mrzagi01
29.09.08, 14:16
w pt. miałem koniecznośc wykonać trasę Wch- Chodzież- Wch czyli (mniej więcej)
2x300=600km, i tak:
1. Koło Polkowic ugrzęzłem w korku z powodu wypadku ze skutkiem śmiertelnym z
udziałem 2 autobusów PolMiedźTrans i jednej Octavii.
(Octawia przypominała ekspresyjną metaloplastykę,policjantowie nieśpiesznie
wykonywali czynności służbowe a zwłoki drivera odziane w gustowny czarny worek
spokojnie polegiwały na asfalcie w oczekiwaniu na karawan)
2. Rzut beretem dalej kolo Głogowa ugrzęzłem w zawiesistej mgle, w krórej w
porywach okazując stalowe nerwy dawało się "zap...dalać" 60km/h. Przejaśniało
na rogatkach Leszna.Dodatkową atrakcją na tym odcinku byly stada L-ek
3. mniej więcej godzinę zajął przejazd przez Poznań z czego 2/3 czasu
przypadło na korek na Glogowskiej, a reszta na pełzanie Obornicką
4. Na spotkanie zaplanowane o 11-tej spóżniłem się "tylko" 40 min i tylko
dzięki temu, że ostatni odcinek od Obornik Wlkp. cisnąłem w porywach 170 km/h
( i raczej nie mniej niż 120), chociaż z domu wyjechałem o 5.30, zakładając że
w 5 i pół godziny zdążę z palcem w d.... (niech nikomu nie przychodzi do
głowy, że się popisuję- naprawdę musiałem być punktualnie)
Z powrotem też było w pytkę
1. Korek na 11-ce od Złotnik(ów?) bo przed światłami w Suchym Lesie rozkraczył
się TIR. Korek przechodził płynnie w następny do ronda
Obornicka-Lutycka-Lechicka, a ten w kolejny na Witosa.
2. Tradycyjny korek na Głogowskiej. W tym momencie właściwie przestałem się
przejmować zegarkiem, a raczej skoncentrowałem się na obserwacji jak rosną mi
paznokcie, wlosy itp..
3. Tradycyjny korek do krzyżówki w Komornikach
4. Tradycyjny korek do ronda w Stęszewie
5. Po nocce już prawie w domu natknąłem się na drodze na wyjątkowego
twardziela- gościu pop...dalał na skuterze bez najsłabszego światełka.
Wyprzedziłem go i myśle "ciekawe ch..ju, jak szybko cie zabiją?" Zwiastun
tragedii widziałem w lusterku. Akurat minęly mnie dwa samochody jadące dość
szybko w przeciwnym kierunku. Drugi zacząl wyprzedzać i kiedy byl w
zaawansowanej fazie manewru zobaczył tego idiotę na mopliku. Widziałem jak
momentalnie zapaliły się "stopy" gościu musial ostro walczyć, no i pewnie
pikawa mu gardłem wyskoczyła
6. na chate dociągnąłem o 20.30- 15 godzin z czego około godziny zajeło mi
załatwienie sprawy za którą jechałem i powiedzmy drugą posiłek. 13 godzin na
przejechanie 600 km.... średnio wychodzi mniej niż 50km/h to jest k..wa
przegięcie!!!
nie mam k..wa już siły tego komentowac