jiuliusz
01.04.14, 21:06
Mój brat zginął niecały rok temu i częściowo z mojej winy. Nasza mama ciągle to przeżywa i gdy tylko o nim pomyśli to płacze. Zachowałem tylko jedno jego zdjęcie. Resztę mój ojciec spalił. Był to ostatni tydzień wakacji i świętowaliśmy. Rozmawialiśmy o przyszłości, o planach na życie. Odzywał się najmniej, jak by wiedział. Był nieprzewidywalny, mógł być zdenerwowany, a za jakiś czas się z śmiał z innymi. Do tej pory nie mam odwagi wejść do jego pokoju. Cały czas o nim myślę i nie mogę przestać. Przypominają się mi nasze rozmowy, sprzeczki, żarty i w tedy nie mogę powstrzymać się od płaczu. Jestem katolikiem i nie mogę pojąć dlaczego Bóg na to pozwolił. On miał tylko 17 lat. Chciałbym go przynajmniej zobaczyć na chwile we śnie, ale nie mogę. Tego uczucia które mi towarzyszyło podczas gdy leżał w trumnie, zamykali, nieśli i zakopywali ją, nigdy w życiu nie zapomnę. Mam teraz tylko nadzieję że coś ulży mi w cierpieniu i pozwoli tak bardzo nie cierpieć.