adi4510
25.07.17, 14:44
Przekopiowuje watek z innego forum, gdzie tez prosilem o pomoc:
Witam wszystkich!
Nie wiem od czego zacząć, więc zacznę od początku, tak jak to wyglądało tego dnia. Wstałem rano wyobrażając sobie jak przeproszę swoją byłą dziewczynę, jak będzie fajnie gdy się pogodzimy i w ogóle - żyłem w większości tymi myślami 2-3 dni. W porze południowej postanowiłem obejrzeć sobie wywiad z jednym z raperów, na którym starałem się wzorować pod względem ubioru i wyglądu ogólnie. Oglądałem tak ten wywiad, aż coś mnie tknęło – poczułem coś w stylu niepokoju, lęku, na początku zastanawiałem się co ze mną jest, aż tu nagle po chwili spojrzałem znów na tego faceta i do głowy przyszła mi myśl, lęk przed inną orientacją (nie chcę tego nawet ująć inaczej, nie przechodzi mi to przez myśl, wiecie o co chodzi). Strasznie się tym przejąłem, nie wiedziałem co robić, od razu chwyciłem po telefon i napisałem do byłej dziewczyny, że musimy się spotkać i porozmawiać (chociaż wtedy nie czułem nic poza tym cholernym lękiem, który ogarniał mnie jakby w okolicy klatki piersiowej). Biegałem tak wokół salonu, czułem taki lekki ścisk w okolicy szyi i przez myśl przeszło mi, że mogę się tego ścisku nie pozbyć przez całe życie. Postanowiłem, że muszę iść pobiegać, ale wróciłem równie szybko jak wybiegłem z domu, bo to mi nie pomogło. W tej sytuacji chciałem sobie po prostu ulżyć do zwykłego filmu porno i mój strach jeszcze się zwiększył, kiedy mój członek nawet nie drgnął. Kilka godzin się tym martwiłem, aż przypomniałem sobie o tym, co intymnego robiłem z moją byłą dziewczyną, podnieciło mnie to na tyle żeby sobie ulżyć i zapomnieć o problemie na jakąś godzinę, wyśmiałem to i myśl znów wróciła. Stan taki trwał przez dwa-trzy dni, aż w końcu musiałem wyjść z domu na badania do szkoły. Gdy tak szedłem ulicą to patrzyłem na każdego faceta i wyobrażałem sobie te obrzydliwe sceny z nimi, nawet jak to był jakiś oblech. Podczas badań prowadzonych przez panią doktor wprost modliłem się, żeby mój członek zareagował i udało się, myśl nadal była ale z tyłu głowy, patrzyłem znów na dziewczyny, potrafiłem spojrzeć która mi się podoba, aż przyszedł moment powrotu do domu. Podczas powrotu przypomniał mi się jakiś facet, którego spotkałem w przychodni i zacząłem się bać, że może mi się podobać (miałem do tego czasu tak już z kilkoma facetami, za każdym razem myśl przechodziła po kilku dniach), ta głupia myśl znowu wróciła aż do nocy, kiedy jakoś mi się to wszystko wyłączyło – nadal o tym myślałem, ale potrafiłem już zjeść (wcześniej nie jadłem), spróbować skupić się na filmie (oczywiście wciąż podkreślając sobie swoją PRAWDZIWĄ orientację), a później zasnąć trochę wcześniej niż o 4 w nocy. Czułem się wtedy jednak taki pusty w środku, zobojętniały na wszystko. Następnego dnia poszedłem do psychologa, powiedziałem o wszystkim i dowiedziałem się o natrętnych myślach, zostałem utwierdzony w przekonaniu że jestem hetero na 100% i ta rozmowa mi trochę pomogła, lęk zniknął po usłyszeniu że mogę być chory (co później stało się przedmiotem myśli, że może wcale nie jestem chory, tylko sobie wmawiam a tak naprawdę moje obawy co do orientacji są słuszne) - wolałem być po prostu chory. No i tak już lęku raczej porównywalnego do tego z początku tych myśli nie miałem, jednak te myśli ciągle zostały – musiałem sobie ciągle powtarzać w głowie "jestem heteroseksualny, będę miał piękną kobietę i dzieci z nią", innej myśli do głowy nie dopuszczałem. Zacząłem wtedy doszukiwać się u siebie zachowań wskazujących na inną orientację niż hetero, przeczytałem gdzieś że często takie osoby poprawiają sobie fryzurę i przeraziłem się, że to właśnie robię, potem myślałem że mam typowy wygląd takiego geja. Jak byłem z koleżanką coś zjeść to potrafiłem o tym zapomnieć, nawet zauważyć, że może mi się podobać, aż do lokalu weszło kilku napakowanych facetów – zacząłem czuć niepokój i znów musiałem sobie powtarzać "JESTEM HETEROSEKSUALNY, JESTEM HETEROSEKSUALNY". W autobusie gdy kierowca sprzedawał mi bilet nie chciałem styknąć się z nim dłonią, dlatego wszystkie pieniądze wyleciały na podłogę. W pociągu przechodzę przez cały skład, żeby znaleźć wagon bez facetów. Żyłem tak z tym od początku wakacji że raz było lepiej, a raz gorzej aż do momentu, kiedy miałem jechać na ważne zgrupowanie w sporcie. W czasie wyjazdu zauważyłem moją byłą dziewczynę, do której myślałem, że już nic nie czuję, a jak ją zobaczyłem nie spuściłem z niej wzroku dopóki nie zeszła mi z pola widzenia, poczułem najpierw wściekłość, a potem ś złość, jak widzę jej zdjęcia z jakimiś typami to przyznaję, że czuję zazdrość, ale to wszystko trwa krótko, potem znów zaczyna się a myśl. Nie czuję już tak silnego wstrętu do facetów, ale nadal jak np jest to zgrupowanie to wiadomo jak jest w szatni, a ja nie chciałem na to patrzeć i w myślach mówiłem sobie, żeby każdy jak najszybciej się ubrał i nie chciałem na nich w ogóle patrzeć. Jak był prysznic z miejscami na trzy osoby, czekałem aż będą wszystkie kabiny wolne i zamykałem się sam, żeby przypadkiem nikt nie wszedł.
Nie mam w ogóle ochoty na stosunek z kimś innym niż kobieta, a zdecydowanie najgorsze są te myśli z wyobrażeniem przyszłości – ktoś komuś opowiada o mojej orientacji na weselu, w szkole, na spotkaniu rodzinnym, boję się że nie będę miał normalnego życia z żoną, a podczas stosunku z kobietą nie będę potrafił dać jej satysfakcji. Czasami sobie myślę, że po prostu sobie wmawiam nieprawdę. Nawet jak już postanowię sobie ulżyć z myślą o kobiecie to do głowy wchodzą mi faceci, a ja się obwiniam, że to oni mnie tak podniecili i znów do głowy wchodzi "JESTEM HETEROSEKSUALNY". Daję radę to robić z myślą o dziewczynach, ale nie ma już tej samej satysfakcji co kiedyś, bo w głowie mam tylko żeby skończyć jak najszybciej, bo mi do głowy jeszcze wejdzie coś czego nie chcę.
Moje myśli napędza strach, że kiedyś w 5 klasie podstawówki włączyłem sobie filmy facetów z inną orientacją i wyobrażałem sobie to z kolegą z klasy, ale to było raz, szybko o tym zapomniałem i nadal podobały mi się dziewczyny i podniecały mnie nawet tego dnia, ale nie miałem już o kim fantazjować. Nie wiem co mam o tym myśleć, czy to naprawdę nerwica czy wmawianie sobie nieprawdy, nie wiem co już robić, dlatego proszę o pomoc. :/ Przepraszam że tak się rozpisałem, ale naprawdę chcę już z tego wszystkiego wyjść.