bardotka35
12.03.14, 18:26
Ciekawe, trochę wywiadu.
"
RP:Po szkołach rodzenia, gotowania czy programowania neurolingwistycznego powstały pierwsze szkoły umierania. Na razie w Holandii. Czy to kolejna fanaberia zamożnego Zachodu?
AD:Nie nazwałbym tego fanaberią, raczej luksusem. Taką szkołę pod nazwą "Musisz nauczyć się umierać" prowadzi Holenderskie Towarzystwo Humanistyczne we współpracy z Międzynarodową Szkołą Filozoficzną w Lejdzie. Ludzie, którzy nie walczą o przeżycie w sensie biologicznym, bo mają zapewnione dobre zarobki, a na starość emerytury pozwalające utrzymać się na godziwym poziomie, mogą realizować potrzeby wyższego rzędu. Otwiera się przed nimi przestrzeń do życia i myślenia bardziej filozoficznego, do refleksji nad celem i sensem własnej egzystencji. Zajęcia w szkole umierania mają im w tym pomóc. Mają formę wykładów, dyskusji i warsztatów psychologicznych, podczas których uczestnicy zastanawiają się, czym jest dobra śmierć i co mogą zrobić, żeby sobie taką śmierć zapewnić. Mierzą się z problemem lęku i godności w obliczu śmierci. Zastanawiają się, jak chcą być zapamiętani przez rodzinę i przyjaciół. Zapoznają się także z regulacjami dotyczącymi pogrzebów i zasad dziedziczenia, dzięki czemu mogą skuteczniej rozporządzić swoim majątkiem i dorobkiem. Stopniowo zwiększają swój zakres kontroli nad procesem umierania. Nadają mu bardziej osobisty sens i charakter.
RP: A może ksiądz by mi pomógł?
AD: Akurat panu ksiądz wiele nie pomoże, chyba że będzie to duchowny, który potrafi wyjść z roli funkcjonariusza i spotka się panem jako wrażliwy i empatyczny człowiek. To się może zdarzyć. Spotkałem nawet takiego księdza. Był stałym gościem na oddziale intensywnej terapii w szpitalu w Grudziądzu, gdzie przez kilka tygodni walczyła o życie najbliższa mi osoba. Był przyjazny, nieortodoksyjny i nie narzucał się. Inaczej niż większość duchownych, nie przerażał chorych swoim nagłym pojawieniem się przy ich łóżku. Niestety, polski Kościół nie interesuje się życiem duchowym i emocjonalnym swoich wyznawców. Jest autorytarny, upolityczniony i fasadowy. Skupia się na obrzędach, walce o wpływy i pieniądze. Swoją władzę na ludźmi umacnia, strasząc ich śmiercią i wiecznymi mękami za nieposłuszeństwo. Większość katolików nie ma co liczyć na skuteczne pocieszenie.
RP: Czy w Polsce jest szansa na pojawienie się szkół umierania podobnych do holenderskich?
AD: Jest bardzo duża szansa. Kilkanaście lat temu sam próbowałem zorganizować podobny warsztat psychologiczny, ale nie znalazłem chętnych. Dzisiaj usługi wszelkiej maści doradców czy terapeutów są tak popularne, że prędzej czy później (choćby po przeczytaniu tej rozmowy) ktoś wpadnie na pomysł zorganizowania szkoły umierania. Zwłaszcza że może to być dobry interes. W Holandii za udział w dwudniowym szkoleniu trzeba zapłacić od 800 do prawie 1000 euro. Ale trzeba pamiętać, że sama psychologia nie ma tu wiele do zaoferowania. Szkoły umierania osadzone są raczej w tradycji popularnej w wielu krajach Zachodu terapii filozoficznej, w której życia ludzkiego nie sprowadza się do emocji i ich umiejętnego przeżywania. Człowieka traktuje się tam całościowo, również jako istotę zdolną do samodzielnego filozofowania i nadania sensu własnemu życiu, co również pomaga w rozwiązywaniu problemów ściśle psychicznych. Nie wyzwala nas to całkiem od cierpień i problemów życiowych, ale daje pewnego rodzaju siłę i dzielność, które pozwalają je lepiej rozwiązywać i łatwiej znosić. "