Dodaj do ulubionych

kij w mrowisko...

15.04.02, 15:15
...czyli co Was ostatnio najbardziej:
zbulwersowało
rozzłościło
doprowadziło do wrzenia?

? Vicca



Obserwuj wątek
    • zlakobieta Rany Boskie, Vicca... 15.04.02, 15:34
      ...czuje sie teraz w obowiazku cos tu napisac ;)

      Szybko, szybko... co to bylo.... hmmm.... yyyyy.... nooo...
      Psze pani, ja sie uczylam tylko ten tego no... yyy... chyba zapomnialam.

      A tak na powaznie, to zastanowie sie w drodze do domu i na pewno cos napisze,
      bo to przeciez niemozliwe qrka, zeby mnie nic nie wyprowadzalo z rownowagi
      ostatnio (relanium dawno nie bralam, bo recepty mi sie pokonczyly).
      Buziaki.
      • Gość: Manitra Re: Rany Boskie, Vicca... IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 15:49
        Staram sie zawsze nawet z najgorszej sytuacji wyciagnac cos optymistycznego,
        nie dac sie, twardziutka byc, ale qurka na wacie ostatnio denerwuje mnie wsjo,
        wszystko idzie nie tak, wszystko mi sie pod nogi pokladlo jak klody i ani rusz,
        nie chce zlezc mi z drogi !!! Warcze, zgrzytam, prosze, blagam, probuje
        przekupic ten los, wziac tez i na dobroc i ... nic !!! Zacielo sie cosik !!! A
        ja wtedy dzialam jak mezczyzna - uciekam, zamykam sie do swiata, nie gadam z
        nikim a juz na pewno nie o swoich problemach, bo i po co, kazdy ma swoj bigos
        na glowie...
        Ale nic to, moze minie, wezme ci ja saridon przeciwmigrenowy, przylbice
        przywdzieje, tarcze w dlon chwyce i do przodu pojde z okrzuykiem - na pohybel
        wszelakim klopotom !!! Moze pierzchna jak wroble przed
        strachem ! ;o))))))))))))))

        pozdrawiam wszystkich serdecznie i na przekor chandrowatym klimatom Usmiecham
        sie cieplo i milo, a wlasnie ze tak ! :o))))))))))))))
        • vicca Re: Rany Boskie, Vicca... 15.04.02, 15:56
          Żaden saridionik tylko bieg na przełaj z włażeniem na drzewa!
          Człowiek sobie poparska, złość mu przejdzie i jest lepiej. Dużo lepiej.
          Ale to mi ciągle nie wyczerpuje tematu założonego w celu wybitnej i
          nieskrywanej prowokacji ;)))

          Pzdr ciepło V*
    • roseanne Re: kij w mrowisko... 15.04.02, 15:55
      Ostatnio strasznie mnie wkurzyla psipsiulka mojej corki, jak ostatnio probowala
      wyrzucic z pokoju mojego syna ,to juz przesadzila.
      To, ze niektore dzieci inaczej reaguja na polecenia rodzicow, totalnie olewaja
      zasady "dobrego wychowania" to juz zauwazylam, jkais czas temu.
      Ale takie szarogeszenie sie, w moim domu, w mojej obecnosci ?!!!!

      ach, z tymi dziecmi.

      pozdrawiam, zonkile juz kwitna.
      roseanne
    • masaker Re: kij w mrowisko... 15.04.02, 16:13
      Mnie - nic. No, może poza...

      Ale na serio - nic.
      • Gość: frisky2 Re: kij w mrowisko... IP: 62.233.139.* 15.04.02, 16:19
        Kobieta oczywiscie, A cozby innego?;))
        • vicca Re: kij w mrowisko... 15.04.02, 16:23
          Frisky! Znowu?! Co my Ci biedne zawinniłyśmy? ;)) Ile razy nie czytam Twoich
          postów, to zawsze winne są kobiety ;))
          • Gość: Manitra Re: kij w mrowisko... IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 15.04.02, 16:35
            No wlasnie ! ;o)
            Ale widocznie jestesmy Jemu do tych utyskiwan potrzebne bardzo ;o)
            I w tym tez jak sie okazuje jestesmy the best !!! ;o)
            hihi

            posdrufka figlarnie-warczace, jak to u kobitek zazwyczaj bywa, bo my jestesmy
            wszechstronnie uzdolnione, a jak ;o)
          • wredna2 Re: bez kija ani rusz.... 15.04.02, 21:42
            vicca napisał(a):

            > Frisky! Znowu?! Co my Ci biedne zawinniłyśmy? ;)) Ile razy nie czytam Twoich
            > postów, to zawsze winne są kobiety ;))



            Ja protestuje...

            Nie zawsze...

            wr.:))
    • martini_ Re: kij w mrowisko... 15.04.02, 16:27
      Witam,
      pisze to ze straszliwie glebokim westchnieniem... Otoz tak, bylo cos... I to
      cos tak spoteznialo, ze doprowadzilo do olbrzymiej awantury z mezem. Otoz
      odwiedzam ostatnio forum roznych miast i b. dotknela mnie powszechnie panujaca
      opinia o Warszawiakach i Warszawie. Tak, ja jestem rodowita. Ale czemu ludzie
      generalizuja, czemu nie chca zrozumiec, ze jak jakas grupa ludzi narobi poruty,
      to inni niekoniecznie za to musza odpowiadac? Czy my personalnie jestesmy
      odpowiedzialni za postepowanie politykow? - np. w kwestii centralizacji. I tak
      cala Polska wiesza psy - generalizujac. A moj maz ze Szczecina, wiec wiadomo -
      rozpetala sie dyskusja. Wyznaje, ze boli troche taka opinia, ja to odbieram
      osobiscie; moze niepotrzebnie. Mnie sie wydaje, ze ludzie sa wszedzie tacy
      sami, ot, ludzie i ludziska. Skoro znam jakies dupka czy chama np. z Wroclawia,
      to nie znaczy, ze dla mnie wszyscy Wroclawianie sa godni potepienia.
      I, jak widac, dwie osoby z roznych miast (w tym jedna ze stolycy, co wazne)
      moga zyc szczesliwie w zgodzie i milosci. Nie liczac spiecia o to krzywdzace
      generalizowanie w opiniach wlasnie :)
      Pzdr., martini_
    • ellen Re: kij w mrowisko... 15.04.02, 16:52
      1) tworzenie miejsc pracy metodą zwalniania emerytów
      2) upór mojego byłego w sprawach naszych wspólnych (niestety rozbieżnych)
      planów na przyszłość
    • wredna2 Re: kij w mrowisko... 15.04.02, 21:39

      Wlasnie dzisiaj , w ramach oszczedzania kosztow , w mojej firmie zapowiedziano
      zmniejszenie naszych wynagrodzen o ... bagatela ... srednio 25 - 30%!!!!

      Wlasciwie powinnam sie wkurzyc tak wrednie

      jak nigdy dotad!!!


      A ja nic! Pelny luz i spoko! Niech sobie wezma, niech sie udlawia!!!


      Ale nie wierze, ze tak bedzie ze mna spokojnie ... moze do 28.jak zobacze
      wyciag z rachunku...

      wtedy raczej lekki szlak mnie trafi...

      ale poki co ...

      wrednie

      pelny

      luz..


    • aka11 Re: kij w mrowisko... 15.04.02, 22:13
      Policja, kiedy zgłosiłam zaginięcie mojego męża. To było dwa miesiące temu. Mąż
      miał poważny wypadek samochodowy 400 km od domu, w trasie. Przez 24 h policja
      twierdziła, że nie mógł mieć wypadku, bo natychmiast bym wiedziała. Nikt mnie
      ani nikogo z rodziny nie poinformował. Sugerowano mi nawet, że pewnie się
      gdzieś "zerwał" i tyle. Nie działały tłumaczenia, że go znam i że to nie
      wchodzi w grę. Nie histeryzowałam, byłam rzeczowa do bólu, chociaż szalałam ze
      strachu. Nie pomogło. I te cholerne protokoły, ile miał zębów, jaką bieliznę
      itd. godzina roboty papierkowej, bo komputer siadł i nie mogą nadać tego w
      Polskę. Na własną rękę obdzwaniałm pogotowia, szpitale.
      Znalazł się sam następnego dnia wieczorem, zwlókł się z łóżka mimo zakazów
      lekarzy i zadzwonił, chociaż ledwo mówił. Zadzwoniłam więc na policję, żeby
      odwołać poszukiwania. A tam mi jakiś inteligent powiedział, żebym zadzwoniła do
      nich za parę dni i opowiedziała im ze szczgółami o tym wypadku!!! Jakby sam nie
      mógł zadzwonić do właściwego komisariatu (podałam, którego) i się dowiedzieć.
      Przecież ja nic kompletnie nie wiedziałam, mąż do dziś w ogóle nic z tamtej
      nocy nie pamięta, nie ma świadków, żeby było lepiej.
      To jest jedyne i największe moje wkurzenie. Ja rozumiem, że policja ma kłopoty
      finansowe, że kompy im siadają, ale człowieka trzeba traktować po ludzku, jak
      mi się zdaje. Najpierw wysłuchać, potem chociaż usiłować sprawić wrażenie, że
      się pomaga, a nie od razu wszystko traktować jak sen wariatki. To było
      upokarzające na maksa.
      • Gość: inka_s aka11 i policja IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.04.02, 22:34
        Aka! Zapewniam cie że policja moze załamać każdego. Prokuratura też. Mnie
        wkurzyło że przez dwa miesiące nie mogłam sie dowiedzieć dlaczego włąściie mój
        mąż nie żyje! To dopiero było - gdyby nie mój ogólny keipski stan psychiczny to
        byłabym WKURZONA DO GRANIC WYTRZMAŁOŚCI!!!
        A co można przeczytać w aktach policyjnych... spuśćmy zasłonę milczenia...
        • aka11 Re: aka11 i policja 15.04.02, 22:52
          Wiesz? Żałuję w takich chwilach, że nie wpadło mi do głowy kiedyś zostanie
          prawnikiem. Nie zapytam, jak to było możliwe, bo nie chcę Cię denerwować,
          napewno masz dość takich wspomnień. Dranie bezduszne i tyle.
          Chcę Ci tylko powiedzieć, że chylę czoła przed Twoją siłą i mimo, że się nie
          odezwałam na Twoich wątkach, trzymam bardzo za Ciebie kciuki i wierzę, że nie
          na darmo. Wiele uśmiechu.
          Aka
    • Gość: Pola Re: kij w mrowisko... IP: *.extern.kun.nl 15.04.02, 22:54
      dla rownowagi (patrz: wypowiedz frisky2 :)) mnie dzisiaj
      wq mezczyzna, trzasnelam drzwiami, wyszlam na spacer,
      przeszlo, wrocilam :)
      No, to juz nie jestem zbulwersowana :)
      Pzdr,
      Pola
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka