Dodaj do ulubionych

macocha - jak w bajkach

14.09.04, 15:21
Jeszcze nie tak dawno zaczytywałam się w bajeczkach. Najgorsze w nich (oprócz
smoków, wampirów, zjaw i tym podobnych) były macochy. Było to dla mnie
zupełenie niezrozumiałe jek można być takim niedobrym...

Dorosłe życie. Pojawia sie facet. Idealnie pasuje. Ale ciągnie za sobą
przeszłość. Dziecko z przypadkową kobietą. POczątkowo nie bylo źle...
Wyobrażałam sobie ze to będzie teścik na macierzyństwo. Ale potem koszmarek.
Dowiedziałam sie, że przypadkowo, ze kobieta chciala, oszukała..

I cóż - nie mogę się zmusić do jakichkolwiek kontaktów. Odrzuca mnie.
Współczuje dziecku ale za dzieckiem stoi matka, którą gardzę.. I co - okazuje
się, ze jak w bajeczkach. Najgorsze jest chyba poczucie winy, że inaczej się
siebie wyobrażało. A tu cóż - nie stać człowieka nawet na sympatię. W
stosunku do pozostałych i owszem. A tu - pustka.
Obserwuj wątek
    • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 14.09.04, 16:45
      nie mozesz zmusić się do kontaktow z dzieckiem, jego matką czy facetem?
      • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 14.09.04, 16:58
        Już z tytułu wynika, że problem tkwi na linii dziecko - macocha i to do tych
        kontaktów nie mogę się zmusić. O matce dziecka nie wspomnę, bo tych kontaktów
        być nie musi. I nie będzie.
        • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 14.09.04, 17:12
          To może po prostu się nie zmuszaj. Ja też mam faceta z przeszłoscią, na
          szczęście dziecko lubię, ale mogę Cię zrozumieć. A jak częste są te kontakty?
          Czy dziecko Cię lubi? Bo u mnie jest tak,że jak jedziemy gdzies wszyscy razem
          to nie ja zajmuję się dzieckiem, no ale jestem i jak ono chce się ze mną
          pobawić to się bawię. Aha, a w jakim wieku jest dziecko?
          • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 14.09.04, 17:36
            Dziecko ma 5 lat. Ale wiedzieliśmy sie ostatni raz ponad rok temu. . Niby nie
            było źle, niby dzieciak miły... Ale cała sytuacja związana z poczęciem
            dziecka... Hm - matka dziecka bardzo mieć je pragnęła, nawet z kimś
            przypadkowym i oszukujac co do antykocepcji. Stanowi to zaprzeczenie wszelkich
            moich przekonań. Tak mnie odzrzuciło, ze nie chcę mieć żadnych kontaktów. Wiem,
            ze niewinne dziecko etc.. I stąd jakieś wewnetrzne poczucie winy. Ale chyba nie
            można sie zmusic do kontaktów. Nieststy zwiazek z mężczyzną okazał sie na tyle
            poważny (pasujemy do siebie idealnie - jakaś ironia losu, czy co?) - że
            planujemy wspólną przyszłość dzieci. Problem się zatem zaostrza, bo niby nie
            mogę udawać, ze dziecko nie istnieje. Jak wybrnąć ze ślepego zaułka? Żyć swoim
            życiem? Jak długo jesteś ze swoim meżczyzną? Czy to początki?



            • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 09:17
              My jesteśmy razem prawie dwa lata, długo i nie długo. Też planujemy wspólne
              życie, dziecko. Też jesteśmy wspaniale dopasowani.
              Wiesz co, trudno coś Ci radzić. Przecież nie powiem Ci że jesteś wredna czy
              coś, że dziecko nic nie zawiniło. Prawda jest taka, że dziecko nie pchało się
              na świat. Ale zobacz, jakie to obciążenie dla dziecka, ta cała historia.
              Kobieta postanawia sobie że będzie miała dziecko. I po prostu je sobie robi.
              Zobacz ile osób skrzywdziła. Facet - dawca spermy (sorry, ale tak go
              potraktowała), dziecko obciążone takim poczęciem. No i Ty w tej sytuacji.
              Niepotrzebnie trochę usłyszałaś tę historię. Aż korci żeby dać babie w pysk.
              Ale wiesz co, ona kiedyś sama padnie ofiarą swojego postępowania.
              Powiedz mi, a jak jest stosunek ojca do dziecka, jaki do matki dziecka. Jak
              częste są kontakty. Czemu tak Ty się wściekasz, skoro piszesz że widzieliście
              sie z dzieckiem ponad rok temu. Czy rozmawiacie o tym teraz?
              • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 10:49
                Do matki stosunek ma do bólu obojętny (starał sie żeby mimo wszystko coś tam
                wyszło, ale to ona powiedziała "nie"), z dzieckiem się spotyka i chyba darzy
                uczuciem. Nie bardzo mam ochotę z nim o tym rozmawiać, powiedziałam, ze z
                każdym moze pogadać, ale nie ze mną. Wiem, ze czasami przypominam dziecko,
                które nakrywa sie kołdrą w nocy i mówi sobie (tam na zeznatrz nic nie ma...).
                No i tak to wygląda w moim odczuciu = podwójne życie. Ze mną i tam.

                Wydaje mi sie, ze gdyby historia z poczeciem dziecka była w miarę normalna to
                nie byłoby wyjścia jak tylko fakt ten zaakceptować. / w tym miejscu tylko
                dodam, ze nie uważam, ze mój facet jest bez winy - i owszem cielę mogło nie
                wierzyć - i powinien/.

                A tak - mam takie odczucia - że "tamto babsko" poplątała wiele życiorysów,
                dlaczego do mnie ma należeć rola wspaniałomyślnej i dobrej i mam sprawieć,
                zeby "wszystkim było dobrze" / a chciałabym bardzo okazać wspaniałomyślność,
                szczególnie, ze dotychczas uważałam sie raczej za "porządna osobę" - a tu
                beton/. Przypomina mi sie w tym miejscu "Niebieski" Kieślowskiego. Jeden z
                moich ukochanych filmów, teraz zupełeni inaczej patrzę na jego wydzwięk....

                Też sądzę, ze kiedys będzie musiała odpowiedzieć dziecku na pewne pytania. Czy
                szacunek pozostanie - nie wiem. ja bym nie chciała być takim dzieckiem.

                To nie jest tak, ze się wściekam. Raczej mi smutno i nie rozumiem.
                • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 10:57
                  I chciałabym wybaczyć... Ale żyję tu i teraz. I teraz nie potrafię. Ciekawe czy
                  czas sam sprawi, ze "nasz problem" przybierze inny kształt...
                • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 11:11
                  Nie uciekniesz od problemu.
                  A do Ciebie nie należy rola robiącej wszystkim dobrze. Dobrze to ma byc Tobie.
                  Może własnie za dużo byś chciała (byc dobra itd) i ponieważ Cię to w pewnym
                  sensie przerasta, masz takie negatywne uczucia. Matką tamtemu dziecku nie
                  będziesz. Obwiniasz się że nie masz pozytywnych uczuć. No nie musisz ich mieć.
                  Dziecko jest i już. Zaczynasz mówić o podwójnym życiu - co masz na myśli?
                  • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 11:18
                    Gość portalu: zuza napisał(a):

                    Może własnie za dużo byś chciała (byc dobra itd)...

                    Chyba w tym tkwi problem... Każdy chce być dobry, piękny, mądry, bogaty. MOże
                    bez sensu chciałabym sprawić, zeby wszyscy byli szcześliwi.. Wiem o tym, ale i
                    tak nie działa wewnątrz. Czasami myślę, ze sobie juz to poukładałąm a potem i
                    tak cierpię. Ale po co smęcić:-), są przeciez większe problemy a
                    przecież "wiedziały galy co brały"..

                    POdwójne, zycie bo mnie w nim nie ma, bo musi tam jechać i być. To niby nic
                    takiego..
                    • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 11:46
                      Z tym podwójnym życiem to przesadzasz? Podwójne życie oznacza że on ma tam
                      szczoteczkę do zębów, a ona mu pierze.
                      • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 11:50
                        całe szczeście nie ma takiego czegoś. Brr - nawet nie do pomyślenia. Ale i tak
                        mam odczucie podwójnego życia. MOże dlatego ze przeszłosć wpływa na przyszłosć.

                        A dla Ciebie to wszystko "luzik",zamknięta historia?
                        • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 11:58
                          no co Ty... zobacz sobie topik "jego eks", to moje.
                          • maxine30 Do zuzy 15.09.04, 12:07
                            --------------------------------------------------------------------------------
                            Czytałam, czytałam.. To z zamkiem dla byłej (znaczy sie dziecka ;-)). Wydaje mi
                            sie, ze dobrze sobie radzisz. Tak mi się wydaje, ze ja bym miała większe z tym
                            problemy i nie byłoby takich historii. Piszę zawsze 'wydaje mi się" bo naprawdę
                            doszłam do wniosku, ze nigdy nie jest sie w stanie przewidzieć swoich reakcji i
                            odczuć.

                            Ale zawsze jest troche inaczej u każdego. Inny poziom wrazliwości, inna
                            historia. U Twojego mzęczyzny chyba jesli dobrze pamietam poczucie winy go
                            ściga?

                            Pomyliłam sie i na dole wrzuciłam post.. To tu dla Ciebie
    • Gość: Magda Re: macocha - jak w bajkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 10:08
      życie nie jest czarno-białe a z lekcji biologi pamiętam, że do poczęcia dziecka
      potrzebne są dwie osoby a seks z przypadkową kobietą bez zabezpieczenia to
      według mnie świadczy o braku odpowiedzialności ze strony męzczyzny

      sama jestem związna z facetwm z przeszłością ( dziecko i była zona) i w tej
      sytuacji polecam forum na edziecko - macochy, tam dziewczyny mają podobne
      problemy, ja dzięki nim nabrałam dystansu do wielu codziennych problemików, mam
      nadzieję że i tobie pomoże

      powodzenia
    • j_ar Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 10:13
      cos w tym jest, przypadkowa kobieta, seks bez gunki a jedynie za zapewnieniem,
      ze srodki antykoncepcyjne...oj..az tak zloty to ten chlopiec nie jest
      • Gość: zuza do j_ar IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 10:39
        jeszcze jej powiedz "widziały gały co brały"....
        • j_ar Re: do j_ar 15.09.04, 11:19
          bledy, bledy, ale nie zalujmy jednych kiedy obwiniamy drugich...
    • mskaiq Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 10:49
      Mysle ze bez zaakceptowania tego dziecka to moze sie okazac bardzo trudny
      zwiazek. Nie rozumiem Twoich argumentow przeciwko dziecku. Dlaczego gardzisz
      Matka dziecka? Czy nie umiesz Jej wybaczyc? Zwykle brak wybaczenia innej osobie
      oznacza brak wybaczenia sobie. To bywa bardzo duzym problemem w zyciu bo jego
      brak niszczy wszystko wokol.
    • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 12:05
      Czytałam, czytałam.. To z zamkiem dla byłej (znaczy sie dziecka ;-)). Wydaje mi
      sie, ze dobrze sobie radzisz. Tak mi się wydaje, ze ja bym miała większe z tym
      problemy i nie byłoby takich historii. Piszę zawsze 'wydaje mi się" bo naprawdę
      doszłam do wniosku, ze nigdy nie jest sie w stanie przewidzieć swoich reakcji i
      odczuć.

      Ale zawsze jest troche inaczej u każdego. Inny poziom wrazliwości, inna
      historia. U Twojego mzęczyzny chyba jesli dobrze pamietam poczucie winy go
      ściga?
      • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 12:33
        On twierdzi że nie. Ale przyznaj się do poczucia winy ;))).
        Idziemy z tym do psychologa rodzinnego. On wybrał.
        Masz rację, swoich reakcji, szczególnie na tak emocjonalne tematy, nie da się
        do końca przewidzieć. Wiadomo, że chciałoby się mieć faceta tylko dla siebie.
        Spójrz na to z tej strony: facet ma przeszłość, ale dobra strona tego jest
        taka, że ma doświadczenie, pewnych błędów nie popełni, docenia Ciebie, inaczej
        patrzy na życie i związek. Stoi na ziemi.
        • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 12:48
          Myślę, ze nie miałabym problemu z przyznaniem sie do poczucia winy. Ale faceci -
          za nic się do tego nie przyznają :-). Też czasami zastanawiam sie nad pojściem
          do psychologa. Najbardziej chciałabym - internetowo - może są tacy? Nie bardzo
          lubię opowiadac o swoich problemach i żalić sie (oznaka słabości - a nuż
          wyjdzie..).

          Co do mojego famężczyzny - to fakt - jest bardziej odpowiedzialny, świadomy
          etc. A z trugiej strony - takie głupie rozegranie życia na samym starcie.
          naprawde czasami mnie korci, żeby zwiać i zostawić to wszystko.. Spłycił mi sie
          problem.. A naprawdę wewnątrz mnie gryzie. Nawet dzieci boję sie mieć bo jakos
          poczucia bezpieczeństwa brak.. KOniecznosc spotkań, tłumaczeń. Ech.

          Pozdrawiam
          • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 13:01
            > A z trugiej strony - takie głupie rozegranie życia na samym starcie.

            No wiesz, każdy się może tak czepnąć. Ja do swojego mężczyzny też mogę mieć
            takie "pretensje". Ale stało się, i u Ciebie i u mnie, tzn mamy facetów z
            bagażem. Posłuchaj, nie wierzę, żeby oni nie kochali swoich eks. To nie tak, że
            się bzyknęli i koniec. Nie obwiniaj go. Z tego co piszesz to oni musieli mieć
            dłuższą relację, było między nimi uczucie. Facet miał nadzieję a został
            oszukany. Dobrze, że Tobie zaufał. Ja wiem, trochę boli że on kogoś kochał. Mój
            był przy porodzie. I co, czy to znaczy że mamy nie mieć swojego dziecka i nie
            rodzić wspólnie? Doskonale Cię rozumiem, bo mnie aż brzuch boli jak sobie
            pomyślę że eks, że dziecko... wyobraźnia działa. Ale ja też dziewicą nie byłam.
            Też kogoś kochałam. On też jest o to zazdrosny. Ale żyć trzeba teraz. I jutro.
            A jak Cie zje od wewnątrz, to będzie kiepsko ;)). Szkoda by było popsuć relację
            między wami czymś takim.
            • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:11
              Mój nie miał żadnej relacji. Wpadł za pierwszym "bzykinieciem". Nie rozgrzeszam
              go. Żal mi go że tak głupio wybrał. Próbował potem - dla dobra dziecka. Nie
              wyszło. jasne - ja też miałam facetów. Nie wpadłąm - a istniałą taka mozliwosć.
              Niektórzy mają trochę więcej szcześcia w życiu. A moze mniej?

              I u mnie wyobraźnie działa. I przez to boli. Wiem, ze szkoda byłoby pospsuć
              wszystko. Postaram sie żyć przyszłością.
              • j_ar Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:14
                sluchaj maxine30, twopj facet mial pecha, sam tez nie jest bez winy, ale bledy
                sie robi, zachowal sie elegancko, ze nie odwrocil sie od takiej tufty, co
                swiadomie wmanewrowala go w dziecko, ze chce cos pomagac przy dziecku, w miare
                mozliwosci, i chwala mu za to.. i dzieki bogu mial na tyle rozumu azeby z
                powodu dziecka nie zenic sie z pierwsza lepsza bzyknieta przez siebie.. to
                bledy bledy, kto ich nie ma
                • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:19
                  Też uważam, ze dobrze. NIe zmarnował sobei życia, żyjac bez miłości. I nie
                  miałby mnie... Wiem, że zachowałał sie elegancko i w ogóle. Tylko dlaczego mnie
                  w tym momecie też nie stać na wspaniałomyślność? Przejdzie z czasem? A może
                  się zaostrzy? Moze nie warto sobie psuć życia?
                  • j_ar Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:20
                    nie staraj sie polubic matki dziecka, ale dziecku nie staraj sie okazywac
                    wrogosci, bo to..dziecko... po prostu
                    • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:28
                      Nie umiałabym okazać wrogości dziecku. Ale nie okażę też radości. Uczucia
                      trzymam na wodzy wewnątrz. Ale nazbyt cierpię przy jakichkolwiek wspólnych
                      kontaktach. że do mojego faceta ktoś mówi "tato" śmo i owo. Potem śnię
                      koszmary. Dam sobie jeszcze czas na kontakty. Chyba nie ma sensu zmuszać sie do
                      czegoś co pozostaje w ewidentrzej sprzecznosci z uczuciami? dla nikogo to nie
                      będzie dobre. Alboe w końcu zwieję po kilku latach wspólnego zycia i tak oto
                      los zwyciąży :-(
                      • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:30
                        maxine30 napisała:

                        > los zwyciąży :-(

                        A to dobrze się napisało!!! ha ha.
                      • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 13:34
                        Wiesz co, pomyślałam sobie jeszcze, a co na to Twój mężczyzna? Żeby nie
                        pomyślał sobie że Ty przeciw dziecku...
                        A do niczego się nie zmuszaj, po co? Może przegryziesz to w sobie, obudzisz się
                        pewnego dnia i stwierdzisz że po co się denerwować i będzie OK.
                        • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:40
                          jesteśmy już troche ze sobą. Oboje przegraliśmy na wstępie naiwnością. On
                          twierdziuł, ze nie zwiąże sie z kobieta, która nie pokocha, ja - naiwnie
                          podchodziłam że przeciez to nic takiego... Rzeczywistości okazała sie inna a
                          uczucia nie takie łatwe. Oboje sie pogodziliśmy z pewnymi uczuciami - on kocha
                          mnie bardzo.. ważne są dobre checi i wzajemnie zrozumienie. Ale ja mam wciaż
                          obawy i lęki. Przed nami nie-za-długo ślub. A ja boję sie przyszłosci.
                          Chciałabym sie obudzić i stwierdzić - OK! Wybaczam - trudno... czasami jestem
                          bliska tego.. Prawie osiagam ten punkt a potem znów gubię.
                          • j_ar Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:43
                            jestes straszna, naprawde, twoj facet ma klase, ze chce mu sie zajmowac (rzadko
                            bo rzadko) dzieckiem, ktorego nie chcial i to z kobieta ktorej zapewne teraz
                            nie cierpi, ale wie, ze dziecko to dziecko, to nie takie latwe mimo wszystko, a
                            ty?.. co ty chcesz mu niby wybaczac?
                            • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:44
                              wybaczyć losowi.. Kobiecie.
                              • j_ar Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:49
                                nikt od ciebie nie oczekuje wybaczania, nikomu to nie jest potrzebne, nikt sie
                                ciebie nie pytal jak postepowac w przeszlosci, nikt nie myslal o tobie robiac
                                to co zrobil... ty nie masz co nikomu wybaczac... ty nie rozumiesz, ze dziecko
                                jest niewinne, bo ty ciagle swoje, 'nie okaze mu wrogosci, ale tez i radosci
                                nie!'... naprawde, tragedia
                                • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:52
                                  NIec nie rozumiesz. I owszem - dziecko niewinne. I stąd dramat i wewnętrzne
                                  rozdarcie.
                                  • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:56
                                    Własnie dlatego napisałam - jak w bajkach. Każdy ma inne siebie wyobrażenie...
                                  • j_ar Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:02
                                    maxime30, moze ja i nie rozumiem, ale czytac umiem, zastanow sie sama co ty
                                    wypisujesz:
                                    -pasujemy do siebie idealnie, ale boje sie miec dzieci bo nie czuje sie przy
                                    nim bezpieczna
                                    -drugie zycie, wyolbrzymiasz cos czego nie ma
                                    -dlaczego to ja, ja, ja mam byc wspanialomyslna i wybaczyc (co i komu? nie
                                    wiadomo)
                                    - wiem, ze dziecko niewinne, ale nie okaze mu radosci....ty nic nie wiesz droga
                                    maxine

                                    czy widzisz cos w tym? czy nie
                                    • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:17
                                      A TY myślisz, ze uczucia są proste? MOże u mężczyzn to jakoś prościej działa ;-)

                                      jest dokłądnie jak piszesz :-)
                                      1. kocham go, i jest nam - no może PRAWIE idealnie... Mimo to poczucia
                                      bezpieczeństwa brak
                                      2. jego przeszłość wpływa na nasze zycie, więc są jakby dwa zycia (nie jesteś
                                      zazdrosny o przeszłość swojej kobiety - nie miałbyś nic przeciwko gdyby jej
                                      były wpadał do niej a ona do niego, gdyby jej mama pokazywała Ci zdjecia z
                                      byłym?)
                                      3. właśnie - co do dziecka - i owszem - i niewinne - ale nie cieszę sie całą
                                      złozonością tej sytuacji - i uczuć brak..

                                      Najśmieśniejsze jest to, ze zanim wpadłam jak jakaś kluseczka w całą tę
                                      sytuacje, też postrzegałąm "takie kobiety" w taki sposób. I tu psikus od losu i
                                      pstryczek w nochala. Juz nie jest ze mnie ta sama osoba co wcześniej..

                                      • j_ar Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:20
                                        hehehe...nie, niebylbym zazdrosny, tylko stalo by sie to czescia mojego zycia
                                        • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:22
                                          Też tak mówiłam. Gdybanie jest banalne a rzeczywistość inna.
                                          • j_ar Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:28
                                            gdybanie jest banalne ;)
                                            ---
                                            "a mogl wyciagnac z kieszeni..."
                                  • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 14:36
                                    maxine, Ty nie musisz nic nikomu wybaczać. Kobieto, to jest życie, każdy ma
                                    jakąś przeszłość. Zadręczysz się. Nie myśl tak. Nie musisz nic nikomu wybaczać,
                                    nie musisz być wspaniałomyślna, nie musisz się starać aby komuś było dobrze.
                                    Masz dbać o swój związek i tyle.
                                    • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:40
                                      Ok. W porządku. Tak zrobię. Planuję. Zamierzam. Dobra - skoro kurs jest znany -
                                      to byle sie go trzymac ;-).

                                      Podobno - my kobiety wiemy...
                          • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 13:43
                            Powiedz mi, czego Ty się boisz w tej przyszłości?
                            Komu i co masz wybaczyć? Kto coś Ci zrobił złego, żebyś wybaczała?
                  • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 13:41
                    Tylko dlaczego mnie
                    >
                    > w tym momecie też nie stać na wspaniałomyślność?
                    ----------------------------------------------
                    A wobec kogo masz być wspaniałomyślna?
                • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 13:24
                  .. i dzieki bogu mial na tyle rozumu azeby z
                  > powodu dziecka nie zenic sie z pierwsza lepsza

                  oj, dobrze gadasz. I za to mu naprawde chwała. Tak, głupia miała szczęście, że
                  facet się nie wypiął. Pomyśl, maxine30, gdyby on się o dziecku nie dowiedział
                  (choć z Twojego punktu widzenia pewnie by było lepiej... takie różne myśli
                  przychodzą do głowy, co?;))) mi też), no więc gdyby się nie dowiedział, czyli
                  dziecko nie miałoby szansy być z ojcem, co ta baba by wymyśliła? Jezu, czy ona
                  rozumu nie miała? Jak można w taki sposób fundować sobie dziecko? I co, mówić,
                  że tatuś umarł/ wyjechał / wypiął się ??? Beznadzieja. Współczuję temu dziecku.
                  A co do dziecka i jego kontaktów z Tobą. Ono jest na tyle małe, że przyjmie
                  drugą rodzinę naturalnie. My też się zastanawialiśmy jak poinformować dziecko o
                  rodzeństwie, oczywiście to jeszcze przed nami i rzeczywistość może zweryfikować
                  nasze pomysły, ale w tym wieku dzieci są jeszcze nie skażone i póki matka
                  dziecka nie wciska mu kitów że tatuś be to nie trzeba nic tłumaczyc.
                  • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:36
                    Wiesz, podobno tak kobiety sobie coraz cześciej dzieci funduja. wszedzie
                    trąbią, ze facetów mniej, mniej wykształconych od kobiet. POdobno rzadko która
                    kobieta potrafi zrezygnować z macierzyństwa. Ale szczeytem egoizmu
                    jest "czyhanie na samca". Ale pisze sie artykuły pochwalne - "Panny samosie"
                    (Polityka), że kobiety takie samodzielne, ze same wychowają, same sie
                    zapłodnią ;-( etc. Ze przynajmniej nasze społeczeństwo wzbogaca się o nowych
                    członków społeczeństwa...
                    • Gość: magda Re: macocha - jak w bajkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 13:46
                      jesteście wredne i już - takie baby ble,ble, jakie głupie ble,ble

                      to że popełnili błedy i ponoszą ich konsekwencje to tylko dobrze o nich
                      świadczy a wy zamiast doszukiwać się tu nieprawidłowości cieszcie się ze macie
                      udane związki

                      każdy kij ma dwa końce a wy znacie tylko wersje swoich panów

                      moje Kochanie też ma za sobą przeszłość i bagaż doświadczeń i jestem
                      szczęśliwa, że trafiłam na faceta który wie co to jest odpowiedzialność
                      a to że pomoże byłej żonie np naprawić kran i co z tego albo naprawic samochód?
                      nie rozumiem co jest w tym złego, że szanuje swoją przeszłość?
                      • kryzolia Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 13:48
                        Czy nie jesteś zazdrosna o to dziecko? A może o przeszłość?
                      • Gość: zuza Re: macocha - jak w bajkach IP: *.k.mcnet.pl 15.09.04, 14:02
                        O rany, jak ja "uwielbiam" argumenty "jesteście wredne". Rzygam...
                        • Gość: magda Re: macocha - jak w bajkach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 14:12
                          to nie jest argument tylko stwierdzenia faktu
                          rzygaj, rzygaj..

                          coś mi sie wydaje, że czujesz sie zagrożona w tym związku i dlatego ci
                          przeszkadza była
                          • katja Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:27
                            Nie pojmuje co zawinilo dziecko? Ze ma taka matke? To ja mialabym odpowiadac
                            jak by moja mama lajdaczyla sie , czy cos tam,...z jakiej racji?
                            Ja bym jeszcze bardziej kochala to male , ktore niczemu nie jest winne.
                            A inna sprawa. Wierzysz twojemu ,ze to ona chciala? A moze on tez wtedy chcial
                            i wiedzial ze ona nie jest zabezpieczona ale teraz sie po prostu wycofal i
                            zwala wine na nia? Wiesz , faceci ktorzy brzydko mowia o swojej bylej tak samo
                            beda mowic o nastepnej. Jesli wam nie wyjdzie to ty bedziesz to wstretna gdy
                            spotka nastepna kobiete. Uwiez mi. zanm to z autopsji. Ta byla , to taaaka
                            straszna wiedzma hahaha... Ale z nia byl , to chyba byla taka jak ty?
                        • kryzolia do Zuzy 15.09.04, 14:25
                          czy to do mnie, nie rozumiem
    • kryzolia Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:38
      Tak. Doszłam do przekonania że tu chodzi o zazdrość. O dziecko i o przeszłość.
      Zaprzecz jeśli sie mylę. Tu jest klucz do tej zagadki. I wcale nie chodzi o to
      że pani go "wrobiła". Pociesz sie , takich przypadków jest prawie tyle ile
      związków z przeszłością.
      • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 15.09.04, 14:48
        Oczywiste że to zazdrość. Zresztą wczesniej mi uczucie było zupełenie nieznane.
        I chodzi też, że go 'wrobiła" bo to głupie. Moje przekonania to dziecko - jako
        zwieńczenie zwiazku etc. MOże jakaś staroswiecka jestem czy co. I ja bym nie
        wpadła, zeby miec dziecko w taki sposób... Dlatego nie rozumiem i nie
        zrozumiem.
    • Gość: magda do maxine30 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 15:02
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
      poczytaj sobie
      mi pomogło zrozumieć swoje uczucia
      • maxine30 Re: do maxine30 15.09.04, 15:08
        Dzieki. Chyba każdy sam musi poradzić sobie z uczuciami... Pewnie ogólnie forum
        jako takie pomaga, chociaż żeby zrozumieć że jest troche osób na tym świecie,
        którzy maja podobne problemy. Ale i tak pozostaje jednostka. Indywidualna. Ze
        swoimi wyjątkowymi problemami.
        • Gość: magda Re: do maxine30 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 15:11
          ależ oczywiście ,że każdy przypadek jest inny bo ludzie są rozni ale czasem
          dobrze posłuchać kogoś kto to juz przerabiał i wie co to znaczy
          ale czasem dobrze sobie pocztać i stwierdzic jak dobrze że mnie to niedotyczy
          powodzenia
    • Gość: kasieeenka a ja Ci zazdroszcze!!;) IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.04, 23:25
      a wiesz, ja Ci zazdroszcze! pokochalam faceta, ktory ma dziecko...tak jak
      Ty...dziecko to tylko dziecko...on jest jego ojcem i to dobrze swiadczy o nim,
      ze chce sie sprawdzac w tej roli...a to ze dziecko jest drugie czy pierwsze to
      nie znaczy ze bedzie sie mniej cieszyl z jego narodzin, ze bedzie je mniej
      kochal (zapytajmy rodziców, ktorzy maja dwoje czy troje dzieci - moja babcia
      miala osmioro!!:)))
      Ty nie zmuszaj sie do niczego, wrecz przecwinie...nie probuj na sile zmieniac
      swych uczuc do dziecka, nikt nie wymaga, zebys je pokochala...wrzuc na
      luz...nie mysl tyle o tym, bo wedlug mnie wlasnie to Cie gubi...zaplatalas sie
      w swe mysli, analizowanie, podejrzenia, co bedzie, gdy...stad koszmary...nie
      mysl o tym, zycie pokaze..
      to male dziecko..takie dzieciaczki daja sie lubic....:)) nie udawaj, ze
      problemy nie ma, rozmawiaj ze swoim facetem o tym, nie chowaj sie pod
      koldre...bo wtedy "demony" wydaja sie wieksze...
      i nie patrz na to jak na problem..no tak sie stalo i co?? co jest dla Ciebie
      wazniejsze? bedzie dobrze, ale nic na sile..jesli teraz kontakt z dzieckiem Cie
      meczy i stresuje to nie udawaj, ze jest fajnie!

      A dlaczego zazdroszcze??? Bo Twoj facet ma dziecko, ale nie ma bylej zony, z
      ktora spedzil kilka dobrych lat, bedziesz dla niego pierwsza na slubnym
      kobiercu..nie wiem, czy myslicie o slubie koscilenym, ale dla mnie to COS!!(i
      stad powazny problem, dylemat moralny, spor z rodzina)..Ja prze to wlansie
      przezywam udreki i tez mam koszmary!wiec Ci zazdroszcze!!!
      Tysie nie łam! Moze problem sam sie rozwiąze! Nic na sile!
      Trzymaj sie cieplo!!
      • maxine30 Re: a ja Ci zazdroszcze!!;) 16.09.04, 00:46
        Ale fajny poscik... Dzięki. Wiem, że powinnam wyluzować - ale mnie to dręczy.

        Wiesz, a ja mam maly olewik na ślub kościelny. Nigdy nie miałam na to ochoty i
        prawdopodobnie się nie skuszę. A jak już mnie luby wołami zaciągnie (żeby
        dzieci takiej grzesznicy za matkę nie miały ;-)) - to w zabitej dziurami wsi i
        w zatęchłym kościółku - coby nikt mojego trzesącego się głosu nie słyszał.

        Pozdrawiam. Boję sie spać... Bo znów wyrzuty sumienia będą mnie ścigać brrr...
        • kryzolia Znam te uczucia. 16.09.04, 07:48
          Po pewnym czasie poradziłam sobie z myśleniem dot. przeszłości
          mojego partnera, trwało to jednak bardzo długo. Jesli chodzi o dziecko nie
          udało mi sie to nigdy. I wg mnie nie ma znaczenia sposób w jaki doszło do
          poczęcia dziecka, albo inaczej jest się z nim chyba łatwiej pogodzić, niż gdyby
          była to jakaś miłość. Porównaj.
          A co do dziecka, ja nie miałam takiej mozliwości , a Tobie radze poczytaj na
          ten temat, poznaj od strony psychologicznej ta sytuacja. Gdy się cos rozumie
          jest łatwiej się w niej znależć.
          Każdy ma inną psychikę. Pewnie tak jak ja oglądając jakiś film gdzie rodzice
          opiekują sie wzajemnie swoimi dziećmi z poprzednich małżeństw i jest sielanka,
          nikt nie ma żądnych wątpliwości, jest cudownie. Zawsze wtedy myślę, że ja tak
          nie potrafiłam . Może gdy będziesz mieć własne dziecko, trochę się zmieni w
          podejściu do tamtego chłopca.
          W sercu Twojego partnera jest miłość i dla CIebie i dla dziecka. To są dwie
          różne miłości. W życiu wybrał Ciebie i z Tobą chce być. TO jest najważniejsze.
          • maxine30 Re: Znam te uczucia. 16.09.04, 11:34
            Tajemnicza jesteś. Mnie tak naprawde była partnerka seksualna mojego meżczyzny
            nie bardzo interesuje. Uczucia zadrości /czy nawet do końca nie umiem określić
            jakich uczueia/ dotyczy dziecka. Nie wiem czy będzie umiało się to zmienić bo
            już po paru latach nie przechodzi :-(. Właśnie chyba przez tą sielanke w
            filmach i oczekiwania otoczenia co do życia w sielance - powstała cała
            sytuacja. Bo gdymym wiedziała - zanurkowałabym? Wątpię teraz, choć z całą
            świadomoscią mogę powiedzieć, że jest facetem mojego życia.

            Poradz - co poczytać? Byłaś u psychologa? Pomógł coś? Dlaczego nie miałaś
            możliwości co do dziecka?

            Pozdrawiam
        • Gość: kasieenka Re: a ja Ci zazdroszcze!!;) IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.04, 09:35
          ale dlaczego wyrzuty sumienia? moglabys miec gdybys sie nie mogla przemóc do
          własnego dziecka, od Ciebie tutaj nikt niczego nie oczekuje.
          No widzisz jak to zle los nami kieruje...Ty mozesz wziac slub koscielny a nie
          chcesz, ja nie moge..a bardzo chce. A moze to wlasnie z przekory ludzkiej?:)
          Porządna dziewczyna jestes, wrazliwa i delikatna cos mi sie wydaje, dlatego
          tyle myslisz o tym dziecku, czy dasz rade...co bedzie potem....itd.setki pytan
          A moze wlasnie dlatego, ze tak rzadko widujesz to dziecko masz takie opory? Bo
          nie ejst ono dla Ciebie jakąs fajna istotką, odrebnym czlowiekiem (choc
          malutkim) ale tylko "owocem" podstepu matki. Widzisz tylko te sytuacje z
          przeszlosci. Duzo myslisz o nim, moze ejst dla Ciebie "czymś" co przynosi
          problem do twojego związku. A to nie tak, to dorosli stwarzaja problemy.
          Popatrz na to tak, moze ten dzieciaczek ma niezbyt odpowiedzialna matke, ale
          jakiego zajebistego tatusia:)))!!! I juz jest za co taka istotke polubic!
          Wiem, ze ciezko przestawic myslenie...mysle ze czas tu pomoze.

        • Gość: kasieeenka Re: a ja Ci zazdroszcze!!;) IP: *.piotrkow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.09.04, 09:36
          No i jeszcze jedno....moj facet ma dziecko, pewnie, ze wolalabym, zeby nie
          mial...to chyba normalne. Ale gdy mnie kiedys zapytal, czy jego dziecko mi
          przeszkadza. Odpowiedzialam, ze NIe. No bo nie. Tak sie ulozylo. Przeciez to
          dziecko jest niczemu niewinne. Ale to jzu sprawa jego rodzicow, jak to
          zorganizowac, by zapewnic mu to,czego od rodzicow sie wymaga. Ja po prostu nie
          moge przeszkadzac.
          I ja tez mam jakies uklucie w sercu, gdy widze jego zdjecie z dzieckiem - to
          chyba zazdrosc. Tez mialam te mysli, ze on juz byl ojcem i ja mu urodze (jesli
          sie nam jakos dobrze ulozy)juz drugie dziecko. Ale czy to ma znaczenie?
          Przeciez tez bedzie sie cieszyl. A twoj mezczyzna pierwszy raz swiadomie
          zostanie ojcem,bedzie Ci towarzyszyl przez te 9m-cy, krok po kroku jak sie
          pojawi wasze dziekco na swiecie. Majac jzu jedno dziekco uczy sie
          odpowiedzialnosci. Niekeidy to narodziny drugiego dziecka (czy to z ta sama
          kobieta czy nie) daja mozliwosc pelniejszej radosci...bo przy pierwszym jakos
          to wszystko umyka...radosc zwykonywania zwyklych czynnosci.
          Tu nie ma madrych!
          Wiec glowa do góry, próbuj odrzucac od siebie mysli, zajmuj sie czyms innym..bo
          w zyciu bywa czesto tak, ze nawet jako sobie cos wydumasz, zaplanujesz, to
          przekorny los udowodni Ci, ze co innego mial w planach. Wiec szkoda czasu na
          ukladanie scenariuszy (tych zlych), obrzucanie sie wyrzutami sumienia, bo za
          co??
          Pozdrawiam
          • maxine30 Re: a ja Ci zazdroszcze!!;) 16.09.04, 11:55
            Dzięki wielkie za rady. Ja też uważam że ten los jest przekorny do bólu.
            Właśnie to na czym najbardziej nam zależy - po prostu bezczelnie odbiera...

            Starałam się przestawić już myślami, nastawić pozytywnie. I naprawdę mimo
            obiektywenego zewnętrznego spokoju - wewnątrz coś zostawało. odbijalo sie to w
            snach. Paskudna nadwrażliwość. Kiedyś myślałam że tak wszyscy mają. I właśnie
            dlatego, że sma jestem wrażliwa boje sie że przeze mnie ktoś cierpi. Npisze
            jeszcze. uciekam na śniadanko, które ukochany robi....
    • Gość: aa Re: macocha - jak w bajkach IP: 80.50.15.* 16.09.04, 13:49
      mam dokladnie taka sama sytuacje...
      na poczatku bylo fajnie, milo, chodzilismy we trojke na spacery, lody.. a tu
      ktoregos razu jakbym dostala w twarz. mala stwierdzila ze zabieram jej tatusia
      i zaczela pokazywac ragi. i teraz ja tez to zrobie. nie chce tego dziecka
      poprostu. i nie mam zamiaru sie zmuszac. Trzymaj sie.
      • scylla Re: macocha - jak w bajkach 16.09.04, 14:16
        to że mała pokazała rogi to się nie dziwię bo ma do tego prawo, jest przecież
        dzieckiem, pewnych spraw nie rozumie, ale że Ty jej chcesz pokazać rogi to mnie
        zszokowałaś.
        Co to znaczy nie chcę tego dziecka?
        Myślisz że to zabawka, jest fajnie są lody to jest kochana, jak pokazuje rogi
        to już jej nie chcę.
        To od Was zależy ile Ona z tego wzsystkiego zrozumie, a ztego co widzę to Ty
        raczej idziesz na wojnę.
        Gratuluje cierpliwośći i zrozumienia.
      • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 16.09.04, 15:58
        Niestety tez Cie rozumiem. Wiedomo dziecko to nie dorosły. Ale jak reagować
        właśnie na takie słowa. Olać i nie przejmować sie - chyba niemożliwe. Ale
        dlatego też zmuszenie sie do pozytywnych odczuć jest bardzo trudne.

        Fajnie byłoby gdyby z dzieckiem mozna było pogadac: "Słuchaj, nie jestem twoją
        matką/ojcem, ale przeciez możemy sie przyjaźnić... Tylko proszę nie opowiadaj
        mi o swojej matce, bo wiesz nie interesuje mnie jej życie". No tak ale to
        niemożliwe...

        zycie to nie bajka. Nieststety.
        • maxine30 Re: macocha - jak w bajkach 16.09.04, 16:06
          Pewnie z uwagi na publiczne zwierzenia maiłąm dziś kolejny sen..

          Mianowicie z "tamtą" na odchodnym sprawili sobie z moim drugie dziecie, o
          czym "tamta" "zapomniała " mu poiedzieć. Ale sie jej sie w końcu przypomniało.
          I pojechaliśmy razem obejrzeć... Obudziłam sie płacząc...

          Cholender - chyba nic forum nie pomogło... Czy jest tu internetowy psycholog?
          czy ktoś leczy z nadwrażliwości? Pigułka zapomnienia potrzebna od zaraz...
    • Gość: słowianka Moja droga Maxine IP: *.chello.pl 27.12.04, 18:18
      Mój facet ma dzieci. Poznałam je i polubiłam. Póżniej poznałam ich matkę
      (średnio mi się spodobała, szkoda, że była żoną tak świetnego faceta).
      Trzeba zacząć od sympatii do dziecka. To niełatwe, ale możliwe. TO JEGO
      DZIECKO, CZĘŚĆ JEGO ŻYCIA.
      Ja bym chciała by dzieci mojego wyrosły na mądrych ludzi, pomagam im, uczę
      (młodsze ma duże zdolności, a ja mam zawód w tym samym kierunku).
      Ciesz się jego zdolnoscią do kochania dziecka, to przecież DOBRA MIŁOŚĆ.
      Pozdrawiam i sorry że tak póżno :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka