Dodaj do ulubionych

"Silniejsze ode mnie.."

31.07.04, 23:09
czesto spotykam (tu na forum rowniez)
okreslenie, ze cos jest silniejsze ode mnie
to "cos"
to zazwyczaj zakazana milosc
pogarda dla sasiada
nienawisc do kolezanki z pracy itp itd

czy to wyswiechtane okreslenie
bez znaczenia - ot tak rzucane,
by podkreslic dramatycznosc sytuacji?

czy tez moze faktycznie moc tego czegos
jest az tak porazajaca ze rozum odbiera?

moze jakos da rade sie wzmocnic?
w celu np. trwania raz podjetych decyzji
zasad itp.. by nie byc bezwolna kukla
ktora targaja jakies sily
nie do pokonania

pozdr.cossa
Obserwuj wątek
    • marusia_ogoniok Re: "Silniejsze ode mnie.." 31.07.04, 23:16
      cossa napisała:

      > jest "az" tak porazajaca ze rozum odbiera?
      > pozdr.cossa
      >
      Dokładnie, Az jest tak porażający, że rozum odbiera... naprawcie go....
    • greengrey Re: "Silniejsze ode mnie.." 31.07.04, 23:22
      Jest taki film- większość zna go na pewno...

      "Niebezpieczne związki"

      W kluczowej scenie hrabina sączy do ucha Valmont'a opowieść o człowieku,
      który bezwzględnie zrywając ze zrozpaczoną kochanką powtarza bez końca:
      it's beyond my control, it's beyond my control.."
      Potem, Valmont bojącsię własnej śmieszności, niewybrednie rozprawia się w ten
      sposób z panią de Tourvel..

      Zapadły mi te słowa głeboko w pamięci.. są symbolem własnego ograniczenia,
      słabości...


    • fnoll Re: "Silniejsze ode mnie.." 31.07.04, 23:22
      no tak, zna się te stany - niekiedy chęć życia i ciekawość dnia jutrzejszego
      jest silniejsza ode mnie, i tak się domyślam, że ta silniejszość to jakiś
      ogólnoludzki udział

      pewnie chcąc nie chcąc jesteśmy podłączeni wszyscy do ponadjednostkowych
      generatorów mocy, dobrych mocy, złych mocy, trudnych do określenia mocy...

      łapiemy w płaszcze wiatr historii i nas wzdyma, czasem

      i miło być znowu dzieckiem prowadzonym za rękę, czasem

      i tak dalej, czasem

      a czasem to walec
    • Gość: ryb Re: "Silniejsze ode mnie.." IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 31.07.04, 23:40
      To jest tylko wymowka, wytlumaczenie z podejmowanego ryzyka, nie wyparzonej
      geby czy wlasnej glupoty.
      • Gość: taurus Re: "Silniejsze ode mnie.." IP: *.srem.sdi.tpnet.pl 01.08.04, 08:35
        bbbbbbbbbb
      • Gość: baba zona Re: "Silniejsze ode mnie.." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.08.04, 12:44
        > To jest tylko wymowka, wytlumaczenie z podejmowanego ryzyka, nie wyparzonej
        > geby czy wlasnej glupoty.


        Podpisuje sie pod tym. Dodalabym jeszcze brak wyobrazni.
    • ziemiomorze Re: "Silniejsze ode mnie.." 01.08.04, 00:00
      im bardziej siebie znam
      tym rzadziej mi sie to pojawia
      teraz - to prawie wcale

      nie chodzi o kontrole
      ale o umiejetnosc komunikacji wewnatrz

      zadnych dyktatorow

      z
      e
      t
      • vielonick Re: "Silniejsze ode mnie.." 01.08.04, 02:45
        takie idealne, ze az... nieludzkie...?

        viem, ze sa rzeczy, ktore moga byc silniejsze ode mnie
        na razie mnie omija ale kto wie co bedzie za jakis czas...?

        mysle, ze najwieksza sila jest zdawanie sobie sprawy z wlasnych slabosci
        i umiejetnosc wybaczania ich (sobie jak i innym)
        wtedy znajdzie sie sila na walke z "cosiem" (tzn. brak uleglosci)
        a jak sie nie uda - to znaczy, ze tak mialo byc
        tylko zle ocenilismy priorytety/wewnetrzny glos?

        "walka z pokusa polega na uleganiu jej"
        moze tak? ;)
        • ziemiomorze Re: "Silniejsze ode mnie.." 01.08.04, 16:01
          vielonick napisała:

          > takie idealne, ze az... nieludzkie...?

          Nie-e.
          Taki impuls, ktory odwraca o 180 stopni to, co chcemy zrobic, wlasnie na
          zasadzie 'to silniejsze ode mnie', pojawia sie wtedy, kiedy ignorujemy wszystko
          to, co 'pod skora'; zyjemy powierzchownie, spychamy caly mrok i niewygode
          niektorych emocji gdzies do jakiegos kosza z brudna bielizna. A to i tak zyje
          domaga sie uwagi i w chwili napiecia i oslabienia kontroli daje o sobie znac.
          Wiec jesli ucze sie sama siebie, docieram do tego, co bolesne i nieprzyjemne i
          z czym kiedys nie chcialam miec do czynienia, to juz nie musi sie przebijac
          znienacka.

          > viem, ze sa rzeczy, ktore moga byc silniejsze ode mnie
          > na razie mnie omija ale kto wie co bedzie za jakis czas...?

          Jestes pewna, ze omija?

          > mysle, ze najwieksza sila jest zdawanie sobie sprawy z wlasnych slabosci
          > i umiejetnosc wybaczania ich (sobie jak i innym)

          Moje slabosci sa czescia mojej sily; raczej niewiele pozostawilam sobie do
          wybaczania - raczej wspol-czuje ze soba i z innymi.

          > wtedy znajdzie sie sila na walke z "cosiem" (tzn. brak uleglosci)

          Nie walcze; slucham i dziekuje za to, ze sie pojawia.

          > a jak sie nie uda - to znaczy, ze tak mialo byc
          > tylko zle ocenilismy priorytety/wewnetrzny glos?

          I dlatego ja nie ryzykuje bledem - jesli zamiast sluchac - walczysz, to
          narazasz sie na ryzyko.

          > "walka z pokusa polega na uleganiu jej"
          > moze tak? ;)

          Bardziej - 'kiedy dostrzezesz swoja pokuse i potraktujesz ja z szacunkiem,
          przestaje byc pokusa'.

          zet
          • vielonick Re: "Silniejsze ode mnie.." 03.08.04, 17:19
            ziemiomorze napisała:

            > Nie-e.
            > Taki impuls, ktory odwraca o 180 stopni to, co chcemy zrobic, wlasnie na
            > zasadzie 'to silniejsze ode mnie', pojawia sie wtedy, kiedy ignorujemy
            wszystko
            >
            > to, co 'pod skora'; zyjemy powierzchownie, spychamy caly mrok i niewygode

            stereotypy :)
            to "cos" moze byc tez pozytywne - impuls zamknietego w sobie czlowieka by kogos
            poglaskac, prztulic, pocalowac... to tez jest "cos" ktore sie odezwalo nie
            wiadomo skad (inny czlowiek wyzwolil?)

            jestem obecnie na etapie
            "tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono"
            pare razy juz sama siebie zaskoczylam
            nie wspominajac o innych ;)
            byly rzeczy pozytywne i negatywne
            (choć z drugiej strony "nie ma tego "zlego" co by na dobre nie wyszlo")

            bylam na Twoim etapie
            "znam siebie, robie to i to, jestem taka to a taka"
            a tu... zdzivko ;)

            mysle, ze im kto jest bardziej przekonany o sobie,
            ze swietnie siebie zna, swoje emocje, wnetrze

            tym bardziej moze sie pewnego pieknego dnia zaskoczyc


            > Bardziej - 'kiedy dostrzezesz swoja pokuse i potraktujesz ja z szacunkiem,
            > przestaje byc pokusa'.

            to jest tylko kwestia nazewnictwa
            ale - jesli chodzi o efekty - raczej bez roznicy ;)
            • ziemiomorze Re: "Silniejsze ode mnie.." 03.08.04, 22:04
              vielonick napisała:
              > stereotypy :)

              No jak? Prawda prawdziwa.

              > to "cos" moze byc tez pozytywne - impuls zamknietego w sobie czlowieka by
              kogos
              >
              > poglaskac, prztulic, pocalowac... to tez jest "cos" ktore sie odezwalo nie
              > wiadomo skad (inny czlowiek wyzwolil?)

              Tak, jasne.
              Tyle, ze mi chodzilo o ten mechanizm tlumienia siebie, i to on mi sie zly
              wydawal - a nie to, co sie tlumi. Do Cienia mozna sobie wepchnac wszystko,
              takze wrazliwosc, delikatnosc i czulosc - czemu nie, wolna wola.

              > jestem obecnie na etapie
              > "tyle wiemy o sobie na ile nas sprawdzono"
              > pare razy juz sama siebie zaskoczylam
              > nie wspominajac o innych ;)
              > byly rzeczy pozytywne i negatywne
              > (choć z drugiej strony "nie ma tego "zlego" co by na dobre nie wyszlo")
              >
              > bylam na Twoim etapie
              > "znam siebie, robie to i to, jestem taka to a taka"
              > a tu... zdzivko ;)

              Congrats - moze i ja kiedys Ci dorosne do piet. Oby.

              > mysle, ze im kto jest bardziej przekonany o sobie,
              > ze swietnie siebie zna, swoje emocje, wnetrze
              >
              > tym bardziej moze sie pewnego pieknego dnia zaskoczyc

              Jest roznica miedzy poznawaniem intelektualnym a poznawaniem 'w czuciu' -
              doswiadczeniu. Mialam na mysli to drugie.
              Ale poznawanie intelektem jest dobrym wstepem.

              > > Bardziej - 'kiedy dostrzezesz swoja pokuse i potraktujesz ja z szacunkiem
              > ,
              > > przestaje byc pokusa'.
              >
              > to jest tylko kwestia nazewnictwa
              > ale - jesli chodzi o efekty - raczej bez roznicy ;)

              Slowa sa istotne - zwlaszcza tutaj,
              zet
    • Gość: Imagine Re: "Silniejsze ode mnie.." IP: *.adsl.navix.net 01.08.04, 02:25
      cossa, to nie owo "cos" jest kluczem do zrozumienia zagadnienia. Kluczem jest
      zrozumienie, ze owo "mnie" jest falszywym rozumieniem swojego wlasnego centrum,
      ktore nie moze byc slabszym od czegokolwiek. problem polega na nieuswiadamianiu
      sobie rzeczywistej potegi jaka w nas drzemie.
      Imagine.
      • aszar.kari Re: "Silniejsze ode mnie.." 01.08.04, 04:35
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        problem polega na nieuswiadamianiu
        >
        > sobie rzeczywistej potegi jaka w nas drzemie.
        > Imagine.

        Potegi czy malosci, ktora skrzetnie ukrywamy poklepujac sie samemu po ramieniu
        przed lustrem?
    • procesor Re: "Silniejsze ode mnie.." 01.08.04, 20:54
      Wygodna wymówka.

      Zrzucenie odpowiedzialności za swoje czyny, za swoje wybory, na bliżej
      nieokreślone "coś".

      Amba przyszła i się narobiło..

      Czasem wytłumaczeneim wygodnym jest "rozsądek tak nakazuje" i innym
      razem "serce mi tak dyktuje". Zabawne że rosądek przywołuje się raniąc czyjeś
      uczucia, a sercem tłumaczy sie idiotyczne decyzje bez udziału rozumu..

      A potem to było silniejsze ode mnie..
      Co?
      Moje uczucie było silniejsze ode mnie?? Przeciez to jakaś "część" mnie.
      Prawdziwiej byłoby - okazałem sie słaby, przekupny, zdradliwy, pazerny,
      zakłamany, chciwy. Ale ładniej brzmi "To było silniejsze ode mnie". I sumienie
      jakos ciszej siedzi..?
    • anonim_ka Re: "Silniejsze ode mnie.." 02.08.04, 16:56
      Natura/w tym zdrowie , czas itp/, moje uczucia, zasady/ w tym prawo/, brak
      wiedzy,czasem srodowisko/polityka .
    • cossa Re: "Silniejsze ode mnie.." 02.08.04, 21:50
      dzieki za odpowiedzi :)
      tez chyba sklaniam sie ku "wymowce"

      po pierwsze - ludzie generalnie nie lubia przyznawac sie do swoich slabosci
      ergo - slowo haslo, ktore w sobie niewiele prawdy niesie

      dwa - jesli cos jest silniejsze
      (najpierw musimy poczuc, by pozniej o tym powiedziec)
      i sprawia, ze nam zycie komplikuje
      to robimy wszystko (chyba) by to zmienic

      i mozemy o tym powiedziec
      albo i nie ;)

      raz jeszcze spasiba ;)

      pozdr.cossa
      • Gość: Moni Re: "Silniejsze ode mnie.." IP: *.telprojekt.pl 02.08.04, 22:17
        Pięknie napisała Ziemiomorze: "im bardziej siebie znam..."
        To dokładnie wymówka, żeby siebie nie poznać. Jaka łatwa i wygodna. I nie muszę
        brać za nic odpowiedzialności, bo to "takie silne". Warto wtedy sobie
        powiedzieć "chcę" zrobić to i to . Przecież możemy chcieć rzeczy paskudnych.
        Kiedy tak powiemy, weźmiemy za to odpowiedzialność, co robimy. I wcale nie
        musimy przestać, po prostu mamy szansę wydorośleć.
        To działa nawet kiedy mówimy "tak mi źle i nie wiem dlaczego", a
        wystarczy: "źle mi i NIE CHCĘ WIEDZIEĆ daczego".
        • ziemiomorze Re: "Silniejsze ode mnie.." 03.08.04, 16:22
          Mialam kiedys przyjaciolke, ktora rozne swoje niekoniecznie mile i dobre
          posuniecia kwitowala krotkim 'bo ja juz jestem taka (leniwa, glupia, zlosliwa
          etc), wiem o tym' - i tyle. Bardzo wygodne.
          Spotkalam tez kilkoro ludzi, ktorzy swoje czyny jak powyzej usprawiedliwiali
          jeszcze durniej: 'jestem zodiakalnym (wstaw odpowiednie), to u mnie normalne'.

          Drazyc, pytac sie sama siebie, obserwowac i poznawac - inaczej sie chyba nie da,
          zet
          • kvinna ? 03.08.04, 16:28
            Właściwie dlaczego kazano (?) jej się tłumaczyć w własnych zachowań?

            kvi, nierozumnie ;)
            • ziemiomorze Re: ? 03.08.04, 16:54
              kvinna napisała:

              > Właściwie dlaczego kazano (?) jej się tłumaczyć w własnych zachowań?

              Nie kazano - ona sama sobie tlumaczyla wlasnie tak, przyklepujac tym nazwaniem.

              z.
          • Gość: Moni Re: "Silniejsze ode mnie.." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 14:39
            Branie odpowiedzialności za swoje pragnienia, lęki i dążenia to nie to samo, co
            olewanie i rozgrzeszania. Na marginesie: ta Twoja koleżanka, to jakby wołała o
            akceptacę tego co wyrabia, a w rzeczywistości chciała wkurzyć otoczenie o jej
            brak. Jej tekst jest dla mnie tyleż warty co ten z postu wiodącego - nie chcę
            wiedzieć co wyrabiam i dlaczego, ot co.
            Mamy prawo do głupstw, błędów i paskudztw. Mamy to w sobie. Czasem dużo, dużo ,
            dużo więcej niż chcemy zobaczyć i zaakceptować.A tylko gdy się do tego
            przyznamy, mamy sznsę coś zmienić.
    • mskaiq Re: "Silniejsze ode mnie.." 04.08.04, 05:11
      To "cos" nazywam czesto opozycja we mnie. Ona jest na kazdym kroku, kiedy ide
      biegac to "cos" natychmiast podpowiada abym tego nie robil, zwykle poprzez brak
      czasu czy moje lenistwo.
      To "cos" podpowiada pogarde, nienawisc, wszystko co zle i negatywne. Zawsze
      jest przeciwko mnie.
      Dzisiaj wiem ze jest i dlatego potrafie coraz lepiej radzic sobie z tym "cos".
      Serdeczne pozdrowienia.
    • Gość: Malgosia Re: "Silniejsze ode mnie.." IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.04, 07:48
      Te sposoby nie sa skuteczne w przypadku prawdziwych patologii. A choroby bywają
      różne np. moja koleżanka twierdzi, że bywalcy forów internetowych urządzili
      sobie zabawę w "pomaganie jej". W efekcie boi się wyjść z domu, ma myśli
      samobójcze, nie może napisać majla ani smsa do znajomych. Czeka ją chyba
      dożywotnie leczenie w zakładzie zamknietym.
    • Gość: Luty Re: "Silniejsze ode mnie.." IP: *.dialup.mindspring.com 04.08.04, 15:03
      Mozemy uznac te slowa za wymowke,
      ale jednoczesnie sklaniam sie do tego,
      aby spojrzec pogodnym okiem na slabosci ludzkie i zapytac,
      czy nie sa one czasami sola zycia..?
      Slabosci to tez jest to, co nas czyni tak roznymi od innych...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka