Gość: paweł
IP: *.cyberia.com.pl
17.04.02, 19:21
Szukam jakiejś diagnozy albo może rowiązania tego problemu.
Mam 26 lat, skończone studia i niezłą pracę. Zauważyłem, że w ciągu ostatnich 4
lat nawykłem do pewnego przyzwyczajenia. Piątek wieczorem,
uczucie "pozytywnego" poddenerwowania coś w rodzaju dziwnej ekscytacji, że w
końcu 'wolne' i zaczyna się.. wypad na jakąś imprezę. Wypicie ok 6, 7 piw i
uczucie że dość. na drugi dzień kac i smutek. Ten schemat powtarza się już
długo. Za każdym razem własna obietnica, że muszę z tym skończyć. z paleniem
papierosów, imprezowym towarzystwem i całokształtem sytuacji. Środa w tygodniu -
uczucie że jednak może nie jest tak źle. i znów to samo. Nie jestem w stanie
tego powstrzymać. Piątkowy wieczór zupełnie wywraca całą
konstrukcję "obiecanek" i wcześniejszych głębokich przemyśleń do góry nogami.
Przeczytałem mnóstwo książek na temat alkoholizmu. Myślę że mam problem. Wiem,
że istnieje teoria samousprawiedliwiania się, a więc myślenie typu - nie
przesadzaj - zobacz na innych - każdy tak robi.. przeciez nie jestś jednym z
tamtych - w brudnej bramie leżących we własnym moczu albo w kanale..
Moje upijanie się jest odreagowaniem stresu i potrzeby tzw wyluzowania się
(samousprawiedliwianie ?), nie piję nigdy sam, zawsze - nawet na "siłę " szukam
towarzystwa.. po imprezie - nie pełzam na czterech.. nie wymiotuję i nie
kupuję "na zapas". nic z tych rzeczy. Ale mam dość tego błędnego koła. coś jest
nie tak. Rozmawiałem z psychologiem na ten temat i nie otrzymałem niczego
konkretnego - w sensie rady - oprócz - propozycji udania się na meeting AA.
Zastanawiam się. Wiem, że to, że nie piję nigdy wódki też mnie nie
usprawiedliwia. W ciągu tygodnia ciężko pracuję i nigdy nie imprezuję gdy wiem,
że muszę wstać rano. Czy ktoś z was ma podobny problem? A może jesteście w
stanie coś powiedzieć na ten temat. Chyba jednak jestem alkoholikiem. Ale na
razie nie jestem w stanie wyjść z tej sytuacji.. Gdy - rzadko - zdarza mi się,
że nie "wypadam" w piątek - najpierw pojawia się wewnętrzna agresja.. a potem -
coś w rodzaju odprężenia (po kilku godzinach), na drugi dzień - zadowolenie i
świetny humor.że tego nie zrobiłem (albo warunki zewnętrzne to spowodowały) ale
wtedy jest sobota - no i wiadomo. Jeśli nic takiego w weekend się nie dzieje -
czuję się psychicznie lepiej w ciągu tygodnia niż "standardowo". Wiem że to
trochę powikłane, ale chcę w końcu dociec jaki jest mój stan. Zauważyłem
również, że gdu raz na jakiś czas rzucam palenie :) - wtedy - mam mniejszą
ochotę na piwo i pojawia się silniejsze postanowienie skończenia z tym
schematem.
pozdrawiam
pozdrowienia