IP: 212.160.93.* 04.04.02, 12:13
Ja mam pytanie do Was - do jakiego stopnia można w związku isć na kompromis? Do
jakiego stopnia rezygnować z własnych zainteresowań, z przyjaciół, którym
kiedyś poświęcało się duzo czasu? Gdzie jest granica, bo ja naprawdę nie wiem,
a spotykam się z zarzutami, że wolę kumpli od niego i takie rózne rzeczy, które
mnie wydają się niedorzeczne, ale chyba zagrazają naszemu związkowi ...
Obserwuj wątek
    • vicca Re: KOMPROMIS 04.04.02, 12:43
      Jest taki dowcip:
      - Tato, co to jest kompromis?
      - Pamiętasz jak mama chciała kupić futro a ja nowy samochód?
      - tak tato
      - w końcu kupiliśmy palto i trzymamy je w garażu - to jest kompromis.

      Tak naprawdę to to ustępowanie musi być obustronne i nie może naruszać
      indywidualności żadnego z partnerów

      Pzdr V*

      • ninaa Re: KOMPROMIS 04.04.02, 13:07
        Dowcip jest ok... :-)))
        Kompromis nie moze sprawiać, ze któres z partnerów czuje się zaszczute i ubezwłasnowolnione ... Bo wtedy
        związek = więzienie .... Po co związek, który nas dusi...?? Bez sensu !!
    • ruda31 Re: KOMPROMIS 04.04.02, 13:14
      a czego ty chcesz?
      odpowiedz sobie na to pytanie i wszystko wiesz.
    • szary_ptak Re: KOMPROMIS 04.04.02, 13:36
      Gość portalu: INEZ napisał(a):

      > Ja mam pytanie do Was - do jakiego stopnia można w związku isć na kompromis?

      Dopóki pójście na kompromis nie kłóci się z wartościami, które sie wyznaje.

      A tak na marginesie - nie ma (oczywiście to moje zdanie, nie uzurpuję sobie
      monopolu na prawdę ;-) "równego" chodzenia na kompromis. W zwiazku tak już jest,
      że ktoś ustępuje bardziej, a ktoś mniej. I...jeżeli ktoś temu zaprzecza, to,
      wydaje mi się, robi to osoba, która akurat ustępuje rzadko, albo wcale.

      Pozdrawiam

      B.

    • Gość: Manitra Re: KOMPROMIS IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 04.04.02, 15:05
      Jezeli decydujemy sie z kims zwiazac, to musimy liczyc sie z tym, ze kompromisy
      beda potrzebne, zaistnieja - ale to musi byc oczywiscie i obustronne i nie moze
      jednoczesnie przekraczac, czy niszczyc pewnego naszego swiata, zebysmy
      pozostali soba, bo to przeciez zachwycilo w nas naszego partnera i nas w nim,
      czyz nie ?
    • roseanne Re: KOMPROMIS 04.04.02, 15:43
      to znaczy masz porzucic wszystko i byc tylko dla niego ?
      a gdy wam sie juz ulozy na spokojnie, w ktorakolwiek strone to co/
      bedzieci ciagle sami?
      Inni tez sa potrzebni, chocby jako odskocznia dla zlapania oddechu.
      czy pytalas, z czego on jest zdolny zrezygnowac?

      pozdrawiam z konca swiata, dzisiaj mroz
    • kasia_76 Re: KOMPROMIS 04.04.02, 16:09
      Uwazam, ze wyznaczenie takiej granicy jest baaaardzo trudne. I nigdy nie bedzie
      po rowno.Nigdy.
      • Gość: Malwina Re: KOMPROMIS IP: *.abo.wanadoo.fr 04.04.02, 16:26
        po latach kompromisowych przyszly do mnie lata bezkompromisowe ! Bede soba i to za obojetnie jaka
        cene !
        precz z kompromisami !
        • szary_ptak Re: KOMPROMIS 04.04.02, 16:43
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > po latach kompromisowych przyszly do mnie lata bezkompromisowe ! Bede soba i to
          > za obojetnie jaka
          > cene !
          > precz z kompromisami !

          Naprawde myślisz, że jest możliwe życie bez kompromisów?

          I...czy idąc na kompromis przestaje się być sobą?
          Muszę się nad tym zastanowić ;-)
          (ale..chyba cena jest mimo wszystko ważna...)

          Pozdrawiam
          B.

          • ninaa Re: KOMPROMIS 04.04.02, 17:32
            Idąc na kompromis, wcale nie przestaje się być sobą !! To nie jest tak, że REZYGNUJEMY z bycia sobą !! Bzdura !
            Kompromis w związku jest oparty na "CHCENIU" ..a nie na "ZMUSZANIU SIĘ" .. Sukcesem jest związek, w którym
            każde z partnerów szanuje osobowosć drugiego. Kompromis nie oznacza wcale rezygnacji.., oznacza dobre
            chęci i tyle. Nie muszę zrezygnować..., ale chcę to odłożyć na później...
    • Gość: kret Re: KOMPROMIS IP: *.pg.com 04.04.02, 16:42
      To jest pytanie, na ktore musisz sobie odpowiedziec sama. Przykre, ale
      prawdziwe. Zbyt wiele zalezy tu od konkretnego przypadku.
    • debe Re: KOMPROMIS 04.04.02, 19:38
      Nie ma takiej uniwersalnej grancy. Zalezy ona jedynie od Ciebie, od tego czego
      chcesz, a moze bardziej od tego czego nie chcesz.
      Jezeli zyjesz z poczuciem, ze jestes do pewnych rzeczy "zmuszana" dla dobra
      czegos tam, to zaden to kompromis, zwiazek taki wg mnie bardziej przypomina
      wiezienie; a przeciez i w takim zwiazku mozna zyc, jesli komus to odpowiada,
      oczywiscie....

      • Gość: marili wazne -nie IP: 172.16.74.* 04.04.02, 22:30
        zastanow sie co naprawde jest wazne dla Ciebie, jaka jestes, co lubisz
        najbardziej i czego najbardziej nieznosisz i w tych sprawach nie idz nigdy na
        kompromis, w rzeczach srednio i malo waznych mozna isc na duzy kompromis.
        Chodzi o to ze Ty to sa wlasnie te nieliczne rzeczy i sprawy, ktore najbardziej
        lubisz lub najbardziej nieznosisz, jesli z tego zrezygnujesz to zatracisz
        osobowosc i kiedys to partnerowi wypomnisz w zlosci i zalu, a drobiazgi-ustepuj
        w nich bo uraduje to druga strone, a tobie szkody nie przyniesie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka