Dodaj do ulubionych

Tzw. 'solidarność jajników'

01.01.14, 14:45
Wierzycie w to, że kobiety sa między soba solidarne? Czy wręcz odwrotnie, ściągaja sie w dół?

Czy chciaż czasmi bywają solidarne, np. w przypadku przyjaciółek?
Obserwuj wątek
    • hansii Re: Tzw. 'solidarność jajników' 01.01.14, 14:58
      mona.blue napisała:
      > Wierzycie w to, że kobiety sa między soba solidarne? Czy wręcz odwrotnie, ściąg
      > aja sie w dół?
      > > Czy chciaż czasmi bywają solidarne, np. w przypadku przyjaciółek?

      Nie sa solidarne. Chetnie sie podgryzaja...
      ale sa solidarne w jednym: gdy facet ma zone i kochanke - to inne kobiety zonie zawsze o tym chetnie doniosa.

      mezczyzni takiego swinstwa innym mezczyznom raczej nie robia.
      dla nich posiadanie przez kolege kochanki - to raczej powod do (pozytywnej) zazdrosci.
      • clarissa3 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 01.01.14, 15:07
        ja zawiodlam sie na kazdej - realizowanie wlasnych potrzeb jest ogromnie trudne. Nie spotkalam kobiety ktora podalaby mi reke w tym - zawsze 'wiedzialy' lepiej ode mnie czego ja potrzebuje, i dzialaly wedle wlasnych wizji wielokrotnie podstawiajac mi nogi, glownie plotkarstwem i pomowieniami. Chcialy bym robila tak jak one. Niezalezna kobieta dziala jak czerwona plachta na byka na wiele kobiet. Ciekawam dlaczego...?
        • hansii Tzw. (negatywna) 'solidarność jajników' 01.01.14, 15:14
          clarissa3 napisała:
          > t. Ciekawam dlaczego...?


          Ty viesz, dlaczego :)

          solidarnosc mezczyzn (zazwyczaj) jest pozytywna.
          - wzorowac sie na lepszych i ich nasladowac.

          solidarnosc kobiet jest negatywna:
          te lepsze (konkurentki w dostepie do chlopa i pieniedzy) sie UDUPIA :)
          • mona.blue Re: Tzw. (negatywna) 'solidarność jajników' 01.01.14, 15:23
            hansii napisał:


            > solidarnosc mezczyzn (zazwyczaj) jest pozytywna.
            > - wzorowac sie na lepszych i ich nasladowac.
            >
            > solidarnosc kobiet jest negatywna:
            > te lepsze (konkurentki w dostepie do chlopa i pieniedzy) sie UDUPIA :)

            masz niestety rację
          • clarissa3 Re: Tzw. (negatywna) 'solidarność jajników' 01.01.14, 15:28
            wiesz wiem i nie wiem - ze brak jest pozytywnych wzorow, w przypadku kobiet, to fakt i wlasciwie jedynie role rozrodczo / dekoracyjne sa ogolnie dostepne do powielania - nie jak w przypadku facetow ktory roznych rol maja wzorow miltum. Ale z drugiej strony, jak niby nowe wzorce maja sie wyksztalcic jesli odmiennos drogi budzi az taka zawisc ze ja niszczy juz w zarodku?

            Zbyt wiele kobiet jest zniechecanych juz za mlodu - przez inne kobiety!

            • hansii ja tam chetnie zachecam kobiety... 01.01.14, 20:32
              clarissa3 napisała:
              Zbyt wiele kobiet jest zniechecanych juz za mlodu - przez inne kobiety!


              do pozytywnych dla obu stron dzialan...
              viem, marne pocieszenie...
              ale zawsze :)
      • mona.blue Re: Tzw. 'solidarność jajników' 01.01.14, 15:37
        hansii napisał:
        >
        > Nie sa solidarne. Chetnie sie podgryzaja...

        Wiem cos o tym, straciłam kiedyś prace przez wredne babsko, które udawało moja koleżankę, wyciągało ze mnie opinie na rożne tematy, m.in pracy, szefowej, mojego życia, a potem dzieliła sie tym wszystkim z szefowa, które zreszta mi o tym powiedziała
        a jak przyszło do zwolnień to ja byłam pierwsza
        • clarissa3 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 01.01.14, 15:43
          tak, relacje w miejscach pracy to klasyczny przypadek - niech no ktoras awansuje to reszta kobiet juz jej 'pokaze kim jest', intensywnie wersje miedzy soba za plecami ustalajac... :(
    • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 01.01.14, 16:58
      > Wierzycie w to, że kobiety sa między soba solidarne? Czy wręcz odwrotnie,
      > ściągaja sie w dół?

      Jedno i drugie. Podobnie jak faceci
    • liluchna77 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 01.01.14, 17:03
      w wątku obok ją widać wolę chłopów
    • paco_lopez Re: Tzw. 'solidarność jajników' 01.01.14, 18:51
      Napewno konkurujecie ostro tylem
    • mouse13 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 19:14
      Te kulturalne i wykształcone starają się być solidarne, nie podkładać świń, pomagać sobie nawzajem, jednak z każdej kobiety wychodzi czasem jędza wobec drugiej kobiety, potrafią też zwalczać się w sposób prawie niezauważalny pozornie będąc wobec siebie przyjacielskie. Generalnie wolę towarzystwo mężczyzn,przy nich czuję się swobodnie a z kobietami zawsze muszę być czujna żeby nie stać się ich wrogiem.
      • azul_anil Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 19:23
        mouse13 napisała:

        > Te kulturalne i wykształcone starają się być solidarne, nie podkładać świń, pom
        > agać sobie nawzajem, jednak z każdej kobiety wychodzi czasem jędza wobec drugie
        > j kobiety, potrafią też zwalczać się w sposób prawie niezauważalny pozornie będ
        > ąc wobec siebie przyjacielskie. Generalnie wolę towarzystwo mężczyzn,przy nich
        > czuję się swobodnie a z kobietami zawsze muszę być czujna żeby nie stać się ich
        > wrogiem.

        Prawda. Z mężczyznami nawet jeżeli praca wymaga potyczek:), to są one zupełnie inne.

        W sprawach niezwiązanych z pracą bywa inaczej. Ale rzadko.

        Solidaryzują się może w sytuacjach "przeciw czemuś" [tak ogólnie pisząc].
      • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 19:30
        > potrafią też zwalczać się w sposób prawie niezauważalny pozornie będąc wobec siebie
        > przyjacielskie

        Chyba faceci mają tak samo, tylko nawet tego nie zauważają, robią to w dużej mierze nieświadomie. No, może wśród kobiet jest więcej pasywnej-agresji i udawania przyjaźni z uśmiechem na twarzy, faceci częściej wprost okażą sobie niechęć i wychodzą na mordobicie, ale w XXI wieku to się zrównuje, kultura wymusza ukrywanie agresji też wśród facetów.

        Z drugiej strony. Czemu się dziwić. Faceci rywalizują o względy kobiet, kobiety o względy facetów, a osobniki tej samej płci są rywalami, pomijając kobiety po menopauzie - swoją drogą sens ewolucyjny wykształcenia menopauzy może właśnie wiązał się z tym, że kobieta po menopauzie przestaje być rywalką i zaczyna bardziej pomagać swoim dzieciom.
        • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 19:54
          kobieta po menopauzie przestaje być rywalką i zaczyna bardziej pomagać swoim dzieciom

          a przed menopauzą kto dziećmi się zajmuje??
          otóż jest chyba odwrotnie niż piszesz, gdy dzieci wyfruną z gniazda kobiety mogą żyć tylko dla siebie, "inwestować" w siebie, kobiety po menopauzie nadal są atrakcyjne!! (choć wiadomo, dla równolatków)
          • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 20:09
            > a przed menopauzą kto dziećmi się zajmuje??

            Słonko, ja pisałem czemu (prawdopodobnie) wy-ewoluowała menopauza u naszych dzikich przodków.
            • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 20:16
              czemu (prawdopodobnie) wy-ewoluowała menopauza u naszych dzikich przodków.

              pewnie dlatego, że gdyby kobiety mogły rodzic dzieci do końca życia, to kto by dzieci wychowywał, gdyby ich życie się skończyło (tych kobiet)?? z wiekiem tez człowiek ma mniej sił
              • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 20:20
                to co piszesz trochę brzmi, jakby życie kobiet ograniczało się do (kręciło jedynie wokół) wydania potomstwa, a to chyba nie jest jedynym celem życia człowieka...
                • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 20:28
                  ...celem i sensem
                • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 20:31
                  Z punktu widzenia psychologii ewolucyjnej (czy ogólnie: ewolucji) wygląda to tak, że celem każdego zwierzęcia, włącznie z człowiekiem, jest przekazać geny dalej i każdy "bajer" służy maksymalizacji przekazania swoich (lub ew. podobnych - grupy) genów.

                  Lubię podejście ewolucyjne, bo tłumaczy wiele rzeczy na sucho, naukowo, zwięźlę, bez bajek o dobrze/złu/bogu/diable/etc.

                  A to jaki my sobie cel życia znajdziemy/obierzemy/wymyślimy, to już inna bajka. Można widzieć diabła w strachu i boga w miłości. Można też wyjść z filozofii buddyjskiej i próbować powstrzymać pragnienia, uśpić emocje i znaleźć w tym jakiś spokój i cel. Co kto lubi.

                  Uważam, że jakimś celem ludzkości jest też dążyć do tego aby było mniej cierpienia, a więcej radości, spokoju, zrozumienia, akceptacji, itp. ale nie zmienia to faktu, że pod spodem jest siła bezdusznej ewolucji. Na którą co prawda wpływamy znacznie, choćby wyborem partnerów.
                  • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 20:38
                    Człowiek ma więcej potrzeb niż jedynie zaspokojenie głodu, snu, popędu płciowego. Dlatego też sens życia ludzi jest inny niż zwierząt.
                    • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 20:50
                      Celem gatunku ludzkiego jest przetrwać. Ale może też i zmieniać świat, w którym trwamy. Nie wiem. W jakimś celu dostaliśmy rozum. Dostaliśmy uczucia wyższe. A w związku z tym więcej potrzeb i pragnień mamy.
                    • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 21:22
                      Homo sapiens to też zwierzę. W dodatku zadufane dość w sobie, egoistyczne i narcystyczne, nie potrafiące zrozumieć języka delfinów, ale chełpiące się byciem lepszym niż inne zwierzęta. W przeludnianiu i niszczeniu tej planety to faktycznie przodujemy.

                      Nie zdziwiłbym się jakby delfiny miały więcej uczuć wyższych niż my. Wiele zwierząt wokół nas ma bogate życie socjalne i dużą wzajemną wymianę informacji. Tymczasem jesteśmy tak zadufani w sobie i zajęci pierdołami np. w TV, że nawet języka psa/kota w domu mało właścicieli dobrze rozumie, a co dopiero np. ptaków ćwierkających za oknem, które również wymieniają informacje, próbują się przekonać, podrywają się, odstraszają, ostrzegają, itd.

                      Jesteśmy integralną częścią tego świata i z punktu biologii należymy do świata zwierząt.
                      Kto jak kto, ale Ty to powinnaś wiedzieć lepiej ode mnie.

                      Sens życia mamy taki sam jak zwierzęta, bo nimi jesteśmy. Jeśli kiedyś wyginiemy, np. z powodu wirusa, przeludnienia i braku żywności, czy znokautujemy się bronią atomową, to zostaną prostsze zwierzęta, choćby karaluchy czy chociaż bakterie, a z nich znowu będą ewoluować bardziej skomplikowane organizmy, m.in. takie jak my. Jesteśmy częścią tego świata, nie pojawiliśmy się tu z zewnątrz, tylko wyewoluowaliśmy.

                      Wierzę, że gdzieś jest w tym głębszy sens, że dążymy do lepszego świata, budujemy wspólne ten lepszy świat, ale dojdziemy tam poprzez pokojową współpracę, zrozumienie i spoglądanie prawdzie w oczy.
                      • clarissa3 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 21:31
                        Wierzę, że gdzieś jest w tym głębszy sens, że dążymy do lepszego świata, budujemy wspólne ten lepszy świat, ale dojdziemy tam poprzez pokojową współpracę, zrozumienie i spoglądanie prawdzie w oczy.

                        i wlaczenie umyslu!

                        A narazie, wyglada mi, ze wiekszosc biega na remote control ;(
                      • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 21:33
                        > Wierzę, że gdzieś jest w tym głębszy sens

                        dostaliśmy rozum i uczucia - do czegoś dążymy, wykorzystujemy nasze możliwości, świat nie jest taki, jak kilka tysięcy lat temu

                        może jesteśmy jakimś boskim eksperymentem

                        ps. nie miałam zamiaru Cię zdenerwować, ot, nawet uratować chciałam "delikatnie" naprowadzając Cię na właściwy "tor", inne kobiety mogą być mniej pobłażliwe na pewne Twoje słowa.... ;)
                        • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 21:46
                          Oj Malwi. Chyba w matkę się wdajesz.

                          Nie kontroluj innych. Kontroluj siebie.

                          Tam gdzie my widzimy "dobry tor" dla kogoś, tam to "torowanie" jest manipulacją.

                          Każdy wie najlepiej co dla niego/niej dobre. Nie jest fajnie jak matka Ci toruje drogie i naprowadzą na ścieżkę (która ona uważa za właściwą dla Ciebie), prawda? Więc nie czyń proszę drugiemu co Tobie nie miłe...
                          • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 21:52
                            ja to z przymrużeniem oka napisałam, wymiana poglądów chyba nie jest "torowaniem", a ja tylko swój pogląd napisałam z punktu widzenia kobiety, a o kobietach mowa
                            • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 22:24
                              Masz rację, ze umniejszamy "zdolności" zwierząt. My ich nie znamy, nie mamy wiedzy. I nam się wydaje, że człowiek to taka istota dużo, dużo wyżej niż życie, z którego wyewoluował.

                              Nie chciałam Tobą manipulować, jak zasugerowalam (żartem). Nawet nie sądzę, byś się dał zmanipulować.
                              • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 22:54
                                Interakcje z Tobą przypominają mi grę w szachy. I dobry z Ciebie przeciwnik, dobrze wiesz kiedy się wycofać i wiesz kiedy dogryźć i na ile aby zostawić wątpliwości czy to było świadome z premedytacją. I pięknie też używasz czasem wieloznaczności aby wzbudzić niepewność w drugiej osobie i/lub samemu mieć alibi, że przecież miałaś na myśli coś innego. Szacun.

                                Czego nie potrafię wciąż zrozumieć, to dlaczego mi dogryzasz czasami. Co Cię do tego motywuje? Co chciałabyś uzyskać ode mnie?
                                • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 10.01.14, 07:54
                                  Od kilku tygodni powodu do "dogryzania" mi nie dałeś. Tym razem nie zgodziłam się z Twoim stwierdzeniem, może i też trochę źle zrozumiałam jego sens i "zaprotestowałam". Rzadko się z Tobą nie zgadzam.

                                  Faktycznie jak gra w szachy. Po wczorajszej wymianie zdań byłam bardzo zła. A po przeczytaniu Twojego ostatniego wczorajszego postu już jestem zła mniej.
                                  • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 10.01.14, 08:27
                                    Lubię Cię nawet jak jesteś zła.
                      • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 21:43
                        Wierzę, że gdzieś jest w tym głębszy sens, że dążymy do lepszego świata, budujemy wspólne ten lepszy świat, ale dojdziemy tam poprzez pokojową współpracę, zrozumienie i spoglądanie prawdzie w oczy.

                        też się tak pocieszam...
                        ale nie wiem, bardzo odeszliśmy od natury, powrotu nie ma, ale może postęp rekompensuje to odejście

                        staram się wierzyć, ze każde życie ludzkie może być "cegiełką", by zmieniać świat na lepsze
    • malwi.4 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 19:57
      wśród obcych sobie kobiet może być solidarność wobec czegoś, jakiejś sprawy
      wśród przyjaciółek jest solidarność (przynajmniej powinna być zawsze) bez względu na wszystko, tak jak i w związku
    • yadaxad Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 21:52
      Solidarność jest zawsze solidarnością grupy interesów. Zawsze istniała solidarność jajników, kiedy kobiety były bez względu na pozycję upośledzone ekonomicznie, społecznie, towarzysko i obyczajowo. Oczywiście była to solidarność głęboko, powiedzmy, nieeksponowana, z naturalnych przyczyn. Męska solidarność była eksponowana, choć w rzeczywistości, ze względu na zasadniczą wagę pozycji i sukcesu w życiu mężczyzny, walki i rywalizacji między sobą, o żadnej życiowej solidarności, ze względu na jaja, nie mogło być mowy. Była grupowa. Bo tak zwane przejawy solidarności obyczajowej są tylko mechaniczną reakcją na różnicę w ocenianiu "obyczajności" kobiet a mężczyzn.
    • mila2712 Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 21:56
      mona.blue napisała:

      > Wierzycie w to, że kobiety sa między soba solidarne?
      Tak ale do pewnego momentu. Gdy pojawia się facet solidarność staje się fikcją.
      • yadaxad Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 22:06
        Tak samo jak u facetów.
        • nvv Re: Tzw. 'solidarność jajników' 09.01.14, 22:25
          Może nie byłoby więc konfliktów jakbyśmy wszyscy byli kobietami lub mężczyznami.

          A jednak chyba istnienie przeciwnej płci jest warte tego bólu.
    • neojeriomina Re: Tzw. 'solidarność jajników' 10.01.14, 16:28
      Nie wierzę w żadną solidarność jajników, widzę wokół glównie rywalizację, a lojalne względem mnie są osoby płci obojga, wyłącznie najbliższe. Reszcie nie ufam.
    • nativeau Re: Tzw. 'solidarność jajników' 10.01.14, 16:32
      tak sa solidarne w celu skorzystania z okazji. Rozejrza sie w sytuacji i laps za cudzego odchowanego meza.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka