boje-sie-boje
26.11.13, 09:54
Jedno wiem juz sie nigdy do niego nie odezwe. Juz sama się boję czy to ze mną jest wszystko w porzadku. W zeszlym rok rozstalam sie z chlopakiem i faktycznie to wszystko bardzo mocno przezylam chociaz to ja bylam ta ktora nie chce tego ciagnac. Po tym byl chyba jakis delikatny epizod depresji, nie mialam mysli samobojczych ale wstawanie z lozka bylo problemem, wyjscie na spacer, plakalam ze juz na zawsze zostane sama, a jestem mloda niedawno skonczylam studia , troche ponad rok temu. I wtedy spotkalam mojego kolege z ktorym chodzilam do liceum i ktory zawsze mi sie podobal...zauroczylam sie i chyba chcialam na sile wejsc znowu w jakis zwiazek, tak mi bylo zle samej. I tak zaczelam pisac z tamtym chlopakiem na facebooku- bo nie bylo go w polsce. A jak dalam mu znac, ze chyba sie zauroczylam i juz z wiadomosciami przesadzilam to mnie zablokowal, grozac stalkingiem. Mamy jedna wspolna kolezankę. Dałam spokój, sama wyprowadziłam się w nowe miejsce na staz, 400km od mojego miejsca zamieszkania z mysla, ze poznam jakies nowe towarzystwo. W mikolaja szlam sobie do sklepu zadowolona i tu nagle ni z gruszki ni z pietruszki pojawia sie ten kolega z ktorym pisalam na facebooku, ktoiry mnie zablokował. Nie bylam w 100% pewna czy to on bo po pierwsze widzielismy sie tylko w wakacje przelotem, a wsumie od liceum nie mielismy kontaktu- sama nie wiem czemu sie zauroczytlam, chyba chcialam szybko zabic samotnosc po rozpadzie zwiazku. I mam coraz wieksza pewnosc, ze to byl on, wiec sobie jeszcze bardziej wkrecilam, ze mu zalezy przyjechal moze nie mial smialosci zagadac. Takich dziwnych zbiegow okolicznosci do teraz bylo mnostwo. Kilka razy go spotykałam, jakby chcial mi dac nadzieje, zebym czasem sie nie oduroczyla ale nic wiecej, ostatnim razem w tym miesiacu jak szlam na kurs jezykowy= nie wiem czemu ja nie zagadauje, po prostu tez nie bylam pewna w 1momencie, ze to on, po drugie ja juz chyba powoli zaczynam sie tegvo bac, bo sytuacja mnmie przerasta. Na facebooku wrzuca muzykę z lat moich licealnych, która mówiłam, ze bardzo lubię. Wrzuca do ulubionych książek, ksiazki które mówiłam ze lubię. Jestem pewna, ze juz na studiach jezdził za mną na 3roku na rajdzie był- jakj mówię nie wiem jak to mozliwe, ze od razu go nie poznałam ale mielismy ze soba tylko stycznisc jako 16latki, kilka miesiecy potem nasze drogi sie rpozeszly, byl na 4 roku u mnie na juwenaliach. Teraz ted wszystkie zbiegi okolicznosci ale to jest takie celowe- zebym sie domyslila, ze to on, zebym sobie pomyslala, ze moze mu zalezy ale tylko tyle. Napisałam do niego zeby sie wiecej do mnie nie zblizal, to napisal do mnie, ze to on pojdzie na policje bo znowu zaczynam i napisal do mojej kolezanki sugerujac ze jestem chora psychicznie i powinna mi pomoc, bo go nigdzie nie bylo. Czyli po prostu zrobil ze mnie psycholkę, ze abolutnie go nigdzie nie bylo. A ze moje zeznania brzmia nawet malo wiarygodnie, byl u mnie ale nie zagadalam bo nie bylam pewna czy to on....wiem, ze brzmi to jak jakas paranoja albo serio jakas psychiczna choroba ale to on jest winny! nie ja! po co za mna lazi, daje mi nadzieje...a na koniec odwraca ze jestem chora psychicznie. Wiem juz, ze nigdy wiecej do niego nie napisze. Nigdy.....ale ja naprawde nie wiem o co mu chodzi. Nawet wyjechał w miejsce o którym marzyłam jako 16latka i mu o tym mówiłam i teraz wlasnie tam sobie mieszka, akurat jak zaczelismy sie kontaktowac to tam wyjechal. Moze faktycznie to zbiegi okolicznosci. Ale nie rozumiem tego czemu on chce ze mnie warioatke zrobic jak mu tylko napisalam ze nie zycze sobie zeby za mna chodzil. I faktycznie nie mam zadnych dowodów. A moze na serio zaczynam miec jakas schizofrenie czy paranoję...ale naprawde jestem pewna, nastepnym razem smartfon, kamerka. Nawet ta moja kolezanka wierzy jemu, a nie mi. Sama bym zapewne nie uwierzyła. I po co on to robi? dalby mi swiety spokoj, p[ewnie bylabym juz w jakims zwiazku, a narobil nadziei a teraz zrobil na chora psychiucznie. Jedyny dowod mam, ze byl na rajdzie bo poznal tam kolezankę od kolezanki i to moge udowodnic. Studiowalismy w zupelnie innych miastach 300km od siebie, przed rajdem dostawalam anonimowe smsy co planuje robic w majówkę, a potem, że ten ktoś jest mną zafascynowany. Smsów juz nie mam ale ze był mogę udowodnic dzieki kolezance. Ale po co to wszystko??zeby teraz straszyc mnie policja jak odwzylam nsie napisac i robic za psychicznie chora....ja juz boje sie tego wszystkiego.