Dodaj do ulubionych

Samookaleczanie

19.02.18, 01:46
Witam wszystkich. Jestem tu pierwszy raz i mam nadzieję, że uzyskam od kogoś poradę.
Na wstępie napiszę, że samookaleczałam się na rękach w wieku nastoletnim. Robiłam to sporadycznie i w tajemnicy przed wszystkimi. Moje rany nie wyglądały jak od cięcia dlatego nie zaniepokoiło to nikogo. Z czasem przestałam to robić.
Od tamtego minęło już sporo czasu, ale znowu zaczęłam się ostatnio ciąć. Tak wpłynęło na mnie rozstanie z facetem. Nie mogę się przez to pozbierać psychicznie. Zazwyczaj tnę się nożem po rękach albo gryzę, bo to poprawia mi samopoczucie i przynosi ulgę. Nikt o tym nie wie,bo jest zima i noszę swetry z długim rękawem. Też nie mam zamiaru zwierzać się komuś z tego, bo jest to dla mnie krępujące i wstydliwe.
Chyba uzależniłam się od tego. W przypadku odczuwania najmniejszego stresu mam ochotę pójść po nóż i zrobić sobie kolejne rany.
Jeszcze mam myśli samobójcze. Nie było jeszcze żadnych prób dlatego na razie się tym za bardzo nie przejmuje.
Chcę pójść do psychiatry, ale w poradni jest roczna kolejka. Nie stać mnie też prywatnie na lekarza, bo mam mało zarabiam. Z bliskimi też nie będę rozmawiać, bo uznają mnie za wariatkę.
Przeczytałam w internecie, że można przestać się ciąć przez obietnicę kupna czekolady. Mam cukrzycę dlatego nie mogę sobie na to pozwolić. Poza tym nie mam wystarczająco silnej woli by samej z siebie przestać to robić. Potrzeba zrobienia sobie ran jest zbyt silna
Nie chcę się ciąć, ale nic innego mi nie pomaga. Wiem też, że nie jest to dobre rozwiązanie. Jeśli nie przestane tego robić to w lecie każdy zobaczy moje rany i będę musiała się tłumaczyć a ludzie wezmą mnie za wariatkę.
Co mam zrobić, żeby przestać się ciąć? Może ktoś doradzi mi co mam zrobić, bo czuję się bezradna :-(
Obserwuj wątek
    • minniemouse Re: Samookaleczanie 20.02.18, 06:38
      A czy rozumiesz mechanizm okaleczania sie? mowiac najprosciej, poniewaz nie mozesz poradzic sobie z bolem emocjonalnym, psychicznym poniewaz nie da sie go dotknac, uformowac a w zwiazku z tym - 'zapakowac', wywalic i nareszcie odczuc ulge, przetwarzasz ten bol w cos latwiejszego do opanowania czyli bol fizyczny.
      wszelkie negatywne emocje jakie odczuwasz nareszcie sa odczuwane w jednym konkretnym i widocznym miejscu, masz kontrole jak i jak dlugo bedzie bolalo a przede wszystkim - najwazniejszy moment - z chwila ustania zadawania bolu nadchodzi ulga.
      i to wlasnie ten moment jest ci tak potrzebny, tak wyczekiwany - bo bol psychiczny ktory zamienilas na fizyczny nareszcie sie skonczyl.
      to powoduje bledne kolo, i naprawde zadnej ulgi ci nie daje gdyz faktycznie zrodlo bolu lezy w psychice, zatem ciecie sie nigdy cie od bolu nie uwolni. rozumiesz to prawda?
      to tak jakbys na zakazenie bakteryjne np angine brala aspiryne bo przy okazji boli cie glowa. ale dopoki nie wezmiesz antybiotyku to aspiryna cie przeciez nie uleczy - pomoze jedynie symptomatycznie. glowa nie boi a angina jest dalej.

      Re: czekolada. owszem, ma rozne zwiazki - nawet nieco serotoniny, ktora moze poprawic ci w malym stopniu i chwilowo nastroj ALE obawiam sie ze ilosc tej serotoniny jakiej ty prawdopodobnie potrzebujesz jest taka, ze musialabys wcinac wagony tej czekolady - a tobie nawet tabliczki nie mozna. nie wspominajac jak utylabys na takiej "diecie" :)

      poniewaz nie mieszkam w Polsce to nie znam sie na polskich sprawach urzedowo- finansowych ale czy nie powinnas udac sie do ZUSu czy gdzies i dowiedziec jakie formy pomocy finansowej ci przysluguja w twojej sytuacji?, jesli w ogole. przeciez to niemozliwe zeby zadnej nie bylo?..

      Nie wiem tez jakie masz uklady w rodzinie, ale na poczatek porozmawiaj z jedna chociaz osoba. proponuje abys, jesli obawiasz sie "spojrzenia jak na wariatke", zawczasu wydrukowala sobie artykuly jak dla laikow na temat okaleczania sie.
      tez wyobrazam sobie, iz komus zupelnie nie obeznanemu z tematem trudno bedzie cokolwiek od razu ogarnac, no ale zawsze latwiej pojdzie gdy swoje zwierzenia poprzesz solidna i klarowna dokumentacja. jak zrobisz pierwszy krok, dalsze latwiej pojda, wiadomo.
      Podsumowujac - aby przestac sie ciac, musisz zaczac leczyc psychike. polsrodki nie beda dzialac, - jesli juz, to na krotka mete tylko.
      koniecznie zapisz sie do psychiatry i czekaj. bywa, ze ktos zrezygnuje to przyspieszaja.
      w razie czego kontaktuj sie z lekarzem domowym. lepsze to niz nie robienie nic.
      szczegolonie gdy ma sie mysli samobojcze. nie izoluj sie od ludzi, siegnij po pomoc - koniecznie! zadzwon do rodziny, do kolezanek, w ostatecznosci idz na pogotowie.to bardzo wazne!
      trzymam kciuki za ciebie i zycze powodzenia.

      Minnie
      • jagoda.aga Re: Samookaleczanie 21.02.18, 00:19
        Cieszę się, że ktokolwiek odpisał mi na wiadomość, bo raczej nie spodziewałam się tego.
        Wiem na czym funkcjonuje cięcie się i raczej sama z tego nie wyjdę. To jest takie uzależnienie jak od fajek. Wystarczy mi jedno nie takie słowo a już chcę się pociąć. Ale nie ma we mnie złości, bo nerwowa w ogóle nie jestem.
        Myślałam o rozmowie z koleżankami, ale wezmą mnie za wariatkę i mogą komuś o tym powiedzieć. Rodzina również odpada, bo mam nadopiekuńczych rodziców. Oni raczej nie zniosą tego.
        Swego czasu brałam leki psychotropowe na depresję. Podejrzewałam, że ją mam (właśnie przez samookaleczanie). Gdy wgłębiłam się w temat to reszta nie za bardzo pasowała, leki też nie pomogły.
        Pójdę jeszcze raz do poradni i dowiem się co jeszcze zrobić, żeby mi przyspieszyli wizytę.
        Jeszcze raz dzięki za poradę.
        • minniemouse Re: Samookaleczanie 21.02.18, 01:24
          Hej, nie jestes sama : )
          ja sie troche orientuje w temacie bo kilka bliskich mi osob choruje lub chorowalo na depresje.
          To ze ci sie objawy nie zgadzaja to jeszcze nic nie znaczy. nie mozna samemu sie diagnozowac. depresja ma rozne oblicza, poza tym mozna miec lepsze i gorsze okresy.
          rodzaje depresji
          na pewno samookaleczanie jest objawem co najmniej kilku roznych zaburzen wiec cos masz, i to cos trzeba leczyc. a depresja jest pozwiazana lub towarzyszy wielu z nich.
          to ze nie jestes nerwowa to bardzo dobrze, bo o jeden problem z glowy :)

          bardzo dobrze ze chcesz porozmiawac z kolezankami. to bardzo dobry pomysl. jestem jak najbardziej za tym abys nie nosila sama tego ciezaru,
          no i w kazdej chorobie kazdy potrzebuje wsparcia.
          zastanow sie tylko ktorej kolezance mozesz zaufac na tyle by nie potraktowala twojego wyznania jak soczystej plotki. pilnuj swojego prawa do prywatnosci. badz pod tym wzgledem ostrozna. ale na pewno masz taka ktorej mozesz zaufac i tej powiedz.
          ale nawet jesli sie kilka osob niechcacy dowie - to tez sie nic wielkiego nie stanie. po prostu masz taka chorobe, nie jest to twoja wina, i nie ma sie czego wstydzic.
          Rodzicom powiedz koniecznie. to twoi rodzice i ich obowiazkiem jako rodzicow jest byc twoja podpora.
          taka jest rola rodzicow - wspierac swoje dziecko co by to nie bylo. wiem co mowie bo sama jestem mama. nie ma takiej rzeczy ktorej bym dla dziecka nie zrobila, zeby nie wiem jakie to straszne bylo. tak ze nie martw sie, dadza rade. po to oni sa, aby ci pomagac. sa dorosli, udzwigna to. a nade wszystko - sa DLA CIEBIE. z poczatku sie wystrasza, pewnie poplacza, moze nawet przerazeni pokrzycza - czyli "trzasna piekielne tantrum" ale trudno sie dziwic, prawda :)
          pozwol im na to, to naturalna ludzka reakcja. i wiecznie przeciez trwac nie bedzie, a jak juz sie wyplacza i ponawydziwiaja - to sie uspokoja, zaczna myslec i przejda do akcji :)
          a ty w tym czasie ten stan "pala w leb" cierpliwie, ze zrozumieniem, cichutko przeczekaj :)
          i juz wspolnie poradzicie sobie. porozmawiacie, wyjasnisz. z artykulami z netu. i nie zapomnij ich zapewnic ze to nie ich wina - bo tego zawsze rodzice sie najbardziej obawiaja ze cos zle zrobili. (no chyba ze jest inaczej, ale mam nadzieje ze nie)

          leki - leczenie chorob i zaburzen tego typu jest trudne. polega na dopasowywaniu leku metoda prob i porazek. musisz brac jakis lek przez co najmniej 2- 6 tygodni zanim okaze sie czy dziala. jak nie dziala, to probujesz nastepny. niestety ale tak, zabiera to wiele czasu. bywa ze i rok, dwa lata. trzeba uzbroic sie w cierpliwosc.
          ale za to jak sie trafi w "swoj" lek to rezulaty moga byc znakomite. poza tym jeszcze taka sprawa ze tez zwykle uplywa co najmniej dobrych kilka miesiecy zanim poziom leku w organizmie wzrosnie i ustabilizuje sie na tyle by lek w pelni zaczal dzialac.
          na to wszystko musisz byc przygotowana, i zwlaszcza w chwilach zalamania i zwatpienia pamietac ze na koncu tunelu JEST swiatlo.
          powtarzaj sobie jak mantre - nic nie trwa wiecznie : )
          Poza tym powinnas koniecznie miec rownolegle z lekami psychoterapie.
          Jeszcze raz powodzenia! : )
          a daj znac jak ci idzie : )

          Minnie
          • herakles-one Re: Samookaleczanie 22.03.18, 17:28
            Tobie potrzebna jest psychoterapia. Żaden psychiatra Ci nie pomoże, chyba taki, który ma również uprawnienia psychoterapeuty. Mimo tego powinnaś zapisać się do psychiatry na NFZ i poprosić o skierowanie na psychoterapię. Są ośrodki , które przyjmują w ramach NFZ pacjentów z całej Polski, są też takie przy szpitalach w większych miastach.Na psychoterapię będziesz musiała pewnie trochę poczekać, ale to jest jedyne lekarstwo na Twój problem.Żadne rozmowy z laikami Ci nie pomogą. Problem, który opisujesz jest poważny .W Twoim wypadku psychoterapia jest konieczna i to psychoterapia głęboka jest Ci potrzebna.
          • gwenhwyvar Re: Samookaleczanie 23.03.18, 00:04
            "Rodzicom powiedz koniecznie. to twoi rodzice i ich obowiazkiem jako rodzicow jest byc twoja podpora.
            taka jest rola rodzicow - wspierac swoje dziecko co by to nie bylo. wiem co mowie bo sama jestem mama. "
            Obawiam się, że nie bardzo wiesz co mówisz. Ja okaleczam się od 20 lat. Jak miałam 13 lat, to moja matka po interwencji szkoły zabrała mnie na jedną jedyną sesję terapii rodzinnej, po której usłyszałam, że zrobiłam z niej idiotkę i to by wyczerpywało temat wsparcia rodziców. ;)
            • minniemouse Re: Samookaleczanie 23.03.18, 03:50
              gwenhwyvar napisała:
              Obawiam się, że nie bardzo wiesz co mówisz. Ja okaleczam się od 20 lat. Jak miałam 13 lat, to moja matka po interwencji szkoły zabrała mnie na jedną jedyną sesję terapii rodzinnej, po której usłyszałam, że zrobiłam z niej idiotkę i to by wyczerpywało temat wsparcia rodziców.

              Jest mi niezmiernie, ogromnie przykro ze twoja matka ktora powinna byla stanac za toba murem i byc ci wsparciem w kazdej chwili okazala sie taka egoistka, nie zrozumiala twojego problemu ani nie byla (i pewnie nie chciala) ci pomoc. Skupila sie wylacznie na sobie,
              a ciebie i twoje potrzeby zignorowala, zlekcewazyla kompletnie. po prostu zawalila sprawe.
              naprawde strasznie mi przykro :(
              mysle ze gdyby zachowala sie inaczej to byc moze dzisiaj nie pisalabys co napisalas.
              Ale twoja matka zachowala sie ZLE. a to, ze zachowala sie zle, nie znaczy ze rola rodzicow nie JEST wspierac swojego dziecko i pomagac mu - bo jest!!!. zawsze jest.
              po prostu tacy ktorzy tego nie robia bo nie umieja lub nie chca - nie nadaja sie na rodzicow.
              sa zlymi rodzicami. i tyle. niemniej probowac trzeba bo gdy nie zwrocisz sie ten pierwszy raz, a moze i drugi i trzeci to nie wiesz jak sie zachowaja.

              Jedno jest w tym pewne, nie jest ani troche twoja wina. ani jak zareagowala twoja matka, ani jaka ona zapewne ogolnie jest, ani tym bardziej twoja choroba nie jest twoja wina. mam nadzieje ze choc tyle wiesz na pewno. wspolczuje ci bardzo i myslami wspieram bys sobie dawala jakos rade.

              M
        • herakles-one Re: Samookaleczanie 23.03.18, 08:39
          Ten twój wpis wyżej świadczy o tym, że nie masz świadomości własnych emocji i konieczna jest dla Ciebie psychoterapia.
        • herakles-one Re: Samookaleczanie 30.03.18, 17:26
          Jest w Tobie bardzo dużo złości tylko Ty jej nie czujesz, bo kierujesz ją na siebie, a nie na te osoby, których zachowanie ją wywołuje u Ciebie. Cięcie się, myśli samobójcze są objawem nagromadzonej i niewyrażonej złości. Nie wiem; czy wypierasz tę swoją złość, czy ją tłumisz, ale jestem pewien że tak jest jak napisałem. Wypieranie jest głębszym procesem i przebiega całkowicie poza świadomością osoby wypierającej. natomiast tłumienie na granicy świadomości. Dlatego napisałem, że potrzebna jest Ci koniecznie psychoterapia.
    • jagoda.aga Re: Samookaleczanie 24.04.18, 15:41
      Byłam u psychiatry. Przepisał mi Servenon.
      Odkąd go biorę jest jeszcze gorzej. Zaczęłam ciąć się po twarzy i zakrywać rany włosami (mam dłuższe włosy). Wściekam jak zobaczę na ulicy zakochanych ludzi, którzy trzymają się za ręce i wtedy wpadam w jeszcze większą furie. Jestem na granicy emocjonalnego wyczerpania. Nawet lekarz nie jest w stanie mi pomóc ...
      • herakles-one Re: Samookaleczanie 24.04.18, 18:18
        Napisałem Ci przecież, że potrzebna Ci jest psychoterapia, a nie psychiatra, ale Ty wiesz swoje. Potrzebna Ci jest pilnie interwencja psychoterapeutyczna, chyba , że chcesz się oszpecić na całe swoje życie. Twój wybór ! Nie wiem tylko; po co piszesz na forum z poradę, skoro z niej nie korzystasz?
        • minniemouse Re: Samookaleczanie 24.04.18, 22:58
          Ja tez mialam na mysli psychiatre co robi psychoterapie - nie zwlekaj tylko ratuj siebie bo to jest mozliwe by z tego wyjsc,
          ale zebys wiedziala ze nikt o ciebie nie zawalczy TYLKO TY SAMA.
          nie czekaj na rycerza na bialym koniu i w zlotej zbroi bo takich NIE MA tylko sama dbaj o siebie.

          Minnie
    • piotrkacper04 Re: Samookaleczanie 26.11.18, 22:16
      Bliska dla mnie osoba się samookalecza. Jak mogę jej pomóc?
      Prosze o jak najszybszą odpowiedź
      • herakles-one Re: Samookaleczanie 27.11.18, 17:36
        Jedynym ratunkiem jest poddanie się psychoterapii. Pisałem to już w tym wątku. Ta osoba powinna iść do psychiatry i prosić o skierowane na psychoterapię. Tylko, że na psychoterapię w ramach NFZ zwykle się czeka dosyć długo. Potrzebna jest psychoterapia o podłożu psychoanalitycznym: psychodynamiczna, analityczna terapia grupowa, lub psychoterapia integratywna.
        • piotrkacper04 Re: Samookaleczanie 27.11.18, 21:34
          A jeżeli ta osoba nie chce aby nikt wiecej oprocz mnie o tym nie wiedzial to jak jej pomoc?
          • mona.blue Re: Samookaleczanie 27.11.18, 21:49
            Sam niewiele zdziałasz, potrzebna jest fachowa pomoc psychiatry i psychoterapeuty.
          • herakles-one Re: Samookaleczanie 27.11.18, 23:21
            Lekarz i terapeuta są zobowiązani to zachowania tajemnicy. Sam jej nie pomożesz.
            • piotrkacper04 Re: Samookaleczanie 28.11.18, 21:13
              Bardzo dziękuje wszystkim za rady. Mam nadzieje, że pomogą

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka