Dodaj do ulubionych

Problem przeszłości

24.08.04, 10:55
Witam!
Więc sprawa przedstawia się następująco, od roku jestem w stałym związku,
jedyny problem, który pojawia się z mojej strony to zainteresowanie
przeszłością partnerki. Na początku na odpowiedz”, że to, co było nie liczy
się, ważne, co jest teraz” reagowałem, no w sumie ma rację.
Nigdy nie pytała się o moją przeszłość twierdząc, że ją to nie interesuje. A
moją przeszłość wyglądała tak, że lubiłem się bawić i szukałem takich kobiet,
które po max 15 minutach były gotowe na wszystko.
Jednak na całe szczęście jakiś czas temu postanowiłem to zmienić i udało się.
Jednak w miarę trwania naszej znajomości zacząłem słyszeć odzywki
przypominające kobiety z przeszłości. Problem polega na tym, że nie
chciałbym, aby kobieta, co, do której mam jakieś plany miała taką przeszłość
jak inne.
No i co teraz może to moje urojenia spowodowane wyrzutami sumienia, może
strach przed tym, aby ona się taka nie okazała.
Próby rozmowy o przeszłości kończą się zazwyczaj niepowodzeniem i koniec
końców awanturą, a ja wolałbym znać jej przeszłość żeby miała być nawet
najgorsza to chciałbym ją poznać teraz od niej niż jeszcze później od kogoś
innego.

Będę bardzo wdzięczny za wszelkie rady, zazwyczaj to ja pomagałem znajomym w
ciężkich chwilach, jednak teraz zostałem sam i Wy jesteście moją ostatnią
szansą.

Pozdrawiam
K
Obserwuj wątek
    • Gość: Ala Re: Problem przeszłości IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.04, 11:31
      heh czyli próbujesz kontrolować partnerkę (szukasz coś w jej przeszłości) tylko
      po to aby usprawiedliwić swoje wyskoki.

      Szybko się rozgrzeszyłeś
    • doopcia Re: Problem przeszłości 24.08.04, 11:33
      Sluchaj facio, co ty sie indyczysz na temat tego co bylo?Ona ma prawo do swojej
      przeszlosci,czy jak? Jaki ty masochista,fakt ze sie qurwiles nie oznacza,ze
      twoja kobita ma podobna przeszlosc.Zacznij od siebie i swojego podworka a zycie
      innych osob zostaw im, to ich sprawa.Powinienes sie zaczac leczyc - bo tu widac
      ze masz jakies problemy pod sufitem.
      Pozdrawiam
      Doopa
      • Gość: Ala Re: Problem przeszłości IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.04, 11:39
        > Sluchaj facio, co ty sie indyczysz na temat tego co bylo?Ona ma prawo do
        swojej
        >
        > przeszlosci,czy jak?

        odzywają się nim wyrzuty sumienia co do przeszłości i najprościej jest poszukać
        podobnego postępowania u partnerki aby w razie czego mieć na kogo zwalić winę.
        • noie Re: Problem przeszłości 24.08.04, 12:05
          dobra dobra...ale z drugiej strony ja tez chialabym wiedziec o przyszlosci
          partnera...A tutaj tym bardziej wydaje mi sie podejrzane , ze kobieta poprostu
          unika tego tematu...Czyzby miala jakas tajemnice? No a on moze i chce sie
          rozgrzeszyc ale czyz nie latwiej zaczynac wszystko (zwiazek) od nowa wypluwajac
          wszystko z siebie by zadnych tajemnic nie bylo ? No bo jak byscie sie poczuli
          (zwykly przyklad) gdybyscie trafili na wlasenie TEGO partera...planowalibyscie
          z nim zycie po kres...a tu nagle sie okazuje ze on/ona ma dziecko z
          innym/inna ? No niby nic ale wiekszy obowiazek jest i na pewno chcelibyscie
          wiedziec o tym wczesniej...
    • triss_merigold6 Re: Problem przeszłości 24.08.04, 12:01
      Nie dziwię się, że kobieta źle reaguje na próby wypytywania o przeszłość. To
      jej sprawa. Co było a nie jest nie pisze się w rejestr. Zdaje się, że jesteś z
      nią ponieważ ma jakieś zalety i liczba partnerów z jakimi była nie ma znaczenia
      (nieistotne również czy spotykała się z nim/nimi z wielkiej miłości czy
      rekreacyjnie). Ktoś o bujnym doświadczeniu erotycznym raczej nie powinien mieć
      pretensji do partnera o to samo.
      Nawet jeśli ktoś Ci coś opowie (równie dobrze mogą to być ploty wyssane z
      palca) to co? Urazi męską dumę i samcze ambicje?
    • lune Re: Problem przeszłości 24.08.04, 12:01
      krzysol :)

      chcesz byc z nia, masz plany na przyszlosc ale nie chcialbys by okazala
      sie "kobieta z przeszloscia taka jak inne" ...

      a jakie znaczenie ma jej przeszlość ??? ty nie wspominasz dobrze tego jak sie
      zachowywales, piszesz ze zmieniles sie "na cale szczescie" :) moze ona odczuwa
      to podobnie - tzn. cieszy sie ze jest z toba, w stalym zwiazku i nie chce
      wracac do spraw przeszlych ?

      nie wiem czy to dobry pomysl takie opowiadanie sobie nawzajem o
      swojej "przeszlosci" ; niezaleznie od tego co opowiesz o sobie - czy czego
      dowiesz sie od niej
      • noie Re: Problem przeszłości 24.08.04, 12:09
        No dobra a pomysl jakie mozna ominac sytuacje jesli sie wie co i jak. jestes ma
        imprezie a tu wlasnie "taki/taka zyczliwa " mowi jaki to twoj partener byl
        suuper w lozku! mysle ze jesli sie wie( no nie zadne szczegoly ale z kim
        wystarczy)o przyszlosci partenra mozna takich idiotycznych sytuacji ominac...
        • lune noie 24.08.04, 14:16
          noie napisała:

          > No dobra a pomysl jakie mozna ominac sytuacje jesli sie wie co i jak. jestes
          ma
          >
          > imprezie a tu wlasnie "taki/taka zyczliwa " mowi jaki to twoj partener byl
          > suuper w lozku! mysle ze jesli sie wie( no nie zadne szczegoly ale z kim
          > wystarczy)o przyszlosci partenra mozna takich idiotycznych sytuacji ominac...

          Wiesz noie - ktos kto to mowi wystawia sobie JAK NAJGORSZE swiadectwo - totez
          zlosliwie odpowiedzialabym : "taaaaaaaak ? a on mowil ze ty wrecz
          przeciwnie !!!" hahaha ... "no nie, tak sobie tylko zartuje" i spokojnie
          oddalilabym sie do milszego towarzystwa pozostawiajac zyczliwa z zametem w
          glowie (mowil, nie mowil ???)
          Powiem tak - osoba, ktora dzieli sie intymnymi sprawami z przeszlosci naszego
          partnera (partnerki) oczekuje ze wywola wstrzas i kazda nasza serio reakcja
          bedzie dla niej satysfakcjonujaca ; coz wiec zrobic ? nie zwracac uwagi,
          spokojnie powiedziec ze nas zadne ploty nie interesuja albo zlosliwie odpalic
          j.w.
          jesli sadzisz noie - ze "opowiedzenie sobie o przeszlosci" pozwoli uniknac
          takich sytuacji - to sie mylisz ; zawsze mozesz trafic na palanta lub kretynke
          ktorzy zechca sie zabawic twoim kosztem gdy tylko dostrzega ze moga cie tym
          dotknac ;

          lune
          • noie Re: noie 24.08.04, 14:32
            Wiesz nie kazdy jest taki odporny jak ty. DLATEGO wlasnie wola wiedziec
            wczesniej by "jakos" tam zareagowac...ale widze ze tych " slabych psychocznie"
            nie widzisz i nie tolerujesz.
            • lune a nieprawda ! 24.08.04, 15:54
              odporna psychicznie osoba poradzi sobie z wiedza o przeszlosci partnera (-rki) -
              szczegolnie gdy ta przeszlosc jest dosc "bujna"; o - nie jest latwo wiedziec i
              nie dac sie pozrec demonom (zazdrosci)! zachowac milosc i ufac :)

              chyba zle mnie zrozumialas noie :)
              do tego by zareagowac tak jak napisalam w swoim poprzednim poscie - trzeba
              tylko uznac ze przeszlosc jest prywatna sprawa naszego partnera - liczy sie
              terazniejszosc i wspolna przyszlosc ; to tez nie jest latwe, wiem - ale w zyciu
              niewiele jest latwych rzeczy :)

              ja po prostu nie wierze w to ze ewentualna wiedza o "takiej" przeszlosci
              uodporni kogokolwiek na ataki "zyczliwych" ; za to przyniesie mu sporo
              watpliwosci z ktorymi trzeba bedzie sobie poradzic ;

              nie wiem skad ta mysl ze "nie toleruje slabych psychicznie" ?

              lune
              • noie Re: a nieprawda ! 25.08.04, 11:58
                Wiesz ja wlasnie naleze do tych ludzi, ktorzy wola wiedziec nagorsza ale
                prawde. Moze popytalabym dokladniej co do przeszlosci ale gdy juz zaspokokje
                moja "ciekawosc?" bez problemu dam sobie z tym rade .
                Niestety ( niestety poniweaz jest do czasem dosc meczace) naleze do tych osob
                ktore lubia duzo wiedziec o partenrez. faktem jest ze maz ma swoje tajemnice
                ale zarys jako taki jego wczesniejszej "dzialalnosci" hihi mam...natomiast
                gdybym wogole nic nie wiedziala...chyba balabym sie...tak...balabym sie
                kontaktu z jego znajomymi (no bo skad moge wiedziec co nawyrabial ? ;-) ) i
                szczerze powiedziawszy po dziecinstwie,przeszlosci...mozna wiecej zrozumiec i
                poznac partnera. Moze masz racje ze zle cie ocenialam,przepraszam. ja wiem
                tylko jedno...Mam malo przyjaciol poniewaz mowie szczera prawde ale mam
                prawdziwach przyjaciol i tego samego oczekuje od nich. Wiec gdyby mi parter
                powiedzial :"wiesz co o tym teraz nie chce rozmawiac" w jakiejs malej sparwie
                to co innego jak wogole sie zacina i mowi "co bylo nie jest wazne" Nieee...na
                to bym sie nie zgodzila :-)
                pozdrawiam
                noie
                • lune Re: a nieprawda ! 25.08.04, 12:59
                  noie napisała:

                  > Wiesz ja wlasnie naleze do tych ludzi, ktorzy wola wiedziec nagorsza ale
                  > prawde. Moze popytalabym dokladniej co do przeszlosci ale gdy juz zaspokokje
                  > moja "ciekawosc?" bez problemu dam sobie z tym rade .
                  > Niestety ( niestety poniweaz jest do czasem dosc meczace) naleze do tych osob
                  > ktore lubia duzo wiedziec o partenrez. faktem jest ze maz ma swoje tajemnice
                  > ale zarys jako taki jego wczesniejszej "dzialalnosci" hihi mam...natomiast
                  > gdybym wogole nic nie wiedziala...chyba balabym sie...tak...balabym sie
                  > kontaktu z jego znajomymi (no bo skad moge wiedziec co nawyrabial ? ;-) ) i
                  > szczerze powiedziawszy po dziecinstwie,przeszlosci...mozna wiecej zrozumiec i
                  > poznac partnera. Moze masz racje ze zle cie ocenialam,przepraszam. ja wiem
                  > tylko jedno...Mam malo przyjaciol poniewaz mowie szczera prawde ale mam
                  > prawdziwach przyjaciol i tego samego oczekuje od nich. Wiec gdyby mi parter
                  > powiedzial :"wiesz co o tym teraz nie chce rozmawiac" w jakiejs malej sparwie
                  > to co innego jak wogole sie zacina i mowi "co bylo nie jest wazne" Nieee...na
                  > to bym sie nie zgodzila :-)


                  Noie, kazdy jest inny :)
                  inny mamy ten "poziom odpornosci" ; ja pisalam w kontekscie obaw autora watku -
                  ktory chcialby wiedziec ale nie chcialby aby jego dziewczyna ... miala bujna
                  przeszlosc ; byc moze ona wyczuwa w nim ten niepokoj - dlatego nie chce o tym
                  rozmawiac bo nie wie jak on zareaguje ; moze okazac sie ze nie bedzie chcial
                  jej zaakceptowac - a ona nie chce go stracic ...

                  jasne ze gdy sie nie mowi prawdy - to druga strona moze domyslac sie czegos
                  znacznie gorszego niz jest - i byc moze wlasnie taka sytuacje opisuje autor
                  watku ;

                  nie wiem czy w tym przypadku lepsza jest "gruba kreska" czy "najgorsza prawda":(

                  sama piszesz ze wystarczyl ci "zarys jako taki" ... czyli troche wiesz,
                  niekoniecznie wszystko :) i taki stan akceptujesz ; moze to wlasnie jest
                  rozwiazanie dla autora watku
                  • krzysol Re: a nieprawda ! 25.08.04, 14:38
                    Chodzi mi dokładnie o tę niepewność, to, co było to było, zmienić tego też nie
                    zmienię, wolałbym tylko wiedzieć teraz, bo powiedzmy byłbym na to gotowy i
                    lepiej bym to przyjął, niż dowiedzieć się "przypadkiem" za jakiś czas od osoby
                    trzeciej. Tak jak pisałem być może moje obawy czy przypuszczenia są
                    bezpodstawne, tyle tylko, że brak rozmowy na ten temat powoduje u mnie takie a
                    nie inne myślenie
                    • lune krzysol :) 25.08.04, 15:19
                      krzysol napisał:

                      > Chodzi mi dokładnie o tę niepewność, to, co było to było, zmienić tego też
                      nie
                      > zmienię, wolałbym tylko wiedzieć teraz, bo powiedzmy byłbym na to gotowy i
                      > lepiej bym to przyjął, niż dowiedzieć się "przypadkiem" za jakiś czas od
                      osoby
                      > trzeciej. Tak jak pisałem być może moje obawy czy przypuszczenia są
                      > bezpodstawne, tyle tylko, że brak rozmowy na ten temat powoduje u mnie takie
                      a
                      > nie inne myślenie


                      Moze ona sie boi ze to jednak zmieni wasze relacje ; boi sie twojej reakcji ;
                      czy jestes w stanie przewidziec jak bedziesz sie z tym czul ?

                      moje doswiadczenie mowi ze niedobrze jest rozmawiac o "szczegolach" :( bylam
                      szczera ..... i po czasie wrocilo to do mnie kamieniem ; moze ona ma podobne
                      doswiadczenie, dlatego nie chce rozmawiac o przeszlosci ?

                      lune

                  • noie Re: a nieprawda ! 29.08.04, 18:37
                    " zarys jako taki " - wydaje mi sie ze to dla niego byloby idealne... :-)
                • j_ar Re: a nieprawda ! 25.08.04, 14:49
                  a niestety... ale wiedza o czlowieku, z jakiegos tam okresu zycia, w
                  szczegolach, niezbyt chlubnych (bo co innego jezeli dobre, prawda) nie jest
                  konieczna, ludzie sie zmieniaja, ale czasami ktos nie potrafi, mimo
                  najszczerszej checi i wiary, spojrzec na sprawe jako stara, i mimo, ze tego nie
                  chce, zmieni zdanie o czlowieku, ktorego zna z innej strony, i po co?
    • marusia_ogoniok Rogaty bździarzu 24.08.04, 12:51
      Jeżeli nie stać cię na cnotkę z wyboru /pomijam cnotki z odrzutu/ to krótko
      mówiąc masz w życiu przejebane.... Zdany jesteś na lekcje Al, Doopć i innych
      qrewek pod przewodnictwem puff mamy Triss.... na zawsze! Pociesz się jednak, że
      margines społeczeństwa do którego należysz to 96% populacji Molusco - Erectusów.
      Pust' wsiegda budut qrwy..., pust' wsiegda budut bździarze, pust' wsiegda
      budiet puff mama, pust' wsiegda budu ja..... tak se nuć.... jeżedniewno....
      • Gość: Ala Re: Rogaty bździarzu IP: *.lubin.dialog.net.pl 24.08.04, 13:03
        jaką qrwa lekcję? głęboko w dupie mam co ten facet zrobi. Ale masz rację.
        Lepiej niech sobie poszuka cnotki - będzie mógł sobie powiedzieć: nawróciłem
        się dzięki tej cnotce!
    • Gość: krish Re: Problem przeszłości IP: 62.233.233.* 24.08.04, 13:14
      eee tam, ja myslałem po tytule amnezja, wypadek, problemy z dziecinstwa,
      morderstwo...


      a Ty tylko nie wiesz z kim sie grzmocisz

      od tego sie nie umiera
      • kaukazek Re: Problem przeszłości 24.08.04, 13:44
        Gość portalu: krish napisał(a):

        >
        >
        >
        > a Ty tylko nie wiesz z kim sie grzmocisz
        >
        > od tego sie nie umiera
        to ostatnie tez nie jest pewne, chyba ze po testach
      • melanie Re: Problem przeszłości 24.08.04, 14:27
        :DDDDDDDDDDDDDDD
        Ubawilam sie:0
        Ale kiedys przeczytalam, ze najbardziej bolesny rodzaj zazdrosci to zazdrosc o
        przeszlosc. Bo nic juz nie mozna zmienic. Trzeba sobie z tym poradzic, jezeli
        ktos nie moze sie pogodzic z tym, ze "my" zaczyna sie od momentu spotkania, a
        przed tym "my" kazdy byl "ja" i zyl swoim zyciem. Natomiast facet wydaje mi sie
        nie byc zazdrosny o przeszlosc kobiety, tylko nie jest pewny tego, czy jest
        dosc dobry w lozku. Jezeli dziewczyna powie chociaz jedno slowo, bedzie caly
        zycie drazyl, jak bylo, w jakiej pozycji, czy dobrze, czy lepiej niz z nim itd.
        • komandos_57 Re: Problem przeszłości 24.08.04, 23:16
          melanie napisała:

          > :DDDDDDDDDDDDDDD
          > Ubawilam sie:0
          > Ale kiedys przeczytalam, ze najbardziej bolesny rodzaj zazdrosci to zazdrosc
          o
          > przeszlosc. Bo nic juz nie mozna zmienic. Trzeba sobie z tym poradzic, jezeli
          > ktos nie moze sie pogodzic z tym, ze "my" zaczyna sie od momentu spotkania, a
          > przed tym "my" kazdy byl "ja" i zyl swoim zyciem. Natomiast facet wydaje mi
          sie
          >
          > nie byc zazdrosny o przeszlosc kobiety, tylko nie jest pewny tego, czy jest
          > dosc dobry w lozku. Jezeli dziewczyna powie chociaz jedno slowo, bedzie caly
          > zycie drazyl, jak bylo, w jakiej pozycji, czy dobrze, czy lepiej niz z nim
          itd.
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
          czuje ze swierbi cie w pochwie.umyj sie i ci minie
      • komandos_57 Re: Problem przeszłości 25.08.04, 01:57
        Gość portalu: krish napisał(a):
        >
        > a Ty tylko nie wiesz z kim sie grzmocisz
        >
        > od tego sie nie umiera
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        a masz cipke czy kogucika?zem tu.

    • cossa Re: Problem przeszłości 24.08.04, 13:54
      a nawet jesli ktos zyczliwy Cie oswieci

      jakie to ma znaczenie?

      i pomysl czy umialbys zyc z tym
      ze wiesz z kim, kiedy i jak figlowala PRZED Toba

      moze faktycznie lepiej nic nie wiedziec ;)

      pozdr.cossa
      • komandos_57 Re: Problem przeszłości 25.08.04, 01:57
        cossa napisała:

        > i pomysl czy umialbys zyc z tym
        > ze wiesz z kim, kiedy i jak figlowala PRZED Toba
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
        a masz cipke czy kogucika?zem tu.


        • cossa Re: Problem przeszłości 25.08.04, 11:40
          i jedno i drugie
          zalezy kto pyta :)

          cos_sa :)
      • noie Re: Problem przeszłości 25.08.04, 12:00
        no widzisz dla mnie znaczenie ma to ze jestem w miare przygotowana
        na "zyczliwosci" i wole wiedziec.zdecydowanie wole wiedziec. :-)
        pozdrawiam
        • j_ar Re: Problem przeszłości 25.08.04, 14:54
          ale po co wiedziec? sama nie potrafisz ocenic z kim jestes juz dluzszy czas?
    • j_ar Re: Problem przeszłości 24.08.04, 14:03
      ok, jak powaznie to powaznie, ja widze, ze ty powaznie podchodzisz do sprawy,
      tak wiec, dawaj zdjecie na forum, moze pomozemy cos....
    • j_ar hej krzysol.. 24.08.04, 14:27
      a jakie to odzywki? bo ja nie wiem...a tez chcialbym wiedziec jak lokalizowac
      takie 15 minutowki...no...
    • Gość: hyhy Re: Problem przeszłości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.08.04, 14:13
      > Nigdy nie pytała się o moją przeszłość twierdząc, że ją to nie interesuje. A
      > moją przeszłość wyglądała tak, że lubiłem się bawić i szukałem takich kobiet,
      > które po max 15 minutach były gotowe na wszystko.


      mysle ze najlepiej powiedz jej to mimo ze ona nie chce wiedziec :)))
      wtedy sama cie rzuci (po co jej taki kurwiarz jakim byles a natury tak latwo
      nie zmienisz) i bedziesz mial problem jej przeszlosci, terazniejszosci i
      przyszlosci z glowy.



      > Jednak na całe szczęście jakiś czas temu postanowiłem to zmienić i udało się.
      > Jednak w miarę trwania naszej znajomości zacząłem słyszeć odzywki
      > przypominające kobiety z przeszłości. Problem polega na tym, że nie
      > chciałbym, aby kobieta, co, do której mam jakieś plany miała taką przeszłość
      > jak inne.

      ona tez sie musi podle czuc myslac o twoich panienkach i podejsciu do
      zwiazkow...
      • rosangela1 Re: Problem przeszłości 28.08.04, 16:52
        Ja nierozumiem po co ta dziewczyna go drazni. Jezeli jej na nim naprawde zalezy
        powiedzialabym prawde moze bez wdawania sie w szczegoly i pod warunkiem nie
        wracania do tematu. A tak nie widze przyszlosci dla zwiazku juz zbudowanego na
        malych,mniejszych tajemnicach. Facetowi zawsze duzo ujdzie, a kobiecie niestety
        nie - o czym mile pamietajcie ( nie 15- minut tylko przynajmniej 1h)
        • Gość: Moni Re: Problem przeszłości IP: *.telprojekt.pl 28.08.04, 22:13
          Wcale nie jest powiedziane, że ona go drażni.
          Człowiek często czuje, że drugiej osobie jest coś potrzebne nie ze względu na
          niego samego, ale w jakimś celu.

          Dla mnie jest istotne PO CO Ci ta wiedza?
          Może jak ją zaakceptujesz z jej tajemnicami sama zechce Ci kiedyś powiedzieć.
          Może przeżyła jakąś bardzo bolesną historię i niełatwo jej o tym mówić?
          Pomyślałeś o NIEJ? Dlaczego tak jest, że woli to zachować dla siebioe?
          Zamiast naciskać, może po prostu powiedz jej, że Ci z tym trudno i że się
          męczysz. Powiedz do czego Ci ta wiedza potrzebna (sam musisz wiedzieć, czy jej
          ufasz?). I DAJ JEJ PRAWO WYBORU.
    • psotusia Re: Problem przeszłości 29.08.04, 09:42
      To jest cena jaką płacisz za SWOJĄ przeszłość.
      Pozbawiłeś się na zawsze poczucia bezpieczeństwa,
      będziesz podejrzliwy do końca życia.
      Nawet jeżeli kobieta ci się wyspowiada to i tak będzie ci zawsze mało,
      wcześiej czy później zaczniesz podejrzewać, że ona kłamie.
      • Gość: krish Re: Problem przeszłości IP: 62.233.233.* 29.08.04, 11:14
        nic ujac, nic dodac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka