maxine30
14.09.04, 15:21
Jeszcze nie tak dawno zaczytywałam się w bajeczkach. Najgorsze w nich (oprócz
smoków, wampirów, zjaw i tym podobnych) były macochy. Było to dla mnie
zupełenie niezrozumiałe jek można być takim niedobrym...
Dorosłe życie. Pojawia sie facet. Idealnie pasuje. Ale ciągnie za sobą
przeszłość. Dziecko z przypadkową kobietą. POczątkowo nie bylo źle...
Wyobrażałam sobie ze to będzie teścik na macierzyństwo. Ale potem koszmarek.
Dowiedziałam sie, że przypadkowo, ze kobieta chciala, oszukała..
I cóż - nie mogę się zmusić do jakichkolwiek kontaktów. Odrzuca mnie.
Współczuje dziecku ale za dzieckiem stoi matka, którą gardzę.. I co - okazuje
się, ze jak w bajeczkach. Najgorsze jest chyba poczucie winy, że inaczej się
siebie wyobrażało. A tu cóż - nie stać człowieka nawet na sympatię. W
stosunku do pozostałych i owszem. A tu - pustka.