Daj sobie szanse na faceta, z ktorym ulozysz sobie zycie na UCZCIWYCH zasadach.
            Szczerze C tego zycze :)
            • lune Re: nie peknij :) 27.07.04, 15:14
              Gość portalu: baba zona napisał(a):


              To wszystko sa gierki obliczone na zlapanie... (nie pisze kogo, bo nie
              zasluzylas na inwektywy).


              Ja dopuszczam mysl taka ze to gierki ale tez nie wykluczam ze bywaja sytuacje,
              w ktorych facet po prostu zakocha sie w "tej trzeciej". Jednak wydaje mi sie ze
              wtedy traktuje ja uczciwie, nie oklamuje jej i zony tez nie buja.

              Joasie facet oklamal. Czy to znaczy ze caly czas gral ? nie jestem pewna ; moze
              ja kocha ale jest tchorzliwym chlopczykiem ktory nie wie jak wybrnac - chcialby
              to i to, nie wie jak ; to oczywiscie stawia go w bardzo zlym swietle i dlatego
              pisze do Joasi by "nie pekala" bo wiazac sie z kims takim to duze ryzyko
              (nawet jesli zakochal sie w niej na amen);

              lune



              • Gość: baba zona Re: nie peknij :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 15:32
                Lune, to nie moze byc milosc wlasnie dlatego, ze ja oklamal...
                Gdyby bylo inaczej, przygotowalby ja jakos do tej urolopowej rozlaki. Wierzcie
                mi, dziewczyny, naprawde mam to okropne doswiadczenie za soba, powrot meza,
                jego milosc i dlatego wiem, co mowie.
                Joasiu, uciekaj od niego, bo nawet jesli sie w Tobie zakochal, to z Toba nie
                zostanie. Szkoda Cie, dziewczyno. Uloz sobie zycie z kims, dla kogo nie
                bedziesz ALTERNATYWA.
                POZDRAWIAM
                :)
                • lune Re: nie peknij :) 27.07.04, 15:47
                  Gość portalu: baba zona napisał(a):

                  Wierzcie
                  > mi, dziewczyny, naprawde mam to okropne doswiadczenie za soba, powrot meza,
                  > jego milosc i dlatego wiem, co mowie.


                  Ja tez mam :)Troche inne i z innym zakonczeniem. To juz poza mna. Teraz ciesze
                  sie z tego bardzo :) nie ma tego zlego ...

                  lune
                  • Gość: baba zona Re: nie peknij :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 15:56
                    Jasne, zakonczenia bywaja rozne... Glownie chodzi o to, zeby korzystac z
                    cudzych a nie wlasnych bledow...
                    ;)
                    • lune schemat 28.07.04, 07:17
                      Gość portalu: baba zona napisał(a):

                      > Jasne, zakonczenia bywaja rozne... Glownie chodzi o to, zeby korzystac z
                      > cudzych a nie wlasnych bledow...
                      > ;)

                      Niestety, nie skorzystalam :( wydaje mi sie ze jak wiekszosc kobiet powielilam
                      najglupszy schemat, przeszlam bol az do zmeczenia - i teraz juz
                      jestem "madrzejsza" :) walizka doswiadczen na reszte zycia ? oby :))

                      lune
                • bellima Re: nie peknij :) 27.07.04, 15:48
                  Gość portalu: baba zona napisał(a):

                  > Lune, to nie moze byc milosc wlasnie dlatego, ze ja oklamal...

                  Znam przypadek, gdzie facet zaczal od klamstwa czy raczej przemilczenia, bo nie
                  przyznal sie ze jest zonaty,(nawet 3 takie przypadki wsrod znajomych.....to
                  jakas plaga??) ale potem rozwiodl sie dla tej dziewczyny i zawalczyl o nia.
                  Czy to dalej przetrwalo nie wiem.

                  > Gdyby bylo inaczej, przygotowalby ja jakos do tej urolopowej rozlaki.

                  Z tym sie zgodze. Gdyby naprawde sie zakochal to oklamal by zone a na urlop
                  pojechal z ta druga.

                  >Wierzcie
                  > mi, dziewczyny, naprawde mam to okropne doswiadczenie za soba, powrot meza,
                  > jego milosc i dlatego wiem, co mowie.


                  > Joasiu, uciekaj od niego, bo nawet jesli sie w Tobie zakochal, to z Toba nie
                  > zostanie.

                  A nawet jesli podejmie ryzyko i zostanie, to ty juz zostalas zdradzona przez
                  niego z zona, watpie zeby to po tobie splynelo bez sladu. Nie bedziesz mu
                  potrafila zaufac, bedziesz sie meczyc, dreczyc, podejrzewac kolejne oszustwa.
                  Szkoda twoich lez na to wszystko co niesie za soba zwiazek z takim czlowiekiem.

                  >Szkoda Cie, dziewczyno. Uloz sobie zycie z kims, dla kogo nie
                  > bedziesz ALTERNATYWA.
                  > POZDRAWIAM
                  > :)
        • Gość: PrawieWredna Re: nie peknij :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:38
          Albo jego żona ma też tak na imię.
          Jakoś to wszystko dziwnie wygląda, z tą matką, wspólnikiem i jego żoną...
          Może to jakaś jedna wielka pomyłka...?
          Jeżeli jednak jest tak jak piszesz - spotkałabym się znim... w trakcie jakiejś
          tam rozmowy wymyśliłabym pewnego rodzaju "zabawę": szybkie pytanie -
          błyskawiczna odpowiedź... "Twój ulubiony kolor..., Imię najlepszego
          przyjaciela... i nagle baaardzo szybko, z uśmiechem na twarzy:"jak ma na imię
          twoja żona?" - ale żeby to zrobić musisz być silna i pewna siebie...
          Może przez te dwa tygodnie ochłoniesz, wypłaczesz się, nabierzesz sił...
          Tego Ci życzę
          Pozdrawiam
          • Gość: PrawieWredna Nie napisałam, że... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:42
            Nie dodałam, że na początku spotkania zachowywałabym się tak jakby nic się nie
            stało
          • Gość: joaska Re: nie peknij :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 14:50
            >>..Albo jego żona ma też tak na imię.

            Moze ale matka mieszka w tym samym miescie, a wtedy bylismy nad morzem,
            wiedziala ze wyjechal i chyba wiedziala ze nie z zona... ktora prawdopodobnie
            zostala w jego miescie, moze po prostu jest ukochanym syneczkiem (jedynak,
            ojciec nie zyje,) jedynym facetem w zyciu matki, moze nie lubi jego zony
            wiec "tolerowala" mnie , moze toleruje jego zachowania, niewazne co by zrobił
            bylo by ok....
            • lune Re: nie peknij :) 27.07.04, 14:56
              Gość portalu: joaska napisał(a):

              > >>..Albo jego żona ma też tak na imię.
              >
              > Moze ale matka mieszka w tym samym miescie, a wtedy bylismy nad morzem,
              > wiedziala ze wyjechal i chyba wiedziala ze nie z zona... ktora prawdopodobnie
              > zostala w jego miescie, moze po prostu jest ukochanym syneczkiem (jedynak,
              > ojciec nie zyje,) jedynym facetem w zyciu matki, moze nie lubi jego zony
              > wiec "tolerowala" mnie , moze toleruje jego zachowania, niewazne co by zrobił
              > bylo by ok....


              Bywaja takie matki. Nawet opisywano tu na forum historie w ktorej matka
              aprobowala romans syna bo tak bardzo nie znosila swojej synowej.
              Bywaja matki ktore zaakceptuja kazde zachowanie wlasnego syna, znajda
              usprawiedliwienie dla jego najbardziej podlych czynow, sa adwokatem idealnym bo
              przekonanym z gory o niewinnosci wlasnego dziecka.

              lune
            • dosh Zbyt dużo tego na świecie 27.07.04, 16:10
              joaśka_wiele jest takich przypadków. ja jestem jednym z nich. byłam. minęło
              trochę czasu. też 'zapomniał' mi o tym powiedzieć. też to na mnie spadło.
              zerwałam całkowicie kontakty. poznałam cudownego WOLNEGO człowieka. a tamten...
              cóż do dziś do mnie dzwoni co jakiś czas, aby powiedzieć, że nigdy nie
              przestanie mnie kochać. jest żałosny. ale tacy zawsze spadną na 4 łapy... a
              żona... hm, żona zawsze jest przekonana, że to wina tej trzeciej...nawet jeżeli
              ta trzecia nia miała zielonego pojęcia o swojej trzeciości.
              smutne to - ale tak było, jest i będzie. trzeba tylko mieć siły, aby w porę
              zareagować - zdusić to w zarodku. nie brnij, nie rozmawiaj, nie pozwól. musisz
              wiedzieć, że on na pewno będzie mówił, jak ważna dla niego jesteś, że żona nic
              juz nie znaczy, że rozwód tuż tuż i takie tam brednie... a Tobie łatwo będzie w
              to wierzyć, bo teraz szczególnie łakniesz miłości. przetrwaj.
        • Gość: feniks* Re: nie peknij :) IP: 213.25.91.* 28.07.04, 18:35
          Hm... nie zdziwiła bym się gdyby jego żona miała na imię Joasia.... U etatowych
          łajdaków pełna standaryzacja: te same zdrobnienia, perfumy dla kobiet itd.
    • Gość: Moni Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.telprojekt.pl 27.07.04, 17:08
      Przeczytałam jeszcze w pracy Twój post i tak mnie poruszył, że z odpowiedzią
      zaczekałam aż do po obiedzie...
      Bądź teraz bardzo dobra dla siebie. To wielkie wykorzystanie i nadużycie. Nic
      dziwnego, że bronisz się tak bardzo przed emocjami. Zostaje tylko zdumienie,
      prawda?
      Inna sprawa, to dlaczego wybrałaś takiego człowieka. Moje doświadczenie
      nauczyło mnie, że podświadomość ma olbrzymie znaczenie przy naszych wyborach.
      Gdzieś lgniemy do takich ludzi, którzy ofiarują nam to, co chcemy dostać. Nie
      zrozum mnie źle. Nie mówię tu o winie. To jakiś mechanizm, który powinnaś
      poznać, bo prawdopodobieństwo, że właśnie tacy faceci będą Cię najbardziej
      pociągać jest olbrzymie. To tak jak córka alkoholika bierze za męża faceta,
      który jeśli nie pije to zaczenie, i Bóg wie dlaczego tak robi. Oczywiście są
      wyjątki, ale tak na wszelki wypadek spróbuj przeżyć to tak, by lepiej zrozumieć
      siebie...Może właśnie doda Ci to sił, by odaleźć mężczyznę godnego Ciebie.
    • Gość: greengrey Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 17:24
      Joasiu, powtórzę za wieloma przede mną

      Nie pęknij.

      W zasadzie to jest dziwne, że NIC Tobie nie powiedział o wyjeździe. Przecież
      musiał wiedzieć,że możesz go szukać, potrzebować.. do licha, jak
      późniejwytłumaczyć 3 tygodnie kompletnej ciszy? Tak bez sensu się wystawił,że
      to musiało sie wysypać.. Twoje myśli o kostnicy i wypadku są absolutnie
      normalne, jak inaczej mogłabyś się zachować?

      Jego zachowanie w trakcie waszego spotkania- banalnie proste do przwidzenia.
      Przecież będzie musiał się ratować: "żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie
      śpią" rozpaczliwe próby wybielenia się przed Tobą... chcesz tego słuchać?

      Skoro zachował się jak sq.. do kwadratu to jakie znaczenie ma dlaczego to
      zrobił?

      No przecież nie powie: "masz rację, jestem sq".. będzie kleił i kombinował..

      Dla mnie równie ważne jest to, że potraktował Cię jak śmiecia nie licząc się z
      tym co z Tobą się stanie jak on zniknie na 3 tygodnie.
      Kompletne zero.





    • Gość: inna Joanna Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.04, 17:25
      I Ty tak z nim romansowałaś miesiącami i nigdy nie rozmawialiście o swoich
      poprzednich doświadczeniach damsko-męskich? Nie zapytałaś go, czy kiedyś był
      żonaty na przykład? Przedziwne.
      • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 08:43
        Rozmawialismy...pare razy - i nawet sam zaczal rozmowe o bylych dziewczynach i
        nawet bez oporow opowiadal, to bardziej ja bylam skryta - nie lubie opowiadac o
        bylych zwiazkach (to jakos tak ze to moje wspomnienia i tylko dla mnie a nie
        dla tego "obecnego")
        X opowiadal nawet o bylej dziewczynie z ktorej rodzicami (i z nią tez) ma b
        dobry kontakt i powiedzial np. takie zdanie ze jej ojciec w zartach " mial
        nawet do mnie pretensje ze sie z nia nie ozenilem , chcial miec takiego zięcia"
        Nie wpadlam na to zeby sie wtedy zapytac a czyims zięciem byłes ? (lub jestes?)
        Ja sama nigdy o jego zwiazki nie pyatlam to on w sposob b naturalny czasem cos
        wspominał, na pocz znajomosci zastanowilam sie przez chwilke czy czasem nie
        jest rozwiedziony , nie pyatlam bo slabo sie znalismy a potem nie widzialam
        takiej potrzeby.
    • my_day Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 00:29
      Życie nie bajka, potrafi byc bardzo brutalne. Ochyda, a nie facet. Hmm..
      domyslam się, że i tak pomimo tego, że źle o nim myślisz(emocje po takiej
      niespodziance), to cały czas gdzieś w duszy masz nadzieję, że albo jakoś się to
      ułoży, albo sama nie wiem co. Tak to już jest z uczuciami. Najgorzej jest
      ulokować je w niestosownym miejscu. Przykre jest to co Cie spotkało-samo życie.
      Musisz być teraz silna. Nie masz wyboru. Myśle, że warto jednak zacisnąć zęby i
      nie dac się (w przypadku spotkania)oszołomić wizją wspólnej przyszłosci. To
      wszystko wyglada mi na nierealne, chociażby ze wzgledu na "ich wspólne wakacje"
      A chyba nie na tym rzecz polega, abys co jakiś czas cierpiła. Życzę Ci dużo
      silnej woli-nie daj się przypadkiem omamić miłymi słówkami. Może poprostu
      powiedz sobie, że to drań i że nawet gdyby kiedykolwiek ułożył sobie z Toba
      życie, to przecież nigdy(w szczególności w takim przypadku)nie bedziesz miała
      pewności, czy on kogoś nie ma na boku-skoro tak zgrabnie potrfi wszystko
      maskować..
      Pozdrawiam, myslę, że Ci sie uda .. Dasz sobie rade:)
      • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 08:52
        my_day... wlasnie dlatego boje sie spotkania... ze bede czekac ze powie ze
        jakos sie ulozy, ze on cos wymysli, ze mnie kocha a nie mowil bo bal sie...i
        boje sie ze ja , nie nie uwierze... ze sie zgodze, bo tak mi bedzie latwiej, bo
        wtedy nie bedzie bolalo, przynajmniej nie az tak bardzo...

        Wczoraj wieczorem nie moglam spac, nie wiem czy kiedykolwiek w zyciu tak
        ryczalam, , nie wiem czy nie mialam jakiegos ataku histeri, kolezanka probowala
        mnie usokoic a ja sie w pewnym momencie normalnie zaczelam dusic ... i
        wlasciwie uspokoilo mnie jedno...jak zaczelam sobie wyobrazac ze On jest ze
        mna , ze mowi ze mnie kocha i wszystko bedzie dobrze...dzieki temu moglam
        przestac plakac, moglam zasnac....
        I to jest okropne, obiecywalam sobie ze nie bede miec takich mysli ale w
        pewnym momencie bylo juz tak zle ze nie moglam inaczej. I teraz musze cos
        zrobic zeby sobie tego nie wyobrazac, nie myslec co by bylo gdyby, i co
        najwazniejsze wytrzymac jesli bysmy sie spotkali
        • my_day Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 29.07.04, 00:55
          Zdaje sobie sprawę, że najłtwiej jest radzić komuś, niż samemu uporać sie z
          problemem.
          Będzie Ci potrzeba bardzo dużo silnej woli, aby nie dać się oszołomić kolejny
          raz.
          Ale myślę, że to Ci sie opłaci. Jakis czas napewno bedziesz cierpiała. To
          nestety jest nieuniknione (miłość potrafi być okrutna). Lecz wierze, że dasz
          sobie z tym radę. My kobiety z wieloma problemami sobie radzimy, tak więc nie
          poddawaj się. Moze jak dojdzie do spotkania hmm .. może poprostu nie dopuść go
          do głosu. Aby przypadkiem nie mógł dalej łgać. Wiem wiem, że ciezko. Ważne jest
          jednak to, abys nie przywoływała mysli o nim. W taki sposób jeszcze bardziej
          sie zakrecasz w to wszystko. Moze jednak wybiesz ta kategorię bardziej
          pesymistyczna na jego temat. Powiedz sobie, że na tym jednym świat się nie
          kończy,"tego kwiatu jest pól światu" ...
          Ja tam wierze, że sobie poradzisz.. życze Ci tego:)
          Uśmiechnij się, może chociaż teraz przez moment .. bedzie Ci troche lżej ..
          Pozdrawiam :)

    • seksuolog Wina jednak JEST 28.07.04, 07:59
      Gość portalu: joaska napisał(a):

      > ..że czlowiek z ktorym spotykam sie od ponad pół roku...jest żonaty.
      > Poznalismy sie w styczniu, ja mieszkam w warszawie, on w krakowie, tam
      > pracuje , ma swoja firme, spotykalismy sie w zwiazku z tym nie codziennie

      Nie mozesz sie calkowicie rozgrzeszyc ze swojego dziwnego zachowania. Przeciez
      normalna znajomosc polega na tym ze partnera zaczyna sie tez widywac w jego
      srodowisku: gdzie mieszka, co robi, jaki ma krag towarzyski, itd. Jezeli snuje
      sie jakiekolwiek dluzsze plany to zapoznanie sie z rodzina jest calkiem
      normalne.

      Trudno wiec doprawdy zrozumiec dlaczego w ciagu znajmosci nie powstala nigdy
      idea by odwiedzic go (a wlasciwie zrobic figo-fago) w jego miejscu
      zamieszkania? zadzwonic do domu? do pracy?

      A moze jest w tej sprawie drugie dno i to ty wolalas nie wnikac co jest
      przeczuwajac ze cos moze byc nie w porzadku ale bylo fajnie i mialas nadzieje
      ze on zrobi hop na ciebie? Bo jezeli facet wpada tylko do ciebie, robicie bara-
      bara i znika to liczenie na cokolwiek wiecej jest buajniem w oblokach (a raczej
      bujaniem w lozku).
      • Gość: joaska Re: Wina jednak JEST IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 09:28
        Przeciez
        > normalna znajomosc polega na tym ze partnera zaczyna sie tez widywac w jego
        > srodowisku: gdzie mieszka, co robi, jaki ma krag towarzyski

        Co robi wiem, krag towarzyski poznalam, fakt, nie bylam nigdy u niego w domu -
        nie wydawalo mi sie to nienormalne - czesto wyjezdzalismy , to naturalne ze bj
        atrakcyjny jest wyjazd nad morze niz mieszkanie w miescie, Czesto jezdzi w
        interesach czesto byl w warszawie dla mnie to bylo naturalne ze nocowal u mnie,
        ja od 5 lat w Krakowie nie bylam....
        kiedys zazartowalam jak zadzwonil ze mam targi w krakowie to powiedzial: to
        wpadaj! (nie wiem moze mial na mysli ze zabierze mnie do knajpy a potem
        odprowadzi na pociag do wawy i powie papa, wtedy odebralam to jako ze wpadaj do
        mnie...albo moze wtedy zona gdzies pojechala/? i mial wolna chate? tego sie nie
        dowiem...

        Jezeli snuje
        > sie jakiekolwiek dluzsze plany to zapoznanie sie z rodzina jest calkiem
        > normalne.

        nie wiem czy snulismy az takie plany, nie bylo rozmow o malzenstwie czy
        dzieciach, nie ten etap , ja po pol roku nie wybieram imion dla wspolnych
        dzieci i nie daze do wizyt z mamusia, on tez mojej rodziny nie poznal , to ja
        wolalam na razie nie, chyba balam sie zapeszyc , moja matka jest dosc
        przewrazliwiona na moim pkcie, ociec snulby wizje malzenstwa (w zartach ale
        mnie to drazni), za to On czesto pytal sie co w domu co u mojej mamy, prosil
        zeby ja pozdrowic itd.
        Nie zmienia to faktu ze caly czas sie zastanawiam czy nie bylo znakow ze jest
        zonaty tylko ja ich nie zauwazalam
        > A moze jest w tej sprawie drugie dno i to ty wolalas nie wnikac co jest
        > przeczuwajac ze cos moze byc nie w porzadku

        moze... tylko nie zdawalam sobie z tego sprawy? wydaje mi sie ze nie ale teraz
        juz sama nie wiem.....

        >Bo jezeli facet wpada tylko do ciebie, robicie bara-
        bara i znika
        no wlasnie nie bylo tak ze wpada robi bara bara i znika....
        • Gość: Moni Re: Wina jednak JEST IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 09:43
          Nie nazwałabym tego winą. Jest jednak w Tobie jakieś podświadome dążenie do
          takiej znajomości, w której Ty sama wolisz wszystkiego nie wiedzieć. To jest to
          o czym mówiłam wcześniej - to nie przypadek, że takiego faceta wybrałaś. Masz
          teraz szansę wyciągnąć z tego zdarzenia wnioski, poznać lepiej samą sienbie.
          Ale jeszcze raz podkreślę, że nie zgadzam się na słowo "wina", bo zakłada ono
          działanie z rozmysłem i w złej wierze. A przecież postąpiłaś najlepiej jak
          umiałaś, a że nie całkiem dojrzale? Gdybyśmy tak zawsze mogli być świadomi
          siebie i dojrzali pewnie wszystko byłoby proste...
          • seksuolog Nie tak lekko 29.07.04, 09:41
            Gość portalu: Moni napisał(a):

            > Nie nazwałabym tego winą. Jest jednak w Tobie jakieś podświadome dążenie do
            > takiej znajomości, w której Ty sama wolisz wszystkiego nie wiedzieć. To jest
            > to czym mówiłam wcześniej - to nie przypadek, że takiego faceta wybrałaś.

            Wlasnie, to jest to drugie dno ktore jak sie wydaje jest w tej sprawie.

            > Ale jeszcze raz podkreślę, że nie zgadzam się na słowo "wina", bo zakłada ono
            > działanie z rozmysłem i w złej wierze. A przecież postąpiłaś najlepiej jak
            > umiałaś, a że nie całkiem dojrzale? Gdybyśmy tak zawsze mogli być świadomi
            > siebie i dojrzali pewnie wszystko byłoby proste...

            Nie mozna do tego przejsc tak lekko. Sypia sie z facetem pol roku z
            zaangazowaniem uczuciowym i nie wie sie nic konkretnego o jego stronie
            prywatnej? A gdyby on nie zrobil numeru i ciagnal sprawe w ten sam sposob to
            mineloby nastepne pol roku, rok, dwa lata i tez byloby tak samo? Kiedy
            delikwentka by sie w koncu obudzila?

            Gdyby facet wpadal raz na miesiac z Australii to mozna byloby zrozumiec.
            Ale trasa Warszawa-Krakow???

            Pytanie wiec o jakiego typu wine tu chodzi:

            - jezeli delikwentce nigdy nawet do glowy nie przyszla mysl zeby zapoznac sie
            z sytuacja faceta na wlasne oczy to wina jest z powodu glupoty, naiwnosci i
            lekkomyslnosci.

            - jezeli zas delikwentka chciala utrzymac faceta na sobie za wszelka cene nie
            pytajac o nic to winna jest osobowosc i terapia moglaby ustalic przyczyne (np.
            niskie poczucie wlasnej wartosci).

            No i na koniec wystarczy dodac ze rozsadni ludzie jesli laduja w lozku to
            wiedza z kim. Albo wkrotce po wyladowaniu sie dowiaduja.
    • Gość: bebi Inny wariant niż żona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 10:25
      to że ma inną dziewczynę, z ktorą pojechał sobie na urlop. "Marynarz w każdym
      porcie ma kobietę". W pracy kazał odpowiadać " że wyjechał z zoną" , dla
      świętego spokoju i aby odczepili się. Suma sumarum na jedno wychodzi - jest
      nieuczciwy.
    • siedemm Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 11:31
      Nie spotykaj się z nim. Nic nie wyjaśniaj. Przedłużysz agonię swojego uczucia.
      Wszyscy powyzej przygotowywują Ciebie na wariant, że zacznie się tłumaczyć,
      przepraszać itd. itp.
      A co będzie, gdy zachowa sie zupełnie inaczej, zimno popatrzy Ci w oczy, powie:
      przecież nigdy nie pytałaś (bo nie pytałaś), powie : masz rację, żle zrobiłem,
      ale to moja słabośc, miałem zamiar Ci to powiedzieć, ale nie wydawało mi się że
      to dla Ciebie ważne, nie ma sensu tego ciagnąć, źle się z tym czułem i czuję,
      nie mogę dłużej prowadzić podwójnego życia, dobrze że się to kończy.

      Co wtedy będziesz czuła ? Poczujesz się jeszcze bardziej pobita i opluta,
      sponiewierana.

      Nie szukaj konfrontacji. Bądź silna. Idź po leki antydepresyjne, mów wciąż o
      tym do koleżanek, poszukaj psychoterapeuty, ale sie z nim już nie spotykaj.

      Już szukasz pocieszenia w wyobrażeniach, że Ciebie tuli i koi Twój ból. To
      ułuda (choć normalne) i wyprowadzi Ciebie na manowce.

      Wyjazd na trzy tygodnie bez uprzedzenia Ciebie mówi sam za siebie, nie jesteś
      dla niego ważna, nic nie zmieni Wasza rozmowa.

      Uciekaj.

      A żeby sie tak komfortowo nie czuł, jak ochłoniesz - wymyślisz coś.
      Może warto uświadomić jego żonę?
      • bellima Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 11:47
        siedemm napisała:

        > Nie spotykaj się z nim. Nic nie wyjaśniaj. Przedłużysz agonię swojego uczucia.
        > Wszyscy powyzej przygotowywują Ciebie na wariant, że zacznie się tłumaczyć,
        > przepraszać itd. itp.
        > A co będzie, gdy zachowa sie zupełnie inaczej, zimno popatrzy Ci w oczy,
        powie:
        >
        > przecież nigdy nie pytałaś (bo nie pytałaś), powie : masz rację, żle
        zrobiłem,
        > ale to moja słabośc, miałem zamiar Ci to powiedzieć, ale nie wydawało mi się
        że> > to dla Ciebie ważne, nie ma sensu tego ciagnąć, źle się z tym czułem i
        czuję, > nie mogę dłużej prowadzić podwójnego życia, dobrze że się to kończy.
        > > Co wtedy będziesz czuła ? Poczujesz się jeszcze bardziej pobita i opluta,
        > sponiewierana.
        >


        Bardzo prawdopodobny jest ten wariant "myslalem ze nie chcesz wiedziec" "nigdy
        nie zapytalas, ale kocham cie i chce byc z toba" ...itp kit. acha, i
        jeszcze "moge sie rozwiezc w kazdej chwili!" -bo wie ze wrazliwa skolowana i
        zakochana dziewczyna nie bedzie tak wyrachowana zeby zazadac tego rozwodu,
        tylko poczeka na jego decyzje, bardziej bedzie sie obwiniac sama za te
        sytuacje, a on w ten sposob przedluzy sobie wygodny uklad maksymalnie dlugo.



        > Nie szukaj konfrontacji. Bądź silna. Idź po leki antydepresyjne, mów wciąż o
        > tym do koleżanek, poszukaj psychoterapeuty, ale sie z nim już nie spotykaj.
        > > Już szukasz pocieszenia w wyobrażeniach, że Ciebie tuli i koi Twój ból. To
        > ułuda (choć normalne) i wyprowadzi Ciebie na manowce.
        > > Wyjazd na trzy tygodnie bez uprzedzenia Ciebie mówi sam za siebie, nie
        jesteś > dla niego ważna, nic nie zmieni Wasza rozmowa.
        > Uciekaj.


        Doradzajac rozmowe chodzilo raczej o ustalenie prawdy czy jest czy nie jest
        zonaty,w innym zwiazku.Jesli masz inne mozliwosci by sie upewnic to je
        wykorzystaj a z facetem sie juz nie spotykaj bo latwo cie moze zmiekczyc i
        jeszcze bardziej skolowac. Jesli jest zonaty-uciekaj natychmiast.

        >
        > A żeby sie tak komfortowo nie czuł, jak ochłoniesz - wymyślisz coś.
        > Może warto uświadomić jego żonę?

        To jest dobry pomysl, jesli zona wie o jego amorach to jej sprawa co zrobi z ta
        wiadomoscia, jesli nie wie jak ty - to chyba lepiej teraz wiedziec niz
        zmarnowac z nim kilka nastepnych lat
      • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 11:52
        Siedemm tez sie boje ze powie : ok jestem dran przeciez wlasnie to ci sie we
        mnie podobalo, jesli chcesz skonczyc ok nie bede cie zatrzymywal....
        Wiem ze najlepszym wyjsciem bylo by nieodbieranie tel, ale z drugiej strony
        chce mu powiedziec ze wiem, chce zobaczyc jego reakcje i zobaczyc czy chociaz
        troche...
        chce mu powiedziec dwie rzeczy bardzo spokojnie i bez łez...
        pierwsza to to ze przezylam 2 najpiekniejsze chwile w moim życiu - taki
        wieczor na plazy w zimie...i jeszcze taki jeden (na takim jednym naszym
        wspolnym wyjezdzie bylam chyba pierwszy raz w zyciu autentycznie calkowicie
        szczesliwa) a jednoczesnie zrobil mi dwa najwieksze skurwysyństwa w życiu i od
        nikogo nie dostalam tak po tylku jak od niego, a druga to ze moze sobie
        pogratulowac...chamstwa, kretactwa i tego ze do tej pory nigdy w zycu nie
        plakalam przez faceta, jest pierwszy...
        chce zobaczyc jak zareaguje, do tej pory wydawal sie nie byc z kamienia, mam
        nadzieje ze go zaboli ...

        zony nie bede informowac, nie mam z nia kontaktu, nie chce miec z nia kontaktu,
        nie chce sie mscic nie jestem w obecnym stanie psychicznym gotowa na cos takiego

        moja kolezanka powiedzial mi zebym pod koniec rozmowy powiedzial mu ze mam
        drobna infekcje, przenosząca sie niestety dosc latwo droga plciowa, faceci sa
        dosc odporni moga niezauwazyc objawow , kobiety niestety duzo mniej..... na
        szczescie latwo sie w pierwszej fazie leczy tylko trzeba dosc szybko
        zareagowac bo potem to juz gorzej. niech zamowi zonie wizyte u ginekologa zeby
        kobieta nie miala potem problemow...
        nie wiem czy cos takiego powiem, wydaje mi sie to dosc dziecinne, ale jesli mi
        to pomoze...
        • Gość: Moni Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 11:55
          Powiedz że masz opryszczkę narządów płciowych - niech czeka na objawy. I jednak
          zastanów się nad swoim w tym udziale...
        • siedemm Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 12:14
          Gość portalu: joaska napisał(a):

          > Siedemm tez sie boje ze powie : ok jestem dran przeciez wlasnie to ci sie we
          > mnie podobalo, jesli chcesz skonczyc ok nie bede cie zatrzymywal....


          Tak prawdopodobnie będzie.

          > Wiem ze najlepszym wyjsciem bylo by nieodbieranie tel, ale z drugiej strony
          > chce mu powiedziec ze wiem, chce zobaczyc jego reakcje i zobaczyc czy chociaz
          > troche...


          Rozumiem, ale jesli okaże się, ze ani trochę?

          > chce mu powiedziec dwie rzeczy bardzo spokojnie i bez łez...
          > pierwsza to to ze przezylam 2 najpiekniejsze chwile w moim życiu - taki
          > wieczor na plazy w zimie...i jeszcze taki jeden (na takim jednym naszym
          > wspolnym wyjezdzie bylam chyba pierwszy raz w zyciu autentycznie calkowicie
          > szczesliwa)

          dla niego to nie ma żadnego znaczenia, prawdopodobnie, a poza tym utwierdzisz
          go w przekonaniu jaki to on potrafi być wspaniały, i się usprawiedliwi, bo
          przecież dał Ci odrobinę szczęscia, to o co chodzi ?



          a jednoczesnie zrobil mi dwa najwieksze skurwysyństwa w życiu i od
          > nikogo nie dostalam tak po tylku jak od niego, a druga to ze moze sobie
          > pogratulowac...chamstwa, kretactwa i tego ze do tej pory nigdy w zycu nie
          > plakalam przez faceta, jest pierwszy...
          > chce zobaczyc jak zareaguje, do tej pory wydawal sie nie byc z kamienia, mam
          > nadzieje ze go zaboli ...

          jesli wiem co to za typ, to nie zaboli... będzie zadowolony ze swojej władzy
          nad Tobą... i z tego że cierpisz...

          >
          > zony nie bede informowac, nie mam z nia kontaktu, nie chce miec z nia
          kontaktu,
          >
          > nie chce sie mscic nie jestem w obecnym stanie psychicznym gotowa na cos
          takiego

          dlatego napisałam, gdy ochłoniesz...

          a jesli podchwyciłaś pomysł koleżanki, to wcale nie jest tak, że nie chcesz się
          mścić...

          zemsta nie jest czymś ok, ale czasami pomaga, jeśli masz przez to szansę nie
          zwariować, to warto z tego skorzystać...

          a poza tym pomysl, że w jakiś sposób robisz jej przysługę, chyba ma prawo do
          tego by zdecydowac, czy nadal chce być z takim mężczyzną....

          Ty wolałabyś wiedzieć, czy nie ?


          >
          > moja kolezanka powiedzial mi zebym pod koniec rozmowy powiedzial mu ze mam
          > drobna infekcje, przenosząca sie niestety dosc latwo droga plciowa, faceci sa
          > dosc odporni moga niezauwazyc objawow , kobiety niestety duzo mniej..... na
          > szczescie latwo sie w pierwszej fazie leczy tylko trzeba dosc szybko
          > zareagowac bo potem to juz gorzej. niech zamowi zonie wizyte u ginekologa
          zeby
          > kobieta nie miala potem problemow...

          masz fajną koleżankę:)


          > nie wiem czy cos takiego powiem, wydaje mi sie to dosc dziecinne, ale jesli
          mi
          > to pomoze...


          no właśnie, ratuj siebie...
        • bellima Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 12:28
          "chce mu powiedziec dwie rzeczy bardzo spokojnie i bez łez...
          pierwsza to to ze przezylam 2 najpiekniejsze chwile w moim życiu - taki
          wieczor na plazy w zimie...i jeszcze taki jeden (na takim jednym naszym
          wspolnym wyjezdzie bylam chyba pierwszy raz w zyciu autentycznie calkowicie
          szczesliwa) a jednoczesnie zrobil mi dwa najwieksze skurwysyństwa w życiu i od
          nikogo nie dostalam tak po tylku jak od niego, a druga to ze moze sobie
          pogratulowac...chamstwa, kretactwa i tego ze do tej pory nigdy w zycu nie
          plakalam przez faceta, jest pierwszy...
          chce zobaczyc jak zareaguje, do tej pory wydawal sie nie byc z kamienia, mam
          nadzieje ze go zaboli ..."


          Nie badz naiwna, nie czepiaj sie emocji z nim zwiazanych "pomimo wszystko".
          Chcesz zobaczyc ze go zaboli? Czy myslisz ze on nie wie co robil? Bedzie sie
          jeszcze czul wyrozniony ze TAAk sie w niego zaangazowalas, za jakis czas opowie
          kumplom jak laska za nim szalala, spotkacie sie-odegra przed toba infantylna
          scene,poplacze sie nawet z tej "milosci do ciebie", a ty mu wybaczysz -bo
          chcesz/chcialabys mu wybaczyc bo jest dla ciebie ciagle wazny...

          Zaboli go jak powiesz że byl beznadziejny w łożku ale myslalas ze sie na meza
          nada,a cala reszta jedynie podbuduje jego ego.
          • siedemm Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 12:47
            bellima napisała:

            > Zaboli go jak powiesz że byl beznadziejny w łożku ale myslalas ze sie na meza
            > nada,a cala reszta jedynie podbuduje jego ego.

            Bardzo dobry pomysł, łącznie z pomysłem koleżanki o opryszczce, super.

            Spróbuj wyjśc z tego zwycięsko.

            Ale żeby się to udało w 200% nic nie mów, że wiesz o tym , że jest żonaty.
            Po prostu z nim zerwij, podając za przyczynę rozczarowanie w łóżku.
            To faceta zdołuje na dobre. Tylko się nad nim nie lituj.

            (A to czy w 100% jest żonaty postaraj sie potwierdzić w inny sposób niż rozmową
            z nim.)

            Tylko czy w obecnym stanie psychicznym stać Ciebie na to ?
            • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.04, 13:26
              z łózkiem nie przejdzie swietnie nam razem bylo, wie o tym, jesli teraz
              powiedzialbym ze byl beznadziejny to wiedzialby ze chce sie odegrac...
              Moge ew powiedziec ze zrywam bo mi sie np. znudzil, ale nie wiem czy dam rade
              grac znudzonej i obojetnej, nie sadze....
              • siedemm Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 13:37
                Gość portalu: joaska napisał(a):

                > z łózkiem nie przejdzie swietnie nam razem bylo, wie o tym, jesli teraz
                > powiedzialbym ze byl beznadziejny to wiedzialby ze chce sie odegrac...
                > Moge ew powiedziec ze zrywam bo mi sie np. znudzil, ale nie wiem czy dam rade
                > grac znudzonej i obojetnej, nie sadze....

                więc sie z nim nie spotykaj...
                wiem, że łatwo powiedzieć, ale zrobić trudno, kiedy do końca się tli nadzieja,
                że przecież nie mógł być takim łajdakiem....

                jesli się z nim spotkasz musisz liczyć się, że to spotkanie może Ciebie jeszcze
                bardziej pogrążyć....
                Niestety, nadzieja umiera ostatnia. Ale jest bezzasadna w tym przypadku.
                My, po drugiej stronie monitora, mówimy to obiektywnie, bez emocji.
                Twoje nie pozwalają jeszcze na to.

                Trzymaj się.
              • oratio Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( - pisze facet 28.07.04, 13:41
                joasiu, może się zdziwisz, ale rozumiem co czujesz. jestem facetem, ktory kilka
                miesięcy temu poznał ciekawą kobietę. w moim przypadku fakt, ze ma kogoś innego
                wydał się wcześniej, bo po kilku spotkaniach sama mi powiedziała. ale
                oczywiście: nie żyje z nim, nie kocha go, nie kocha się z nim, itp. itd. miałem
                być motywacją dozmiany życia. mieliąśmy coś zbudować. może miłość.
                i co? do dziś nie wiem, czy się od niej wyprowadził...
                a ona cały czas krąży gdzieś w okolicach mojego serca...

                uwaząm, że powinnaś ju ż się z nim nie zobaczyć. olej cheć zemsty - co ci
                przyjdzie po jego minie. przecież skoro to był taki wyjątkowy czlowiek, to po
                co mu dowalać do pieca, po co zniżać się do jego poziomu. poza tym mógłbyć
                faktycznie nieszczęśliwy z żoną, a nic nie mówił, bo... cholera wie.

                na pewno winą twoją jest wiara w milośc, bo to straszne jak ona nas zawodzi.
                ale z drugiej strony facet postąpił nie fair, bo uczciwość to fundament
                związku. i szczerość. a on zapomniał języka w gębie, a wręcz świadomie cię
                okłamał.

                wiem, że to boli, że hjest w człowieku taka sprzeczna nutka: spotakć się z nim,
                bo juz serce się wierci (choć i tak będzie bolało) i nie widzieć go przez
                najbliższe tygodnie, by wrócić do równowagi (ale to też bedzie bolało).
                nie ufaj miłości, ufaj przyjaźni, to chyba moje przesłanie dla ciebie

                pozdrawiam i trzymaj się ciepło

                oratio - mężczyzna



                --

                ---> Muzyka buntu wyznacza rytm
                będący głosem naszej wściekłości <---

                la aferra
    • Gość: feniks* Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: 213.25.91.* 28.07.04, 18:24
      Hm.... skąd to znam. Kilka temu zakończyłam podobną znajomość... Różnica jest
      taka, że po rocznej przyjaźni (bez sexu) i dociekaniu moim czy nie ma
      zobowiązań wobec innej kobiety (twierdził że jest wolny) postanowiliśmy dać
      szansę naszym uczuciom (był pierwszym). Po jakimś czasie zaczęły dochodzić do
      mnie informacje, że człowiek z którym spędzałam mnóstwo czasu i doskonale
      znałam zmienił stan cywilny. Trudno było mi w to uwierzyć, bo nic nie
      wskazywało na to, że poświęca czas jeszcze komuś, mało tego nawet zapytał co ja
      na to gdyby został moim mężem. Postanowiłam od razu to wyjaśnić. Tłumaczył, że
      nie jest żonaty, że to zazdrość moich kolegów z pracy, kłamstwa które z nimi
      wyjaśni. W sumie komu miałam wierzyć - człowiekowi z którym się przyjaźniłam i
      do tej pory się nie zawiodłam, czy kolegom którzy wcześniej starali się o
      moją "sympatię" i żaden z nich nigdy jego żony nie widział i nie wiedział gdzie
      się podziewa. Poza tym jak można być z kimś i mu nie ufać.... A jednak
      postanowiłam sprawę doprowadzić do końca, by definitywnie obalić tzw. plotkę.
      Poprosiłam o dowody "niewinności", jednak nie dostarczył mi ich, zawsze mu
      przeszkadzały poważne powody - choroba ojca, kłopoty zawodowe. Wraz z kłopotami
      zaczął zawodzić, pomogłam mu na ile potrafiłam jako przyjaciel żeby być fair i
      postanowiłam odejść nie wiedząc jaka jest rzeczywiście prawda. Przedtem się z
      nim spotkałam, pogratulowałam ojcostwa (podobno kolejna głupia plotka).
      Wypierał się wszystkiego w żywe oczy, próbował coś wyjaśniać, chciał się
      jeszcze ze mną spotkać parokrotnie. Nie pojawiłam się mimo, że ciężko mi było
      kończyć tę znajomość, nadal na nim mi bardzo zależało ale nie mogłam żyć w
      niepewności. Po tygodniu widziałam go z inną na siłowni gdzie często wpadam po
      pracy, która z całą pewnością nie była jego żoną. Cóż, trudno było ale co nie
      zabija umacnia... Po roku od znajomej dowiedziałam się, że mój były wywraca
      swoje życie, chce się rozwodzić dla jakiejś mężatki. Oczywiście będzie zajmował
      się swoim dzieckiem. Wtedy dopiero poczułam się jakby 100 ton na mnie spadło,
      przyzwyczaiłam się do myśli, że nie było żadnego małżeństwa min. z powodu ciąży
      mojej poprzedniczki. Z jednej strony dziękowałam, że tę znajomość mam za sobą,
      a z drugiej przyszedł wielki żal, że tak perfidnie mnie oszukiwał, przecież był
      moim przyjacielem, który obiecywał że nie pozwoli mnie skrzywdzić, będzie
      szczery do bólu i powie mi najgorszą prawdę. Tak naprawdę nigdy się nie dowiem
      dlaczego to zrobił, ale tego czego nie wybaczę mu to, że wyparł się swego
      dziecka i nie pozwolił mi podjąć właściwej decyzji co do naszej znajomości -
      na pewno bym się nie zgodziła na nic więcej niż czystą przyjaźń. To był mój
      pierwszy facet i wielka porażka, żeby znowu zaufać musiały minąć lata... Każdy
      mężczyzna, który chciał mnie poznać był dokładnie lustrowany łącznie ze stanem
      cywilnym. Radzę zakończyć to, minie trochę czasu i przejdzie, będziesz
      silniejsza,. Pewnie czaka gdzieś na Ciebie ktoś wyjątkowy, więc daj sobie i
      jemu szansę, dopiero w tedy dowiesz się czym jest naprawdę miłość. Ja już wiem
      i życzę Ci tego bardzo.
    • ailija Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 21:32
      Droga Joasiu!
      A czy jesteś pewna, że informacja, którą właśnie uzyskałaś (pomijam, że
      pokątnie) jest prawdą? Może to tylko oficjalna wersja w pracy?
      Ja radziłabym najpierw sprawdzić prawdziwość owej informacji, a dopiero później
      podejmować jakiekolwiek decyzje w sprawie kontynuacji bądź zakończeniu związku.
      Oczywiście nie neguję nabrania dystansu do całej sprawy, oczywiście jestem za
      tym, byś była teraz szczególnie ostrożna. Wiem, wiem, teraz wszyscy napadną na
      mnie, że przecież facet to świnia,że nie powiedział, że zniknął na 3
      tygodnie... ble ble ble...
      Nie mam zamiaru faceta bronić. Ale jeśli to tylko pomówienia i dopowiedzenie
      sobie pewnej historii? Czy to zostało wzięte pod uwagę.
      Co radzę: Spotkać się z Nim i po prostu zapytać dlaczego nie odzywał się przez
      te 3 tygodnie. Wysłuchać (ze szczególną uwagą) co ma do powiedzenia. I
      powiedzieć, że martwiłaś się o Niego i wymyślałaś najgorsze scenariusze. W
      związku z tym, że nie zapowiedział swojego zniknięcia, zadzwoniłaś do pracy i
      taką a taką informację otrzymałaś. Wtedy albo zacznie się wypierać (wyczujesz)
      albo do wszystkiego się przyzna. Jeśli facet jest niewinny, Ty nie będziesz
      miała wyrzutów sumienia, że zepsułaś piękny związek. Jeśli jednak faktycznie
      okłamał, będziesz miała okazję powiedzieć Mu prosto w oczy co o Nim myślisz.
      Oczywiście rozwiązaniem jest również zakończenie tej znajomości na etapie, w
      którym jest obecnie i na podstawie niepewnej informacji, którą otrzymałaś od
      zupełnie obcej Tobie osoby. Ale obyś później nie żałowała...
      • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 09:15
        ailija... on jest wlascicielem firmy, duzo osob tam nie zatrudnia, wszyscy o
        wszystkich wiedza a juz napewno to czy szef jest zonaty czy nie i z kim i gdzie
        pojechal...czlowiek ktory mi to przekazal byl wyraznie zmieszany, chyba nie
        wiedzial jak mi to powiedziec , po za tym zgadza sie imie, nazwisko, no i to ze
        sie nie odzywa...
        nie wiem czemu nie wzial telefonu, jest uzalezniony od komorki, zawsze jak
        wyjezdzal za granice tel. bral (i dzwonil), mysle ze mogla mu sie przed
        wyjazdem komorka popsuc, nie mial czasu naprawic i tak zostawil, to by
        tlumaczylo tez dlaczego nie zadzwonil i nie powiedzial ze np. na "wyjazd
        sluzbowy jedzie , w interesach, bedzie za 3 tyg mam sie nie martwic"
        • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 09:18
          dzis jest czwarty dzien od momentu jak sie dowiedzialam, juz nie jestem
          zszokowana jak pierwszego dnia, nie histeryzuje jak drugiego i trzeciego, teraz
          jestem jakas taka oglupiala, w pracy ktos cos mowi do mnie a ja lapie sie na
          tym ze nie wiem co mowil, kolega pyatl sie co sie dzieje bo podobno zrobilam
          sobie herbate i stalam przez 20 minut patrzac sie w sciane... nie pamietam
          tego, ktos dzwoni do mnie i mowi ze przed chwila rozmawialismy przez telefon -
          tez tego nie zapamietuje, chyba jest jeszcze gorzej niz na poczatku bo zaczyna
          docierac to wszystko do mnie tak naprawde zaczynam zdawac sobie sprawe ze
          wszystko skonczone i zaczyna mi brakowac tej wscieklosci jaka odczuwalam w
          pierwszych dniach - bylam wsciekla na niego i troche mi to pomagalo..., a teraz
          to wszytko opadlo i czuje sie kompletnie bezradnie :(
        • bellima Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 29.07.04, 09:31
          > nie wiem czemu nie wzial telefonu, jest uzalezniony od komorki, zawsze jak
          > wyjezdzal za granice tel. bral (i dzwonil), mysle ze mogla mu sie przed
          > wyjazdem komorka popsuc, nie mial czasu naprawic i tak zostawil, to by
          > tlumaczylo tez dlaczego nie zadzwonil i nie powiedzial ze np. na "wyjazd
          > sluzbowy jedzie , w interesach, bedzie za 3 tyg mam sie nie martwic"



          Kobieto. Popelniasz podstawowy blad - ty Juz szukasz dla niego
          usprawiedliwienia i go tlumaczysz. Jesli nie nauczysz sie wymagac od innych by
          byli wobec ciebie "w porzadku", jesli nie nauczysz sie dbac o bycie w jasnych
          ukladach, bez zaklamywania rzeczywistosci, to wiesz jak sie to skonczy? -ze
          zostaniesz z wlasnej woli(naiwnosci) jego kochanka na kilka najblizszych
          miesiecy lub lat, bo uwierzysz mu w kazdy kit i jeszcze sama wybielisz fakty...
          ale wtedy miej pretensje juz tylko do siebie .

          Ta jedna jego komorka ktora teraz nie odpowiada to naprawde nie jest jedyny
          telefon na calym swiecie, rozumiesz?
          • seksuolog KAMIENNE TABLICE 29.07.04, 09:51
            bellima napisała:

            > Kobieto. Popelniasz podstawowy blad - ty Juz szukasz dla niego
            > usprawiedliwienia i go tlumaczysz. Jesli nie nauczysz sie wymagac od innych
            > by byli wobec ciebie "w porzadku", jesli nie nauczysz sie dbac o bycie w
            > jasnych ukladach, bez zaklamywania rzeczywistosci, to wiesz jak sie to
            > skonczy? -ze zostaniesz z wlasnej woli(naiwnosci) jego kochanka na kilka
            > najblizszych miesiecy lub lat, bo uwierzysz mu w kazdy kit i jeszcze sama
            > wybielisz fakty...
            > ale wtedy miej pretensje juz tylko do siebie .

            To sobie ta kobieta powinna wyryc na KAMIENNYCH TABLICACH i powiesic na lozkiem.
            A bellima zostaje zastepca seksuologa na tym forum:)

            Mamy najwyrazniej do czynienia z osobowoscia sklonna do uzaleznien psychicznych
            i o niskim poczuciu wlasnej wartosci.

            Teraz wystarczy ze ten facet wroci wypoczety i usmiechniety mowiac ze przeciez
            nie bylo rozmowy o jego stanie cywilnym a w ogole to mysli o rozwodzie. I
            bedzie znowu hop do lozka a ona zostanie ta typowa trzecia czekajaca na niego
            latami z masochistyczna cierpiaca miloscia. A on zadowolony z relaksowego
            grzania na dwie fajerki.
            • Gość: joaska Re: KAMIENNE TABLICE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 10:11
              nie wyryje sobie tego na kamiennych tablicach... wystarczy mi jak przeczytam,
              co do uzaleznienia to... moze macie racje


              > Teraz wystarczy ze ten facet wroci wypoczety i usmiechniety mowiac ze przeciez
              > nie bylo rozmowy o jego stanie cywilnym a w ogole to mysli o rozwodzie. I
              > bedzie znowu hop do lozka a ona zostanie ta typowa trzecia czekajaca na niego

              Nie, nie zostanie, ani ta trzecia (jesli by zostal z zona) ani ta pierwsza
              (jesli faktycznie by sie rozwiodl), nawet osoba uzalezniona psychicznie (czyli
              ja) ma jakas granice....
              • seksuolog Oby tak bylo ale... 29.07.04, 11:29
                Gość portalu: joaska napisał(a):

                > nie wyryje sobie tego na kamiennych tablicach... wystarczy mi jak przeczytam,
                > co do uzaleznienia to... moze macie racje

                Moze? Mozna sie zalozyc ze na terapii bylabys bardzo typowym przypadkiem...

                > > bedzie znowu hop do lozka a ona zostanie ta typowa trzecia czekajaca na
                > > niego
                > Nie, nie zostanie, ani ta trzecia (jesli by zostal z zona) ani ta pierwsza
                > (jesli faktycznie by sie rozwiodl), nawet osoba uzalezniona psychicznie
                >(czyli ja) ma jakas granice....

                Oby tak bylo. Tylko zastanow sie dlaczego jest tak duzo tych 3. I ze one
                sie zwykle dowiaduja ze sa 3 nagle i niespodziewanie. Przezywaja szok a
                potem... przebaczaja bo facet ma duze zdolnosci manipulacyjne. I zyja sobie
                w masochistycznej pulapce: on je zwodzi a one kochaja, tesknia i czekaja. A
                zycie mija szybko.

                Testem dla ciebie jest KONIEC tej historii. Absolutnie zadnych kontaktow,
                powrotow i myslenia o niej. Autoterapia psychiczna polegajaca na sledzeniu jak
                wracaja mysli na ten temat i ich wygaszanie. Ustalenie planu dzialania od zaraz
                i realizacja natychmiast: Na przyklad gdzie sa potencjalni nowi faceci wsrod
                ktorych mogloby sie znalezc cos godnego uwagi?
                • katja Re: Oby tak bylo ale... 29.07.04, 12:02
                  Daj sobie czas. Z poczatku gdy emocje sa jeszcze swieze, wraca chec powrotu,
                  chec tlumaczenia jego, ale przeczekaj to. Nie daj sie uniesc emocjom, nie
                  kontaktuj sie z nim, bo to bedzie tylko gorzej dla ciebie, nie dla niego.
                  Dla niego twoje lzy nic nie znacza, uwierz mi, przeszlam przez cos podobnego.
                  Uwierz, zaden facet nie znika na urlop nie zawiadamiajac o tym swojej
                  dziewczyny. Zaden! Byc moze byl taki scenariusz, ze jego zona sie o tobie
                  dowiedziala i on jej przyrzekl zerwac z toba i na oslodzenie wyjechall do
                  Chorwacji. I zerwal bez slowa, zebys sama sobie dopisala koniec. Mezczyzni
                  zawsze znikaja bez slowa , gdy sa winni i nie maja argumentow na swoja obrone.
                  Przykre niestety ale prawdziwe, sa tchorzami i zawsze byli, to my tylko robimy
                  z nich bohaterow.
                  Na pocieszenie napisze ci ze po jakims czasie , gdy zauroczenie opadnie (bo
                  trudno mowic o milosci po tak krotkim czasie) zobaczysz nagle jak na czarno-
                  bialej tasmie filmowej jego postepek, wyda ci sie brudny i wstretny w calej
                  swojej ohydzie. Napewno przypomnisz sobie kilka innych zdarzen ktore byly
                  niewyjasnione a ktorych wtedy nie moglas odczytac racjonalnie, gdyz bylas w
                  stanie zakochania i to cie tlumaczy, to normalne. To nie twoja milosc jest
                  chora , to czlowiek ktorego nia obdarzylas jest, czy chory, czy klamczuch, czy
                  po prostu niebieski ptaszek.
                  Po okresie jakis 8 miesiecy zobaczylam nagle (gdy emocje opadly i tesknota) w
                  pelni obraz mojego ex narzeczonego, byl obnazony i jego postepki wydaly mi sie
                  ohydne i brudne, tak jak je widzialy moje koleznaki a ja nie moglam na poczatku
                  uwierzyc , ze to ta sama osoba ktora kochalam.
                  Na razie jestes w szoku, ale to minie...beda jeszcze inne fazy tej tesknoty ale
                  wszsytko dojdzie do finalu i zobaczysz w pelni falsz tego czynu, oczy ci sie
                  otworza. Bedziesz bogatsza o jedno doswiadczenie.
                • Gość: joaska Re: Oby tak bylo ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 12:15
                  prawdopodobnie bylabym typowym przypadkiem... tak potrzebuje ciepla
                  zainteresowania drugiej osoby jej dotyku, rozmow, 9moze dlatego tak duzo tych
                  3 ? bo az tak bardzo potrzebuja tego "narkotyku" ze staje sie niewazne ze
                  dostaja to od najmniej odpowiedniej osoby)
                  ktos napisal wczesniej ze moze podswiadomie wybralam taka osobe - tego nie
                  wiem, nie chce sie wywnetrzac az tak osobiscie , ale moze faktycznie
                  fascynowalo mnie to ze podswiadomie wyczuwalam jego niedostepnosc? tego tez nie
                  wiem..., moze byly znaki ze jest zonaty, ktos inny niezaangazowany by je
                  zauwazyl - ja niezauwazylam

                  napisales: "oby tak bylo" w kontekscie tego ze nie bede ani pierwsza ani
                  trzecia , mam nadzieje ze bede silna..., ale powiem Ci szczerze ze tez mowie
                  sobie "oby tak bylo" a powinnam powiedziec: "napewno tak bedzie"...prawda?

                  postaram sie ....

                  >Na przyklad gdzie sa potencjalni nowi faceci wsrod
                  > ktorych mogloby sie znalezc cos godnego uwagi?

                  Coś? czy KOGOŚ? :) Niezaleznie od łapania za słówka... dluga chwila zadumy
                  (raczej malo owocnej...)pozdrawiam!
                  • my_day Re: Oby tak bylo ale... 29.07.04, 12:33
                    Przkonujesz sama siebie, że dasz radę i bardzo dobrze!Twierdzisz, że się
                    postarasz,hmm z tego nic nie wynika. Starć się można nawet w nieskończoność i
                    niewiadomo czy kiedykolwiek nastąpi ten moment kulminacyjny. Może postanów
                    sobie, że coś w tej sprawie zrobisz, coś typu: "Bede taka,a nie inna". Bądź
                    konsekwentna i dąż do wyznaczonego celu. Może to bedzie bardziej Cie
                    mobilizowało do tego, abyś się nie poddała. Będziesz chciała sama wobec siebie
                    być ok. I to zapewne da Ci większą siłę w stoczeniu walki z samą sobą i ze
                    swoimi uczuciami.
                    Pozdrawiam
                  • seksuolog Tropy sa 29.07.04, 12:52
                    Gość portalu: joaska napisał(a):

                    > prawdopodobnie bylabym typowym przypadkiem... tak potrzebuje ciepla
                    > zainteresowania drugiej osoby jej dotyku, rozmow, 9moze dlatego tak duzo tych
                    > 3 ? bo az tak bardzo potrzebuja tego "narkotyku" ze staje sie niewazne ze
                    > dostaja to od najmniej odpowiedniej osoby)

                    Bardzo prawidlowo ten narktotyk widzisz. Stadium zaawansowane tego narkotyku
                    to uzaleznienie gdy sie poddaje wszelkim upokorzeniom za mala dawke. To jest
                    przypadek tych 3 co czekaja na niego gotowe pod telefonem przez cale zycie.

                    > ktos napisal wczesniej ze moze podswiadomie wybralam taka osobe - tego nie
                    > wiem, nie chce sie wywnetrzac az tak osobiscie , ale moze faktycznie
                    > fascynowalo mnie to ze podswiadomie wyczuwalam jego niedostepnosc?

                    Idziesz prawidlowym tropem... na terapii padlyby pytania o historie
                    dotychczasowych zwiazkow, i jaka mialas rodzine.

                    > wiem..., moze byly znaki ze jest zonaty, ktos inny niezaangazowany by je
                    > zauwazyl - ja niezauwazylam

                    On sie mogl wspaniale maskowac wiec to nie jest najwazniejsze. Najwazniejsze
                    to dlaczego nie pryszlo ci do glowy kto to wlasciwie jest.

                    > napisales: "oby tak bylo" w kontekscie tego ze nie bede ani pierwsza ani
                    > trzecia , mam nadzieje ze bede silna..., ale powiem Ci szczerze ze tez mowie
                    > sobie "oby tak bylo" a powinnam powiedziec: "napewno tak bedzie"...prawda?

                    To jest wlasnie ten problem. Na pewno konieczna jest autoterapia. Ale gdyby
                    uporczywie wracala ochota by do tego wrocic to i terapia bylaby wskazana.
    • komandos57 Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 28.07.04, 21:36
      Gość portalu: joaska napisał(a):
      ..Nawet sie cholera nigdy nie
      > zajaknal...nawet nie mrugnal
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      A sypal cie od tylu czy klasycznie?Tylko mi nie mow ze nie stekal!Pomyslec moge
      ze rabal cie ogorkiem.
      • my_day Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 29.07.04, 01:09
        komandos57 napisał:

        > Gość portalu: joaska napisał(a):
        > ..Nawet sie cholera nigdy nie
        > > zajaknal...nawet nie mrugnal
        > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        > A sypal cie od tylu czy klasycznie?Tylko mi nie mow ze nie stekal!Pomyslec
        moge
        >
        > ze rabal cie ogorkiem.

        komandos57 ... ja to tak sobie po przeczytaniu Twojego bardzo wyczerpujacego
        elaboratu (który przez przypadek mi sie otworzył) hmm .. odrazu pomyslałam, ze
        Ciebie ktoś i to dość pokaźnie rabnął tym wyżej wspomnianym warzywem.. Wiec mam
        propozycje dla Ciebie!Teraz skup sie na czytaniu, ŻEBY NIC NIE UMKNĘŁO Twojej
        uwadze!Popros tego kogos o ponowne ciosy..tylko w innym miejscu łba-pilnuj tego!
        Wtedy zaczniesz pisać bardziej do rzeczy,albo poprostu przytkasz gębę ..
        • komandos57 rznij sie sama tym ogorasem kobylo 29.07.04, 01:12
          my_day napisała:
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          durna szkapo niedorobiona
    • Gość: MAGDEWKA Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: 217.153.132.* 29.07.04, 10:50
      NIgdy do niego nie wracaj...przestan o nim myslec, zajmij sie czyms, chodz do
      ludzi nie miej wolnego czasu.Zawsze mozesz sobie powiedziec ze juz gorzej byc
      nie moze...a od tego to tylko maly kroczek aby bylo lepiej.COdziennie rano
      powtarzaj sobie ze to juz kolejny dzien bez niego, i ze to jest lepsze dla
      Ciebie. Podstawa milosci jest zaufanie, a nie wyobrazam sobie bys mogla mu
      zaufac...ponownie byc z nim. "Bycie " dwojga ludzi to szczerosc, wiernosc,
      bezgraniczne zaufanie...ja kiedys cos podobnego przezylam...mimo to chcialam z
      nim byc...by nie bolalo, bym mogla oddychac...ale to do niczego nie
      prowadzi ...chyba tylko do obsesji niepwenosci, podejrzen...
      Powiedz sobie- zaczynam zyc od nowa...kazdy dzien spedzony na myslenu o nim to
      dla Ciebie dzien stracony, do kazdego dzialania potrzebny jest cel...a Ty nie
      mozesz go obrac za cel, on ma zone i nawet z wygody z niej nie
      zrezygnuje...lepiej mu jest mie zone i jakas"niunie" na boku. Ma bezpieczenstwo
      w domu i niezapomniene przezycia obok
      Asiu nie marnuj na niego czasu
      Glowa do gory..."jutro bedzie nowy dzien..."
      • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 11:25
        wiem... dziekuje...
        • Gość: Magdewka Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: 217.153.132.* 29.07.04, 12:35
          a tak poza tym to wierze w przeznaczenie i jezeli tak to sie zakonczylo to
          tylko dla Ciebie lepiej...ze skonczylo sie to po pol roku a nie po 5.Ja
          myslalam ze nigdy juz nikogo nie odwaze sie pokochac, bo zostalam tak
          zranoiona, ale to nie prawda...od 3 lat mam wspanialego meza- planujemy
          dziecko...wszystko sie ulozylo. Czasem trzeba na swoje szczescie dluzej
          poczekac, ale naprawde sie oplaca...ze wszystkiego wyciaga sie jakas nauke.Ja
          np. nauczylam sie rozumiec ludzi z problemami, wczesniej tego nie rozumialam,
          ze ktos moze soboe z soba nie radzic, ze cos moze przerastac jego sily...az do
          momentu, kiedy mnie to spotkalo. Wiec napewno Tobie to tez w czyms pomoze,
          tylko na te przemyslenia potrzebujesz czasu...spokoju...
          Jak sobie pomysle ze moglabym z nim byc i nie miec teraz obecnego zwiazku...
          Az ciarki mi po plecach przechodza....dlatego zycze Ci wiele wiary ....trzymam
          kciuki
          • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 14:33
            Weszlam sobie wlasnie na forum E-Dziecko - Samodzielna mama i czytam....
            Nie mam najgorzej...
            • Gość: magdewka Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: 217.153.132.* 29.07.04, 14:47
              widze ze Ci juz choc troszeczke lepiej...
              tyle ludzi ma problemy z ktorymi nie moze sobie poradzic...takie wymierne...
              wiem ze Twoj jest bardzo powazny...choc niematerialny i malo wymierny...
              ale mozesz zawsze sobie powiedziec, ze jak na razie to nie ponosisz zadnych
              konsekwencji...-wiem ze zadnych to zle slowo...psychicznie jestes zlamana...ale
              to minie...ja potrzebowalam dosc duzo czasu, zeby sie podniesc....ale sie
              udalo...mam nadzieje ze Tobie to szybciej pojdzie...
            • Gość: misia Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.wrzeszcz.net / *.wrzeszcz.net 29.07.04, 14:52
              Wejdz na fora prywatne - macochy to okaże sie, ze dobrze że sie dowiedziałaś
              teraz i nie zdązyłaś się jeszcze do końca zakochać i zmagać z takimi
              problemami....
              • Gość: Joasia2 Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.07.04, 15:41
                Joasiu, sprawdź jeszcze raz te informacje. Nie wyobrażam sobie, żebym
                informowała dzwoniących do firmy z kim mój szef wyjechał na urlop. To wszystko
                mało się trzyma kupy, to zaproszenie do Krakowa, telefon do mamy... Sprawdź
                jeszcze raz, koniecznie!!!
                • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 15:56
                  Joasiu - sprawdze albo jak zadzwoni albo wysle mu smsa z pytaniem, zobaczymy
                  jaka bedzie reakcja (raczej nie spotkam)
                  Co do informowania - roznie to bywa , mnie samej zdazylo sie powiedziec przez
                  telefon inwestorowi ze szef jest gdzies tam z zona - nawet nie pomyslalam ze
                  wlasciwie takich informacji sie nie udziela, zalezy to tez od firmy , u niego
                  zdaje sie sekretarka jest jakas kuzynka...
                  pozdrawiam
                  • psotusia Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 29.07.04, 16:07
                    I nauka poszła w las.............

                    • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.04, 16:13
                      psotusiu... nie wiem czy poszla w las, nie wiem co nauka ma z tym wspolnego -
                      to ja zdecyduje i to ja bede ponosic ewentualne konsekwencje , WY mi
                      doradzacie, pomagacie to przetwac (dzieki wielkie za posty "głaszczace" po
                      glowie - luna mocca jak i te "kopiace " - bellima , seksuolog) i na pewno
                      pomagacie ale zdecydowac musze sama
                      na pewno nie zgodze sie na powrot i jakis tam uklad, ale do jakiejs tam
                      konfrontacji chyba chce doprowadzic chyba nawet dla swojego psychicznego
                      zdrowia, ale tez jeszcze tego nie wiem... musze to wszystko sobie poukladac i
                      wybrac taki sposob zakonczenia jaki bedzie dla mnie najlepszy
                  • Gość: chwila Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: 62.121.129.* 29.07.04, 16:54
                    Gość portalu: joaska napisał(a):

                    > Joasiu - sprawdze albo jak zadzwoni albo wysle mu smsa z pytaniem, zobaczymy
                    > jaka bedzie reakcja (raczej nie spotkam)
                    > Co do informowania - roznie to bywa , mnie samej zdazylo sie powiedziec przez
                    > telefon inwestorowi ze szef jest gdzies tam z zona - nawet nie pomyslalam ze
                    > wlasciwie takich informacji sie nie udziela, zalezy to tez od firmy , u niego
                    > zdaje sie sekretarka jest jakas kuzynka...
                    > pozdrawiam


                    ty naprawde chcesz byc oszukiwana.
                    jesli nie ten to nastepny to wykorzysta.
                    niby jak zamierzasz "sprawdzic czy jest zonaty" tylko dzwiniac do niego czy
                    wysylajac sms Do Niego?!
                    a przez caly ten czas nie wykazesz żadnej(!) inicjatywy sama, zeby miec wiecej
                    informacji niz jego slowa?
                    o naiwnosci...
                    • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 08:40
                      chwila... nie zrozumialas mojego postu, Joasia2 napisala zebym sprawdzila czy
                      na pewno jest zonaty bo moze ktos cos pokrecil - np. w firmie, JA odpisalam ze
                      jestem pewna ze nikt niczego NIE pokrecil - i ze on JEST zonaty, tego akurat
                      nie bede sprawdzac bo nie ma sensu sprawdzanie czegos co jest oczywiste.
                      a co do spotkania i wysluchania tego co ma do powiedzenia - jeszcze nie
                      zdecydowałam, moze za te pare dni sie pozbieram na tyle ze bede na tyle silna
                      ze powiem - nie zadnego kontaktu , nie odbieram telefonow itd.Na dzien
                      dzisiejszy , mowie uczciwie, jescze takiej decyzji nie jestem w stanie podjac.
                      N dzis jestem tylko na tyle silna zeby wiedziec ze na pewno nie wroce , na
                      razie tyle , mysle ze to dosc duzo....
                      • seksuolog Scenariusze 30.07.04, 09:27
                        Gość portalu: joaska napisał(a):

                        > a co do spotkania i wysluchania tego co ma do powiedzenia - jeszcze nie
                        > zdecydowałam, moze za te pare dni sie pozbieram na tyle ze bede na tyle
                        > silna ze powiem - nie zadnego kontaktu , nie odbieram telefonow itd.Na dzien
                        > dzisiejszy , mowie uczciwie, jescze takiej decyzji nie jestem w stanie
                        > podjac.

                        Typowa stan dla osob uzaleznionych: zastanawiaja sie na podjeciem pierwszego
                        kroku w kierunku wyjscia z uzaleznienia...

                        > Na dzis jestem tylko na tyle silna zeby wiedziec ze na pewno nie
                        > wroce , na razie tyle , mysle ze to dosc duzo....

                        ... mozna spekulowac ze gdy pojawi sie On, wypoczety i czarujacy (robil
                        przeciez ostre figo-fago z zona), wyjasni uklady i przeprosi to znowu poczujesz
                        zwiotczenie miesni i wilgoc. Stad juz bedzie blisko do hopa do lozka i...
                        bedziesz ta 3 na stale: doopcia w Warszawce czekajaca na swojego pana.

                        To sa typowe scenariusze w takich sprawach.

                        Jesli mialabys silna osobowosc to scenariusz bylby inny: juz dawno bylabys
                        wqrviona-na-max i mialabys telefon do jego zony zeby jej doniesc co sie stalo.
                        To ty bys chciala faceta zgnoic a nie czekalabys na dalsze gnojenie przez niego.

                        Rozumiesz juz jaka jest roznica miedzy osobowoscia silna a osobowoscia sklonna
                        do uzaleznien?
                        • Gość: joaska Re: Scenariusze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 10:04
                          rozumiem... na poczatku jak sie dowiedzialam mialam cos takiego , nawet nie
                          zeby doniesc zonie (nie mam takiej mozliwosci - ani telefonu, ani kontaktu, nie
                          oglosze przeciez w gazecie ze taki a taki zdrawdz zone z taka a taka czyli mna)
                          ale bylam wsciekla i mialam ochote mu przywalic, a potem to opadlo i zostalo
                          poczucie bezradnosci... teraz jest tak ze czasem robie sie wsciekla , a czasem
                          bezradna....
                          Ale na pewno nie bedzie scenariusza typu wraca a ja sie lamie i czekam na
                          swojego pana,
                          NIE WYBACZE mu tych nerwow tego leku jak jeszcze nie wiedzialam i myslalam
                          ze cos mu sie stalo a on nawet nie raczyl zadzwonic zeby mi powiedziec ze przez
                          3 tyg go nie bedzie, ukrycie zony moze by mi jakos wytlumaczyl (glupie teksty o
                          tym ze nie wiedzial jak mi powiedziec blablabla,) ale nie ma zadnego
                          usprawiedliwienia do tego ze nie zadzwonil, i to mi bardziej uswiadamia jego
                          stosunek do mojej osoby niz nawet zatajenie posiadania zony

                          seksuolog - wizja ostrego figo-fago z zona moze mi pomoze zeby byc wsciekla?
                          bede o niej pamietac, obiecuje
                          • seksuolog Odrobina wyobrazni 30.07.04, 12:34
                            Gość portalu: joaska napisał(a):

                            > rozumiem... na poczatku jak sie dowiedzialam mialam cos takiego , nawet nie
                            > zeby doniesc zonie (nie mam takiej mozliwosci - ani telefonu, ani kontaktu,
                            > nie oglosze przeciez w gazecie

                            > zostalo poczucie bezradnosci... teraz jest tak ze czasem robie sie
                            > wsciekla , a czasem bezradna....

                            Typowe zachowanie dla slabej osobowosci. Dla silnej osobowosci zdobycie telefonu
                            zony nie zajeloby wiecej niz 10 minut, nie?

                            > 3 tyg go nie bedzie, ukrycie zony moze by mi jakos wytlumaczyl (glupie teksty
                            > o tym ze nie wiedzial jak mi powiedziec blablabla,) ale nie ma zadnego
                            > usprawiedliwienia do tego ze nie zadzwonil, i to mi bardziej uswiadamia jego
                            > stosunek do mojej osoby niz nawet zatajenie posiadania zony

                            Jasne. Tyle ze ukrycie zony jest wazniejsze od tego ze nie zadzwonil. Cos tu
                            widac ze ty bys sie na ta 3 zgodzila jesli on by to zalatwil. A to jest wlasnie
                            glowny blad.

                            > seksuolog - wizja ostrego figo-fago z zona moze mi pomoze zeby byc wsciekla?
                            > bede o niej pamietac, obiecuje

                            Odrobina wyobrazni zawsze sie przyda: ty rozstrojona psychicznie a on zadowolony
                            popycha z luboscia porownujac roznice np. ty masz lepszy biust a ona lepszy zad.
                            A jak mial z toba fiko-fako to mogl sobie robic porownania prawie bezposrednio
                            hop-siup. Bardzo podniecajace dla facetow o haremowym zacieciu hehe.
                          • magi2 Re: Scenariusze 03.08.04, 19:25
                            Joanno.Byłaś jestes kochanką zonatego faceta. Dowiedziałaś sie o tym przez
                            przypadek.Skończ ten romans. Facet ma rodzinę,która oszukiwał. Kradł cenny
                            rodzinny czas dla chwil z tobą. To sk....... z jego stony. Ale powiem Ci jedno
                            moje małżenstwo rozwaliła ,jeszcze nie do końca tez Joanna.Ona wiedziała ze ma
                            rodzinę ,pracuja, razem. Nie interesuje mnie pozycja kochanki mojego męża.
                            Zdrajca zafundował mnie i dzieciom bajkowe wakacje, a dziwka Joasia bedzie wyła
                            tak jak ty.Nie mam wspólczucia dla kochanek żonatych facetów. Na co
                            liczyłaś.Poszukaj sobie kalera na kochasie np. w biurze matrymonialnym.Zacznij
                            nowe zycie u boku wolnego.A wszystkie Joanny to k..... .
                            • kotka.zielonooka Re: Scenariusze 03.08.04, 20:12
                              magi - gratulacje dla twojego poziomu umuslowego, esli taki prezentujesz to nie
                              dziwie sie ze maz mysli o innyej, na jego miejscu zostawilam bym cie jak naj
                              szybciej , "wszystkie joanny to k..." żenada ! i nic cie usprawiedliwia , zal
                              mi twojego meza to wszystko
                              • Gość: volf Re: Scenariusze IP: *.acn.waw.pl 03.08.04, 20:16
                                dolaczam sie do postu zielonookiej - jestem facetem takiego tlumoka - zony
                                prymitywa tez nie chcial bym miec, juz lepej jakas Joasie, przynajmniej
                                dziewczyna ma klase
                                Joaska - trzymaj sie rozumiem ze lepiej bys sie poczula gdyby zadzwoni a ty go
                                odrzucasz , lepiej niz wiedziec ze ma cie gdzies, ale musisz sie liczyc i z
                                taka mozliwoscia
                                glowa do gory i zycze powodzenia, mase fajnych facetow na swiecie, a dran nie
                                zaslugiwal na ciebie, mam nadzieje ze bolec bedzie coraz mniej:)
                                • negroni Re: Scenariusze 03.08.04, 20:20
                                  co do postu magi2 - no comments , sama mam na imie joaska wiec mnie trzepnelo ,
                                  nie wypowiadaj sie krowo jak nie doczytalas do konca, moze masz problemy z
                                  czytaniem a od Joaski sie trzymaj z daleka ,
                                  az mnie szlag trafil!
                                  Joasia buziaki cieplutkie, pomysl sobie ze on ma takie cos w domu jak maggi2 ,
                                  to dopiero jest kara dla faceta!!! i trzymaj sie dziwczyno, poradzisz sobie to
                                  widac!
                            • vielonick Re: Scenariusze 04.08.04, 01:02
                              cos Ci napisze - z moich doswiadczen wynika, ze zadna trzecia
                              (navet "Joanna" ;)) nie rozwali dobrego, szczesliwego zwiazku chocby
                              nie wiem CO robila

                              viec w pierwszej kolejnosci pretensje mozesz miec do siebie i do meza
                        • vielonick silna osobowosc 30.07.04, 15:31
                          seksuolog napisała:

                          > Jesli mialabys silna osobowosc to scenariusz bylby inny: juz dawno bylabys
                          > wqrviona-na-max i mialabys telefon do jego zony zeby jej doniesc co sie stalo.

                          to dosc ciekawa definicja "silnej osobowosci" ;)
                          dzwonienie do zony delikwenta
                          nigdy bym tego nie zrobila
                          bo to przede wszystkim jest ponizajace
                          a wydaje mi sie, ze sily mi nie brakuje

                          rzochwianie i brak pewnosci
                          w takich momentach jest czyms naturalnym
                          malo czasu minelo i jakos mnie nie dziwi
                          ze Joasia z zemsty nie chce powystrzelac pol miasta
                          i czuje sie oszukana

                          do Joasi: poradzisz sobie, to widac!
                          masz w sobie duzo sily, z ktorej chyba nie zdajesz sobie sprawy
                          poboli i przestanie a Ty wyjdziesz na prosta :)

                          pozdrawiam cieplo :)))

                          • Gość: Paulina Re: silna osobowosc IP: *.acn.waw.pl 31.07.04, 16:37
                            Ja tez mysle ze dzwonienie do zony facecika nie jest dobrym pomyslem.
                            Jednym to pomoze innym zdradzonym nie.
                            Po pierwsze, tak jak napisal welonick moze byc ponizajace, po drugie stresujace
                            ogromnie, dla mnie np to bylaby taka sama trauma jak dowiedzienie sie o calym
                            zdarzeniu, nie wyobrazam dyskutowania sobie z zona tego pana na ten temat i
                            jeszcze nie daj boze wysluchiwania obelg , czy zarzutow ze wszytko zmyslila bo
                            jest np. nienormalna.
                            Nawet nie wiadomo jak cała historie udowodnic, Joaska moze nie miec np.zdiec,
                            rachunkow za hotel, jego znajomi pewnie by potwierdzili ze to wariatka i 1-wszy
                            raz w zyciu widza ja na oczy...
                            Co do SO (silnej osobowosci) mysle ze jesli zdefiniowalibysmy ja tak jak
                            sexuolog - malo kto moglby sie nia pochwalic , swiat ci sie wali na glowe a ty
                            do jak ten lodolamacz czy czolg do przodu z piesnia bojowa na ustach i dawaj z
                            kalasza pa wsjiech .
                            Mysle ze reagowalabym podobnie jak Asia, mysle ze duzo kobiet tak samo (chac
                            znam takie ze faktycznie dalyby popalic facetowi ) najwazniejsze to wytrwac i
                            samej nie dac sie zdolowac.
                            Popieram kotke zielonooka -pies ich drapal niech sie w swoim bagnie gnija, ty
                            Joasiu masz swoje zycie poradzisz sobie zobaczysz!!!
                            cieplutko pozdrawiam
                  • vielonick Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 29.07.04, 20:40
                    Gość portalu: joaska napisał(a):

                    > Joasiu - sprawdze albo jak zadzwoni albo wysle mu smsa z pytaniem, zobaczymy
                    > jaka bedzie reakcja (raczej nie spotkam)

                    Joasiu, od niego niczego sie nie dowiesz,
                    bedziesz tylko patrzec jak sie glupio tlumaczy
                    i jak bedzie to zalosnie wygladac

                    chyba, ze to ma byc "terapia szokowa"
                    to sie moze udac ale nie musi
                    prawde musisz poznac
                    ale, obawam sie, z innych zrodel
                    (zreszta sama gdziesz wyzej napisalas, ze to niemozliwe
                    by w takiej firmmie o tym nie wiedzieli...)

                    a tak w ogole to jestem pewna, ze sobie poradzisz,
                    to widac po watku; bedzie dobrze, zobaczysz!

                    :)))
                    • negroni Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 30.07.04, 10:31
                      A mi sie wydaje ze spotkanie to nie takie glupi pomysl - pod warunkiem ze
                      zeczywicie bedziesz na tyle silna zeby sie nie zlamac.
                      Po pierwsze - uwazam ze ZAWSZE trzeba sprwdzic posiadane informacje - mialam
                      taka sytuacje w zyciu dosyc podobna - wszystko bylo jasne i oczywiste a
                      jednak okazalao sie ze jest inaczej i naprawde nie wiem co by bylo gdybym
                      wlasnie polegala na slowie osob trzecich i nie wyjasnila tego osobiscie

                      Joasiu najprawdopodobniej jest tak znajomy powiedzial prawde, w firmie nic nie
                      pomylili, ale niech on to ci powie osobiscie, ze ma zone. Jesli mu powiesz ze
                      wiesz nie bedzie twierdzil (tak mi sie wydaje) ze to nie prawda, najwyzej
                      bedzie kombinowal jak z tego wybrnac. Po za tym nie wiemy co dla Joaski jest
                      lepsze spotkanie powiedzenie wszystkiego i rozstanie, czy wlasnie systuacja
                      taka - nie odbieram telefonow nie kontaktuje sie nie daje szansy na rozmowe - a
                      jesli do konca zycia bedzie sie dreczyc ze nie porozmawiala? ze moze (jakims
                      cudem) to byla pomylka? TO JEJ OSOBISTA DECYZJA.
                      A co do osobowosci - nie kazdy ma slina i nic tu nie zmieni, nie sadze tez zeny
                      Joasia mial osobowosc uzalezniona (moze tak jest) a moze przezywa to po prostu
                      po swojemu - jedni sie wsciekaja i podejmuja decyzje od razu a inni musza to
                      przemyslec przetrawic itd.
                      Seksuolog - nie wiem czy jestes psychoterapeuta - jesli tak to bede ogromnie
                      zdziwiona bo bys wiedzial ze niegdy nie mowi sie " na terapi bylabys typowym
                      przykladem", "masz osobowosc taka a taka", jesli nie mialo sie osbistego
                      kontaktu z danym pacjentem i to dlugotwalego kontaktu
                      osoba i jej wnetrze to zbyt skoplikowana maszyneria zeby ferowac takie wyroki i
                      wszytskich rowna w rzadku ustawiac.
                      Joaska - trzymaj sie, pomysl , zadecyduj, nikt tego za ciebie niz zrobi,
                      zastanow sie z jakim czlowiekiem masz do czynienia, zaufalabys mu jelsi nawet
                      chcialby z toba byc? chyba nie?, wierzylabys ze np ma tylko zone , a ty jestes
                      najwazniesza a nie jeszcze inne kochanki? jesli zdradza zone tym latwiej bedzie
                      mu zdradzic Ciebie, pomysl o sytuacji takiej - zoan sie dowiaduje - czy
                      istnieje jakakolwiek szansa zeby wybral Ciebie nie ja? watpliwe, prawdopodobnie
                      zerwie kontakt z Toba w przeciagu paru sekund, jesli sie znudzil zona po paru
                      latach (nie wiadomo ilu ale pewnie po paru a nie parodziesieciu) to znaczy ze
                      sie szybko nudzi - jak szybko znudzisz sie mu ty? przemysl to zadecyduj i
                      ponies konsekwencje swojej decyzaji... mam nadzieje ze bedzie wlasciwa
                      pozdrawiam
                      • negroni Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 30.07.04, 10:40
                        Joasi - jeszcze jedno :
                        zastanow sie moze warto pojsc po pomoc do terapeuty - to nie takie glupie i
                        moze pomoc
                        albo ja mam dobry sposob - zabaw sie sama ze soba w psychologa , wyobraz sobie
                        ze jestes terapeuta przychodzi do ciebie ktos z takim problemem, porozmawiaj
                        sama ze soba o swoim problemie , powiedz glosno czego sie boisz (samotnosci? ze
                        nikomu juz nie zaufasz? ze to byl ten jedyny tylko za pozno sie spotkaliscie?)
                        a potem tak samo sporbuj "doradzic" powiedziec jako "osoba z boku" jakie
                        widzisz zagrozenia takiego zwiazku,
                        z boku, z dystansu lepiej widac brak szcunku i empati ( nie zadzwonil a
                        wioedzial ze sie bede martwic) tchorzostwo i wygodnctwo ( nie powiedzial o
                        stalym zwiazku),
                        jesli uswiadomisz sobie jego wady, przestaniesz go kochac , jesli przestaniesz
                        go kochac bol bedzie mniejszy, i latwiej bedzie trzezwo na to patrzec
                        • soso_soso Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 30.07.04, 11:01
                          Joasiu,

                          Moze to zabrzmi idiotycznie ale fajnie mi sie czytalo pierwszy wpis. Po prostu
                          swietna literatura. Tak swietna, ze zastanawim sie, czy to nie podpucha i czy
                          nie bawisz sie moze na forum zabijajac czas na tym watku. Jezeli nie to coz,
                          nikt ameryki nie odkryje w tej sprawie. Za to opis jest naprawde z nerwem i po
                          prostu swietnie sie czyta.
                          Buzi za rewelacyjna prace.

                          pzdrw

                          soso
                          • Gość: joaska Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 11:11
                            So_so bardzo bym chciala w ten sposob zabijac czas ale niestety to nie
                            podpucha, :(:(:(
                            ale... dziekuje, moze zaloze bloga zeby sie moj talent literacki nie marnowal?:)
                            i wiesz co? usmiechnelam sie pierwszy raz :)
                      • seksuolog Skandaliczne podszepty 30.07.04, 12:53
                        negroni napisała:

                        > Seksuolog - nie wiem czy jestes psychoterapeuta - jesli tak to bede ogromnie
                        > zdziwiona bo bys wiedzial ze niegdy nie mowi sie " na terapi bylabys typowym
                        > przykladem", "masz osobowosc taka a taka", jesli nie mialo sie osbistego
                        > kontaktu z danym pacjentem i to dlugotwalego kontaktu
                        > osoba i jej wnetrze to zbyt skoplikowana maszyneria zeby ferowac takie wyroki
                        > i wszytskich rowna w rzadku ustawiac.

                        Masz racje ale sprawa wyglada na baaardzo typowa. Z wyjatkiem ze facet bez
                        slowa zniknal. Normalnie wytlumaczylby sprawe a delikwentka latwo zostalaby ta
                        3 na jego uslugi.

                        > Joasiu najprawdopodobniej jest tak znajomy powiedzial prawde, w firmie nic
                        > nie pomylili, ale niech on to ci powie osobiscie, ze ma zone. Jesli mu
                        > powiesz ze
                        > wiesz nie bedzie twierdzil (tak mi sie wydaje) ze to nie prawda, najwyzej
                        > bedzie kombinowal jak z tego wybrnac. Po za tym nie wiemy co dla Joaski jest
                        > lepsze spotkanie powiedzenie wszystkiego i rozstanie, czy wlasnie systuacja
                        > taka - nie odbieram telefonow nie kontaktuje sie nie daje szansy na rozmowe
                        > a jesli do konca zycia bedzie sie dreczyc ze nie porozmawiala? ze moze
                        > (jakims cudem) to byla pomylka? TO JEJ OSOBISTA DECYZJA.

                        Takie cos byloby mozliwe wylacznie w przypadku gdyby szla za tym absolutna
                        decyzja ze jesli ma zone to zostanie ona natychmiast zawiadomiona i zrobi
                        sie duza akcje zeby faceta tez zdolowac.

                        > A co do osobowosci - nie kazdy ma slina i nic tu nie zmieni, nie sadze tez
                        >zeny Joasia mial osobowosc uzalezniona (moze tak jest) a moze przezywa to po
                        > prostu po swojemu - jedni sie wsciekaja i podejmuja decyzje od razu a inni
                        > musza to przemyslec przetrawic itd.

                        Ale nad reakcjami mozna pracowac tez w sposob racjonalny. Zamiast wiec dolowac
                        sie myslami podsuwanymi przez slabo nastrojona podswiadomosc mozna pmyslec nad
                        swiadoma reakcja taka jaka zrobilaby silna osobowosc. W tym przypadku powinno
                        byc to dolowanie faceta, nie?

                        > Joaska - trzymaj sie, pomysl , zadecyduj, nikt tego za ciebie niz zrobi,
                        > zastanow sie z jakim czlowiekiem masz do czynienia, zaufalabys mu jelsi
                        > nawet chcialby z toba byc? chyba nie?, wierzylabys ze np ma tylko zone , a ty
                        > jestes najwazniesza a nie jeszcze inne kochanki? jesli zdradza zone tym
                        > latwiej bedzie mu zdradzic Ciebie, pomysl o sytuacji takiej - zoan sie
                        > dowiaduje - czy istnieje jakakolwiek szansa zeby wybral Ciebie nie ja?
                        > watpliwe, prawdopodobnie zerwie kontakt z Toba w przeciagu paru sekund, jesli
                        > sie znudzil zona po paru latach (nie wiadomo ilu ale pewnie po paru a nie
                        > parodziesieciu) to znaczy ze sie szybko nudzi - jak szybko znudzisz sie mu
                        > ty? przemysl to zadecyduj i ponies konsekwencje swojej decyzaji... mam
                        > nadzieje ze bedzie wlasciwa
                        > pozdrawiam

                        To co tutaj podszpetujesz jest skandaliczne. Facet ja absolutnie oszukal,
                        okazal sie bezwzglednym oszustwem a ty proponujesz jej zeby jeszcze sprobowala
                        sie wkrasc w jego laski? To bylby psychiczny masochizm. To jest nie do
                        przyjecia, wlasciwa reakcja silnej osbowosci jest tylko zdolowanie faceta i
                        nad tym sie trzeba zastanawiac.
                        • Gość: kotka.zielonooka Re: Skandaliczne podszepty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 13:10
                          seksuolog - co ty z ta silna osobowoscia ciagle ? obsesje masz? moze Joaska jej
                          nie ma i juz i musia zalatwic sprawe tak jak bedzie umiala,
                          zdolowac faceta - fajny pomysl ale tez nie dla kazdego, mozna niechciec tego
                          zrobic, mozna niechciec przezywac rozmowy z jego zona (wiem wiem ...silna
                          osobowosc by tak zrobila dala sobie rade ...i tak dalej)
                          A niech tego gnoja cholera bierze, razem z jego zona, Asiu nie chcesz - nie
                          musisz, ani go dolowac ani informowac zony, niech sie tam kotluja razem , niech
                          sie zdradzaja to juz nie twoja sprawa, odetnij sie od tego, a zemsta czasem
                          pomaga a czasem dziala bardziej destrukcyjnie niz odciecie sie od sprawy
                          (oczywiscie slina osobowaosc by ...a niewazne :):):) wiemy co silna osobowosc
                          by zrobila)
                          negroni nie zrozumiales chyba... nie chodzilo o wkradanie sie w laski nikogo
                          tylko uswiadomienie sobie niektorych rzeczy ze sa blednym mysleniem (ale to
                          akurat nieistotne, to nie watek o tym jak kogo zrozumielismy)
                          Asia - a ja wierze ze sobie poradzisz (pomimo braku tej osobowosci za ktora
                          szaleja co poniektorzy ;) ), i wyjdziesz z tego silniejsza,
                          a wsciekniecie sie moze pomoc - no bo co? on tam knajpki chorwackie plaza sexik
                          w hotelu..., a niech go szlag trafi, moze dostanie udaru slonecznego a zona
                          odparzy sobie tylek na sloncu i pies ich drapal....
                          pozdrawiam cie !!!!!
                        • sonia_p Re: Skandaliczne podszepty 30.07.04, 13:17
                          Mysle ze nie mozna joasi namawiac do np poinformowania zony (jesli tego nie
                          chce) Ja znam taki przypadek - dziewczyna stwierdzila ze pokaze facetowi i
                          zadzwonila do zony (zeby biedna kobiete ostrzec i zeby facet dostal po tylku)
                          umowily sie na spotkanie a tam malzonka z uroczym usmiechem powiedziala ze o
                          wszystkim wie, toleruje i ze tylko zwykle kochany mezus mial lepszy gust.
                          albo systuacja ze zona mezusiowi wybaczy a kochanke (nieswiadoma niczego)
                          wyzwie od najgorszych? ja popieram zielonooka - pies ich drapal:)
    • Gość: beatapl Joasiu, jestes na forum non-stop? IP: 217.11.136.* 30.07.04, 12:48
      pytam bo z doskoku sledze Twoj wątek i widze ze wiekszosci osob odpisujesz,
      jestes b. aktywna. Czy Twoja praca pozwala Ci na tak czeste prywatne w koncu
      zagladanie na forum. Ja tak zazdroszcze.
      Moje pytanie jest ogolne i wynika z ciekawosci czy ludzie w sezonie wakacyjnym,
      ogorkowym odwalaja prywate w godzinach pracy
      • Gość: joaska Re: Joasiu, jestes na forum non-stop? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 13:00
        mam tzw "wolny zawod" - architekt, po drugie zabardzo sie na pracy skupic nie
        moge,wiec zagladam tutaj, po trzecie pomaga mi to ze ktos mi mowi a ja
        odpisuje ,naprawde mi to pomaga
        • Gość: lucyna1976 Re: Joasiu, jestes na forum non-stop? IP: *.migutmedia.pl 30.07.04, 15:13
          Kurcze,
          a co to kogo obchodzi czy Joaska jest tu caly czas, czy z doskoku i co porabia
          w pracy?? To chyba jej i TYLKO JEJ decyzjam jak również to czy kopnie faceta w
          dupe czy mu wyganie, oleje czy bedzie ta trzecią? Dziewczyny opamietajcie sie a
          szczegolnie SEKSUOLOG. No sory twopje posty sa godne pożalowania. Przeczytałam
          cały wątek i naprawde masz jakas obsesje "silnej osobowosci". Odczep się od
          Joaski, ona zaczela ten watek zeby sie wygadac. Jak wczesniej napisala jej
          kolezanki jej w tym nie pomagaja, czują tylko jakas dziwna satysfakcje z calego
          zdarzenia. Prosze wiec nie dolowac Joaski tylko ja wspierac mozna podpowiedziec
          co by sie zrobilo a nie wmawiac ze powinna miec solna osobowosc.
          Moje zdanie na reakcje: spotkac sie z gosciem, zapytac co sie dzialo ze sie nie
          odzywal, zobaczmy co powie. Jesli wersja nie bedzie sie zgadzac z tym co wiesz
          wywalic swoja wersje nawet ryczac, drac sie i szarpac. Niech wie co ty czujesz.
          Olac czy bedzie miec z tego satysfakcje czy nie. Zrob cos co tobie da
          satysfakcje.
          Acha mam jeszcze jedno pytanie czy wiesz dokladnie kiedy on wraca? Ile jeszcze
          bedzie trwac ta sytuacja bez wyjasnienia?
          Pozdrawiam i pamietaj rob to co uwazasz za stosowne.
          Buzka
          • Gość: joaska Re: Joasiu, jestes na forum non-stop? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.07.04, 15:24
            Lucynko - dziekuje:) i kotce i negroni tez , bardzo:) (sexuologowi tez czasem
            kopniecie w tylek tez pomaga)
            z tego co sie dowiedzialam w ten poniedzialek wraca za 2 tyg czyli ok 10
            sierpnia... moze to dobrze mam czas to wszystko przemyslec i sie uspokoic :)
            dziekuje wam, naprawde pomogliscie mi ten tydzien przetrwac
            w sobote jade do siostry do wroclawia - wiem ze na nia moge liczyc, ze nie
            bedzie mie oceniac i ze pozwoli mi sie wyplakac...
            • Gość: lucyna1976 hej hej... IP: *.migutmedia.pl 02.08.04, 13:05
              Joaśku, jak tam minął weekend z siostrą. Pomogło? Mam nadzieję że tak. Stoisz
              nieco pewniej na ziemi? Oby. Mam nadzieje ze taktyka z grubsza opracowana. Masz
              jeszcze tydzień na przemyślenia i dopracowanie szczegółów. Ciekawa jestem jak
              to się zakończy bo skurczybykowi przydałoby się wiadro zimnej wody na łeb.
              Nawet jeśli okazałoby się że wątek z żoną jest nieprawdziwy powinien dostać
              niezłego kopa od ciebie za brak jakichkolwiek informacji.
              Powodzenia :))
              • soso_soso priva kontakt 02.08.04, 14:12
                Joasiu,

                Jezeli masz czas i ochote - podaj mi jakis swoj adres internetowy a napisze Ci
                dlaczego mialem takie a nie inne podejrzenie,
                ;-)

                pzdrw

                soso
                • Gość: joaska Re: priva kontakt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 09:03
                  so so przeczytalam historyjke, zabawna....ale chyba za bardzo zakrecona zeby
                  ktos uwierzył :):):), chociaz....:)
                  pozdrawiam jeszcze raz
                • mariposa Re: priva kontakt 03.08.04, 18:57
                  ja tez chce historyjke!!!

                  pozdrawiam liliowo,

                  m.
              • Gość: joaska Re: hej hej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 09:01
                Witam jeszcze raz, dzis wrocilam - troche pomoglo, nie do konca bo caly czas
                licze dni do powrotu i zastanawiam sie czy on wogole zadzwoni czy nawet szansy
                na zignorowanie jego telefonu nie bede miala... niewazne
                pozdrawiam , lucynko dzieki za zainteresowanie sie:)
                • seksuolog Byle przytulil? 03.08.04, 10:53
                  Gość portalu: joaska napisał(a):

                  > Witam jeszcze raz, dzis wrocilam - troche pomoglo, nie do konca bo caly czas
                  > licze dni do powrotu i zastanawiam sie czy on wogole zadzwoni czy nawet
                  > szansy na zignorowanie jego telefonu nie bede miala... niewazne

                  Czy juz czujesz wilgoc i jestes gotowa byc 3 byle znowu przytulil?:)


                  • siedemm Re: Byle przytulil? 03.08.04, 11:14
                    seksuolog napisała:

                    > Gość portalu: joaska napisał(a):
                    >
                    > > Witam jeszcze raz, dzis wrocilam - troche pomoglo, nie do konca bo caly c
                    > zas
                    > > licze dni do powrotu i zastanawiam sie czy on wogole zadzwoni czy nawet
                    > > szansy na zignorowanie jego telefonu nie bede miala... niewazne
                    >
                    > Czy juz czujesz wilgoc i jestes gotowa byc 3 byle znowu przytulil?:)
                    >
                    >
                    Seksuolog, Ty sama masz jakiś problem lub uraz. Czas poszukać pomocy u swych
                    kolegów po fachu...
                  • Gość: joaska Re: Byle przytulil? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 13:03
                    sexuolog pare stwierdzen mialae trafnych ale teraz przeginasz,albo nie
                    doczytales tego co napisalam
                    ja nie jestem robotem jestem zywym czlowiekiem i przezywam to bardzo,
                    lepiej by mi bylo gdyby on sie staral a ja mowie: nie chce cie widziec , niz
                    jak okaze sie ze mam mnie tak gleboko gdzies ze nawet nie bedzie sie mu chcialo
                    tlumaczyc
                    naprawde cie to dziwi?
                    dziwne...
                    • seksuolog Wrazenie takie jest 03.08.04, 13:29
                      Gość portalu: joaska napisał(a):

                      > ja nie jestem robotem jestem zywym czlowiekiem i przezywam to bardzo,
                      > lepiej by mi bylo gdyby on sie staral a ja mowie: nie chce cie widziec , niz
                      > jak okaze sie ze mam mnie tak gleboko gdzies ze nawet nie bedzie sie mu
                      > chcialo tlumaczyc
                      > naprawde cie to dziwi?
                      > dziwne...

                      Sprawia to wrazenie ze mialabys ochote dalej z nim poszalec byle by byly
                      namietne przeprosiny. A to nie tyle jest dziwne co swiadczy o slabej
                      osobowosci. Skoro twoje zaufanie zostalo raz powaznie naduzyte to wracanie
                      do tej historii nie ma podstaw. Silna osobowosc moglaby rozwazac jak zrobic
                      mu troche smrodu (informowac zone, prace, dac ogloszenie do gazety, albo
                      ujawnic faceta na forumach:)
                      • angoba Re: Wrazenie takie jest 03.08.04, 14:35
                        seksuolog napisała:

                        > Silna osobowosc moglaby rozwazac jak zrobic
                        > mu troche smrodu (informowac zone, prace, dac ogloszenie do gazety, albo
                        > ujawnic faceta na forumach:)


                        czyli silna osobowość = mściwość?
                        czy naprawdę komuś o silnej osobowości potrzebne jest mszczenie się?
                        mściwość zawsze wydawała mi się domeną ludzi słabych,
                        a może silna osobowość po prostu zerwałaby kontakty ...

                        A
                        • Gość: chwila Re: Wrazenie takie jest IP: 62.121.129.* 03.08.04, 14:48
                          pomijajac nazewnictwo "silny-slaby"... jesli by facetowi utarla nosa to nie
                          skrzywdzilby tak samo nastepnej latwowiernej panienki...
                      • vielonick Re: Wrazenie takie jest 03.08.04, 16:49
                        seksuolog napisała:

                        > Sprawia to wrazenie ze mialabys ochote dalej z nim poszalec byle by byly
                        > namietne przeprosiny.

                        bledna interpretacja!
                        nie chodzi o to by przeprosil i wrocic ale by przepraszal i wtedy pokazac mu
                        drzwi - chodzi o te mozliwosc a w przypadku braku kontaktu nie bedzie jej

                        jesli on po powrocie nawet sie nie zainteresuje Joasia to mozna zalozyc, ze od
                        poczatku mial ja gdzies. Dla niej, skoro byla tak zaangazowana to kolejny powod
                        do cierpienia.

                        czy to dowod slabosci? trudno wyrokowac ;)
                        ale jedno co moge napisac na pewno to to, ze mszczenie sie na bylym jest
                        dopiero slaboscia i nieumiejetnoscia poskladania wlasnych emocji

                        nieustajace pozdrowienia dla Joasi :)))
                        • olga03 Re: Wrazenie takie jest 03.08.04, 19:42

                          > jesli on po powrocie nawet sie nie zainteresuje Joasia to mozna zalozyc, ze od
                          > poczatku mial ja gdzies. Dla niej, skoro byla tak zaangazowana to kolejny powod
                          > do cierpienia.
                          Ale on tak czy inaczej ma ją gdzieś. Niezależnie od tego czy sie pojawi czy też nie. Wydaj Ci się, że jeżeli facet się pojawi, obrzuci ją kwiatami, zapłacze na schodach to znaczy że mu bardziej zależy?? Przecież to o niczym nie świadczy.

                          Joasi olej go, tak na parwdę go olej, bo jak dotąd to cały czas się zastanawiasz jak by go olać, nie robiąc mu krzywdy.
                          • vielonick Re: Wrazenie takie jest 04.08.04, 00:38
                            > Ale on tak czy inaczej ma ją gdzieś. Niezależnie od tego czy sie pojawi czy
                            też
                            > nie. Wydaj Ci się, że jeżeli facet się pojawi, obrzuci ją kwiatami, zapłacze n
                            > a schodach to znaczy że mu bardziej zależy?? Przecież to o niczym nie
                            świadczy.

                            jasne, ze nie swiadczy ale wykopanie takiego goscia polepsza samopoczucie ;)

                            i mam wrazenie, ze Joasi nie zalezy na ochronie tego faceta ale na ochronie
                            samej siebie
                            ale niech sie sama tlumaczy :)
                            • seksuolog Msciwosc, jaka msciwosc??? 04.08.04, 10:03
                              vielonick napisała:

                              > jasne, ze nie swiadczy ale wykopanie takiego goscia polepsza samopoczucie ;)

                              Wlasnie o to tu chodzi: zamiast sie dolowac psychicznie zrobic cos zeby zdolowac
                              zadowolonego oszusta ktory zadowolony teraz bzyka zone w cieplych krajach.

                              Wyobrazmy sobie ze zamiast oszustwa moralnego czyli figo-fago za friko z Joaska
                              ten facet wyludzilby od niej kase. Oburzona Joaska zlozylaby chyba na niego
                              doniesienie na policje i prokurature domagajac sie zwrotu ukarania. Czyli
                              chcialaby go zdolowac, no i zadanie sprawiedliwosci poprawiloby jej nastroj,
                              nie?

                              Wiec podobnie powinna postapic w przypadku oszustwa moralnego tylko innymi
                              srodkami. Bo przeciez facet naruszyl jej dobra osobiste pod falszywymi danymi
                              hehe. Trzeba by tylko pomyslec jakimi srodkami wymierzyc sprawiedliwosc.

                              Ale tutaj sa ludzie ktorzy sadza ze sciganie oszustow i przestepstw to
                              msciwosc. Szukanie sprawiedliwosci to msciwosc???

                              > i mam wrazenie, ze Joasi nie zalezy na ochronie tego faceta ale na ochronie
                              > samej siebie ale niech sie sama tlumaczy :)

                              To nie jest calkiem jasne. Byloby to calkiem jasne gdyby szukala
                              sprawiedliwosci. Ona tymczasem snuje marzenia ze facet pojawi sie skruszony z
                              kwiatami i przeprosinami a ona da mu kosza. Mozna podejrzewac ze wtedy zmieknie
                              i zostanie ta trzecia. No bo slabosc do niego czuje dalej, nie?
                              • kryzolia msciwosc??? 04.08.04, 12:05
                                Najgłupsze co mozna zrobic to sie zemścić otwarcie. I co to da? Zupełnie nic.
                                Najlepiej potraktowac go tak sucho jak tylko można. Niby zwyczajnie a tak
                                bardzo beznamietnie , że straci grunt pod nogami .......
                              • vielonick Re: Msciwosc, jaka msciwosc??? 04.08.04, 15:20
                                seksuologu, zadziwiasz mnie...

                                primo: oszustwo jest przestepstem, zapisanym w kk
                                co do zdrady malzenskiej nie ma takich regulacji - poki co ;)

                                secundo: jesli dorosla dziewczyna decyduje sie na "figo-fago" z doroslym
                                facetem, ktorego nie zna zbyt dobrze (sama o tym pisalas) to musi byc swiadoma,
                                ze rozne rzeczy moga wyskoczyc "po drodze"

                                tertio: moim zdaniem informowanie zony to najglupsza rzecz jaka mozna zrobic
                                jedno, ze to ponizajace a drugie, ze - zakladajac, ze u nich dobrze sie
                                dzialo, zona go kocha i nie dawal zadnych powodow do niepokoju - najnormalniej
                                w swiecie moze w to nie uwierzyc, tym bardziej ze maz bedzie sie wypieral. I to
                                jest chyba naturalne, ze ufa sie slubnemu w pierwszej kolejnosci a nie obcym
                                babom. Jesli nie to skonczy sie tym, ze facet zostanie wziety "na smycz" a
                                Joasia zostanie nazwana k... (polecam post magi2) i rozbijaczka cudzych
                                malzenstw

                                wiec "dochdzenie sprawiedliwosci" (czyli zemsta) obróci się przeciwko niej bo
                                będzie cierpiała podwójnie - oszukana przez swego niedoszlego i zgnojona przez
                                jego zone

                                to kompletnie nieracjonalne dzialanie

                                sprawy miedzy dwojgiem rozwiazuje sie miedzy dwojgiem a nie wciagajac w to
                                osoby trzecie

                                rzeczywiscie czekanie az on sie odezwie moze zaowocowac 'niezaplanowanymi'
                                przez Joasie skutkami wiec lepiej byloby samej do niego napisac wyjasniajaco-
                                pozegnalny list, ktory konczylby wszelkie kontakty

                                jest jedno ale - jesli Joasia nie ma 100% pewnosci czy on rzeczywiscie jest
                                zonaty to nic dziwnego, ze czeka na jakis znak od niego; a jesli ma... to czeka
                                na sposobnosc by go wywalic jak sam przyjdzie ale tu moze sie przeliczyc...
                                • Gość: Elwira Re: Msciwosc, jaka msciwosc??? IP: *.bredband.comhem.se 04.08.04, 17:03
                                  Nawet jesli nie jest zonaty , to zachowal sie skandalicznie i byc moze ma nowa
                                  kochanke, ale to chyba nie ma znaczenia...
                                  Jego milczenie samo za sie mowi, chcial zakonczyc sprawe...jak zwykle faceci
                                  jako tchorz
                      • kryzolia Joasiu 04.08.04, 08:21
                        Czy bierzesz pod uwagę scenariusz w którym on sie już więcej nie odezwie.
                        Chodzi mi po głowie taka wersja, że to już jest zerwanie. Taka forma
                        świadczyłaby że facet jest tchórzem.. Przeciez musiał wiedzieć że będziesz go
                        szukać gdy on nie daje znaku życia.
                        • Gość: joaska Re: Joasiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 08:44
                          Velonick - dokladnie tak jak mowisz:)
                          Kryzolia - wlasnie tak napisalam, boje sie takiego scenariusza, ze nie bede
                          miala szansy zeby go kopnac. I roznie na to reaguje sa dni ze mowie sobie niech
                          sie nie odzywa, mam to gdzies, tak bedzie lepiej i jest czasem tak, że
                          chcialabym to wyjasnic i spytac dlaczego? ze by mi to pomoglo...bo jesli tego
                          nie zrobie to ciagle bede sobie zadawac pytanie dlaczego. wiem ze jesli by sie
                          tlumaczyl nie powie nic madrego, bedzie krecil itd, ale to tez pomoze w
                          utwierdzeniu sie ze nie warto po nim plakac...
                          • kryzolia Re: Joasiu 04.08.04, 09:38
                            W tej chwili żyjesz w zawieszeniu. Nie wiesz co się wydarzy, czego możesz
                            oczekiwać. Gdyby się to wszystko wreszczie wyjaśniło mogłabys zacząć układać
                            swoje sprawy. W tej chwili Twoje życie kręci się tylko koło "tego". A co
                            najgorsze nie mu takiej osoby, która byłaby w stanie przewidzieć scenariusz.
                            Tak więc , pora abyś sie od tego oderwała, choć sprawa nie jest załatwiona. Nie
                            ucieknie. Może wyjedziesz gdzieś.
                            • lune myslimy podobie :) 04.08.04, 09:52

                              pozdrawiam serdecznie

                              lune

                            • vielonick Re: Joasiu 04.08.04, 15:30
                              hm, sprawa nie jest zalatwiona ale rozwiazanie lezy z rekach Joasi...
                              tylko ona nie jest jeszcze na to gotowa

                              Joasiu znam te uczucia dlatego rozumiem czekanie i chec pokazania
                              drzwi, pozdrawiam serdecznie :)))

                          • lune Re: Joasiu 04.08.04, 09:49
                            Gość portalu: joaska napisał(a):

                            boje sie takiego scenariusza, ze nie bede
                            > miala szansy zeby go kopnac.


                            Joasiu,
                            zemsta rozkosza bogow ? moim zdaniem nie powinnas sie mocno koncetrowac na
                            opracowywaniu ewentualnych scenariuszy rozstaniowych ; to blad - bo caly
                            czas "krecisz sie w miejscu" ; chyba najzdrowsze byloby powiedziec sobie : to
                            juz koniec, koniec z tym facetem - i zamknac ten rozdzial.
                            Z mojego doswiadczenia wynika ze najbardziej dokuczliwe dla faceta w takiej
                            sytuacji jest to ze b.kochanka przestala sie nim interesowac. Cierpi meska
                            ambicja, milosc wlasna. Przeciez nie chodzi o to bys "oficjalnie" przestala
                            interesowac sie nim a "prywatnie" wyczekiwala z drzeniem serca na jego telefon -
                            by zgodnie ze scenariuszem powiedziec mu "spadaj".

                            Nie zgadzam sie z radami typu : narob mu nieprzyjemnosci w firmie, ujawnij
                            prawde jego zonie itd. Jesli tak postapisz - to za jakis czas bedziesz to
                            wspominac z niesmakiem.
                            Poza tym - podbudujesz jego ego. Facet bedzie mial kanal ale jednoczesnie
                            przeswiadczenie ze tak go kochalas ze bylas zdolna do kompletnego wariactwa.
                            Bedzie sie dzielic z kumplami opowiastka "wiecie jaki mam kanal z kochanka ?
                            wydzwania do mojej zony, do firmy ..." Kiedys podsluchalam taka rozmowe w
                            knajpie - przy sasiednim stoliku. Nie chcialabym Joasiu abys - chcac nie chcac -
                            stala sie bohaterka takiej opowiesci, skwitowanej zreszta solidarnym meskim
                            rechotem.
                            Czytalam tez gdzies komentarz zdradzonej zony, ktora z pogarda wyrazala sie
                            o "tej trzeciej" wierzac we wszystkie slowa meza (nawet najbardziej idiotyczne
                            tlumaczenia). Joasiu - do rzadkosci naleza sytuacje w ktorych zony zaufaja
                            wyjasnieniom kochanek :)
                            Kanal w firmie ? beda sie z lekka podsmiewac - ale z ciebie bardziej.

                            "Zemsta" moze przyniesc pewna ulge ;) ale czy pozniej bedzie ci dobrze z tym
                            wspomnieniem ? i czy rzeczywiscie "ukarzesz" go ?

                            Ja wiem Joasiu ze to trudne - zamknac rozdzial. Ale to wg. mnie najlepsze co
                            moglabys zrobic. Uznac ze skoro - po tym czego sie dowiedzialas - nie chcesz z
                            nim byc - pozostawic to tak jak jest, ze wszystkim co niedopowiedziane, nie
                            wyjasnione, bez wyglaszania konczacych kwestii. Bo najwazniejsze jest czy TY -
                            masz w sobie te sprawe zakonczona a nie to - czy i jak go o tym poinformujesz.

                            Zacznij kolejny rozdzial swego zycia. Moze na przekor wszystkiemu :) moze
                            troszke sie zmus (czasem to konieczne).
                            Bede trzymac kciuki i niech ci przyswiecaja gwiazdy na wieczornym niebie :)


                            pozdrawiam serdecznie, lune

                          • siedemm Re: Joasiu 04.08.04, 10:37
                            > Kryzolia - wlasnie tak napisalam, boje sie takiego scenariusza, ze nie bede
                            > miala szansy zeby go kopnac.

                            myślę, że nie o to Ci chodzi tak naprawdę, chcesz uratować siebie, nie możesz
                            uwierzyć, że Ci to zrobił, myślisz życzeniowo, mając nadzieję, że jak Ciebie
                            zobaczy, przytuli i ukoi Twój ból, wytłumaczy się....
                            odpowiedz sobie szczerze na to pytanie, czego oczekujesz po spotkaniu z nim....
                            gdyby chodziło o to konięcie, tylko o to, nie traciłabyś tyle myśli, energii,
                            bólu, a zrobiłabyś to już w swojej głowie i w myślach....

                            > I roznie na to reaguje sa dni ze mowie sobie
                            > niech sie nie odzywa, mam to gdzies, tak bedzie lepiej

                            pozostaniesz na zawsze z bólem.......nad czymś takim czego doświadczyłaś nie
                            można przejść tak jak piszez tu powyżej....


                            > i jest czasem tak, że
                            > chcialabym to wyjasnic i spytac dlaczego? ze by mi to pomoglo...bo jesli tego
                            > nie zrobie to ciagle bede sobie zadawac pytanie dlaczego.

                            dlaczego co ? dlaczego Ci to zrobił ? prawdopodobnie i tak nie powie Ci prawdy,
                            nie powie.....bo co mógłby Ci powiedzieć, czego oczekujesz ciepłego po tym jak
                            się zachował w związku ze swoim wyjazdem....? wiedział, że znasz telefon do
                            jego firmy, że możesz go szukać i kazał sekretarce powiedzieć, że wyjechał z
                            żoną.... w ten sposób chciał Ciebie zawiadomić o tym fakcie...... to już koniec
                            prawdopodobnie..... okrutne.... wiedział, że jesteś wrażliwa i że po takim
                            ciosie uniesiez się swoją dumą i nie będziesz go chciała więcej widzieć.....
                            musiał Ciebie dobrze poznać, skoro nie obawiał się z Twojej strony reakcji
                            odwetowych...... zawsze żonie może powiedzieć, że jakaś wariatka (przepraszam,
                            wiem że to okrutne) się w nim zakochała, nie odwzajmnił jej uczucia i teraz ona
                            się mści......


                            > wiem ze jesli by
                            > sie tlumaczyl nie powie nic madrego, bedzie krecil itd, ale to tez pomoze w
                            > utwierdzeniu sie ze nie warto po nim plakac...

                            widzisz, chcesz usłyszeć coś co pomogłoby Tobie wspominać Wasze piękne chwile...
                            bo teraz jest to niemożliwe, bo wszystko okazało się wielkim fałszem.......
                            chcesz po nim płakać, chcesz wierzyć, że jest coś co temu wszystkiemu nada choć
                            pozór prawdy.... rozumiem to, trudno jest dalej żyć mając świadomośc bycia
                            tylko przedmiotem w czyichś rozgrywkach.... ale czy to że wyjechał nie dając
                            Tobie żadnej informacji nie jest wystarczającym dowodem na to, że nie warto po
                            nim płakać?????

                            wiem co przeżywasz, uwierz, wszystko to co napisałam powyżej jest bolesne....
                            ale mam nadzieję, że dzięki temu nabierzesz szybciej dystansu......
                            co zrobisz jak po przyjeździe się nie odezwie? przewiduję spadek formy....teraz
                            żyjesz nadzieją, że się odezwie, więc jeszcze się trzymasz....
                            konfrontacja z tym, że się nie odezwie faktycznie, pogrąży Ciebie, jeśli teraz
                            masz nadzieję, że będzie inaczej.......

                            facet zrobił Ci straszne świństwo........wyrzuć go ze swoich myśli......nie
                            jest wart tego żeby o nim myśleć i cierpieć....... musisz dać kopa, ale nie
                            jemu fizycznie, tylko jemu z Twoich myśli....... to jedyne lekarstwo i
                            rozwiązanie......zacznij pracować nad tym już teraz, bo proces będzie
                            długotrwały......

                            pozdrawiam
    • kaszmirowa Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 03.08.04, 18:40
      Asieńko, usiądź i spróbuj spokojnie pomyśleć... jakie są fakty? co jest teraz?
      nie dzwoni... i tak naprawdę jest tylko cisza i milion Twoich myśli co się
      dzieje... Nie ważne czy jest mężem lub niemężem... Nic nie usprawiedliwia
      faktu, że zostawił Cię bez jakiejkolwiek wiadomości. Mężczyzna (prawdziwy) tak
      nie postępuje. Zmieni się Twój ból kiedy dowiesz się jakie są powody? Nie!
      Dlatego spróbuj to zostawić tak jak jest. Mówię, spróbuj, a nie zostaw... wiem
      jak jest Ci ciężko... Ale wierz mi każda rozmowa, zadane pytanie i jego
      odpowiedź będą bardziej bolesne... Jeżeli to tylko zbieg pomyłek to wszystko
      wyjaśni się na Twoją korzyść, jeżeli nie... to chroń siebie i nie pozwól
      uwierzyć swojemu zakochanemu sercu...I jeszcze jedno... nie ma w Tobie żadnej
      winy, nie musisz prosić o metrykę...to ktoś był prawdopodobnie wobec Ciebie
      nieuczciwy...Pozdrawiam i życzę siły.
      • Gość: lucyna1976 Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: *.chello.pl 03.08.04, 20:47
        Kurcze czytam ten watek od poczatku i to co wypisuje ktos pod nickiem seksuolog
        jest poprostu mowiac krotko WALNIETY
        Czlowieku OPAMIETAJ SIE
        Kobiety nie mysla TYLKO o seksie i o tym kiedy by tu mozn wskoczyc z kims do
        lozka i w momencie kiedy facet - jak np. w przypadku Joanny odwala taki numer -
        dlugo pamietaja krzywde i nie jest latwo sie przebic przez ten mur. Tak wiec
        prosze albo zmien taktyke albo sie wylacz z dyskusji bo poprostu jestes
        zalosny. No i chyba nie trzeba dodawac ze zaden z ciebie seksuolog skoro takie
        brednie wypisujesz.
        Joasiu prosze nie zwracaj na niego uwagi (seksuologa) i koncetruj sie na
        powrocie swojego faceta. Wczesniej czy pozniej zapewne dojdzie do tzw
        konfrontacji. Nawet gdyby on unikal Twoich telefonow powinnas sama zadbac o to
        by sie z nim skontaktowac ale tylko z nim a nie z jego zona, matka babcka i nie
        wiadomo kim jeszcze. A tak na marginesie to zalosny pomysl panie seksuolog.
        Wierze ze do dnia spotkania, rozmowy, czegokolwiek nabierzesz choc malego
        dystansu i sily aby przeprowadzic rozmowe tak jak TY sobie bedziesz tego
        zyczyc.
        Pozdrawiam
        • Gość: chwila Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( IP: 62.121.129.* 04.08.04, 09:17
          kobiety drogie!

          ale czemu wy ciagle niby oskarzacie tego pana (ewidentnie jest winny) a
          doradzacie Joasi takie dzialania zeby wlasnie temu panu nie stala sie krzywda
          najmniejsza...
          seksuolog moze przegina w niewybrednych slowach i skojarzeniach ale duzo racji
          niestety ma.
          facet jest zonaty- oszukal Joasie - a ona nawet sama nie zadzwoni do jego firmy
          zeby wyjasnic to? tylko jakis jej znajomy sie gdzies delikatnie dopytuje o to?
          jezeli czula by sie W PELNI JEGO DZIEWCZYNA dotychczas, to wiedzialaby ze TEZ
          MA PRAWA! - to zachowywalaby sie teraz jako jego pelnoprawna dziewczyna... nie
          wstydzila by sie dowiedziec co sie z nim dzieje, poszukac kontaktow do jego
          znajomych matki ewent. zony itd,

          w sytuacji jaka jest to Joasia tylko cierpi i bedzie cierpiec cokolwiek zrobi
          - czy z nim dalej bedzie jako trzecia(a w domniemaniu swoim pierwsza oczekujaca
          na wyjasnienie jego zapewne "skomplikowanej" sytuacji zyciowej-bajeczek milion
          na te okolicznosc on moze wymyslic-a wszystkie takie realne:) ),
          -czy Joasia powie mu ze "go kocha i nienawidzi jednoczesnie" i odejdzie lizac
          rany... a facet pocieszy sie za tydzien nastepna, przeciez on i tak wiedzial ze
          z Joasia jest na chwile tylko...

          rozumiem ze bardziej milo byloby gdyby ja przepraszal z bukietem roz na
          romantycznej kolacji niz po prostu olal....
          ale w tym wlasnie problem ze my kobiety dajemy sie zwodzic "oprawie" zwiazku a
          nie faktom, .....a (z tego co Joasia dowiedziala sie juz) fakty sa takie ze
          facet JEST ZONATY, ona jest jego KOLEJNA KOCHANKA, facet ja OLEWA wyjezdzajac
          BEZ SLOWA, Joasia nie wie o prawdziwym nim prawie NIC, nie zna jego CODZIENNEGO
          ZYCIA, zalozyla ze jest z kims innym niz naprawde byla...

          to bolesne ale trzeba przyjac te fakty -mimo ze chcialoby sie ludzic nadal

          Joasia jest wrazliwa, uczuciowa, i trudno jej bedzie ot tak przejsc nad tym do
          porzadku dziennego i stosownie do zaistnialej sytuacji faceta "ZBLUZGAC I OLAC"
          i dac na dalsza droge STOWOWNEGO KOPA...

          Joasia sama pograza sie w bolu, domniemaniach jego niewinnosci, ochranianiu
          prywatnosci oszusta, myslach "co by bylo gdyby...." - i tu upatruję ryzyko, ze
          wersja podana przez Seksuologa moze sie sprawdzic....

          w ciagu 2 tygodni zakochany czlowiek nie nabierze az takiego dystansu do
          obiektu zakochania by byc odpornym nba jego uroki i na pamiec cudownych
          wspolnych chwil, i jest mozliwosc ze jesli sie spotkaja to facet
          wszystko "wytlumaczy" i Joasia zmieknie...,

          Mam nadzieje ze Joasia znajdzie w sobie tyle sily by sie nie poddac, i nawet
          jesli sie teraz czuje sponiewierana ta sytuacja to zachowa swoja dume i teraz i
          na przyszlosc.
      • olga03 Re: Właśnie sie dowiedziałam....:(:(:( 04.08.04, 19:26
        Seksuolog ma absolutna rację.
        Właśnie dlatego, że w zyciu kobiety liczą się przede wszystkim uczucia, a nie seks, Joasi jest tak trudno przeciąć ten węzeł. Układanie w myślach tekstów które mu się powie, planowanie spotkania niczemu nie służy i jedyne co spowoduje to przedłużenie cierpienia z groźbą (i nie mówcie że nieralną!!!) zmiękczenia serduszka i w konsekwencji uwikłanie sie w związek z żonatym facetem.
        Chęć podświadomego zaprzeczenia oczywistym faktom (tzn. nie kocha mnie, ma mnie gdzieś) jast czymś naturalnym i warto sobie uświadomić własny gniew i złość. A jeżeli Joasia znajdzie w sobie te uczucia, to radzę je skierować przeciwko osobie która je wywołała.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka