Dodaj do ulubionych

jestem do niczego...

09.09.04, 09:40
jestem zła na siebie, swoja nieudolność, niemoc. Myslałam że uda mi sie coś w
życiu osiagnąć a tu nic, kompletne dno. Mam mature, zrobiłam studium
pomaturalne jak dziecko było małe i tyle mojej edukacji. A tu słysze że
dziewczyny zaocznie sie ucza a ja cholera nawet nie mam za co! Później mam
wysłuchiwac od szefa że nie da mi wyższej premii bo ja mam tylko mature,
tylko dlaczego wykonuje robote za kobiete która ma studia a boi sie podejść
do komutera? czy tylko papier jest ważny? co ja mam wybrać, zapłacić za
angielski córki czy zapłacić za swoje studia? mąż ledwo zarabia na opłaty,
ostatnio nawet na to nie... . Z czego żyć? z mojej pencji budżetowej?.
Dobra mogę dorobić, np sprzątać tylko takich jak ja jest setki. To co ja mam
robić? w takim razie jestem nieudacznikiem bo nie znam języków i nie mam
studiów? a co ma powiedziec moja młodsza siostra która zna dwa, ma studia i
też nie ma pracy...
Jestem wsciekła jak czytam teksty w stylu że ona, czy on ma tylko mature bo
idiotce sie uczyć nie chciało. Może ja do cholery nie ma za co!
Nic.. możecie to olac, musiałam się wygadać.
M.K
Obserwuj wątek
    • malvvina Re: jestem do niczego... 09.09.04, 12:43
      niechze ci przedsiebiorstwo studia oplaci do diaska !
      • magdak12 Re: malwina 09.09.04, 12:55
        nie zwracaja juz kosztów, udało mi się wywalczyć pare lat temu chociaż to
        studium. Zapewnili mi kursy to je wszytkie wykorzystałam, ale to nie to samo co
        studia:(
        Czuje sie bezsilna, niestety teraz jest tak, nie masz kasy to nie masz
        wykształcenia i kółko sie zamyka. Teraz się martwie co się stanie jakby mnie
        zwolnili, wszędzie krzyczą że szanse maja dwudziestokilkulatkowie z pełnym
        wykształceniem. Przeciez ja moge sie tyle jeszcze nauczyć... dziecko
        odchowane na drugie nie ma pieniędzy. Dlaczego zamyka sie drzwi przed takimi
        jak ja? czy ja się nadaję tylko do mycia okien? wygląda na to że tak.:(
        • malvvina Re: malwina 09.09.04, 13:00
          to spoleczenstwo jest chore
          ty nie
          • magdak12 Re: malwina 09.09.04, 13:04
            czyli mam sie poddać, bo nie mam pieniędzy.
            Masz racje głowa muru nie przebije.
            pozdr.
            • j_ar Re: malwina 09.09.04, 13:21
              ile kosztuja studia? czy mozesz wziac kredyt i miec mozliwosc go splacac?
              • magdak12 Re:j_ar 09.09.04, 14:50
                kredyt dostaniesz jak masz możliwość go spłacać, mam za małe dochody. Poza tym
                jeszcze spłacam pożyczkę w pracy. Mąż nie pozwoliłby mi na wzięcie kredytu w
                takiej sytuacji finansowej w jakiej jestesmy. On sam chciałby sie dalej uczyć.
                Zresztą przecież sama zdaje sobie z tego sprawe. W zasadzie nie powinnam miec
                pretensji do nikogo, przeciez to kapitalizm, nie masz kasy to jesteś nikim,
                zerem.
                • ivek Re:j_ar 09.09.04, 15:28
                  magdak12 napisała:

                  przeciez to kapitalizm, nie masz kasy to jesteś nikim,
                  > zerem.

                  Naprawdę tak myślisz?
                  • Gość: iwan_w Re:j_ar IP: 156.17.253.* 09.09.04, 16:22

                    wystarczy, że inni tak myślą
    • amelia7 Re: jestem do niczego... 09.09.04, 15:16
      Pomyśl o tym, że nie tylko kasa i stanowisko sie liczą. Ważne jakim jesteś
      człowiekiem, jakie masz relacje z bliskimi ludźmi (i nie tylko).
      A może jak odchowasz trochę dziecko łatwiej Ci będzie uzupełnić wykształcenie,
      jeżeli tego chcesz - znam kilka takich przypadków wśród znajomych, które wcale
      dobrze nie zarabiają.
      • brunonx Re: jestem do niczego... 09.09.04, 16:42
        dokładnie. jeśli teraz nie masz pieniędzy to nie znaczy, że później nie
        będziesz ich też miała. Czas wprawdzie działa zazwyczaj na niekorzyść ale na
        naukę nigdy nie jest za późno i w dogodnym momencie możesz zacząć studiować. Są
        zresztą różne kierunki za różną cenę - może warto dokładnie poszperać w
        ofertach szkół wyższych.
        Druga sprawa to języki - jest tyle kursów dla samouków. Wystarczy pół godziny
        dziennie. No ale trzeba znaleźć w sobie trochę wytrwałości. Bez znajomości
        angielskiego trochę kiepsko a to wcale nie jest tak bardzo trudny język.
        Trzecia rzecz - wygląda na to, że chyba chcecie mieć drugie dziecko - ale nie
        macie pieniędzy. No może się zdecydujcie - albo odłożyć na drugie dziecko
        (cholera jak to zabrzmiało he he:)albo na naukę. Nie dacie raczej rady ze
        wszystkim.
    • witch-witch Re: jestem do niczego... 09.09.04, 19:02
      Czy wszystkie kursy sa drogie? Przeciez coraz bardziej popularna jest nauka na
      dystans, przez internet,zaocznie. A szef jak tak narzeka, na niskie
      wyksztalcenie pracownika to niech kupi i oplaci potrzebne kursy tak jak to
      robia wszedzie za granica.
    • kamfora etam 09.09.04, 20:49
      Masz trochę gorszy dzień - ot, co :-)

      Zamiast myśleć o tym, czego nie osiągnęłaś i czego Ci się nie uda
      osiągnąć wskutek braku pieniędzy - doceń to, co Ci się udało
      i pomyśl co możesz jeszcze zrobić.
      Zapłać np za lekcje angielskiego córki i ucz się tego, co ona - w domu
      (dzieci są zachwycone mogąc pełnić rolę nauczyciela :- )

      Naprawdę : większość ludzi ma "pod górkę" jak nie w jednym to w innym.
      Nie jesteś aż takim wyjątkiem :-)))))
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka