Dodaj do ulubionych

On żartował;)..............[wątek z siiiiwą brodą]

18.08.04, 12:39
Pewnego razu Bóg chciał sobie zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał więc
sprowadzić telewizor, włączył, akurat kobieta rodziła. Meczy się okrutnie,
krzyczy, wiec Bóg się pyta:
- Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?
- No bo powiedziałeś: "I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada któryś anioł.
- Tak? No... Tego... Ja tak żartowałem...
Przełącza - górnicy. Zaharowani, spoceni, walą kilofami. Bóg się pyta:
- A to co to jest? Oni muszą się tak męczyć?
- Ale sam powiedziałeś: "I w trudzie będziesz pracował..."
- Oj, "powiedziałeś, powiedziałeś" - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to takie
żarty były, ja żartowałem...
Przełącza, a tam piękna, wielka świątynia, bogato zdobiona, od zewnątrz i
wewnątrz, przed nią luksusowe lśniące samochody, w środku gromada biskupów -
dobrze odżywieni, pięknie ubrani, złote łańcuchy, itp. itd.
Bóg się uśmiecha promieniście:
- O, to mi się podoba! A co to jest?
- A to są właśnie ci, którzy wiedza, że żartowałeś...
Obserwuj wątek
    • caorle Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b 18.08.04, 12:44
      oooo,niewątpliwie, oni Wiedzą...
      bo jakby mieli chociaż małe wątpliwości to by się ukrywali z tymi łańcuchami
      :-)
      • iwan_w i jaguarami;)* 18.08.04, 16:09
        *vide - zdjęcie prałata Jankowskiego w dzisiejszej GW.
    • Gość: az Ból i trud IP: *.magtel.net.pl 18.08.04, 12:46
      Łatwa praca może być ciężka i na odwrót.

      Ale dlaczego rodzenie zawsze(?) jest bolesne u żyworodnych?
      • malvvina Re: Ból i trud 18.08.04, 13:06
        ze znieczuleniem nie jest.

        pewnie z tych samych powodow jest bolesne co i wojny i bieda i cierpienie i
        choroby...
    • Gość: Luty Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 14:16
      Nie wiem, czy kosciol posiada WIEDZE, czy nie. Nigdy WIEDZA ta droga, czyli via
      KK, do mnie nie dotarla. Jezeli KK posiadl prawdziwa WIEDZE, to znaczy, ze ja
      ukrywal i ukrywa...tzn, ze dzialalnosc kosciola byla czysta arogancja i
      manipulacja...
      Energia Chrystusa wyczerpuje sie. Mimo dzialalnosci KK, energia ta popychala
      ludzkosc do przodu przez 2000 lat...
      Kazdy z nas jest Bogiem...o tym mowia nauki Chrysyusa...
      "Ja i Ojciec, to jedno". Chrystus przezyl objawienie lub serie objawien,
      wiedzial kim jest On i kazdy czlowiek na ziemi...nawet w tych strzepach jego
      slow, ktore dotarly do naszych czasow, mozemy znalezc te prawde...
      Objawienia przezywaja ludzie w kazdym czasie i w kazdym miejscu kuli ziemskiej,
      ale nie jest to zjawisko na tyle powszechne, by stalo sie wiedza czlowieka,
      a cud objawienia jest nieprzekazywalny...Mozna to opowiedziec, ale marnie
      wygladaja objawienia ujete w slowa...
      KK jest instytucja, jak kazda inna i dba glownie o swoich pracownikow, a potem
      dopiero o petentow, ale czy musimy byc petentami kosciola w kolejce do Boga...?
      • malvvina Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b 18.08.04, 14:22

        o jakiej ludzkosci mowisz ?


        > Energia Chrystusa wyczerpuje sie. Mimo dzialalnosci KK, energia ta popychala
        > ludzkosc do przodu przez 2000 lat...
        • Gość: Luty Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 14:35
          malvvina napisała:

          >
          > o jakiej ludzkosci mowisz?

          Pragniesz byc sarkastyczna malwino...?, to jestes...hihi
          • malvvina Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b 18.08.04, 15:02
            jaka sarkastyczna , jaka sarkastyczna ...? iiii
            • komandos57 Malwina z siwa broda.Czyzby? 18.08.04, 19:12
              malvvina napisała:

              > jaka sarkastyczna , jaka sarkastyczna ...? iiii
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              wstrzymam sie od komenta
              • malvvina Re: Malwina z siwa broda.Czyzby? 18.08.04, 20:16
                etam, gadaj, zniose

                > > jaka sarkastyczna , jaka sarkastyczna ...? iiii
                > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                > wstrzymam sie od komenta
                >
        • Gość: Luty Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b IP: *.dialup.mindspring.com 18.08.04, 15:05
          OK, mowie o zachodniej cywilizacji opartej na chrzescijanstwie i o ludziach
          tejze cywilizacji..
          • fnoll Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b 18.08.04, 15:36
            ciekawe, czy Koptowie zaliczają się do "cywilizacji zachodniej"... no i
            muzułmanie! przecież to odszczepnieńcy chrześcijaństwa - czyż też nie są
            napędzani chrystusem?
            • Gość: Moni Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b IP: *.telprojekt.pl 18.08.04, 18:50
              Myśmy też przechodzili przez wyprawy krzyżowe.
              Cóż, jeśli muzułmanie tak muszą sobie radzić z frustracją.
              Wszystko można sobie zinterpretować jak się chce i np. palić czarownice (a
              gdzież o nich w Ewangeliach było?) czy torturować myślicieli. Pisma islamskie
              nie zawierają niczego co by zachęcało do zła. Nawet Dżihad to święta wojna...
              tyle, że ze złem w sobie.

              A energia oświeconych i świętych (niekoniecznie z Watykańskiej rozpiski) działa
              poprzez zaszczepienie ich widzenia swiata w innych. Poprzez odczytywanie ich
              słów na nowo. Dlatego właśnie tyle ważnych zdarzeń mogło sie pojawić właśnie
              tu - wciąż można sięgnąć do pism i odczytywać je na nowo. A dróg zawsze jest
              wiele. Nie wolno tylko zamykać dróg wolności i wyboru.
          • komandos57 Ziuta z siwa broda 18.08.04, 18:41
            Gość portalu: Luty napisał(a):

            > OK, mowie o zachodniej cywilizacji opartej na chrzescijanstwie i o ludziach
            > tejze cywilizacji..
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            kozla pierdolne,Ziutka!Zachodnia cywilizacja oparta na chrzescijanstwie!Oprzyj
            sie na swym praciu.
        • Gość: Moni Re: On żartował;)..............[wątek z siiiiwą b IP: *.telprojekt.pl 18.08.04, 18:43
          Energia Chrystusa działa MIMO działalności KK.
          Taka trochę inna teza.
          • komandos57 siwa broda bidulkow z tego watka 18.08.04, 18:46
            Gość portalu: Moni napisał(a):

            > Energia Chrystusa działa MIMO działalności KK.
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            Na forumie?
            Przecie wiesz ze ci starcy strugajacy mlodzieniaszkow sa pojebani.
      • iwan_w o pewnym księdzu 18.08.04, 15:55
        Gość portalu: Luty napisał(a):

        > Nie wiem, czy kosciol posiada WIEDZE, czy nie. Nigdy WIEDZA ta droga, czyli
        via KK, do mnie nie dotarla. Jezeli KK posiadl prawdziwa WIEDZE, to znaczy, ze
        ja ukrywal i ukrywa...tzn, ze dzialalnosc kosciola byla czysta arogancja i
        > manipulacja...

        Przypomina mi się historia o Świętym Manuelu, Dobrym Męczenniku (Miguela de
        Unamuno); katolickim kapłanie, cieszącym się w pewnej wsi w przedwojennej
        Hiszpanii niekwestionowanym autorytetem moralnym, intelektualnym, duchowym
        (niezwykła czystość, dobroć, wielki umysł, żarliwa wiara). Człowiek, dzięki
        któremu inni wierzyli w sens swojego pobytu na ziemi. Przez niektórych zostało
        dostrzeżone, że nosi on w sobie tajemnicę, jakieś cierpienie o nieokreślonej
        przyczynie. Przed swoją śmiercią zdradza ją swojemu opozycjoniście-liberałowi z
        prośbą, by ten zachował ją dla siebie.
        Tą tajemnicą jest... skrywany ateizm Świętego Manuela, całkowity brak wiary w
        Boga.
        Dlaczego więc głosił nauki, w które nie wierzył? By ulżyć niedoli otaczających
        go ludzi, by nie pozbawiać ich złudzeń, nie pozbawiać nadziei na życie po
        śmierci, nie pozbawiać poczucia sensu tego, że istnieją.

        Hmmm.

        > Energia Chrystusa wyczerpuje sie.

        Ale obserwujemy zjawisko rozprzestrzeniania się wiary chrześcijańskiej; tyle,
        że poza Europą.

        Mimo dzialalnosci KK, energia ta popychala
        > ludzkosc do przodu przez 2000 lat...

        Mimo - czyli działalność KK oceniasz negatywnie?


        Nieco na marginesie. Znasz pisma Thomasa Mertona, trapisty zainspirowanego
        religią/filozofią Wschodu?


        > KK jest instytucja, jak kazda inna i dba glownie o swoich pracownikow, a
        potem
        > dopiero o petentow, ale czy musimy byc petentami kosciola w kolejce do
        Boga...?

        NIe każdy potrafi/jest w stanie podążać indywidualną ścieżką.
        • fnoll Re: o pewnym księdzu 18.08.04, 16:02
          a może ten ksiądz wiernie kroczył ścieżką wytyczoną przez chrystusa i
          apostołów, nawet nie wiedzać o tym? ;)
          • iwan_w Re: o pewnym księdzu 18.08.04, 16:06
            Mianowicie? Sugerujesz, że i oni mogli być ateistami?
            • fnoll Re: o pewnym księdzu 18.08.04, 16:10
              chrystus może był tak ostro zakręcony, że nie był prawdy świadomy - lecz
              apostołowie mając prawdę przed oczami nie mogli nie być ateistami
              • iwan_w Re: o pewnym księdzu 18.08.04, 16:12
                Ale dlaczego wykluczasz możliwość, że i oni byli równie ostro zakręceni?
                • fnoll Re: o pewnym księdzu 18.08.04, 17:22
                  mogę się mylić, ale wydaje mi się, że aby tak śmiało pchnąć judaizm na nowe
                  tory używając w tym celu tak ryzykownego, irracjonalnego koła zamachowego jak
                  zmartwychwstanie i wniebowstąpienie mesjasza - unikając przy tym popadnięcia w
                  religijną ekstremę (choć niewątpliwe wczesne chrześcijaństwo było bardzo
                  ekstremalne - lecz jednocześnie stabilne) - by tego wszystkiego dokonać prócz
                  uśmiechu historii i natchnienia trzeba jeszcze być zdolnym do trzeźwego
                  myślenia i planowania, a co za tym idzie nie móc oszukać samego siebie względem
                  faktu, że nauczyciel umarł i nie zmartwychstał - o czym wiedzieli na bank jego
                  najbliżsi uczniowie, przecież

                  czyli psychicznie byli urządzeni, bardzo możliwe, jak wspominany przez ciebie
                  ksiądz - obsługiwali rozumnie wiarę innych - lecz jak mogli sami wierzyć znając
                  prawdę? i nie będąc odklejonymi - planując rozprzestrzenianie się
                  postmesjańskiego judaizmu, i wdrażając ten plan w życie bardzo intensywnie

                  myślę, że nasi przodkowie sprzed 2000 lat nie byli mniej sprytni od nam
                  współczesnych ludzi :)

                  ale... to taka moja prywatna herezja...
                  • iwan_w Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 08:43
                    Jak każda niemal herezja, tak i Twoja ma w sobie dyskretny urok:)


                    Jesteś ateistą?
                    • fnoll Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 10:07
                      ponoć prawdziwych ateistów nie ma bo każdy coś ubóstwia - jak nie ojca w
                      niebie, to niewidzialną rękę rynku itd., po co w takim razie ten termin? wydaje
                      mi się, że ma znaczenie tylko podczas "walki ideologicznej" - żeby dobrze
                      oznakować przeciwnika ;) bo przecież, sam będąc niejasnym, nie służy wyjaśniu,
                      ale stwarza pozory wystarczające do wytoczenia dział w poczuciu własnej
                      racjonalności, a przede wszystkim racji - z obu stron

                      to sądzę o ateiźmie - czy chciałbym nosić taką plakietkę? nie
                      • iwan_w Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 10:20
                        Unikasz odpowiedzi. Ok, już nie będę pytał;)
                        • fnoll Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 10:33
                          bo to jest pytanie w stylu:

                          iwanie, przestałeś już bić żonę? tak czy nie?

                          bo popatrz:
                          pisząć: "tak, jestem ateistą", godzę się na pewną wizję boga, wobec której
                          jestem a-, lokuję się jako odrzucający judaizm, chrześcijaństwo oraz islam,
                          ponadto z miejsca trafiam w szereg materialistów

                          pisząc: "nie, nie jestem ateistą" mówię równoczeście: wierzę w boga, jeszcze
                          nie wiadomo jakiego, jaka ta wiara jest, ale jest, co dla wielu najważniejsze,
                          bo heretyka przeciez można wyprostować

                          a ja ani nie odrzucam chrześcijaństwa, ani nie jestem materialistą, ani nie
                          godzę się na personalistyczne, projekcyjne wizje boga

                          także w konflikcie teizm - ateizm nie opowiadam się po żadnej ze stron, to nie
                          jest unikanie odpowiedzi - to jest bardzo zdecydowana, konsekwetntna
                          odpowiedź :)
                          • iwan_w Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 15:09
                            Moją żonę? Ale którą?;)

                            Dzięki za przybliżenie Twojego stanowiska, chociaż, hmmm... niejasności
                            pozostają:)
                            • fnoll Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 20:55
                              iwan_w napisał:

                              > Dzięki za przybliżenie Twojego stanowiska, chociaż, hmmm... niejasności
                              > pozostają:)

                              cóż, by je rozwiać musiałbym chyba popełnić referat :) w sferę religii
                              zaglądałem z tylu różnych stron... i nic nie pozostało bez śladu

                              może się kiedyś spotkamy na jakimś cemntarzu, to pogadamy :)
          • komandos57 Re: o pewnym księdzu 18.08.04, 18:00
            fnoll napisał:

            > a może ten ksiądz
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
            SAdzisz ze tez walil konia jako 9-ciolatek?
            • iwan_w Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 08:44
              komandos57 napisał:

              > fnoll napisał:
              >
              > > a może ten ksiądz
              > xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              > SAdzisz ze tez walil konia jako 9-ciolatek?
              >
        • vielonick Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 03:21
          zeby rozwiklac te zagadke
          trzeba sobie odpowiedziec na pytanie
          czym jest (dla mnie) wiara?
          jesli wiara jest deklaracja - to ksiadz byl ateista
          jesli wiara polega na uczynkach - to wrecz przeciwnie

          i do fnolla:
          czy cos oparte na falszu moze przetrwac ponad 2 tys. lat
          czy ludzie z falszu potrafia brac sile
          narazac zycie
          godzic sie na smierc
          ...
          • Gość: Luty Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 19.08.04, 04:31

            vielonick napisała:

            > zeby rozwiklac te zagadke
            > trzeba sobie odpowiedziec na pytanie
            > czym jest (dla mnie) wiara?
            > jesli wiara jest deklaracja - to ksiadz byl ateista
            > jesli wiara polega na uczynkach - to wrecz przeciwnie
            >
            > i do fnolla:
            > czy cos oparte na falszu moze przetrwac ponad 2 tys. lat
            > czy ludzie z falszu potrafia brac sile
            > narazac zycie
            > godzic sie na smierc


            Tak, mysle, ze na falszu zbudowac mozna wiele i na bardzo dlugo...
            Np.cale cywilizacje powstawaly na zasadzie nierownosci plci,
            Kobieta nierowna byla mezczyznie przez tysiclecia i dalej nie jest...
            Falszem, ktore spokojnie mieszka od tysiacleci wsrod nas, jest przekonanie, ze
            czlowiek musi jesc mieso..
            Czy z falszu mozna czerpac sile i isc na smierc...?
            Mozna jak najbardziej...wojny zaborcze sa tego przykladem...
            • Gość: az Re: o pewnym księdzu IP: *.magtel.net.pl 19.08.04, 16:26
              > Kobieta nierowna byla mezczyznie przez tysiclecia i dalej nie jest...

              Mam nadzieję, że nigdy nie będzie. Nie przepadam za traktorzystkami. Nie chcę
              by moja żona była ojcem moich dzieci.

              > Falszem, ktore spokojnie mieszka od tysiacleci wsrod nas, jest przekonanie,
              ze
              > czlowiek musi jesc mieso..

              A może fałszem jest pogląd przeciwny?
              • Gość: Luty Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 19.08.04, 17:54

                Gość portalu: az napisał(a):

                > > Kobieta nierowna byla mezczyznie przez tysiclecia i dalej nie jest...
                >
                > Mam nadzieję, że nigdy nie będzie. Nie przepadam za traktorzystkami. Nie chcę
                > by moja żona była ojcem moich dzieci.
                >
                > > Falszem, ktore spokojnie mieszka od tysiacleci wsrod nas, jest przekonani
                > e,
                > ze
                > > czlowiek musi jesc mieso..
                >
                > A może fałszem jest pogląd przeciwny?



                Widze brak woli w dyskusji...
                Mam na mysli nierownosc wobec prawa...
                Jak dochodzi do zawalu, to lekarz zaleca powstrzymywanie sie od jedzenia
                miesa...Zapytaj kogos, kto przeszedl zawal...
                • Gość: az Re: o pewnym księdzu IP: *.magtel.net.pl 19.08.04, 18:10
                  > Widze brak woli w dyskusji...
                  > Mam na mysli nierownosc wobec prawa...

                  Tu nie ma o czym gadać.
                  Prawa wszystkich ludzi muszą być jednakowe.
                  Kobieta ma prawo być i traktorzystką, i sztangistką, i ojcem, itd.
                  Ino nie gustuję w takich.
                  Myślę, że ludzkość potrzebuje kobiet, a nie jakichś mutantów czy przesadnej
                  liczby zawodowo czynnych w całym okresie macierzyństwa.

                  > Jak dochodzi do zawalu, to lekarz zaleca powstrzymywanie sie od jedzenia
                  > miesa...Zapytaj kogos, kto przeszedl zawal...

                  Hm, zdaje się, że w podanym przykładzie masz rację.
                  Ale czy zawał to jedynie kwestia diety?
                  • Gość: Luty Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 19.08.04, 18:35

                    Gość portalu: az napisał(a):

                    > > Widze brak woli w dyskusji...
                    > > Mam na mysli nierownosc wobec prawa...
                    >
                    > Tu nie ma o czym gadać.
                    > Prawa wszystkich ludzi muszą być jednakowe.
                    > Kobieta ma prawo być i traktorzystką, i sztangistką, i ojcem, itd.
                    > Ino nie gustuję w takich.
                    > Myślę, że ludzkość potrzebuje kobiet, a nie jakichś mutantów czy przesadnej
                    > liczby zawodowo czynnych w całym okresie macierzyństwa.

                    Kobieta i mezczyzna musze miec to samo prawo wobec prawa...
                    >
                    > > Jak dochodzi do zawalu, to lekarz zaleca powstrzymywanie sie od jedzenia
                    > > miesa...Zapytaj kogos, kto przeszedl zawal...
                    >
                    > Hm, zdaje się, że w podanym przykładzie masz rację.
                    > Ale czy zawał to jedynie kwestia diety?

                    Nie chodzi o zawal, chodzi o leczenie po zawale...
                    Przyczyny zawalu moga byc rozne, podstawowe to: dieta, palenie, stress...


          • iwan_w Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 09:21
            vielonick napisała:

            > zeby rozwiklac te zagadke
            > trzeba sobie odpowiedziec na pytanie
            > czym jest (dla mnie) wiara?
            > jesli wiara jest deklaracja - to ksiadz byl ateista
            > jesli wiara polega na uczynkach - to wrecz przeciwnie

            Nie wiem, co rozumiesz pod pojęciem "deklaracji".

            W najprostszym znaczeniu wiarą w Boga jest dla mnie wewnętrzne przekonanie, że
            On istnieje. To przekonanie może być powierzchowne, ale może też łączyć się z
            głębokim przeżyciem, doświadczeniem wiary. I dalej - w ślad tak za pierwszym,
            jak i za drugim iść mogą określone czyny, ale nie muszą... Sto odcieni.

            Ideałem byłoby chyba zespolenie wewnętrznego przeżycia ze "stosownym"
            postępowaniem. Tym samym, Twoja alternatywa byłaby fałszywa.

            Czy kogoś, kto jest absolutnie przekonany o tym, że Bóg nie istnieje, ale
            postępuje stosownie do nakazów etyki opartej na filozoficznych podstawach
            (etyki zbieżnej z głoszoną przez chrześcijaństwo) - nazwiesz osobą wierzącą?

            W drugą stronę jest już łatwiej:)

            > i do fnolla:
            > czy cos oparte na falszu moze przetrwac ponad 2 tys. lat
            > czy ludzie z falszu potrafia brac sile
            > narazac zycie
            > godzic sie na smierc
            > ...


            Co do tego podzielam zdanie Lutego.
            Jeżeli coś, co jest oparte na fałszu daje poczucie pewności i nadzieję...
            Chyba nie w tym rzecz, czy religia jest prawdziwa, lecz w tym, z jaką siłą
            zaspokaja "głód nieskończoności."
          • fnoll do vielonicka 19.08.04, 10:23
            vielonick napisała:


            > i do fnolla:
            > czy cos oparte na falszu moze przetrwac ponad 2 tys. lat, czy ludzie z falszu
            > potrafia brac sile, narazac zycie, godzic sie na smierc

            poniekąd sam sobie odpowiedziałeś pisząc:

            > jesli wiara polega na uczynkach - to wrecz przeciwnie [niewierzący ksiądz był
            w istocie wierzący]

            dla 99% wierzących w to, że zapowiadany przez żydowskich proroków mesjasz
            przyszedł i złożył ofiarę z siebie za grzechy wszystkich ludzi, ta wiara była
            całkiem szczera, nie było w niej żadnego "działania strategicznego" (choć
            pascal namawiał do czegoś takiego! tym swoim zakładem), żadnej dwoistości - to,
            że apostołowie znali nieco inną prawdę, i zabrali ją ze sobą do grobu, nie
            miało wpływu na żywotność wiary, którą zaprojektowali - oni właśnie "wierzyli
            uczynkami"

            popatrz na historię komunizmu - z jednej stroni wyrachowani przywódcy, a z
            drugiej entuzjastyczny lud, wierzący, że komunizm faktycznie jest drogą do
            lepszego świata - na przykład podczas wojny domowej w hiszpanii, która była w
            istocie rozgrywką między rosją, a niemcami i włochami - niejeden młodzieniec
            oddał w niej życie krzycząc "za boga!" lub "za proletariat!" - i wierzyli w to!

            wiara może się zaczynać od kłamstwa, pójścia na skróty, fałszującego
            uproszczenia - potem usprawiedliwia już sama siebie, to dotyczy wszystkich
            wyznań, mitów, światopoglądów

            prawdziwe jest to, w co ludzie chcą wierzyć :)

            i jak im ta wiara dobrze robi lub boją się ją porzucić - to się trzyma
        • Gość: Luty Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 19.08.04, 04:14

          iwan_w napisał:

          > Gość portalu: Luty napisał(a):
          >
          > > Nie wiem, czy kosciol posiada WIEDZE, czy nie. Nigdy WIEDZA ta droga, czy
          > li
          > via KK, do mnie nie dotarla. Jezeli KK posiadl prawdziwa WIEDZE, to znaczy,
          ze
          > ja ukrywal i ukrywa...tzn, ze dzialalnosc kosciola byla czysta arogancja i
          > > manipulacja...
          >
          > Przypomina mi się historia o Świętym Manuelu, Dobrym Męczenniku (Miguela de
          > Unamuno); katolickim kapłanie, cieszącym się w pewnej wsi w przedwojennej
          > Hiszpanii niekwestionowanym autorytetem moralnym, intelektualnym, duchowym
          > (niezwykła czystość, dobroć, wielki umysł, żarliwa wiara). Człowiek, dzięki
          > któremu inni wierzyli w sens swojego pobytu na ziemi. Przez niektórych
          zostało
          > dostrzeżone, że nosi on w sobie tajemnicę, jakieś cierpienie o nieokreślonej
          > przyczynie. Przed swoją śmiercią zdradza ją swojemu opozycjoniście-liberałowi
          z
          >
          > prośbą, by ten zachował ją dla siebie.
          > Tą tajemnicą jest... skrywany ateizm Świętego Manuela, całkowity brak wiary w
          > Boga.
          > Dlaczego więc głosił nauki, w które nie wierzył? By ulżyć niedoli
          otaczających
          > go ludzi, by nie pozbawiać ich złudzeń, nie pozbawiać nadziei na życie po
          > śmierci, nie pozbawiać poczucia sensu tego, że istnieją.

          Jest to przyklad jednostkowy, nie odnoszacy sie do zjawisk jakis ogolnych...
          Postapil slusznie, tym bardziej, ze byl w bledzie.
          >
          > Hmmm.
          >
          > > Energia Chrystusa wyczerpuje sie.
          >
          > Ale obserwujemy zjawisko rozprzestrzeniania się wiary chrześcijańskiej; tyle,
          > że poza Europą.

          Na zachodzie wiara chrzescijanska umiera...
          >
          > Mimo dzialalnosci KK, energia ta popychala
          > > ludzkosc do przodu przez 2000 lat...
          >
          > Mimo - czyli działalność KK oceniasz negatywnie?

          Jako zrodlo wiedzy o Bogu oceniam bardzo negatywnie, jako instytucje - ma ona
          zaslugi...
          >
          >
          > Nieco na marginesie. Znasz pisma Thomasa Mertona, trapisty zainspirowanego
          > religią/filozofią Wschodu?

          Znam...
          >
          >
          > > KK jest instytucja, jak kazda inna i dba glownie o swoich pracownikow, a
          > potem
          > > dopiero o petentow, ale czy musimy byc petentami kosciola w kolejce do
          > Boga...?
          >
          > NIe każdy potrafi/jest w stanie podążać indywidualną ścieżką.
          Ale kosciol powinien uczyc wlasnie tego - podazania indywidualna sciezka...



          • iwan_w Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 09:37
            Gość portalu: Luty napisał(a):

            > Jest to przyklad jednostkowy, nie odnoszacy sie do zjawisk jakis ogolnych...
            > Postapil slusznie, tym bardziej, ze byl w bledzie.

            ALe skąd przekonanie, że był w błędzie? Ja tego nie wiem.

            Przykład jest jednostkowy, jasne. Zastanawiam się tylko, czy aby w hierarchii
            kościelnej nie ma duchownych o podobnym nastawieniu.

            A wniosek z historii? Nie warto w imię prawdy pozbawiać ludzi złudzeń, w które
            wierzą.


            > Na zachodzie wiara chrzescijanska umiera...

            Jak myślisz - dlaczego?

            Gdzieś czytałem taką opinię, że o słabości KK świadczy już sam fakt jego
            otwarcia na inne wyznania. Jak gdyby tracił przekonanie, że jest powiernikiem
            jedynej prawdy.


            > > Nieco na marginesie. Znasz pisma Thomasa Mertona, trapisty zainspirowaneg
            > o
            > > religią/filozofią Wschodu?
            >
            > Znam...

            A Anthony'ego de Mello?;)


            > > NIe każdy potrafi/jest w stanie podążać indywidualną ścieżką.
            > Ale kosciol powinien uczyc wlasnie tego - podazania indywidualna sciezka...

            Ale czy to nie byłoby niejako wezwaniem do herezji?;)

            • Gość: Luty Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 19.08.04, 13:21
              iwan_w napisał:

              > Gość portalu: Luty napisał(a):
              >
              > > Jest to przyklad jednostkowy, nie odnoszacy sie do zjawisk jakis ogolnych
              > ...
              > > Postapil slusznie, tym bardziej, ze byl w bledzie.
              >
              > ALe skąd przekonanie, że był w błędzie? Ja tego nie wiem.

              ................................................
              > Bo z Twojego opowiadania wynika, ze niewiera W Boga jest rownowazna z wiedza
              o Jego nieistnieniu, a to blad...


              > Przykład jest jednostkowy, jasne. Zastanawiam się tylko, czy aby w hierarchii
              > kościelnej nie ma duchownych o podobnym nastawieniu.
              >
              Jest, sam znalem takiego...

              > A wniosek z historii? Nie warto w imię prawdy pozbawiać ludzi złudzeń, w
              które
              > wierzą.

              Ja bym sie wsciekl, gdyby ktos podtrzymywal moje zludzenia...
              >
              >
              > > Na zachodzie wiara chrzescijanska umiera...
              >
              > Jak myślisz - dlaczego?

              O! iwan, co Ty chlopie, ani mi w glowie analizowac te problemy...

              >
              > Gdzieś czytałem taką opinię, że o słabości KK świadczy już sam fakt jego
              > otwarcia na inne wyznania. Jak gdyby tracił przekonanie, że jest powiernikiem
              > jedynej prawdy.

              To sie jeszcze moze obrocic KK na dobre...
              >
              >
              > > > Nieco na marginesie. Znasz pisma Thomasa Mertona, trapisty zainspir
              > owaneg
              > > o
              > > > religią/filozofią Wschodu?
              > >
              > > Znam...
              >
              > A Anthony'ego de Mello?;)
              >
              > Znam...

              > > > NIe każdy potrafi/jest w stanie podążać indywidualną ścieżką.
              > > Ale kosciol powinien uczyc wlasnie tego - podazania indywidualna sciezka.
              > ..
              >
              > Ale czy to nie byłoby niejako wezwaniem do herezji?;)

              Herezji...? A co to takiego....
              >






              --------------------------------------------------------------------------------
              • iwan_w Re: o pewnym księdzu 19.08.04, 15:02
                Gość portalu: Luty napisał(a):

                > > ALe skąd przekonanie, że był w błędzie? Ja tego nie wiem.
                >
                > ................................................
                > > Bo z Twojego opowiadania wynika, ze niewiera W Boga jest rownowazna z wie
                > dza o Jego nieistnieniu, a to blad...

                Tutaj raczej się zgadzamy. Brak wiary w Boga to dla mnie wewnętrzne,
                emocjonalne przekonanie o tym, że On nie istnieje. To nie jest wiedza w sensie
                naukowym (jeżeli taki właśnie miałeś na myśli). Wiara w Boga nie jest czymś, co
                można obalić przy pomocy twierdzeń naukowych, ona jest od nich - jak sądzę -
                świetnie niezależna.

                Nie wiem czy ksiądz z historii był w błędzie czy nie, bo nie wiem, czy rację
                mają ci, którzy wierzą, czy raczej ci, którzy tę wiarę kwestionują.

                Czy są Twoim zdaniem tacy, którzy to WIEDZĄ?


                > > A wniosek z historii? Nie warto w imię prawdy pozbawiać ludzi złudzeń, w
                > które
                > > wierzą.
                >
                > Ja bym sie wsciekl, gdyby ktos podtrzymywal moje zludzenia...

                O ile byś się dowiedział, że to, w co wierzysz, jest złudzeniem i to
                podtrzymywanym świadomie na Twój użytek przez innych. Ludzie z hiszpańskiej
                wioski umierali przekonani, że ich duchowy opiekun jest człowiekiem głębokiej
                wiary.


                > > Gdzieś czytałem taką opinię, że o słabości KK świadczy już sam fakt jego
                > > otwarcia na inne wyznania. Jak gdyby tracił przekonanie, że jest powierni
                > kiem
                > > jedynej prawdy.
                >
                > To sie jeszcze moze obrocic KK na dobre...

                Być może, któż to wie;)


                > > > > NIe każdy potrafi/jest w stanie podążać indywidualną ścieżką.
                > > > Ale kosciol powinien uczyc wlasnie tego - podazania indywidualna sc
                > iezka.
                > > ..
                > >
                > > Ale czy to nie byłoby niejako wezwaniem do herezji?;)
                >
                > Herezji...? A co to takiego....

                W tym kontekście: każdy pogląd sprzeczny z oficjalną nauką Kościoła
                Katolickiego. Tam nie ma zbyt dużo miejsca na indywidualizm.
                • Gość: Luty Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 19.08.04, 15:56
                  Odpowiadasz na :
                  iwan_w napisał:

                  > Gość portalu: Luty napisał(a):
                  >
                  > > > ALe skąd przekonanie, że był w błędzie? Ja tego nie wiem.
                  > >
                  > > ................................................
                  > > > Bo z Twojego opowiadania wynika, ze niewiera W Boga jest rownowazna
                  > z wie
                  > > dza o Jego nieistnieniu, a to blad...
                  >
                  > Tutaj raczej się zgadzamy. Brak wiary w Boga to dla mnie wewnętrzne,
                  > emocjonalne przekonanie o tym, że On nie istnieje. To nie jest wiedza w
                  sensie
                  > naukowym (jeżeli taki właśnie miałeś na myśli). Wiara w Boga nie jest czymś,
                  co
                  >
                  > można obalić przy pomocy twierdzeń naukowych, ona jest od nich - jak sądzę -
                  > świetnie niezależna.
                  >
                  > Nie wiem czy ksiądz z historii był w błędzie czy nie, bo nie wiem, czy rację
                  > mają ci, którzy wierzą, czy raczej ci, którzy tę wiarę kwestionują.
                  >
                  > Czy są Twoim zdaniem tacy, którzy to WIEDZĄ?

                  Oczywiscie...
                  >
                  >
                  > > > A wniosek z historii? Nie warto w imię prawdy pozbawiać ludzi złudz
                  > eń, w
                  > > które
                  > > > wierzą.
                  > >
                  > > Ja bym sie wsciekl, gdyby ktos podtrzymywal moje zludzenia...
                  >
                  > O ile byś się dowiedział, że to, w co wierzysz, jest złudzeniem i to
                  > podtrzymywanym świadomie na Twój użytek przez innych. Ludzie z hiszpańskiej
                  > wioski umierali przekonani, że ich duchowy opiekun jest człowiekiem głębokiej
                  > wiary.

                  Wszystko jedno, wscieklbym sie i juz...
                  >
                  >
                  > > > Gdzieś czytałem taką opinię, że o słabości KK świadczy już sam fakt
                  > jego
                  > > > otwarcia na inne wyznania. Jak gdyby tracił przekonanie, że jest po
                  > wierni
                  > > kiem
                  > > > jedynej prawdy.
                  > >
                  > > To sie jeszcze moze obrocic KK na dobre...
                  >
                  > Być może, któż to wie;)
                  >
                  >
                  > > > > > NIe każdy potrafi/jest w stanie podążać indywidualną śc
                  > ieżką.
                  > > > > Ale kosciol powinien uczyc wlasnie tego - podazania indywidua
                  > lna sc
                  > > iezka.
                  > > > ..
                  > > >
                  > > > Ale czy to nie byłoby niejako wezwaniem do herezji?;)
                  > >
                  > > Herezji...? A co to takiego....
                  >
                  > W tym kontekście: każdy pogląd sprzeczny z oficjalną nauką Kościoła
                  > Katolickiego. Tam nie ma zbyt dużo miejsca na indywidualizm.

                  He he, maly jakis stosik poprosze...
                  Przyszedl czas na zmiany panowie pralaci...hihi



                  • iwan_w Re: o pewnym księdzu 20.08.04, 11:07
                    Gość portalu: Luty napisał(a):

                    > > Nie wiem czy ksiądz z historii był w błędzie czy nie, bo nie wiem, czy ra
                    > cję
                    > > mają ci, którzy wierzą, czy raczej ci, którzy tę wiarę kwestionują.
                    > >
                    > > Czy są Twoim zdaniem tacy, którzy to WIEDZĄ?
                    >
                    > Oczywiscie...

                    Kto to jest?

                    I skąd Twoja pewność?



                    • Gość: bazylia choc pytanie nie do mnie..... IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 20.08.04, 11:16

                      > Kto to jest?
                      >
                      > I skąd Twoja pewność?


                      nie wiem skad pewnosc lutego (mysle ze on jest tym, ktory WIE

                      ..choc pytanie nie do mnie..... to powiem

                      moja pewnosc z WIARY i z zyciowych doswiadczen

                      a ksiadz???
                      On tylko nie wierzyl w osobowego Boga "zgodnego" z dogmatami jego
                      religii/kosciola

                      czy to znaczy ze byl ateista?

                      czy Einstein byl ateista?
                      • iwan_w Re: choc pytanie nie do mnie..... 20.08.04, 11:38
                        Gość portalu: bazylia napisał(a):

                        > ..choc pytanie nie do mnie..... to powiem

                        Do Ciebie też, Bazylio. Do każdego:)

                        > moja pewnosc z WIARY i z zyciowych doswiadczen

                        Ale jak pogodzić to z tym, że inni mają też pewność, chociaż treść ich wiary
                        jest całkowice odmienna?


                        > a ksiadz???
                        > On tylko nie wierzyl w osobowego Boga "zgodnego" z dogmatami jego
                        > religii/kosciola
                        >
                        > czy to znaczy ze byl ateista?

                        Nie będę się upierał przy tym terminie, ale: ksiądz glosił wiarę w istnienie
                        Boga, wiarę w życie po śmierci i tak dalej, ale nie wierzył w to. Jego negacja
                        była zatem szersza...


                        > czy Einstein byl ateista?


                        Ale skąd, Einstein był... kobietą;)

                        A poważnie - nie znam jego przekonań w kwestiach religii, wiary.
                        • Gość: bazylia Re: choc pytanie nie do mnie..... IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 20.08.04, 12:08
                          iwan_w napisał:

                          > Gość portalu: bazylia napisał(a):
                          >
                          > > ..choc pytanie nie do mnie..... to powiem
                          >
                          > Do Ciebie też, Bazylio. Do każdego:)
                          >
                          > > moja pewnosc z WIARY i z zyciowych doswiadczen
                          >
                          > Ale jak pogodzić to z tym, że inni mają też pewność, chociaż treść ich wiary
                          > jest całkowice odmienna?


                          tresc wszystkich wiar i religii jest ...calkowicie taka sama... (dokladbie taka
                          sama) Tylko trzeba im sie lepiej przyjrzec. I odzrucic dekoracje

                          Mialam kiedys takiego znajomego, nalezal do "religi(?) BAHAI" i z smiesznym
                          akcentem powtarzal " faif swicz, lan elektrisity/lan lait"


                          > > a ksiadz???
                          > > On tylko nie wierzyl w osobowego Boga "zgodnego" z dogmatami jego
                          > > religii/kosciola
                          > >
                          > > czy to znaczy ze byl ateista?
                          >
                          > Nie będę się upierał przy tym terminie, ale: ksiądz glosił wiarę w istnienie
                          > Boga, wiarę w życie po śmierci i tak dalej, ale nie wierzył w to. ( to nie
                          bylo powiedziane, czy wiezyl w zycie po smierci...i jakie zycie i ...po jakiej
                          smierci.

                          poslugujemy sie zawsze jakimis kulturowymi stereotypami - stad trudno ustalic
                          co jest ateizmem a co nie (jesli sie nie jest z zasady wiernym dogmatom)


                          Jego negacja
                          > była zatem szersza...
                          >

                          To tylko domysl chyba, z Twojej historii to nie wynika


                          >
                          > > czy Einstein byl ateista?
                          >

                          nie byl... (wg mnie)


                          i mowiac o teorii wzglednosci rzekl rzecz taka ( z glowy pisze po 15 latach od
                          czytania ksiazki) ze ... (uups lepiej posluze sie dostepnymi cytatami):

                          "From the viewpoint of a Jesuit priest I am, of course, and have always been an
                          atheist.... I have repeatedly said that in my opinion the idea of a personal
                          God is a childlike one. You may call me an agnostic, but I do not share the
                          crusading spirit of the professional atheist whose fervor is mostly due to a
                          painful act of liberation from the fetters of religious indoctrination received
                          in youth. I prefer an attitude of humility corresponding to the weakness of our
                          intellectual understanding of nature and of our being."

                          i jeszcze

                          "However, Einstein's God was not the God of most men. When he wrote of
                          religion, as he often did in middle and later life, he tended to...clothe with
                          different names what to many ordinary mortals--and to most Jewsa--looked like a
                          variant of simple agnosticism...This was belief enough. It grew early and
                          rooted deep. Only later was it dignified by the title of cosmic religion, a
                          phrase which gave plausible respectability to the views of a man who did not
                          believe in a life after death and who felt that if virtue paid off in the
                          earthly one, then this was the result of cause and effect rather than celestial
                          reward. Einstein's God thus stood for an orderly system obeying rules which
                          could be discovered by those who had the courage, the imagination, and the
                          persistence to go on searching for them"(19).

                          • iwan_w Re: choc pytanie nie do mnie..... 20.08.04, 12:36
                            Gość portalu: bazylia napisał(a):

                            tresc wszystkich wiar i religii jest ...calkowicie taka sama... (dokladbie taka
                            >
                            > sama) Tylko trzeba im sie lepiej przyjrzec. I odzrucic dekoracje


                            Jaki Twoim zdaniem wspólny rdzeń można odnaleźć w absolutnie wszystkich wiarach
                            religinych po odrzuceniu dekoracji?



                            >to nie bylo powiedziane, czy wiezyl w zycie po smierci...i jakie zycie i ...po
                            jakiej
                            > smierci.
                            >
                            > poslugujemy sie zawsze jakimis kulturowymi stereotypami - stad trudno
                            ustalic
                            > co jest ateizmem a co nie (jesli sie nie jest z zasady wiernym dogmatom)

                            Pojęcie zawodne, jak każde; można mu nadać różną treść. Kopaliński podaje
                            prostą definicję, która rodzi oczywiście dalsze pytania:

                            www.slownik-online.pl/kopalinski/5774f597d0942d31412565cb0059a735.php

                            Ale to podstawowe znaczenie jest dla mnie w jakiś sposób miarodajne.


                            > Jego negacja
                            > > była zatem szersza...
                            > >
                            >
                            > To tylko domysl chyba, z Twojej historii to nie wynika

                            Opowiadanie ma w oryginale kilkadziesiąt stron, mój skrót może być
                            niedoskonały, mogłem czegoś nie dopowiedzieć. Mam też nadzieję, że pamięc mnie
                            nie zawodzi;)



                            > > > czy Einstein byl ateista?
                            > >
                            >
                            > nie byl... (wg mnie)


                            Wiesz, nie mam własnego zdania. Cytaty mniej więcej (bo mój angielski nie jest
                            perfekt;)) zrozumiałem, są ciekawe. Być może zainteresuję się tym bliżej...


                            • Gość: bazylia Re: choc pytanie nie do mnie..... IP: *.158.240.220.dsl.comindico.com.au 20.08.04, 13:27
                              to ze jestesmy wszyscy czescia tej samej energii (duchem jestesmy) materia tez
                              jest duchem w takim samym stopniu jak duch (jest energia bowiem)

                              i wszystkie religie o tym mowia - ustami swych prorokow.

                              szkoda tylko ze to prorokow uwazamy za jadro tych religii a nie ich
                              przeslanie.
                              Przeslanie jest bowiem takie samo (moze w slowach nieco rozne)
                    • Gość: Luty Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 20.08.04, 13:18

                      iwan_w napisał:

                      > Gość portalu: Luty napisał(a):
                      >
                      > > > Nie wiem czy ksiądz z historii był w błędzie czy nie, bo nie wiem,
                      > czy ra
                      > > cję
                      > > > mają ci, którzy wierzą, czy raczej ci, którzy tę wiarę kwestionują.
                      > > >
                      > > > Czy są Twoim zdaniem tacy, którzy to WIEDZĄ?
                      > >
                      > > Oczywiscie...
                      >
                      > Kto to jest?
                      >
                      > I skąd Twoja pewność?
                      >
                      >


                      Ech iwanie, co z tego, ze Ci powiem...i tak nie uwierzysz...
                      • iwan_w Re: o pewnym księdzu 20.08.04, 15:21
                        Jeżeli mi nie powiesz, nie uwierzę tym bardziej, Luty. Jeżeli nie chcesz tutaj,
                        może być mail.
                        • Gość: LUTY Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 20.08.04, 15:45

                          iwan_w napisał:

                          > Jeżeli mi nie powiesz, nie uwierzę tym bardziej, Luty. Jeżeli nie chcesz
                          tutaj,
                          >
                          > może być mail.



                          Sprecyzuj pytanie, zobaczymy co sie da zrobic...
                          • iwan_w Re: o pewnym księdzu 20.08.04, 15:49
                            Dzisiaj już nie zdążę; za chwilę zamykam komputer, biurko i biuro - weekend w
                            rodzinnych stronach... Odezwę się w przyszłym tygodniu.

                            Udanego weekendu.
                            • Gość: Luty Re: o pewnym księdzu IP: *.dialup.mindspring.com 20.08.04, 16:24
                              Odpowiadasz na :
                              iwan_w napisał:

                              > Dzisiaj już nie zdążę; za chwilę zamykam komputer, biurko i biuro - weekend w
                              > rodzinnych stronach... Odezwę się w przyszłym tygodniu.
                              >
                              > Udanego weekendu.


                              hejka....
                            • komandos57 Re: o pewnym księdzu 20.08.04, 19:51
                              iwan_w napisał:

                              > Dzisiaj już nie zdążę; za chwilę zamykam komputer, biurko i biuro - weekend w
                              > rodzinnych stronach... Odezwę się w przyszłym tygodniu.
                              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                              Okolice Otwocka,laluniu?Spedz weekenda wsrod swoich.Pa i czule buziaczki.
                              --
    • komandos57 iwan z siwa broda 18.08.04, 18:01
      iwan_w napisał:
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      Psychiczny durniu,zmien loga.Zes facet,ale pizda
      • iwan_w komandos z siwa broda 19.08.04, 08:46
        Dobrze, przeloguję się... Ale jutro, juutro, kochany, juuuutro, zrobię to
        juuuuutro... haha:)
        • kokesz1 Re: komandos z siwa broda 20.08.04, 19:53
          iwan_w napisał:

          > Dobrze, przeloguję się... Ale jutro, juutro, kochany, juuuutro, zrobię to
          > juuuuutro... haha:)


          Aaa, zarobiony jestes? ;)
          • komandos57 Re: komandos z siwa broda 20.08.04, 19:57
            ktos mi poradzil bym jakiejs.......jak to tam mowia.......odzywki na porost
            wlosow stosowal.I co?Ano urosla mi broda........miedzy nogami.AZe nogawkami
            wylazi to musze ja podcinac.
            • kokesz1 Re: komandos z siwa broda 20.08.04, 19:59
              komandos57 napisał:

              > ktos mi poradzil bym jakiejs.......jak to tam mowia.......odzywki na porost
              > wlosow stosowal.I co?Ano urosla mi broda........miedzy nogami.AZe nogawkami
              > wylazi to musze ja podcinac.

              O kurde! Wygladasz jak George Bernard Shaw! Zazdraszczam ;)
              • komandos57 Re: komandos z siwa broda 20.08.04, 20:01
                kokesz1 napisał:

                xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                passssssssssssssssssssssssssssssssssss
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka