Dodaj do ulubionych

DDA - złość na własne dziecko

01.01.15, 18:47
Małe dziecko potyka się i przewraca zdzierając kolano.
Rodzic (DDA) zamiast utulić i pocieszyć jest wściekły i wrzeszczy na dziecko dlaczego jest takie nieuważne.

Rozumiem, że rodzic nieświadomy tego że jest DDA powiela automatycznie schemat z domu (sam tak był traktowany)
Ale niestety często jest tak że DDA/DDD wie o tym, że źle reaguje i nie powinien tak robić ale mimo wszystko reaguje tak twierdząc, że to silniejsze od niego (ogarnia go silna złość)

Pytanie - dlaczego to robi mimo świadomości, że to złe.

Spotkałam się z takimi teoriami:

-Jako DDA człowiek nabywa poprzez doświadczenia w dzieciństwie pewien zestaw nieprawidłowych, zaburzonych przekonań typu: dziecko musi być posłuszne, dziecko musi być "grzeczne" itd- kiedy DDA znajduje się w sytuacji gdy trzeba zareagować emocjonalnie pojawiają się te właśnie przekonania i złość jest reakcją na "nieposłuszeństwo dziecka względem tych wzorców"

- DDA noszą w sobie pokłady niewyrażonej złości, która pod byle pretekstem wyładowuje na własnym dziecku; następuje przeniesienie agresji

- Nie dostrzeganie cierpienia swojego dziecka jest dla rodziców DDA jedynym i najlepszym sposobem by nie widzieć, w jakim stopniu oni sami cierpieli w zbliżonych sytuacjach. Krzycząc na dziecko zagłuszają swój własny ból.

Wiem, że najważniejsze to praca nad sobą i kontrolowanie się by nie powielać schematu ale świadomość dlaczego ten automat się włącza a rozum śpi może trochę pomóc w zrozumieniu problemu.
Obserwuj wątek
    • 7zahir Poczytaj więcej nt DDA 01.01.15, 18:54
      piekniezyc.republika.pl/
      a tu zapytaj:
      forum.gazeta.pl/forum/f,25314,DDA.html
      • leda16 Re: Poczytaj więcej nt DDA 03.01.15, 20:34
        7zahir napisała:

        Ach, jeśli Wasza " wiedza psychologiczna" wywodzi się z takich źródeł, to szkoda czasu na dyskusję :).
        • mona.blue Re: Poczytaj więcej nt DDA 04.01.15, 00:55
          leda16 napisała:

          > 7zahir napisała:
          >
          > Ach, jeśli Wasza " wiedza psychologiczna" wywodzi się z takich źródeł, to szkod
          > a czasu na dyskusję :).
          >
          Blog wydaje się ciekawy, jutro przejrzę. Polecam jeszcze tę stronę:
          www.dda.pl/artykuly/
    • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 01.01.15, 19:08
      Kiedyś czytałam, ze osoby które będąc dziećmi doznawały za mało pozytywnych uczuć a dużo negatywnych, wynikających z przemocy, doznające częstego lęku w dzieciństwie mają podwyższony poziom kortyzolu (hormonu stresu). Błaha rzecz potrafi wyprowadzić z równowagi.

      Nad pogodą ducha trzeba dzień w dzień pracować.
      • 7zahir Re: DDA - złość na własne dziecko 01.01.15, 19:16
        malwi.4 napisała:

        > Kiedyś czytałam, ze osoby które będąc dziećmi doznawały za mało pozytywnych ucz
        > uć a dużo negatywnych, wynikających z przemocy, doznające częstego lęku w dziec
        > iństwie mają podwyższony poziom kortyzolu (hormonu stresu). Błaha rzecz potrafi
        > wyprowadzić z równowagi. >

        Dokładnie tak.
        Tu trochę nt
        www.antykoncepcja.com.pl/article3_1.htm
    • shachar Re: DDA - złość na własne dziecko 01.01.15, 20:35
      Myślę, że takie osoby mają zakodowane z dzieciństwa, że nie należy się wywalać i zdzierać kolano, nie należy być niesprawnym, potykającym się, słowem 'nieperfekcyjnym' Napisałam tu 'zakodowane z dziecińswa" , ale teraz uzmysławiam sobie, co to w ogóle znaczy. To znaczy po prostu przenoszenie tego, co się zna, na własną rodzinę. Kontynuacja patologii. Tak to wygląda.
      • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 21:01
        shachar napisała:

        > Myślę, że takie osoby mają zakodowane z dzieciństwa, że nie należy się wywalać
        > i zdzierać kolano, nie należy być niesprawnym, potykającym się, słowem 'nieperf
        > ekcyjnym'


        Potknąć może się każdy. Znasz przysłowie: "Koń ma 4 nogi i też się potknie"? Ale od potknięcia się, błędu, itp. do perfekcjonizmu i zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych droga baaaardzo daleka. W ogóle jak można te rzeczy łączyć z perfekcjonizmem? Przecież morał z tego jest taki - NIE NALEŻY ROBIĆ TEGO, CO PRZYNOSI STRATY. Czyli najpierw patrzyć pod nogi, żeby się nie przewrócić i nie rozbić kolana, potem analizować sytuację na giełdzie zanim się wyda zlecenie sprzedaży swoich akcji. Najgorsze zaś jest to, co Wy tutaj robicie - dorabiacie księżycową ideologię do spraw najprostszych :)



        Kontynuacja patologii. Tak to wygląda.


        No, jeśli komuś wytrenowana przez rodziców w procesie wychowawczym przezorność, rozsądek i wyciąganie adekwatnych wniosków z popełnianych błędów jawi się jako patologia, to cóż nią nie jest?
        • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 01:10
          leda16 napisała:

          >
          > Potknąć może się każdy. Znasz przysłowie: "Koń ma 4 nogi i też się potknie"? Al
          > e od potknięcia się, błędu, itp. do perfekcjonizmu i zaburzeń obsesyjno-kompul
          > sywnych droga baaaardzo daleka. W ogóle jak można te rzeczy łączyć z perfekcjon
          > izmem?

          Dzieci z rodzin dysfunkcyjnych nie dają sobie prawa do popełnienia błędu, bo nikt im takiego prawa nie dał w dzieciństwie, a to powoduje, że żyją w napięciu przed ewentualnym błędem, a stąd juz blisko do perfekcjonizmu.

          Przecież morał z tego jest taki - NIE NALEŻY ROBIĆ TEGO, CO PRZYNOSI ST
          > RATY. Czyli najpierw patrzyć pod nogi, żeby się nie przewrócić i nie rozbić kol
          > ana,

          Żeby dziecko wyciągnęło taki wniosek, to uwaga powinna byc zwrócona spokojnie, autorka wątku pisała o wrzeszczeniu na dziecko - w takiej sytuacji dziecko jest przerażone i prędzej wyciągnie wniosek, żeby sie nie narażać matce niż, żeby uważać przy chodzeniu. Przy powtarzającym sie wrzasku wyrosnie dziecko znerwicowane, żyjące w lęku, niepewne siebie.


          >
          > No, jeśli komuś wytrenowana przez rodziców w procesie wychowawczym przezorność
          > , rozsądek i wyciąganie adekwatnych wniosków z popełnianych błędów jawi się jak
          > o patologia, to cóż nią nie jest?
          >
          > Wrzask to jest tresowanie dziecka, a nie nauka przezorności. Dziecku trzeba sytuację wyjaśnić i podejśc ze zrozumieniem.
          • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 01:24
            Tak, Mona, całkowicie się z Tobą zgadzam. :-)
          • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 10:19
            mona.blue napisała:
            Dzieci z rodzin dysfunkcyjnych nie dają sobie prawa do popełnienia błędu, bo ni
            > kt im takiego prawa nie dał w dzieciństwie, a to powoduje, że żyją w napięciu p
            > rzed ewentualnym błędem, a stąd juz blisko do perfekcjonizmu.


            Nie prawda. Cechy takiej osobowości nie powstają wyłącznie w rodzinach dysfunkcyjnych a model ich rozwoju nie jest aż tak prostacki jak przypuszczasz. W rodzinach dysfunkcyjnych z powodu sprzecznych komunikatów powstają raczej osoby psychicznie niezrównoważone, niedbałe, flejtuchowate, o obniżonych zdolnościach efektywnego pełnienia ról społecznych. Zaś popełniane błędy nie są wynikiem dawania czy nie "dawania sobie prawa", tylko braku umiejętności lub możliwości przewidywania wszystkich, w tym długoterminowych skutków naszych decyzji. Zresztą perfekcjonizm w rozsądnych granicach jest cechą pożądaną i dla jednostki i dla społeczeństwa. Wyobraź sobie np. brak tej cechy u chirurga, pilota, inżyniera i w wielu innych zawodach od których zależy zdrowie i życie ludzkie. Nie masz też możliwości udowodnienia, że wszyscy ci ludzie, zajmujący odpowiedzialne stanowiska, wychowali się w rodzinach dysfunkcyjnych. Przed podejmowaniem wiążących decyzji życiowych każdy człowiek żyje w napięciu a nie tylko ludzie z rodzin dysfunkcyjnych, jak dzieci miały egzaminy, też żyliśmy w napięciu, co nie znaczy, że pochodzimy z rodzin dysfunkcyjnych. Powiem więc, że wyciągasz zbyt daleko idące wnioski na podstawie swoich stereotypów. A właściwie - co to znaczy "rodzina dysfunkcyjna"? Definicji jest co najmniej kilkanaście.




            > Żeby dziecko wyciągnęło taki wniosek, to uwaga powinna byc zwrócona spokojnie,


            Nie koniecznie Mona. W tym wieku (a mówimy o wieku przedszkolnym) inteligencja dziecka nie jest jeszcze gotowa do wnioskowania. Jest natomiast gotowa pamięć sytuacyjna oparta na instynkcie unikania bólu. Gdybyś przeczytała cegłę akademicką jaką jest Piageta "Rozwój inteligencji dziecka", a w Twoim przypadku przyda się to już tylko do bawienia wnuków, ponieważ córki masz już odchowane, wiedziałabyś, że komunikatami wydawanymi podniesionym głosem można osiągnąć znacznie więcej niż tuleniem.


            > autorka wątku pisała o wrzeszczeniu na dziecko -


            A ja pisałam, że nie był to wrzask steku bezsensownych samogłosek typu aaaaaaaaaaaa!!!!!, tylko komunikat.


            w takiej sytuacji dziecko jest
            > przerażone i prędzej wyciągnie wniosek, żeby sie nie narażać matce niż, żeby u
            > ważać przy chodzeniu.


            Nie "wyciągnie wniosek" tylko zapamięta związek między bieganiem a traumą. I o to chodzi.



            Przy powtarzającym sie wrzasku wyrosnie dziecko znerwicow
            > ane, żyjące w lęku, niepewne siebie.



            Owszem, tak głoszą niektóre teorie. A teoriom bardzo daleko do dowodów.

            > > Wrzask to jest tresowanie dziecka, a nie nauka przezorności. Dziecku trze
            > ba sytuację wyjaśnić i podejśc ze zrozumieniem.


            Pewnie nie próbowałaś wyjaśnić kilkulatkowi pojęcia śmierci, i dobrze. Pojęcia abstrakcyjne są dzieci w wieku przedszkolnym w takim stopniu zrozumiałe, jak dla Ciebie język chiński. Natomiast może da Ci do myślenia przypadek kilkulatka, który na oczach matki wbiegł pod osiedlową huśtawkę, skutkiem czego już do końca życia żadnych "tłumaczeń" czyli pojęć abstrakcyjnych nie zrozumie.
            • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 11:14
              leda16 napisała:
              > Natomiast może da Ci do myślenia przypadek kilkulatka
              > , który na oczach matki wbiegł pod osiedlową huśtawkę, skutkiem czego już do ko
              > ńca życia żadnych "tłumaczeń" czyli pojęć abstrakcyjnych nie zrozumie.

              Dziecko jest mądre z natury. Można wiele mu wytłumaczyć.
              Można też budować pamięć na bólu, jak proponujesz.
              Jednak, dziecko zapomina jedno i drugie, poleci przez jezdnię bo zapomniało, zainteresowało się.
              Nie ma lepszej metody nad dzieckiem, niż przewidywanie przez rodzica i nauczenia zachowania się w pewnych sytuacjach, bezpiecznego obchodzenia się ze wszystkim.
              Nic innego lepiej (statystycznie) nie działa.

              Ze mną można spokojnie zostawić dziecko, będzie bezpieczne, ponieważ ja nie dopuszczam do bardzo niebezpiecznych sytuacji, ale też nauczę dziecko, że ma mieć 3 uchwyty, żeby bezpiecznie łazić po drabinie, pokażę, który lód jest mocny i gdzie jest słaby i tak dalej.
              Nie muszę się napinać, wrzeszczeć i ukarać zapobiegawczo.
              • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 11:32
                Nie wiem, czy Cię to ucieszy, ale dziś nikt nie uczy na studiach psychologicznych, i nie popiera, metod "wychowawczych" proponowanych przez Ledę. To zupełnie inna epoka, na szczęście.

                Pamiętam, gdy moja córka miała kilkanaście miesięcy i sikała w pampersa, zazdrościłam mamie dziewczynki w podobnym wieku, że jej dziecko jest już bez pieluchy. Zapytałam , jak tego dokonała, na co ona, że ją biła, ilekroć zesikała się do pieluchy, aż się nauczyła sygnalizować potrzebę. Z rad nie skorzystałam. Dopiero po latach znalazłam kliniczne uzasadnienie tego, jak ważny jest kształt tzw. treningu czystości.
              • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 18:57
                altz napisał:
                Dziecko jest mądre z natury.

                Nie jest. Każde dziecko przynosi na świat potencjał mądrości, inteligencji wzrostu i wiele innych. Na ile one się rozwiną zależy od mnóstwa czynników.


                Można wiele mu wytłumaczyć.


                Na określonym etapie rozwoju, nie wcześniej tak, jak niemowlakowi przed ukończeniem wieku niemowlęcego nie wytłumaczysz, że 2x2=4.


                > Można też budować pamięć na bólu, jak proponujesz.


                Właśnie - TEŻ. Ale nigdzie nie napisałam, że wyłącznie.



                > Nie ma lepszej metody nad dzieckiem, niż przewidywanie przez rodzica i nauczeni
                > a zachowania się w pewnych sytuacjach, bezpiecznego obchodzenia się ze wszystki
                > m.
                > Nic innego lepiej (statystycznie) nie działa.


                Oczywiście, z tym zgodzę się w stu procentach. Ale teraz Ty pominąłeś jeden podstawowy aspekt: samo dziecko, które uczy się w sposób bardzo indywidualny. Na przykład dziecko z ADHD ;).
              • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 11:58
                Ja synowi od kiedy zaczał chodzić tłumaczyłam, ze na samochody musi uważać. Stawaliśmy na światłach, tłumaczyłam: czerwone, zielone. Nigdy nie wybiegł przed samochód tak bym musiała "krzykiem wzmacniać przekaz wychowawczy". Bicie rozumiem jeszcze bardziej wzmacnia.

                Ja wolę, by moje dziecko nie uczyło sie życia w społeczeństwie według systemu kar i nagród, ale na zasadzie empatii. Gdyby nasi polityce mieli więcej empatii, szanowali by bardziej nasze ciężko zarobione pieniądze. Systemem kar i nagród mozna manipulować. Moralność nie rodzi się ze strachu przed karą.
                • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 12:02
                  Mnie tez puszczają czasem nerwy, ale nie tłumaczę tego, ze to są wzmocnione przekazy wychowawcze. Wręcz przeciwnie.
            • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:25
              leda16 napisała:

              > mona.blue napisała:
              > Dzieci z rodzin dysfunkcyjnych nie dają sobie prawa do popełnienia błędu, bo nikt im takiego prawa nie dał w dzieciństwie, a to powoduje, że żyją w napięciu przed ewentualnym błędem, a stąd juz blisko do perfekcjonizmu.
              >
              >
              > Nie prawda. Cechy takiej osobowości nie powstają wyłącznie w rodzinach dysfunk
              > cyjnych a model ich rozwoju nie jest aż tak prostacki jak przypuszczasz.

              Zależy co rozumieć przez rodzinę dysfunkcyjna, bo wg niektórych to większość rodzin jest w ten czy inny sposób dysfunkcyjna. W "całkiem zdrowej" rodzinie dziecko wyrośnie na zdrową psychicznie, zrównoważoną emocjonalnie osobę, która pozbawiona będzie destrukcyjnych nawyków i zaburzeń osobowości.

              > Zaś popełniane błędy nie są wynikiem dawania czy nie "dawania sobie prawa", tylko braku umiejętności lub możliwości przewidywania wszystkich, w tym długoterminowych skutków naszych decyzji.

              Jeszcze raz powtórzę, inne podejście do życia ma człowiek, któremu w dzieciństwie dawano prawo do błędu (wie, że błąd to nie kompromitacja, że błędy zdarzają sie każdemu, nie spina się niepotrzebnie, aby za wszelką cenę uniknąć błędów, co powoduje lęk przed działaniem i podejmowaniem decyzji). A to, że błędy wynikają często z braku umiejętności przewidywania konsekwencji to zgoda.

              Zresztą perfekcjonizm w rozsądnych granicach jest cechą pożądaną i dla jednostki i dla s
              > połeczeństwa. Wyobraź sobie np. brak tej cechy u chirurga, pilota, inżyniera i
              > w wielu innych zawodach od których zależy zdrowie i życie ludzkie.

              W rozsądnych granicach. Wystarczy mi, jak chirurg, pilot czy inżynier będą kompetentni i będą dobrze, starannie i odpowiedzialnie wykonywać swoja pracę. W dużej dawce perfekcjonizm jest niefunkcjonalny, nie mówiąc o tym, że cholernie męczący dla innych.

              Nie masz też możliwości udowodnienia, że wszyscy ci ludzie, zajmujący odpowiedzialne stano
              > wiska, wychowali się w rodzinach dysfunkcyjnych.

              Nigdzie tak nie napisałam.

              Przed podejmowaniem wiążących decyzji życiowych każdy człowiek żyje w napięciu a nie tylko ludzie z rodzin dysfunkcyjnych, jak dzieci miały egzaminy, też żyliśmy w napięciu, co nie znaczy, że pochodzimy z rodzin dysfunkcyjnych.

              Zależy jak silne jest to napięcie, czy mobilizuje do działania czy jest na granicy paniki i paraliżuje.

              Powiem więc, że wyciągasz zbyt daleko idące wnioski na podstawie swoich stereotypów.

              To nie sa stereotypy, tylko wiedza psychologiczna.

              A właściwie - co to znaczy "rodzina dysfunkcyjna"? Definicji jest co najmniej kilkanaście.

              To dobre pytanie ;)
              >
              > > Żeby dziecko wyciągnęło taki wniosek, to uwaga powinna byc zwrócona spoko
              > jnie,
              >
              > Nie koniecznie Mona. W tym wieku (a mówimy o wieku przedszkolnym) inteligencja
              > dziecka nie jest jeszcze gotowa do wnioskowania. Jest natomiast gotowa pamięć
              > sytuacyjna oparta na instynkcie unikania bólu.

              To brzmi trochę sadystycznie ;)

              Gdybyś przeczytała cegłę akademicką jaką jest Piageta "Rozwój inteligencji dziecka", a w Twoim przypadku przyda się to już tylko do bawienia wnuków, ponieważ córki masz już odchowane, wiedziałabyś, że komunikatami wydawanymi podniesionym głosem można osiągnąć znacznie więcej niż tuleniem.

              Tulenie służy do ukojenia dziecka, żeby je wychowywać i uczyć zasad potrzebne jest tłumaczenie mu różnych rzeczy i konsekwencja - podniesiony głos może się zdarzyć w trudnej sytuacji, ale nie jako standardowa metoda na co dzień.
              >

              >
              > > autorka wątku pisała o wrzeszczeniu na dziecko -
              >
              >
              > A ja pisałam, że nie był to wrzask steku bezsensownych samogłosek typu aaaaaaaa
              > aaaa!!!!!, tylko komunikat.
              >
              Wrzask to wrzask, zarówno bezsensowny jak i brzmiący sensownie. Nikt nie lubi, żeby na niego wrzeszczeć. Na dorosłych nie wrzeszczymy (chyba, że wyjątkowo), to dlaczego na dziecko mielibyśmy wrzeszczeć?

              > w takiej sytuacji dziecko jest przerażone i prędzej wyciągnie wniosek, żeby sie nie narażać matce niż, żeby uważać przy chodzeniu.
              >
              >
              > Nie "wyciągnie wniosek" tylko zapamięta związek między bieganiem a traumą. I o
              > to chodzi.
              >
              Są lepsze metody niz zastraszanie dziecka. Takie postępowanie może skończyć się w przyszłości nerwicą u dziecka, a potem dorosłego.
              >
              > Przy powtarzającym sie wrzasku wyrośnie dziecko znerwicowane, żyjące w lęku, niepewne siebie.
              >
              >
              > Owszem, tak głoszą niektóre teorie. A teoriom bardzo daleko do dowodów.

              Znam osobiście takie przykłady, to nie tylko teoria.
              >
              > > > Wrzask to jest tresowanie dziecka, a nie nauka przezorności. Dzieck
              > u trzeba sytuację wyjaśnić i podejść ze zrozumieniem.
              >
              >
              > Pewnie nie próbowałaś wyjaśnić kilkulatkowi pojęcia śmierci, i dobrze. Pojęcia
              > abstrakcyjne są dzieci w wieku przedszkolnym w takim stopniu zrozumiałe, jak d
              > la Ciebie język chiński. Natomiast może da Ci do myślenia przypadek kilkulatka
              > , który na oczach matki wbiegł pod osiedlową huśtawkę, skutkiem czego już do ko
              > ńca życia żadnych "tłumaczeń" czyli pojęć abstrakcyjnych nie zrozumie.
              >
              I tu właśnie był brak troski rodzica, aby wcześniej wyjaśnić dziecku niebezpieczeństwo związane z huśtawkami. Nie powiem, w takich skrajnych przypadkach, gdy nie ma czasu na inna reakcję wrzaśnięcie może być jedynym wyjściem. Ale przede wszystkim należy mądrze ostrzegac dziecko przed niebezpieczeństwami.

              Przykładem tego może byc scena, którą wczoraj obserwowałam przy wyjściu z galerii handlowej na parking podziemny. Szło małżeństwo z dwojgiem dzieci, jedno w wózku, a drugie ok. 2-letnie. Chłopczyk próbował podbiec w kierunku parkingu, na co ojciec go upominał, żeby sie zatrzymał. Chłopiec był posłuszny, chociaż powtórzyło się to może ze dwa razy. Ale ojciec kontrolował sytuację, a dziecko, nawet w tym wieku wykazywało rozsadek i posłuszeństwo ojcu.
      • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 14:07
        shachar napisała:

        > Myślę, że takie osoby mają zakodowane z dzieciństwa, że nie należy się wywalać
        > i zdzierać kolano, nie należy być niesprawnym, potykającym się, słowem 'nieperf
        > ekcyjnym' Napisałam tu 'zakodowane z dziecińswa" , ale teraz uzmysławiam sobie,
        > co to w ogóle znaczy. To znaczy po prostu przenoszenie tego, co się zna, na wł
        > asną rodzinę. Kontynuacja patologii. Tak to wygląda.

        Bo to jest Goska tak: najpierw jest depresja, jest syf w domu, nic nie robi, nie otwiera okien, nie gotuje, bo nie ma sily, bo ma depresje, obraza innych, bo ,ma depresje, miesza innym, bo ma depresje. Ze bylo tak przez cale zycie, to nie jest lenistwo ani niechlujstwo, tylko depresja endogenna. Pozniej pojawia sie kolejny problem BPD, a razem z depresja, to juz jest tragedia, w zwiazku z czym w stan pogotowia nalezy postawic wszystkich, maz zaczyna szukac lekarzy, ktorzy rozwiaza problem BPD i to skutecznie nie zwazajac na to, ze nie jest to choroba, lecz zwykle i to dosc popularne zaburzenie osobowosci. Lekarze maja poswiecac caly swoj czas, zycie prywatne i uwage, bo czyjas corka i kogos innego zona ma depresje endogenna i BPD. I taki rodzic, czy maz nie ma swiadomosci, lub jej miec nie chce, ze dla lekarza, terapeuty to nie bedzie zadna zona, ani corka, tylko zwykla pacjentka i jezeli jednoglosnie ocenia, ze nie ma szans na poprawe (w przypadku prawdziwego BPD,a nie lenistwa i podlosci pod jego przykrywka) powiedza to wprost. Pozniej zaczyna sie jazda, obwinianie i nie wiadomo, co jeszcze.
        • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 14:35
          Terapia BDP jest bardzo trudna, jak w przypadku innych zaburzeń osobowości, ale zmiany w funkcjonowaniu są możliwe. Polecam książkę "Uratuj mnie" R. Reiland. Mam również wśród znajomych osobę, która odniosła bardzo wyraźną poprawę dzięki psychoanalizie.

          A jeśli chodzi o powody, to można ich szukać także we wspomnianych wyżej zachowaniach rodziców, niestety.
          • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 14:40
            wiolcia29_2 napisała:

            > Terapia BDP jest bardzo trudna, jak w przypadku innych zaburzeń osobowości, ale
            > zmiany w funkcjonowaniu są możliwe. Polecam książkę "Uratuj mnie" R. Reiland.
            > Mam również wśród znajomych osobę, która odniosła bardzo wyraźną poprawę dzięki
            > psychoanalizie.
            >
            Dziekuje Wiolciu za lekture, jednak ja nie mam ani czasu, ani sily, ani ochoty, zmeczona jestem. Jak mi sie poprawi, to moze przeczytam.

            > A jeśli chodzi o powody, to można ich szukać także we wspomnianych wyżej zachow
            > aniach rodziców, niestety.

            Jak dziecko bylo nauczone, ze rodzice wszysto za nie robia, to moga byc takie efekty. Sama tak zaczelam wychowywac dziecko mlodsze i niestety odnioslam rezultaty:(
          • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 17:44
            wiolcia29_2 napisała:

            > Terapia BDP jest bardzo trudna, jak w przypadku innych zaburzeń osobowości, ale
            > zmiany w funkcjonowaniu są możliwe. Polecam książkę "Uratuj mnie" R. Reiland.
            > Mam również wśród znajomych osobę, która odniosła bardzo wyraźną poprawę dzięki
            > psychoanalizie.
            >
            > A jeśli chodzi o powody, to można ich szukać także we wspomnianych wyżej zachow
            > aniach rodziców, niestety.

            Nie do konca Wiolciu mozna obwiniac tylko rodzicow, bo jak ktos jest dorosly to ma wlasny rozum, bo matka moze byc czysta, ojciec moze byc czysty i ci rodzice nie maja obowiazku sprzatac (to tylko jeden z przykladow). "Najprzyjemniejsze"jest, jak taka osoba przyjdzie do kogos i zechce sie wykapac. Niedosc, ze porozpierdziela w lazience wszysko, to pozostawi brudna, splukana piane i stos wlosow... no super, ale nie mozna zwrocic uwagi, bo ktos taki ma depresje ... endogenna.
            • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 19:14
              brygada_ww napisała:
              Nie do konca Wiolciu mozna obwiniac tylko rodzicow,


              Zwłaszcza, że dzisiaj już nikt na studiach psychologicznych nie czyni z rodziców kozłów ofiarnych jako przyczyny nieudacznictwa, lenistwa i głupoty ich dorosłych dzieci.


              "Najprzyjemniejsze"
              > jest, jak taka osoba przyjdzie do kogos i zechce sie wykapac. Niedosc, ze poro
              > zpierdziela w lazience wszysko, to pozostawi brudna, splukana piane i stos wlos
              > ow... no super, ale nie mozna zwrocic uwagi, bo ktos taki ma depresje ... endog
              > enna.


              Jeszcze lepiej jest jak przychodzi do gabinetu psychologicznego 25 cio letnia lala, wystrzałowo ubrana, z manicure na rękach i nogach, starannym makijażem i twierdzi, że ma depresję. Trzecie studia zawalone, chłopak odszedł bo wieszała na nim mordę jak na burej suce, rodzice odmówili sponsoringu na kolejne studia a przy mopie za ciężko...
              • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:30
                leda16 napisała:

                > brygada_ww napisała:
                > Nie do konca Wiolciu mozna obwiniac tylko rodzicow,
                >
                >
                > Zwłaszcza, że dzisiaj już nikt na studiach psychologicznych nie czyni z rodziców kozłów ofiarnych jako przyczyny nieudacznictwa, lenistwa i głupoty ich dorosłych dzieci.
                >
                >
                Sposób traktowania i wychowywania dziecka do 5-tego roku życia kształtuje najmocniej jego osobowość, to zostało już stwierdzone i jest nadal aktualne.
            • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 19:30
              Ale ja nie pisałam o winie rodziców, bo oni zwykle nie robią tego świadomie. Nie umieli postąpić inaczej, mieli złe wzorce, nie mieli swiadomości własnych skrzywień, itd. A i dziecko, majac dobre wzorce, nie zawsze chce z nich korzystać.;-)

              Wina jest dla mnie wtedy, kiedy osoba ma świadomość szkody, jaką przynoszą jej działania. W powyższym przypadku mówię raczej o odpowiedzialności.
      • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 14:53
        > Myślę, że takie osoby mają zakodowane z dzieciństwa, że nie należy się wywalać
        > i zdzierać kolano, nie należy być niesprawnym, potykającym się, słowem 'nieperf
        > ekcyjnym'

        Eee, ja tam z takich upadkow inny wniosek wynioslam - ze pozbierac sie sama powinnam, bo na innych nie ma co liczyc - i Zosia Samosia zostalam ;) I swietnie sobie radze.

        Wy tu zapominacie o tym ze taka matka nie zyje z dzieckiem w prozni - matka moze byc nerwowa ale znajdzie sie tam w poblizu ktos inny kto mniej bedzie sie darl i wreszcie utuli - bo dziecko to tez taki stwor ktory bedzie szukal i jesli jeden nie da to sobie poszuka takiego ktory da - tatus, babcia, ciocia,... kot ;) - no poza jakas totalna patorlogia gdze kazdy bez wyjatku pysk drze na okraglo - wtedy przechlapane, oczywiscie, ale to nie standard.
        • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 16:28
          clarissa3 napisała:
          > Wy tu zapominacie o tym ze taka matka nie zyje z dzieckiem w prozni - matka moz
          > e byc nerwowa ale znajdzie sie tam w poblizu ktos inny kto mniej bedzie sie dar
          > l i wreszcie utuli - bo dziecko to tez taki stwor ktory bedzie szukal i jesli j
          > eden nie da to sobie poszuka takiego ktory da - tatus, babcia, ciocia,... kot ;

          I niech tak będzie u każdego dziecka! :-)
          Bardzo pozytywny wpis, nie pomyślałem o tym, chociaż do mnie małe dzieci lgną.
          • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 16:35
            ;)

            Dlatego wlasnie dobrze jest miec tez zwierzatka gdy sie ma male dzieci ;)
        • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 18:09
          clarissa3 napisała:

          > > Myślę, że takie osoby mają zakodowane z dzieciństwa, że nie należy się wy
          > walać i zdzierać kolano, nie należy być niesprawnym, potykającym się, słowem 'n
          > ieperf ekcyjnym'
          >
          > Eee, ja tam z takich upadkow inny wniosek wynioslam - ze pozbierac sie sama pow
          > innam, bo na innych nie ma co liczyc - i Zosia Samosia zostalam ;) I swietnie s
          > obie radze.
          >
          > Wy tu zapominacie o tym ze taka matka nie zyje z dzieckiem w prozni - matka moz
          > e byc nerwowa ale znajdzie sie tam w poblizu ktos inny kto mniej bedzie sie dar
          > l i wreszcie utuli - bo dziecko to tez taki stwor ktory bedzie szukal i jesli j
          > eden nie da to sobie poszuka takiego ktory da - tatus, babcia, ciocia,... kot ;
          > ) - no poza jakas totalna patorlogia gdze kazdy bez wyjatku pysk drze na okragl
          > o - wtedy przechlapane, oczywiscie, ale to nie standard.

          Tak Clarisso, inaczej jednak z dziecmi doroslymi, ktore oczywiscie dla ich rodzicow zawsze pozostana dziecmi, dla innych nie. Maz zeniac sie nie chce dziecka tylko zony, doroslej kobiety z ktora sam chce miec dzieci. Znajomi tez nie chca opiekowac sie czyims doroslym dzieckie, bo raz, ze maja wlasne, a jak ich nie maja, to tez nie maja takiego obowiazku. Moja mama owszem utulila, ale gdy miala opieprzyc, to zrobila to. Nie mialam nigdy depresji endogennej, jeden w zyciu krotki epizod depresyjny, szybko wyleczony.
          • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 19:39
            Tak Clarisso, inaczej jednak z dziecmi doroslymi, ktore oczywiscie dla ich rodzicow zawsze pozostana dziecmi, dla innych nie.

            No ale przeciez to nie jedynie matka jest w stanie dac to o czym tu mowa - jest ojciec, rodzenstwo, babka, sa inni - ze zanim do tego malzenstwa dojdzie to tam brakow nie bedzie zadnych, tak mysle.

            Tak kobieta tak naprawde to sobie wieka krzywde robi bo dzieciak sie nauczy od niej nic nie chciec i gdy dorosnie to pomacha jej z daleka, i zniknie.

            Maz zeniac sie nie chce dziecka tylko zony, doroslej kobiety z ktora sam chce miec dzieci.

            A co jesli to synek byl a nie corka?
            • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 21:57
              clarissa3 napisała:

              > Tak Clarisso, inaczej jednak z dziecmi doroslymi, ktore oczywiscie dla ich r
              > odzicow zawsze pozostana dziecmi, dla innych nie.
              >

              > No ale przeciez to nie jedynie matka jest w stanie dac to o czym tu mowa - jest
              > ojciec, rodzenstwo, babka, sa inni - ze zanim do tego malzenstwa dojdzie to ta
              > m brakow nie bedzie zadnych, tak mysle.
              >
              > Tak kobieta tak naprawde to sobie wieka krzywde robi bo dzieciak sie nauczy od
              > niej nic nie chciec i gdy dorosnie to pomacha jej z daleka, i zniknie.
              >
              > Maz zeniac sie nie chce dziecka tylko zony, doroslej kobiety z ktora sam chc
              > e miec dzieci.

              >
              > A co jesli to synek byl a nie corka?

              Tak samo dotyczy sie corki, jak i synka, plec dziecka nie ma znaczenia.
        • ankaskakanka10 Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 18:52
          clarissa3 napisała:

          ee, ja tam z takich upadkow inny wniosek wynioslam - ze pozbierac sie sama pow
          > innam, bo na innych nie ma co liczyc - i Zosia Samosia zostalam ;) I swietnie s
          > obie radze.
          >
          zwłaszcza w p i e r d o l e n i u głupot
    • nvv Re: DDA - złość na własne dziecko 01.01.15, 20:55
      Emocje działają dość prosto i automatycznie, są w pierwotniejszych częściach mózgu i jeśli zdarzy się coś nagle, to zwykle działamy schematycznie, emocjonalnie - można być świadomym, że jest lepsze zachowanie, ale wiedzieć, a mieć wyuczone w praktyce, to nie to samo.
      Gdy ktoś jest poirytowany, czy - patrząc z punktu widzenia hormonów - ma wyższy poziom kortyzolu, to próg "wybuchnięcia złością" jest mniejszy, a gdy coś idzie nie po myśli, wrasta złość. Tak więc czasem potknięcie dziecka może być tym czymś co przechyli szalę wybuchu złości poirytowanego też innymi sprawami rodzica.
      • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 21:12
        nvv napisał:
        > Gdy ktoś jest poirytowany, czy - patrząc z punktu widzenia hormonów - ma wyższy
        > poziom kortyzolu, to próg "wybuchnięcia złością" jest mniejszy, a gdy coś idzi
        > e nie po myśli, wrasta złość. Tak więc czasem potknięcie dziecka może być tym c
        > zymś co przechyli szalę wybuchu złości poirytowanego też innymi sprawami rodzic
        > a.


        Próg??? Piszesz o człowieku, czy o zwierzęciu, które nie potrafi pohamować swoich emocjonalnych reakcji? Prywatnie, to ja mogę być bardzo na kogoś wkurzona. Ale to nie znaczy, że jestem pozbawiona ZDOLNOŚCI PRZEWIDYWANIA SKUTKÓW SWOJEGO ZACHOWANIA, inaczej mówiąc powściągania złości i wyrażenia jej w społecznie dopuszczalny sposób. Tego uczy właśnie cały proces wychowawczy, któremu dziecko poddane jest od urodzenia.
        • seth.destructor Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 21:32
          Zatem większość "ludzi" to zwierzęta.
          • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 21:49
            seth.destructor napisał:

            > Zatem większość "ludzi" to zwierzęta.


            Albo tak są traktowani przez cwanych psychologów :) (pracuj, pracuj "nad sobą" a pieniążki do naszej kieszeni...)
            • seth.destructor Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 01:19
              Nie, większość ludzi, których znam, w takiej sytuacji najpierw by karała dziecko zadając mu często więcej bólu niż krzywda, którą to dziecko sobie (by) zrobiło, zamiast użyć jakiegoś nieprzemocowego środka wychowawczego. Na dodatek rozumu użyliby po to by znaleźć racjonalne wytłumaczenie dla swojej agresji wobec dziecka.
      • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 14:01
        Nvv, zajrzyj do wiadomości, proszę. :)
    • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 01.01.15, 23:18
      Moim zdaniem świadomość to dopiero początek. Nasze zachowania często sa sterowane przez naszą podświadomość, żeby zmienić zachowanie trzeba przejść terapię DDA/DDD lub jakąś alternatywną np. mityngi DDA/DDD, zaangażowanie we wspólnocie religijnej, modlitwa medytacyjna.
    • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 10:16
      dorota.b123 napisał(a):
      > Małe dziecko potyka się i przewraca zdzierając kolano.
      > Rodzic (DDA) zamiast utulić i pocieszyć jest wściekły i wrzeszczy na dziecko dl
      > aczego jest takie nieuważne.

      Banialuki, według mnie. I nie jest to zarzut w Twoją stronę, bo to są powszechne mity.
      DDA, DDD, to tylko świetne wymówki.

      Prędzej bym powiedział, że taka sytuacja, to wielowiekowa tradycja traktowania dzieci.
      Dzieci mają być posłuszne, nigdy nie sprawiać kłopotów, być stale w cieniu, wykonywać rozkazy jak posłuszny żołnierz, a w zasadzie nie mają jeszcze praw, bo są takim niedokończonym człowiekiem. Taka jest prawda i nikt w tym nic złego nie dostrzega. No, prawie nikt. :-)
      Koleżanka z mężem traktowała z góry prawie dorosłego syna, według mnie byli w tym bardzo nie w porządku. Gdy zwróciłem uwagę, że przeginają, zerwali ze mną kontakt. :-)

      Tak więc w takiej sytuacji, rodzic powinien powiedzieć "bęcwale, zrobiłeś mi kłopot, ty pokrako!", ale już nie wypada tak mówić, więc reaguje minimalnie inaczej. ;-)
    • nanie2 Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 10:56
      Wyjątkowy nonsens. Piszesz tak, jakby DDA i czy inne wydumane DDD byli wcielonymi diabłami. "Pokłady złości", wyładowania na dziecku, "niedostrzeganie cierpienia" to współczesny psychologiczny bełkot. Sprawiający, że rodzice boją się postawić jakiekolwiek granice bo "krzywdzą" dziecko. I tworzący iluzję, że gdzieś obok są "normalni i szczęśliwi". Nieprawda.

      Dziecku doprawdy nic się nie stanie jeśli będzie musiało poradzić sobie samo z rozbitym kolanem i samemu wstać na nogi. Nawet zrobi dobrze, jeśli nauczy się samo dbać o siebie i samo siebie pocieszać. W większości sytuacji nie będzie nikogo kto utuli (szkoła, grupy rówieśnicze etc).

      "Pytanie - dlaczego to robi mimo świadomości, że to złe."

      No właśnie, dlaczego ludzie czynią zło mimo tego że nie chcą... Nasze zachowanie jest sytuacyjne. Jesteś zdolna do nienawiści, zabójstwa, pogardy dla słabości - jeśli tylko wejdziesz w sytuację, która to na tobie wymusi. Uczestnicy eksperymentów Zimbarda czy Milgrama byli "normalni". Większość z nich czyniła zło ulegając presji sytuacji.
      • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 12:18
        nanie2 napisała:
        > Wyjątkowy nonsens. Piszesz tak, jakby DDA i czy inne wydumane DDD byli wcielony
        > mi diabłami. "Pokłady złości", wyładowania na dziecku, "niedostrzeganie cierpie
        > nia" to współczesny psychologiczny bełkot. Sprawiający, że rodzice boją się pos
        > tawić jakiekolwiek granice bo "krzywdzą" dziecko. I tworzący iluzję, że gdzieś
        > obok są "normalni i szczęśliwi". Nieprawda.

        Czy Ty wiesz, o czym piszesz? :-)
        Przeczytaj sama i się zastanów, może następnym razem napisz po polsku? ;-)

        > Dziecku doprawdy nic się nie stanie jeśli będzie musiało poradzić sobie samo z
        > rozbitym kolanem i samemu wstać na nogi.
        Prawda, ale wrzeszczenie na dziecko jest zawracaniem dziecku głowy sprawami rodzica, gdy w tym momencie dziecko ma już własny problem. Dziecko nie ma być opiekunem rodzica, a tutaj ma być, ma się zająć rodzicem i zrozumieć problem rodzica z tym, że jego dziecko się przewróciło.

        Od przytulenia i powiedzenia, że boli, ale za chwilę przejdzie, nikt jeszcze nie umarł. ;-)
        • nanie2 Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 15:45
          może następnym razem napisz po polsku? ;-)

          Czego nie zrozumiałaś?

          "wrzeszczenie na dziecko jest zawracaniem dziecku głowy".
          Tak, właśnie o tym piszę innymi słowami: "rodzice boją się stawiania granic". Boją się być ludźmi a ludzie czasem wrzeszczą, co jest normalne, nie jesteśmy robotami. Dziecko nie analizuje czy rodzic ma problem czy nie. Żadne dziecko nie fantazjuje o tym żeby być opiekunem, sorry- chyba że jest po "terapii DDA", na której mu powiedziano, że "było opiekunem" i że to było ble, bo "nie miał dzieciństwa", cokolwiek to znaczy. W sytuacji gdy rodzic wrzeszczy, dziecko też przecież nie jest żadnym opiekunem, w jaki sposób nim jest?
          • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 16:00
            W sytuacji gdy rodzic wrzeszczy, dziecko też przecież nie jest żadnym opiekunem, w jaki sposób nim jest?

            bo musi natychmiast zapomnieć o rozbitym kolanie, by przynieść ukojenie rodzicowi, który z agresją sobie nie radzi. A chyba to rodzić powinien ukoić płacz dziecka, prawda?

            Ja biegłam na każdy płacz. Dziś naprawdę musi bolec, by mnie płaczem wzywał. Dorasta i coraz mniej mnie potrzebuje - to naturalny proces, nie trzeba w niego ingerować sztucznym wymuszaniem samodzielności.
          • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 18:51
            nanie2 napisała:
            > "wrzeszczenie na dziecko jest zawracaniem dziecku głowy".
            > Tak, właśnie o tym piszę innymi słowami: "rodzice boją się stawiania granic".

            Niewiele zrozumiałaś, nie to napisałem a myślę, że się jasno wyraziłem.
            Dziecko się uderzyło, boli je kolano, nie ma siły myśleć. A tu rodzic wrzeszczy na nie i zmusza dziecko do zastanawiania się, co rodzic chce od dziecka? Jednym słowem, dziecko musi się zająć rodzicem, któremu nic nie jest, tylko sobie upuścił pary, bo tak. :-) Takie egoistyczne zachowanie rodzica. Rodzic może oczekiwać, że dziecko zadeklaruje, że będzie uważać, a kolano cały czas boli. Sytuacja absurdalna.

            > ludzie czasem wrzeszczą, co jest normalne, nie jesteśmy robotami
            W takiej sytuacji nie jest to normalne. I żadne bzdury o DDA czy DDD tego nie tłumaczą. Według mnie, to jest kwestia wychowania i stosunku do dzieci, o czym już pisałem.
            "Dzieci i ryby głosu nie mają", "rodzic to zawsze rodzic", "starszych trzeba słuchać" i inne, można wymieniać, taki jest stosunek do dzieci i bezkrytyczny stosunek do dorosłych.

            Dziecko ma patrzeć na rodzica i łapać w lot, o co chodzi rodzicowi, więc kto się kim opiekuje? :-)
            • nanie2 Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 20:15
              A tu rodzic wrzeszczy
              > na nie i zmusza dziecko do zastanawiania się, co rodzic chce od dziecka?

              Na przykład chce przekazać to, że działania mają swoje konsekwencje, kolano nie jest z żelaza, należy zwrócić uwagę na wysokość krawężnika, nie można wbiegać na ulicę a do cioci na imieniny chodzi się w czystych spodenkach etc, etc. Jasne, nie musi wrzeszczeć. Ale ja nie rozumiem jak to dziecko ma się zająć rodzicem (?) i skąd taki wniosek że to robi.

              "W takiej sytuacji nie jest to normalne."
              Mam inne zdanie. W stresie, w bólu, w złości się krzyczy albo ma się na to ochotę. W ten sposób można by uznać każdego kto podniósł głos za nienormalnego i zamykać każdego, kto zdenerwował się na dziecko.

              "I żadne bzdury o DDA czy DDD tego nie t
              > łumaczą. Według mnie, to jest kwestia wychowania i stosunku do dzieci, o czym
              > już pisałem.
              > "Dzieci i ryby głosu nie mają", "rodzic to zawsze rodzic", "starszych trzeba sł
              > uchać" i inne, można wymieniać, taki jest stosunek do dzieci i bezkrytyczny sto
              > sunek do dorosłych.

              Cóż, jeśli dajesz głos trzylatkowi, pozwalasz mu decydować, i nie uważasz, że w kulturze istnieje hierarchia wiekowa, którą trzeba sobie przyswoić to faktycznie nie ma o czym gadać. Część polskiego społeczeństwa szczęśliwie trzyma się tradycyjnych a nie permisywnych "bezstresowych" metod wychowania. Ale dla niektórych dyscyplina to patologia zagrażająca życiu, niestety.
              Tak, rodzic to zawsze rodzic- dał życie przecież, to właśnie oznacza.
              • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 20:46
                Nie wiem, czy Altz ma trzylatka w domu, ale ja mam. Granice stawiam do minimum - na imieniny do ciotki biorę ubranie na przebranie (gdyby tortem się umazał, ale wcześniej proszę, by uważał przy jedzeniu). Staram się unikać wrzasków, pretensji - tłumaczę zamiast tego. Jak boli kolano i płacze to przytulam. Bywa nieznośny ale i słodki. Jak to dziecko. Ale nie jest rozwydrzony!!! Należy do tych spokojnych w przedszkolu. Życie trzylatka jest na tyle stresujące (przedszkole, sikanie na sedes, samodzielne ubieranie), ze matka stres powinna ograniczać, a nie go przysparzać. Od całego stresu i tak go nie uchroni.
                • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 21:39
                  malwi.4 napisała:
                  > Nie wiem, czy Altz ma trzylatka w domu, ale ja mam.

                  Miałem, ale dziecko "trochę" wyrosło. :-)
              • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 21:37
                > A tu rodzic wrzeszczy
                > > na nie i zmusza dziecko do zastanawiania się, co rodzic chce od dziecka?

                nanie2 napisała:
                > Na przykład chce przekazać to, że działania mają swoje konsekwencje, kolano nie
                > jest z żelaza, należy zwrócić uwagę na wysokość krawężnika, nie można wbiegać
                > na ulicę a do cioci na imieniny chodzi się w czystych spodenkach etc, etc.
                A jakie to ma znaczenie w tym momencie? Jest odpowiedni czas na wszystko. Dziecko trzeba przytrzymać, gdy wybiega na ulicę, potem wytłumaczyć, dlaczego. Gdy się uderzy, pomóc, a nie kazać zajmować się osobą dorosłego.

                > Mam inne zdanie. W stresie, w bólu, w złości się krzyczy albo ma się na to ocho
                > tę. W ten sposób można by uznać każdego kto podniósł głos za nienormalnego i za
                > mykać każdego, kto zdenerwował się na dziecko.
                W bólu tak, dziecko ma prawo zapłakać. Dorosły powinien panować nad sobą albo się leczyć, jeśli tego nie potrafi.

                > Cóż, jeśli dajesz głos trzylatkowi, pozwalasz mu decydować, i nie uważasz, że w
                > kulturze istnieje hierarchia wiekowa, którą trzeba sobie przyswoić to faktyczn
                > ie nie ma o czym gadać.
                Gdzie to wyczytałaś? Nie umiesz interpretować tekstu pisanego, co mnie zaskakuje.
                Uważam natomiast, że dziecko ma prawo do własnych odczuć, własnego zdania, a dorosły niekoniecznie jest zawsze najmądrzejszy.

                > Część polskiego społeczeństwa szczęśliwie trzyma się tr
                > adycyjnych a nie permisywnych "bezstresowych" metod wychowania. Ale dla niektór
                > ych dyscyplina to patologia zagrażająca życiu, niestety.
                > Tak, rodzic to zawsze rodzic- dał życie przecież, to właśnie oznacza.

                Dyscyplina wisiała na wieszaku i służyła do bicia krnąbrnych.
                Dla mnie jesteś poważnie zaburzona i nigdy bym nie powierzył Tobie żadnego dziecka.
                Szok, że wśród młodszych ludzi trafiają się takie egzemplarze.
                • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 22:50
                  altz napisał:



                  > A jakie to ma znaczenie w tym momencie? Jest odpowiedni czas na wszystko. Dziec
                  > ko trzeba przytrzymać, gdy wybiega na ulicę, potem wytłumaczyć, dlaczego.


                  Trzymasz się swoich teoryjek jak pijany płotu. A ja znam matkę, która nie "przytrzymała" 4 latek prowadzony za rękę wyrwał się niespodziewanie i pognał na jezdnię. Wprost pod koła ciężarówki. Matce pół roku "tłumaczyli" psychiatrzy depresję. Drugiemu, który próbował "się wyrywać" przed blokiem już nie tłumaczyła - dała parę klapsów na dupę. Dziecko żyje, jest po studiach.


                  > Uważam natomiast, że dziecko ma prawo do własnych odczuć,


                  Ależ każdy człowiek, mały czy duży MA własne odczucia, niezależnie od tego, czy dasz mu takie prawo czy nie.

                  własnego zdania,


                  Ale to rodzice decydują czy wziąć zdanie dziecka pod uwagę. Nawiasem mówiąc, w prawie polskim dziecko do 14-tego roku życia nie ma prawa decydować z którym z rozwiedzionych rodziców zamieszka. O tym decyduje sąd lub rodzice.

                  a do
                  > rosły niekoniecznie jest zawsze najmądrzejszy.


                  Ale na pewno mądrzejszy od małego dziecka.


                  > Dyscyplina wisiała na wieszaku i służyła do bicia krnąbrnych.


                  I nadal wisi na wieszaku w wielu domach, nie tylko polskich. Jeśli poczytasz autobiografię prof. Christiana Barnarda, prof. Pieniążka, nawet Jana Pawła II przekonasz się, że ten tak pogardzany przez Ciebie model wychowawczy kształtuje ludzi wybitnych. Nadmierny liberalizm wychowawczy tworzy leni, pasożytów i życiowe miernoty.


                  > Dla mnie jesteś poważnie zaburzona i nigdy bym nie powierzył Tobie żadnego dzie
                  > cka. Szok, że wśród młodszych ludzi trafiają się takie egzemplarze.


                  Dla mnie jesteś stereotypowy i zadufany w sobie, jeśli masz czelność oceniać czyjeś kompetencje wychowawcze na podstawie własnych przesądów i uprzedzeń. A te dygresje tematyczne w stronę nani2 świadczą o nieumiejętności rzeczowej, logicznej argumentacji.
                  • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 23:16
                    eda16 napisała:
                    > A ja znam matkę, która nie "przytrzymała" 4 latek prowadzony za rękę wyrwał się
                    > niespodziewanie i pognał na jezdnię. Wprost pod koła ciężarówki.
                    Przytrzymanie, a pastwienie się nad dzieckiem, to są dwie zupełnie inne rzeczy.
                    Może opis był nieprecyzyjny i każdy widzi inną sytuację?

                    > Matce pół roku "tłumaczyli" psychiatrzy depresję.
                    Czyli to jednak tylko rodzic tylko ważny?

                    > Ale na pewno mądrzejszy od małego dziecka.
                    Zdziwiłabyś się widząc różne sytuacje. :-)

                    > I nadal wisi na wieszaku w wielu domach, nie tylko polskich. Jeśli poczytasz au
                    > tobiografię prof. Christiana Barnarda, prof. Pieniążka, nawet Jana Pawła II prz
                    > ekonasz się, że ten tak pogardzany przez Ciebie model wychowawczy kształtuje lu
                    > dzi wybitnych.
                    Ludzi wybitnych, mimo wszystko!

                    > Nadmierny liberalizm wychowawczy tworzy leni, pasożytów i życiowe miernoty.
                    Jakiś dowód masz na tę tezę? ;-)

                    > Dla mnie jesteś stereotypowy i zadufany w sobie
                    Dla mnie też jesteś stereotypowa i zadufana w sobie. Możemy podać sobie łapki! :-)
                    • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 10:38
                      altz napisał:
                      > Przytrzymanie, a pastwienie się nad dzieckiem, to są dwie zupełnie inne rzeczy.


                      Nie uważam, żeby skarcenie nieposłusznego dziecka wyczerpywało znamiona pastwienia się, maltretowania, znęcania się nad nim itp. czynów przestępczych. To , że rodzicowi parę razy "puszczą nerwy" nie znaczy, że tak zachowuje się wobec dziecka zawsze, latami.



                      > > Matce pół roku "tłumaczyli" psychiatrzy depresję.
                      > Czyli to jednak tylko rodzic tylko ważny?


                      Dla lekarzy zawsze ważny jest pacjent. A dziecko? Można je było tylko pogrzebać po tym incydencie nieposłuszeństwa.


                      > > Ale na pewno mądrzejszy od małego dziecka.
                      > Zdziwiłabyś się widząc różne sytuacje. :-)


                      Bynajmniej. Parę lat pracowałam z dziećmi. Na pewnym etapie rozwoju inteligencja dziecka może w dużym stopniu przewyższać inteligencję rodzica, jednak mądrość to coś dsaleko więcej niż niż IQ.



                      > Ludzi wybitnych, mimo wszystko!


                      Albo dzięki temu.


                      > Jakiś dowód masz na tę tezę? ;-)



                      Dowodów jest mnóstwo, jeżeli zechce Ci się prześledzić w doniesieniach fachowych z zakresu psychologii wychowawczej skutki teorii Beniamina Spocka, tzw. "wychowania bezstresowego" którą Ameryka zachwyciła się w latach 60-tych. Po 15-tu latach żniwo było obfite ;) Pisze o tym również sponiewierana przez Ciebie nani2.
                      • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 11:28
                        leda16 napisała:
                        > To , że rodzicowi parę razy "puszczą nerwy" nie znaczy, że tak zachowuje się wobec
                        > dziecka zawsze, latami.

                        Prawda. Wystarczy ciągły strach u dziecka przed karą.
                        Wiesz, że wśród agresywnych zwierząt, nie musi być stałych walk? Wystarczy groźba.
                        Nie chciałbym tak żyć.

                        > Dla lekarzy zawsze ważny jest pacjent. A dziecko? Można je było tylko pogrzebać
                        > po tym incydencie nieposłuszeństwa.
                        Dla lekarzy tak. Ja bym napisał o tym wypadku: dziecko zginęło na miejscu, a matka była leczona psychiatrycznie. Ty napisałaś inaczej, pominęłaś dziecko. O czymś to świadczy,

                        > Bynajmniej. Parę lat pracowałam z dziećmi. Na pewnym etapie rozwoju inteligencj
                        > a dziecka może w dużym stopniu przewyższać inteligencję rodzica, jednak mądrość
                        > to coś dsaleko więcej niż niż IQ.

                        Ja nie pisałem o IQ, tylko o mądrości.
                        Na przykład widziałem już małe dzieci proszące rodziców o powrót do domu i niepicie alkoholu. Dzieci bardzo często wiedzą, czego chcą.

                        > Dowodów jest mnóstwo, jeżeli zechce Ci się prześledzić w doniesieniach fachowyc
                        > h z zakresu psychologii wychowawczej skutki teorii Beniamina Spocka, tzw. "wych
                        > owania bezstresowego" którą Ameryka zachwyciła się w latach 60-tych. Po 15-tu
                        > latach żniwo było obfite ;) Pisze o tym również sponiewierana przez Ciebie nani
                        > 2.
                        Mylisz pojęcia. Nie trzeba się znęcać i karać, żeby mieć porozumienie i dobre zachowania dziecka. A do "bezstresowego wychowania" jest jeszcze mnóstwo odcieni pośrednich. Popadasz w skrajności.

                        nani2 nie sponiewierałem, uważam ją tylko za osobę w jakiś sposób zaburzoną, nie powierzyłbym jej żadnego dziecka, Tobie zresztą też nie, bo masz ten sam problem.


                        >
                        • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 18:40
                          altz napisał:
                          Wystarczy ciągły strach u dziecka przed karą.

                          Strach? Powiedziałabym obawa przed karą. Do prawidłowej socjalizacji dziecka jest ona wraz z pewnością jej nieuchronności konieczna. W świecie ludzi dorosłych tą obawę przed karą generuje moralność, prawo i religia. Dla dziecka wyznacznikiem tych instytucji jest rodzic.


                          > Wiesz, że wśród agresywnych zwierząt, nie musi być stałych walk? Wystarczy groź
                          > ba.
                          > Nie chciałbym tak żyć.


                          Jednak tak właśnie żyjesz. Twoja wolność okazuje się być pozorna. Dotyczy to każdego szczebla modelu społecznego. A rządzących państwami trzyma w szachu groźba odwetu atomowego. Zresztą każdy z nas żyje w kraju, gdzie Państwo jest aparatem przymusu. Przecież nie darmo mówi się, że jest Ono największym łupieżcą :)


                          . Ja bym napisał o tym wypadku: dziecko zginęło na miejscu, a ma
                          > tka była leczona psychiatrycznie. Ty napisałaś inaczej, pominęłaś dziecko. O cz
                          > ymś to świadczy,


                          O czym?




                          > Ja nie pisałem o IQ, tylko o mądrości.
                          > Na przykład widziałem już małe dzieci proszące rodziców o powrót do domu i niep
                          > icie alkoholu. Dzieci bardzo często wiedzą, czego chcą.


                          To dobrze, że widzisz różnicę. Też przy okazji kupowania likieru 16% na babski wieczorek usłyszałam taki tekst od własnego dziecka. Musiałam się tłumaczyć, że to nie ja, tylko ciocie będą piły.



                          > Mylisz pojęcia. Nie trzeba się znęcać i karać, żeby mieć porozumienie i dobre z
                          > achowania dziecka.


                          Znęcać się nie trzeba ale kary muszą być.

                          > nani2 nie sponiewierałem, uważam ją tylko za osobę w jakiś sposób zaburzoną, ni
                          > e powierzyłbym jej żadnego dziecka, Tobie zresztą też nie, bo masz ten sam prob
                          > lem.


                          Możesz sobie wyobrazić, że Twoich dzieci nikt do szczęścia nie potrzebuje? Większość ludzi ma własne i wychowuje je tak, jak uważa za stosowne. Jeśli zaś czujesz się lepiej z przekonaniem, że mam jakiś problem o którym nie wiem, to myśl co chcesz.
                          • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 19:39
                            leda16 napisała:


                            >
                            >
                            > Znęcać się nie trzeba ale kary muszą być.
                            >

                            Nie muszą. Obecnie podkreśla się wartość nagradzania za pozytywne zachowania, zamiast karania za niepożądane zachowania. To przynosi znacznie lepsze efekty wychowawcze. ;-)
                          • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 20:07
                            leda16 napisała:
                            > Znęcać się nie trzeba ale kary muszą być.

                            Bywa, że w małżeństwach relacje opierają się na karze. Nie zrobisz tego, to będzie taka czy inna kara. I co? Taki związek się zazwyczaj rozpada, a osoby wyznaczające kary nie mają później łatwego życia.
                            • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 20:33
                              altz napisał:

                              > leda16 napisała:
                              > > Znęcać się nie trzeba ale kary muszą być.
                              >
                              > Bywa, że w małżeństwach relacje opierają się na karze. Nie zrobisz tego, to będ
                              > zie taka czy inna kara. I co? Taki związek się zazwyczaj rozpada, a osoby wyzna
                              > czające kary nie mają później łatwego życia.

                              A jakie to malzenstwo, ktore opiera sie na systemie nagrod i kar? Co to w ogole jest?
                              Przeciez malzenstwo to dwoje doroslych ludzi, a o karach w razie czego rozstrzyga sad.
                              • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 20:40
                                Naprawdę nie słyszałaś o karaniu i nagradzaniu seksem w małżeństwie? ;-)
                                • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 16:04
                                  wiolcia29_2 napisała:

                                  > Naprawdę nie słyszałaś o karaniu i nagradzaniu seksem w małżeństwie? ;-)


                                  Fachowo, w teorii gier małżeńskich, to się nazywa manipulowanie dostępnością seksualną
                              • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 20:55
                                brygada_ww napisała:
                                > A jakie to malzenstwo, ktore opiera sie na systemie nagrod i kar? Co to w ogole
                                > jest?
                                > Przeciez malzenstwo to dwoje doroslych ludzi, a o karach w razie czego rozstrzy
                                > ga sad.

                                Nie żartuj, że nie znasz takich. :-)
                                • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 21:44
                                  > Nie żartuj, że nie znasz takich. :-)

                                  To te tzw 'dobre' malzenstwa, z zona na remote control - podaj, zrob, zawiez, ugotuj, posprzataj,...
                                • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 11:40
                                  altz napisał:

                                  > brygada_ww napisała:
                                  > > A jakie to malzenstwo, ktore opiera sie na systemie nagrod i kar? Co to w
                                  > ogole jest?
                                  > > Przeciez malzenstwo to dwoje doroslych ludzi, a o karach w razie czego ro
                                  > zstrzyga sad.
                                  >
                                  > Nie żartuj, że nie znasz takich. :-)

                                  Tak znam, bedzie seks-bedzie futro, za dobry seks nagroda, za brak seksu kara;)
                                  A na powaznie, tez widzialam takie malzenstwo, jeszcze chcieli ci ludzie dla innych byc przykladem, nawet nie tyle przykladem, co chcieli innym narzucac taki styl zycia jako wzorzec moralny, czy nie wiem jaki.
                                  • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 11:52
                                    Można też karać partnera np. ostentacyjnym milczeniem, albo okazywaniem złości . Zresztą to pierwsze wynika też ze złości.
                                    • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 11:54
                                      zolza14 napisała:

                                      > Można też karać partnera np. ostentacyjnym milczeniem, albo okazywaniem złości
                                      > . Zresztą to pierwsze wynika też ze złości.

                                      No wlasnie, to milczenie wynika ze zlosci, dla wyciszenia sie. Wiekszosc potrzebuje milczenia jako czasu dla samego siebie, dla przemyslen.
                                    • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 13:06
                                      zolza14 napisała:
                                      > Można też karać partnera np. ostentacyjnym milczeniem, albo okazywaniem złości
                                      > . Zresztą to pierwsze wynika też ze złości.

                                      Można karać milczeniem, można milczeć z potrzeby uspokojenia się, zastanowienia, czasami żalu do partnera, często, żeby nie rozbudzać jeszcze większego konfliktu, nie tylko jako mechanizm przemocy.

                                      Można karać finansowo, nie dając pieniędzy w ramach rewanżu, to się zdarza nie tak rzadko. Dziecko też można karać finansowo odebraniem kieszonkowego, ale to już jest zupełne przegięcie.
                                      • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 13:24
                                        Mam pytanie do Ciebie Altz; dlaczego uważasz, że wyróżnianie syndromu DDA nie ma uzasadnienia ?
                                        • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 20:37
                                          zolza14 napisała:
                                          > Mam pytanie do Ciebie Altz; dlaczego uważasz, że wyróżnianie syndromu DDA nie
                                          > ma uzasadnienia ?

                                          Jak ktoś napisał, że syndrom ma znaczenie marketingowe, na tym się świetnie zarabia.
                                          Większość miało w rodzinach alkohol, nie wszyscy mają takie problemy. Piszę "takie problemy", bo nawet trudno to skatalogować i kogoś jednoznacznie przyporządkować. Tak mówią też psycholodzy, choćby pan Witkowski, gość stojący mocno na ziemi.
                                          • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:02
                                            Pan Witkowski jest psychologiem społecznym, a obecnie zajmuje się doradztwem biznesowym i dla nikogo nie jest autorytetem w dziedzinie psychologii klinicznej. A tak na marginesie, chyba też dość dobrze zarabia.;-)

                                            I skąd przekonanie, że większość miała w domu alkohol?
                                            • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:51
                                              wiolcia29_2 napisała:
                                              > Pan Witkowski jest psychologiem społecznym, a obecnie zajmuje się doradztwem bi
                                              > znesowym i dla nikogo nie jest autorytetem w dziedzinie psychologii klinicznej.
                                              > A tak na marginesie, chyba też dość dobrze zarabia.;-)

                                              A jak się nazywa psychologia oparta na wróżeniu w plam? ;-)
                                              Pan Witkowski ma otwarty rozum, umie się uczyć, ma sporą wiedzę i dystans do wszystkiego, więc wszędzie będzie dobry.

                                              > I skąd przekonanie, że większość miała w domu alkohol?
                                              Kontakt miała częsty, nie u rodziców, to u dziadków. Trochę lat już żyję. ;-)
                                              Poproś dziecko, żeby udawało pijanego. Większość potrafi to odgrywać perfekcyjnie, nie potrzeba szkoły teatralnej. :-)
                                              • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:56
                                                W PL swego czasu cena jednego dolara byla rowna cenie pol litra wodki z czerwona kartka. To trwalo lata. $1.
                                              • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 22:03
                                                Nie wiem jak Ty, ale ja widzę różnicę między mieszkaniem pod jednym dachem z alkoholikiem, a okazjonalnym obserwowaniem alkoholika, czy tylko pijanego człowieka. ;-)
                                                • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 22:19
                                                  To nawet nie chodzi o mieszkanie pod jednym dachem z alkoholikiem, bo jeśli tym alkoholikiem jest jakiś krewny, to nie jest to tak obciążąjące dla dziecka, niż gdy alkoholizm dotyczy rodziców.

                                                  • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 22:26
                                                    Wyraziłam się nieprecyzyjnie. Oczywiście chodziło mi o rodzica. Dla mnie pod jednym dachem mieszkają tylko rodzice z dziećmi, bo my nie mieszkaliśmy razem z dziadkami nigdy.;-)
                                                  • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 22:30
                                                    Zolza czy moge cie zapytac ile masz lat?

                                                    PRL byl mocno uzywajacym narodem - co usilowalam cena wodki zapodac. O alkocholizmie sie tak wiele nie mowilo - a widok trzymajacych sie teczki plynacych ulicami facetow wieczorowa pora byl zupelnie normalny. Kazdy wiec kogos sobie tam wygrzebie jesli sie postara ;)
                                                  • ankaskakanka10 Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 18:53
                                                    clarissa3 napisała:

                                                    > Zolza czy moge cie zapytac ile masz lat?
                                                    >

                                                    ile tY masz,bo mentalność dziecka
                                              • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:32
                                                altz napisał:
                                                > Poproś dziecko, żeby udawało pijanego. Większość potrafi to odgrywać perfekcyjn
                                                > ie, nie potrzeba szkoły teatralnej. :-)



                                                To dobry argument, podobnie jak słownik małych dzieci, który miałam okazję słyszeć w latach 90-tych przy pilnowaniu moich dzieciaków w osiedlowej piaskownicy :)
                                            • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:28
                                              wiolcia29_2 napisała:

                                              > Pan Witkowski jest psychologiem społecznym, a obecnie zajmuje się doradztwem bi
                                              > znesowym i dla nikogo nie jest autorytetem w dziedzinie psychologii klinicznej.


                                              Owszem, dla mnie jest autorytetem i naukowym i etycznym a Ty Wiolciu to jeszcze nie wszyscy :)



                                              > I skąd przekonanie, że większość miała w domu alkohol?


                                              Och, choćby z lawinowego wzrostu "syndromu" DDA w ostatnich 10-ciu latach ;).
                                              • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:42
                                                Czytaj może ze zrozumieniem, bo pisałam o autorytecie w dziedzinie psychologii klinicznej. A dla Ciebie może być autorytetem w czym sobie zechcesz.
                                                • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 18:10
                                                  wiolcia29_2 napisała:

                                                  > Czytaj może ze zrozumieniem, bo pisałam o autorytecie w dziedzinie psychologii
                                                  > klinicznej.


                                                  Psychologia kliniczna Wiolciu jest NAUKĄ, podobnie jak inne dziedziny psychologii. Witwicki zaś krytykuje te modele oraz praktyki diagnostyczne i psychoterapeutyczne w psychologii klinicznej właśnie, które żadną miarą kryteriów naukowości nie spełniają, stając się merkantylną szarlatanerią. M.in. te słynne testy projekcyjne n. Rorschacha, Kocha, syndromy DDA, DDD, mit o dozgonnym piętnie molestowanego seksualnie dziecka i wiele innych. Znakomita monografia, którą starają się zdyskredytować tylko mierne, stereotypowo funkcjonujące umysły.
                                                  • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 18:29
                                                    Ale ja o Witwickim nie pisałam.
                                                  • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 18:50
                                                    wiolcia29_2 napisała:

                                                    > Ale ja o Witwickim nie pisałam.

                                                    Nie? Widocznie z Twojego awatara bliźnięta jednojajowe powstały: "Pan Witkowski jest psychologiem społecznym, a obecnie zajmuje się doradztwem biznesowym i dla nikogo nie jest autorytetem w dziedzinie psychologii klinicznej. A tak na marginesie, chyba też dość dobrze zarabia.;-)" 05.01.15 godz.21.02. Ja tylko nazwisko pomyliłam więc nie udaj, że nie wiesz o kogo chodzi. Zresztą Witwicki też psycholog :)
                                                  • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 18:54
                                                    Pisałam o Witkowskim, a nie Witwickim, który też jest psychologiem, jak zauważyłaś. ;-)

                                                    Jestem człowiekiem, nie awatarem. Ale nie mam już czasu na zabawianie Ciebie, wybacz.
                                          • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:06
                                            to DDA to polski wymysl - na polskie potrzeby, bo istotnie alkochol lal sie rzeka na poczatku kapitalizmu i cos trzeba bylo z tym zrobic, jakos spoleczenstwo otrzezwic po latach szarej komuny zakrapianej ta z czerwona kartka ;)
                                            • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:36
                                              clarissa3 napisała:

                                              > to DDA to polski wymysl - na polskie potrzeby, bo istotnie alkochol lal sie rze
                                              > ka na poczatku kapitalizmu i cos trzeba bylo z tym zrobic, jakos spoleczenstwo
                                              > otrzezwic po latach szarej komuny zakrapianej ta z czerwona kartka ;)

                                              O ile wiem syndrom DDA/DDA został opisany pierwotnie w Ameryce i tam powstały pierwsze terapie i wspólnoty 12-krokowe.
                                              • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:52
                                                no bo wiekszosc z tego co teraz mamy zostalo opracowane w Ameryce - ale nie wszedzie zostalo podchwycone!

                                                Szukalam niegdys DDA w UK - i figa!

                                                ... I nie od parady, nieoficjalnie, mowi sie teraz o Amerykanizacji siwiata.... ;( ... tylko sie nie excytujcie - bieda tam prawie najwieksza, poza 1% zillionerow.
                                          • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:54
                                            altz napisał:

                                            > zolza14 napisała:
                                            > > Mam pytanie do Ciebie Altz; dlaczego uważasz, że wyróżnianie syndromu DDA
                                            > nie
                                            > > ma uzasadnienia ?
                                            >
                                            > Jak ktoś napisał, że syndrom ma znaczenie marketingowe, na tym się świetnie zar
                                            > abia.
                                            > Większość miało w rodzinach alkohol, nie wszyscy mają takie problemy. Piszę "ta
                                            > kie problemy", bo nawet trudno to skatalogować i kogoś jednoznacznie przyporząd
                                            > kować. Tak mówią też psycholodzy, choćby pan Witkowski, gość stojący mocno na z
                                            > iemi.

                                            Nie wiem czy tak świetnie się zarabia na DDA. Natomiast pan Witkowski rzeczywiście chodzi twardo po ziemi i jest mocny w marketingu.
                                            Nigdy bym nie uznała, że zna się na wszystkich zagadnieniach, o których się wypowiada ,a zwłaszcza dotyczy to psychoterapii.

                                            Trzeba odróżnić alkohol w rodzinie, od pełnoobjawowego alkoholizmu jednego czy obojga rodziców.
                                            Poza tym Twoje poglądy na wychowanie dzieci, które tutaj zaprezentowałeś, są całkiem sensowne.


                                            • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 22:40
                                              zolza14 napisała:
                                              > Nie wiem czy tak świetnie się zarabia na DDA. Natomiast pan Witkowski rzeczywiś
                                              > cie chodzi twardo po ziemi i jest mocny w marketingu.
                                              > Nigdy bym nie uznała, że zna się na wszystkich zagadnieniach, o których się wy
                                              > powiada ,a zwłaszcza dotyczy to psychoterapii.

                                              Pytałem się, jak się nazywa psychologia wróżąca z plam, drzew, kolorów?
                                              Nie odpowiedziałaś. :-)


                                              > Trzeba odróżnić alkohol w rodzinie, od pełnoobjawowego alkoholizmu jednego czy
                                              > obojga rodziców.
                                              Pewno zaraz dojdzie warunek przemocy itepe. ;-)
                                              Dawniej piło się ostro, były przy tym zawsze papierosy i to było modne.
                                              I jak w tym wszystkim znalazło się DDA? Nijak! I w tym rzecz.

                                              > Poza tym Twoje poglądy na wychowanie dzieci, które tutaj zaprezentowałeś, są ca
                                              > łkiem sensowne.
                                              Czy mam się zacząć bać? :-)
                                              • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 22:59
                                                DDA pojawilo sie gdzies tak w polowie lat 1990 - i chyba juz zamiera, prawda?

                                                A tak, potwierdzam - ze do tamtego czasu wizyta u kogos bez pol litra i papierosow byla niemozliwa. Kazdy prawie flaszke gdzies tam mial pod reka ;)
                                                • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:42
                                                  clarissa3 napisała:

                                                  > DDA pojawilo sie gdzies tak w polowie lat 1990 - i chyba juz zamiera, prawda?


                                                  Ale nie w Polsce Clarisso, Nie w Polsce :). Psychomanipulanci sami nie odetną gałęzi na której siedzą i nie zarżną kury znoszącej złote jajka. Jednak ludzie zaczynają powolutku trzeźwieć.
                                                  • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 18:40
                                                    ale przyznasz ze kultura zmienila sie bardzo od pocz lat 1990 - kiedys w pracy flaszka i ciateczka w imieninki i inne libacje utartym zwyczajem byly - teraz juz nie. Spotkan po domach tez wlasciwie tak czestych nie ma - teraz restauracje, wakacje zagranica, itp. - dawniej sanatorium lub dom wczasowy albo namiot ia tam w szyje od rana do wieczora. Wiec zmiany dramatyczne - mozna sie spoerac czy to dzieki DDA czy po prostu kapitalizmowi ktory na pysk za takie wyrzuca na bruk. A 'profesjonalisci' oczywiscie jak wszedzie - doja naiwniakow.

                                                    DDA znajomemu ostro namieszalo w glowie - wiec sama przeciwna jestem bo wyglada mi ze glownie polega na szukaniu kozla ofiarnego - albo tatus albo mamusia mu zycie zniszczyli podczas gdy sam nie wiadomo gdzie byl...
                                                  • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:06
                                                    clarissa3 napisała:

                                                    > ale przyznasz ze kultura zmienila sie bardzo od pocz lat 1990 - kiedys w pracy
                                                    > flaszka i ciateczka w imieninki i inne libacje utartym zwyczajem byly - teraz j
                                                    > uz nie.


                                                    Tak, odkąd etat stał się dobrem deficytowym a za samą woń alkoholu bauer wywala z roboty, powszechne pijaństwo w pracy skończyło się jak nożem uciął :).


                                                    Spotkan po domach tez wlasciwie tak czestych nie ma - teraz restauracje
                                                    > , wakacje zagranica, itp.


                                                    Tak, bo z jednej strony te atrakcje relatywnie potaniały, dawniej przeciętna pensja to było 20$ a teraz 1200$ netto, za które można kupić coś znacznie ciekawszego niż 2 tygodnie towarzystwa ze stetryczałymi emerytami i zasyfiony Bałtyk, z drugiej, jak się pracuje po 10 godz. dziennie, to chociaż w weekendy ludzie chcą się rodziną nacieszyć. Chociaż oczywiście patologia istnieje nadal. A nieudacznicy szukają usprawiedliwienia w "syndromie" DDA. Zawsze to lepiej swoimi wadami obciążyć kogoś zamiast siebie. Zresztą wejdź sobie dla rozrywki na forum DDA, bo mnie stamtąd te zaburzone osobowościowo awatary wywaliły z hukiem jak zaczęłam się z ich świętego syndromu naśmiewać i zobacz jakie głupoty na temat psychoterapii DDA wypisują. A bronią tego swojego urojonego "syndromu" niczym Ewangelii :)



                                                    > DDA znajomemu ostro namieszalo w glowie - wiec sama przeciwna jestem bo wyglada
                                                    > mi ze glownie polega na szukaniu kozla ofiarnego - albo tatus albo mamusia mu
                                                    > zycie zniszczyli podczas gdy sam nie wiadomo gdzie byl...



                                                    Tak, dokładnie tak to działa. Eliminuje poczucie odpowiedzialności za własne wybory i decyzje.
                                                  • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:21
                                                    DDA znajomemu ostro namieszalo w glowie

                                                    a zanim namieszało był szczęśliwym, zadowolonym z życia człowiekiem??

                                                    może dziś obwinia bliskich a jutro dotrze do niego, ze musi sam sobie dać to, czego od bliskich nie dostał, bo wie już czego mu zabrakło
                                                  • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:41
                                                    nie malwi, bo gdyby byl szczesliwy to by na terapie nie szedl przeciez - nieszczesliwie ktos go wpuscil w DDA. Nie wzial na siebie odpowiedzialnosci za to co sam narozrabial i truje zycie innym dalej. Szczesliwie zone ma jak bumerang - a jutro to on po prostu umrze.
                                                  • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:56
                                                    Clarissa, ale są i tacy, że się dowiadują, ze są DDA lub DDD, otrząsają się i zaczynają walczyć z niemocą, walczyć o własne poczucie wartości, o szczęście własne.

                                                    Poznają ten mechanizm cały i wszystko jasne się robi. I zaczynaja ten mechanizm naprawiać.

                                                    Dziś ten Twój znajomy otwarcie obwinia rodziców, a może całe życie potajemnie walczył ze wstydem, ze nie potrafi ich kochać za dom jaki mu stworzyli. Bo rodziców trzeba kochać za to że spłodzili. Moze gdyby ktoś poklepał go po ramieniu, przyznał, ze miał cięzko ale że jako dorosły jest w stanie sobie dać to czego od rodziców nie dostał może by ruszył dalej czujac zrozumienie??
                                                  • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 20:09
                                                    wiesz ja mysle ze gdyby ta zona poszla raz a dobrze w cholere to by sie i zabral za siebie bo wyboru by nie mial - a tak to przeciez ona jest zywym dowodem na to ze on taki wspanialy bo wraca i wraca wciaz, wiec ma to o czym piszesz. Dzis to juz wszystko za pozno. Wszyscy prawie chodza wokol niego na palcach i udaja ze pamiec stracili w obawie zeby sie jazda od poczatku nie zaczela jak zwykle, i przytakuja potulnie.
                                                  • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 20:13
                                                    To faktycznie dziwię się jej, że jest z kimś, kto żadnej odpowiedzialności ze swe życie brać nie chce, nawet nie próbuje. Dla mnie to byłoby zbyt obciążające i poszłabym w cholere bo ile się nad dorosłym litować można?
                                                  • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 20:16
                                                    tzw awans spoleczny - gorzko oplacony.
                                                  • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 20:35
                                                    malwi.4 napisała:

                                                    > Clarissa, ale są i tacy, że się dowiadują, ze są DDA lub DDD,


                                                    Nie "dowiadują się", dają sobie wmówić i ten frazes łykają bardzo chętnie, bo zwalnia on ich od odpowiedzialności za własne wybory, decyzje, głupotę, lenistwo i wiele innych przywar. Zyskują kozła ofiarnego - rodziców.

                                                    otrząsają się i z
                                                    > aczynają walczyć z niemocą,


                                                    Żeby to, oni zaczynają się rozczulać nad sobą, wybaczać rodzicom, "wychodzić ze współuzależnienia" a w rzeczywistości kręcą się w kółko jak pies za własnym ogonem, skaczą z terapii na terapię, a jak byli osobowościowo zaburzeni tak są.


                                                    walczyć o własne poczucie wartości, o szczęście wła
                                                    > sne.


                                                    A z kim tak Malwi "walczą" może wiesz? Bo ja nie wiem. Wiem natomiast, że takie dziewczyny robią piekło najpierw chłopakom i bardzo się dziwią gdy ci odchodzą a gdy już w końcu złapią jakiegoś frajera i zaciążą, to robią piekło własnym dzieciom, generując następnych klientów dla psychiatrów i psychologów. "Ja? przecież ja DDA jestem, przecież nie chcę drzeć mordy, to jakoś tak samo wychodzi" - tłumaczą.



                                                    Poznają ten mechanizm cały i wszystko jasne się robi. I zaczynaja ten mechanizm
                                                    > naprawiać.


                                                    Tam nie ma żadnych "mechanizmów" Są za to głębokie, często nie do usunięcia zaburzenia osobowości, również natury charakteropatycznej, które narastały latami. W gruncie rzeczy są to osoby, które z różnych względów nie nadają się do założenia rodziny. Ale bardzo chcą, żeby "dać im szansę". Na Forum DDA co druga wyraża takie pragnienie. Oczywiście cudzym kosztem. Kroplą, która przepełniła kielich przy moim wywaleniu z forum było, iż nie chciałabym mieć takiej synowej jak one i wolę zdrowe jabłka zamiast spady :).


                                                    > Dziś ten Twój znajomy otwarcie obwinia rodziców, a może całe życie potajemnie w
                                                    > alczył ze wstydem, ze nie potrafi ich kochać za dom jaki mu stworzyli. Bo rodzi
                                                    > ców trzeba kochać za to że spłodzili. Moze gdyby ktoś poklepał go po ramieniu,
                                                    > przyznał, ze miał cięzko ale że jako dorosły jest w stanie sobie dać to czego o
                                                    > d rodziców nie dostał może by ruszył dalej czujac zrozumienie??


                                                    Dzieci zawsze kochają swoich rodziców ale czasami rodzą się dzieci z atrofią uczuciowości wyższej i choćby im dupy miodem smarować i zlizywać, kochać nie potrafią. Tak, jak ten zwyrodnialec, który parę tygodni temu razem z dziewczyną zabił swoich rodziców.
                                                  • ankaskakanka10 Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 18:50
                                                    clarissa3 napisała:

                                                    > ale przyznasz ze kultura zmienila sie bardzo od pocz lat 1990 -

                                                    tak, widać to ZWŁASZCZA po takich jak tY
                                              • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 00:03
                                                altz napisał:




                                                > Pytałem się, jak się nazywa psychologia wróżąca z plam, drzew, kolorów?
                                                > Nie odpowiedziałaś. :-)
                                                A dlaczego mnie pytasz? Ja się nie wypowiadałam na temat trafności bąźdź jej braku testów projekcyjnych, ale odpowiem Ci tak:
                                                Psychiatra bada pacjenta i pokazuje mu różne rysunki. Najpierw pokazuje mu rysunek nogi i pyta; z czym mu się kojarzy ten rysunek? Pacjent odpowiada, że z seksem.
                                                Następnie, lekarz pokazuje mu rysunek ręki i znowu to samo pytanie i odpowiedź pacjenta- z seksem.
                                                Lekarz pokazuje kolejno pacjentowi rysunek ucha i ten znowu odpowiada, że obrazek kojarzy mu się z seksem.
                                                Lekarz nie wytrzymuje i mówi:" Panie , pan jest poważnie zaburzony! Panu się wszystko z seksem kojarzy! "
                                                Pacjent;" A czy to moja wina, że pan mi takie świństwa pokazuje?"
                                                >
                                                > > Trzeba odróżnić alkohol w rodzinie, od pełnoobjawowego alkoholizmu jedneg
                                                > o czy
                                                > > obojga rodziców.
                                                > Pewno zaraz dojdzie warunek przemocy itepe. ;-)
                                                Widzę, ze nie rozumiesz czym jest alkoholizm .
                                                > Dawniej piło się ostro, były przy tym zawsze papierosy i to było modne.
                                                > I jak w tym wszystkim znalazło się DDA? Nijak! I w tym rzecz.
                                                >
                                                Powtarzam, że nie chodzi nawet ostre okazjonalne picie, ale o chorobę alkoholową rodziców.
                                                > > Poza tym Twoje poglądy na wychowanie dzieci, które tutaj zaprezentowałeś,
                                                > są ca
                                                > > łkiem sensowne.
                                                > Czy mam się zacząć bać? :-)

                                                Ja Ci komplementy prawię, a Ty się pytasz; czy masz się bać? Niedowartościowany jakiś jesteś ?
                                                • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 07:38
                                                  zolza14 napisała:
                                                  > A dlaczego mnie pytasz? Ja się nie wypowiadałam na temat trafności bąźdź jej b
                                                  > raku testów projekcyjnych
                                                  To jest tak, że Witkowskiego przydziela się do grupy psychologów społecznych, cokolwiek to oznacza, o testów projekcyjnych jakoś nikt nie chce się przyznać. :-) Natomiast psychoterapii może się w zasadzie podjąć każdy, nie ma podpisanych standardów, jest jedna wielka kłótnia pomiędzy podziałami i walka o pieniądze, przy tym żadnych badań skuteczności metod.
                                                  Dlatego ja wierzę najpierw Witkowskiemu, bo facet jest poukładany, potem mogę reszcie.

                                                  > Ja Ci komplementy prawię, a Ty się pytasz; czy masz się bać? Niedowartości
                                                  > owany jakiś jesteś ?
                                                  Zwyczajnie nie wierzę w pochwałę od kobiety. :-)
                                                  • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 09:11
                                                    altz napisał:



                                                    > To jest tak, że Witkowskiego przydziela się do grupy psychologów społecznych,
                                                    > cokolwiek to oznacza, o testów projekcyjnych jakoś nikt nie chce się przyznać.


                                                    Pan Witkowski specjalizował się w psychologii społecznej, więc sam się przydzielił.
                                                    W odróżnieniu od pana Witkowskiego, nie chcę się wypowiadać na temat, co do którego nie mam osobistych doświadczeń. Na pewno interpretacja testów jest zagadnieniem trudnym, ponieważ na jego wynik wpływ ma zarówno badany jak i badający.

                                                    > :-) Natomiast psychoterapii może się w zasadzie podjąć każdy, nie ma podpisanyc
                                                    > h standardów, jest jedna wielka kłótnia pomiędzy podziałami i walka o pieniądze
                                                    > , przy tym żadnych badań skuteczności metod.


                                                    To prawda, że psychoterapii może się podjąc każdy i że z wielu przyczyn nie jest to uregulowane prawnie.
                                                    Natomiast co do badań, to oczywiście są i te badania są publikowane, tylko trzeba się zainteresować i poszukać, a nie powtarzać nieprawdy. Takich wyników badań jest mniej na naszym rynku, z uwagi na jego niewielki rozmiar i stosunkowo krótki okres istnienia.

                                                    A co do intratności zawodu psychoterapeuty to raczej u nas kokosów na psychoterpaii się nie robi. Biorąc pod uwagę okres przygotowania potrzebny do wykonywania tego zawodu, to to nie są żadne pieniadze .

                                                    Kasę się robi na szkoleniach i innych usługach doradczych dla biznesu, zwłaszcza wielkich korporacji czym się zajmuje pan Witkowski.

                                                    > Dlatego ja wierzę najpierw Witkowskiemu, bo facet jest poukładany, potem mogę r
                                                    > eszcie.

                                                    > Masz prawo myśleć co chcesz i wierzyć komu chcesz.
                                                    > > Ja Ci komplementy prawię, a Ty się pytasz; czy masz się bać? Niedowartośc
                                                    > i
                                                    > > owany jakiś jesteś ?

                                                    > Zwyczajnie nie wierzę w pochwałę od kobiety. :-) To może psychoterapia by Ci się przydała?
                                                  • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 11:31
                                                    zolza14 napisała:
                                                    > Na pewno interpretacja testów jest zagadni
                                                    > eniem trudnym, ponieważ na jego wynik wpływ ma zarówno badany jak i badający.

                                                    Weź, nie rozśmieszaj. Ja akurat rozmawiałem z osobami wypełniającymi takie testy, były to też dzieci. Nic z nich nie wynika, oprócz braku samokrytyki u "badacza", a konsekwencje głupoty psychologa bywają tragiczne i nie ponosi za swoją głupotę żadnych konsekwencji.

                                                    > Natomiast co do badań, to oczywiście są i te badania są publikowane, tylko tr
                                                    > zeba się zainteresować i poszukać, a nie powtarzać nieprawdy. Takich wyników b
                                                    > adań jest mniej na naszym rynku, z uwagi na jego niewielki rozmiar i stosunkowo
                                                    > krótki okres istnienia.
                                                    Interesuję się badaniami prowadzonymi przez internet, zawsze zaglądam do testów, staram się rozmawiać z badającymi. Oni nie mają kompletnie pojęcia o zasadach zbierania informacji.
                                                    Dlatego się wprowadziło pojęcie jak "badanie jakościowe", żeby przykryć niekompetencję "badaczy". Najtragiczniejsze, że promotorzy takich osób też są beznadziejni i nie znają ni w ząb metod. Potem wychodzą kuriozalne wnioski z absurdalnych badań i wszyscy robią do tego dobre miny. Tony mułu!

                                                    > Biorąc pod uwagę okres przygotowania potrzebny do wykonywa
                                                    > nia tego zawodu, to to nie są żadne pieniadze .
                                                    Z taczką nie gania na mrozie. Praca w cieple i można poudawać mądrzejszego, niż się est. :-)

                                                    > To może psychoterapia by Ci się przydała?
                                                    Na pewno! :-\ Psychoterapia sposobem na wszystko! ;-)
                                                  • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:19
                                                    altz napisał:


                                                    > Weź, nie rozśmieszaj. Ja akurat rozmawiałem z osobami wypełniającymi takie test
                                                    > y, były to też dzieci. Nic z nich nie wynika, oprócz braku samokrytyki u "badac
                                                    > za", a konsekwencje głupoty psychologa bywają tragiczne i nie ponosi za swoją g
                                                    > łupotę żadnych konsekwencji.


                                                    Jestem innego zdania na ten temat. A okazy głupoty zdarzaja się wszędzie, nie tylko wśród psychologów, ale i lekarzy i w innych zawodach również. Tak samo lekarze do tej pory praktycznie nie popnoszą żadnej odpowiedzialności , a ich największe pomyłki kryje ziemia.
                                                    >
                                                    > >
                                                    > Interesuję się badaniami prowadzonymi przez internet, zawsze zaglądam do testów
                                                    > , staram się rozmawiać z badającymi. Oni nie mają kompletnie pojęcia o zasadach
                                                    > zbierania informacji.

                                                    Owszem zdarzaja się też tacy, którzy nie mają pojęcia, ale są też badania przeprowadzone zgodnie z metodologią jaką tego typu badania powinny spełniać.( grupa kontrolna)
                                                    Trzeba jasno powiedzieć, że badania takie są niezmiernie trudne z uwagi na wielość zmiennych wpływających na końcowy wynik. ( zmienne sytuacyjne,zmienne odnoszące się do pacjentów,zmienne odnoszące się do reakcji, stopień doświadczenia terapeuty i jego cechy osobowe, itd.)
                                                    Ja nie piszę o badaniach tego typu, lecz o badaniach spełniających wszelkie kryteria dla badań naukowych.

                                                    > > Biorąc pod uwagę okres przygotowania potrzebny do wykonywa
                                                    > > nia tego zawodu, to to nie są żadne pieniadze .
                                                    > Z taczką nie gania na mrozie. Praca w cieple i można poudawać mądrzejszego, niż
                                                    > się est. :-)
                                                    Z takimi argumentami trudno dyskutować. Gdyby to było w Chinach za Mao, to pewnie niejeden by ganiał z taczką.
                                                  • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 18:41
                                                    zolza14 napisała:
                                                    Pan Witkowski specjalizował się w psychologii społecznej,


                                                    Z tego, co mi wiadomo, dr T.Witkowski nie "specjalizował się" w psychologii społecznej, tylko m.in. prowadził badania w obszarach psychologii społecznej i klinicznej a jedynie publikował je w akademickim czasopiśmie naukowym. "Psychologia Społeczna". A ponieważ publikował również w czasopiśmie "Nauka" oraz "Filozofia Przyrody i Nauk Przyrodniczych", ignorant mógłby Go również zaliczyć do specjalistów z filozofii :).


                                                    > W odróżnieniu od pana Witkowskiego, nie chcę się wypowiadać na temat, co do któ
                                                    > rego nie mam osobistych doświadczeń.


                                                    Cudze osobiste doświadczenia nie mieszczą się nawet w granicach błędu statystycznego i guzik i naukę i Witkowskiego obchodzą. Osobiste doświadczenia mogą też być podstawą wyłącznie osobistych stwierdzeń, a nie bezstronnych argumentów.


                                                    Na pewno interpretacja testów jest zagadni
                                                    > eniem trudnym, ponieważ na jego wynik wpływ ma zarówno badany jak i badający.


                                                    "Testy" na których wyniki ma wpływ badany lub badający albo obaj na spółkę,w ogóle nie powinny być interpretowane a tym bardziej traktowane poważnie, podobnie jak bajdurzenie wróżki czytającej przyszłość klienta ze szklanej kuli.


                                                    Takich wyników b
                                                    > adań jest mniej na naszym rynku, z uwagi na jego niewielki rozmiar i stosunkowo
                                                    > krótki okres istnienia.


                                                    Słusznie zauważyłaś - NA NASZYM RYNKU, ponieważ liczne i longitudinalne badania zniszczyły by ten bardzo dochodowy rynek doszczętnie :)))

                                                    >
                                                    > A co do intratności zawodu psychoterapeuty to raczej u nas kokosów na psychote
                                                    > rpaii się nie robi. Biorąc pod uwagę okres przygotowania potrzebny do wykonywa
                                                    > nia tego zawodu, to to nie są żadne pieniadze .


                                                    Może dla Ciebie. Ja uważam, że 150 zł za 60 minut gdzie 45 minut nawija klient, to sporo a jeszcze lepiej 1000 zł za 110 minut gdy żniwiarzem jest superwizor.



                                          • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:24
                                            altz napisał:
                                            > Jak ktoś napisał, że syndrom ma znaczenie marketingowe, na tym się świetnie zar
                                            > abia.


                                            Nie "ktoś". Nani2 od paru lat to pisze, ja to napisałam i Witkowski to napisał posługując się obfitością tekstów źródłowych z badań psychologów z USA. Dopiero niedawno przejrzeli na oczy ;). Cóż, lepiej późno niż wcale... A najważniejsze, że ICD w ogóle o tym nie pisze :)
                                          • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:40
                                            Altz

                                            > [b]Większość miało w rodzinach alkohol/b]], nie wszyscy mają takie problemy. Piszę "ta
                                            > kie problemy", bo nawet trudno to skatalogować i kogoś jednoznacznie przyporząd
                                            > kować. Tak mówią też psycholodzy, choćby pan Witkowski, gość stojący mocno na z
                                            > iemi.

                                            I do tej pory spotkania z znajomymi to piwo, drinki, wino. Ale nie u każdego w rodzinie dzieje się tak, ze ojciec dzień w dzień wraca zataczający się z pracy, awantury wszczyna, dzieci ze strachu pochowane po katach. Albo matka sama jedna tyra, by dzieciom dać jeść, a ojciec wstaje rano i pierwsze co do monopolowego leci, zęby wszystkie powypadały. Co się chwyci roboty to po pierwszych ekscesach alkoholowych z pracy wyrzucają z hukiem.

                                            Alkohol w dużych ilościach (nie taki przy okazji pity/przy sobotnim relaksującym spotkaniu) to awantury w domu. Zdajesz sobie sprawę jak może wyglądać życie z kimś uzależnionym od alkoholu? Jak nie ssanie to mega kac. Dziwi mnie to, ze nie masz wokół żadnej rodziny by zobaczyć jak alkohol spacza psychikę całej rodzinie.

                                            Kiedyś Leda pisała, że pan Witkowski uważa, ze molestowanie dzieci do lat 4 spływa z nich jak woda po kaczce (nie spływa). Dla mnie ten pan ma braki we wrażliwości.

                                            Psychoterapia to według mnie sposób by poukładać swoje wnętrze, dać sobie to, czego w dzieciństwie się nie dostało. Być może Ty dostałeś wystarczająco dużo miłości od rodziców w dzieciństwie i nie wiesz co to poszukiwanie jej w dorosłości.
                                            • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 18:15
                                              Bardzo mądry wpis, Malwi.

                                              Miałam w dzieciństwie przyjaciółkę, która przesiadywała u mnie w domu całymi dniami. Właściwie przychodziła zaraz po powrocie ze szkoły i często siedziała do wieczora. To ja pokazałam jej książki, co zawsze podkreśla. Niechętnie wracała do domu, bo nie wiedziała, czy ojciec nie urządza kolejnej awantury po alkoholu lub z powodu tego, że nie ma za co wypić. W wieku dziesięciu lat zdarzało jej się moczyć w dzień, czego bardzo się wstydziła...

                                              Altz, myślisz, że funkcjonowała w sposób typowy i tak funkcjonuje w dorosłym życiu?
                                              • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:11
                                                wiolcia29_2 napisała:
                                                > Altz, myślisz, że funkcjonowała w sposób typowy i tak funkcjonuje w dorosłym ży
                                                > ciu?

                                                Różne rzeczy się dzieją, nawet bez alkoholu. Osobiście uważam, że alkohol, starość, choroba, itd. są tylko katalizatorami, tylko przyspieszają prawdę o człowieku.
                                                • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:28
                                                  Różne rzeczy się dzieją, nawet bez alkoholu.

                                                  jeśli dziecko ma się gdzie schronić przed pijany rodzicem, jeśli ma kto dbać o jego potrzeby (babcia/ciotka - to co w sumie Clarissa podobnego tu pisała) oprócz wyzwisk pod swym adresem, ze niezdara, łamaga bo pijany rodzic cierpliwości nie ma słyszy ale wie też, ze jest kochany (przez kogoś innego) to żadnych problemów ze sobą i w realacjach z innymi (też bliskimi realcjami) w dorosłosci mieć nie musi
                                            • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:07
                                              malwi.4 napisała:
                                              > Alkohol w dużych ilościach (nie taki przy okazji pity/przy sobotnim relaksujący
                                              > m spotkaniu) to awantury w domu. Zdajesz sobie sprawę jak może wyglądać życie
                                              > z kimś uzależnionym od alkoholu? Jak nie ssanie to mega kac. Dziwi mnie to, ze
                                              > nie masz wokół żadnej rodziny by zobaczyć jak alkohol spacza psychikę całej
                                              >
                                              rodzinie.

                                              Mam spore doświadczenia, aż za duże, z alkoholem w rodzinie i nadal uważam, że nie wszędzie musi być patolagia.

                                              > Kiedyś Leda pisała, że pan Witkowski uważa, ze molestowanie dzieci do lat 4 spł
                                              > ywa z nich jak woda po kaczce (nie spływa). Dla mnie ten pan ma braki we wrażli
                                              > wości.

                                              Nie wiem, nie słyszałem tego.

                                              > Psychoterapia to według mnie sposób by poukładać swoje wnętrze

                                              A według kogoś innego, to zupełnie co innego.
                                              • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:30
                                                > > Psychoterapia to według mnie sposób by poukładać swoje wnętrze
                                                >
                                                > A według kogoś innego, to zupełnie co innego.

                                                rozbija?? czy zdrowy poddaje się psychoterapii??
                                            • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:33
                                              malwi.4 napisała:

                                              ojciec dzień w dzień wraca zataczający się z pracy,
                                              > awantury wszczyna, dzieci ze strachu pochowane po katach. Albo matka sama jedn
                                              > a tyra, by dzieciom dać jeść, a ojciec wstaje rano i pierwsze co do monopoloweg
                                              > o leci, zęby wszystkie powypadały. Co się chwyci roboty to po pierwszych eksces
                                              > ach alkoholowych z pracy wyrzucają z hukiem.


                                              A ta tyrająca matka to co? ubezwłasnowolniona, nie wiedząca jak się drzwi do prokuratury otwierają? Współuzależniona, wymagająca psychoterapii? Nie, po prostu tchórzliwa i głupia jak but. Tak sobie pościeliła i tak jej dobrze. Pierwsza do wyciągania łap po kasę z Opieki Społecznej a ostatnia do wzięcia odpowiedzialności za siebie i własne dzieci.


                                              Zdajesz sobie sprawę jak może wyglądać życie
                                              > z kimś uzależnionym od alkoholu?


                                              A zdajesz sobie sprawę, że do takiego życia nikt współmałżonka nie zmusza? Tak żyje w XXI wieku, to widać tak CHCE żyć.



                                              > Kiedyś Leda pisała, że pan Witkowski uważa, ze molestowanie dzieci do lat 4 spł
                                              > ywa z nich jak woda po kaczce (nie spływa).


                                              "Pan" tak nie uważał. Pan cytował badania i wnioski z tych badań przeprowadzonych przez kilkunastu psychologów z wiodących ośrodków naukowych w USA. Wyników kilku z tych badań z obawy o głos opinii społecznej czasowo zabroniono publikować. Ale potem prawda jednak ujrzała światło dzienne.


                                              Dla mnie ten pan ma braki we wrażli
                                              > wości.


                                              Malwi, czy Ty w ogóle wiesz na czym polegają badania naukowe, czy tylko tak sobie bździsz jak sklerotyczna ciocia na imieninach?


                                              > Psychoterapia to według mnie sposób by poukładać swoje wnętrze,


                                              A co to dokładnie znaczy? Co chcesz układać, żołądek, jelita?

                                              dać sobie to, c
                                              > zego w dzieciństwie się nie dostało. Być może Ty dostałeś wystarczająco dużo mi
                                              > łości od rodziców w dzieciństwie



                                              Tak tak, psychoterapeuta da Ci miłość, której mamusia i tatuś w dzieciństwie poskąpili, przeżyjesz dzieciństwo na nowo, tym razem z idealną mamusią i tatusiem :)))). Wybacz Malwi, ale trudno o większe brednie. Niemniej jednak to na nie łapie się dziesiątki tysięcy frustratów, ze szkodą dla siebie i własnej kieszeni. A Heraklit tak pięknie mówił, że nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki...;).
                                              • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:45
                                                A zdajesz sobie sprawę, że do takiego życia nikt współmałżonka nie zmusza? Tak żyje w XXI wieku, to widać tak CHCE żyć.

                                                Dziś tak - można odejść od męża alkoholika - jest przyzwolenie społeczne. Wszyscy wiedzą jaki wpływ na rozwój dziecka ma życie z uzależnionym pod jednym dachem i nikt kobiety niedochowującej przysięgi małżeńskiej nie linczuje. Ale 20, 30 lat temu kobiety niosły swój krzyż mimo wszystko I to ich dzieci dziś do gabinetów chodzą. Mentalność się zmienia. Za 20 lat syndrom DDA może być niewielki. Ale będą inne problemy. Jak samotność np.
                                                • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 20:08
                                                  malwi.4 napisała:
                                                  > Dziś tak - można odejść od męża alkoholika - jest przyzwolenie społeczne. Wszys
                                                  > cy wiedzą jaki wpływ na rozwój dziecka ma życie z uzależnionym pod jednym dache
                                                  > m i nikt kobiety niedochowującej przysięgi małżeńskiej nie linczuje. Ale 20, 30
                                                  > lat temu kobiety niosły swój krzyż mimo wszystko


                                                  W 1984 r. był schyłek XX wieku Malwi i rozkwit teorii współuzależnienia. A prawo ścigające pasożytów społecznych już w socjaliźmie funkcjonowało wzorowo. Zresztą już w latach 60-tych kobiety wiedziały jak się wałkiem i patelnią posłużyć, więc nie rób z nich takich niepociumanych głuptul. To były ich wybory, które w sposób irracjonalny i egzaltowany usprawiedliwiasz. Dlaczego ja nie wyszłam za pijaka i nie żyłam z pijakiem, nie wierzyłam, że pijak po ślubie się zmieni a po dziecku pić przestanie? Uważasz, że trzeba do tego jakiejś wybitnej inteligencji? W mojej rodzinie pijakami się pogardzało a nie rozczulało, że to "chory". Owszem, był jeden pijus, skazany na rodzinny ostracyzm. W końcu zapił się na śmierć i nikt nie płakał po nim. Nawet matka.


                                                  • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 19:33
                                                    leda16 napisała:

                                                    > malwi.4 napisała:
                                                    > > Dziś tak - można odejść od męża alkoholika - jest przyzwolenie społeczne.
                                                    > Wszyscy wiedzą jaki wpływ na rozwój dziecka ma życie z uzależnionym pod jednym
                                                    > dachem i nikt kobiety niedochowującej przysięgi małżeńskiej nie linczuje. Ale
                                                    > 20, 30 lat temu kobiety niosły swój krzyż mimo wszystko
                                                    >
                                                    >
                                                    > W 1984 r. był schyłek XX wieku Malwi i rozkwit teorii współuzależnienia. A prawo ścigające pasożytów społecznych już w socjaliźmie funkcjonowało wzorowo.

                                                    Jakoś w kapitaliźmie nie funkcjonuje wzorowo. Dla naszego prawa przemoc psychiczna praktycznie nie liczy się, do niedawna przemoc ekonomiczna również

                                                    I jeszcze kilka lat temu (teraz nie wiem, jak jest) nie można było pozbyć się z domu alkoholika czy przemocowca, bo "był zameldowany i miał prawo tam mieszkać"

                                                    Do leczenia też nie można go było zmusić - nie było na to żadnego prawa

                                                    Zresztą już w latach 60-tych kobiety wiedziały jak się wałkiem i patelnią posłużyć,
                                                    > więc nie rób z nich takich niepociumanych głuptul.

                                                    Weź pod uwagę, że alkoholizm wiąże sie z przemocą i że mężczyzna jest na ogół silniejszy od kobiety, a ta gdy dostała raz czy dwa z powrotem nie bedzie chętna na niego reki podnosić

                                                    To były ich wybory, które w sposób irracjonalny i egzaltowany usprawiedliwiasz.

                                                    To był często wybór na męża osoby podobnej do ojca. Właśnie skończyłam czytac książke na temat skryptów życiowych, które określamy już w dzieciństwie na podstawie relacji z rodzicami i które sterują naszym życiem, a wydostać się z nich, aby podejmować własne, autonomiczne decyzje jest b.trudno
                                                  • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 22:53
                                                    mona.blue napisała:
                                                    Jakoś w kapitaliźmie nie funkcjonuje wzorowo. Dla naszego prawa przemoc psychic
                                                    > zna praktycznie nie liczy się, do niedawna przemoc ekonomiczna również


                                                    Oczywiście, że się nie liczy, bo wg prawa przestępstwem jest tylko psychiczne znęcanie się, a nie przemoc. No i to znęcanie - w postaci obelg i wyzwisk, wnioskodawca musi udowodnić. Prawo nie zna również pojęcia "przemocy ekonomicznej" tylko brak zaspokojenia usprawiedliwionych potrzeb rodziny, brak partycypacji w kosztach utrzymania domu. Za to są kary i sankcje a nie za enigmatyczną "przemoc". Kodeks karny jest prosty jak elementarz a czytać każdy potrafi.



                                                    > I jeszcze kilka lat temu (teraz nie wiem, jak jest) nie można było pozbyć się z
                                                    > domu alkoholika czy przemocowca, bo "był zameldowany i miał prawo tam mieszka
                                                    > ć"


                                                    Każdego, nie tylko współmałżonka, i dawniej i teraz można pozbyć się z mieszkania w drodze eksmisji, przy czym podstawą eksmisji nie jest coś, co nazywasz przemocą, tylko udowodniony przez wnioskodawcę brak ponoszenia kosztów eksploatacji mieszkania czyli połowa czynszu i mediów. A jak sobie to Mona wyobrażasz, małżonkowie wspólnie dochrapali się mieszkania spółdzielczego, po czym żona pewnego dnia wali łbem o ścianę, robi obdukcję, jedną, drugą, trzecią, upierdliwie wzywa policję, stawia za świadka siostrę i mamusię,dodaje się do tego molestowanie seksualne wytresowawszy wcześniej dzieciaka co ma zeznawać i już w wielu wypadkach Bogu ducha winny facet jest ugotowany, wyzuty ze swojej własności i ląduje pod mostem? To nie są sprawy proste i nie powinny być na łapu-capu załatwiane.


                                                    > Do leczenia też nie można go było zmusić - nie było na to żadnego prawa

                                                    No a teraz jest i bynajmniej nie generuje znaczącego procentu wyleczonych.

                                                    >
                                                    > Weź pod uwagę, że alkoholizm wiąże sie z przemocą i że mężczyzna jest na ogół s
                                                    > ilniejszy od kobiety, a ta gdy dostała raz czy dwa z powrotem nie bedzie chętna
                                                    > na niego reki podnosić


                                                    Taaa, nawet jak widzi że obtłukuje jej własne dzieci? Znam takie mamuśki, które, gdy pijus szykował się do bicia, osłaniały się małymi dziećmi trzymanymi przed sobą jak tarczą



                                                    > To był często wybór na męża osoby podobnej do ojca. Właśnie skończyłam czytac k
                                                    > siążke na temat skryptów życiowych, które określamy już w dzieciństwie na podst
                                                    > awie relacji z rodzicami i które sterują naszym życiem, a wydostać się z nich,
                                                    > aby podejmować własne, autonomiczne decyzje jest b.trudno


                                                    A jaki to autor i tytuł jeśli można spytać?
                                                    >
                                                  • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 23:10
                                                    mona.blue napisała:
                                                    Jakoś w kapitaliźmie nie funkcjonuje wzorowo. Dla naszego prawa przemoc psychic
                                                    > zna praktycznie nie liczy się, do niedawna przemoc ekonomiczna również


                                                    Oczywiście, że się nie liczy, bo wg prawa przestępstwem jest tylko psychiczne znęcanie się, a nie przemoc. No i to znęcanie - w postaci obelg i wyzwisk, wnioskodawca musi udowodnić. Prawo nie zna również pojęcia "przemocy ekonomicznej" tylko brak zaspokojenia usprawiedliwionych potrzeb rodziny, brak partycypacji w kosztach utrzymania domu. Za to są kary i sankcje a nie za enigmatyczną "przemoc". Kodeks karny jest prosty jak elementarz a czytać każdy potrafi.



                                                    Leda, sprobuj moze tak, jak delikatnie sugeruje Ci Mona, nie zlosc sie na to dziecko, tylko moze przytul, poswiec czas i wysluchaj, moze tego potrzebuje. Moze i jest doroslym dzieckiem, ale dla matki zawsze dzieckiem, ja tez jestem dorosla, ale tez jestem szczesliwa, gdy mama wyslucha, czasem przytuli.
                                                  • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 23:17
                                                    brygada_ww napisała:
                                                    Leda, sprobuj moze tak, jak delikatnie sugeruje Ci Mona, nie zlosc sie na to dz
                                                    > iecko,


                                                    Na jakie dziecko ja się złoszczę?


                                                    tylko moze przytul, poswiec czas i wysluchaj, moze tego potrzebuje. Moze
                                                    > i jest doroslym dzieckiem, ale dla matki zawsze dzieckiem, ja tez jestem doros
                                                    > la, ale tez jestem szczesliwa, gdy mama wyslucha, czasem przytuli.


                                                    A od tulenia 27-mio letniego dziecka są panny, nie rodzice.
                                                    Dobranoc Brygado, jutro od 6-tej muszę być na nogach ;)
                                                  • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 23:21
                                                    leda16 napisała:

                                                    > brygada_ww napisała:
                                                    > Leda, sprobuj moze tak, jak delikatnie sugeruje Ci Mona, nie zlosc sie na to d
                                                    > z
                                                    > > iecko,
                                                    >
                                                    >
                                                    > Na jakie dziecko ja się złoszczę?
                                                    >
                                                    >
                                                    > tylko moze przytul, poswiec czas i wysluchaj, moze tego potrzebuje. Moze
                                                    > > i jest doroslym dzieckiem, ale dla matki zawsze dzieckiem, ja tez jestem
                                                    > doros
                                                    > > la, ale tez jestem szczesliwa, gdy mama wyslucha, czasem przytuli.
                                                    >
                                                    >
                                                    > A od tulenia 27-mio letniego dziecka są panny, nie rodzice.
                                                    > Dobranoc Brygado, jutro od 6-tej muszę być na nogach ;)


                                                    A ja jutro moge sie wyspac;)
                                              • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 19:25
                                                leda16 napisała:

                                                > A ta tyrająca matka to co? ubezwłasnowolniona, nie wiedząca jak się drzwi do pr
                                                > okuratury otwierają? Współuzależniona, wymagająca psychoterapii?

                                                Nie zdajesz sobie spawy, czym jest współuzależnienie i wyuczona bezradność jako postawa, której sie nabywa w z związku z alkoholikiem i przemocowcem.
                                                Nie, po prostu
                                                > tchórzliwa i głupia jak but. Tak sobie pościeliła i tak jej dobrze.


                                                Zapewniam Cię, że to nie ma nic wspólnego z głupotą - na terapii poznałam wiele inteligentnych kobiet, również na poziomie, które wpadły w te pułapkę.
                                                Zapewniam Cię też, że nie jest jej dobrze, tylko nie widzi możliwości wyjścia z sytuacji - nawet bliscy często nie chcą jej pomóc, nie mówiąc o takich prozaicznych spawach jak mieszkanie i pieniądze, z którymi to po rozwodzie sa kłopoty.

                                                Pierwsza do wyciągania łap po kasę z Opieki Społecznej a ostatnia do wzięcia odpowiedzial
                                                > ności za siebie i własne dzieci.
                                                >
                                                to równiez pułapka współuzależnienia, kobieta nie dba o swoje potrzeby, ale jest odpowiedzialna nie tylko za siebie i dzieci, ale tez za alkoholika, tylko ta jej odpowiedzialność jest niemądra
                                                >
                                                >
                                                > A zdajesz sobie sprawę, że do takiego życia nikt współmałżonka nie zmusza? Tak
                                                > żyje w XXI wieku, to widać tak CHCE żyć.
                                                >
                                                Zmusza współuzależnienie, które często ma początek w byciu DDA/DDD, co powoduje brak troski o siebie i swoje potrzeby, a nadmierną odpowiedzialność za innych i spełnianie ich potrzeb i zależność od alkoholika
                                                >
                                                Gdyby to było takie proste, jak piszesz, to żony alkoholików masowo by ich zostawiały, nie byłyby potrzebne żadne terapie

                                                A, że terapia skutkuje (czyli, że był problem współuzależnienia) można poznać po tym, ile kobiet zostawia alkoholika po terapii albo stosuje "twarda miłość", która może przynieść takie skutki, że alkoholik zacznie sie leczyć
                                                >
                                                > > Psychoterapia to według mnie sposób by poukładać swoje wnętrze,
                                                >
                                                >
                                                > A co to dokładnie znaczy? Co chcesz układać, żołądek, jelita?

                                                nie mów, że nie wiesz
                                                pomaga zmienić sposób patrzenia na wiele spraw, radzenia sobie z problemami i z trudnymi uczuciami, z niefunkcjonalnymi zachowaniami
                                                >
                                                > dać sobie to, czego w dzieciństwie się nie dostało. Być może Ty dostałeś wystarczająco d
                                                > użo miłości od rodziców w dzieciństwie
                                                > >
                                                >
                                                > Tak tak, psychoterapeuta da Ci miłość, której mamusia i tatuś w dzieciństwie po
                                                > skąpili, przeżyjesz dzieciństwo na nowo, tym razem z idealną mamusią i tatusiem
                                                > :)))).

                                                psychoterapeuta daje akceptację i zrozumienie, których brakowało pacjentowi ze strony jego rodziców, i któy otrzymując to teraz nabiera wiary w siebie i odwagi, by zmieniać swoje życie

                                                Pomaga też opanować swoja złość, agresję i frustrację, co akurat Tobie by sie przydało
                  • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 00:26
                    > > Dyscyplina wisiała na wieszaku i służyła do bicia krnąbrnych.

                    leda16 napisała:
                    > I nadal wisi na wieszaku w wielu domach, nie tylko polskich. Jeśli poczytasz au
                    > tobiografię prof. Christiana Barnarda, prof. Pieniążka, nawet Jana Pawła II prz
                    > ekonasz się, że ten tak pogardzany przez Ciebie model wychowawczy kształtuje lu
                    > dzi wybitnych.

                    Czy nie powinienem zgłosić wpisy do prokuratury, bo ktoś nawołuje do przemocy?
                    Ale powiedzmy, że to Ci się podoba, więc zamiast tego wprowadźmy taką normę do Twojego życia. Sknocisz coś w dokumentach i już pani Karolina wymierzy Ci klapsy, zachowasz się niebezpiecznie dla siebie i pan Janek postawi Cię do kąta na 10 minut.

                    Wzmocni to Twoje doznania, łatwiej będzie Ci zapamiętać, źe coś źle zrobiłaś, tak, jak lubisz! :-D Krzyk też lubisz, więc chociaż raz dziennie ktoś na Ciebie nakrzyczy. :-)
                    Oczywiście, można to łączyć, żebyś miała podwójne wzmocnienie, jak polecasz. ;-)
                    • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 10:56
                      altz napisał:
                      Czy nie powinienem zgłosić wpisy do prokuratury, bo ktoś nawołuje do przemocy?


                      Przemoc istnieje w każdej społeczności od zarania dziejów. I będzie istnieć do końca naszego świata. Ale Ty chyba nie widzisz różnicy między przemocą i dyscypliną.



                      > Ale powiedzmy, że to Ci się podoba, więc zamiast tego wprowadźmy taką normę do
                      > Twojego życia. Sknocisz coś w dokumentach i już pani Karolina wymierzy Ci klaps
                      > y,

                      Nie mam nad sobą żadnych "pań Karolin" albo "panów Jacków" a za "sknocenie czegoś" karę wymierzy mi sąd, np. 8 lat pozbawienia wolności za poświadczenie nieprawdy w dokumentach. Do pracy, którą wykonuję nie są dopuszczane dzieci.

                      zachowasz się niebezpiecznie dla siebie i pan Janek postawi Cię do kąta na 1
                      > 0 minut.


                      Do kąta? W świecie ludzi dorosłych nie ma kątów. Są szpitale psychiatryczne dla tych, którzy stanowią zagrożenie dla siebie z powodu własnej niepoczytalności. Małe dziecko też jest w pewnym sensie nieświadome skutków swojego zachowania nie umie wnioskować i przewidywać i po to jest proces wychowawczy. Zaś dorosłych się nie wychowuje, tylko leczy, karze lub unika.


                      > Wzmocni to Twoje doznania, łatwiej będzie Ci zapamiętać, źe coś źle zrobiłaś, t
                      > ak, jak lubisz! :-D Krzyk też lubisz, więc chociaż raz dziennie ktoś na Ciebie
                      > nakrzyczy. :-)
                      > Oczywiście, można to łączyć, żebyś miała podwójne wzmocnienie, jak polecasz. ;-
                      > )


                      Szkoda słów Kolego. Idee Emila Rouseau też się nie sprawdziły ;).
                  • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 01:27
                    leda16 napisała:

                    > altz napisał:
                    >
                    > > A jakie to ma znaczenie w tym momencie? Jest odpowiedni czas na wszystko.
                    > Dziecko trzeba przytrzymać, gdy wybiega na ulicę, potem wytłumaczyć, dlaczego.
                    >
                    >
                    > Trzymasz się swoich teoryjek jak pijany płotu. A ja znam matkę, która nie "przy
                    > trzymała" 4 latek prowadzony za rękę wyrwał się niespodziewanie i pognał na jez
                    > dnię. Wprost pod koła ciężarówki.

                    A Ty nie czytasz uważnie. Przecież Altz napisał, że dziecko trzeba przytrzymać.

                    >
                    > Ależ każdy człowiek, mały czy duży MA własne odczucia, niezależnie od tego, czy
                    > dasz mu takie prawo czy nie.
                    >
                    W rodzinach dysfunkcyjnych nie daje sie prawa dziecku do wyrażania własnych uczuć.
                    >
                    >> > Dyscyplina wisiała na wieszaku i służyła do bicia krnąbrnych.
                    >
                    >
                    > I nadal wisi na wieszaku w wielu domach, nie tylko polskich. Jeśli poczytasz au
                    > tobiografię prof. Christiana Barnarda, prof. Pieniążka, nawet Jana Pawła II prz
                    > ekonasz się, że ten tak pogardzany przez Ciebie model wychowawczy kształtuje lu
                    > dzi wybitnych.

                    Nie sądzę, żeby Jan Paweł II był bity e dzieciństwie dyscypliną. Twój model wychowania wcale nie jest konserwatywny w dobrym tego słowa znaczeniu, tylko autorytarny i patriarchalny.
                    • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 08:33
                      mona.blue napisała:
                      > Nie sądzę, żeby Jan Paweł II był bity e dzieciństwie dyscypliną. Twój model wyc
                      > howania wcale nie jest konserwatywny w dobrym tego słowa znaczeniu, tylko autor
                      > ytarny i patriarchalny.

                      Leda ma jakąś wizję przemocową Wojtyłów, a przecież ich syn jeździł na nartach, chodził z ojcem na wycieczki krajoznawcze, czyli troszczono się o syna, rozwijano jego zainteresowania i zdanie syna miało wagę.
                      • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 11:34
                        altz napisał:
                        > Leda ma jakąś wizję przemocową Wojtyłów, a przecież ich syn jeździł na nartach,
                        > chodził z ojcem na wycieczki krajoznawcze, czyli troszczono się o syna, rozwij
                        > ano jego zainteresowania i zdanie syna miało wagę.


                        A kto Ci powiedział, że "wrzeszczący" rodzic tego wątkowego dzieciaka z rozbitym kolanem nie będzie się o niego troszczył i rozwijał jego zainteresowań? Mona ma rację - nasi synowie wychowani w stylu nie dość, że konserwatywnym to jeszcze wręcz totalitarnym, też jeżdżą na nartach od 10-tego roku życia, chodzili z nami na wycieczki, rozwijaliśmy ich zainteresowania, ich zdanie przy wyborze studiów było decydujące. Natomiast w domu było tak, że rodzice rządzą, dzieci słuchają. Żadnego partnerstwa, wiary w dzieci, oszukiwania, samowoli, zapraszania do domu nieodpowiednich kolegów. Dzieci potrzebują dyscypliny, autorytetu, jasnych reguł współżycia, wyraźnych granic i pozytywnych wzorów. A co do powinności, dzieci powinny być dumne ze swoich rodziców.
                        • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 11:50
                          leda16 napisała:
                          > A kto Ci powiedział, że "wrzeszczący" rodzic tego wątkowego dzieciaka z rozbity
                          > m kolanem nie będzie się o niego troszczył i rozwijał jego zainteresowań?
                          Jakoś skojarzył mi się ten rodzic nie panujący nad emocjami, w wyjątkowo zapatrzonego w siebie. :-)

                          > Mona ma rację - nasi synowie wychowani w stylu nie dość, że konserwatywnym to jeszcz
                          > e wręcz totalitarnym, też jeżdżą na nartach od 10-tego roku życia, chodzili z n
                          > ami na wycieczki, rozwijaliśmy ich zainteresowania, ich zdanie przy wyborze stu
                          > diów było decydujące.
                          Czyli jesteście liberalni. Brawo! Dobrze, że się przyznałaś.

                          > Natomiast w domu było tak, że rodzice rządzą, dzieci słuc
                          > hają. Żadnego partnerstwa, wiary w dzieci, oszukiwania, samowoli, zapraszania d
                          > o domu nieodpowiednich kolegów. Dzieci potrzebują dyscypliny, autorytetu, jasny
                          > ch reguł współżycia, wyraźnych granic i pozytywnych wzorów. A co do powinności,
                          > dzieci powinny być dumne ze swoich rodziców.

                          Nie dziwi mnie to, że rodzice rządzą, od tego są i taką mają odpowiedzialność.
                          A każdy potrzebuje jasno postawionych reguł, rodzice też i nawet ze strony dzieci.
                          Jesteście zwyczajnie liberalni, tylko nie rozmemłani. I dobrze. Nie wiem tylko po co udajesz kogo innego? ;-)
                        • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:38
                          leda16 napisała:

                          > Natomiast w domu było tak, że rodzice rządzą, dzieci słuc
                          > hają. Żadnego partnerstwa, wiary w dzieci, oszukiwania, samowoli, zapraszania d
                          > o domu nieodpowiednich kolegów.

                          Do jakiego wieku synów trzymaliście się tej zasady?
                          • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 17:55
                            mona.blue napisała:
                            > Do jakiego wieku synów trzymaliście się tej zasady?


                            To zależy. Starszemu do 3 lub 4 klasy "nie wierzyłam", że lekcje odrobione ;). Jak ten niewierny Tomasz, musiałam palec w dzieło wsadzić, przejrzeć zeszyty, odpytać. No i na wywiadówki aż do matury chodziliśmy pilnie. Znajomości to dwojakiego rodzaju były - nasze szkolne, rodzinne, dzieci w podobnym wieku, więc razem się bawiły. Gdy poszli do szkoły to opowiadali który klnie, albo w katechetkę stołkami rzuca, czyj ojciec pijany zatacza się przed blokiem też widzieliśmy, i żale sąsiadek słyszeliśmy, że przyszedł ten czy tamten i coś ukradł np. jakieś drobne monety leżące na wierzchu. Wagarowicze i dwójkowicze też źle byli widziani w naszym domu i dzieciom nie wolno było ich zapraszać. A na posłuszeństwo dzieciaka który jest niesamodzielny zawodowo i finansowo, to przecież wieku nie ma. Nawet teraz, wracam o 21-tej z zakupami, parę siatek w bagażniku leży,i nie wyobrażam sobie, żeby syn, co z nami mieszka nie wyniósł na I piętro zakupów do domu i auta do garażu nie odprowadził. To chyba oczywiste, zwłaszcza gdy np. ojcu odkleja się siatkówka w oku a matka jest po chorobie reumatycznej. Tak, że żadne tam halo, zwykłe poczucie przyzwoitości. Cóż Ci jeszcze mam napisać? Nigdy nie dostawali "kieszonkowego" ale skarbonki były i najczęściej dziadek je swoją emeryturą zapychał. My rzucaliśmy tam złotówkę, za "brzydkie słowo". Za najbardziej rozczulającą uważam chwilę, gdy starszy, obecnie w UK i żonaty przyniósł nam "na życie" swoje pierwsze stypendium z II kl. gimnazjum. Jak myślisz, wzięliśmy?
                    • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 11:20
                      mona.blue napisała:
                      A ja znam matkę, która nie
                      > "przy
                      > > trzymała" 4 latek prowadzony za rękę wyrwał się niespodziewanie i pognał
                      > na jez
                      > > dnię. Wprost pod koła ciężarówki.
                      >
                      > A Ty nie czytasz uważnie. Przecież Altz napisał, że dziecko trzeba przytrzymać.


                      Powiedz to tej matce, która nie zdołała zrobić tego, co "trzeba" I przeczytaj jeszcze parę razy to, co napisałam powyżej.


                      > W rodzinach dysfunkcyjnych nie daje sie prawa dziecku do wyrażania własnych ucz
                      > uć.


                      Ach to zupełnie coś innego - "mieć odczucia" i "wyrażać uczucia". Wyrażania uczuć miłości, radości nikt rozsądny dzieciom nie broni ale już wyrażanie negatywnych EMOCJI (złości, gniewu, buntu) przez kilkulatka wobec rodziców i otoczenia, zwłaszcza w niekontrolowanej formie ( które też z definicji są czymś innym niż uczucia) uważam za niedopuszczalne.




                      Nie sądzę, żeby Jan Paweł II był bity e dzieciństwie dyscypliną.


                      JPII wychowywany był w prostej, wiejskiej rodzinie i nie zstąpił jako anioł na ziemię. Natomiast ten papież (chyba Benedykt?) który za młodu był członkiem hitlerjugend i może własnego psa żywcem obdzierał ze skóry, pewnie w liberalnej rodzinie był wychowywany.


                      Twój model wyc
                      > howania wcale nie jest konserwatywny w dobrym tego słowa znaczeniu, tylko autor
                      > ytarny i patriarchalny.



                      Masz rację, ale sprawdził się nie tylko w moim domu. Np. dzisiaj - mąż czyta książkę, ja się wałkonię, a dzieciak o 24 w nocy wrócił z nart a teraz zamiast rwać do dziewczyny, odkurza nasze mieszkanie :).
                      • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 11:43
                        leda16 napisała:
                        > Powiedz to tej matce, która nie zdołała zrobić tego, co "trzeba" I przeczytaj j
                        > eszcze parę razy to, co napisałam powyżej.

                        Trzeba przede wszystkim zaopiekować się dzieckiem. Wystarczy przytrzymać, bić nie trzeba.
                        Można mieć potem wyrzuty, gdy dziecko sobie nadwyrężyło rękę wyrywając się, co się czasami zdarza przy bardzo pobudzonych dzieciach, ale dziecko będzie zdrowe.
                        Już pisałem, że karanie niewiele da, bo dziecko szybko zapomina.

                        > Ach to zupełnie coś innego - "mieć odczucia" i "wyrażać uczucia". Wyrażania uc
                        > zuć miłości, radości nikt rozsądny dzieciom nie broni ale już wyrażanie negaty
                        > wnych EMOCJI (złości, gniewu, buntu) przez kilkulatka wobec rodziców i otoczeni
                        > a, zwłaszcza w niekontrolowanej formie ( które też z definicji są czymś innym n
                        > iż uczucia) uważam za niedopuszczalne.
                        Dziecko nie ma prawa okazywać negatywnych emocji, dorośli już mogą. :-) Brawo! ;-)

                        > JPII wychowywany był w prostej, wiejskiej rodzinie
                        Bzdury piszesz, doczytaj lepiej. :-)

                        > Natomiast ten papież (chyba Benedykt?) który za młodu był członkiem hit
                        > lerjugend i może własnego psa żywcem obdzierał ze skóry, pewnie w liberalnej ro
                        > dzinie był wychowywany.
                        Musisz manipulować, żeby zdobyć "argumenty"? Nie wiesz, jak było w HJ.
                        Była straszna bieda w tym czasie, wszyscy należeli do HJ, bo wtedy to było jak harcerstwo w Polsce. Jedynie ta organizacja proponowała świetnie przygotowany, częsty a jednocześnie bezpłatny wypoczynek dla dzieci, na nic innego rodziców nie było stać. To było jeszcze przed wojną i zachwytem nad AH.
                        Nie obdzierano psów ze skóry, były za to częste biwaki, podchody, kajaki, konkursy, ogniska i tego typu zabawy, była też musztra i podległość, jak w każdej takiej organizacji.

                        > Masz rację, ale sprawdził się nie tylko w moim domu. Np. dzisiaj - mąż czyta k
                        > siążkę, ja się wałkonię, a dzieciak o 24 w nocy wrócił z nart a teraz zamiast r
                        > wać do dziewczyny, odkurza nasze mieszkanie :).
                        Widocznie lepiej się zachowujecie, niż to opisujesz. :-)
                        • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 19:37
                          altz napisał:
                          Dziecko nie ma prawa okazywać negatywnych emocji, dorośli już mogą. :-) Brawo!
                          > ;-)


                          Właśnie, że nie mogą, bo zostaną ukarani w taki czy inny sposób. Dzisiaj byłam w hipermarkecie. Podeszło do mnie dwóch facetów młodszych niż mój najmłodszy syn, tak ok.22 lata z wnioskiem o datek finansowy "na jedzenie". Odmówiłam, a po powrocie zastałam na samochodzie wyraz ich negatywnych emocji w postaci porysowanego lakieru. Tyle, że parking jest monitorowany, więc kara będzie.



                          > Musisz manipulować, żeby zdobyć "argumenty"? Nie wiesz, jak było w HJ.
                          > Była straszna bieda w tym czasie, wszyscy należeli do HJ,


                          Czyżby?! Dzieci żydowskie też należały? I nie zbrodnicza ideologia nazistowska była tam reklamowana? A o tym obdzieraniu własnych psów ze skóry czytałam we wspomnieniach jakiegoś plugawego nazisty, wpatrzonego w Hitlera jak w półboga. Dla mnie uczynienie takiego człowieka głową Kościoła Katolickiego jest totalną kompromitacją tej instytucji.
                          • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 19:54
                            Leda, tu nie wytrzymuja ja - Ratzinger bardzo krotko tam byl a zapisywali wowczas obowiazkowo jak leci kazde dziecko. To latwo mozna sprawdzic bo bylo glosno o tym - gdy tak jak ty usilowano to przeciwko niemu wyciagac. Troche tak ja z dzadkiem Tuska i Wermahtem. No zawsze sie znajda tacy co chetnie cos smrodliwie zinterpretuja - nie zaliczaj sie do nich!

                            Ja bardzo Ratzinegera lubilam i jego encykliki serdecznie wszystkim polecam - to facet z glowa i wiara nie byle jaka!
                            • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 16:21
                              clarissa3 napisała:
                              No zawsze sie znajda tacy co chetnie cos smrodliwie
                              > zinterpretuja - nie zaliczaj sie do nich!


                              Przepraszam, jeśli obraziłam Twoje uczucia religijne. Ja jestem od katolicyzmu raczej daleko, ale nie wyobrażam sobie, by moje dziecko było zapisane gdziekolwiek bez mojej zgody



                              > Ja bardzo Ratzinegera lubilam i jego encykliki serdecznie wszystkim polecam - t
                              > o facet z glowa i wiara nie byle jaka!



                              Nie znam życiorysu tego papieża, jednak przypuszczam, że wychowywany był w światłej rodzinie, tym większa na nich spoczywała odpowiedzialność względem powstrzymania się przed owczym pędem w kierunku zła. Uważam też, że atz porównując hitlerjugend do polskiego harcerstwa plugawi pamięć dzieci walczących z hitlerowskim okupantem. W Polsce idea harcerstwa zwyrodniała dopiero po II wojnie światowej, pod rządami socjalistów i nigdy już się nie odrodziła w poprzednim kształcie.
                              • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 20:33
                                leda16 napisała:
                                > Nie znam życiorysu tego papieża
                                A wypowiadałaś się, jakbyś dokładnie znała.
                                Wypada teraz odszczekać o tym psie. Nie zrobiłaś tego.

                                > Uważam też, że atz porównując hit
                                > lerjugend do polskiego harcerstwa plugawi pamięć dzieci walczących z hitlerows
                                > kim okupantem.
                                Jakie ładne okrągłe słowo! :-)
                                Napisałem, jak było. Miałem okazję porozmawiać z ludźmi należącymi kiedyś do HJ, znam kontekst historyczny. Wiem, jaka była wtedy bieda i sytuacja polityczna Niemiec.
                                Na początku wszyscy się zapisywali, bo było tam świetnie, potem już trzeba było zapisać dziecko, inaczej było bardzo groźnie. Kiedy już się tak bardzo zmieniło, było dla wszystkich zaskoczeniem.
                                Po Drugiej Wojnie, już nie powtórzono tego błędu izolowania Niemiec, przyszła też pomoc finansowa, która popchnęła kraj do dobrobytu. Tylko myśmy znowu honorowo odmówili, bo sobie sami poradzimy. :-)

                                A harcerze walczący z okupantem? Jeśli walczyli, bo nie mieli wyjścia, i tak byli zagrożeni, to trudno, tak musiało być. Jeśli nie musieli się narażać, to była to wyłącznie głupota. Stracić tylu młodych i wartościowych ludzi? Takich trzeba było raczej chronić, niż narażać. Nie jest to dla mnie powód do dumy, raczej do smutku. Ale też się staram rozumieć kontekst, być może bez Powstania Warszawskiego, Polska wyglądałaby inaczej? Bardzo możliwe.
                                • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:13
                                  altz napisał:
                                  > A wypowiadałaś się, jakbyś dokładnie znała.


                                  Nic podobnego. Nie pisałam o życiorysie Benedykta. Napisałam o fakcie przynależności do hitlerjugend, który był powszechnie znany i podnoszony przez wielu jako sam w sobie dyskryminujący do roli papieża.


                                  > Wypada teraz odszczekać o tym psie. Nie zrobiłaś tego.


                                  Czytałam o takich praktykach powszechnie stosowanych w hitlerjugend i jeśli to nieprawda, powinien odszczekać je autor tych wynurzeń a nie ja. Co zaś tam robił Benedykt (być może to co inni) i dlaczego Jego rodzice akceptowali tą przynależność, tego też nie wiem.

                                  > Jakie ładne okrągłe słowo! :-)


                                  Które Cię, śmieszy? Bez komentarza.


                                  > Napisałem, jak było. Miałem okazję porozmawiać z ludźmi należącymi kiedyś do HJ
                                  > , znam kontekst historyczny. Wiem, jaka była wtedy bieda i sytuacja polityczna
                                  > Niemiec.


                                  Żadna bieda nie usprawiedliwia bestialstwa i nikczemności. Tym bardziej sytuacja polityczna. A ile prawdy usłyszałeś od b. członków hitlerjugend wiedzą tylko oni sami. Dobrze, chociaż, że sędziowie w procesach norymberskich nie okazali się równie bezkrytyczni wobec relacji różnej maści zbrodniarzy co Ty.


                                  > Na początku wszyscy się zapisywali, bo było tam świetnie,


                                  :)))))))))))))))))))).


                                  Tylko myśmy znowu honoro
                                  > wo odmówili, bo sobie sami poradzimy. :-)



                                  My??? Może mów za siebie. Mnie jeszcze wówczas na świecie nie było.



                                  Ale też się staram rozumieć kontekst, być może bez Powstania Warsza
                                  > wskiego, Polska wyglądałaby inaczej? Bardzo możliwe.



                                  Skoro Twoja wiedza o walce polskich dzieci z hitleryzmem ogranicza się tylko do Powstania Warszawskiego, to polecam źródła historyczne inne niż relacje członków hitlerjugend.
                                  • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:23
                                    leda16 napisała:
                                    > Nic podobnego. Nie pisałam o życiorysie Benedykta. Napisałam o fakcie przynależ
                                    > ności do hitlerjugend, który był powszechnie znany i podnoszony przez wielu jak
                                    > o sam w sobie dyskryminujący do roli papieża.
                                    Napisałaś, że obdzierał psa(psy?) ze skóry. Wypada to odszczekać, jeśli nie masz dowodów.

                                    > Czytałam o takich praktykach powszechnie stosowanych w hitlerjugend
                                    :-) Niezłe teksty, a Ty wszystko łykasz. :-)

                                    > Żadna bieda nie usprawiedliwia bestialstwa i nikczemności. Tym bardziej sytuacj
                                    > a polityczna. A ile prawdy usłyszałeś od b. członków hitlerjugend wiedzą tylko
                                    > oni sami. Dobrze, chociaż, że sędziowie w procesach norymberskich nie okazali s
                                    > ię równie bezkrytyczni wobec relacji różnej maści zbrodniarzy co Ty.

                                    Zbrodniarzy nie było aż tak wielu w tak wielkiej masie około 4 milionów. Wśród zbrodniarzy całkiem sporo było innych narodowości, choćby Ukraińców i Austriaków.

                                    > Skoro Twoja wiedza o walce polskich dzieci z hitleryzmem ogranicza się tylko do
                                    > Powstania Warszawskiego, to polecam źródła historyczne inne niż relacje człon
                                    > ków hitlerjugend.
                                    Nie smęć. Znam więcej. Podałem tylko przykład akcji, która jakoś wpłynęła na losy innych Polaków, reszta, niestety, była ofiarą na marne.
                                    • altz małe sprostowanie 06.01.15, 19:25
                                      Wehrmacht liczył około 4,5 mln żołnierzy w 1939, a w 1944 już ponad 9 milionów.
                                    • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 19:50
                                      altz napisał:
                                      Napisałaś, że obdzierał psa(psy?) ze skóry. Wypada to odszczekać, jeśli nie mas
                                      > z dowodów.


                                      Napisałam MOŻE. A na to dowodów mieć nie muszę.


                                      > :-) Niezłe teksty, a Ty wszystko łykasz. :-)


                                      Przejedź się może do Auschwitz, Birkenau, Oświęcimia Obozu w Płaszowie, tam też niezłe teksty usłyszysz. Ale jeśli bardziej smakują Ci teksty członków hitlerjugend, to smacznego życzę.


                                      > Zbrodniarzy nie było aż tak wielu w tak wielkiej masie około 4 milionów.


                                      Za to ofiar było bardzo wiele. Samych dzieci żydowskich, które nie należały do hitlerjugend.



                                      • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 21:27
                                        leda16 napisała:
                                        > Napisałam MOŻE. A na to dowodów mieć nie muszę.

                                        Nawet nie wiesz, co napisałaś. Jeśli ta 16 przy nazwie, to wiek, to Cię usprawiedliwiam.
                                        Przestaję od tej pory poważnie Cię traktować, nie tylko przez ta manipulację.
                                        • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 22:57
                                          altz napisał:

                                          Jeśli ta 16 przy nazwie, to wiek, to Cię usprawi
                                          > edliwiam.
                                          > Przestaję od tej pory poważnie Cię traktować,


                                          Fajnie by to było - mieć 16 lat i 27-mio letnich synów :)
                              • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 05.01.15, 21:02
                                no to moze czas poczytac o tym! Religia jedno jego umysl drugie - razem niezly wynik. Uwazam ze posuniecie z rezygnacja niezwykle madre - w ten sposob razem z Franciszkiem poradza sobie wreszcie z bankierami i innymi szujami, ja licze na to! ;)
                                • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:17
                                  clarissa3 napisała:
                                  Uwazam ze posuniecie z rezygnacja niezwykle madre


                                  Uważam, że w ogóle nie powinien kandydować.


                                  - w ten sposob razem
                                  > z Franciszkiem poradza sobie wreszcie z bankierami i innymi szujami, ja licze n
                                  > a to! ;)



                                  Może najpierw niech zaczną od bankierów watykańskich i zrezygnują z polskiego świętopietrza.
                                  • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 06.01.15, 17:30
                                    nie na bierzaco jestes! Franciszek dzielnie Watykan reformuje i tez ze dwa czy trzy tygodnie temu posadzil wszystkich czolowych tam biskupow, wlacznie z tymi od banku, i im wygarnal. Cisza byla jak makiem zasial, i w buty sie swoje jedynie gapili. Co bedzie dalej to zobaczymy ale domyslam sie ze ten uwielbiany z Lodzi jakis sygnal dostal w ten sposob, jak i kilku innych.

                          • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 20:00
                            leda16 napisała:
                            > A o tym obdzieraniu własnych psów ze skóry czytałam we w
                            > spomnieniach jakiegoś plugawego nazisty, wpatrzonego w Hitlera jak w półboga. D
                            > la mnie uczynienie takiego człowieka głową Kościoła Katolickiego jest totalną k
                            > ompromitacją tej instytucji.

                            Nazista obdzierający psa ze skóry został papieżem? :-D Tak napisałaś!
                            Czy może manipulujesz nieświadomie? ;-)
                      • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 19:41
                        leda16 napisała:


                        > Ach to zupełnie coś innego - "mieć odczucia" i "wyrażać uczucia". Wyrażania uc
                        > zuć miłości, radości nikt rozsądny dzieciom nie broni ale już wyrażanie negaty
                        > wnych EMOCJI (złości, gniewu, buntu) przez kilkulatka wobec rodziców i otoczeni
                        > a, zwłaszcza w niekontrolowanej formie ( które też z definicji są czymś innym n
                        > iż uczucia) uważam za niedopuszczalne.

                        Wyrażanie uczuć, nawet tych negatywnych jest podstawą zdrowia psychicznego. Inaczej są tłumione lub wypierane i mogą przyczynić się do poważnych problemów, nerwic, psychoz, uzależnień. Oczywiście trzeba nauczyć dziecko odpowiedniej formy wyrażania tych uczuć.
                        >
                        >
                        >
                        >
                        > Nie sądzę, żeby Jan Paweł II był bity e dzieciństwie dyscypliną.
                        >
                        >
                        > JPII wychowywany był w prostej, wiejskiej rodzinie i nie zstąpił jako anioł na
                        > ziemię.

                        Miał kochająca matkę i ojca.


                        > Twój model wychowania wcale nie jest konserwatywny w dobrym tego słowa znaczeniu, tylko autorytarny i patriarchalny.
                        >
                        >
                        >
                        > Masz rację, ale sprawdził się nie tylko w moim domu. Np. dzisiaj - mąż czyta książkę, ja się wałkonię, a dzieciak o 24 w nocy wrócił z nart a teraz zamiast rwać do dziewczyny, odkurza nasze mieszkanie :).
                        >
                        >
                        >Nie ma być z czego dumnym. Jest wytresowany do spełniania Waszych, a nie swoich potrzeb.
                        Przeczytaj jeszcze raz, co napisałaś - mąż czyta, Ty sie wałkonisz, a dziecka zasuwa - nie brzmi to najlepiej, po prostu go wykorzystujecie.
                        • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 20:01
                          mona.blue napisała:




                          >
                          > Miał kochająca matkę i ojca.

                          Gdzieś, kiedyś czytałam o dzieciństwie JPII i pamiętam, że jego matce jakaś sąsiadka robiła zarzuty, że traktuje go jak księcia. Nie pamiętam już co jej matka odpowiedziała, lecz było to coś takiego, jakby czuła, że będzie kimś wielkim.



                        • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 07.01.15, 23:11
                          mona.blue napisała:


                          > Wyrażanie uczuć, nawet tych negatywnych jest podstawą zdrowia psychicznego. Ina
                          > czej są tłumione lub wypierane i mogą przyczynić się do poważnych problemów, ne
                          > rwic, psychoz, uzależnień. Oczywiście trzeba nauczyć dziecko odpowiedniej formy
                          > wyrażania tych uczuć.


                          Nie będę się z Tobą Mona przegadywać, poza stwierdzeniem, że dotąd nie odkryto związku przyczynowo-skutkowego między nie okazywaniem złości, a zachorowalnością na choroby psychiczne i zaburzenia.


                          > Miał kochająca matkę i ojca.


                          Myślisz, że ten chłopak który niedawno zabił rodziców był niekochany? Dlatego ich zabił?



                          > >Nie ma być z czego dumnym. Jest wytresowany do spełniania Waszych, a nie s
                          > woich potrzeb.
                          > Przeczytaj jeszcze raz, co napisałaś - mąż czyta, Ty sie wałkonisz, a dziecka z
                          > asuwa - nie brzmi to najlepiej, po prostu go wykorzystujecie.


                          Jesteśmy rodziną a nie zbiorowiskiem sobków. Rodzina służy właśnie do zaspokajania potrzeb i oczekiwań wszystkich jej członków. Dzieciak jest młody,27 lat, mąż schorowany a ja pracuję po 10 godz. dziennie. I jeszcze młodemu obiady + kolacje gotuję. Nie mam prawa do odpoczynku? Mam, korzystam z tego prawa i nie wstydzę się tego.
            • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 22:19
              altz napisał:
              Niewiele zrozumiałaś,

              Nie pochlebiaj sobie, że Twoje pisanie to Himalaje intelektu. Wręcz przeciwnie. Wyciągasz bezzasadne wnioski z prezentowanych tutaj treści.


              > Dziecko się uderzyło, boli je kolano, nie ma siły myśleć.


              Odkąd to do myślenia potrzebna jest siła? Dzieci do pewnego wieku nie potrafią myśleć abstrakcyjnie i tulenie niczego tutaj nie zmieni zaś krzyk nie zaszkodzi.


              A tu rodzic wrzeszczy
              > na nie i zmusza dziecko do zastanawiania się, co rodzic chce od dziecka?


              Ani do "zastanawiania się". Jednak rodzić na pewno nie wrzeszczy bezsensownymi samogłoskami, tylko podniesionym głosem komunikuje dzieciakowi pewne treści.

              Jedny
              > m słowem, dziecko musi się zająć rodzicem, któremu nic nie jest, tylko sobie up
              > uścił pary, bo tak. :-)


              Wręcz przeciwnie. To Ty sobie uroiłeś, że dziecko "musi zająć się rodzicem".

              Rodzic może oczek
              > iwać, że dziecko zadeklaruje, że będzie uważać,


              Jeżeli nie jest upośledzone umysłowo, to wystarczy, że zapamięta traumę związaną z tym incydentem na analogicznej zasadzie, jak ból związany z pchaniem paluchów do płomienia kuchenki gazowej.


              a kolano cały czas boli. Sytuac
              > ja absurdalna.


              A cóż w niej takiego absurdalnego, zdobywanie nowych doświadczeń życiowych?! Boli i jeszcze mama się na mnie gniewa. Podwójne wzmocnienie dla unikania zagrożeń.

              > "Dzieci i ryby głosu nie mają",


              A mają głos np. wyborczy? Mają zdolność do czynności prawnych? Odpowiadają za swoje zachowanie? Przytaczasz tutaj stek sloganów nie zastanawiając się co one naprawdę znaczą.



              "rodzic to zawsze rodzic",


              Oczywiście, zawsze to tylko rodzic daje ci skarb bezcenny - życie.



              "starszych trzeba sł
              > uchać"


              Tak. bo mają mądrość i doświadczenie życiowe jakimi nie dysponuje np 10-cio letni gó...arz.


              i inne, można wymieniać, taki jest stosunek do dzieci i bezkrytyczny sto
              > sunek do dorosłych.


              Lub odwrotnie - małpia miłość "wiara w dziecko" i bezkrytyczny stosunek niektórych rodziców do swoich dzieci, co mści się na nich i na społeczeństwie w późniejszym okresie.



              >
              > Dziecko ma patrzeć na rodzica i łapać w lot, o co chodzi rodzicowi, więc kto si
              > ę kim opiekuje? :-)
        • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 21:45
          altz napisał:
          Dziecko nie ma być opie
          > kunem rodzica, a tutaj ma być, ma się zająć rodzicem i zrozumieć problem rodzic
          > a z tym, że jego dziecko się przewróciło.


          Bynajmniej. Ma zrozumieć, żeby na przyszłość patrzyło pod nogi i nie biegało jak oszalałe. A rodzic rzeczywiście ma problem, bo dzieciak np. podarł na tym kolanie nowe spodnie, jeśli nie był szczepiony na tężec ranę należy szybko zdezynfekować. Jeśli w tym miejscu pies nasikał, toksoplazmoza nie jest wykluczona. Dziecko nie ma świadomości tych wszystkich zagrożeń a rodzic ma więc pewnie krzykiem redukuje własny lęk a zarazem stara się wzmocnić przekaz wychowawczy.I kto mówi, że dzieciakowi ktoś każe opiekować się rodzicem? Jakieś absurdy tutaj wypisujesz.



          > Od przytulenia i powiedzenia, że boli, ale za chwilę przejdzie, nikt jeszcze ni
          > e umarł. ;-)



          I vice versa . Od braku tulenia w takiej sytuacji też nie. Ani od krzyku, który jakby nie patrzyć utrwala wnioski, jakie dzieciak z pomocą rodzica wyciągnie z tego błahego w gruncie rzeczy doświadczenia.
          • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 23:23
            leda, ale to nie chodzi o sytuacje zagrażające życiu, ale o sytuacje, gdy rodzic reaguje agresją na normalne sytuacje towarzyszące dzieciństwu, że dziecko czasem się przewróci, czasem rozleje, czasem się ubrudzi przy jedzeniu - bo dopiero jeść i pić się uczy a przy bieganiu jeszcze się o własne nogi potyka
            • altz Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 23:47
              malwi.4 napisała:
              > leda, ale to nie chodzi o sytuacje zagrażające życiu, ale o sytuacje, gdy rodz
              > ic reaguje agresją na normalne sytuacje towarzyszące dzieciństwu, że dziecko c
              > zasem się przewróci, czasem rozleje, czasem się ubrudzi przy jedzeniu - bo dop
              > iero jeść i pić się uczy a przy bieganiu jeszcze się o własne nogi potyka

              Pamiętam takie sytuacje, kiedyś widywało się je bardzo często. Rodzice "upuszczali sobie pary", bijąc mocno dziecko, pewno sami nie chcieliby tak oberwać.
              Teraz, na szczęście, ludzie reagują dużo częściej na znęcanie się nad dzieckiem przez rodziców.
              • wiolcia29_2 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 23:51
                I chwała tym ludziom za to. :)
      • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 21:29
        nanie2 napisała:

        Nasze zachowani
        > e jest sytuacyjne. Jesteś zdolna do nienawiści, zabójstwa, pogardy dla słabości
        > - jeśli tylko wejdziesz w sytuację, która to na tobie wymusi.


        To tylko częściowa prawda. Każdy człowiek wnosi w sytuację cały bagaż własnych doświadczeń życiowych, przekonań moralnych oraz możliwości intelektualno-osobowościowych. Badania UJ nad postawami ludzi w skrajnych sytuacjach traumatycznych dowiodły, że jeden ojciec na widok pistoletu przystawionego własnemu dziecku do głowy rzuci się na mordercę z pięściami, inny oślepnie.



        Uczestnicy ekspe
        > rymentów Zimbarda czy Milgrama byli "normalni". Większość z nich czyniła zło ul
        > egając presji sytuacji.



        Oczywiście do Milgrama mi daleko, ale pozwoliłam sobie tutaj na pewne doświadczenie psychologiczne oparte na faktach, w wątku "zgwałcony psycholog". Wypowiedzi niektórych Uczestników wyrażały przekonanie, że w imię jakichś tam z góry narzuconych zasad, można gwałcić i zabijać i wówczas cel uświęca środki. Smutne.
    • seth.destructor Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 15:31
      W takiej sytuacji górę biorą emocje i odruchy, a te zostały wyuczone do takich właśnie reakcji. Świadomość przyjdzie (może) później.
      • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 02.01.15, 16:09
        > W takiej sytuacji górę biorą emocje i odruchy, a te zostały wyuczone do takich
        > właśnie reakcji. Świadomość przyjdzie (może) później.

        Biorą górę, gdy ktoś od rana do wieczora naładowany złością chodzi. Bo sie przejmuje byle czym, że autobus na czas nie przyjechał, lub czymś czego mógł uniknąć, ale bał się odezwać, np. że szef znów najgorsze zadanie przydzielił. Gdy ktoś dba o swój stan emocjonalny, o poczucie spokoju wewnętrznego to nie wybucha gniewem tak szybko, gdy dziecko coś rozleje pijąc.
        • seth.destructor Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 19:55
          Ciężko o to w świecie roszczeniowych ludzi, którzy uważają, że im się wszystko należy i nie mając tego, wiecznie sfrustrowani chodzą.
    • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 20:32
      dorota.b123 napisał(a):

      > Małe dziecko potyka się i przewraca zdzierając kolano.
      > Rodzic (DDA) zamiast utulić i pocieszyć jest wściekły i wrzeszczy na dziecko dl
      > aczego jest takie nieuważne.


      Od dzieciństwa znam parę matek, które tak właśnie się zachowywały pomimo, że na pewno nie pochodziły z rodzin alkoholowych. Znam rodziców pochodzących z ewidentnie pijackich domów, którzy są najczulszymi rodzicami. Syndrom DDA nie istnieje. To konstrukcja czysto marketingowa.


      > Rozumiem, że rodzic nieświadomy tego że jest DDA powiela automatycznie schemat
      > z domu (sam tak był traktowany)


      Jak traktowany? Przecież to zależy od sytuacji. Ale nie wyobrażam sobie, że mogłabym zamiast skarcić, jeszcze utulać dzieciaka, który np. wbrew mojemu zakazowi wyrywa mi się i pędzi na oślep przed siebie. Co innego, jeżeli biega po placu zabaw z innymi dziećmi i przewróci się. Wówczas należy przede wszystkim zdezynfekować ranę, uspokoić, pocieszyć i odwrócić jego uwagę od wypadku.




      > Pytanie - dlaczego to robi mimo świadomości, że to złe.



      Odpowiedź jest prosta jak drut - bo nie potrafi panować nad swoimi negatywnymi emocjami. Dlatego ludzie emocjonalnie niezrównoważeni nie powinni mieć dzieci.


      > Spotkałam się z takimi teoriami:
      -Jako DDA człowiek nabywa poprzez doświadczenia w dzieciństwie pewien zestaw ni
      > eprawidłowych, zaburzonych przekonań typu: dziecko musi być posłuszne, dziecko
      > musi być "grzeczne"


      Ani ja ani mąż nie pochodzimy z pijackich rodzin, sami też prawie w ogóle nie pijemy, niemniej jednak oboje nie dość, że zostaliśmy w duchu takich przekonań wychowani przez naszych rodziców, to jeszcze uważamy je za na tyle prawidłowe i słuszne, że tak samo - z bardzo dobrym skutkiem - wychowaliśmy naszych dwóch synów. Nigdy nie było za to problemów z wagarami, lenistwem, pasożytowaniem na nas, zaczynaniem paru kierunków studiów i nie kończeniem żadnego, narkotykami, wódą, pedalstwem,zachowaniami antysocjalnymi i przestępczymi.

      itd- kiedy DDA znajduje się w sytuacji gdy trzeba zareagow
      > ać emocjonalnie pojawiają się te właśnie przekonania i złość jest reakcją na "n
      > ieposłuszeństwo dziecka względem tych wzorców"


      Ty dzidzia pewnie jeszcze nie dostąpiłaś zaszczytu bycia matką skoro nie wiesz, że każdą złości nieposłuszeństwo dziecka. Powiem więcej, - rodzice, którzy nad nieposłuszeństwem dzieci przejdą do porządku dziennego i będą je tolerować pod własnym dachem, wychowają zaburzonych psychicznie, źle zsocjalizowanych popaprańców z których ani społeczeństwo ani oni żadnej pociechy mieć nie będą.
      >
      > - DDA noszą w sobie pokłady niewyrażonej złości, która pod byle pretekstem wyła
      > dowuje na własnym dziecku; następuje przeniesienie agresji


      A to złość należy wyrażać? Ciekawe...Mnie zawsze mówiono, że należy unikać sytuacji, które złoszczą. Natomiast przeniesienie agresji jest jak najbardziej znanym w psychologii pojęciem, reakcją tak starą jak ludzkość, ale niekoniecznie związaną z tym, co określasz jako DDA.



      > - Nie dostrzeganie cierpienia swojego dziecka jest dla rodziców DDA jedynym i n
      > ajlepszym sposobem by nie widzieć, w jakim stopniu oni sami cierpieli w zbliżon
      > ych sytuacjach. Krzycząc na dziecko zagłuszają swój własny ból.



      No, żeby tylko takie "cierpienia" moje dzieci spotykały jak zdarcie skóry z kolana, byłabym najszczęśliwszą matką pod słońcem :))). A tak nawiasem mówiąc, o cierpieniach dzieci w obozach hitlerowskich słyszałaś dzidzia cośkolwiek, o wpływie na ich późniejsze życie? Chyba nie. Więc poczytaj najpierw "Zeszyty Oświęcimskie" wyd.UJ redagowane m.in. przez A Kępińskiego, zanim zaczniesz cytować powyższe brednie jakichś nawiedzonych teoretyków "DDA"


      > Wiem, że najważniejsze to praca nad sobą i kontrolowanie się by nie powielać sc
      > hematu ale świadomość dlaczego ten automat się włącza a rozum śpi może trochę p
      > omóc w zrozumieniu problemu.



      Chyba nie będę daleka od prawdy dzidzia, jeśli założę, że starasz się "pracować nad sobą" zamiast pracować na życie.
      • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 03.01.15, 23:17
        "praca nad sobą, zamiast praca na życie"

        a moze ona "pracuje" wychowując własne dziecko? masz coś przeciw mamom na wychowawczym?
        • leda16 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 19:44
          malwi.4 napisała:

          masz coś przeciw mamom na wycho
          > wawczym?


          Pochwalam takie matki i taka pracę. Natomiast jestem przeciwna matkom, które byczą się na wychowawczym a dziecko "wychowuje" żłobek.
          • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 20:06
            albo zamiast zająć się dzieckiem na forum przesiaduje
            • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 20:58
              ale niech nikt tego nie bierze do siebie, to ja mam wyrzuty sumienia
              • clarissa3 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 21:46
                rany, Malwi, za co znowu?!.. bo sie zgubilam.. Nie miej!!!!
                • malwi.4 Re: DDA - złość na własne dziecko 04.01.15, 22:23
                  tu wszystko w porządku :)
    • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 18:20
      Inaczej-lepiej by wyglądało wychowanie dziecka gdyby rodzic znał prawdę. Podważam teorię pomocy. Kto płaci podatki na dzieci nie wie że dzieci też zapłacą podatki!
      • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 18:32
        polubu napisał:

        > Inaczej-lepiej by wyglądało wychowanie dziecka gdyby rodzic znał prawdę. Podważ
        > am teorię pomocy. Kto płaci podatki na dzieci nie wie że dzieci też zapłacą podatki!
        >

        Przyszlo trollisko ze spoleczenstwa i tu.
        • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 18:36
          Nie chcesz tumanie uwierzyć że nikt nie jest lepszy od dziecka bo człowiek to istota samofinansująca się.
          Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
          dlatego że zostało okradzione.
          • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 18:40
            polubu napisał:

            > Nie chcesz tumanie uwierzyć że nikt nie jest lepszy od dziecka bo człowiek to i
            > stota samofinansująca się.
            > Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
            > dlatego że zostało okradzione.

            Zebys chociaz spamerze wymyslil cos nowego, to moze jeszcze ktos by to czytal, a Ty od 10 lat jak zacieta plyta w gramofonie pie...sz jedno i to samo.
            • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 18:59
              A jak Ty Kopernika zrozumiałaś on też był sam i też długo wyjaśniał wam że Ziemia to nie pępek świata i nikt nie chciał mu uwierzyć a wcześniejszych o takich poglądach spalaliście na stosach. Teraz nie możecie uwierzyć że człowiek sam na siebie pracuje bo to za trudne dla tumanów że nikt dziecku nic nie daje bo wierzycie w Owsiaków Caritas?
              Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
              dlatego że zostało okradzione.
              • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 19:11
                polubu napisał:

                > A jak Ty Kopernika zrozumiałaś on też był sam i też długo wyjaśniał wam że Ziem
                > ia to nie pępek świata i nikt nie chciał mu uwierzyć a wcześniejszych o takich
                > poglądach spalaliście na stosach.

                Kto spalal, ja? Mow do tych, ktorych to dotyczy, nie do mnie.

                > Teraz nie możecie uwierzyć że człowiek sam na
                > siebie pracuje bo to za trudne dla tumanów że nikt dziecku nic nie daje bo wie
                > rzycie w Owsiaków Caritas?

                Tak wierze, ja tez sama na siebie pracuje.

                > Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
                > dlatego że zostało okradzione.

                Wytlumacz zrozumiale, bo ja na przyklad moich dzieci nigdy nie okradalam, moze dostawaly w nadmiarze i to tez byl blad.
                • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 20:35
                  Widzę że nie rozumiesz za małe IQ! Nie rozumiesz że nikt i to nigdy dziecku nie pomógł i nikt i to nigdy dziecku nic nie dał bo dziecko jak każdy z nas to istota samofinansująca się ale Ty rzekomo coś dałaś?
                  Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
                  dlatego że zostało okradzione.
                  • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 20:38
                    polubu napisał:

                    > Widzę że nie rozumiesz za małe IQ! Nie rozumiesz że nikt i to nigdy dziecku nie
                    > pomógł i nikt i to nigdy dziecku nic nie dał bo dziecko jak każdy z nas to ist
                    > ota samofinansująca się ale Ty rzekomo coś dałaś?

                    Co rozumiesz przez to, ze nikt, nigdy dziecku nie pomogl i wytlumacz w jaki sposob dzieci moga same finansowac sie.
                    • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:05
                      Mi rodzice nic nie dali i jestem im za to wdzięczny, bo oni wiedzieli, że sam muszę zapracować na siebie. Ja swoim dzieciom nic nie dałem, bo musiałem im pooddawać, co rzekomo od rodziców dostałem. Mam nadzieję, że moje dzieci nic moim wnukom nie będą mogły dać, bo będą im musiały oddać, co rzekomo od nas podostawały! Tylko durnowaty może dzieciom pomagać, bo durnowaty nie rozumie, że człowiek to istota samofinansująca się.Miałem taki wpis który to lepiej przestawił.
                      Witam szanownego Pana, Z tego co widzę ponownie wychodzi Pan do
                      dziczy, która obszczeka i obesra z każdej możliwej i niemożliwej
                      strony... Szacunek mam dla takich jak Pan ze mimo wszystko starają
                      sie przekazać cos oczywistego, ZE DZIECI NIE POTRZEBUJA ZADNEJ
                      POMOCY oddajmy tylko to co sami dostaliśmy - proste. Tylko niestety
                      socjalizm w europie ma sie coraz lepiej a ludzie sa tak
                      zmanipulowani ze juz wielu po prostu nie myśli samodzielnie,
                      powtarzają tylko slogany i papkę medialna. Wierze ze sie Pan nie
                      będzie poddawał i mimo tej niewdzięcznej orki po betonie dalej ich
                      do myślenia prowokował.
                      Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
                      dlatego że zostało okradzione.
                      • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:08
                        Mi rodzice nic nie dali i jestem im za to wdzięczny, bo oni wiedzieli, że sam muszę zapracować na siebie. Ja swoim dzieciom nic nie dałem, bo musiałem im pooddawać, co rzekomo od rodziców dostałem


                        A kto Cie karmil cycem i dal Ci wyksztalcenie?
                        • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:15
                          No i dalej nic nie rozumiesz za małe IQ.Ja to co dostałem od rodziców oddałem dzieciom czyli nic nie dostałem. Moi rodzice też nic nie dostali bo to co dostali od moich dziadków oddali mnie za trudna ekonomia?

                          Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
                          dlatego że zostało okradzione.
                          • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:17
                            polubu napisał:

                            > No i dalej nic nie rozumiesz za małe IQ.Ja to co dostałem od rodziców oddałem d
                            > zieciom czyli nic nie dostałem. Moi rodzice też nic nie dostali bo to co dostal
                            > i od moich dziadków oddali mnie za trudna ekonomia?

                            Ok, to znaczy, ze sie zbalansowalo na zero, rozumiem.
                            • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:24
                              Dziękuję za zrozumienie bo to rzadkie! To teraz może zrozumiesz że ci co nie mają dzieci okradają dzieci bo swojego dzieciństwa im nie zwracają.
                              Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
                              dlatego że zostało okradzione.
                              • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:29
                                polubu napisał:

                                > Dziękuję za zrozumienie bo to rzadkie! To teraz może zrozumiesz że ci co nie ma
                                > ją dzieci okradają dzieci bo swojego dzieciństwa im nie zwracają.

                                Nie prawda, ci ktorzy nie maja dzieci tez placa podatki.
                                PS. Gratuluje listu.
                                • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:39
                                  Podatki każdy płaci i dzieci też zapłacą ale nie każdy oddaje dzieciom swoje dzieciństwo -czyli jest złodziejem to matematyka.
                                  • brygada_ww Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:48
                                    polubu napisał:

                                    > Podatki każdy płaci i dzieci też zapłacą ale nie każdy oddaje dzieciom swoje dz
                                    > ieciństwo -czyli jest złodziejem to matematyka.

                                    Na szczescie swiet nie jest zero-jedynkowy i matematyka nie jest calym swiatem, na szczescie pomimo, ze mowia o niej krolowa nauk.
                                • polubu Re: DDA - złość na własne dziecko 08.01.15, 21:42
                                  Nie mam już czasu dyskutować ale przemyśl to!
    • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 11.01.15, 22:01
      Tu też garść informacji o DDA

      www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,411,ich-dzieci-nie-odczuwaja-nie-ufaja-nie-mowia.html
      • nvv Re: DDA - złość na własne dziecko 11.01.15, 22:16
        Mona. Jak można pomóc komuś kto w jakimś stopniu łapie się na określenie "DDA"?

        Wg moich przemyśleń: być cierpliwym, wyrozumiałym. I traktować zwyczajnie jak każdą inną osobę.

        Może jednak mi coś umyka, nie wiem wielu rzeczy, może coś podpowiesz. Czasem rzeczy które dla nas są tak oczywiste, że nie wspominamy, są niewiadome dla kogoś innego, a potencjalnie pomocne.
        • mona.blue Re: DDA - złość na własne dziecko 11.01.15, 22:43
          nvv napisał:

          > Mona. Jak można pomóc komuś kto w jakimś stopniu łapie się na określenie "DDA"?
          >
          > Wg moich przemyśleń: być cierpliwym, wyrozumiałym. I traktować zwyczajnie jak k
          > ażdą inną osobę.
          >
          To na pewno. W sumie nie zastanawiałam się nad tym, ale tak na szybko to najlepszą pomocą wydaje mi się zmobilizowanie takiej osoby, żeby pomyślała o terapii DDA/DDD czy takich mityngach, żeby "przepracowała" ten problem, poczytała na jego temat - jest dużo fajnych książek, może przerobiła 12 kroków dla DDA.
          Ja osobiście jestem DDD, przeszłam roczna, grupową terapię DDA/DDD, która bardzo mi pomogła uporządkować sprawy z dzieciństwa i pozbyć się niewłaściwych, dysfunkcyjnych wzorców zachowania, które przeniosłam z dzieciństwa i młodości. Pomogła mi tez terapia w jakimś stopniu uporządkować sprawy z rodzicami - kwestie odłączenia się psychicznego od nich, zbytniej zależności, przepracowania poczucia krzywdy i uraz, próby wybaczenia im.
          Przerabiam tez na własną rękę 12 kroków dla DDA/DDD, to tez bardzo pomaga, jestem obecnie na kroku 9, który wymaga proszenia o wybaczenie za wyrządzone innym krzywdy i przebaczenie tym, którzy mnie skrzywdzili, w tym sobie samej też.
          Mogę tez polecic parę książek, jeżeli byłbyś zainteresowany. Nawet kiedyś zaczęłam pisać bloga na temat DDA/DDD, ale poszłam do pracy i zabrakło mi czasu.
          Możesz wejśc na linki polecane u góry przez Zahir, tam jest trochę wiedzy na temat DDA/DDD.
          Wydaje mi się, że oprócz tego, co napisałeś taka osoba potrzebuje dużo ciepła, miłości i zrozumienia - bo tego zabrakło jej w dzieciństwie. Potrzebuje tez jasnej komunikacji, wsparcia w dążeniu do większej samodzielności i innych życiowych sprawach, bo często jest zagubiona.
          Jednym słowem takiej wymagającej i mądrej miłości, która pomogłaby jej w pełni dojrzeć.

          > Może jednak mi coś umyka, nie wiem wielu rzeczy, może coś podpowiesz. Czasem rz
          > eczy które dla nas są tak oczywiste, że nie wspominamy, są niewiadome dla kogoś
          > innego, a potencjalnie pomocne.
        • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 12.01.15, 00:07
          [i]Potęga wyparcia
          Spotykam ich codziennie. Jednych znam, innych nie. Niektórzy kiedyś, w chwili największej słabości i bezradności opowiedzieli mi swoją historię. A Ci, których nie znam, swoją historię opowiadają mi mimowolnie - grymasem na twarzy, wybuchem gniewu, przedłużającym się milczeniem lub nienaturalną wesołością, która ma zakryć PRAWDĘ.


          Im bardziej walczą z tym, co tak bardzo chce zostać nazwane, wykrzyczane, uwolnione; tym bardziej ich ciała protestują.
          Ciało jest mądre, ciała nie oszukasz. Reaguje w sposób prosty i oczywisty na krzywdę, którą odczuwa. Nie zapomina, nigdy. Ty możesz udawać, potęgą umysłu wypierać oczywistości, tworzyć wirtualną rzeczywistość, ale Twoje ciało czuje i zapamiętuje prawdę. Możesz kłamliwie nazywać uczucia, ale tego, co czuje ciało nie zmienisz.
          Ból, krzywda, gniew, bezradność, wściekłość, strach - pomimo ogromnej energii, jaką zużywasz na próby NIEODCZUWANIA tych emocji, Twoje ciało rozpoznaje je prawidłowo. I doprasza się przeżycia ich takimi, jakie są. Wydaje Ci się, że jeśli mu, jeśli sobie tego zabronisz, to problem zniknie? Nic z tego. Wszystkie te uczucia, emocje, jeśli nie znajdą naturalnego ujścia, kumulują się w Tobie. I wcale nie odkładają się spokojnie jak stosy wyprasowanej pościeli na półce w szafie. Kotłują się, kipią, domagają się uwolnienia, szukają każdej nadarzającej się okazji, by się uwolnić. Uczysz się bagatelizować sygnały, które wysyła do Ciebie Twoje ciało. Stajesz się KOLEJNĄ osobą, która je krzywdzi. CIEBIE krzywdzi.

          Tylko prawda Cię wyzwoli. Ta prawda, której wyciągnięcie na światło dzienne tak Cię przeraża. Ta prawda, która teraz wydaje Ci się czymś najgorszym, nie do zniesienia, niemożliwym do udźwignięcia.
          Tak bardzo chciałabym móc Cię przekonać, jak bardzo się mylisz, jeśli tak właśnie myślisz.
          Wiem, jak ciężko jest ZACZĄĆ. Wykonać ten pierwszy ruch, a potem kolejne. Nie przestawać pomimo bólu, który momentami powala na kolana i zdaje się nie mieć końca. Pamiętam doskonale ten strach, że gdy zacznę, to utknę w tym na dobre. Strach, że mnie to pochłonie.
          Nic podobnego się nie wydarzyło. Było ciężko, czasami niewyobrażalnie ciężko, ale zawsze po tym następowała ulga i świadomość, że posunęłam się o kolejny krok do przodu.
          Na końcu tej drogi czeka SPOKÓJ.

          Nikogo nie chcę zmuszać do "rozprawiania się" z bolesną przeszłością. Ale jestem przekonana, że bez tego trudno nam, wszelkiego rodzaju DD żyć normalnie. Cena, którą musimy za tę normalność zapłacić jest bardzo wysoka. Ale odzyskujemy w ten sposób rzecz dla nas bezcenną - nas samych.

          Dla wszystkich tych, którzy nadal czują przymus szanowania i "kochania" krzywdzących ich rodziców mam temat do przemyśleń. Co Twoim zdaniem POWINNY nieść ze sobą słowa: rodzice, mama, tata? Czy to właśnie dostałaś/dostałeś? Czy naprawdę uważasz, że komuś, kto Cię krzywdzi należy się szacunek i wybaczenie tylko dlatego, że Cię sprowadził na świat?
          Źródło zdjęcia: zenforest.wordpress.com/tag/prawda/
          Autor: Walkiria o 08:15
          Wyślij pocztą e-mail
          Wrzuć na bloga
          Udostępnij w usłudze Twitter
          Udostępnij w usłudze Facebook
          Udostępnij w serwisie Pinterest

          7 komentarzy:

          Aga Z27 października 2013 05:10
          to nie jest takie proste. Trzeba niesamowitej umiejętności wejrzenia w głąb siebie by dostrzec ten domagający się uwolnienia ból... Wiele lat dokładaliśmy wszelkich starań by go zakopać w głębi świadomości, że wyciągnąć go na światło dzienne często jest wręcz niemożliwym

          Odpowiedz

          Walkiria27 października 2013 05:20
          A kto tu mówi, że coś jest proste? ;) To droga przez mękę.
          Ale kto jeśli nie my tego może dokonać? Dokonywałyśmy rzeczy niemożliwych dla dorosłych będąc dziećmi.
          Moim zdaniem podstawą wszystkiego jest uznanie siebie samej najważniejszą osobą w naszym życiu. I zajęcie się samą sobą z taką energią, determinacją i pasją, jak potrafiłyśmy zajmować się innymi.
          A ból wcale nie tak trudno odnaleźć. Wystarczy się odrobinę skupić na reakcjach naszego organizmu. Nie ignorować oznak, tylko się nad nimi zastanowić.
          I chyba pora, żeby przestać nadawać rangę rodzicom, którzy są nimi tylko z nazwy.


          Powyższy wpis skopiowałam na jednym z blogów. Nie ja jestem jego autorką, lecz muszę się zgodzić z nią. Jedynie wydobycie na światło dzienne różnych uczuć, które zalegają w takiej osobie i ich przeżycie może zaowocować wyzdrowieniem. To jest w zasadzie niemożliwe bez fachowej pomocy, ponieważ mechanizm wyparcia działa bardzo silnie. Oprócz tego grupy wsparcia , literatura i praca nad sobą.

          Niestety, DDA i DDD mają w dorosłym życiu bardzo silną tendencję do wchodzenia w toksyczne związki.
          • zolza14 Re: DDA - złość na własne dziecko 12.01.15, 00:46

            Wbrew 4. przykazaniu
            "Warto przeżyć dawny ból, aby się od niego uwolnić - dla życia" Alice Miller

            PONIEDZIAŁEK, 11 LISTOPADA 2013

            BLIZNY, NIE STYGMATY


            W jednym z moich ulubionych seriali padły słowa, które "popchnęły" mnie do napisania tego posta.
            "Blizny pokazują nam, gdzie byliśmy. Nie muszą nam dyktować dokąd zmierzamy."
            Proste, prawda? I niby oczywiste, każdy to powie. Ale wystarczy się porozglądać uważnie (czasem wystarczy spojrzeć do lustra) by zobaczyć, że większość z nas traktuje swoje blizny jako stygmaty.

            Jestem DDA - to mogłabym napisać już jakiś czas temu. Jestem DDA i poznaję siebie - to dotyczy mnie sprzed około roku. Jestem DDA i wykorzystuję swoją wiedzę, by odmienić swoje życie - to TERAZ. Mam nadzieję, że jest jeszcze jeden etap i kiedyś uda mi się go osiągnąć. Etap, gdy wszystko to, co teraz muszę wypracowywać, będzie przychodziło mi naturalnie i odruchowo.


            Odnalezienie siebie jako DDA prostym wcale nie jest. Wiem, bo sama wiele lat odpychałam od siebie wiedzę w tym temacie.WYPARCIE - to jest pierwsza kiepska miejscówka, w której można utknąć na resztę życia. Odnoszę wrażenie, że do niedawna większość wszelkiego rodzaju DD właśnie tu rozgościła się na dobre.
            Niektóre w końcu zauważają, że ICH zachowania i preferencje wikłają je w kolejne nieudane związki, kolejne nieudane relacje, są motorem destrukcyjnych zachowań. Dopuszczają w końcu do swojej świadomości, że to coś więcej niż pech, kolejny ch...owy partner, szef czy koleżanka. Że to w NICH SAMYCH jest źródło i przyczyna, że to one same muszą się zmienić.
            I tu znów jest miejsce, w którym następuje "odsiew". Rozstaje dróg - w jedną stronę prowadzi gładka jak blat szerokopasmowa autostrada po której możesz mknąć niezła furą, a w drugą wąska ścieżynka przez chaszcze, po której wiodą Cię tylko własne nogi.
            Różnica oczywista, podobnie jak to, że autostrada okazuje się być ruchem kołowym fundującym ZAWSZE powrót do punktu wyjścia. Taka nowocześniejsza forma kieratu.

            Czym dla nas różnią się te drogi? Po autostradowym kieracie mkną te osoby, które z bycia DD postanowiły uczynić wymówkę i wytłumaczenie wszelkich niepowodzeń życiowych. Sierotki, które mając wiedzę postanowiły, że ich maksymą będzie "Jestem skrzywdzonym przez życie DD, jestem jaka jestem, i taką mnie należy zaakceptować i pokochać". Znam takie osoby, wiele takich osób. Niszczą wszystko i wszystkich wokół siebie. Siebie, swoich partnerów, dzieci. Takie osoby to mieszanka wybuchowa gniewu, lęku przed odrzuceniem, niskiego poczucia własnej wartości, skrajnego egocentryzmu, potrzeby kontroli, braku zaufania. Takie osoby z powodu swoich deficytów są w stanie storpedować każdą dobrą relację i jednocześnie z uśmiechem szczęścia na ustach wskoczyć w kolejną patologiczną. Po prostu nie odróżniają, co jest dobre, a co złe - ani w cudzym ani w ich własnym zachowaniu.
            Jestem przekonana, że takie osoby nie są w stanie stworzyć dobrej relacji. Widzę je albo w relacji krzywdzącej dla nich samych albo w relacji w której partner pełni rolę kozła ofiarnego. W niektórych przypadkach te "modele relacji" dotyczą wszelkich relacji - także z dziećmi, relacji zawodowych i społecznych.
            Wybór tej drogi nie jest nieodwracalny. W każdym momencie, gdy tylko poczujemy, że już "dość" - możemy wrócić na rozstaje i wybrać tę drugą.

            A co z tymi przedzierającymi się przez chaszcze? Krew, pot i łzy, ale i przekonanie, że każdy krok zbliża nas do miejsca, w którym chcemy się znaleźć. Jest trudno, bardzo trudno. Czasami musimy się zatrzymać, by nabrać sił, czasami leżymy i wydaje się nam, że już dalej ani centymetra nie damy rady. Ale zapewniam, że jeśli uważnie obserwujemy siebie i swoje zachowania, to po każdym kroku zauważamy zmiany na lepsze. W nas. Oczywiście, że pojawiają się momenty załamania, ale nasza wytrwałość i determinacja są od nich silniejsze. Trzeba tylko CHCIEĆ. Najbardziej na świecie chcieć.
            W swoim ostatnim poście tutaj Maja zacytowała definicję ofiary podaną przez Philipa Zimbardo. Ponieważ podpisuje się pod nią obiema rękami, pozwolę sobie ją i tutaj wkleić:
            "Ofiara to ktoś, kto uważa, że nie ma nic wpływu. Ale też, że z powodu cierpienia coś mu się należy. Choćby większy szacunek. Nikomu nic się nie należy. Mamy to, co sobie wypracujemy. Dobrymi uczynkami, współczuciem, pracą nad sobą. Bycie ofiarą albo bohaterem to wyłącznie kwestia świadomości, a nie okoliczności." (Philip Zimbardo, Wywiad "Szkoła bohaterów", Zwierciadło nr 4, kwiecień 2013).

            Postanowiłam już nigdy nie być ofiarą. Szanuję swoje blizny, bo są śladami mojej walki. A Ty?

            Źródło obrazka: tutaj
            Autor: Walkiria o 00:11
            Wyślij pocztą e-mail
            Wrzuć na bloga
            Udostępnij w usłudze Twitter
            Udostępnij w usłudze Facebook
            Udostępnij w serwisie Pinterest

            2 komentarze:

            Aga Z15 listopada 2013 02:29
            a co z tymi którzy wpadli w chaszcze , przedzierają się przez nie z mozołem nie wiedząc wcale dokąd chcą dotrzeć???Bo jak się gdzieś nie było a zna się to tylko z kolorowych folderów to skąd człowiek ma wiedzieć czy mu się tam spodoba???

            tak, tak przemawia przez mnie zgorzknienie w tej chwili - zdaję sobie z tego sprawę.



            Odpowiedz
            Odpowiedzi

            Izabella Monika15 listopada 2013 09:03
            Ja bardzo szanuję swoje życiowe blizny, bo to jest pamiątka o mojej wygranej walce przede wszystkim ze sobą. Ja również mam nadzieję nie będę już nigdy ofiarą, zostałam skutecznie zaszczepiona. Życie mnie przemaglowało okropnie co pozwala mi docenić to, że w końcu jestem szczęśliwa i mogę być w końcu sobą.

            Odpowiedz


            skopiowano na blogu wbrew4przykazaniu.blogspot.com/2013/11/blizny-nie-stygmaty.html
    • witchland Re: DDA - złość na własne dziecko 14.01.15, 14:26
      DDA potrzebna jest dlugoletnia terapia. Niestety, najpierw swojemu dziecku pozniej najblizszym dookola zrobi mase swinstw.

      Uwazam, ze panstwo powinno interweniowac, tam gdzie krzywdzi sie dzieci. Nic nie usprawiedliwia zes DDA, czy DDD...Masz sie leczyc, za to ze dzwigasz bagaz swojego rodzica...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka