Dodaj do ulubionych

Boje sie śmierci

02.08.04, 22:03
Jeszcze miesiac temu byłam najszczesliwszą kobietą pod słoncem.Jestem młoda
atrakcyjna.W zyciu osobistym ulozyło mi sie cudownie spotkałam męzczyzne
mojego zycia ktory został moim mezem , nosi mnie na rękach mam z nim
wspaniałą córkę .Zyje na poziomie gdyz zawodowo rowniez uklada nam sie super
mamy dobrą prace jestesmy z mezem spełnieni.Jednym słowem nic nie zakłocało
mojego szczescia az z dnia na dzien swiat sie zawalił. Robilam rutynowe
badania i okazało sie ze choruje na nowotwor złosliwy.Chorobe nosiłam w sobie
kilka lat nie majac o tym pojecia przebiegała bezobjawowo.Wydaje mi sie ze to
jakis zły sen ,to niemozliwe!!!!!!!Wpadłam w ogromną depresje w ogromny stres
nigdy wczesniej nie zaznałam w moim zyciu uczucia obawy o zycie.Nie chce
umierac jestem taka młoda mam małe dziecko ,dlaczego ja????Nie mam pojecia
jak sie uspokoic.Boje sie smierci.Wiem ze trzeba wierzyc ,ze wiara czyni cuda
ze nie moge miec czarnych mysli ze musze walczyc wiem!!!! Ale tak bardzo sie
boje, przed oczami widze siebie w trumnie i opłakująca mnie rodzinę.Jestem
prawie pewna ze to koniec miałam zaznac troche szczęscia dac zycie i
widocznie moja rola sie skonczyła.
Obserwuj wątek
    • Gość: Moni Re: Boje sie śmierci IP: *.telprojekt.pl 02.08.04, 22:36
      Nie łatwo Ci coś napisać. Trzeba samemu stawić czoła śmierci, żeby zrozumieć.
      Nie znajdę dla Ciebie słów pocieszenia i nie będę mądra. Z całego serca
      współczuję... to wszystko co potrafię. Możesz liczyć, że znajdzie się tu kilka
      osób, które zechcą Cię słuchać i Ci towarzyszyć, tylko tyle możemy.
      Myślę jednak, że nie powinnaś starać się walczyć i byc dzielna. Masz prawo się
      załamać. Potem (przecież jeszcze jest potem) zobaczysz. Może właśnie musisz się
      załamać Jak trzcina - znasz tę baśń?
      Możesz też spróbować ustawień metodą Berta Hellingera (taka terapia) - ponoć
      pomaga zarówno w stawianiu czoła śmierci, jak też daje szansę na pokonanie
      choroby. Rak to cudo, z którym nic nie wiadomo.

    • psychoguru Co powiedziec 02.08.04, 22:47
      fioolka napisała:

      > Ale tak bardzo sie boje, przed oczami widze siebie w trumnie i opłakująca
      > mnie rodzinę.Jestem prawie pewna ze to koniec miałam zaznac troche szczęscia
      > dac zycie i widocznie moja rola sie skonczyła.

      W tej sprawie jest oczywiscie najpierw jedna konkretna rzecz do zrobienia czyli
      kuracja medyczna i ona wymaga zdecydowania na walke do konca. Ale rzecz jasna
      jest tylko pewne wieksze lub mniejsze prawdopodobienstwo przetrwania. Z tego
      punktu widzenia wpadanie w depresje jest bez sensu bo to strata czasu. Nalezy
      wiec opracowac plan dzialania co by sie chcialo zrobic w czasie jaki pozostal i
      to robic.

      Lek przed smiercia jest jak lek przed snem. Zasypiajac tracimy swiadomosc ale
      nie lekamy sie tego. No a smierc to jak sen bez konca. Zastanawianie sie co
      bedzie z nami po smierci jest bezproduktywne. Zycie innych bedzie toczylo sie
      nadal, to widzimy dokola bo ludzie stale umieraja.

      Wazna jest wiec zmiana punktu widzenia: smierc jest przeciez normalna sprawa,
      zdarzyc sie moze kazdemu w kazdej chwili. I zdarzy sie kazdemu. Zycie egzystuje
      na bardzo kruchym podlozu fizycznym: jakies geny sie rozstroja w komorce albo
      wirusy wejda albo wypadek sie zdarzy i sie konczy.

      Byc moze najbardziej nierozsadnie robi czesc ludzi: chorobe i zblizajaca sie
      smierc traktuja jako kleske. Chorobe wiec sie ukrywa a od ludzi izoluje.
      • vlad_palovnik Re: Co powiedziec 03.08.04, 00:13
        Hej Fiolka,

        Nie powinnaś się załamywać!
        Słyszałem o bardzo wielu przypadkach wyleczenia nowotworów
        dietą makrobiotyczną. Koniecznie przeczytaj :
        Pozdrawiam Cię.

        rds.yahoo.com/S=2766679/K=makrobiotyka+leczy+raka/v=2/SID=e/l=WS1/R=1/H=0
        /SHE=0/*-shiatsu.w.interia.pl/tekst3.html

        rds.yahoo.com/S=2766679/K=makrobiotyka+leczy+raka/v=2/SID=e/l=WS1/R=2/H=0
        /SHE=0/*-shiatsu.w.interia.pl/tekst5.html


        rds.yahoo.com/S=2766679/K=makrobiotyka+leczy+raka/v=2/SID=e/l=WS1/R=3/H=0
        /SHE=0/*-www.rodman.most.org.pl/AT/cud.htm

        rds.yahoo.com/S=2766679/K=makrobiotyka+leczy+raka/v=2/SID=e/l=WS1/R=4/H=0
        /SHE=0/*-www.allegro.pl/showcat.php?id=5880


        rds.yahoo.com/S=2766679/K=makrobiotyka+/v=2/SID=e/l=WS1/R=2/H=0/SHE=0/*-
        www.neijia.net/neijia/makrob02.html
        rds.yahoo.com/S=2766679/K=makrobiotyka+/v=2/SID=e/l=WS1/R=3/H=0/SHE=0/*-
        shiatsu.w.interia.pl/makrobiotyka.html
        rds.yahoo.com/S=2766679/K=makrobiotyka+/v=2/SID=e/l=WS1/R=5/H=0/SHE=0/*-
        outbox.magres.net/hosting/board.php?boardset=12037_FFF&grupa=12037_FFF_Makrobiotyka&
    • Gość: siedemm Re: Boje sie śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 00:10
      Nie poddawaj się złym myślom, to trudne, ale staraj się. Psychika ma
      niebagatelne znaczenie w procesie zwalczania chorób i zdrowienia.
      Pogódź się z losem, nie złorzecz, przyjmij tę chorobę jak swoją, nie odrzucaj
      jej, nie przeciwstawiaj się jej, ale zdecydowanie z nią walcz właśnie poprzez
      akceptację swego stanu. Przeczytałam mnóstwo ksiązek kobiet, które pokonały
      raka. Musisz wierzyć, że Ci się uda. Zbyt dużo czasu, sił i energii stracisz na
      bunt. Przejdź na makrobiotykę. Jesteś otoczona miłością i to Ci pomoże. Masz
      dla kogo żyć. Tylu ludziom się udało, dlaczego Tobie nie miałoby się udać.
    • procesor Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 00:11
      Strach.
      Tego się nie da wyłączyć.
      Dopóki będzi eci pomagał w walce, w mobilizowaniu się - to dobrze.

      Źle - jeśli cię obezwładni.
      Nie wiem, nikt nie wie jaki będzie wynik walki. Życze ci zwycięstwa.
      Napiszesz jaki to rodzaj nowowtworu??
      Przeczytaj książkę "Najdroższa pryjaciółko" Laney Katz Becker.

      Myśle, że szok jest tak wielki dla ciebie rónież dlatego że żyłaś do tej pory
      tylko w tej "materialnej warstwie" swojego zycia. Wszystkim nam do pewnego
      momentu wydaje sie że jestesmy niesmiertelni. Jedni mierza sie ze swoją
      śmiertelnościa jako dzieci, inni jako dorosli - inni nigdy nie potrafia
      spojrzec w twarz śmierci- zamrażając sie, kurczowo łapiąc sie nadziei, że to
      jeszcze nie koniec. Dla ciebie ta chiwla przyszła wraz z diagnozą. Ale przecież
      to nie wyrok śmierci. Walcz. Masz dla kogo. Masz wole zycia. Wygraj.

      Twoje zycie nie dało ci może dotychczas doswiadczeń które w tej sytuacji dałyby
      ci wskazówki jak sobie z tym radzić. Napisałaś że wszystko było jak w bajce.
      czasem choroba to szansa na rozwój czegos czego w zdrowiu i szczęściu nigdy
      byśmy nie docenili?

      Na oddziałach onkologicznych z tego co wiem są psycholodzy. Spróbuj poszukac
      takiej fachowej pomocy.

      Prosze nie poddawaj sie czarnym myslom.
    • havlo Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 00:12
      Nie próbuję udawać, że wiem co czujesz fioolko... Nie wiem, nie mam pojęcia jak
      bym się zachował w podobnej sytuacji. Czy bym się załamał, czy walczył? Ale
      wszystko się zmienia gdy uświadamiam sobie, że mam syna. Dla niego chciałbym
      żyć! Ty masz córkę - walcz dla niej, nie poddawaj się. Skorzystaj z
      profesjonalnej pomocy dobrego psychologa - wola życia, stłumienie lęku, terapia
      duszy - bardzo pomogą w leczeniu ciała. Mój teść sześć lat temu wygrał walkę z
      dość zaawansowaną postacią raka nerki. Do chwili obecnej nie ma nawrotu
      choroby. Rak to jeszcze nie wyrok, nie poddawaj się - walcz!
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 00:15
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=14621742&wv.x=1&a=14622454
      • havlo Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 01:13
        Problem polega na tym, że wszyscy pragniemy "chwilę później". Nie filozofii
        tutaj trzeba, tylko wsparcia...
    • Gość: Imagine do autorki postu IP: *.adsl.navix.net 03.08.04, 01:11
      zajrzyj na strone, ktora Ci podaje. pojedz tam:
      www.chilel-qigong.com/hospital.htm
    • vielonick Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 02:07
      trudno cos napisac, radzic tym bardziej niezrecznie...
      ale skoro tu napisalas:

      nie kazdy rak (nowotwor) to wyrok smierci
      pierwsze na czym sie teraz musisz skupic to leczenie, diagnostyka medyczna,
      rozmowa z kompetentnymi lekarzami, podjecie odpowiedniej terapii
      "póty zycia póty nadziei"
      jestes mloda, silna - nie stoisz na straconej pozycji

      a dlaczego Ty?
      a dlaczego nie...?
    • Gość: Ala Nie boj sie IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.08.04, 04:45
      Nosilas go w sobie przez kilka lat? Skad to wiesz? Jesli wiec wytrzymalas z nim
      te kilka lat to moze lepiej dalej z nim zyc i nic nie robic? Oczywiscie znasz
      szczegoly i podejmiesz wlasna decyzje. Ale czasami chcemy uzdrowic sie szybko i
      skutecznie i wcale na tym nie wychodzimy najlepiej. Ja sama wiele lat temu
      zauwazylam mala brodawke nad moich uchem. Koniecznie chcialam sie jej pozbyc.
      Moje zabiegi doprowadzily do tego ze zaczelo sie to powiekszac. W pewnym
      momencie postanowilam zostawic ja w spokoju i tak sobie zyje z nia juz wiele
      lat. Pozdrawiam cie. Sama czuje sie dzis zdepresjonowana. Moj ojciec trafil do
      szpitala po ataku padaczki. Tak mi go zal. Sytuacja jest okropna. Jest tak
      ciezko chory a tyle w nim wiary i nadzieji. Jutro pewnie spojrzymy na nasze
      problemy inaczej. Czego zycze i tobie i sobie i wszystkim na tym forum
    • Gość: etta Re: Boje sie śmierci IP: 195.94.207.* 03.08.04, 07:44
      Uda Ci się, ponieważ nie masz zamiaru umierać.
      Nie oglądaj się wstecz
      tylko wspólnie z lekarzem planuj
      kurację i nie dopuszczaj do siebie złych myśli.
      pozdrowienia
      • fioolka Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 07:59
        Ktos z Was zapytał jaki to typ nowotwora to ziarnica.
        • milenna5555 Re: Boje sie śmierci 06.08.04, 11:01
          fioolka napisała:

          > Ktos z Was zapytał jaki to typ nowotwora to ziarnica.

          Mój mąż, który nigdy nie chorował, chłop jak dąb, sportowiec, koszykarz, nie
          pijący i nie palący, za namową znajomego zrobił sobie bilans 40 - latka. Coś
          niedobrego odczytano w badaniach. Koniecznie trzeba było je powtórzyć i zrobić
          dodatkowe. Gdy było wiadome, ze jest źle (choć lekarz nam nic wprost nie
          powiedział)inny znajomy lekarz podjął się przeprowadzić badania specjalistyczne
          w renomowanej klinice. By to uczynić, mąż musiał uzyskać skierowanie od lekarza
          pierwszego kontaku. Jako że takiego lekarza nie znał, a poszedłszy do
          przychodni tamtejszy lekarz odmówił mu wydania skierowania, poprosiliśmy
          przyjaciela o pomoc. Ten "załatwił" skierowanie, a gdy mi je wręczał wyszeptał
          trzęsąc się jak w febrze: to jest ziarnica. Wiesz co czułam, bo czujesz to
          samo. Heh, prosiłam Boga o łaskawość... i udało się. Chorobę zdiagnozowano
          jako sarkoidozę. Mąż żyje i ma się dobrze.
          Wierzę, że i Tobie się uda. Serdecznie pozdrawiam.
    • marusia_ogoniok Spoko.... 03.08.04, 09:16
      Po pierwsze, śmierć - na raz sztuka.
      Pomyśl, kiedy opalać się będziesz na niebieskich łąkach lub przypalać beztrosko
      na piekielnym ugorze, że my zostaniemy tu na ziemskim padole w niewolniczym
      upodleniu. Zniewoleni, przypięci pasami bezpieczeństwa do swych fur wozić
      będziemy dupy w poszukiwaniu zdrowej żywności, na chwałę swoją, rodziny i
      ojczyzny.
      Pomyśl też o tych cieniasach co fur nie mają i daleko im do tak wzniosłych
      problemów jak zapinanie pasów, w związku z czym żyją w kompleksach i niemocy
      politycznej....
      Myślenie pozytywne w tym kierunku doda ci wiele sił.....
      Po drugie, odpowiedz mi serio: kto i na jakiej podstawie stwierdził, że
      cyt: "Chorobe nosiłam w sobie kilka lat nie majac o tym pojecia przebiegała
      bezobjawowo" To ważne......!
      • Gość: Luty Re: Spoko.... IP: *.dialup.mindspring.com 03.08.04, 14:15
        Maruska, ja lubliu Tebia i dumaju,
        szto Ty oczien krasiwaja zenszczina....
        To tyle co pamietam z ruskiego, reszty sie domysl....
      • komandos57 Re: Spoko.... 04.08.04, 01:52
        marusia_ogoniok napisała:

        > Po drugie, odpowiedz mi serio: kto i na jakiej podstawie stwierdził, że
        > cyt: "Chorobe nosiłam w sobie kilka lat nie majac o tym pojecia przebiegała
        > bezobjawowo" To ważne......!
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Ona przekonsultuje i Ci napisze.
    • alfika Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 09:27
      myślę, że na początek to normalne przeżywać gniew, żal i bunt
      ale potem - im wcześniej tym lepiej - jest czas na walkę
      masz rodzinę, masz wsparcie, masz masę do zrobienia, więc warto brać za rogi
      wszystko, co przynosi życie i się nie poddawać
      chwile słabości tak, ale nie poddawanie się
      przecież nie zostawisz z tym swoich najbliższych

      dasz radę, tylko znajdź tę siłę w sobie - na pewno ją masz

      ps. i odpowiedz Marusi
    • polgebek Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 14:05
      Zapomnieli niektorzy tylko powiedziec Tobie ze watek podpucha.
    • Gość: Luty Re: Boje sie śmierci IP: *.dialup.mindspring.com 03.08.04, 14:34
      Poczytalem o tej ziarnicy i co znalazlem: "W ogromnym odsetku przypadkow we
      wszystkich stadiach choroby uzyskuje sie calkowite wyleczenie..." -Encyklopedia
      Zdrowia, PWN

      Wszystko bedzie dobrze...zobaczysz..
      • fredzia10 Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 14:46
        Masz prawo się bać, ale nie masz prawa nie walczyć z chorobą i poddać się.
        Walcz o swoje życie !!! Przecież jesteś kochana i kochasz, uda się.
        Człowiek jest silny, wielu się udało pokonać tę chorobę i Tobie też się uda.
        Powodzenia.
    • Gość: wybrana Re: Boje sie śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 14:43
      mam 18 lat i umieram też sie boje ale co z tego padło na mnie nic nie poradze i
      próbuje jakoś wykorzystać te ostatnie cheile mojego krótkiego życia
    • Gość: wybrana Re: Boje sie śmierci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.04, 20:15
      Trzeba się cieszyć z tego co się ma. To bardzo ważne. Choćby się miało
      odrobinę, zawsze będzie to nieskończenie więcej niz nic. Moja rozpacz jest moim
      natchnieniem. Trzeba znajdowac dobre strony we wszystkim nawet w śmierci.
      • psychoguru Wlasciwa postawa 03.08.04, 20:36
        Gość portalu: wybrana napisał(a):

        > Trzeba się cieszyć z tego co się ma. To bardzo ważne. Choćby się miało
        > odrobinę, zawsze będzie to nieskończenie więcej niz nic. Moja rozpacz jest
        > moim natchnieniem. Trzeba znajdowac dobre strony we wszystkim nawet w śmierci.

        Istotnie, to jest wlasciwa postawa. Byc moze nawet bez rozpaczy.
        Niestety tutaj wiekszosc radzi tak jakby chorobe i smierc zawsze dalo sie
        pokonac. To jest rzecz jasna nieprawda. Wobec tego na perspektywa smierci
        trzeba byc przygotowanym.
        • kotka.zielonooka Re: Wlasciwa postawa 03.08.04, 21:17
          Zycie jako smiertelna choroba przenoszona droga plciowa...cos w tym jest ale...
          czasem myslimy sobie: mam dosc chcialbym sie wylaczyc , umrzec, a gdyby cos
          takiego zawislo nad nami na prawde, panika...
          nie wiem co powiedziec, bo rozumiem twoj strach , samam bym sie bala, ale po
          pierwsze trzeba walczyc, w koncu nie ma nic do stracenia i wierzyc, znam pare
          przypadkow tzw beznadziejnych , ktorym to przypadkom (czytaj ludziom) udalo sie
          chorobe zwalczyc, cudem, naprawde , nikt nie dawal im szans a jednak sie udalo,
          bo nie dali sie pookonac chorobie bo wierzyli choc bylo czasem bardzo zle:) i
          naprawde ...udalo sie, medycyna nie jest w stanie tego wytlumaczyc a im sie
          udalo
          fiolka zycze ci odwagi sily i wiary...
          i to, wcale nie tak rzadko, pomaga :)
          naprawde...:)


          Jestem kotem. Mam dziewięć życ...
          Ale nie wiem czy mowilam Wam że osiem juz wykorzystalam :)
          • malvvina Re: Wlasciwa postawa 03.08.04, 22:03
            dzis , wlasnie dzis w pracy przyszla z interesem mloda kobieta - chustka na
            glowie (w stylu woodstock) wysypka plamy na buzi
            no i o tych pryszczach zaczelysmy
            mowi mi ze wszystko zalapuje bo slaba
            wlasnie skonczyla chemie
            rak piersi
            bucha energia
            powiedziala : wykoncze tego raka
            a chemia prosze pani to nic - rzyga sie na umor, reki podniesc nie mozna,
            wykonczenie kompletne ale budzi sie nastepnego dnia- w troche lepszym stanie- i
            mowi - ZYJE;
            Obie bylysmy usmiechniete. Wyszla jak przyszla - raznym krokiem.
            Za kilka tygodni ma seanse napromieniowania.
            Skonczylam.
            Powodzenia dziewczyny.
            • kev1 Re: Wlasciwa postawa 03.08.04, 22:29
              Tak czytam i czytam Wasze posty i nasuwa mi sie pytanie:
              Czy ktos z Was wie coś na temat ziarnicy, słyszał o tej
              chorobie?Czy tak poprostu odpowiadacie dziewczynie o
              chorobie pojecia nie mając?Bardzo mnie to ciekawi.
              Odpowiecie?
              • malvvina Re: Wlasciwa postawa 03.08.04, 22:45
                www.radiobartoszyce.pl/stopa/index.php?tekst=ziarnica_opis

                my mamy do powiedzenia swoje a lekarz swoje
                tu nie ma konsultacji z onkologii

                > Tak czytam i czytam Wasze posty i nasuwa mi sie pytanie:
                > Czy ktos z Was wie coś na temat ziarnicy, słyszał o tej
                > chorobie?Czy tak poprostu odpowiadacie dziewczynie o
                > chorobie pojecia nie mając?Bardzo mnie to ciekawi.
                > Odpowiecie?
      • Gość: bazylia Re: Boje sie śmierci IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 03.08.04, 23:02
        to madre, co napisalas , wybrana

        ale ja mam taka dziwna nadzieje, ot taka mysl mnie naszla, ze to wcale
        niewykluczone, ze napiszesz tu do nas za kilka lat, oszolomiona i rozradowana i
        powiadomisz nas o swoim ...ozdrowieniu (mialam dodac "cudownym", ale byloby to
        bledem)


        usciski :))))
        bazylia
    • fioolka Re: Boje sie śmierci 03.08.04, 23:24
      Po przeczytaniu postu wybranej moja depresja sie pogłębiła.
      Sama przezywam dramat jestem rowniez osobą bardzo młodą.
      Stawianie pytania czemu własnie ja nie ma sensu.
      Tak naprawde nikt z Was tu piszacych nie ma pojecia co psychicznie przezywamy...

      Wybrana to co piszesz brzmi jak poddanie sie jak zaprzestanie jakiejkolwiek
      walki o zycie (mowie o leczeniu)sa ciezkie przypadki ale medycyna nie jest jak
      matematyka nie zawsze 2+2=4 i nie jest bezradna.Ja lecze moja ziarnice i bede
      łapac sie wszystkiego.
      • koncowka Re: Boje sie śmierci 04.08.04, 00:00
        fioolka napisała:

        > Po przeczytaniu postu wybranej moja depresja sie pogłębiła.
        > Sama przezywam dramat jestem rowniez osobą bardzo młodą.
        > Stawianie pytania czemu własnie ja nie ma sensu.
        > Tak naprawde nikt z Was tu piszacych nie ma pojecia co psychicznie
        przezywamy..


        (Widzisz, a ja bym zamienila sie z Toba odrazu. Ja bym chciala umrzec).

        Ale nie o tym chcialam pisac - mowisz ze nie rozumiemy - przeciez sa tutaj
        ludzie ktorym bliscy umarli. rozmawiali z nimi, wiedzieli co czuja.
        Ale jezeli "nikt tutaj nie rozumie" to chyba lepiej byloby skontaktowac sie z
        osobami w Twojej sytuacji. Napewno sa takie grupy. Wiem ze jak ktos z rodziny
        mial raka, to przysylano mu ze szpitala broszurki, gdzie byly dane ludzi w tej
        samej sytuacji(takie grupy wspolmopocy)
        • vielonick Re: Boje sie śmierci 04.08.04, 01:59
          koncowka napisała:

          > (Widzisz, a ja bym zamienila sie z Toba odrazu. Ja bym chciala umrzec).

          co sie stalo...? :(
    • mskaiq Re: Boje sie śmierci 04.08.04, 05:29
      Mysle ze musisz uciekac w milosc do Swojego Dziecka i Meza. Nie mysl o Sobie,
      ta milosc pomoze Ci opanowac strach. Milosc i strach nie moga istniec razem, to
      dwie przeciwne energie.
      Druga sprawa to wiara, musisz wierzyc, masz racje, wiara moze prezyniesc
      ozdrowienie ale musisz wierzyc. Afirmuj ja kiedy ja tracisz w ten sposoib ja
      wzmacniasz.
      Jest jeszcze pytanie czy w Twoim zyciu sa jakies trudne sprawy z przeszlosci,
      cos do czego wracasz, cos co moze Cie meczyc.
      Serdeczne pozdrowienia.
    • psychoguru Postawy zaprzeczajace 04.08.04, 07:58

      Wiekszosc zalecen sprowadza sie do wiary w cuda i taniego optymizmu, w stylu:

      "po pierwsze trzeba walczyc, w koncu nie ma nic do stracenia i wierzyc, znam
      pare przypadkow tzw beznadziejnych , ktorym to przypadkom (czytaj ludziom)
      udalo sie chorobe zwalczyc, cudem, naprawde , nikt nie dawal im szans a jednak
      sie udalo, bo nie dali sie pookonac chorobie bo wierzyli choc bylo czasem
      bardzo zle:) i naprawde ...udalo sie, medycyna nie jest w stanie tego
      wytlumaczyc a im sie udalo"

      Tymczasem rzeczywistosc smierci istnieje i jest powszechna wiec nie ma co
      jej sie zapierac tylko podchodzic realistycznie. Mamy tu do czynienia z
      sytuacja wojskowa na wojnie: walczymy co prawda zdecydowanie i do konca ale
      wiemy tez ze prawdopodobienstwo smierci jest bardzo wysokie.

      Wazna jest wiec terapia smierci by wyeliminowac nieuzasadniony lek.
      Jednoczesnie mozna sie zastanowic jak przygotowac sie z otoczeniem na ten fakt.
      Chodzi o to zeby smierc nadchodzaca byla mozliwie jak najmniejszym problemem
      w stosunku do smierci naglej.
      • havlo Re: Postawy zaprzeczajace 04.08.04, 13:52
        psychoguru napisała:
        > Chodzi o to zeby smierc nadchodzaca byla mozliwie jak najmniejszym problemem
        > w stosunku do smierci naglej.
        Ożesz... tekst znakomity do hospicjum, a nie w tym miejscu... czy ja się
        czepiam?
        Fioolka - walcz! Nie poddawaj się! I pokaż tej wiedźmie w czerni i z kosą na
        ramieniu duuużego waała! Niech sobie poczeka - wieeele lat.
        • Gość: Moni Re: Postawy zaprzeczajace IP: *.telprojekt.pl 05.08.04, 21:08
          Nie wiem Havlo czy mam rację, ale nie pasuje mi to "walcz".
          A Ty Fioolko - chcesz walczyć? Masz siły? Nie wiem po co...
          Śmierć jest nieuchronna, niepokonana i nieubłagalna... Nie da się zwyciężyć.
          Nawet odwlec. Przychodzi wtedy kiedy ma przyjść i koniec. Może jutro, może za
          15 lub 40 lat. Niky z nas nie wie, choć Ty już się spodziewasz. Nie chcę
          uczestniczyć w dodawaniu Ci sił. Dla mnie to kłamstwo. Dla mnie prawda jest w
          oddaniu się tej Pani do syspozycji... zgoda na nią. A wtedy, jako przyjaciółka
          może pobędzie z Tobą obok czekając jeszcze 36 lat? A może zabierze Cię nie wiem
          gdzie na zawsze?
          Pewnie mnie tu za to zlinczują...
          mimo to co myślę - jestem z Tobą
          • vielonick nie lincz 07.08.04, 00:28
            Gość portalu: Moni napisał(a):

            > Nie wiem Havlo czy mam rację, ale nie pasuje mi to "walcz".
            > A Ty Fioolko - chcesz walczyć? Masz siły? Nie wiem po co...

            wg mnie walcz = nie odpuszczaj i podejmij leczenie
            jesli masz zapalenie pluc to bierzesz antybiotyki a nie czekasz na smierc,
            ktora moze przyjsc w kazdej chwili bo zdarza sie, ze ludzie umieraja i na
            zapalenie pluc, ba! umieraja i na powiklania pogrypowe

            czekac (na cokolwiek) mozna wtedy gdy zrobilo sie wszystko co mozliwe
            w innym przypadku to zaniechanie

            fioolko trzymaj sie :)
            coz moze pocieszenie nie na miejscu,
            ale moglo byc znacznie gorzej
    • agaaska Re: Boje sie śmierci 04.08.04, 09:16
      Wpółczuję, życzę sił i wiary w uzdrowienie.
      W wolnej chwili rzuć okiem na tę stronę www.simonton.pl/index.html
      • kev1 Re: Boje sie śmierci 04.08.04, 14:44
        Zadałem Wam pytanie czy wiecie coś na temat ziarnicy złosliwej,
        bo z tego co wiem to choroba która w sporym odsteku
        jest całkowicie uleczalna.Nie czytałem o niej duzo ale wiem ze jej rokowania
        róznią sie troche od innych typów
        chłoniakow i nowotworów złosliwych.
        Wydaje mi sie ze nic nie wiecie na temat choroby a nowotwór kojarzy Wam sie z
        wyrokiem.
        • komandos57 blef jak 100 kutasow. 05.08.04, 02:24
          Choroba ci sie poglebila.Po przeczytaniu wpisow.....zesrac sie mozna.
    • Gość: Luty Re: Boje sie śmierci IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 02:35
      No co ty, w teatrze nigdy nie byles...?
      • komandos57 Re: Boje sie śmierci 05.08.04, 02:37
        Gość portalu: Luty napisał(a):

        > No co ty, w teatrze nigdy nie byles...?
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        Ty przychodze miedzy innymi na twoja gre.Tragikomiczna.
        Jakos tam.......bal bym sie mowic i tragedii......kpiac z niej.
        • Gość: Luty Re: Boje sie śmierci IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 02:48
          Zycie to teatr...!
          Niech zyje komedia...niech zyje tragedia...!
          Hej! Niech zyje DRAMAT...!
          • komandos57 Re: Boje sie śmierci 05.08.04, 02:51
            Gość portalu: Luty napisał(a):

            > Zycie to teatr...!
            > Niech zyje komedia...niech zyje tragedia...!
            > Hej! Niech zyje DRAMAT...!
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            Znasz piekna piesn "Panie madlitwa slow"? Znasz?
            • Gość: Luty Re: Boje sie śmierci IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 02:56
              No kurna nie znam...zanuc...
              • komandos57 Re: Boje sie śmierci 05.08.04, 03:04
                Gość portalu: Luty napisał(a):

                > No kurna nie znam...zanuc...
                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                Kiedy bylem w Polsce,staralem sie chodzic do Kosciola ze wzgledu na te piekna
                piesn.Jest piekna.Jutro wejde na net i ......mam kontakt z tamtejszym kims i
                poda mi slowa.Grasz na organach?
                • Gość: Luty Re: Boje sie śmierci IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 03:08
                  No jasne , ze gram...na wlasnych organach wewnetrznyych..
                  Zagrac Ci na watrobie czy sledzionej...?
                  • komandos57 Re: Boje sie śmierci 05.08.04, 03:11
                    Gość portalu: Luty napisał(a):

                    > No jasne , ze gram...na wlasnych organach wewnetrznyych..
                    > Zagrac Ci na watrobie czy sledzionej...?
                    xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                    Zes paskudny straszliwie.I zawsze masz kosmate mysli.Ja o organach a ty o dupie
                    maryni.Organy,rozumiesz?
                    • Gość: Luty Re: Boje sie śmierci IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 03:22
                      No jasne, ze rozumiem, ale na prawdziwych organach koscielnych to nie gram...
                      To co,nie dasz mi tej pisni...?
                      • komandos57 Re: Boje sie śmierci 05.08.04, 03:25
                        Gość portalu: Luty napisał(a):

                        > No jasne, ze rozumiem, ale na prawdziwych organach koscielnych to nie gram...
                        > To co,nie dasz mi tej pisni...?
                        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                        Postaram sie o slowa.Napisze dla tych niedowiarkow co kublami swinsto jakies
                        zra,myslac ze sa malpami.Tak cichusko,sadze ze Imam tego nie spostrzeze.
                        • Gość: Luty Re: Boje sie śmierci IP: *.dialup.mindspring.com 05.08.04, 03:39
                          Imamm, ten mrowkojad, nie tylko spostrzeze,
                          ale i pozre i sie oblize glosno...
    • komandos57 A ten durny Vlad tyle linek jej dal. 05.08.04, 03:19
      Posrac sie mozna,na 3 zagon.
    • Gość: monika Re: Boje sie śmierci IP: 155.158.88.* 06.08.04, 19:59
      boisz się śmierci..dlaczego? To proste, bo kochasz życie!Masz jego sens,dla
      kogo żyć, ale co teraz..?Może to tylko taka próba dla Ciebie,może ma Cię czegoś
      nauczyć..? Ważne, byś tym bardziej cieszyła się każdym darowanym dniem i dawała
      jak najwięcej siebie innym! Powodzenia! Rozumiem Cię...
    • leksheygyatso warto szukac zrozumienia i pomocy 07.08.04, 08:35
      "Nic nie jest przypadkowe. Wszystko posiada karmiczną przyczynę: to co znamy
      lub czego nie znamy, gdzieśmy się urodzili, jak wyglądamy, czy jesteśmy
      szczęśliwi lub smutni, każda choroba, nawet wszelkie odcienie kolorów na
      ogonie koguta. Nasze obecne ciało jest produktem wcześniejszej karmy (naszych
      czynów i myśli) i właśnie teraz stwarzamy jej przyszłe skutki. (...).
      Posiadamy wspólną karmę z tymi, których lubimy lub nie lubimy, z tymi z
      którymi mamy wypadki, lub czyimi dziećmi albo rodzicami jesteśmy. Ta karma,
      dobra lub zła, jest przyczyną tego że mamy dobrą żonę, hałaśliwego sąsiada,
      czy kochających rodziców. Jest ona owocem naszych wcześniejszych słów, myśli
      i czynów, które obecnie dojrzewają. Nasze reakcje na te wydarzenia będą z
      kolei w tym, lub innym życiu, kiedy odpowiednie warunki się zgromadzą,
      przyczyną doświadczenia czegoś przyjemnego, lub nieprzyjemnego. Zazwyczaj
      działania karmy są dla nas trochę niejasne, gdyż jednocześnie zbieramy dobre
      i złe skutki. Nasze działania są kierowane niewiedzą i dlatego przeważnie
      pomieszane. Stąd może trudno zobaczyć jak te prawa działają. (...).
      Przyszłość zależy od teraz i jedynym sposobem zatrzymania cierpienia jest
      powstrzymanie się od popełniania dziesięciu splamionych działań: nienawiści,
      pożądania, głupoty, a następnie gniewu i zazdrości, chciwości i skąpstwa,
      dumy i egoizmu,. Te z kolei wyrażają się w dziesięciu niezdrowych działaniach
      ciała, mowy i umysłu, zabijaniu, kradzieży, seksualnym nadużyciu, kłamstwie,
      obmawianiu, gadulstwie i szorstkiej mowie, zawiści, złej woli i fałszywych
      poglądach. Te działania są złe, ponieważ prowadzą do cierpienia. To czego nie
      życzymy sobie i naszym bliskim, powinniśmy unikać aby nie czynić innym.
      Zamiast tego dobrze jest czynić dziesięć pozytywnych działań będących
      przeciwieństwem złych.
      chronić życie innych istot
      być hojnym na wszystkich poziomach
      posiadać właściwą aktywność seksualną
      mówić prawdę
      mówić tylko wtedy gdy zachodzi tego konieczność
      rozprzestrzeniać zgodę
      mówić uprzejmie
      być zadowolonym z własnego losu
      posiadać współczucie dla wszystkich istot
      posiadać wiarę w praktykę Nauk.
      (...)
      Jeśli często chorujemy, musimy pilnować się, by nie zabijać nawet insektów.
      Jeśli nie mamy nigdy czegoś dosyć, musimy unikać brania tego czego nam nie
      dano.
      Jeśli mamy problemy z współmałżonkiem, musimy wystrzegać się niewłaściwych
      zachowań seksualnych.
      Jeżeli nikt nam nie wierzy, musimy czynić wszystko, żeby unikać kłamania.
      Gdy nikt nas nie słucha, musimy wystrzegać się skłonności do bezmyślnego
      gadulstwa.
      Gdy jesteśmy bardzo samotni musimy pilnować się by nie mówić źle o innych.
      Gdy nigdy nie jesteśmy zadowoleni z tego, co otrzymujemy, musimy usunąć
      zazdrość z naszego umysłu. Gdy jesteśmy pogardliwie traktowani, to nie wolno
      nam reagować uczuciem złej woli, a gdy jesteśmy głupi, to musimy starać się
      ze wszystkich sił unikać złych poglądów.
      www.dharma.pl/index_autorow/k/kalu_4podst_med.html
      Kalu Rimpoche
      Od siebie
      jeśli Pani list nie jest żartem to najważniejszy jest rzetelny osąd sytuacji.
      jaki to nowotwór?
      W któej fazie?
      czy zrobiła pani wszystkie mozliwe badania?
      i zasięgneła opinii 3-4 niezaleznych ekspertów najlepiej osób specjalizujących
      sie akurat w tym nowotworze(i wazne jakie maja doświadczenie i staż tyyuł
      naukowy)?
      bez tej informacji trudno radzić co dalej.
      Bardzo ważne są rokowania jak rzowija sie choroba jak jest silna i jakie sa
      ro0kowania na przyszłośc medyczne.
      Tylko wtedy mozna będzioe cos robic dalej np. spróbować metod alternatywnych.
      Odradzam jednak wydawanie pieniędzy na bioenergoterapeutów i polaków którzy
      oszukuja cięzko chorych.
      Jak Pani juz zdazyła sie zorientowac z mojego listu uważam ze choroba ma
      podłoże duchowe dlatego bardzo wazne jest przyjęcie jej na spokojnie.
      Próbowanie pogodzenia sie i zrobienia wszystkiego co w pani mocy dla zdrowia
      ale tez dla ducha.Kontakt z tradycją duchową do której ma pani zaufanie.
      Może tutaj zaniedbała pani cegos.
      Jeśli jest Pani katoliczka polecam generalny rachunek sumienia spowiedź
      generalna z całego życia.sakramenty.Codzienna Msza.Modlitwa.
      Nie ze stanie sie cud ale pogodzenie z zsamym soba i Bogiem zdanie się na Niego
      wtedy NAPEWNO PRZYJDZIE ZRoZUMIENIE.warto też w Pani intencji odprawics erie
      Mszy.Wspomóc jakąs akcje charytatywną może na dzieci umierające na traka w
      chospicjum.
      Napewno polecam też szukanie stałego spowiednika.
      Ale tez kontakt z psychologiem.
      polecam
      Laboratorium Psychoedukacji(proszę zadzwonic do sekretariatu to wskazą pani
      kogos bliżej Pani miejsca zamieszkania jesli nie jest pani z wawa)
      03-932 Warszawa
      ul. Katowicka 18

      TELEFONY:
      (022) 617-61-64
      (022) 616-13-72
      0501-201-490

      FAX
      (022) 617-24-52

      Co do zdrowia i leczenia środkami naturalnymi to po wszystkich ww. krokach
      polecam kontakt
      z uczniem lekarza J.S.Dalajalamy
      Dr Ven. Tenzin Jangchub jest uczniem Dr. Ven.Yeshi Dhoondena osobistego lekarza
      Jego Świątobliwości Dalaj Lamy .
      KONTAKT :
      tel. dla pacjentów
      posługujących się
      językiem ang.
      z Warszawy
      tel. ( 022 ) 620 69 66
      tel. kom. 0693 616 890
      rejestracja : pon. - czw.
      w godz. 16.00 - 21.00

      tel. dla pacjentów
      posługujących się
      językiem pol.
      z Warszawy
      tel. kom. 0601 283 875
      rejestracja : pon. - czw.
      w godz. 16.00 - 21.00



      tel. dla pacjentów
      posługujących się
      językiem pol.
      z Rzeszowa
      ( 017 ) 871 75 81
      rejestracja : pon. - czw.
      w godz. 16.00 - 21.00


      tel. dla pacjentów
      posługujących się
      językiem pol.
      z Krakowa
      ( 012 ) 425 83 83
      tel. kom. 0601 699 241
      rejestracja : pon. - czw.
      w godz. 16.00 - 21.00

      Lekarz ten ma wielkie doświadczenie a zioła sa przygotowywane przez osoby
      gleboko religijne z intencja pomagania wszystkim chorynm.
      Zyczę wszystkiego nalepszego lekshey


      • psychoguru Wymieszac wszystko do qpy 07.08.04, 09:27
        leksheygyatso napisał:

        > "Nic nie jest przypadkowe. Wszystko posiada karmiczną przyczynę: to co znamy
        > lub czego nie znamy, gdzieśmy się urodzili, jak wyglądamy, czy jesteśmy
        > szczęśliwi lub smutni, każda choroba, nawet wszelkie odcienie kolorów na
        > ogonie koguta. Nasze obecne ciało jest produktem wcześniejszej karmy (naszych
        > czynów i myśli) i właśnie teraz stwarzamy jej przyszłe skutki. (...).

        > Przyszłość zależy od teraz i jedynym sposobem zatrzymania cierpienia jest
        > powstrzymanie się od popełniania dziesięciu splamionych działań: nienawiści,
        > pożądania, głupoty, a następnie gniewu i zazdrości, chciwości i skąpstwa,
        > dumy i egoizmu,. Te z kolei wyrażają się w dziesięciu niezdrowych działaniach
        > ciała, mowy i umysłu, zabijaniu, kradzieży, seksualnym nadużyciu, kłamstwie,
        > obmawianiu, gadulstwie i szorstkiej mowie, zawiści, złej woli i fałszywych
        > poglądach. Te działania są złe, ponieważ prowadzą do cierpienia. To czego nie
        > życzymy sobie i naszym bliskim, powinniśmy unikać aby nie czynić innym.
        > Zamiast tego dobrze jest czynić dziesięć pozytywnych działań będących
        > przeciwieństwem złych.
        > jeśli Pani list nie jest żartem to najważniejszy jest rzetelny osąd sytuacji.
        > jaki to nowotwór?
        > W któej fazie?
        > czy zrobiła pani wszystkie mozliwe badania?
        > i zasięgneła opinii 3-4 niezaleznych ekspertów najlepiej osób
        specjalizujących
        > sie akurat w tym nowotworze(i wazne jakie maja doświadczenie i staż tyyuł
        > naukowy)?
        > bez tej informacji trudno radzić co dalej.
        > Bardzo ważne są rokowania jak rzowija sie choroba jak jest silna i jakie sa
        > ro0kowania na przyszłośc medyczne.
        > Tylko wtedy mozna będzioe cos robic dalej np. spróbować metod alternatywnych.
        > Odradzam jednak wydawanie pieniędzy na bioenergoterapeutów i polaków którzy
        > oszukuja cięzko chorych.
        > Jak Pani juz zdazyła sie zorientowac z mojego listu uważam ze choroba ma
        > podłoże duchowe dlatego bardzo wazne jest przyjęcie jej na spokojnie.
        > Próbowanie pogodzenia sie i zrobienia wszystkiego co w pani mocy dla zdrowia
        > ale tez dla ducha.Kontakt z tradycją duchową do której ma pani zaufanie.
        > Może tutaj zaniedbała pani cegos.
        > Jeśli jest Pani katoliczka polecam generalny rachunek sumienia spowiedź
        > generalna z całego życia.sakramenty.Codzienna Msza.Modlitwa.
        > wtedy NAPEWNO PRZYJDZIE ZRoZUMIENIE.warto też w Pani intencji odprawics erie
        > Mszy.Wspomóc jakąs akcje charytatywną może na dzieci umierające na traka w
        > chospicjum.
        > Napewno polecam też szukanie stałego spowiednika.
        > Ale tez kontakt z psychologiem.
        > polecam
        > Laboratorium Psychoedukacji(proszę zadzwonic do sekretariatu to wskazą pani
        >> Co do zdrowia i leczenia środkami naturalnymi to po wszystkich ww. krokach
        > polecam kontakt
        > z uczniem lekarza J.S.Dalajalamy
        > Lekarz ten ma wielkie doświadczenie a zioła sa przygotowywane przez osoby
        > gleboko religijne z intencja pomagania wszystkim chorynm.
        > Zyczę wszystkiego nalepszego lekshey

        Njlepiej wszystko wymieszac do qpy: karme, katolicyzm, badania lekarskie,
        ucznia dalajalamy, ziola, lekarstwa i razem to zazywac. Nie wiadomo tylko
        dlaczego bioenergia jest be.

        Dowiadujemy sie tez ciekawej rzeczy: to ze w komorkach popieprzylo sie cos z
        genami i DNA wiec zaczely sie rozmnazac jak szalone to problem duchowy. Czyli
        atomy i zwiazki chemiczne maja problemy duchowe.
        • vielonick psychoguru 08.08.04, 03:14
          a slyszales o osobowosci typu A, B, C i prawdopodobienstwie zapadania na
          choroby w zwiazku z tym?
          i jaki ma to zwiazek z genami?

          ziola na raka nie pomoga ale zazywajac je spokojniej sie umiera
          czlowiek nie czuje sie bezradny i do konca ma swiadomosc, ze cos robi
          oczywiscie, nie pisze o autorce watku ale ogolnie
          nikomu smierci ani chorob nie zycze
          a autorka ma duze szanse na wyzdrowienie
          wierze, ze jej sie uda :)


          ps. oszusci sa be
          • psychoguru vielonick 08.08.04, 08:22
            vielonick napisała:

            > a slyszales o osobowosci typu A, B, C i prawdopodobienstwie zapadania na
            > choroby w zwiazku z tym? i jaki ma to zwiazek z genami?

            Oczywiscie ze osobowosc jak i zapadalnosc na choroby zaleza od genow. Pytanie
            czy jest tu zleznosc od swiata duchowego. Geny to chemia, system odpornosciowy
            to chemia. Wiec w koncu chemia decyduje o tym ze cos sie pociapcialo w genach
            i komorki sie rozmnazaja bez kontroli. Jest pewne ze w przyszlosci ludzie znajda
            srodki by te komorki kontrolowac rylko ze ta chemia jest tak skomplikowana ze
            moze to zabrac duzo czasu.

            > ziola na raka nie pomoga ale zazywajac je spokojniej sie umiera
            > czlowiek nie czuje sie bezradny i do konca ma swiadomosc, ze cos robi

            ziola sa tu malo istotne, jest pelno roznej chemioterapii, mozna tym
            komorkom przywalic promieniami ale w koncu mozliwosci sa ograniczone
            i nie ma co sie oszukiwac.

            > oczywiscie, nie pisze o autorce watku ale ogolnie nikomu smierci ani chorob
            > nie zycze a autorka ma duze szanse na wyzdrowienie wierze, ze jej sie uda :)
            > ps. oszusci sa be

            Wiara jest zawsze bardzo milutka ale jakby kazdemu sie udawalo to bylby raj
            a w koncu nikomu sie nie udaje hehe.
      • komandos57 Re: warto szukac zrozumienia i pomocy 07.08.04, 21:22
        glup napisał:

        > "Nic nie jest przypadkowe. Wszystko posiada karmiczną przyczynę: to co znamy
        > lub czego nie znamy, gdzieśmy się urodzili, i polaków którzy
        > oszukuja cięzko nalepszego lekshey
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        A do Tworek telefonik moze znasz?
        • Gość: Pal Vladovnik Upośledzony geju pt komandos ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.08.04, 23:10
          :D

          Daję głowę, że ty, kozojebco, /ojcze kozogłupa :D/ jako stały kuracjusz
          szpitala w Tworkach zapewne wyrecytujesz wzmiankowany numer telefonu, obudzony
          celnym kopniakiem w środku nocy...

          :D


          ps.
          Jak tam twoja zona - koza" Nostra" ?
          Jak twój syn - kozogłup ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka