kokoryczko
01.12.15, 19:02
I moja najbliższa rodzina tego nie rozumie.
Lubię ludzi, lubię rozmawiać i słuchać innych, ale męczy mnie gdy zbyt długo przebywam w mało znanym sobie towarzystwie.
Ciągle słysze "powinnaś poznawać ludzi", mąż, nasi znajomi próbują mnie na różne sposoby z kimś zapoznawać.. "Weź napisz do xxx", " Umów się z nią, przecież ona lubi to co ty itp".. Albo sami do mnie piszą i proponują różne rzeczy, brr.
A ja się męczę :( Czy ja jestem jakaś nienormalna? Do szału doprowadza mnie takie "umilanie" życie. Kuzynka psychoterapeutka twierdzi, że mam depresję, powinnam iśc na terapie bo podobno aż ociekam "symptomami", analizowała moje wpisy na fb i za moimi plecami mówi rodzinie, że potrzebuję pomocy itp.
Wobec obcych jestem raczej nieśmiała, ale nie pierdoła jakaś. Jestem typem dość mocno stresującym się, mam czasem gorsze dni, ale kto ich nie ma? Myśli samobójczych nie mam ;)
Nie jestem zdrowa, zmagam się z chorobą przewlekła i ona mi czasem daje w kość. Ale nie czuje się słaba, cokolwiek mnie złego do tej pory spotkało - udało mi się stanąć na nogach.
Lubię spędzać czas z najbliższą rodziną, moje dziwactwo dotyczy zdecydowanie obcych ludzi i dalszych znajomych. Nie cierpię się umawiać na zbyt wiele spotkań.
Lubię też być sama. Lubię dużo czytać, udzielać się na forach.
Praca moich marzeń to chyba taka, by nie było zbyt wiele w niej osób ;)
Wiem, jestem dziwna i ja siebie taka akceptuje. Tylko najbliższe osoby mają z tym problem.
Co robić?