Dodaj do ulubionych

Czy ujawnic?

28.09.04, 19:03
Od jakiegos czasu "uwiera mnie" prawda która poznalam o pewnej osobie
uchodzacej za przyzwoita, uczciwa, dbajaca tylko o duchowe, emocjonalne
wartosci a w glegbi duszy obludnego, materialistycznego sobka.
Osoba ta od jakiegos czasu postepuje nieetycznie. Zmienila otoczenie nie
mowiac prawdy w swoim dawnym miejscu pobytu i dzialalnosci. Zreszta rzadko
mowila o sobie prawde, co wyszlo z czasem i warunkami. Zjednala sobie ludzi
powierzchownymi, efekciarskimi zagraniami, przebywala w srodowiskach którym
trudnoby było zweryfikowac jej wiarygodnosc. Nikt jej do tej pory nie zwrocil
uwagi wiec czuje się nietykalna i staje się coraz bardziej arogancka i
bezczelna (uprzednio grajac dobrotliwa, uczynna, przyjazna osobe ktorej trudno
nie lubic) ale zarazem wchodzac w nowe srodowisko stara się zaskarbic laski
pochlebstwami i wychwalaniem siebie. Osoba ta jest notoryczna mitomanka,
konfabulantka i az dziw bierze ze tak wiele nieglupich ludzi na jej opowiastki
się nabralo.
Nie interesowaloby mnie to ani troche gdyby nie fakt iż przez te osobe komus
kogo szanuje i kto jest mi bliski dzieje się krzywda i niesprawiedliwosc.
Co zrobilibyscie na moim miejscu? Czy napomknelibyscie rodzinie i znajomym tej
osoby jakie sa skutki jej egoistycznego zachowania? I co naprawde się z nia
dzieje, jak zyje i jak to się ma do jej deklaracji moralno – etycznych
gloszonych na forum publicznym?
Obserwuj wątek
    • ten_sam Re: Czy ujawnic? 28.09.04, 21:34
      na twoim miejscu skonfrontowalbym sie z ta osoba i wyjasnilbym co nieco
      a jesli nie daloby to rezultatu... rzucibym kamieniem
    • vielonick Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 02:53
      > Od jakiegos czasu "uwiera mnie" prawda która poznalam o pewnej osobie [...]

      i tu sie potwierdza powiedzenie "ciekawosc pierwszy stopien do piekla"...

      mieszanie ludzom w zyciu realnym z powodu pisaniny na forum
      to glupota, zeby nie powiedzec dosadniej
      tym bardziej, ze jak sadze, zadnych dowodow nie masz przeciw tej 'dwulicowej'
      tylko cudze domysly

      chcesz, to porozmawiaj z nia wprost
      co jest grane
      bliskiej osobie ew. mozesz delikatnie napomknac o swoich podejrzeniach
      i prosic o ostroznosc
      ale dorosli ludzie nie lubia jak ich wychowywac i sterowac znajomosciami
      kazdy swoj rozum posiada i nim sie kieruje
      ja np. bym bardzo sceptycznie zareagowala na takie rewelacje z trzeciej reki
      i mysle ze kazdy, Ty rowniez

      a rodzine i znajomych zostaw w spokoju
      to naprawde nie Twoja rzecz "uswiadamiac" innych
      bo z boku, jakkolwiek szlachetne bylyby Twoje intencje
      wyglada to na zwykla zazdrosc
      • glassempire Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 11:40
        Rzecz ma miejsce w swiecie REALNYM i nie ja mieszam tylko ta osoba miesza. Nie
        sa to informacje z trzeciej reki ale potwierdzone. Przez zachlannosc tej osoby
        ktos bedzie musial splacac zalegle naleznosci a to juz nie jest plotkowanie czy
        prostowanie kogos albo - jak twierdzisz - sterowanie.
        Okreslenie "forum publiczne" nie mialo znaczyc forum internetowego!
        Zle zostalam zrozumiana...
        Mylisz zupelnie pojecia, jaka ciekawosc, ja nie wnikam w niczyj zyciorys - jest
        natomiast wrecz przeciwnie, ta osoba interesuje sie wieloma sprawami ktore
        dotycza mnie ale to akurat to ja olewam parujaca struga.
        Moja rozmowa z ta osoba nie przyniosla rezultatow a nabralam jeszcze wiekszej
        niecheci bo zaczela te swoje obludne gierki slodzac mi az do porzygania.
        Moglam jej zaszkodzic - nie zrobilam tego. I ona dobrze o tym wie. Jeszcze jej
        bronilam. Zgodnie z zasada zyj i daj zyc innym. Niestety, to tylko spowodowalo
        ze poczula sie jak "swieta krowa"...
        Postapilam etycznie. Odcielam sie od sprawy, mam swoje zycie. Jest to pierwszy
        taki przypadek w moim dosc dlugim zywocie. Czuje po prostu niechec i obrzydzenie
        - szczegolnie ze kiedys sama tej osobie uwierzylam.
        Zazdrosc? O co? Mysle ze uzasadniona bylaby z drugiej strony i z wielu powodow.
        Tak sie sklada ze ja mam to wszystko czego ta osoba pragnie i czego jej brakuje
        - o czym nie omieszka czasem wspomniec w obecnosci bliskiego mi czlowieka.
        Przykro mi ze zostalam zle zrozumiana - tylko tyle.
        Jesli ktokolwiek przekazuje mi jakiekolwiek informacje to jest to osoba ktorej
        bezgranicznie ufam i mam do tego podstawy.
      • glassempire Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 11:54
        Wybacz - nie doczytalam dokladnie...
        Dowody? Alez mam ich cale mnostwo! Konkretnych, rzeczowych dowodow.
        Tylko - dotychczas wydawalo mi sie - nie moj cyrk, nie moje malpy...
        Dopoki nie przegiela paly.
    • alfika Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 07:36
      wszystko zależy od tego, jak wielka krzywda i czy naprawdę komuś się dzieje

      jeśli wielka, to są inne sposoby niż pospolite szerzenie plotek
      wtedy są normalniejsze sposoby - przede wszystkim zebranie się na odwagę i
      rozmowa z winowajcą
      jak na to brakuje odwagi, to oszczerstwa są zwykłym świństwem
      • brunonx Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 08:07
        PO co rozmawiać z rodziną i bliskimi tej osoby.
        Jesli dzieje się komuś krzywda z powodu tej osoby - zdobądź się na otwartą
        rozmowę z nią. Jeśli osoba krzywdzona jest Ci bliska - to nie można stac z
        boku. Oczywiście pod warunkiem że rzeczywiście tak jest i masz ku temu
        obiektywne argumenty a nie tylko 'przeczucia, intuicyjne postrzeganie,
        wydawanie się, etc.'
        Wszystko zależy od tego czy sytuacja nie budzi uzasadnionych wątpliwości.
        • glassempire Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 11:51
          Otwarta rozmowa nic nie da. Pisalam juz powyzej broniac sie przed oskarzeniami o
          zazdrosc, plotkarstwo itp - nie bylam "kompatybilna" z jej manipulanctwem wiec
          zaczela mnie unikac.
          To nie sa plotki ale potwierdzone FAKTY!
          Nie wierze plotkom ani sama ich nie rozsiewam. I nie byloby tematu gdyby to co
          wiem bylo oparte na wiadomosciach poczty pantoflowej! Dlatego tak bardzo mnie to
          bulwersuje.
          Wiesz ja znalam te osobe i mialam do niej elementarne, nazwijmy to, zaufanie.
          Sral pies zreszta moje odczucia! Sa rzeczy ktorych po prostu sie NIE ROBI.
          Chce zeby ona tez to zrozumiala bo jak napisalam czuje sie coraz bardziej
          bezkarnie, jakby jej zachlannosc i bezczelnosc nie mialy granic. Nie ma jej kto
          do parteru sprowadzic.
          Na dodatek wszystko to robi w tajemnicy przed bliskimi, rodzina i dawnymi
          przyjaciolmi. Oni znaja inna prawde.
          Jesli sie w taki sposob postepuje to chyba juz jest podejrzane.
          • brunonx Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 16:25
            spokojnie. sorki nie doczytałem drugiego postu.
            W tej sytuacji sprawa jest jasna. trezba coś zrobić. jesteś twardzielka więc
            wiesz how to proceed with that.
    • j_ar Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 08:19
      co to wogole za watpliwosci, komus bliskiemu dzieje sie krzywda, a ty myslisz
      czy i moze jak chronic zloczynce, no nie moge...
    • Gość: helga Re: Czy ujawnic? IP: 195.116.92.* 29.09.04, 10:31
      to o mojej niedoszłej teściowej.
    • Gość: Moni Re: Czy ujawnic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 12:02
      Jesli potrafisz nie czuć do tej osoby złości, obrzydzenia, poczucia
      wykorzystania etc (a mam wrażenie, że coś z tego jest, choć sie przed tymi
      uczuciami bronisz!), to mów. Opowiedz tylko znane ci fakty i wyraźnie zaznacz,
      że to TWÓJ odbiór tej osoby, że uszanujesz postawę tej bliskiej, że więcej do
      tematu nie wrócisz, ale czułaś, że powinnaś powiedzić.
      Szansę powodzenia ma to jednak jedynie z pozycji zrozumienia i wybaczenia
      krzywdzicielce. Inaczej zawsze oprócz chronienia bliskiej Ci osoby będziesz
      załatwiała własny interes (zemstę? karę?). Ty sma musisz szczerze samej sobie
      odpowiedzieć na pytanie o swój stosunek do tej osoby. O swoje pobudki. Wybacz,
      ale obojetność, tak jak i bezradność to siostry złości, i to niemałej!
      • glassempire Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 12:23
        Na pewno nie ma we mnie tak do konca czystych i szlachetnych pobudek. Jest zal.
        Jest poczucie krzywdy. Jest oburzenie i zdziwienie: jak moglas posunac sie tak
        daleko, czy to co juz mialas nie wystarczylo? Obrzydzenia? Nie - pogarda w
        niewielkim stopniu. Za oblude i judaszostwo. Poczucie wykorzystania - tak. Nie
        odcinam sie od SWOICH emocji i nikomu ich nie wpieram - bo sa moje. Dlatego moje
        postrzeganie tej osoby bedzie przez pryzmat owych emocji. Moj odbior na pewno
        jest i bedzie subiektywny.
        Co nie zmienia tzw prawdy obiektywnej ze ta osoba zachowala sie generalnie nie w
        porzadku.
        Co do wybaczenia - mysle ze jestem na dobrej drodze. Mam juz praktyke.
        W tym momencie jest to kwestia sprawiedliwosci i ukrocenia bezczelnosci tej
        osoby bo zaczyna przekraczac pewne granice a to krzywdzi osobe o ktorej
        wspomnialam (nawet pod wzgledem prawnym).
        Za najlepsza zemste zawsze uwazalam i uwazam wlasny sukces.
    • kvinna Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 12:51
      tak
      • glassempire Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 13:22
        Wiesz, ja mam naprawde opory przed ujawnieniem tego dranstwa bo inaczej nazwac
        nie umiem. I to nie jest strach tylko jakies poczucie przynaleznosci do tego
        samego gatunku ludzkiego. Mimo roznic w hierarchii wartosci.
        Z drugiej strony wiem ze ta osoba nawet sie po tym nie oblize i znow sie
        wyslizga klamstwami. Moje dzialanie bedzie jedynie dorazne - ale przeciez chodzi
        o to zeby przestala szkodzic komus kto mnie jest bliski. Reszta niech broni sie
        sama. Nie jestem naprawiaczem swiata.

        "May God give you double what you wish for me" (naklejka na tylnej szybie mojego
        samochodu)
        • kvinna POSŁUCHAJ 29.09.04, 15:56
          Mówiąc, zareagujesz na to co jest ewidentnie złe!


          p.s. wczoraj widziałam z samochodu młodego tatusia, który czekając na zmianę
          świateł, kołysał dziecko w wózku (chodnik w tym miejscu miał nachył) w kierunku
          jezdni. pomyślałam wtedy "nie rozumiem ludzi". dziś myślę identycznie.
    • leksheygyatso Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 14:36
      Witam,
      może inspiracją staną się dla Pana słowa, które powtarzają w takiej sytuacji
      chrześcijanie, a które kiedyś i mi zacytowano?
      Prosze zwrócic uwage na kolejnośc podejmowanych działań.

      "Jeśli brat twój zawini przeciwko tobie, idź i upomnij go sam na sam. Jeżeli
      cię usłucha, zdobędziesz brata twego. Jeżeli cię nie usłucha, weź ze sobą
      jeszcze jednego lub dwóch innych, ażeby wszystko, cokolwiek będzie powiedziane,
      oparło się na słowach dwóch lub trzech świadków. A jeśli i ich nie usłucha,
      powiedz całej społeczności. Jeżeli zaś nie posłucha nawet całej społeczności,
      niech będzie dla ciebie niczym poganin i celnik.
      Mt18,15-35
      Od siebie dodam,że ważnne jest czy to tylko panu sie zdaje czy jest to
      fakt "obiektywny" i dla innych?
      pozdrawiam
      lekshey
      • glassempire Re: Czy ujawnic? 29.09.04, 15:16
        Slowa prawdziwe i warte poswiecenia im chwili refleksji.
        Dla innych jest to po prostu postepowanie "nie fair" ze strony owej osoby ale
        jakos nikt nie zdobyl sie na slowa dezaprobaty. Zreszta z jakiegokolwiek
        etycznego punktu widzenia - jak juz napisalam - pewnych rzeczy sie po prostu nie
        robi.
        Ta sytuacja trwa juz kilka miesiecy i raczej mi sie nie zdaje.
        Ale... cos zaczyna sie powoli rozwiazywac ze skutkiem pozytywnym. Wkrotce sie
        dowiem ale chyba ktos juz "zadzialal" bez mojego w tym udzialu. W tym momencie
        pozwolilam sobie na przypuszczenia... Reszta moich przemyslen opiera sie na
        faktach czyli na tym co i jak sie JUZ stalo. Mozna sie przyczepic ze to tez moja
        interpretacja owych faktow...
        Jesli bedzie OK - istnienie, dzialania i dazenia tej osoby beda mi totalnie
        obojetne.
        • glassempire Re: Czy ujawnic? 30.09.04, 11:14
          Kvinna - OK. Ale nadal mam problem z dostrzezeniem cienkiej granicy jaka jest
          miedzy reakcja na ludzkie dranstwo i egoizm a wtracaniem sie w czyjes osobiste
          sprawy. Dlatego mimo ze minelo kilka dobrych miesiecy odkad to sie dzieje
          (wlasciwie - rozwija i ulega ewolucji, myslalam ze ta osoba ma odrobine
          przyzwoitosci i nie smie doprowadzic do takiej sytuacji, ze sprawy ulegna
          ewolucji tak ze bedzie wilk syty i owca cala - niestety, zachlannosc ludzka
          przeslania im czasem elementarne potrzeby innych) i mimo ze mialam ku temu
          okazje (sama pchala sie w lapska) nic nie zrobilam poza takim oto ujadaniem jak
          tutaj na forum.
          Wciaz mam nadzieje ze ta osoba sie opamieta. Ze nie trzeba bedzie podejmowac
          zdecydowanych dzialan. Cos juz drgnelo. Jakas zapowiedz zmian pozytywnych.
          Zobaczymy...
          • glassempire Re: Czy ujawnic? 30.09.04, 13:52
            Drgnelo ale w przeciwnym kierunku co potwierdza ze ta osoba nie widzi dalej poza
            wlasny egoistyczny interes.
            Niestety bede musiala podjac radykalne kroki - jednak mimo wszystko, mimo zlych
            doswiadczen zachowam sie jak przyzwoity czlowiek i ponowie chec rozmowy z nia -
            z tym ze - jak radzi Biblia ktora ktos tutaj zacytowal - w obecnosci mojej
            przyjaciolki ktora znam od dziecinstwa. Bedzie to mozliwe gdzies za 2 miesiace i
            mam nadzieje ze do tego czasu nie zwieksza sie straty spowodowane jej zachlannoscia.
            Mam takze nadzieje ze jak to w przyslowiu "nie ma tego zlego co by na dobre nie
            wyszlo" i kiedys wyjdzie mi (nam) to na dobre - to co sie przez te osobe stalo.
            Jest czyjas krzywda, jest do zaplacenia spora kwota zaleglosci...
            Jak sie o tym dowiedzialam 2 godziny temu to czulam wscieklosc polaczona z
            bezsilnoscia, mialam ochote plakac i walic piescia w stol bo i tak nic wiecej
            nie bylabym w stanie zrobic.
            Przechodzi mi powoli. Tylko narasta we mnie od miesiecy zal bo kiedys zaufalam
            tej osobie a ona robi wszystko zeby mi zaszkodzic. Ta osoba jest mi winna choc
            skrawek wdziecznosci za to ze dzieki mnie urzadzila sie wygodnie w zyciu - ja
            mam w dupie wdziecznosc tylko niech zachowuje sie wobec mnie i moich bliskich
            fair! Nie wymagam chyba za wiele...
            Musialam sie wygadac. Sorry.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka